Pierwsze miesiące 2023 r. były niełatwe dla największych polskich grup zaplecza górnictwa. Musiały się one mierzyć z niestabilnymi cenami, dostawami półproduktów, inflacją i rosnącymi kosztami działalności.
Największą polską grupą produkującą maszyny i urządzenia dla górnictwa jest Grenevia, czyli dawny Famur. W pierwszym kwartale 2023 r. przychody grupy Grenevia wyniosły 370 mln zł. To duży wzrost wobec pierwszego kwartału 2022 r., kiedy przychody wyniosły 260 mln zł.
Zysk netto w pierwszym kwartale 2023 r. był na poziomie 43 mln zł, podczas gdy w tym samym okresie roku 2022 był on w wys. 36 mln zł.
Grenevia: postawienie na fotowoltaikę i elektromobilność
Przeważająca większość przychodów, bo aż 256 mln zł pochodziła z segmentu górniczego. Portfel zamówień tego segmentu na koniec marca 2023 r. wynosił 827 mln zł. Składają się na niego dostawy maszyn i urządzeń oraz dzierżawy zgodnie z terminami obowiązywania umów.
Z sektora elektroenergetycznego pochodziło 24 mln zł przychodów w pierwszym kwartale 2023 r., w tym 16 mln zł od klientów zewnętrznych grupy Grenevia.
W tym okresie zawarto umowy z Projekt Solartechnik na dostawę stacji transformatorowych dla farm fotowoltaicznych o wartości ok. 31 mln zł. Całkowity portfel zamówień na koniec marca 2023 r. wynosił 89 mln zł, z czego 19 mln zł dla klientów zewnętrznych grupy Grenevia.
Z sektora elektromobilności było 77 mln zł przychodów w pierwszym kwartale 2023 r. W pierwszym kwartale kontynuowano inwestycję budowę GigaFactoryX: zakupiono nieruchomości z halami produkcyjno-magazynowymi, przebudowano halę pod linię półautomatyczną do produkcji systemów bateryjnych zakupioną w spółce Team Technik.
Podjęto też działania operacyjne w celu pozyskania nowych zamówień, rozbudowy portfela odbiorców oraz zapewnienia stabilności dostaw kluczowych komponentów.
Udział sprzedaży grupy Grenevia z rynków zagranicznych w pierwszym kwartale 2023 r. spadł do 17 proc., głównie w wyniku ograniczenia sprzedaży do Rosji i krajów Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) z 18 proc. do ok. 5 proc. oraz zakończenia realizacji wcześniejszych kontraktów m.in. na rynek USA czy Chin.
Spółka po wybuchu wojny w Ukrainie wstrzymała ofertowanie na nowe maszyny i urządzenia (kompleksy ścianowe) na rynek rosyjski, a notowane przychody to głównie efekt realizacji zobowiązań serwisowych wynikających z umów zawartych w poprzednich okresach.
Jednocześnie spółka rozpoczęła proces dezinwestycji posiadanych na terenie Rosji aktywów, celem całkowitego wycofania się z rynku rosyjskiego.
W kolejnych kwartałach grupa chce koncentrować się na dalszym rozwoju nowych segmentów oraz jak najszybszym skalowaniu ich działalności operacyjnej.
– W segmencie fotowoltaicznym skupimy się głównie na realizacji przyjętych kierunków strategicznych, a w szczególności rozbudowie portfela projektów zarówno w Polsce jak i na wybranych rynkach europejskich, ekspansji zagranicznej, sprzedaży gotowych farm PV oraz rozwoju własnej struktury IPP – zapowiada Grenevia.
W segmencie elektromobilności grupa chce kontynuować prace związane z budową GigafactoryX oraz poprawą efektywności procesów operacyjnych, pozyskiwaniem nowych klientów i rozszerzaniem ofert w zakresie wielkoskalowych magazynów energii jak również dywersyfikacją łańcucha dostaw kluczowych komponentów.
Od obszaru elektroenergetyki oczekuje się dalszej budowy portfela zamówień w sektorze górniczym oraz kontynuacji rozwoju oferty dla energetyki odnawialnej.
Z kolei segment Famur ma konsekwentnie pozyskiwać zamówienia na obecnych i nowych rynkach, wzmacniać obsługę posprzedażową, kontynuować standaryzację floty kombajnowej oraz konsekwentnie rozwijać ofertę remontów i usług serwisowych przekładni turbin wiatrowych.
Bumech: nowe ściany w kopalni Silesia i własna energia
Przychody grupy Bumech w pierwszym kwartale 2023 r. wyniosły 218,9 mln zł, podczas gdy w pierwszym kwartale roku 2022 były one na poziomie 116,7 mln zł.
Zysk z działalności operacyjnej był bardzo podobny: 26,2 mln zł w pierwszym kwartale 2023 r. wobec 26,0 mln zł w pierwszym kwartale 2022 r.
Wzrósł natomiast zysk netto z 19,4 mln zł w pierwszym kwartale 2022 r. do 29,9 mln zł w pierwszym kwartale 2023 r.
Poza przygotowaniem nowych ścian w kopalni Silesia Bumech prowadzi także inne inwestycje.
Firma kończy budowę instalacji kogeneracyjnej, wykorzystującej pochodzący z kopalni metan, której rozruch nastąpi jeszcze w pierwszym półroczu 2023 r. Instalacja kogeneracyjna została zaprojektowana tak, aby spożytkować na cele energetyczno-ciepłownicze 100 proc. odzyskanego metanu.
Bumech rozpoczął również realizację projektu polegającego na budowie i eksploatacji farm fotowoltaicznych, przy wykorzystaniu posiadanej już infrastruktury i terenów. W 2022 r. uruchomiono pilotaż trzech instalacji o mocach po 50 kW każda. Zakupiono już prawie 60 hektarów gruntów wokół kopalni, celem ich terraformingu z terenów częściowo zdegradowanych, w kierunku ekologicznym. Bumech planuje budowę hybrydowej, fotowoltaiczno-wiatrowej farmy o mocy 60 MW.
Dzięki tym inwestycjom, już w 2024 r., ponad 70 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną i 100 proc. ciepła, pokrywana ma być własną produkcją, co znacznie obniży koszty działalności całej grupy Bumech.
Grupa musi się borykać z niestabilnym otoczeniem. W ocenie zarządu konflikt zbrojny na Ukrainie i związane z nim sankcje gospodarcze decydująco wpływają na sytuację makroekonomiczną w całej Europie. Spółki z grupy odczuwają przede wszystkim wysoki poziom cen paliw i energii, stali, drewna, a także innych materiałów, surowców i półproduktów wykorzystywanych w bieżącej działalności produkcyjno-remontowej, oraz kosztów pracy. W stosunku do niektórych zamówień surowców i materiałów obserwowany jest wydłużony czas oczekiwania na ich realizację. Zarząd nie wyklucza ryzyka związanego z przerwaniem łańcucha dostaw.
W ocenie Bumech, pomimo spadku cen węgla kamiennego w ostatnim okresie, nie należy spodziewać się w najbliższym czasie zmniejszenia zapotrzebowania na węgiel produkowany w kopalni Silesia.
Fasing: rozwój eksportu w Stanach Zjednoczonych i Australii
Przychody grupy Fasing w pierwszym kwartale 2023 r. wyniosły 73,5 mln zł, podczas gdy w pierwszym kwartale 2022 r. były one na poziomie 49,2 mln zł.
Większość – bo 39,5 mln zł – przychodów pochodziło z rynku polskiego. Reszta to Chiny (12,6 mln zł przychodów), Ukraina (7,7 mln zl), Szwecja (5,7 mln zł) i Australia (0,6 mln zł).
Zysk z działalności operacyjnej wzrósł z 1,4 mln zł w pierwszym kwartale 2022 r. do 3,8 mln zł w pierwszym kwartale 2023 r.
Zysk netto w pierwszym kwartale 2023 r. był na poziomie 111,3 tys. zł, podczas gdy w pierwszym kwartale 2022 w. zysk netto wyniósł 843,6 tys. zł.
Fasing poinformował, że na dzień 31 marca 2023 r. rozpoznano utratę kontroli nad spółką rosyjską OOO „Zavody gornowo oborudowanija i instrumenta Fasing” (Fasing Rosja) z siedzibą w Moskwie.
Jak zwrócono uwagę w raporcie, w efekcie trwającej inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, Unia Europejska stopniowo wprowadza sankcje wobec Rosji mające na celu osłabienie jej bazy ekonomicznej. Przyjęte pakiety sankcji obejmują m.in. ograniczenia w imporcie i eksporcie towarów, sankcje związane z transportem, a także sankcje obejmujące sektor finansowy.
– Jednocześnie Federacja Rosyjska wdrożyła pakiety sankcji odwetowych. Wskutek wprowadzonych sankcji utracono możliwość sprawowania władzy na ww. jednostką – podał Fasing.
Fasing zwraca uwagę, że w wynikach grupy widoczny jest rozwój działalności eksportowej, w tym m.in. na rynkach amerykańskim i australijskim. Kierunek ten ma być utrzymany w przyszłości. Grupa przyznaje jednak, że ciągle rosnące ceny stali na rynkach światowych i deficyt jej podaży, w znaczącej mierze powoduje pogorszenie rentowności w sprzedaży eksportowej i wydłużenie terminów realizacji zleceń.
Fasing zapowiada też działania marketingowe w celu promocji wyrobów spółek grupy kapitałowej i pozyskanie nowych klientów na rynkach zagranicznych oraz dywersyfikację portfela zamówień.
Grupa deklaruje jednocześnie poszerzenie oferty produktowej i produkcję pod specjalne potrzeby klientów, co może ułatwić pozyskanie klientów z innych branż niż górnictwo i dać szansę na większą dywersyfikację sprzedaży.
Patentus: wejście na rynki krajów Zatoki Perskiej
Przychody grupy Patentus w pierwszym kwartale 2023 r. wyniosły 25,7 mln zł, podczas gdy w pierwszym kwartale 2022 były one na poziomie 13,2 mln zł – to wzrost aż 94,6 proc.
W pierwszym kwartale 2022 r. Patentus miał stratę operacyjną w wys. 1,9 mln zł, a w pierwszym kwartale 2022 miał już zysk operacyjny na poziomie 6,0 mln zł.
Zysk netto grupy Patentus w pierwszym kwartale 2023 r. był na poziomie 6,0 mln zł, podczas gdy w tym samym okresie roku 2022 była strata netto w wys. 1,2 mln zł.
Do tej pory działalność Patentus skoncentrowana była na polskim rynku, ale ma się to zmienić. W marcu 2023 r. Patentus poinformował, że podpisał umowę z Sergas Group z Abu Dhabi, która będzie reprezentować interesy grupy na rynkach Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej oraz innych państw Zatoki Perskiej.
– Z niecierpliwością oczekujemy na korzyści, jakie przyniesie nam ta współpraca i jesteśmy przekonani, że nasze partnerstwo będzie skutecznym połączeniem naszego doświadczenia i wiedzy z wiedzą i znajomością lokalnego rynku przez Sergas Group, co przyczyni się do rozwoju naszych biznesów w regionie – podał Patentus.
Wyżej opisane, jak i inne polskie firmy zaplecza górnictwa mają kilka cech wspólnych. Podstawową z nich jest to, że chcąc się rozwijać i ekonomicznie rosnąć muszą szukać innych rynków niż polskie górnictwo. Te inne rynki to może być energetyka odnawialna, sektor transportowy czy też rynki zagraniczne. Zwiększenia działalności w tych kierunkach można spodziewać się w bliskiej przyszłości.
Dariusz Ciepiela
Autor jest dziennikarzem portalu WNP.PL i magazynu Nowy Przemysł
Analizy i dane z rynku nie napawają optymizmem. Ceny prądu na giełdzie są dziś na astronomicznych poziomach. Mamy droższy prąd od Niemiec i wielu innych krajów Europy Zachodniej. Gdyby nie wsparcie rządu, Kowalski mógłby mieć spore kłopoty. Przemysł także.
W Niemczech za prąd płaciło się w piątek (26 maja) średnio 70 euro za megawatogodzinę, a w Polsce 109 euro. I podobna różnica jest już od wielu dni – podaje Business Insider.
Spadające ceny gazu i wciąż wysokie węgla znów stawiają przed energetyką pytanie o to, co w przyszłości będzie opłacalne nie tylko dla branży, ale i dla odbiorców. Ceny węgla dla energetyki w rok poszybowały o 163 procent. Dla odbiorcy, który włącza do gniazdka swój telewizor, oznacza to jedno: tanio już było.
W lutym krajowy węgiel dla energetyki potaniał wobec stycznia o 1,5 proc., zaś węgiel dla ciepłownictwa utrzymał cenę ze stycznia – wynika z indeksów cenowych Agencji Rozwoju Przemysłu.
To oznacza wzrost rok do roku cen węgla dla energetyki o 135 procent! Jeśli jednak wziąć pod uwagę dane za marzec – mamy już wzrost o 163 procent!
Jak podaje ARP, wartość indeksu węgla dla energetyki wyniosła w lutym br. 690,74 za tonę (w ujęciu jakościowym 31,89 zł za gigadżul wytworzonej z węgla energii), wobec 701,11 zł za tonę w styczniu br. (w ujęciu jakościowym 32,21 zł za gigadżul). W porównaniu z lutym 2022 r. wynik ten jest lepszy o 134,9 proc.
Co to oznacza dla rynku? Niestety wzrost cen za prąd.
Na rynku energii elektrycznej sytuacja jest lepsza od tej notowanej w drugiej połowie 2022 r. Lepsza nie znaczy dobra.
Średnia cena kontraktów rocznych w podstawie z dostawą energii w 2023 r. wynosi już powyżej 1 zł za kWh. Odbiorcy domowi do pułapu 2 tys. kWh mogą spać spokojnie – rząd zagwarantował im ceny na niezmienionym poziomie. Ale ci, którzy wykorzystują więcej energii, mogą zacząć się martwić…
Zwłaszcza że polski rynek energii elektrycznej oparty jest o to, co dostarczą elektrownie, a te wciąż najwięcej prądu wytwarzają dzięki węglowi.
Tymczasem jak informuje ARP – na światowych rynkach węgla utrwala się trend spadkowy cen za 1 tonę czarnego złota. 3 kwietnia cena kształtowała się na poziomie 156 dolarów amerykańskich, ale w dalszej części miesiąca spadła do 143,46 USD za tonę.
– Spadkom cen sprzyjały również utrzymujące się wysokie stany zapasów w europejskich portach przeładunkowych, które zwiększały się na skutek silnego importu i niewielkiej sprzedaży. Sprzyjał temu kończący się okres zimowy. Ich poziom na początku miesiąca osiągnął 5,65 mln ton, podczas gdy na koniec kwietnia nieznacznie zwiększyły się do 5,74 mln ton. Jest to najwyższy zanotowany od dwóch miesięcy poziom – informuje ARP.
Trudno jednak o optymizm – zwiększone zapotrzebowanie na węgiel wykazują zarówno Chiny jak i Indie, a to sprawia, ze oprócz wojny Rosji z Ukrainą, która negatywnie wpływa na rynek surowców naturalnych – o tanim węglu będzie można w najbliższym czasie jedynie pomarzyć.
Prąd z dostawą na przyszły rok, który jeszcze w ubiegłym roku kosztował w Polsce 2500 zł/MWh, dziś wyceniany jest nieco powyżej 700 zł/MWh. To zmiana na lepsze. Tyle że odbiorca prywatny energii z gniazdka nie płaci dziś tyle, ile musiałby gdyby nie interwencja rządu.
Negatywnie na wysokość ceny za energię elektryczną wciąż wpływają ceny za uprawnienia do emisji dwutlenku węgla – dziś na poziomie około 90 euro za tonę, przed pandemią było to 25 euro.
Efekt? Prąd w Europie jest dziś droższy od tego sprzedawanego w Polsce jedynie w kilku krajach, w tym w Grecji czy we Włoszech. Choć dane zmieniają się każdego dnia, to wyprzedzamy i Francję i Niemcy. Nie wspominając o innych, mocno nastawionych na energię z OZE krajach.
Czy będzie lepiej? Branża związana z węglem kamiennym i brunatnym oczekuje dziś od energetyków wysokich cen za surowiec. Nie pomagają nam też wspomniane koszty związane z emisją CO2 – te dwa czynniki sprawiają, że dużo taniej nie będzie. Ale może odrobinę? Urząd Regulacji Energetyki już rozmawia na temat przyszłorocznych taryf ze spółkami energetycznymi.
Jarosław Adamski
Koniec wydobycia w znajdującej się w województwie łódzkim kopalni węgla brunatnego Bełchatów nie oznacza końca korzyści dla całego regionu. Tam, gdzie dziś wydobywa się węgiel, w przyszłości powstaną dwa najgłębsze polskie jeziora! To będzie atrakcja turystyczna i przykład na to, jak przemysł potrafi działać na rzecz natury.
– W należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna z Grupy PGE Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów rozpoczął się kolejny etap formowania linii brzegowej przyszłych jezior, które powstaną na terenie kopalni po zakończeniu wydobycia – informuje spółka.
Podobne praktyki, ale na znacznie mniejszą skalę obserwujemy od wielu lat. W województwie śląskim widać to choćby na przykładzie byłych wyrobisk po kopalni piasku w Dąbrowie Górniczej i powstałych w ten sposób zbiornikach Pogoria III i IV.
Dla regionu to przyszłość oparta na turystyce.
Dzięki nowo wybudowanym taśmociągom możliwe będzie ukształtowanie zboczy stałych oraz dna przyszłego zbiornika wodnego.
Docelowo w dwóch polach wydobywczych bełchatowskiej kopalni powstaną dwa najgłębsze w Polsce jeziora, które połączą się w jedno w końcowej fazie napełniania ich wodą.
O kolejnym etapie prac przy rekultywacji terenu odkrywki Bełchatów mówi Sandra Apanasionek, rzeczniczka prasowa spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna (PGE GiEK), do której należy bełchatowska kopalnia:
– Do powstania jezior nie dojdzie szybko – planowane zakończenie wydobycia z obu wyrobisk zaplanowano na 2050 r. Pozostało wiec wiele lat, ale prace już trwają.
– Lustro wody bełchatowskiego jeziora będzie miało powierzchnię ok. 4000 ha, a jego maksymalna głębokość wyniesie ok. 170 m, czyli o ok. 70 metrów więcej niż głębokość jeziora Hańcza – mówił p.o prezesa PGE GiEK Sławomir Podkówka.
W Polu Bełchatów – jednym z dwóch pól wydobywczych Kopalni Bełchatów – już od kilku lat prowadzone są prace mające na celu przygotowanie terenu kopalni do jego docelowej rekultywacji w kierunku wodnym. W Kompleksie Bełchatów tereny pogórnicze kształtowane są z myślą o stworzeniu tu w przyszłości dwóch najgłębszych w Polsce jezior, które na końcowym etapie rekultywacji połączone zostaną w jeden duży zbiornik.
Kopalnia Bełchatów uruchomiła na swoim terenie nowy układ przenośników taśmowych, który skróci czas transportu mas nadkładu z Pola Szczerców do Pola Bełchatów i umożliwi zwałowarce właściwe ukształtowanie zachodniego zbocza wyrobiska górniczego Pola Bełchatów oraz dna przyszłego zbiornika wodnego. Do tej pory Kopalnia Bełchatów w ramach przygotowań wyrobisk do rekultywacji w kierunku wodnym, zakończyła już formowanie II, III i IV poziomu zwałowiska wewnętrznego Pola Bełchatów, a wykonane prace pozwoliły uformować wschodnią część docelowej linii brzegowej przyszłych jezior.
– Prowadzone obecnie prace na zwałowisku wewnętrznym Pola Bełchatów polegają na przemieszczaniu ogromnych ilości mas nadkładowych w celu nadania pożądanego kształtu dna i skarp docelowych zbiorników wodnych. Wypełnianie wyrobisk wodą realizowane będzie w sposób w pełni kontrolowany, a stateczność skarp będzie na bieżąco monitorowana. Zwierciadło wody w górotworze będzie podnoszone do odpowiedniego poziomu do czasu przygotowania drugiego wyrobiska (Pola Szczerców) do napełniania wodą – wyjaśnił dyrektor bełchatowskiej kopalni Krzysztof Rośniak.
Pełne napełnianie zbiorników wodą realizowane będzie po 2050 r., kiedy to w Polu Szczerców zakończone zostaną wszelkie prace górnicze, przygotowujące wyrobisko do napełniania wodą.
Poziom lustra wody będzie stopniowo podnoszony zarówno w Polu Bełchatów jak i w Polu Szczerców, a napełnianie wodami głębinowymi oraz powierzchniowymi potrwa około 20 lat.
Apanasionek przypomina, że jezioro w Bełchatowie nie będzie pierwszym tego typu. Od 2010 r. funkcjonuje Jezioro Tarnobrzeskie, stworzone na terenie byłej kopalni odkrywkowej siarki, a w Niemczech w okolicy Goerlitz można się wybrać nad jezioro Berzdorfer See, powstałe po zalaniu kopalni węgla brunatnego.
Również w zagłębiu konińskim można korzystać z jezior powstałych po wypełnieniu wodą byłych odkrywek węgla brunatnego: Morzysław, Gosławice, Pątnów, Kazimierz, Lubstów, Jóźwin II B, Drzewce i Tomisławice, o łącznej powierzchni przekraczającej 2650 ha.
Koncepcja stworzenia jeziora na terenie odkrywki Bełchatów wpisuje się w prowadzone na bieżąco działania rekultywacyjne. Przyjazne dla natury.
Rekultywacja w bełchatowskim kompleksie energetycznym prowadzona jest na ogromną skalę. Zrekultywowanych zostało już ponad 2400 ha terenów poeksploatacyjnych, z czego ponad 1700 ha zalesionych gruntów kopalnia przekazała Lasom Państwowym. Przykład? Góra Kamieńsk.
Dawne zwałowisko zewnętrzne bełchatowskiej odkrywki jest obecnie najwyższym wzniesieniem w środkowej Polsce o wysokości maksymalnej 407 m n.p.m.
Rekultywacja polegała m.in. na zainicjowaniu procesu glebotwórczego i posadzeniu lasu, który dzisiaj jest ostoją dla wielu gatunków zwierząt. Zimą miejsce to staje się centrum sportów narciarskich, a w cieplejszych okresach roku zalesione wzgórze jest miejscem turystyki rowerowej i pieszej.
W 2019 r. zakończono formowanie drugiego zwałowiska zewnętrznego Kopalni Bełchatów – bliźniaczej góry dla Góry Kamieńsk, która w przyszłości zostanie w całości odbudowana biologicznie w ramach prac rekultywacyjnych i będzie mogła zapewnić turystom wiele ciekawych atrakcji. Do tej pory na terenach Kopalni Bełchatów posadzono około 25 mln drzew.
Jarosław Adamski