Biuletyn Górniczy 7-9 (347-349)

  1. Rząd: być może będzie konieczne przedłużenie mrożenia cen energii 4
  2. JSW ogranicza plany wydobywcze 6
  3. Prace nad drugą elektrownią jądrową zamrożone 7
  4. Jeszcze w 2024 r. poznamy nową strategię Bogdanki 8
  5. Nowa Komisja Europejska, stara polityka klimatyczna 9
  6. Skutki rozporządzenia metanowego 10
  7. Dyrektywa CS3D – Co oznacza dla europejskich firm? 11
  8. SRK nie przejmie już pogórniczych gruntów i zabudowań. Niech się tym teraz martwią spółki 12
  9. To już (prawie) koniec górniczego Bytomia. Kres „Bobrka” zamyka pewną epokę 15
  10. Szyb Prezydent w Chorzowie – pomnik potęgi górnictwa 22
  11. Z gruby do muzeum 24
  12. Na styku górnictwa i wojskowości 25

Pierwsza z zaplanowanych elektrowni atomowych w Polsce powstanie z opóźnieniem, prace nad drugą są zamrożone. Te niepokojące informacje napływają z polskiego rządu.

– W kwestii owej elektrowni spółka Polskie Elektrownie Jądrowe prowadziła prace związane z zawężeniem listy potencjalnych lokalizacji. Prace te zostały wstrzymane rok temu z przyczyn dla mnie niejasnych. Obecnie prace zostały odmrożone – poinformował wiceminister Klimatu i Środowiska Maciej Bando.

Jak dodał: – (…) idealnym rozwiązaniem byłoby zlokalizowanie drugiej elektrowni jądrowej w okolicy obecnie istniejących elektrowni węglowych, które niedługo zakończą swój byt techniczny.

Program polskiej energetyki jądrowej (PPEJ) przewiduje budowę łącznie 6-9 gigawatów mocy w tak zwanych dużych elektrowniach jądrowych. Ma powstać 6 bloków jądrowych, uruchamianych co 2-3 lata od 2033 r. Przewidziano także budowę modułowych reaktorów jądrowych (SMR).

Tyle teoria.

Pierwsze prace trwają w Gminie Choczewo, gdzie ma powstać pierwsza elektrownia jądrowa. Tyle że już wiadomo, że pierwszy polski reaktor nie powstanie, jak planowano, do 2033 r.

Kiedy najwcześniej?

Mowa już o roku 2035 lub 2036. Elektrownię mają wybudować Amerykanie.

Druga elektrownia, jak planował rząd PiS, miałaby powstać w okolicach Bełchatowa. Tam do 2036 r. działać będzie elektrownia na węgiel brunatny.

Problem w tym, że póki co… nie ma decyzji o budowie drugiej elektrowni. Jak mówi minister, co spotyka się z krytyką ekspertów, trzeba zaczekać do ujawnienia wielkości zapotrzebowania zgłoszonego przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne.

Problem w tym, że kończy się czas. Z jednej strony powinniśmy zamykać elektrownie oparte o węgiel, z drugiej nie mamy czym zastąpić potencjalnej wyrwy w systemie.

Z tego powodu ministerstwo jest krytykowane za zbyt powolną pracę w kontekście aktualizacji dokumentów strategicznych. Taka aktualizacja miała się pojawić w połowie roku, ale nadal jej nie ma.

Tymczasem ministerstwo chwali się wizytą polskich przedstawicieli w USA w sprawie małych reaktorów SMR.

Blisko 30 polskich przedsiębiorstw spotkało się w Waszyngtonie i Pittsburghu/Cranberry z najważniejszymi amerykańskimi firmami i dostawcami technologii z sektora jądrowego: Westinghouse i Bechtel, GE Hitachi Nuclear Energy i Curtiss-Wright EMD oraz kilkudziesięcioma firmami zrzeszonymi w Nuclear Energy Institute.

Misję zorganizowała polska Izba Gospodarcza Energetyki i Ochrony Środowiska wraz z amerykańskim odpowiednikiem – Nuclear Energy Institute przy wsparciu Departamentu Energii Jądrowej Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Ambasady RP w Waszyngtonie, Ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie i amerykańskiego Department of Energy.

