W kopalnianych wyrobiskach wciąż jest cenny surowiec. Przybywa chętnych, którzy chcą z niego skorzystać 

Na ostatniej prostej są prace przy budowie w Jaworznie nowego ujęcia wody pitnej. Stanie się nim Stacja Uzdatniania Wody „Jan Kanty”. Zbieżność nazwy ze zlikwidowaną ponad ćwierć wieku temu kopalnią nie jest dziełem przypadku. Stacja uzdatniać będzie wody dołowe pochodzące z Pompowni Stacjonarnej „Jan Kanty”, które następnie zasilać będą obszar Jaworznickiego Obszaru Gospodarczego. Podobna inwestycja szykuje się w Katowicach, gdzie wprost stwierdzono, że ma ona „zapewnić stabilność i odporność na potencjalne ryzyka dotyczące infrastruktury wodno-kanalizacyjnej”. Być może lista miejscowości korzystających z kopalnianej wody w przyszłości wydłuży się o Mikołów, Tychy, czy Łaziska Górne. 

Pionierski projekt w skali kraju. Woda z kopalni popłynie w kierunku fabryki polskich „elektryków”

– To strategiczna inwestycja, która zapewni miastu nowoczesne i ekologiczne źródło wody na przyszłość – podkreślał prezydent Jaworzna, Paweł Silbert, opisując w mediach społecznościowych wartą ponad 40 mln zł inwestycję. Jak stwierdził, zastosowane technologie (system uzdatniania obejmuje m.in. filtrację, ozonowanie, odwróconą osmozę i dezynfekcję UV) czynią ten „projekt pionierskim w skali kraju”.

– Technologia została dobrana tak, aby ograniczyć ilość odpadów i stosowanie środków chemicznych – mówił, cytowany w informacji miejscowego ratusza, dr inż. Józef Natonek, Prezes Wodociągów Jaworzna.

Budowana w miejscu po dawnej kopalni węgla kamiennego „Jan Kanty” stacja uzdatniania będzie miała wydajność sięgającą 2,4 mln metrów sześciennych wody rocznie (tj. ok. 280 „kubików” na godzinę). Dopełnieniem tej inwestycji jest położenie 20 kilometrów magistrali (wraz z punktami zasilania i przyłączami do przyszłych terenów inwestycyjnych), którą uzdatniona woda popłynie na teren Jaworznickiego Obszaru Gospodarczego. To właśnie tam stanąć ma fabryka polskich samochodów elektrycznych, z której pierwsze pojazdy mają wyjechać w roku 2029. 

Realizacja przedsięwzięcia stała się możliwa po tym, jak w czerwcu 2023 r. Spółka Restrukturyzacji Kopalń przekazała nieodpłatnie na rzecz Jaworzna ok. 4 ha działek na terenach byłej kopalni Jan Kanty. Niemal równocześnie zawarto też umowę na zakup przez Jaworznickie Wodociągi pompowanej z dawnych wyrobisk wody surowej. Przedstawiciele lokalnego samorządu podkreślali, że wykorzystanie uzdatnionych wód dołowych wzmocni bezpieczeństwo wodne mieszkańców i przemysłu. Dość zresztą powiedzieć, że 11 mln „kubików”, pompowanych rocznie w wyrobiskach dawnej KWK Jan Kanty (większość z tego wolumenu trafiało do tej pory do Przemszy) mogłoby zabezpieczyć potrzeby ok. 80% mieszkańców Jaworzna.

Katowice też chcą budować stację uzdatniania. Ma zapewnić stabilność i odporność na potencjalne ryzyka

Kończący się w Jaworznie projekt będzie jednym z najbardziej spektakularnych przykładów ziszczenia się idei wykorzystania kopalnianych wód do zasilania miejskich sieci. O idei tej mówi się od wielu lat, ale praktyczne rezultaty tych zapowiedzi wciąż są – mówiąc delikatnie – zgoła umiarkowane. 

W miastach Górnego Śląsku i Zagłębia do sięgnięcia po wodę z tego źródła pod koniec zeszłej dekady namawiała Spółka Restrukturyzacji Kopalń (choć sam pomysł ma znacznie dłuższą historię) przekonując, że byłaby ona tańsza aniżeli ta dostarczana przez Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów, a rozrzucone na terenie całej aglomeracji pompownie SRK mogłyby spełniać rolę awaryjnych ujęć na wypadek jakichś sytuacji kryzysowych. W roli potencjalnego partnera wymieniano m.in. Katowice, Siemianowice Śląskie i Czeladź. Mimo deklaracji wstępnego zainteresowania samorządowcy dość ostrożnie podeszli wówczas do tego pomysłu, uzależniając ewentualne wejście w taki projekt od faktycznego zapewnienia konkurencyjnej ceny. 

Lepszy efekt przyniosły rozmowy prowadzone na przestrzeni ostatnich kilku lat w Katowicach. Latem 2022 r. SRK i Katowickie Wodociągi podpisały bowiem umowę ramową dotyczącą współpracy w zakresie dostawy wody kopalnianej pochodzącej z pompowni stacjonarnej Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń – Boże Dary (zakładała ona przeprowadzenie w pierwszym etapie badań pilotażowych, a po uzyskaniu pozytywnych wyników – w drugim etapie – budowę stacji uzdatniania wód wraz z jednoczesnym przekazaniem niezbędnej do tego celu infrastruktury). Rok później na terenie wspomnianej pompowni rozpoczęła pracę pilotażowa stacja uzdatniania wód kopalnianych. Wreszcie, we wrześniu zeszłego roku doszło do podpisania między SRK a miastem Katowice umowy, na podstawie której spółka przekazała stronie samorządowej pięć działek po kopalni Boże Dary, z czego jedna ma zostać wykorzystana przez miasto na budowę stacji uzdatniania wody. 

– Inwestycja Katowickich Wodociągów ma zapewnić stabilność i odporność na potencjalne ryzyka dotyczące infrastruktury wodno-kanalizacyjnej na terenie miasta – podkreśliło wówczas w swoim komunikacie miasto.

Przykładem Lędziny i dolnośląska Jedlina. Tam już mieszkańcy piją kranówkę z „gruby”

Być może pewnego dnia podobną ścieżką podąży Mikołów, Łaziska Górne bądź Tychy. Pod koniec 2024 r. przedstawiciele mikołowskiego Zakładu Inżynierii Miejskiej podpisali z Polską Grupą Górniczą list intencyjny w sprawie zagospodarowania słodkich wód dołowych z kopalni Bolesław Śmiały, deklarując „obopólną współpracę oraz wymianę doświadczeń”, a nawet określając konkretne wolumeny, które miałyby w przyszłości trafiać z tego źródła do mieszkańców. Przy tej okazji przypomniano, że kopalnia ta ma jeden z najlepszych w polskim górnictwie wskaźników wykorzystania wód dołowych do celów gospodarczych, co jest „zasługą” pobierania ich przez stojącą po sąsiedzku elektrownię Łaziska. Zakładano, że po zaprzestaniu przez ten zakład działalności woda ta będzie „do zagospodarowania”, a że badania laboratoryjne wskazały na potencjał pozwalający (po rozbudowie stacji uzdatniania) rozważać wykorzystanie wód z dopływu na poziomie 300 m.in. do celów pitnych, więc można by je w ten sposób wykorzystać, zamiast po prostu zrzucać do rzeki Gostynki.

Zainteresowane wodą z Bolesława Śmiałego miały być zarówno władze Łazisk Górnych, jak i Rejonowe Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Tychach, przy czym w sprawie tej wciąż jeszcze jest wiele znaków zapytania. Poza oczywistym pytaniem o to, kto miałby sfinansować konieczne inwestycje, wciąż nie wiadomo, jaka przyszłość czeka łaziską elektrownię (zakład ma zapewnione kontrakty mocowe na rok 2026, lecz władze Taurona rozważają możliwość budowy w tej lokalizacji gazowego „peakera” bądź nawet małego reaktora atomowego typu SMR, co nie byłoby bez wpływu na to, ile wody faktycznie byłoby „do wzięcia” przez innych klientów).  

W praktyce zatem na Górnym Śląsku najbardziej namacalnym przykładem tego, że woda z kopalni naprawdę może płynąć w kranach, pozostają Lędziny, gdzie tamtejszy Ruch „Ziemowit” dostarcza swą słynną, czerpaną z głębokości ponad 400 metrów pod ziemią wodę do ok. 13 proc. mieszkańców gminy. Z kolei na Dolnym Śląsku takim przykładem są okolice Jedliny-Zdroju, gdzie na przełomie roku 2021 i 2022, dzięki wybudowaniu stacji uzdatniania, woda czerpana z byłego szybu wentylacyjnego nieistniejącej już kopalni „Thorez” („Julia”) popłynęła do sieci, zaopatrując kilkanaście tysięcy mieszkańców. W pobliskim Wałbrzychu jednak, mimo wielokrotnie deklarowanych zamiarów sięgnięcia po wodę z przebiegającej pod miastem sztolni „Friedrich Wilhelm” oraz narzekań na dotychczasowy model zaopatrzenia, niewiele finalnie się wydarzyło i wydaje się, że zamiary te dołączą do długiej listy pomysłów śmiałych, wizjonerskich i nigdy nie zrealizowanych. 

Michał Wroński
dziennikarz gospodarczego serwisu WNP.PL

GIPH wyznacza nowe kierunki rozwoju w branży

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA