Brak spisu treści.
Rozmowa z TOMASZEM ROGALĄ, prezydentem Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego EURACOAL, przewodniczącym Rady Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, prezesem zarządu Polskiej Grupy Górniczej
❚ Trójkąt zależności – takiego terminu użył pan na styczniowym posiedzeniu Komitetu Wykonawczego Euracoal w Brukseli, mówiąc o sytuacji sektora węglowego. Co on oznacza?
❚ Pierwszym elementem trójkąta jest polityka klimatyczna UE i dekarbonizacja gospodarki. Drugim elementem są działania i decyzje reszty świata, związane ze wzrostem globalnego zużycia węgla. Te pierwsze dwa elementy leżą po przeciwnych stronach i pokazują dwa różne podejścia do polityki na świecie. Ostatnim elementem, który stanowi podstawę trójkąta, jest stale rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną, napędzane przez rozwój gospodarczy. Współistnienie i współzależność tych trzech elementów są kluczowe dla zrozumienia megatrendów przeważających w sektorze węglowym.
❚ Trendy, które lansuje Komisja Europejska, są chyba dość mocno sprecyzowane?
❚ Przedstawiona przez Komisję wizja gospodarki zakłada pełną dekarbonizację i wiodącą rolę Unii Europejskiej w globalnych działaniach klimatycznych. Znajduje to odzwierciedlenie w projekcie europejskiej strategii klimatycznej do 2050 r. „Czysta planeta dla wszystkich”, przedstawionym pod koniec listopada 2018 r., a także w wypowiedziach wygłoszonych na szczycie klimatycznym COP24 w grudniu ubiegłego roku w Katowicach. Warto zwrócić uwagę, że emisje gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej stanowią jedynie 10 proc. światowych emisji. Dlatego skuteczność przeciwdziałania globalnemu ociepleniu i zmianom klimatu zależy od międzynarodowego wsparcia. Świat jednak nie jest aż tak ambitny jak UE.
❚ I jednoznacznie to demonstruje, prawda?
❚ Było to wyraźnie widoczne przy okazji COP24. Nie pojawili się tam przywódcy krajów najbardziej odpowiedzialnych za zmiany klimatyczne: Chin, Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Francji. Ponadto Stany Zjednoczone, Rosja, Arabia Saudyjska i Kuwejt zablokowały przyjęcie sprawozdania Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPCC) w sprawie skutków globalnego ocieplenia o 1,5 st. C. W grudniu 2018 r. Australia zdecydowała się opuścić tak zwaną „Koalicję na Rzecz Wysokich Ambicji”, która jest grupą krajów pragnących zaostrzyć cele klimatyczne porozumienia paryskiego. Z drugiej strony, prezydent Stanów Zjednoczonych, który w czerwcu 2017 r. zobowiązał się do opuszczenia porozumienia paryskiego, kilka miesięcy temu wyznaczył lobbystę z sektora węglowego na szefa Agencji Ochrony Środowiska. Jednocześnie w USA limity emisji z elektrowni węglowych są łagodzone, a powrót do węgla jest widoczny. Węgiel ma być ponownie podstawą rozwoju największej gospodarki świata.
❚ Stany Zjednoczone wracają do węgla, a Azja w ogóle od niego nie odeszła.
❚ Kraje azjatyckie, które obecnie odpowiadają za prawie 70 proc. światowego zużycia węgla, podejmują działania na rzecz rozwoju odnawialnych źródeł energii, ale jednocześnie planują zwiększyć wykorzystanie węgla, który jest tanim surowcem dla ich gospodarek. Przyjęty na szczycie klimatycznym COP24 „Katowicki Zestaw Zasad”, który jest mapą drogową dla wdrożenia porozumienia paryskiego, wskazuje, że istnieją inne sposoby przeciwdziałania zmianom klimatu niż tylko dekarbonizacja. Dokument kładzie duży nacisk na znaczenie naturalnej absorpcji gazów cieplarnianych oraz na rozwój technologii niskoemisyjnych. Wymaga to od społeczności międzynarodowej wzmocnienia swoich ambicji. W ten sposób dochodzimy do trzeciego elementu trójkąta zależności, jakim jest globalny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Obecne prognozy wskazują, że do 2040 r. wzrośnie ono o 56 proc. Wzrost ten będzie napędzany głównie przez Chiny i Indie. Te kraje będą odpowiadać za połowę światowego wzrostu. W 2040 r. prawie 80 proc. energii będzie nadal pochodzić z paliw kopalnych i zużycie węgla będzie rosło szybciej niż w przypadku innych paliw kopalnych ze względu na zwiększony popyt w Azji.
❚ Jak w relacjach z potęgami azjatyckimi wypada Unia Europejska?
❚ Bilans handlowy Unii z Chinami i Indiami jest ujemny od ponad dziesięciu lat. Perspektywy na następne dwie do trzech dekad wskazują, że ta nierównowaga będzie się pogłębiać, ponieważ Unia będzie nadal importerem towarów i materiałów z krajów, które w celu utrzymania konkurencyjności swoich gospodarek nie wdrażają polityki dekarbonizacji. Wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną wymaga tanich i stabilnych źródeł energii. Kraje Unii Europejskiej, które zdecydowały się na wykorzystanie węgla do produkcji energii elektrycznej, mogły cieszyć się niższymi cenami energii elektrycznej, co ma duże znaczenie przy próbie likwidacji ubóstwa energetycznego.
❚ Ceny energii raczej nie zmaleją.
❚ Można się spodziewać, że nadal będą rosły ze względu na wyższe ceny unijnych uprawnień do emisji. Ceny energii elektrycznej są znacznie wyższe niż powinny być. Na przykład w październiku ubiegłego roku cena na polskim rynku była o 41 proc. wyższa niż w październiku 2017 roku – był to jednak nadal jeden z najniższych wzrostów w UE. W tym samym okresie cena energii elektrycznej w Niemczech wzrosła aż o 87 proc., w Czechach o 85, w Wielkiej Brytanii o 42, a w Austrii aż o 117. Wyższe ceny energii elektrycznej były jedną z przyczyn protestów we Francji. Polski rząd podjął kroki w celu ustabilizowania cen i ograniczenia ich wzrostu, aby zminimalizować negatywne skutki dla społeczeństwa.
❚ Wspomniana sytuacja z Francji pokazuje, że społeczeństwa europejskie mają chyba poważniejsze zmartwienia niż walka o symbolicznej wielkości ograniczenia emisji CO2?
❚ Badania opinii publicznej przeprowadzone przez Eurobarometr pokazują, że głównymi problemami obywateli są bezrobocie i imigracja. Sytuacja gospodarcza jest bardziej niepokojąca niż kwestie środowiskowe, klimatyczne i energetyczne. Komentatorzy, jak również politycy, przedsiębiorcy, a nawet naukowcy, mają niewielką wiedzę na temat znaczenia węgla na świecie. Rzadko wspomina się o jego wpływie na rozwój społecznogospodarczy regionów. Niewieleosób wie, że w 2017 r. przywieźliśmy 173 mln ton węgla i że UE jest czwartym największym importerem węgla na świecie. Biorąc pod uwagę długoterminową perspektywę transformacji, nie ma podstaw lub argumentów przemawiających za wstrzymaniem inwestycji w badania, rozwój i wdrażanie efektywnych technologii związanych z wykorzystaniem węgla.
❚ W europejskich trendach węgiel to jednak coraz bardziej archaiczne, brudne paliwo, które zupełnie nie kojarzy się z nowymi technologiami. Potrzeba mu więc skutecznej promocji.
❚ W tym celu Polska Grupa Górnicza uruchomiła stronę internetową BE CO@L (www.becoal.com), jako platformę do prezentacji rzeczywistych danych i informacji na temat znaczenia węgla dla gospodarki i społeczeństwa. Strona prezentuje kilka mitów i wiele faktów na temat węgla oraz odpowiada na najczęściej zadawane pytania. Każdy zainteresowany będzie mógł z łatwością wykorzystać tę wiedzę. Mamy również nadzieję, że strona znajdzie odbiorców wśród kandydatów w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego, szczególnie tych, którzy chcą wesprzeć sektor węglowy. Zwracam również uwagę na kampanię w mediach społecznościowych uruchomioną niedawno przez RWE: hashtag RWE100 (#RWE100),która zawiera sto faktów na temat wydobycia węgla brunatnego i wytwarzania energii w Niemczech. To ważna reakcja i jestem pewien, że inni członkowie Euracoal prowadzą lub planują podobne działania.
❚ Działania na rzecz węgla to jedno z podstawowych zadań Euracoal.
❚ Zaproponowałem trzypunktowy plan dla Euracoal. Naszym celem jest przypomnienie wszystkim o znaczeniu węgla jako wartości źródłowej w gospodarczym łańcuchu wartości UE. Naszym zadaniem jest bycie wpływowym partnerem Komisji Europejskiej i wprowadzanie w życie wizji „społecznie odpowiedzialnego przejścia”, które utrzymuje ten łańcuch wartości, a naszą podstawową rolą jest obrona przemysłu węglowego przed likwidacją i pokazanie, jak świat traktuje wszystkie źródła energii.
❚ Jak w praktyce odbywa się realizacja tych zadań?
❚ W lipcu byliśmy gospodarzami kolacji na Europejskim Forum Energetycznym w Parlamencie Europejskim w Brukseli z Europejską Komisją Gospodarczą ONZ. Vladimír Budinsky (pierwszy wiceprezydent Euracoal – przyp. red.), który jest wiceprzewodniczącym jednej z grup ekspertów ONZ ds. czystszej energii elektrycznej, przyczynił się do zainicjowania debaty na temat Celu Zrównoważonego Rozwoju ONZ nr 7 dotyczącego „przystępnej i czystej energii”. Podczas debaty wyjaśniłem, że ograniczenie wykorzystania własnych zasobów paliw kopalnych Unii Europejskiej powoduje wzrost importu paliw, a tym samym uzależnienie od zewnętrznych źródeł energii. Obecnie wydatki na import paliw kopalnych do UE wynoszą 266 mld euro rocznie. Prof. Jerzy Buzek, europoseł, przewodniczył debacie, w której wzięli udział inni posłowie do PE oraz wyżsi rangą urzędnicy Komisji (np. Hervé Martin, szef działu węgla i stali). We wrześniu zorganizowana została wystawa BE CO@L w Parlamencie Europejskim w Strasburgu i okazała się wielkim sukcesem.
❚ To znaczy?
❚ Pokazała węgiel nie tylko jako jedno z najważniejszych źródeł energii, ale także jako element rozwoju medycyny, nawozów, biotechnologii, hutnictwa, przemysłu motoryzacyjnego i maszynowego, a także kosmonautyki. Węgiel jest źródłem wartości dla gospodarki. W inauguracji wzięło udział kilkunastu posłów do PE oraz prof. Borchardt, który ostatnio został mianowany zastępcą dyrektora generalnego ds. energii, bezpośrednio pod kierownictwem dyrektora generalnego Dominique Ristori.
❚ Jako prezydent Euracoal mocno włączył się pan także w inicjatywę Społecznego PRE_COP24.
❚ W październiku wróciliśmy do Parlamentu Europejskiego w Brukseli, gdzie przemawiałem na PRE_COP24, wraz ze związkowcami i członkami polskiego rządu. Wcześniej w Katowicach odbyło się spotkanie z międzynarodowymi związkowcami, w tym z panem Ralfem Bartelsem z IG BCE w Niemczech. Przedstawiłem dane na temat negatywnych skutków gospodarczych polityki klimatycznej UE. Mówiłem tu na przykład o naszej zwiększonej zależności od importu energii, negatywnym bilansie handlowym z Chinami oraz przenoszeniu produkcji i miejsc pracy poza Unię Europejską. W 2017 r. nadwyżka importu nad eksportem z UE do Chin wyniosła ponad 177 miliardów euro, podczas gdy wielkość importu węgla w 2017 r. odpowiada utracie około 700 000 miejsc pracy i transferowi gotówki w wysokości około 13 miliardów euro. Świadczy to o niespójności unijnej polityki dekarbonizacji. Euracoal działa w Platformie regionów węglowych w okresie przejściowym. Przedstawiłem prezentację na spotkaniach grup roboczych, które odbyły się w dniach 5–6 listopada w Brukseli. Zaprezentowałem też nasze zalecenia dotyczące społecznie odpowiedzialnej transformacji. Podałem dane liczbowe dotyczące łańcucha wartości generowanego przez Polską Grupę Górniczą.
❚ Wspieranie takich przekształceń chyba nie do końca jest celem polityki unijnej?
❚ Komisja Europejska zakłada, że na sfinansowanie transformacji we wszystkich regionach górniczych przeznaczy zaledwie 45 mld euro. Może to oznaczać jedynie likwidację sektora węglowego, a nie jego transformację.
❚ Tymczasem polskie firmy starają się coraz głośniej przemówić do światowej opinii.
❚ Wszystkie największe polskie firmy energetyczne były partnerami konferencji klimatycznej UNFCCC COP24, która odbyła się w grudniu w Katowicach. PGG była mocno zaangażowana w jej organizację i była gospodarzem imprezy towarzyszącej dotyczącej gazyfikacji węgla. Zostało to zgłoszone członkom Euracoal. Przeprowadziliśmy również duże wydarzenie o nazwie energy24, którego celem było zaprezentowanie węgla w pozytywnym świetle. W wydarzeniu wzięli udział minister energii, pan Krzysztof Tchórzewski, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii odpowiedzialny za przemysł węglowy, pan Grzegorz Tobiszowski oraz pan Piotr Naimski, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej. Podczas COP24 uznaliśmy, że centralnym punktem będzie osiągnięcie celu 2 st. C określonego w porozumieniu paryskim. Zamiast tego Komisja Europejska i niewielka grupa krajów promowała bardziej rygorystyczny cel 1,5 st. C. Nie otrzymało to powszechnego poparcia. W rzeczywistości tylko kilka państw członkowskich UE poparło stanowisko Komisji, więc nie jest jasne, kogo Komisja faktycznie reprezentowała w Katowicach.
❚ A więc nie można się poddawać, bo wbrew temu, co się wydaje, węgiel nie ma chyba aż tak wielu wrogów?
❚ Sektor węglowy musi wykazać, że wykorzystanie węgla może być kontynuowane na świecie. Europa jest częścią świata i musi myśleć globalnie, nawet z własną twardą polityką klimatyczną. Musimy przedstawić rozwiązania i zdobyć poparcie dla tych rozwiązań. Na przykład zgazowanie węgla otwiera wiele nowych możliwości produkcji syngazu, a także innych produktów. Pozwala również na to, aby wiele rodzajów odpadów było recyklingowane na nowe produkty. Wiedząc, że nadal będziemy musieli wykorzystywać węgiel, powinniśmy rozwijać te technologie, tak jak robią to inni poza UE. Węgiel będzie potrzebny w Europie przez następne dwadzieścia do trzydziestu, a może czterdziestu lat. Musimy zaspokoić ten popyt.
Pytał: Bartłomiej Szopa
Dziennikarz portalu netTG.pl Gospodarka
i Ludzie i tygodnika Trybuna Górnicza
Realizacja dwóch kluczowych inwestycji wywindowałoby wydobycie na zupełnie inny poziom.
Jastrzębska Spółka Węglowa jest konsekwentna w realizowaniu długoterminowej strategii, której celem ma być zwiększenie bazy zasobów węgla i wydobycia. Pierwszym nowym zakładem ma być Bzie-Dębina. Spółka nie porzuca również planów przejęcia większościowych udziałów w Prairie Mining wraz z projektami reaktywacji wydobycia w Dębieńsku i budowy nowej kopalni Jan Karski na Lubelszczyźnie.
Decyzję o wyodrębnieniu nowego zakładu podjął najpierw zarząd JSW, a następnie pod koniec stycznia br. zaakceptowała ją rada nadzorcza spółki. To zwieńczenie kilkumiesięcznego procesu, który umożliwi rozpoczęcie prac nad budową nowej kopalni.
Nowy zakład ma wydobywać węgiel ze złoża Bzie-Dębina 2-Zachód oraz Bzie-Dębina 1-Zachód, które do tej pory należały do bazy zasobowej kopalni zespolonej Borynia-Zofiówka-Jastrzębie. W pierwszym przypadku spółka ma już koncesje na wydobycie, a zasoby węgla są szacowane na niespełna 114 mln t. Jeśli chodzi o złoże Bzie-Dębina 1-Zachód wg szacunków znajduje się prawie 71,5 mln t, a JSW planuje pozyskanie koncesji do końca br. Co ważne ok. 95 proc. zasobów w złożach Bzie-Dębina to węgiel koksowy typu 35.
Oczekiwania potwierdzone
W przypadku złoża Bzie-Dębina 2-Zachód oczekiwania, co do zasobów dobrej jakości węgla koksowego potwierdzają prowadzone od połowy października zeszłego roku odwierty badawcze. Razem ma powstać pięć takich otworów, które mają sięgnąć głębokości 1,3 km. Jak podała spółka, obecnie dwa z nich sięgają już ok. 70 proc. zakładanej głębokości, a trzy pozostałe od 30 do 55 procent głębokości.
W dwóch pierwszych wypadkach dowiercono się już do warstw węglonośnych. Jak można przeczytać w komunikacie spółki, nawiercono już pierwsze pokłady węgla, w tym jeden o miąższości 2,55 m, a więc spełniający kryteria przemysłowej opłacalności wydobycia.
– Pierwsze wyniki odwiertów są bardzo optymistyczne. Pamiętajmy, że bogata baza zasobowa decyduje o wartości każdej spółki surowcowej, dlatego tak ważne jest jej ciągłe poszerzanie. Nasza strategia zakłada pozyskiwanie dostępu do nowych złóż węgla koksowego – powiedział prezes Ozon. Utworzenie nowej kopalni to szacunkowo koszt ok. kilkuset milionów zł, a produkcja węgla mogłaby się zacząć za ok. 4–5 lat. Część infrastruktury jest już prawie gotowa. Chodzi o szyb 1 Bzie, który teraz musi zostać zazbrojony. Kolejnym krokiem byłaby budowa drugiego szybu, tak aby Bzie-Dębina mogłaby być w pełni odrębnym zakładem górniczym.
Znacznie bardziej skomplikowana wydaje się być kwestia przejęcia większościowych udziałów w Prairie Mining. Australijska spółka w lutym poinformowała o istnieniu sporu inwestycyjnego i wezwała polski rząd do bezzwłocznych negocjacji. Australijczycy wskazali również, że jeśli do takich rozmów nie dojdzie, to mają prawo do zgłoszenia sporu do międzynarodowego arbitrażu. Ewentualne roszczenia Prairie Mining zostały oszacowane nawet na 10 mld zł. Skąd brak porozumienia? W kwietniu minionego roku australijska firma podjęła działania prawne przeciwko Ministerstwu Środowiska, po tym jak nie dostała prawa do użytkowania górniczego złoża na Lubelszczyźnie. Przedstawiciele resortu środowiska argumentowali, że nie chcą się narazić na zarzut nieracjonalnej gospodarki.
Jak zaznaczył Ozon w rozmowie z ParkietTV, cała sprawa nie oznacza, że JSW wycofuje się z rozmów z Prairie Mining.
– Dębieńsko jest o tyle dla nas istotne, że w zeszłym roku mieliśmy tragedię na Zofiówce, która spowodowała, że pół miliona ton węgla wypadło nam z produkcji. Bez budowy nowego szybu moglibyśmy dojść od Szczygłowic do pokładów, które są w Dębieńsku i osiągnąć wydobycie w ciągu kilku lat na poziomie nawet pół miliona ton, praktycznie w całości rekompensując ten ubytek, jaki był w partii H na Zofiówce. Dodatkowo druga koncesja, która jest zlokalizowana na południe od obszarów górniczych Bogdanki, posiada również pokłady węgla koksującego. Patrzę na to jako na projekt, który też mógłby być rozwijany równolegle i powiększać bazę zasobową i wydobycie JSW w długim horyzoncie. Niezależnie od roszczeń, które mogą być skierowane przeciwko rządowi polskiemu, nasza relacja jest relacją czysto handlową na poziomie spółka-spółka – powiedział Ozon w ParkietTV.
Przejęcie Prairie Mining oraz budowa nowych kopalń będzie wiązało się z zapewnieniem kredytowania tak potężnej inwestycji oraz odpowiedniego zaplecza technicznego. W tej ostatniej kwestii wsparciem mają być specjaliści z Przedsiębiorstwa Budowy Szybów, spółki której kupno właśnie finalizuje JSW. Natomiast jeśli chodzi o pieniądze, to tutaj górnicza spółka liczy na partnerów z Azji.
– Kolejny raz wysłaliśmy grupę osób ze spółki, również z przedstawicielami PBSz, do Chin. Tam spotykamy się z tamtejszymi dużymi wykonawcami, firmami takimi jak China Coal. Patrzymy na całe przedsięwzięcie kompleksowo. PBSz ma bardzo dobre kompetencje, ale patrzymy na rynek chiński jako na źródło finansowania. Budowa jednej kopalni to koszt 2,5–3 mld zł. Przy tym zdajemy sobie sprawę, jak duże ograniczenia mamy, jeśli chodzi o finansowanie inwestycji.
Dziś sektor węgla boryka się z ogromnymi problemami w pozyskaniu długoterminowego finansowania. Banki europejskie odchodzą od finansowania sektora węgla kamiennego. Dlatego widzę to jako kooperację polskiej firmy PBSz, która byłaby w naszej grupie, z chińską firmą-gigantem, która w ciągu ostatniej dekady wybudowała kilkaset szybów i kopalń na rynku chińskim. To umożliwiałoby również zapewnienie długoterminowego finansowania. Byłoby to coś na kształt inwestycji pod klucz, realizowanej przez konsorcjum złożone z PBSz i chińskiej firmy. Sam miałem w tej sprawie już kilka spotkań z bankami chińskimi w Pekinie, Luksemburgu i Warszawie oraz z Sinosure, która jest odpowiednikiem polskiego KUKE. Rozmowy są obiecujące, a otwartość chińskich banków, dotycząca finansowania tego typu inwestycji, jest duża pod warunkiem, że częścią będzie chińska firma, która będzie pełniła aktywną rolę jako wykonawca czy jeden z podmiotów konsorcjum – mówił pod koniec minionego roku Ozon.
Zwiększyć wydobycie
Według szefa JSW pozyskiwanie kapitału ułatwia również fakt, że Prairie Mining jest notowana na trzech giełdach – w Australii, Londynie i Warszawie. JSW planuje przejęcie co najmniej 51 proc. udziałów w spółce.
Gdyby plan się powiódł, to górnicza spółka mogłaby w przeciągu kilku lat zwiększyć roczne wydobycie o ok. 50 proc. Kopalnia Jan Karski mogłaby dać potencjalnie 5 mln t węgla netto, a Dębieńsko 2,5–3 mln t. Jak łatwo policzyć, to kolejnych 8 mln t węgla. To bardzo łakomy kąsek, biorąc pod uwagę fakt, że węgiel koksujący znalazł się na liście 26 tzw. surowców krytycznych, a kraje UE rocznie importują 40 mln t tego surowca.
Jacek Madeja
Publicysta tygodnika Trybuna Górnicza
i portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie
Branża górnicza od lat przedstawiana jest w sposób stereotypowy.
W czasie rozwoju Internetu, gdy mamy natłok informacji i jedna co chwilę wypycha drugą, ważne jest pokazywanie niestereotypowego wizerunku górnictwa. Nie ma ono dobrej prasy, na co m.in. wpływa unijna polityka klimatyczna i spoglądanie na węgiel przez Brukselę krzywym okiem.
Tym bardziej widoczna jest wizerunkowa ofensywa podjęta przez rodzimych producentów węgla, którzy pokazują swoje ambitne plany i chęć realizowania nowych, często innowacyjnych przedsięwzięć. Ich kontrofensywa miała miejsce choćby w trakcie szczytu klimatycznego COP24, który odbył się w grudniu 2018 r. w Katowicach. Taka wizerunkowa ekspansja jest konieczna, bowiem bez niej górnictwo byłoby w jeszcze gorszym położeniu niż jest.
Wiele osób łączy węgiel jedynie z jego prostym spalaniem, jednakże może on mieć różnorodne zastosowania. Jest niezbędny przy produkcji stali (węgiel koksowy), a stal jest konieczna przy wszelkich inwestycjach infrastrukturalnych, czy w wielu branżach, jak choćby AGD, offshore czy motoryzacja. Węgiel znajduje też zastosowanie m.in. w przemyśle elektronicznym czy farmaceutycznym. Niemożliwy byłby bez niego rozwój gospodarki. Jednak wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, a swoje negatywne poglądy na temat węgla kształtuje na podstawie często stereotypowych, a przez to niesprawiedliwych wobec tego surowca opinii.
– Uważam, że konieczne są działania zmierzające do poprawy wizerunku górnictwa i węgla jako paliwa – podkreśla prof. Krystian Probierz, geolog, senator Prawa i Sprawiedliwości. – Chociaż ci, którzy podejmują takie działania, doskonale wiedzą, jak trudno się przebić z pozytywnym przekazem na temat węgla. Jednak trzeba to robić, choć jest to jak ciągnięcie wozu pod górę po śliskiej drodze!
Bez wchodzenia w szczegóły, wiadomo, że public relations to nic innego, jak dokładnie przemyślane i zaplanowane działanie na rzecz kształtowania wizerunku danego podmiotu i budowy jego reputacji. Rozwija się jednak szybko również tzw. czarny, a raczej brudny PR, polegający na zaplanowanych działaniach, mających na celu niszczenie czyjegoś wizerunku i reputacji. I z węglem od lat tak jest. Stał się „chłopcem do bicia” i nie ma dobrej prasy.
Przełamać potoczne wyobrażenia
Podejście do branży w dużej mierze pozostaje takie, że jest o niej głośno jedynie przy okazji jakichś nieprawidłowości bądź katastrof w kopalniach. Pozytywy często są natomiast niezauważane. To może dziwić, zważywszy, że chodzi o branżę strategiczną, silnie oddziałującą na całą gospodarkę.
– Górnictwo miało dobrą prasę w czasach propagandy uprawianej w PRL-u – mówi prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. – Wówczas na pierwszych stronach gazet podawano, ile wydobyto węgla. Natomiast obecnie rzeczywiście trudno jest się przebijać z pozytywnym przekazem na temat węgla. Chodzi bowiem o poważną grę o wielkie pieniądze.
Prof. Marek Szczepański wskazuje, że Unia Europejska w większości przypadków lobbuje na rzecz OZE czy gazu. Wprowadza dość restrykcyjne rozwiązania, które nie sprzyjają węglowi, a główna teza unijnych dokumentów w zakresie energetyki jest taka, żeby odchodzić od węgla. Ponadto trudniej jest upowszechniać pozytywny wizerunek węgla, kiedy żyjemy w regionie, gdzie występuje problem smogu. To niejako z automatu uderza w węgiel, ponieważ wiele osób uważa, że za smog odpowiada przede wszystkim to paliwo, choć oczywiście jest kwestia ubóstwa energetycznego i tego, że ludzie często spalają śmieci. Dochodzi problem ruchu samochodowego. Niestety walka ze smogiem oznacza też u nas najczęściej walkę z węglem. A to zdecydowanie utrudnia ekspansję wizerunkową górnictwa.
– Na pewno warto pokazywać nowe możliwości w zakresie przetwarzania węgla. Takie, o jakich na przykład myśli Jastrzębska Spółka Węglowa – twierdzi prof. Szczepański. – Produkcja włókien węglowych poszukiwanych przez branżę motoryzacyjną i lotniczą czy produkcja wodoru to zamysły warte nagłośnienia. Jednak najpierw należy uporządkować wizerunek branży jako takiej, w tym wizerunek kadr zarządzających w górnictwie. Nie brak bowiem opinii, że górnictwo to dziedzina, w której dochodzi często do różnego rodzaju nieprawidłowości. Informacje o nich na przestrzeni lat zrobiły swoje – zaznacza prof. Marek Szczepański.
Podczas szczytu COP24 polscy producenci węgla zaprezentowali swoje ambitne plany i chęć rozwijania nowych projektów. Pokazywali, że węgiel ma różnorodne zastosowanie i pozostaje fundamentem nowoczesnej gospodarki. Jednak przeciwnicy węgla również zaznaczyli swoją obecność w trakcie szczytu, powtarzając, że należy odchodzić od węgla, a rozwijać przede wszystkim OZE.
Potrzebna ekspansja
– Rozmawiałem z zagranicznymi gośćmi szczytu i ich zdaniem rola węgla była mocno nadinterpretowana – mówi prof. Marek Szczepański. – Ich zdaniem, niespójne też były wystąpienia polskich polityków podczas szczytu klimatycznego oraz przy okazji górniczego święta, czyli Barbórki. Wysiłek górników trzeba doceniać, wykonują oni bardzo ciężką i niebezpieczną pracę. Natomiast w Unii Europejskiej realizowana jest polityka dekarbonizacji, zmierzająca do redukowania roli węgla w miksie energetycznym. I raczej nic nie wskazuje na to, by to się miało zmienić. Potrzebna będzie ekspansja wizerunkowa węgla zarówno w realu, jak i rzeczywistości wirtualnej – uważa prof. Marek Szczepański.
Polska największa spółka węglowa, czyli Polska Grupa Górnicza, zatrudnia około 43 tys. pracowników, których średnie wynagrodzenia są o 50 proc. wyższe niż regionalna średnia. Z PGG współpracuje ponad 3 tys. aktywnych kontrahentów, m.in. dostarczających zaawansowany technologicznie sprzęt, przez co spółka ma znaczący wkład w rozwój wiedzy i myśli technicznej. Generując roczne przychody netto niespełna 10 mld zł PGG zapewnia wpływy podatkowe do budżetu centralnego, budżetów samorządów i ZUSu na poziomie ponad 3 mld zł. Polska Grupa Górnicza podała w trakcie szczytu klimatycznego COP24, że zakłada zaangażowanie się w nowe, przyszłościowe przedsięwzięcia. W PGG myślą m.in. o potencjalnym rozpoczęciu produkcji karbochemicznej – zgazowania węgla na potrzeby chemii. Spółka analizuje możliwości uruchomienia na terenie jednej ze swoich kopalń instalacji zgazowania węgla, zdolnej do przetworzenia ok. 1,2 mln ton tego surowca rocznie, z możliwością wykorzystywania także odpadów i biomasy.
Szacunkowy koszt takiego projektu to ok. 500 mln euro. Jako potencjalne lokalizacje takiej instalacji wskazywane są tereny kopalni Ziemowit w Lędzinach (część kopalni PiastZiemowit) lub Jankowice w Rybniku (część kopalni zespolonej ROW). Plan budowy instalacji zgazowania ma się znaleźć w zaktualizowanej strategii PGG, którą Grupa zamierza przedstawić w 2019 r. W PGG szacują, że realizacja projektu – od decyzji o budowie instalacji do jej uruchomienia – zajęłaby mniej więcej 6 lat, z czego ok. 2,5 roku to etap dokumentacji i przygotowań, natomiast kolejne ok. 3 lata to czas budowy.
Z wytworzonego w instalacji gazu można byłoby wyprodukować ok. 620 tys. t metanolu rocznie. Efektem ekologicznym ma być uniknięcie emisji 150 tys. t dwutlenku węgla w stosunku do klasycznych technologii wykorzystania węgla.
– Kwestie budowy wizerunku branży są istotne, ale nie mogą przesłaniać nadrzędnego celu, jakim jest wydobycie węgla na odpowiednim poziomie teraz i w przyszłości – podkreśla Marian Kostempski, były prezes Kopeksu. – A czy zrobimy to kopalniami 3.0, czy też kopalniami 4.0, to jest już sprawa wtórna. Rośnie mocno import węgla do Polski i potrzebne są także decyzje w zakresie budowy nowych kopalń. W nich można by odpowiednio zaplanować wszelkie kwestie. Zadbać o efektywność, zastosować nowe rozwiązania.
Zdaniem Kostempskiego to, że zarządy spółek węglowych nie zasklepiają się jedynie w kwestiach samego wydobycia, to dobrze.
Zamiar produkcji wodoru w JSW należy ocenić pozytywnie. Podobnie jak zamiar produkcji włókien węglowych. Ale to powinno iść niezależnie od głównych zadań, bo to jest jednak margines.
– Najważniejszy jest corebusiness, czyli wydobycie węgla. Akcje wizerunkowe, w tym pokazywanie innowacyjnych rozwiązań, niczego nie zmienią w postrzeganiu węgla przez UE – ocenia Marian Kostempski.
Jego zdaniem pozostałe kraje mogą sobie pozwolić na zupełnie inne podejście do tego paliwa. Jeżeli nie korzystają z węgla, bądź korzystają w ograniczonym zakresie, to polityka dekarbonizacyjna ich nie dotyczy. Co innego w przypadku Polski.
– My mamy zupełnie inną sytuację, bazujemy w elektroenergetyce przede wszystkim na węglu – podkreśla Marian Kostempski.
Jego zdaniem powinniśmy się więc skupić m.in. na bardziej efektywnym wykorzystaniu tego surowca. I to się u nas robi, chociaż być może należy w tym zakresie zwiększyć wysiłki.
Zdaniem Wacława Czerkawskiego, przewodniczącego Rady OPZZ województwa śląskiego, trzeba walczyć o wizerunek górnictwa i węgla jako paliwa. W UE węgiel pozostaje niezmiennie na cenzurowanym.
– Po szczycie klimatycznym COP24 można zaobserwować wręcz samozadowolenie – mówi Wacław Czerkawski. – Wiceminister środowiska i przewodniczący szczytu COP24 Michał Kurtyka wskazuje, że pokazaliśmy, iż można różnie dochodzić do celów ekologicznych. Jednak mam wątpliwości, czy inne kraje też tak to odbierają i czy przypadkiem nie jest to tylko nasze samouspokojenie – zaznacza Czerkawski.
I przypomina, że niestety w Polsce nie brakuje głosów, że przedstawiciele górnictwa wyginą jak dinozaury. Ludzie nie zdają sobie w ogóle sprawy z konsekwencji dekarbonizacji Polski.
Węgiel ma się dobrze poza Unią – Bezpieczeństwo energetyczne zapewnia nam właśnie węgiel. Trzeba docierać do społeczeństwa z przekazem o nowych technologiach węglowych. Węgiel ma szerokie zastosowanie, bez niego nie ma nowoczesnej gospodarki. Niestety u nas, mówiąc przykładowo o walce ze smogiem, od razu uderza się w węgiel – podkreśla Wacław Czerkawski.
Jednak poza UE węgiel ma się dobrze. A ostatnie prognozy Międzynarodowej Agencji ds. Energii wskazują, że do 2023 r. popyt na węgiel w Azji wzrośnie o 5 proc. i jednocześnie będzie to najwyższa stopa wzrostu na świecie.
– Nawet jeżeli wkrada się zniechęcenie, to warto zabiegać o sprawiedliwy przekaz na temat węgla – podkreśla prof. Krystian Probierz. – Większość ludzi jest rozsądnych i warto pokazywać jego rolę w gospodarce oraz możliwości jego szerokiego zastosowania. Lobby antywęglowe jest mocne i trzeba się mu przeciwstawiać – zaznacza prof. Krystian Probierz.
Nie jest to łatwe zadanie, ale tym bardziej warto je realizować ze zdwojonym wysiłkiem.
Jerzy Dudała
Publicysta Nowego Przemysłu i portalu wnp.pl.