Brak informacji.
Odbędzie się w Polsce
Rozmowa z Wojciechem Bradeckim, prezesem Wyższego Urzędu Górniczego, prezesem Polskiego Komitetu Organizacyjnego Światowego Kongresu Górniczego.
-Uczestniczył Pan w XX Światowym Kongresie Górniczym. O czym podczas niego dyskutowano?
-Kongres odbywał się od 7 do 11 listopada br. w Teheranie, pod hasłem „Górnictwo i zrównoważony rozwój”, wzięło w nim udział blisko 1,5 tys. uczestników, w tym ponad 400 gości z ok. 30 państw. Kongres w Teheranie rozpoczął się od sesji plenarnej, w której uczestniczyły największe autorytety górnictwa, w jej trakcie rozmawiano o najważniejszych problemach dla branży górniczej w skali międzynarodowej. W kolejnych dniach równolegle odbywały się mniejsze sesje, poświęcone konkretnym zagadnieniom, w tym oczywiście zrównoważonemu rozwojowi, ale również innym tematom, także wysoce specjalistycznym, np. z zakresu bezpieczeństwa, systemów eksploatacji kopalń, szeroko pojętej ekologii. Polscy prelegenci na kongresie w Teheranie wygłosili 9 referatów.
-Warto przypomnieć wkład Polaków w powstanie ŚKG.
-Trzeba pamiętać, że założycielem Światowego Kongresu Górniczego był prof. Bolesław Krupiński. W chwili powstania, w 1958 roku, Kongres skupiał kilkanaście państw, potem szybko się rozrastał, dzisiaj zrzeszonych jest w nim 37 krajów, wśród nich są takie górnicze potęgi jak Rosja, Ukraina, Chiny, Indie, Australia, Stany Zjednoczone, kraje Europy. Celem nadrzędnym powstania ŚKG była wymiana doświadczeń pomiędzy wszystkimi górniczymi państwami świata, podnoszenie na wyższy poziom techniki i nauki górniczej. Na początku działalności ŚKG założono, że co 2-3 lata spotykać się będą największe autorytety z praktyki i nauki górniczej. Warto podkreślić, że od początku istnienia ŚKG jego przewodniczącymi byli Polacy, obecnie jest nim prof. Józef Dubiński, naczelny dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa. Poprzednio funkcję tę pełnił przez 14 lat były wojewoda katowicki i prezes GIPH- Eugeniusz Ciszak.
-Jak doszło do powierzenia Polsce prawa do organizacji kolejnego Kongresu w roku 2008?
-Podczas każdego Kongresu wybiera się miejsce kolejnego takiego spotkania. W Teheranie przedstawiliśmy prezentację polskiego górnictwa oraz miejsc, gdzie ewentualnie kolejny kongres mógłby się odbyć. Jako miejsce kolejnego kongresu zaproponowaliśmy Kraków i Katowice. Kraków, bo jest to siedziba Akademii Górniczo-Hutniczej, to tradycje kopalni soli Wieliczka oraz fakt, że jest to ceniony ośrodek kulturalny. Równolegle ze Kongresem odbywa się wystawa maszyn i urządzeń górniczych. Katowice mają tradycję w organizowaniu tego typu imprez, dlatego zaproponowaliśmy je jako miejsce wystawy. Logistycznie jest to dobre rozwiązanie, dojazd z Katowic do Krakowa jest dosyć prosty i szybki, mamy nadzieję, że do roku 2008, kiedy odbędzie się impreza w Polsce, centrum Katowic będzie przebudowane i odnowione, takie przynajmniej mamy deklaracje od prezydenta Katowic Piotra Uszoka. Planujemy więc, że sesje naukowe odbędą się w Krakowie, wystawa maszyn będzie w Katowicach, dodatkowo odbędą się jeszcze dwie sesje specjalistyczne. Pierwsza dla górnictwa surowców nieenergetycznych, która odbędzie się w Lubinie, a druga poświęcona górnictwu odkrywkowemu, w Bełchatowie. To przekonało uczestników Kongresu, którzy niemal jednogłośnie poparli kandydaturę Polski. Chęć zorganizowania kongresu zgłosiły również Maroko i Turcja.
-Czy jest już znany temat przewodni kongresu?
-Jeszcze nie. Już w grudniu odbędzie się spotkanie, podczas którego dyskutować będziemy nad wyborem hasła przewodniego dla Kongresu i rozpoczniemy przygotowania do niego. Prawdopodobnie zostanie powołany komitet roboczy i komitet honorowy.
-Na czyją pomoc Państwo liczą przy organizacji kongresu?
-Oczywiście liczymy na pomoc władz samorządowych, Kongres będzie doskonałą promocją dla tych miast, gdzie będzie się odbywał, już rozmawialiśmy w tej sprawie z prezydentami Katowic Piotrem Uszokiem i Krakowa Jackiem Majchrowskim. Otrzymaliśmy od nich zapowiedzi wsparcia. Powstaje kwestia sponsorów, spodziewamy się pomocy firm, które będą się chciały zaprezentować na wystawie, będziemy liczyli także na wsparcie ze strony krajowych producentów węgla i miedzi. Będziemy chcieli pozyskać na organizację kongresu także środki z budżetu państwa. Zwykle patronat nad Kongresem przyjmują głowy państw, dlatego będziemy starali się również o patronat prezydenta RP.
– Ile może kosztować zorganizowanie Kongresu?
– Nie ma jeszcze przygotowanego kosztorysu, dopiero zaczęliśmy wstępny etap przygotowań, wstępnie zakładamy, że w Kongresie weźmie udział ok. 1 -1,2 tys. osób.
– Pomówmy o bezpieczeństwie. Mówił Pan w swoim barbórkowym wystąpieniu o rosnącym zagrożeniu w górnictwie.
– Pogarszają się warunki pracy na dole kopalń. Co roku wydobycie węgla schodzi coraz niżej, średnio o 8 metrów, co niesie za sobą wzrost temperatury, wzrost metanonośności, wzrasta zagrożenie tąpaniami i pożarami. Tym pogarszającym się warunkom pracy trzeba przeciwstawić nowoczesne rozwiązania techniczne. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy postęp techniczny jest na tyle znaczący, że pozwoli uniknąć takich wypadków jaki miał miejsce w listopadzie w kopalni Zofiówka. Nie zawsze tak jest. Oczywiście jest wiele do zrobienia w zakresie bezpieczeństwa, trzeba się liczyć z tym, że bezpieczeństwo kosztuje. Przedsiębiorcy górniczy to rozumieją i przeznaczają na to duże kwoty. Wyższy Urząd Górniczy dostrzega poprawę stanu bezpieczeństwa w górnictwie, mamy teraz szczególną sytuację, kiedy jest dobra koniunktura na węgiel, dzięki której można przeznaczyć większe nakłady na bezpieczeństwo.
– Czy przedstawiciele producentów węgla nie skarżą się po cichu, że wymogi bezpieczeństwa są zbyt wysokie, przez co zmniejszają opłacalność wydobycia?
– Ludzie zasiadający w kierownictwach kopalń i zarządach spółek węglowych rozumieją potrzebę nakładów na kwestie związane z bezpieczeństwem pracy. Nie dostrzegam asekuracyjnej postawy kopalń lub spółek, które mówią, że czegoś nie zrobią, bo to zbyt dużo kosztuje. WUG stara się wyważać swoje zalecenia wobec firm górniczych, pracują tutaj osoby, które w przeszłości pracowały na kopalniach i znają ich realia.
– Ale sam Pan przy różnych okazjach zwracał uwagę np. na zbyt wysokie wydobycie węgla w tzw. podpoziomach…
– To jest problem. Jego rozwiązanie wiąże się z dużymi inwestycjami. Obecnie ok. 47 mln ton węgla wydobywanych jest z podpoziomów, to jest moment graniczny, którego nie można przekroczyć. Są wydzielone ściany wydobywcze, które są pod specjalną kuratelą, są one dodatkowo monitorowane, mają dodatkowe zabezpieczenia. Gdyby nie były one w podpoziomach kontrola byłaby bardziej rutynowa.
– Jakby Pan ocenił rok 2005 pod względem bezpieczeństwa w górnictwie? Był chyba gorszy niż rok 2004?
– Rok 2004 jeśli chodzi o bezpieczeństwo był najlepszym w historii polskiego górnictwa. Na początku roku 2005 w WUG zastanawialiśmy się nie nad tym jak jeszcze poprawić bezpieczeństwo, ale jak je utrzymać. To się udawało do 22 listopada, czyli do wypadku w kopalni Zofiówka, do tego czasy statystyki były jedynie minimalne gorsze niż rok wcześniej. Po wyrzucie metanu w Zofiówce było kilka innych wypadków indywidualnych. To skłania do myślenia, dlaczego tak jest, że w okresie Barbórkowym i przedświątecznym mają miejsce wydarzenia, których być nie powinno. Zauważyliśmy też prawidłowość, że najwięcej wypadków indywidualnych ma miejsce w piątki, co jest związane z dekoncentracją pracowników, myśleniem o sobocie i niedzieli – wolnych dniach. Najlepszymi dniami są poniedziałek i wtorek, kiedy pracownicy są wypoczęci. Na tę prawidłowość zwracamy uwagę przedstawicielom kopalń, namawiamy ich, żeby prowadzili w tym zakresie szkolenia.
– Mówił Pan również, że wyrzut metanu w kopalni Zofiówka był wielkim zaskoczeniem, ponieważ tego rodzaju zagrożenie w tym rejonie wcześniej nie występowało.
– W kopalniach wałbrzyskich to było charakterystyczne zagrożenie, tam następowały wyrzuty dwutlenku węgla. W kopalniach górnośląskich zjawisko wyrzutu metanu wcześniej się nie pojawiało. Co prawda 3 lata temu w kopalni Pniówek był podobny przypadek, ale był inny charakter wyrzutu, nie tak gwałtowny, nie pochłonął żadnych ofiar. Wypadek na Zofiówce był pierwszym tego typu zjawiskiem, trzeba się więc zastanowić nad prewencją, nowym podejściem do tego zagrożenia. Komisja jaką powołałem po tym wypadku w ciągu trzech miesięcy ma przedstawić wnioski, być może pociągnie to za sobą zmianę przepisów prawnych.
Dziękuje za rozmowę
Rozmawiał: Donald Dusek
Ustawa o odpadach.
Górnicza Izba Przemysłowo – Handlowa wystąpiła do Przewodniczącego Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa posła Krzysztofa Filipka z wnioskiem o wniesienie poprawki do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw.
Celem tego wystąpienia jest zapobieżenie poważnym, negatywnym konsekwencjom, jakie przemysł górniczy może ponieść w związku z wejściem w życie art. 12 ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o zmianie ustawy o odpadach oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U.05.175.1458).
„Górnicza Izba Przemysłowo – Handlowa w Katowicach wnosi o wprowadzenie przez Wysoką Komisję poprawki do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 129), polegającej na dodaniu nowego artykułu w brzmieniu: „W ustawie z dnia 29 lipca 2005r. o zmianie ustawy o odpadach oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2005r. Nr 175 poz. 1458) art. 12 otrzymuje brzmienie: Art. 12. Decyzje w zakresie rekultywacji z zastosowaniem odpadów wydane na podstawie ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. o odpadach, ustawy z dnia 3 lutego 1995 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych (Dz. U. z 2004 r. Nr 121, poz. 1266), ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska oraz innych ustaw ulegają wygaśnięciu w całości lub części dotyczącej zastosowania odpadów z dniem 1 stycznia 2007r.”
Uzasadnienie
W dniu 13 października 2005r. weszła w życie ustawa z dnia 29 lipca 2005r. o zmianie ustawy o odpadach oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U.05.175.1458). Przepis art. 12 tej ustawy powoduje, że z dniem 13 kwietnia 2006r. wygasną decyzje administracyjne, w oparciu o które przedsiębiorcy górniczy prowadzą rekultywację terenów poprzemysłowych wykorzystując do tego celu odpady górnicze (głównie skałę płonną). Przeprowadzone przez nas rozeznanie wskazuje, iż termin 6 miesięcy od daty wejścia w życie w/w ustawy, w którym wygasną przedmiotowe decyzje jest zbyt krótki aby spółki węglowe i kopalnie samodzielne przeprowadziły stosowne działania mające na celu uniknięcie negatywnych konsekwencji jakie niesie za sobą wprowadzenie w życie art. 12 tej ustawy. W chwili obecnej przeważająca większość kopalń węgla kamiennego poddaje odzyskowi 95% ogólnej masy odpadów na podstawie decyzji wydanych generalnie w oparciu o przepisy Prawa Budowlanego, Ustawy o Ochronie Gruntów Rolnych i Leśnych oraz Prawa Ochrony Środowiska. Wygaśnięcie tych decyzji spowoduje utratę bezpośredniej podstawy prawnej do wykonywania obowiązku przeprowadzenia rekultywacji terenu poprzemysłowego i jego przywrócenia do stanu wymaganego standardami jakości gleby wynikającego z art. 102 ust. 1 oraz art. 103 ust. 1 Ustawy z dnia 27 kwietnia 2001r. Prawo Ochrony Środowiska (Dz.U.01.62.627).
Nieposiadanie możliwości zagospodarowywania odpadów w w/w zakresie, w sytuacji braku innych rozwiązań, spowoduje konieczność rozpoczęcia przez kopalnie starań o lokalizację składowisk odpadów, a do czasu uzyskania zatwierdzenia w tym zakresie, konieczność składowania w miejscach na ten cel nie przeznaczonych. Ewentualne koszty związane z takim stanem rzeczy, w skali całego górnictwa węgla kamiennego, szacujemy na poziomie 3,5 mld zł.
Z poważnymi skutkami finansowymi będzie się również wiązało odstąpienie z dniem 13 kwietnia 2006r. od prowadzonej już rekultywacji i nie przystąpienie do niej na terenach, w które zainwestowano znaczne środki finansowe w celu ich przygotowania technicznego do jej przeprowadzenia. Pragniemy nadmienić, że w opinii zrzeszonych w Izbie przedsiębiorców, zastosowanie przepisu art. 2 ust. 2 pkt 1a ustawy z dnia 27 kwietnia 2001r. o odpadach (Dz.U.01.62.628) dla wyłączenia spod rządów tej ustawy odpadów górniczych jest niemożliwe z następujących powodów:
Wnioskowana poprawka nie pozostaje w sprzeczności z intencją ustawodawcy, a ma na celu jedynie wydłużenie okresu dostosowania się przedsiębiorców górniczych do funkcjonowania w nowych uwarunkowaniach prawnych.
( D )
FAZA TWORZENIA
W Polsce coraz większe znaczenie, wynikające również z faktu przystąpienia do Unii Europejskiej, przykłada się do rozwiązywania problemów związanych z rekultywacją i rewitalizacją terenów zdegradowanych, z nowoczesnym zarządzaniem ochroną środowiska i całym ekosystemem.
Problem ten dotyczy całego kraju, lecz najbardziej widoczny jest w regionach silnie uprzemysłowionych, a w szczególności w aglomeracji śląskiej. Wyrazem tej tendencji jest coraz większa liczba konferencji naukowych, publikacji oraz projektów naukowo – badawczych poświęconych tej tematyce.
– System zarządzania terenami zdegradowanymi jest częścią sytemu ochrony powierzchni ziemi – wyjaśnia dr Joachim Bronder z Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych w Katowicach – na każdym etapie podejmowania decyzji środowiskowych sporządzane są oceny i dokumenty odnoszące się do poszczególnych nieruchomości. W celu sformalizowania procesu decyzyjnego oraz nadania mu cech obiektywizmu wykorzystuje się między innymi narzędzia analizy wielokryterialnej. Narzędzia te pozwalają na wypracowanie całościowych ocen poszczególnych obiektów zdegradowanych, które to oceny generowane są na podstawie danych ilościowych i jakościowych. Głównym kryterium oceny tych obiektów jest fakt powodowania przez nie ryzyka zdrowotnego. Istotnym kryterium, które służy do wyznaczania kolejności zadań rekultywacyjnych jest ryzyko populacyjne czyli wielkość populacji objętej ryzykiem.
W Polsce i krajach członkowskich Unii Europejskiej nie funkcjonuje jeszcze sprawny system zarządzania terenami zdegradowanymi, znajduje się w fazie tworzenia. Jego koncepcja została opracowana, między innymi przez pracowników IETU w ramach Programu Wieloletniego „Środowiska a Zdrowie”, a założenia ogólne wprowadzone zostały przez zespół IETU do dokumentów Programu Rządowego dla Terenów Poprzemysłowych.
Celem Programu „Środowisko a Zdrowie” jest przygotowanie naukowych podstaw do stworzenia skutecznego systemu przeciwdziałania środowiskowym zagrożeniom zdrowia przez zintegrowanie działań zmierzających do ograniczenia zanieczyszczenia środowiska i eliminacji negatywnych skutków zdrowotnych. Program został przyjęty przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów i ustanowiony Uchwałą z dnia 5 czerwca 2001 r. Realizowany jest przez Ministerstwo Środowiska i Ministerstwo Zdrowia w systemie otwartego planowania, pozwalającym na bieżące dopasowywanie zakresu zadań do Europejskiej Strategii Środowiska i Zdrowia oraz działań WHO. Program trwa trzy lata, od 2003 do 2005 roku. Głównym wykonawcą części środowiskowej (dofinansowanej przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej) jest Instytut Ekologii Terenów Uprzemysłowionych w Katowicach. W przedsięwzięciu partycypuje także Główny Instytut Górnictwa oraz Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu, który realizuje zadania resortu zdrowia.
Realizacja Programu jest ściśle powiązana z procesem integracji z Unią Europejską oraz współpracą na forum międzynarodowym w zakresie zagadnień zdrowia środowiskowego. Przyczynia się do spełnienia przez Polskę wymagań unijnych i zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia. Wanda Jarosz kierownik Zespołu Informacji, Promocji i Szkoleń IETU podkreśla, że resort środowiska podjął się włączenia tych zagadnień do strategii zrównoważonego rozwoju kraju oraz tworzenia i wdrażania nowych instrumentów zarządzania bazującego na analizie ryzyka zdrowotnego. Szczególnie ważne jest wprowadzenie nowych przepisów prawa uwzględniających kryterium zdrowia w ocenach oddziaływania na środowisko. Przygotowywane są założenia kompleksowego systemu informacyjnego, umożliwiającego przekazywanie danych o środowiskowych uwarunkowaniach zdrowia do Komisji Europejskiej. W ramach Programu realizowane były także zadania wynikające z Karty „Transport, środowisko, zdrowie” oraz z Protokołu „Woda i zdrowie” do Konwencji z 1992 r., „O ochronie i użytkowaniu rzek i jezior granicznych”. Popularyzacja problematyki zdrowia środowiskowego i nadanie odpowiedniej rangi działaniom na rzecz środowiska i zdrowia jest celem promocji wśród administracji państwowej i samorządowej, środowisk gospodarczych, naukowych, organizacji ekologicznych i konsumenckich. Konieczne jest włączanie aspektów środowiskowych i zdrowotnych w realizację założeń rozwoju społeczno – gospodarczego gminy przez opracowanie Lokalnego Planu Działań zmierzających do poprawy jakości życia mieszkańców. Jego istotę stanowi w pełni demokratyczna procedura przygotowania planu, której podstawą jest interaktywne współdziałanie rady i zarządu gminy wchodzących w skład forum interesariuszy oraz osoby lub jednostki prowadzącej proces opracowania planu. Zakres LPDŚZ określany jest na podstawie analizy występujących w danej gminie „stresorów” oraz tych elementów, które decydują o niskiej jakości życia. Bardzo ważnym czynnikiem jego realizacji jest aktywne włączenie społeczeństwa do procesu przygotowywania planu i podejmowania decyzji w celu uzyskania społecznego, i co najważniejsze – politycznego poparcia. Modelowy plan opracowano i wdrożono w gminie Olkusz. Podstawę do jego przygotowania stanowiły wyniki ankiety przeprowadzonej wśród mieszkańców Olkusza, diagnoza stanu środowiska oraz wyniki badań narażenia na ołów i kadm dzieci w wieku przedszkolnym. Dla mieszkańców miasta oraz gminy Olkusz najistotniejsze dla jakości życia są następujące czynniki: zwiększenie powierzchni terenów zielonych, modernizacja oświetlenia ulicznego, wygodne i funkcjonalne chodniki, poprawa stanu technicznego dróg, zmian ogrzewania.
Ostatnie szacunki wskazują, iż na stan naszego zdrowia w około 20% wpływają warunki środowiskowe, a w 50%styl życia. Zbyt mało uwagi poświęca się interakcjom różnych czynników w organizmie człowieka oraz w środowisku. Badania wykazują, że nawet niskie poziomy długofalowego narażania na złożoną mieszaninę zanieczyszczeń zawartych w powietrzu, wodzie, produktach konsumpcyjnych i budynkach mogą wywierać znaczący wpływ na stan naszego zdrowia. Duże niebezpieczeństwo stwarzają obecne w środowisku substancje chemiczne w środowisku będące efektem historycznej działalności gospodarczej. Pojawiają się ciągle nowe czynniki środowiskowe jak promieniowanie, powszechna hermetyzacja i klimatyzacja pomieszczeń, hałas, silna chemizacja żywności i sfery organizacji życia, zwiększająca się suplementacja substancjami czynnymi, żywność modyfikowana. Ryzyko zdrowotne zwiększa także konsumpcyjny styl życia i brak wiedzy na temat zdrowotnych skutków czynników środowiskowych oraz zbyt mało aktywna postawa większości społeczeństwa.
18 października br. w Urzędzie Wojewódzkim odbyło się seminarium pod hasłem: „Zarządzanie jakością terenów zdegradowanych” (w ramach Programu Wieloletniego „Środowisko a Zdrowie”) zorganizowane przez Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych oraz Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego . Spotkali się tam przedstawiciele trzydziestu gmin i powiatów, którzy zapoznali się z opracowaną przez IETU koncepcją systemu zarządzania terenami zdegradowanymi. Seminarium składało się z dwóch części. Pierwsza poświęcona była ogólnokrajowym rozwiązaniom systemowym dla funkcjonalnego wykorzystania terenów zdegradowanych. Zaprezentowane zostały m.in. referaty prezentujące koncepcję zarządzania środowiskiem z zastosowaniem kryteriów zdrowotnych i jej relacje z działającym już Programem Rządowym dla Terenów Poprzemysłowych, inicjatywy rozpoznania stanu środowiska czy procedury zarządzania terenami zdegradowanymi uwzględniające zasadę ryzyka oraz informatyczny model systemu powiatowego. Druga natomiast – narzędziom wspomagającym podejmowanie decyzji, wstępnej identyfikacji takich obszarów, oraz planowaniu badań wstępnych i dokładnych, procedur i oprogramowania wspomagającego.
Przyjęty w 2004 r., Program Rządowy dla Terenów Poprzemysłowych zakłada, że cały system rekultywacji oraz ponownego zagospodarowania obszarów zniszczonych w wyniku działalności gospodarczej dla ich bezpiecznego i funkcjonalnego wykorzystania oparty zostanie o zasady zrównoważonego rozwoju. Ze względu na związki, jakie występują pomiędzy działalnością gospodarczą i degradacją powierzchni ziemi a zdrowiem człowieka założono w nim, że nadrzędnym kryterium uznawania terenu za wymagający rekultywacji będzie przekroczenie kryteriów ryzyka zdrowotnego. Rekultywacją obejmowane będą tereny, na których poziom ryzyka zdrowotnego mierzonego indeksem ryzyka i indeksem zagrożenia jest wyższy od proponowanej normy. Proces zarządzania ryzykiem obejmuje trzy podstawowe etapy:
Pozostałe obiekty, których rekultywacja lub rewitalizacja jest konieczna ze względów innych niż środowiskowe (gospodarcze, społeczne) objęte będą odrębnym trybem postępowania.
Dla obiektów wymagających rekultywacji opracowane zostaną projekty techniczne wraz z planem monitorowania osiągniętych rezultatów. System zakłada, że pomoc ze środków publicznych realizowana będzie przez opracowanie programów rekultywacji stanowiących element programów ochrony środowiska i stworzenie wniosków do funduszy publicznych takich, jak na przykład ZPORR, czyli Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego.
Zaproponowany przez IETU system wpisuje się w ogólną koncepcję ochrony powierzchni nakreśloną w dokumentach strategicznych Unii Europejskiej, a także bazuje na rozwiązaniach stosowanych w Stanach Zjednoczonych i krajach Europy zachodniej. Wprowadzenie do zarządzania zasady minimalizacji ryzyka zdrowotnego wymaga nowelizacji ustawy „Prawo ochrony środowiska”, aczkolwiek cały system dostosowany jest do polskich rozwiązań prawnych.
W 2004 r. rozpoczęto prace nad budową wojewódzkiej bazy danych o terenach poprzemysłowych w województwie śląskim. W IV kwartale ubiegłego roku Urząd Marszałkowski wysłał do wszystkich gmin i powiatów województwa opracowaną przez siebie ankietę – arkusz rejestracyjny trenów poprzemysłowych. Zwrotnie otrzymał 530 wypełnionych egzemplarzy. Zakres gromadzonych informacji obejmuje m.in.: rodzaj terenu i przemysłu który spowodował degradację, istniejące bądź spodziewane deformacje terenu; krótki opis, powierzchnię, strukturę własności i jego stan prawny; stan działań w zakresie rekultywacji; informacje o infrastrukturze technicznej, budynkach i budowlach, stanie ogólnym i obecnym użytkowaniu terenu; obecność odpadów, związków powodujących zanieczyszczenia oraz ich wpływ na zdrowie ludzi bądź środowisko. Przedstawiono koncepcje przyszłego wykorzystania terenu wynikające z planu zagospodarowania lub studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.
Zgodnie z decyzją Zarządu Województwa Śląskiego wstępne prace nad częścią graficzną bazy danych wykonane zostały w Wojewódzkim Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej. Dla ok. 400 terenów poprzemysłowych pozyskano numeryczne granice działek ewidencyjnych wchodzących w skład danego terenu lub numeryczne granice terenów poprzemysłowych opracowane przez gminę lub powiat. W wyniku przeprowadzonych ankiet nakreślone zostały problemy do rozwiązania. W ankietach nie zostały wymienione wszystkie numery działek ewidencyjnych, dane ich dotyczące pozyskiwane były ze starych, nieaktualnych materiałów. Granice badanych terenów zachodziły na siebie a ich zasięg nie odpowiadały faktycznemu zasięgowi terenu poprzemysłowego bowiem niektóre z nich zostały już zagospodarowane lub błędnie zidentyfikowane. Toteż wyciągnięto wnioski stwierdzające, iż konieczne jest uporządkowanie informacji na poziomie powiatu i gminy oraz ścisła współpraca poszczególnych referatów i wydziałów na wszystkich szczeblach administracji publicznej. Podjęte w województwie prace w zakresie wstępnej inwentaryzacji oraz stworzenia aktualnej i pełnej bazy danych powinny stanowić podstawę do dalszych działań.
Oprac. Mira Borkiewicz
Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach
Benzyna z węgla
Specjaliści z Głównego Instytutu Górnictwa, Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla przygotują studium opłacalności budowy instalacji produkującej paliwa płynne z węgla kamiennego. Na skalę przemysłową takie instalacje pracują już w Republice Południowej Afryki.
– Chcemy dowiedzieć się jakie warunki muszą zostać spełnione, żeby móc zbudować instalację do produkcji paliw płynnych zwęgla oraz ile to będzie kosztowało. Gdyby studium wykonalności pokazało, że jest sens budowania takiej instalacji zaczniemy szukać partnerów, chcących w ten projekt zainwestować – mówi Maksymilian Klank, prezes Kompanii Węglowej. Maksymilian Klank planuje, że studium wykonalności zostanie zbadane również przez niezależnych ekspertów, co ma uciszyć już pojawiające się opinie, że analiza przygotowana przez GIG, AGH i IchPW będzie stronnicza i wykaże, że taka instalacja jest opłacalna.
Prezes Klank spodziewa się, że benzyna z węgla może być tańsza od tradycyjnej, a jakością nie będzie ustępować tradycyjnej benzynie, otrzymywanemu z ropy. Potwierdzają to również specjaliści rynku paliw płynnych.
– Dzisiaj baryłka ropy kosztuje ok. 60 dolarów i zdaniem większości analityków nie będzie już nigdy tańsza – przeciwnie, będzie drożeć. Dlatego z całą pewnością trzeba zastanowić się nad alternatywnymi źródłami energii, czyli przywrócić do łask temat biopaliwa i szukać kolejnych alternatywnych źródeł, do których należy możliwość produkcji paliw z węgla – przekonuje Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Nawet jeśli ceny ropy spadną, to nie powinien to być spadek aż tak znaczący, żeby nie opłacało uzyskiwać się benzyny z węgla. Większość prognoz dotyczących stanu zasobów ropy naftowej przewiduje, że światowe zasoby tego surowca wystarczą jeszcze na ok. 45 lat.
Aurelia Kuran-Puszkarska, mówi, że PIPP posiada analizy i opinie ekspertów, które potwierdzają opłacalność budowy takiej instalacji. Prezes zapowiedziała, że Izba zamierza wspierać działania na rzecz rozpoczęcia w Polsce produkcji paliw z węgla; planuje także włączyć się w lobbing i szkolenia w tym zakresie.
Wstępnie koszty budowy takiej instalacji ocenia się na ok. 2 mld euro, a koszt wyprodukowania jednego litra benzyny na ok. 64 eurocenty, tj. ponad 2,50 zł. Doliczając do tego podatki cena litra benzyny byłaby porównywalna z obecną, chyba że paliwo z węgla byłoby zwolnione (w części lub w całości) z podatku akcyzowego.
Należy pamiętać, że negatywnie na opłacalność takiej instalacji może wpływać polityka podatkowa państwa. Dzisiaj ok. połowę ceny benzyny stanowią różnego rodzaju podatki i opłaty. Obłożenie takimi samymi obciążeniami podatkowymi benzyny wytwarzanej z węgla mogłoby wpłynąć na utratę opłacalności produkcji. Żeby tego uniknąć PIPP proponuje zwolnienie benzyny z węgla z akcyzy. Przeciwko temu będą prawdopodobnie protestować niektóre koncerny paliwowe, sprzedające benzynę tradycyjną. Nie wykluczone, że zwolnienie z akcyzy dałoby możliwość oszustw przez niektórych sprzedawców benzyn. Dlatego rozsądniejszym wydaje się, zamiast tworzenia ulg dla jednego rodzaju benzyn, przyjęcie jednolitej polityki podatkowej dla wszystkich rodzajów benzyn i paliw.
– Chcąc pokazać różnicę w kosztach produkcji paliwa z ropy i węgla wystarczy powiedzieć, że tona ropy kosztuje ponad 400 dolarów, a otrzymujemy z niej poniżej tony benzyny. Do otrzymania tony paliwa syntetycznego z węgla trzeba trzy, a licząc z potrzebami energetycznymi – 5 ton węgla, wartych wielokrotnie mniej – wylicza Bolesław Doliński, prezes Związku Pracodawców Branży Paliw Płynnych i Energetycznych.
Dla wielu produkcja benzyny z węgla brzmi abstrakcyjnie, ale Polska posiada w tej kwestii doświadczenia, choć odległe. W polskich warunkach możliwość produkcji syntetycznej benzyny badał prof. Włodzimierz Kotowski z Politechniki Opolskiej, który w latach 50. XX w. pracował przy tego typu instalacji w zakładach chemicznych w Oświęcimiu; obecnie to Firma Chemiczna Dwory. Według profesora, to najlepsze miejsce na powstanie zakładu produkcji paliw z węgla, ponieważ istnieje tam już jedna trzecia potrzebnej infrastruktury. Zakład mógłby zaopatrywać nie tylko Polskę, ale i inne kraje Unii Europejskiej.
Jak szacuje prof. Kotowski, granica opłacalności takiej instalacji to produkcja ok. 8-10 tys. ton paliw płynnych na dobę; potrzeba do tego 24-30 tys. węgla, a łącznie z węglem do celów energetycznych i grzewczych – ok. 40-50 tys. ton węgla na dobę. Jego zdaniem najbardziej odpowiedni do tych celów jest węgiel z kopalń byłej Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, wchodzących obecnie w skład Kompanii Węglowej. Węgiel ten, razem z transportem, kosztowałby maksymalnie ok. 38 euro za tonę.
W ocenie prof. Kotowskiego, produkcja paliwa odbywałaby się metodą syntezy Fischera-Tropscha. Paliwo węglowe najnowszej generacji produkuje obecnie południowoafrykański koncern SASOL, który mógłby być zainteresowany inwestycją w Polsce. Według prezesa Klanka, projektem Kompanii zainteresowały się już inne koncerny paliwowe.
Koncern SASOL przerabia dziennie ok. 80 tys. ton węgla dziennie. SASOL ma nawet w RPA sieć własnych stacji benzynowych, w których sprzedaje syntetyczne paliwo. W zakładach SASOL wykorzystywane są dwie technologie przetwarzanie węgla: Arge i Kellogg.
Rząd RPA w czasach embarga gospodarczego nie mógł kupować ropy od innych państw, był więc zmuszony do produkcji benzyn z węgla, którego jest jednym z największych producentów na świecie. Dzisiaj takiego politycznego przymusu nie ma, a benzyna z węgla wciąż jest tam produkowana – i to z zyskiem.
W roku 2007 pierwszy zakład produkcji benzyny z węgla ma być uruchomiony w Chinach, podobne projekty gotowe są również w Katarze i Nigerii.
Tradycyjnie, przy tego typu projektach potrzebne są nie tylko pieniądze na ich realizację, ale również wola polityczna rządu. System produkcji benzyny z węgla być może włączony zostanie do VII Programu Ramowego Unii Europejskiej, skąd będzie można pozyskać część środków finansowych. Resztę mogą dołożyć międzynarodowe koncerny paliwowe: jeśli okaże się, że ta instalacja jest opłacalna.
Prawdopodobnie w lutym odbędzie się duża konferencja poświęcona kwestii uzyskiwania benzyny z węgla, której organizacją zajmuje się Związek Pracodawców Branży Paliw Płynnych i Energetycznych.
Główne produkty syntezy Fischer-Tropscha otrzymywane w instalacjach SASOL, w proc.
System syntezy/produkty
Arge
Kellogg
| Gaz płynny | 5-6 | 7-8 |
| Benzyny | 33 | 72-74 |
| Oleje | ok. 17 | 3-4 |
| Gacz | 29-30 | – |
| Parafiny | ok. 4 | 12-13 |
| Alkohole lekkie | – | ok. 1 |
Źródło: IChPW
( CZAR )