Między 24 a 27 czerwca delegacja uczestniczyła w licznych spotkaniach z dostawcami technologii jądrowych, zarówno wielkoskalowych, jak i małych reaktorów SMR, z firmami inżynieryjnymi, budowlano-montażowymi oraz producentami określonych komponentów dla sektora jądrowego. Głównym celem misji była promocja polskich przedsiębiorstw w stosunku do amerykańskich odpowiedników z punktu widzenia polskiego programu energetyki jądrowej, zleceń w USA oraz na rynkach państw trzecich. Dotychczas odnotowano kilkanaście przypadków realizacji zleceń przez polskie przedsiębiorstwa, głównie produkcji określonych komponentów, które finalnie zostały wykonane na zlecenie amerykańskich elektrowni jądrowych. Przypadki takiej współpracy (polski i amerykański podmiot) odnotowano również w Europie.

Polski rząd postrzega projekt budowy elektrowni jądrowych jako szansę dla rozwoju i ekspansji polskiego przemysłu, zarówno w oparciu o udział w polskich projektach, jak i wejście do światowych łańcuchów dostaw dla przemysłu nuklearnego. W ramach „Programu polskiej energetyki jądrowej” pierwszą elektrownię w amerykańskiej technologii AP1000 zbuduje konsorcjum firm Westinghouse i Bechtel w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino na Pomorzu.

Dotychczas blisko 100 polskich przedsiębiorstw zaangażowało się w realizację projektów jądrowych na świecie.

Kłopot w tym, że Orlen informuje, iż budowa SMR do 2030 r. będzie sporym wyzwaniem, a inny polski gigant KGHM mocno studzi swoje zapowiedzi w tym temacie.

Co dalej z polskim atomem? Jeśli ministerstwo nie przyspieszy prac nad dokumentami w kolejnej dekadzie, będziemy musieli importować energię elektryczną do naszych gniazdek.

Jarosław Adamski

W ostatnich miesiącach górnicze fora rozgrzewają dyskusje na temat nowego rozporządzenia metanowego Unii Europejskiej. Przepisy mające na celu ograniczenie emisji metanu z sektora energetycznego, w tym kopalń węgla, wzbudziły duże zainteresowanie zarówno ze strony ekspertów, jak i polityków. Wywołują też liczne obawy, zwłaszcza w kontekście ich wpływu na polskie górnictwo.

13 czerwca 2024 r., Parlament Europejski uchwalił kluczowe dla sektora energetycznego Rozporządzenie nr 2024/1787, które ma na celu znaczącą redukcję emisji metanu. Jest to część szerszej strategii Unii Europejskiej w ramach walki z kryzysem klimatycznym. Metan, jako jeden z najsilniejszych gazów cieplarnianych, ma istotny wpływ na globalne ocieplenie. Nowe przepisy obejmują m.in. sektor górnictwa węgla kamiennego, co budzi gorącą dyskusję na temat przyszłości tej branży oraz wyzwań, jakie stoją przed przedsiębiorstwami górniczymi. Rozporządzenie ma szerokie konsekwencje również dla importerów energii do UE, co według ekspertów będzie kluczowe dla skutecznego ograniczenia globalnych emisji metanu. Węgiel koksujący jako surowiec kluczowy został na razie wyłączony z restrykcji dotyczących emisji, co jest ważne dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Ale nie wszystkim się to podoba. Ember, organizacja zajmująca się analizą polityki klimatycznej, uważa, że opóźnienia w ustaleniu limitów emisji metanu dla kopalni węgla koksowego mogą przeszkodzić w osiągnięciu celów klimatycznych UE.

Głównym celem rozporządzenia jest redukcja emisji metanu w sektorze energetycznym, co ma przyczynić się do osiągnięcia celów klimatycznych całej wspólnoty. Dokument wprowadza obowiązek monitorowania, raportowania oraz weryfikacji emisji metanu przez przedsiębiorstwa energetyczne, w tym kopalnie węgla kamiennego, zarówno czynne, jak i zamknięte. Od 2027 r. emisje z szybów wentylacyjnych kopalń węgla nie będą mogły przekraczać 5 ton metanu na kilotonę wydobytego węgla, a od 2031 r. ten próg zostanie obniżony do 3 ton. Rozporządzenie wprowadza obowiązek systematycznych pomiarów emisji metanu, które muszą być wykonywane na wszystkich źródłach emisji, takich jak szyby wentylacyjne czy stacje odmetanowania.

Nowe przepisy obejmują jednak nie tylko emisje z czynnych kopalń, ale także tych zamkniętych i zlikwidowanych. Dla kopalń zamkniętych obowiązek obejmuje monitorowanie emisji nawet 70 lat po zakończeniu działalności. Oznacza to, że emisje metanu będą musiały być monitorowane również w zapomnianych kopalniach, które zostały zlikwidowane wiele lat temu. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorstwa górnicze oraz inne podmioty odpowiedzialne za tereny pokopalniane będą zobowiązane do monitorowania i zgłaszania emisji metanu z tych obiektów. Zakres regulacji jest szeroki i obejmuje zarówno emisje punktowe, jak i rozproszone, np. z hałd i stacji odmetanowania. Rozporządzenie przewiduje również istotne zmiany w organizacji procesu pomiarów emisji. Przedsiębiorstwa będą musiały wdrożyć zaawansowane systemy monitorowania, które umożliwią precyzyjne śledzenie poziomów emisji, a także regularne raportowanie wyników do odpowiednich organów.

Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska, podczas negocjacji w Brukseli podkreślała, że Polska osiągnęła sukces w złagodzeniu pierwotnych założeń rozporządzenia: „Utrzymaliśmy progi emisyjności uzgodnione z polskim sektorem górniczym dziesięciokrotnie wyższe niż w pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej. Dzięki wynegocjowanym przez Polskę przepisom będzie możliwe zmniejszenie emisji metanu w kopalniach poprzez mechanizm zamiany kar na opłaty oraz stworzenie programu wsparcia dla polskich kopalń”. Ale wprowadzenie nowych regulacji stanowi prawdziwe wyzwanie dla przedsiębiorstw górniczych. Wymaga inwestycji w nowoczesne technologie pomiarowe oraz wdrożenia zaawansowanych systemów monitorowania emisji metanu. W kontekście ekonomicznym problematyczna może być gotowość finansowa spółek do poniesienia tych kosztów. A trzeba pamiętać, że przedsiębiorstwa, które nie będą przestrzegały nowych przepisów, mogą zostać obciążone karami finansowymi. Jak przewiduje rozporządzenie, grzywny za naruszenie norm mogą wynosić nawet 20% rocznych obrotów. Dotyczy to nie tylko nieprzestrzegania norm emisji, ale również niewłaściwego raportowania danych.

Wprowadzenie rozporządzenia oznacza, że przedsiębiorstwa górnicze muszą już teraz planować długofalowe strategie dostosowania się do nowych wymogów, co nieuchronnie wpłynie na rentowność działalności w tym sektorze.

Sylwia Jarosławska

25 lipca 2024 r. weszła w życie unijna dyrektywa CS3D (Corporate Sustainability Due Diligence Directive), której celem jest promowanie odpowiedzialnych zachowań korporacyjnych, zwłaszcza w kontekście praw człowieka oraz ochrony środowiska. Dyrektywa nakłada obowiązek na europejskie przedsiębiorstwa, aby przeprowadzały analizę due diligence, czyli ocenę wpływu swojej działalności oraz działalności partnerów biznesowych i spółek zależnych na otoczenie społeczne i środowiskowe. Due diligence (ang. należyta staranność) to proces dogłębnej oceny i weryfikacji informacji dotyczących przedsiębiorstwa lub projektu przed podjęciem kluczowych decyzji, takich jak inwestycje, fuzje, przejęcia czy nawiązanie współpracy. Taka analiza pomaga podjąć świadome i oparte na rzetelnych danych decyzje inwestycyjne oraz minimalizować ryzyko transakcji. Dla firmy z branży górniczej, która ma duży wpływ na środowisko naturalne i lokalne społeczności, wdrożenie tej dyrektywy oznacza poważne zmiany.

Nowa dyrektywa CS3D jest częścią Europejskiego Zielonego Ładu i razem z innymi inicjatywami regulacyjnymi, takimi jak dyrektywa w sprawie sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (CSRD) lub rozporządzenie w sprawie taksonomii UE, stanowi kolejny krok w kierunku zrównoważonego biznesu na jednolitych europejskich warunkach. Wspólnym mianownikiem wszystkich regulacji jest zwiększenie odpowiedzialności korporacyjnej i przejrzystości w zarządzaniu kwestiami ESG: środowiskowymi, społecznymi i zarządczymi.

W praktyce oznacza to, że firmy muszą brać pod uwagę swój wpływ na społeczności i środowisko w całym łańcuchu dostaw oraz działalności biznesowej, co ma prowadzić do bardziej zrównoważonego rozwoju gospodarczego. Duże przedsiębiorstwa będą musiały opracować procedury należytej staranności w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom ich działań dla praw człowieka i środowiska, w tym w całym łańcuchu ich działalności na całym świecie. Celem jest przeciwdziałanie najbardziej szkodliwym formom zachowań przedsiębiorstw oraz wprowadzenie kwestii zrównoważonego rozwoju w działalności przedsiębiorstw i ładu korporacyjnego.

Dyrektywa CS3D będzie wprowadzana stopniowo, obejmując najpierw duże przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 5000 pracowników oraz o rocznych przychodach netto powyżej 15 miliardów euro, a w kolejnych latach także mniejsze firmy. Jej zakres obejmuje różne sektory gospodarki, w tym przedsiębiorstwa z branży górniczej. Ten sektor może szczególnie odczuć nowe regulacje ze względu na jego bezpośredni wpływ na środowisko i społeczności lokalne. Firmy górnicze będą musiały przeprowadzać bardziej szczegółowe analizy swojego wpływu na otoczenie, wprowadzać plany transformacji oraz regularnie raportować o wynikach tych działań.

Za nieprzestrzeganie przepisów CS3D przewiduje sankcje, w tym grzywny sięgające nawet 5% rocznych przychodów netto. Dla branży górniczej, która często operuje w miejscach o delikatnych ekosystemach, może to oznaczać znaczne koszty operacyjne związane z wypełnieniem nowych obowiązków. W branży pojawiają się przede wszystkim obawy o koszty wdrożenia tych nowych regulacji. Jak powiedział Patrick Pouyanné, prezes TotalEnergies „Dyrektywa ta wymaga od nas bardziej rygorystycznego podejścia do oceny wpływu naszej działalności na środowisko, co jest kluczowe, biorąc pod uwagę naszą globalną obecność w sektorach związanych z wydobyciem surowców. Skuteczność tego podejścia będzie zależała od współpracy z partnerami w łańcuchu dostaw”. Inny przedstawiciel dużego europejskiego koncernu górniczego, który wolał pozostać anonimowy, przyznał: „Koszty związane z dostosowaniem się do CS3D mogą być ogromne, zwłaszcza dla firm o złożonych, międzynarodowych łańcuchach dostaw. Wpłynie to nie tylko na bieżące wydatki, ale także na długoterminową rentowność operacji wydobywczych”. Te głosy wskazują, że choć Dyrektywa CS3D ma na celu promowanie zrównoważonego rozwoju, dla sektora górniczego może wiązać się z dużymi wyzwaniami finansowymi i operacyjnymi.

Ale jest też pozytywna strona. Dyrektywa CS3D może wymusić na firmach górniczych większe inwestycje w technologie ograniczające negatywny wpływ ich działalności na środowisko, co potencjalnie może wpłynąć na rentowność i konkurencyjność niektórych podmiotów. Jednocześnie nowe przepisy mogą przynieść długoterminowe korzyści, na przykład poprzez większą przejrzystość w raportowaniu i bardziej odpowiedzialne podejście do zarządzania ryzykiem środowiskowym i społecznym.

Eksperci ds. ESG zwracają uwagę, że wczesne wdrażanie mechanizmów zgodnych z CS3D jest korzystne dla firm, mimo że pełne wymagania wejdą w życie dopiero za kilka lat. Dyrektywa CS3D ma na celu nie tylko poprawę praktyk w zakresie zrównoważonego rozwoju, ale również wprowadzenie narzędzi, które pozwolą firmom skutecznie zarządzać swoim wpływem na środowisko i społeczności. Szczególnie istotne będą one dla branż o dużym wpływie na otoczenie, takich jak górnictwo, które już teraz powinno przygotowywać się na nadchodzące zmiany.

Sylwia Jarosławska

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA