Biuletyn Górniczy Nr 11-12 (209-210)

Brak informacji.

Wydobycie i handel w 2011 roku

 

W obszarze gospodarki energetycznej i światowego górnictwa węgla istotne w 2011 roku były konsekwencje globalne po trzęsieniu ziemi i katastrofie nuklearnej w Japonii oraz przebieg dyskusji aspektów klimatycznych, jak również rozwój gospodarki w Chińskiej Republice Ludowej, Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i szukanie dróg wyjścia z zadłużenia obejmującego przede wszystkim państwa Europy Południowej.

W zarysie uogólnionym postrzega się trendy przytoczone w publikacji dotyczącej górnictwa światowego w 2010 roku p.t. „Węgiel stabilizatorem gospodarki” (BG NR 9-10/2011; strony 16-19).

Eksperci zakładają niezmienność tego trendu w roku 2012 i w latach następnych. Można zatem powtórzyć, iż dotąd nie opanowano problemów w sektorach finansów i bankowości; rynek kapitałowy daleki jest od funkcjonowania w ramach umożliwiających formułowanie prognoz o niewielkim chociaż poziomie prawdopodobieństwa realizacji. W przestrzeni OECD (Organization for Economik, Cooperation and Devolopment / Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) w konsekwencji określonej stagnacji rośnie bezrobocie i zadłużenie szeregu państw. Pozytywny wpływ – o sile zależnej od uwarunkowań szczególnych – wywiera wdrażanie narodowych programów antyrecesyjnych oraz utrzymująca się relatywna, zróżnicowana jednak odporność na oddziaływanie kryzysu szeregu wiodących krajów progowych, szczególnie obszaru azjatyckiego, Ameryki Łacińskiej i Australii. Skutki o wektorze przeciwnie skierowanym wywołują niepokoje polityczne w krajach arabskich i innych regionach, które spowodowały m.in. podwyższenie ceny ropy naftowej z początkiem 2012 roku.

Zużycie energii w 2011 roku liczone w jednostkach węgla umownego – SKE – obniżyło w porównaniu do roku poprzedniego z 16,917 mld ton do 16,280 mld ton. Szereg krajów OECD, Unia Europejska, USA i Rosja odnotowały zmniejszenie zużycia energii, natomiast przestrzeń Pacyfiku zachowała symptomy progresji w rankingu wzrostu gospodarczego. Charakterystyczne jest obniżenie ilościowe zużycie ropy naftowej oraz gazu ziemnego (przy niewielkich odchyleniach w aspekcie struktury) przy równoczesnym przyroście zużycia węgla i energii jądrowej. Oszacowana struktura udziałów poszczególnych nośników energii w bilansie globalnym kształtuje się następująco: następująco: ropa naftowa – 34,1%, węgiel (łącznie kamienny i brunatny) – 31,8% (+ 1,8% do wyniku roku poprzedniego), gaz ziemny – 25,0%, energia jądrowa – 6,8% ( + 1,5%); pozostałe nośniki – 2,3%. *

Światowe wydobycie węgla kamiennego wzrosło w omawianym okresie o kolejne 238 milionów ton – osiągając wielkość 6,958 miliardów ton, w tym około 0,9 mld ton węgla koksowego. Rozmiary wydobycia w krajach o znaczących wielkościach produkcji podano w tabeli 1.

Ogólnoświatowa produkcja węgla kamiennego podwoiła się w okresie ostatnich 20 lat – wzrosła z 3,5 mld ton w roku 1991 do prawie 7,0 mld ton w 2011 roku. Decydujący w tym procesie jest udział górnictwa Chińskiej Republiki Ludowej, które w tym przedziale czasowym podwyższyło swe wydobycie o 2,588 mld ton. Skokowe przyrosty wydobycia odnotowano również w Australii i Kolumbii oraz w Indiach i – ostatnio- w Indonezji. Nie sprawdziły się oczekiwania formułowane niegdyś względem górnictwa wenezuelskiego. Górnictwo węgla kamiennego rozwija się ponadto ze zróżnicowaną dynamiką w szeregu regionach Azji i Afryki, przy czym szczególnie atrakcyjnie dla koncernów górniczych prezentują się zasoby Mongolii. W Europie popyt na węgiel utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie, przy czym po stronie podaży liczy się na pełne pokrycie importem ubytków produkcji własnej. W kategorii ciekawostek wspomnieć można wydobywanie węgla kamiennego na Spitsbergenie.

Istniejące na tej wyspie kopalnie – dwie norweskie, Svea Nord i Nr 7 w Longyearbyen oraz rosyjska (Trust Artikugol) w Barentsburgu – produkują około trzech milionów ton węgla z przeznaczeniem dla miejscowej elektrowni i na eksport, m.in. na rynek niemiecki dokąd w ostatnich latach skierowano od 1,740 do 0,857 mln ton węgla z kopalni Svea Nord.

Zestawienie największych producentów węgla kamiennego obejmuje m.in. następujące koncerny: 1. Coal India Limited – 436 mln ton; 2. Shenhua – 282 mln ton; 3. Peabody Energy – 268 mln ton; 3. China Coal – 160 mln ton; … 8. SUEK – 92 mln ton. Na tym tle wyniki polskich spółek: Kompania Węglowa SA – 38,7 mln ton; Katowicki Holding Węglowy SA – 12,8 mln ton, Jastrzębska Spółka Węglowa SA – 12,6 mln ton.

Obroty na światowym rynku węgla zmniejszyły w aktualnym przybliżeniu o 11 milionów ton w porównaniu z wykonaniem roku 2010. Uzyskane obroty rzędu 1,042 mld ton w praktyce oznaczają stabilizację na poziomie przewyższającym miliard ton. Dane za lata 2008, 2009, 2010 i 2011 podano w tabeli 2. Zestawienie wskazuje na utrzymujące się przodownictwo Australii i Indonezji. Czołowe pozycje umacniają ponadto Federacja Rosyjska, Stany Zjednoczone Ameryki Północnej oraz Kolumbia. Określoną stagnację notuje natomiast górnictwo Republiki Południowej Afryki. Bez zmian pozostaje pozycja Kanady. W przyszłości rosnąć będzie znaczenie górnictwa – nie tylko węglowego – Mongolii. Uogólnione charakterystyki znaczących eksporterów podano w dalszej części opracowania.

W segmencie węgla koksowego obejmującym obroty o wielkości 239 mln ton ( – 11 mln ton) liczą się jedynie Australia – 133 mln ton (56%), USA – 60 mln ton (25%) i Kanada 26 mln ton (11%). Spadek eksportu Australii wynoszący 26 mln ton spowodowany zatopieniem odkrywek Queenslandu, częściowo zrekompensowany został dostawami z USA.

Pozycję Chińskiej Republiki Ludowej w produkcji koksu i stali wyraźnie podkreślają stosowne jej udziały – 66% i 46% – w bilansach globalnych.

Charakterystyczne jest zróżnicowanie cen w aspekcie geograficznym. Większy popyt w obszarze azjatyckim spowodował, że ceny na tym rynku są wyższe, czego skutkiem są utrzymujące się trendy w kierunkach eksportu Indonezji, Republiki Południowej Afryki i Rosji. Kraje o najwyższym poziomie importu zestawiono w tabeli 3. Na tle tych wyników wyraźnie widoczna jest dynamika wzrostu zapotrzebowania Chińskiej Republiki Ludowej, Korei Południowej i Indii. Na wysokim poziomie utrzymuje się popyt w Japonii i na Tajwanie.

Kraje Unii Europejskiej odnotowały w omawianym okresie nieznaczny dwuprocentowy spadek wydobycia z 132,7 mln ton do 130,1 mln ton, który wyrównany został zwiększonym importem. Struktura zużycia węgla kamiennego przedstawia się następująco: elektrownie/elektrociepłownie – 67%; hutnictwo/koksownie – 22%; ciepłownictwo -11%.

Wydobycie węgla brunatnego Unii zwiększyło się natomiast o 28,8 mil ton, przy wzroście jego zużycia o 30,5 mln ton.

Import węgla kamiennego państw Unii Europejskiej zwiększył się ze 181,7 mln ton do 197,9 mln ton. W strukturze dostawców zmniejszyły się udziały węgla z Indonezji, Polski i Południowej Afryki, które wyrównane zostały wzrostem importu ze Stanów Zjednoczonych, Kolumbii i Rosji.

Wielkość importu węgla kamiennego poszczególnych krajów Unii Europejskiej podano w tabeli 4.

W nawiązaniu do stosowanej od lat formy opisu występujących trendów sformułowano uwagi odnoszące się do następujących znaczących krajów górniczych:

Australia dzięki swym zasobom węgla i rud metali wykazała znaczącą odporność na kryzysy gospodarcze ostatnich lat. Kopalnie odkrywkowe, skąd pochodzi 77% wydobycia węgla kamiennego, zagrożone są w przypadkach wystąpienia ulewnych deszczów i powodzi.

Opady o katastrofalnych rozmiarach, które wystąpiły w Queenslandzie w IV kwartale 2010 roku oraz w kolejnych miesiącach zatopiły obszar równy łącznej powierzchni Niemiec i Francji. Straty produkcji w 2011 roku oszacowano na 20 do 50 milionów ton; eksport zmniejszył się o 19 mln ton w porównaniu z rokiem poprzednim.

Szereg koncernów chińskich oraz indyjskich dąży do przejęcia udziałów zakładów górniczych na antypodach. W budowie jest szereg kopalń zarówno węgla energetycznego jak i koksowego. Ograniczeniem tempa przyrostu produkcji i eksportu są w dalszym ciągu niedomagania w obszarze infrastruktury transportowo-przeładunkowej oraz brak odpowiednio wykwalifikowanych fachowców. Poza państwem własne linie kolejowe budują również koncerny. Na przykład, koncern Rio Tinto dysponuje własną siecią kolejową o długości 1600 km oraz 40-ma zautomatyzowanymi, bezobsługowymi pociągami. Eksport Australii kierowany jest przede wszystkim na rynek azjatycki.

Indonezja najludniejszy – do tego od kilku lat demokratyczny – kraj Azji Południowo-Wschodniej; 240 milionów mieszkańców głównie muzułmanów zasiedla 17500 wysp i wysepek równoleżnikowo rozciągniętych na długości 5000 kilometrów. Wielkość wydobycia szacowana jest na 318 mln ton, z czego 223 mln ton to węgiel niskokaloryczny. Według źródeł miejscowych wydobycie osiąga nawet poziom 360 mln ton.

Centra wydobywcze mieszczą się na wyspie Kalimantan (270 mln t) oraz na Sumatrze (48 mln t). Na potrzeby wewnętrzne przeznacza się około 60 mln ton. Do głównych odbiorców należą Chińska Republika Ludowa, Indie, Korea Południowa i Japonia. W planach na najbliższe lata przewiduje się zwiększenie produkcji węgla i jego eksportu oraz rozbudowę energetyki dla potrzeb szybko rozwijającej się gospodarki.

Rosyjska Federacja w reakcji na wzrost zapotrzebowania odbiorców zagranicznych systematycznie zwiększa produkcję; w roku 2011 wydobyto 65 mln ton węgla koksowego oraz 271 mln ton (+ 17 mln ton) węgla energetycznego. Punktem ciężkości jest region Kemerowa w Zagłębiu Kuźnieckim gdzie wydobycie wzrosło o 3% do wielkości 192 mln ton.

Z kopalń odkrywkowych pochodzi 231 mln ton, pozostałe 105 mln ton to produkcja kopalń głębinowych. Problemem jest transport kolejowy w kierunku portów szczególnie europejskich oraz zdolności przeładunkowe portów bałtyckich. Do krajów Unii Europejskiej skierowano drogą morską 46,3 mln ton (+ 8,9 mln ton); najwięcej do Wielkiej Brytanii – 11,6 mln ton i Niemiec -10,7 mln ton. W portach Dalekiego Wschodu załadowano 40,0 mln ton (+7,3 mln ton) na statki płynące m.in. do Japonii, Korei Południowej i Chin. W planach zapisano ambitne zamierzenia obejmujące rozbudowę składowych systemu wydobywczo-transportowego. W skali całej Rosyjskiej Federacji zaplanowano wzrost produkcji do 450 mln ton w roku 2030.

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej obniżyły wydobycie roku 2011 o 6 mln ton mln przy równoczesnym wzroście eksportu o 23 mln ton. Na aktualne uwarunkowania górnictwa północnoamerykańskiego wpływ mają następujące czynniki:

Po pierwsze – konkurencja tańszego gazu łupkowego. Gaz wypiera węgiel kamienny z energetyki szczególnie we wschodniej części kraju, co przede wszystkim dotkliwie odczuwają zakłady górnicze w Appalachach, jak również kopalnie zagłębia Illinois. W rejonach tych liczy się z obniżeniem wydobycia rządu 50 mln ton w 2012 roku. Zapasy węgla przy elektrowniach przewyższają wielkość 120 mln ton, co jest widocznym efektem realizacji długoterminowych umów, nie odzwierciedlających jednak poziomu bieżącego zapotrzebowania. Większe przedsiębiorstwa górnicze planują unieruchomienie niektórych kopalń. Konkurencję z gazem łupkowym wytrzymują jeszcze kopalnie odkrywkowe zagłębia Powder River (zlokalizowane w stanach Wyoming i Montana) o znacząco niższych kosztach produkcji.

Po drugie – wprowadzenie zaostrzonych przepisów w zakresie ochrony środowiska spowoduje, przy uwzględnieniu zwiększonej podaży gazu, rewizję programu budowy i modernizacji elektrowni węglowych.

Po trzecie – gospodarka Stanów Zjednoczonych rozwija się wolniej niż zakładano, co istotnie wpływa na zmniejszenie zużycia energii elektrycznej, bazującej w 48% na węglu.

Korzystniej przedstawia się natomiast sytuacja w obszarze węgla koksowego profitującego z globalnego wzrostu zapotrzebowania hutnictwa. Katastrofalne powodzie występujące w USA spowodowały wstrzymanie żeglugi na ważnych dla transportu węgla rzekach, mianowicie na Ohio, Big Sandy i Mississippi. Niezmiennie dąży się – z myślą o wysyłce węgla na rynek azjatycki – o budowie dalszych terminali węglowych na Zachodnim Wybrzeżu. Charakterystyczne dla górnictwa amerykańskiego jest elastyczne reagowanie na potrzeby rynku wewnętrznego, jak i zewnętrznego; dla Europy pozostają USA ważnym dostawcą węgla szczególnie koksowego. Rząd Federalny wspiera realizację innowacji zmierzających do wykorzystania różnorodnych potencjałów tkwiących w węglu i w procesach jego przemiany.

Kolumbia uzyskała przyrost produkcji węgla o 11 mln ton mimo wystąpienia szeregu przeciwności mianowicie: dwukrotnie – w pierwszym i czwartym kwartale 2011 ulewne deszcze zatopiły kopalnie odkrywkowe; dalsze zakłócenia były skutkiem krótkotrwałych strajków oraz zamachów bombowych na kopalnie i linie kolejowe. W ramach zabezpieczenia ciągłości eksportu koncerny górnicze założyły w portach składowiska o zwiększonej pojemności, które zapewniły, mimo przerw w produkcji, na realizację planu. Eksport Kolumbii ukierunkowany jest na kraje europejskie. W programach założono podwojenie produkcji do 2020 roku i rozbudowę infrastruktury transportowo-przeładunkowej łącznie z budową linii kolejowej o długości ponad 1500 km łączącej kopalnie w okolicy Bogoty z wybrzeżem. Określone nadzieje wiąże się z poszerzeniem Kanału Panamskiego, co uprościć ma dostawy węgla na rynek azjatycki.

Republika Południowej Afryki znajduje się w fazie permanentnej wieloaspektowej rekonstrukcji struktur górniczo-transportowych. Dyskutowane są kierunki dalszego rozwoju, w tym m.in. upaństwowienia górnictwa względnie obciążenia emisji dwutlenku węgla specjalnym podatkiem. Szuka się równowagi między zaspokojeniem potrzeb wewnętrznych a realizacją ambitnych zamierzeń w zakresie eksportu. Nierozwiązanym problemem jest nadal budowa stosownie sprawnych połączeń kolejowych z portami. Wewnętrzne zużycie węgla kamiennego ukształtowało się na poziomie 181 mln ton, przy czym do wytwarzania energii elektrycznej wykorzystano 126 mln ton (+ 5 mln ton); stabilna – 45 mln ton/rok – pozostaje wielkość wsadu węglowego w procesach produkcji paliw syntetycznych w instalacjach koncernu Sasol. W eksporcie maleją dostawy do krajów Unii Europejskiej, – 41,1 mln ton porównaniu z rokiem 2005, co jest konsekwencją rosnących dostaw węgla na rynek azjatycki, gdzie jak już wspomniano uzyskuje się wyższe ceny. Symptomatyczna dla występujących tendencji jest umowa zawarta przez indyjskie przedsiębiorstwo Integrated Coal Mining Limited na dostawę 139 milionów ton węgla z budowanej kopalni Boikarabelo. Umowa obejmuje 38 lat liczonych od uruchomienia produkcji w 2013 roku.

Mozambik, Zimbabwe i Botswana są obszarem widocznego zainteresowanie wielkich, globalnie aktywnych koncernów górniczych. Najbliższe lata zadecydują o dynamice rozwoju tamtejszego górnictwa. Jest praktycznie pewne, iż przyszły eksport kierowany będzie szczególnie do krajów leżących nad Oceanem Indyjskim.

Kanada pozostaje tradycyjnym eksporterem głównie węgla koksującego dla obszaru Pacyfiku, Ameryki Łacińskiej oraz Europy. Wielkość produkcji dopasowywana jest do rozmiarów popytu; wahania wykazują jednak niezbyt wielkie odchylenia. Poza węglem koksowym wydobywanym głównie w odkrywkach prowincji Brytyjska Kolumbia, eksploatowany jest węgiel brunatny – 34 mln ton – w prowincjach Alberta i Saskatchewan.

Wytwarzanie energii elektrycznej oparte jest w znacznym stopniu na węglu; zainstalowana łączna moc elektrowni węglowych wynosi 14.000 MW. Plany rządu Kanady przewidują sukcesywne unieruchomienie tych elektrowni po roku 2014. W ich miejsce powstaną instalacje o zredukowanych emisjach dwutlenku węgla. Powstać mają również elektrownie nowej generacji stosujące technologie z zakresu CCS. Pilotażowy obiekt budowany jest nakładem 1.2 mld dolarów amerykańskich przy Boundary Dam Power Station w Saskatchewan. Kanada zamierza zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o 17% w okresie lat 2005-2020. Rząd wycofał się z kręgu sygnatariuszy Protokołu z Kyoto; nie będzie również uczestniczył w kolejnej fazie tego porozumienia.

Chińska Republika Ludowa rozwija się nadal choć z dynamiką nieco przytłumioną. W najbliższej przyszłości powstać ma 9 milionów nowych miejsc pracy. „Konkurencja” z rankingu potęg gospodarczych z zainteresowaniem obserwuje wysiłki rządu chińskiego zmierzające do opanowania problemów społecznych generowanych przez dynamicznie rozwijającą się gospodarkę oraz urbanizację.

Od lat utrzymuje się rosnąca węglochłonność Kraju Środka – co dobitnie ilustrują dane ujęte w tabelach 1, 2 i 3. Permanentnie postępuje konsolidacja górnictwa – poprzez fuzje i ograniczenie liczby małych kopalń dąży się do wdrożenia określonych standardów w zakresie bezpieczeństwa pracy i ochrony środowiska. Mimo obniżenia liczby wypadków śmiertelnych z 6000 przed kilku laty do 2400 w 2010 roku i 2000 w roku kolejnym – liczba górników tracących życie szczególnie w kopalniach mniejszych jest nadal zbyt wysoka.

Według statystyk koncernu BP za rok 2010 Chińska Republika Ludowa wyprzedziła Stany Zjednoczone w obszarze zużycia energii; jedna piąta tego zużycia przypada na Chiny wobec 19% USA. Kraj ten dąży również do zajęcia przodujących pozycji w produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Poprzez wdrożenie zróżnicowanych przedsięwzięć – od opłat za emisję dwutlenku węgla do instalacji z technologią CCS – zamierza się reagować na fundamentalne wyzwania globalnego rozwoju. Dotychczasowy stopień realizacji tych planów spotkał się z pozytywną oceną Międzynarodowej Agencji Energii (IEA). W aktualnym planie pięcioletnim ujęto ograniczenie zużycia węgla do 4,1 mld ton do 2015 roku.

Indie, ponadprzeciętny wzrost gospodarczy doprowadził do podwojenia zużycia węgla w ostatnim dziesięcioleciu. Kraj dysponuje wystarczającym potencjałem zasobów; ich wielkość szacowana jest aktualnie na 75 miliardów ton. Metody wybierania na przykład w kopalniach zlokalizowanych w Północno-Wschodnich Indiach są jednak przestarzałe, a drogi i połączenia kolejowe mało sprawne. Import węgla pokrywa 20,5% zapotrzebowania. Państwowy koncern Coal India Limited, największy światowy producent węgla, zamierza w najbliższych latach zainwestować miliardy dolarów na zakup udziałów kopalń zagranicznych

(źródło: Der Spiegel, Hamburg, Nr 43/20.10.2012, str. 97).

Wietnam, dynamicznie rozwijająca się gospodarka tego kraju zgłasza stosowne potrzeby w zakresie dostaw energii elektrycznej. W planach zapisano budowę szeregu elektrowni węglowych, co pociągnie za sobą konieczność podwyższenia produkcji węgla. Do 2015 wydobycie w wyniku rozbudowy istniejących kopalń osiągnąć ma poziom 55 do 58 mln ton. Równocześnie zmniejszyć się ma w okresie tym zmniejszać się eksport niskokalorycznego węgla antracytowego do wielkości 3,5 mln ton. Większość nowych elektrowni węglowych budowana będzie w delcie Mekongu, gdzie powstaną też nowe terminale dla odbioru węgla importowanego ze statków o większym tonażu. Pierwsze szacunki wskazują na wielkość importu rzędu 100 mln ton w roku 2020.

Mongolia zalicza się do pierwszej dziesiątki krajów najbogatszych w surowce naturalne. Blisko 140 mld ton węgla, przede wszystkim koksowego, 1,6 mld ton rudy żelaza, 40 mln ton miedzi, 3000 ton złota i wielkie zasoby metali ziem rzadkich kryją tamtejsze stepy i pustynie. Brak infrastruktury oraz niskie ceny tych surowców nie zachęcały w przeszłości do eksploatacji tych bogactw. Aktualny popyt na surowce występujący szczególnie w Chinach i Indiach oraz szybko rosnące ceny spowodowały diametralne przeobrażenia. Statystyki dotychczasowe ujmują jedynie dane przybliżone. Prognozy zakładają systematyczne przyrosty eksportu węgla do 50 mln ton w 2015 roku oraz do 80 mln ton w roku 2017. Aktualne wydobycie prowadzi się przeważnie w regionach odległych nie więcej niż 300 km od granicy chińskiej. Dotychczasowy transport samochodami ciężarowymi zastąpiony zostanie w niezbyt precyzyjnie definiowanej przyszłości transportem kolejowym do rosyjskich portów na Dalekim Wschodzie.

Republika Czeska utrzymuje swą produkcję i eksport węgla na poziomie średniej ostatnich lat z niewielkimi odchyleniami. Produkcja węgla brunatnego wyniosła 46,6 mln ton (+ 2,6 mln ton). W roku 2011 wyeksportowano 6,3 mln ton węgla, głównie koksowego, do Austrii (1,9 mln ton), Słowacji (1,5 mln ton) i Polski (2,5 mln ton).

Polska w ocenie ekspertów zagranicznych zaliczana jest do grupy krajów dysponujących odpowiednio wydajną infrastrukturą przystosowaną do obsługi rosnącego importu węgla kamiennego.

Nawet powierzchowne spojrzenie na rozwój górnictwa węglowego szczególnie pozaeuropejskiego uzasadnia przekonanie o występowaniu tendencji progresywnych. Wskazano też punktowo na zaangażowanie szeregu państw na rzecz ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Wyniki najbliższych lat pozwolą na weryfikację zarysowanych, niekiedy nader optymistycznych, planów i prognoz.

* Układ odniesienia został zweryfikowany, stąd określone podobieństwo do danych prezentowanych w poprzedniej publikacji.

Opracowano specjalnie dla BIULETYNU GÓRNICZEGO
Neuwied, RFN, 12.11.2012
Dr inż. Gerard Fabian

Tabela 1. Wydobycie węgla kamiennego na świecie (mln ton) w latach 2008-2011

Wykonanie w latach
Producent (państwo) 2008 2009 2010 2011 Wynik
2011
——–%
2010
Unia Europejska 147,3 136,2 132,7 130,1 98,0
w tym:
Polska 84,4 78,0 76,6 75,7 98,8
Niemcy 19,1 15,0 14,1 13,0 92,2
W.Brytania 18,1 18,4 18,2 18,3 100,5
Republika Czeska 12,7 11,0 11,7 11,3 96,6
Hiszpania 10,0 9,5 8,8 6,6 75,0
Rumunia 2,5 2,2 2,2 2,2 100,0
Bułgaria b.d. 2,1 2,1 2,4 114,3
Chińska Rep. Ludowa 2.716,0 2.910,0 3.410,0 3.650,0 107,0
Stany Zjednoczone A.P. 1.068,2 982,8 982,0 976,0 99,4
Indie 464,5 532,4 538,0 554,0 103,0
Australia 334,0 344,0 355,0 348,0 98,0
Federacja Rosyjska 330,0 300,0 321,0 336,0 104,7
Indonezja 255,0 280,0 295,0 318,0 107,8
Rep. Południowej Afryki 252,2 250,6 255,0 252,0 98,8
Kazachstan 90,0 80,0 106,0 108,0 101,9
Ukraina 78,0 72,0 76,0 82,0 107,9
Kolumbia 73,5 72,8 75,0 86,0 114,7
Wietnam 38,8 43,7 45,0 49,0 108,9
Kanada 37,8 28,0 33,0 33,0 100,0
Korea Płn. 25,1 24,6 25,0 25,0 100,0
Mongolia 10,2 11,1 17,0 b.d.
Meksyk 11,4 10,6 10,0 b.d.
Pozostałe 266,3 209,1 177,0 141,0 79,7
Ogółem 6.051,0 6.151,7 6.720,0 6.958,0 103,5

Zródła: 1. Verein der Kohlenimporteure, Jahresbericht 2012, Fakten und Trends 2010/2011 (Zrzeszenie Importerów Węgla, Sprawozdanie za rok 2011, Fakty i Trendy 2011/2012), Hamburg, maj 2012, (www.kohlenimporteure.de).
-Statistik der Kohlenwirtschaft, Der Kohlenbergbau in der Energiewirtschaft der Bundesrepublik Deutschland im Jahre 2010 (Górnictwo węglowe w gospodarce energetycznej Republiki Federalnej Niemiec w 2010 roku), Kolonia-Herne, listopad 2011 (www.kohlenstatistik.de)
– EUROCOAL: Anual Report 2011/01.06.2012 oraz Anual Report 2010/15.04.2011
Ze źródeł tych korzystano również przy sporządzeniu kolejnych tabel.
Uwagi: 1. Dane za rok 2011, częściowo także za rok 2010, nie są ostatecznie zweryfikowane.
2. b.d. – brak danych

Tabela 2. Światowy handel węglem w latach 2008-2011

Wykonanie w latach
Eksporter (państwo) 2008
mln ton / %
2009
mln ton / %
2010
mln ton / %
2011
mln ton / %
Australia 261 / 28,1 273 / 29,8 300 / 28,5 281 / 26,9
Indonezja 202 / 21,7 230 / 25,1 240 / 22,8 270 / 25,9
Federacja Rosyjska 95 / 10,2 100 / 10,9 97 / 9,2 107 / 10,3
Stany Zjednoczone A.P. 74 / 8,0 53 / 5,8 74 / 7,0 97 / 9,3
Kolumbia 69 / 7,4 66 / 7,2 72 / 6,8 81 / 7,8
Rep. Płdn. Afryki 63 / 6,8 63 / 6,9 68 / 6,5 67 / 6,4
Kanada 33 / 3,5 28 / 3,1 33 / 3,1 33 / 3,2
Kazachstan 25 / 2,7 25 / 2,7 29 / 2,2 30 / 2,9
Mongolia b.d. b.d. 16 / 1,5 20 / 1,9
Wietnam 30 / 3,2 19 / 2,1 25 / 2,4 17 / 1,6
Polska 8 / 0,9 9 / 1,0 14 / 1,3 7 / 0,7
Pozostałe 70 / 7,5 50 / 5,4 85 / 8,1 32 / 3,1
Ogółem 930 / 100,0 916 / 100,0 1.053 / 100,0 1.042 / 100,0

Tabela 3. Jedenastka krajów o najwyższym poziomie importu węgla kamiennego w latach 2008 – 2011

Import węgla w latach (mln ton)
Kraj 2008 2009 2010 2011
Chińska Rep. Ludowa 41 127 166 183
Japonia 190 162 184 175
Korea Południowa 100 103 111 129
Indie 54 59 86 114
Tajwan 65 59 64 67
Niemcy 44 37 40 44
Wielka Brytania 43 38 26 32
Włochy 26 22 23 24
Polska 10 10 10 15
Francja 19 16 19 15
Hiszpania 33 18 13 15
Razem „jedenastka” 625 651 742 813
Udział w obrocie światowym 67,2% 71,1% 70,5% 78,0%
Import – UE 27 217,5 189,5 181,7 197,9
Udział w obrocie światowym 23,4% 20,7% 17,3% 19,0%

Tabela 4. Import węgla kamiennego przez kraje Unii Europejskiej w latach 2008-2011

Import w latach (mln ton)
Kraj 2008 2009 2010 2011
Niemcy 44,0 36,8 40,0 44,2
Wielka Brytania 43,2 38,1 25,9 31,7
Włochy 26,2 22,0 22,7 24,0
Francja 19,4 16,2 19,3 15,3
Hiszpania 16,5 17,1 12,8 15,3
Polska 9,9 10,0 10,0 15,1
Holandia 12,1 10,8 11,8 11,1
Finlandia 4,6 6,0 5,9 7,0
Dania 7,7 4,4 4,1 6,1
Belgia 6,0 4,1 3,5 4,0
Austria 4,2 4,0 4,0 3,8
Portugalia 3,8 3,1 2,7 3,6
Słowacja 4,9 3,2 3,5 3,4
Bułgaria 1,3 3,5 2,9 3,3
Szwecja 2,5 2,4 3,0 2,7
Republika Czeska 2,2 1,7 1,9 2,4
Irlandia 2,3 2,3 2,2 1,9
Węgry 1,9 1,4 1,8 1,5
Rumunia 3,2 1,2 1,4 1,2
Pozostałe kraje 1,6 1,2 2,3 0,3
Ogółem import do UE 27 217,5 189,5 181,7 197,9
Import koksu (mln ton) 11,0 11,0 8,0 8,0

 

Górnictwo lepiej postrzegane przez finansistów

Postrzeganie branży górniczej przez polskie i międzynarodowe instytucje finansowe i inwestorów w ostatnich latach bardzo się poprawiło – mówi Michał Lubieniecki, wiceprezes zarządu firmy doradczej Icentis.

Jak polskie górnictwo jest postrzegane przez instytucje finansowe?

Postrzeganie branży górniczej przez polskie i międzynarodowe instytucje finansowe i inwestorów w ostatnich latach bardzo się poprawiło. Polska ma szczególne miejsce w Europie, zarówno jeśli chodzi o wydobycie kopalin energetycznych, jak węgiel, jak i wydobycie surowców, np. miedź. Polska jest w tym obszarze europejską potęgą i liczącym się graczem w skali światowej. Te branże, szczególnie jeśli chodzi o węgiel kamienny, w ostatnich latach przeszły bardzo dużą zmianę. Dwie spółki węglowe – JSW i Bogdanka – są notowane na GPW, mamy zamknięte pierwsze średnioterminowe finansowanie dla innej firmy węglowej, czyli KHW. Branża jest coraz lepiej rozumiana przez finansujących i inwestorów instytucjonalnych.

Sytuacja spółek węglowych w ostatnich miesiącach jednak się pogarsza.

Nadchodzący rok będzie trudniejszy dla sektora węglowego niż lata 2012 i 2011. Na to się składa wiele czynników, przede wszystkim globalnych, z których część powinna mieć raczej charakter krótkoterminowy, jak niepewność związana ze zmianą przywództwa w Chinach, nadpodaż węgla w Stanach Zjednoczonych wywołana nadzwyczajnymi spadkami cen gazu (które częściowo już zostały odwrócone), czy kolejne spowolnienie gospodarcze w Europie. Mamy też trudną sytuację na rynku energii. Ceny energii elektrycznej spadły do poziomu, gdzie duża część floty generacyjnej działa na granicy rentowności lub wręcz poniżej. Np. w przypadku niemieckich koncernów jedyna część konwencjonalnej floty generacyjnej, przynosząca w ostatnim okresie zyski, to elektrownie węglowe, bo energetyka gazowa generuje ujemne marże.

Instytucje finansowe oraz inwestorzy rozumieją, że górnictwo jest biznesem o charakterze długoterminowym, który z jednej strony jest kapitałochłonny i ma długoterminowe okresy zwrotu ale z drugiej strony jest stabilny – zwłaszcza węgiel energetyczny jest trudny do zastąpienia nawet w średnim i długim okresie. W Polsce nikt nie podważa tezy, że węgiel będzie odgrywał w przewidywalnej przyszłości fundamentalną rolę w miksie energetycznym. Widzimy, że w wielu krajach Europy następuje refleksja co do znaczenia węgla w wytwarzaniu energii, tak jest np. w Niemczech czy nawet Włoszech, gdzie udział węgla w produkcji energii systematycznie spadał, ale ten trend się ostatnio odwraca.

Jeśli chodzi o węgiel koksujący to jest to biznes o wiele bardziej cykliczny, ale też nikt nie znalazł alternatywy technologicznej dla stali, więc tutaj też można spodziewać się, że średnioterminowo popyt będzie stabilny.

Wyzwania stojące przed polskim górnictwem są jednak coraz poważniejsze: wzrost kosztów spowodowany tym, że węgiel jest wydobywany z coraz głębszych pokładów oraz duży udział węgla importowanego.

Dlatego obecnie jest dobry moment, aby zarządy producentów węgla w Polsce podejmowały wysiłki zwiększające wydajność i elastyczność kosztową. W Polsce górnictwo ze względów geologicznych jest bardzo trudnym biznesem, ale jest to też biznes gdzie następuje postęp techniczny i w którym są rezerwy kosztowe. Gdy rozmawiam z ludźmi, którzy przyszli do górnictwa z innych branż, to mówią mi ze skala potencjalnych usprawnień, wynikających np. z organizacji pracy i stosowania nowych technologii, są naprawdę bardzo znaczne. Wierzę w zdolność zarządów polskich firm, że będą w stanie tą wydajność poprawiać . W tej dziedzinie bardzo dużą rolę do odegrania mają polscy producenci sprzętu górniczego. To jedna z niewielu branż, gdzie Polska w produktach z dużą wartością dodaną i zaawansowanych technologicznie ma mocną pozycję w skali międzynarodowej.

Istotne jest to, że branża zrobiła dużo, aby poprawić urynkowienie i transparentność. Mamy dwie spółki na giełdzie, wkrótce tych firm będzie więcej , firmy są przejrzyste dla instytucji finansowych na tyle, że możliwa jest chociażby organizacja średnioterminowego finansowania, jak w przypadku KHW.

Czy debiut giełdowy to realny scenariusz dla kolejnych spółek węglowych? Czy inwestorów nie będzie odstraszać przykład JSW, której akcje w debiucie kosztowały 130 zł a obecnie są nieco powyżej 80 zł.?

JSW działa w bardziej cyklicznej części rynku węglowego. Ceny węgla koksującego pomiędzy rokiem 2007 a 2011 wzrosły prawie czterokrotnie, 2012 był nieco trudniejszy. JSW wchodziło na GPW w bardzo dobrym czasie. Przypomnę, że były czasy, że akcje KGHM kosztowały 12 zł i tylko dlatego, że analitycy na tyle wyceniali udział KGHM w Polkomtelu. Na tego typu inwestycje w akcje trzeba patrzeć długoterminowo.

Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
Autor jest dziennikarzem miesięcznika Nowy Przemysł i portalu wnp.pl

Ekspansja producentów

Dla producentów maszyn i urządzeń górniczych rynek polski jest za ciasny, bowiem rodzime górnictwo stanowi zaledwie 1 procent światowego wydobycia. Stąd stawiają oni na ekspansję na rynkach zagranicznych.

Ekspansja na rynki zagraniczne to naturalny kierunek rozwoju również dla Grupy Kopex posiadającej ugruntowaną pozycję na rynku krajowym i chcącej stworzyć markę o globalnym zasięgu. Poszerzanie obecności na rynkach zagranicznych – w szczególności w Argentynie, Chinach i Rosji – poprzez eksport kompleksowych rozwiązań i usług, wzbogacenie oferty o inne obszary górnictwa czy przeniesienie działalności handlowej za granicę to główne cele strategiczne Grupy Kopex.

W przypadku Kopeksu eksport maszyn i urządzeń dla górnictwa podziemnego wyniósł w 2011 roku 34,5 proc. Natomiast całość eksportu opartego o rodzime technologie wyniosła za 2011 rok 53,8 proc. Zagraniczna ekspansja Grupy Kopex koncentruje się głównie na obsłudze serwisowej rozwiązań grupy u klienta, usługach w zakresie napraw gwarancyjnych i pogwarancyjnych, prowadzeniu remontów, zaopatrywaniu klientów w zapasowe części do maszyn i urządzeń, przeprowadzaniu kontroli eksploatacji rozwiązań zarówno w okresie gwarancji, jak i po jej upływie w celu zapewnienia pełnego wykorzystania zdolności produkcyjnych, które wcześniej zostały uzgodnione z klientem.

Jeśli firma chce umacniać swoją pozycję na rynku to takie działania są nieuniknione. Grupa Kopex wszędzie tam, gdzie chce się rozwijać i podtrzymać stałe relacje z kontrahentami, otwiera swoje biura. Takie biuro ułatwia szybki i bezpośredni kontakt partnera biznesowego z przeszkolonym personelem biura Kopeksu. Dzięki temu jest się bliżej swoich klientów. Grupa buduje relacje z kontrahentami opierając je na zaufaniu. – Każdy rynek jest specyficzny i odmienny i na każdym z nich wymagane jest inne podejście do biznesu, ale sukces na danym rynku zależy przede wszystkim od ludzi, bo przecież firma to ludzie – mówi Andrzej Jagiełło, prezes zarządu spółki Kopex.

Niedawno Kopex poinformował o likwidacji serbskiej spółki zależnej. Jednak Kopex nie zamierza się stamtąd wycofywać. Chce natomiast zrestrukturyzować organizację swej działalności na tamtejszym rynku i skupić się na działalności rentownej. Kopex otworzył nowe biuro na rynku chińskim. – Chiny i Azja stanowią dla nas jeden z kluczowych rynków – zaznacza Andrzej Jagiełło, prezes Kopeksu. – To kolejne biuro w Chinach. Nowy oddział otworzyliśmy w mieście Taiyuan w prowincji Shanxi, jednym z silniejszych ośrodków przemysłowych w Chinach.

W dłuższej perspektywie czasowej Kopex zamierza zwiększać swe zaangażowanie na rynku chińskim. W Kopeksie planują eksportować tam więcej produktów i inwestować tam większe środki. Do osiągnięcia sukcesu w Państwie Środka nie wystarczy jedynie znajomość lokalnego systemu prawnego i podatkowego. Niezbędne są kontakty osobiste i świadomość tamtejszych zwyczajów i zachowań. W Chinach nie ufa się firmie, w Chinach ufa się człowiekowi. To, w jaki sposób jest postrzegany przedstawiciel firmy przekłada się na wizerunek całego przedsiębiorstwa. Dlatego ważne jest, aby budować zaufanie poprzez stały kontakt z partnerem chińskim. Istotne dla Chińczyka jest także to, aby za współpracę odpowiadała ta sama osoba. Dzięki temu buduje się wiarygodność firmy. Bez przyjaźni nie ma interesu. Barierą niejednokrotnie jest także nieznajomość języka, ale i ją trzeba, i można, rozwiązać. Ponadto w Kopeksie podkreślają, że należy poświęcić także czas na pielęgnowanie relacji z władzami centralnymi i lokalnymi. Zaufanie i pozytywne relacje międzyludzkie to droga do sukcesu na rynku chińskim. Budowanie relacji z chińczykami jest bardzo długie i trudne, ale warto w nie zainwestować. Kopex umacnia swoją pozycję na tym rynku od 35 lat i obecnie zbiera plony z rozpoczętych wcześniej działań.

Zdobyć zaufanie klientów

Wszystkie zakupy w Chinach muszą się odbywać w procedurze przetargowej. W związku z tym zawsze ogłaszany jest przetarg przez firmę przetargową, będącą licencjonowaną firmą państwową. Poprawność merytoryczna i techniczna oceniana jest przez przedstawicieli kopalni, która chce dane urządzenie zakupić. Generalnie cena odgrywa kluczową rolę, ale najistotniejsze jest spełnienie wymogów technicznych, które są znacznie wyższe w stosunku do zagranicznego producenta, niż rodzimego dostawcy. Przy podejmowaniu decyzji o wyborze kontrahenta, Chińczyk zwraca uwagę m.in. na bilans za ostatnie 3 lata, ostatnio realizowane kontrakty oraz referencje.

Z kolei materiały przetargowe muszą być opracowane i złożone według wzorców i procedury przyjętej przez chińskie Ministerstwo Handlu Zagranicznego i nie może być w nich żadnych odstępstw. Gotowe są również wzory kontraktu, a jedyną zmienną są parametry techniczne przedmiotu kontraktu. Dlatego każdy przetarg to duże wyzwanie dla firmy. Instytucje państwowe ChRL nie interweniują w podpisywane kontrakty – to firmy decydują o tym, co chcą zakupić.

– Trzeba pokazać, że jest się przywiązanym, że chce się na ten rynek nie tylko coś dostarczać, ale i być, by obsługiwać i wspierać swych klientów. Jeżeli ktoś dziś się pojawia, ale jutro już go nie ma, to ma niewielkie szanse, żeby na tym rynku zaistnieć – podsumowuje rynek chiński Krzysztof Pawlik, dyrektor biura handlu zagranicznego odpowiedzialnego za obsługę handlową rynku chińskiego.

Kopex posiada znaczący udział w rynku Ameryki Południowej i Środkowej, w szczególności w Argentynie. Na sukces na rynku argentyńskim pracowano długie lata. Firma jest tam obecna od 1981 roku – wówczas Kopex zbudował zakład wydobywczy w zagłębiu węglowym Rio Turbio, jedyną kopalnię w Argentynie. Kopex związany jest z kopalnią od początku jej istnienia. Dla kontrahenta argentyńskiego firma nie jest wyłącznie wykonawcą inwestycji, czy producentem maszyn górniczych. Kopex doradzał w zakresie struktury kopalni, wyposażenia, wentylacji, czyli świadczył kompleksową usługę. I tak jest do dziś. Obecnie firma wzbogaca swoją ofertę o inne obszary górnictwa, z dużym naciskiem na tzw. aftermarket service.

Na rynku argentyńskim kontrakty podpisywane są bezpośrednio z klientem albo z Ministerstwem Planowania Federalnego Inwestycji Publicznych i Usług. Taki kontrakt to umowa współpracy w dziedzinie górnictwa pomiędzy rządem Argentyny a rządem RP. Ministerstwo argentyńskie jest bardzo skrupulatne i stawia wygórowane wymogi formalne dotyczące dokumentów przetargowych, więc już na tym etapie wiele firm nie spełnia kryteriów.

Kolejny istotny rynek to rynek rosyjski. W Kopeksie wskazują, że miał on zawsze kapitalne znaczenie dla spółki. Początek współpracy sięga lat sześćdziesiątych, kiedy sprowadzano wyroby rosyjskiego przemysłu maszyn górniczych: kombajny, obudowy zmechanizowane, kompleksy ścianowe, sprzęt do poszukiwania nafty i gazu, urządzenia transportowe i wiertnicze. Po rozpoczęciu przez Polskę produkcji urządzeń górniczych, głównie kombajnów i hydrauliki sterowniczej, role się odwróciły – z importera Kopex przekształcił się w liczącego eksportera.

Kopex jest rozpoznawalny na rynku jako marka godna zaufania, silny producent oraz dostawca wysokiej klasy maszyn i urządzeń, dzięki czemu skutecznie zwiększa swój udział w rynku, który obecnie sięga kilkunastu procent.

Od 10 lat wszystkie kopalnie na rynku rosyjskim są prywatne i w związku z tym nie mają obowiązku ogłaszania przetargów, lecz – w praktyce – bardzo często to robią.

Rosjanie zwracają uwagę przede wszystkim na jakość. Cena odgrywa ważną rolę, ale istotniejsze są warunki płatności, warunki gwarancyjne, usługa serwisowa. Grupa Kopex stawia na kompleksową ofertę, w jej skład wchodzi dostawa, montaże, nadzory, szkolenie fachowców oraz serwis i inne usługi remontowe gwarancyjne i pogwarancyjne. Kompleksowość tych działań powoduje, że spółka umacnia swoją pozycję na rynku. Aby zaistnieć na rynku rosyjskim na dużą skalę, Grupa Kopex otworzyła w Rosji polską spółkę, Kopex Sibir, w której ma 100 proc. udziałów. Dzięki temu nie tylko buduje zaufanie partnera biznesowego, ale może szybko reagować na potrzeby klientów, oferować im serwis oraz bazę remontową. W planach dotyczących dalszej ekspansji na rynku rosyjskim jest rozbudowa spółki, zwiększenie zakresu świadczonych usług górniczych i handlowych oraz bazy części zamiennych do maszyn i urządzeń.

W czasie tych kilkudziesięciu lat działalności na rynku rosyjskim Grupa Kopex dostarczyła ponad 130 kompleksów ścianowych. W okresie trzech ostatnich kwartałów dostarczyła 3 kompletne instalacje ścianowe nowej generacji wykonane przez spółki Grupy Kopex.

Kompleksowa oferta to podstawa

Henryk Stabla, prezes Carboautomatyki przyznaje, że w roku 2012 zwiększyła się sprzedaż na eksport. – Dotyczy to samej Carboautomatyki, jak i całej grupy – mówi Henryk Stabla.

To jeden z kierunków działania Carboautomatyki na rok przyszły. W tym roku przygotowała ona sporo nowych rozwiązań technicznych. To powinno zaprocentować w przyszłości.

Władysław Banyś, prezes Fabryki Taśm Transporterowych Wolbrom SA wskazuje, że sprzedaż na eksport przekroczyła w przypadku FTT Wolbrom tę skierowaną na rynek krajowy.

– Mamy ponad 60 proc. eksportu – podkreśla W. Banyś. – Po raz pierwszy w historii firmy eksport jest większy od sprzedaży na rynku krajowym. Praktycznie ten eksport jest realizowany do 23 krajów. Zamierzamy umacniać naszą pozycję na rynkach zagranicznych.

Szef FTT Wolbrom przyznaje, że rynki te są coraz bardziej wymagające, wchodzą na nie bowiem producenci z Chin czy Indii, oferujący niższe poziomy cenowe. Priorytetowe dla wolbromskiej firmy pozostają rynki wschodnie, bo tam następuje dynamiczny rozwój górnictwa i wzrost wydobycia węgla.

Zaczynają tam wchodzić producenci z Chin. Na takich rynkach, jak Białoruś czy Ukraina chińscy producenci opierają się na pomocy i kredytach rządowych. Dzięki temu jest im łatwiej w walce o rynek.

Udział eksportu w skonsolidowanych przychodach kolejnego potentata, czyli grupy kapitałowej Famur, zgodnie z raportem za pierwsze półrocze 2012 roku, kształtował się na poziomie 13,55 proc. Na dzień publikacji tego raportu, tj. 31 sierpnia 2012, wartość zrealizowanych oraz podpisanych w roku 2012 umów eksportowych przekroczyła 270 mln zł, co stanowi ponad dwukrotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem roku 2011. Dynamika wzrostu udziału eksportowego w przychodach firmy ukształtowała się zaś na poziomie 34,3 proc.

Famur kładzie bardzo duży nacisk na ekspansję na światowych rynkach. Współpracuje również z zagranicznymi firmami inwestującymi w Polsce, czego przykładem jest ostatni duży kontrakt na dostawę kompleksu ścianowego dla Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia, zarządzanego przez czeski koncern EPH.

– Działalność stricte zagraniczną Famur prowadzi na terenie Unii Europejskiej, w Rosji, Meksyku, Kazachstanie, na Ukrainie oraz w Indiach, Indonezji, Argentynie, Bośni i Hercegowinie i wielu innych krajach – mówi Ireneusz Tomecki, wiceprezes zarządu Famuru SA. – Tylko w pierwszym półroczu 2012 roku zrealizowaliśmy dostawę dla czeskiego OKD, obecnie finalizujemy dostawy kompleksów do Meksyku, Kazachstanu i Rosji. Realizacja tych umów pozytywnie wpływa na osiągane przez Famur wyniki. Jesteśmy w stanie dostarczyć klientom wszystkie urządzenia potrzebne do wydobycia węgla, od przodka ściany wydobywczej, aż na samą powierzchnię.

W Famurze zdają sobie doskonale sprawę z tego, że każdy rynek zagraniczny wymaga zindywidualizowanego podejścia, dlatego nie da się przedstawić jednej uniwersalnej recepty na osiągnięcie sukcesu. Famur prowadzi działalność w bardzo wielu państwach, różniących się od Polski nie tylko warunkami geologicznymi – wymagającymi zastosowania konkretnych rozwiązań technologicznych – ale również w kwestiach kulturowych, gospodarczych i światopoglądowych.

Przykładem takiej realizacji zagranicznego kontraktu, była dostawa kompleksu wysokiego do rosyjskiej kopalni Bajkaimskaja. Był to pierwszy w Rosji kompletny, polski system wydobywczy do eksploatacji pokładów węgla o grubości powyżej 5 metrów. Zastosowania tak dużych urządzeń kompleksu zmechanizowanego wymagały warunki panujące w kopalni, średnia wysokość pokładów węgla w Bajkaimskaji wynosi bowiem 4,8 metra. – Niezwykłym przedsięwzięciem logistycznym była również dostawa urządzeń do kopalni – podkreśla Ireneusz Tomecki. – Musiały one bowiem pokonać drogą lądową odległość ponad 5000 km. Nasze działania eksportowe są coraz bardziej skuteczne. Zagraniczni kontrahenci doceniają naszą kompleksowość dostaw, jakość sprzętu i jego wysoki poziom techniczny. Dodatkowym atutem są potwierdzone w rozmowach z przedstawicielami kopalń z całego świata niskie koszty eksploatacji i korzystne ceny części zamiennych maszyn Famuru. Wszystko to sprawia, że oparta przede wszystkim na autorskich rozwiązaniach polskich inżynierów technologia Famuru jest coraz wyraźniej zauważana i doceniana za granicą. W konsekwencji oczekujemy dalszego wzrostu sprzedaży eksportowej – podsumowuje wiceprezes Tomecki.

Eksportować całe górnicze know-how

Również Jerzy Suchoszek, prezes Dąbrowskiej Fabryki Maszyn Elektrycznych Damel może być usatysfakcjonowany poziomem sprzedaży eksportowej.

W mijającym roku 2012 sprzedaż Damelu na eksport wyglądała całkiem dobrze i już drugi rok z rzędu stanowiła prawie 50 proc. całości sprzedaży. – Nasze produkty są obecne w kompleksach i maszynach oferowanych przez Kopex czy Famur – mówi Jerzy Suchoszek. – Jesteśmy za ich pośrednictwem obecni w Kazachstanie czy Australii. Ponadto silniki z Damelu trafiają na rynek rosyjski, ukraiński, czeski, chiński czy niemiecki. Obecnie intensywnie przygotowujemy się do misji gospodarczych, mamy zamiar pojawić się wraz z innymi firmami między innymi w Kazachstanie. Umacniamy rodzinę silników dużej mocy, zamierzamy osiągnąć zdolności wytwórcze urządzeń do 2.000kW mocy znamionowej.

Dziełem Damelu jest także nowy separator elektromagnetyczny. Damel przygotował bodajże jako pierwsza firma na świecie takie urządzenie budowy ognioszczelnej z certyfikatem Ex. Będzie ten produkt intensywnie oferować kopalniom polskim i zagranicznym.

Poza tym jeden ze znaczących zagranicznych klientów Damelu rzucił dąbrowskiej fabryce prawdziwe wyzwanie, by zrobić silniki do przenośników, pracujące w wodzie. Takie konstrukcje Damel zrealizował i uzyskał stosowny certyfikat IP67 na całą rodzinę silników. Firma spodziewa się teraz stosownych zamówień, gdyż zainteresowanie tym produktem jest całkiem duże.

Nie brak głosów, że brakuje nam silnego podmiotu, który byłby w stanie eksportować całe polskie górnicze know-how na rynki zagraniczne. Bogdan Fiszer, prezes zarządu Conbelts Bytom wskazuje, że za bardzo epatujemy się wydobyciem w Polsce, bowiem polskie górnictwo, jako całość, powinno być silną marką eksportową.

– Warto byłoby poczynić zabiegi o utworzenie modelu eksportowego polskiej myśli technicznej, organizacji pracy, całego górniczego know-how – zaznacza Bogdan Fiszer. – Mamy kadry, mamy jednostki badawcze, wyższe uczelnie. Brakuje nam natomiast silnego podmiotu, który byłby w stanie eksportować polskie górnicze know-how na rynki zagraniczne.

Polskie górnictwo stanowi zaledwie ok. 1 proc. światowego wydobycia. Ale przecież górnictwo w świecie rozwija się w ostatnich latach niezwykle dynamicznie. A więc pieniądze w tej branży jak najbardziej są. – Być może właśnie wokół Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych należałoby zbudować mechanizm umożliwiający eksport polskiej myśli górniczej i naszego górniczego know-how za granicę – podkreśla Bogdan Fiszer. I przypomina, że najlepszymi ambasadorami naszego górnictwa są na zewnętrznych rynkach, choćby w Wietnamie, kadry wykształcone na polskich uczelniach.

Ważne, by teraz utworzyć strukturę, która byłaby integratorem myśli technicznej, nastawionym biznesowo. Byłoby to przedsięwzięcie znaczące, które przyniosłoby korzyści nie tylko polskiemu górnictwu, ale całej gospodarce.

 

Jerzy Dudała
Publicysta miesięcznika Nowy Przemysł i
portalu wnp.pl.

Podnosić efektywność

Słowo „koszty” spędza sen z powiek szefom spółek węglowych. Wydobycie jest coraz droższe, kurczy się renta geograficzna przy rosnących możliwościach importu węgla do Polski.

Średni jednostkowy koszt produkcji węgla w okresie styczeń-wrzesień 2012 roku w górnictwie węgla kamiennego wyniósł 299,76 zł/t i wzrósł, w porównaniu do analogicznego okresu 2011 roku, o 24,14 zł/t (czyli o 8,8 proc.). Koszt prawie 300 zł na tonę oznacza, że trzeba bić na alarm.

W okresie styczeń-wrzesień 2012 r. koszty produkcji węgla w górnictwie węgla kamiennego wyniosły 17.287,8 mln zł i były wyższe od poniesionych w analogicznym okresie 2011 roku o 1.860,1 mln zł (o 12,1 proc.), przy wzroście produkcji węgla kamiennego o 3,0 proc.

Koszty wynagrodzeń wraz z narzutami na ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia wyniosły łącznie 8.519,2 mln zł i były wyższe niż w okresie styczeń-wrzesień 2011 roku o 729,1 mln zł (o 9,4 proc.).

– Rentowność naszych kopalń jest zjadana przez spadek cen węgla na rynkach światowych – zaznacza wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego Artur Trzeciakowski. Polskie górnictwo ma jeszcze atut w postaci renty geograficznej. Tyle , że renta geograficzna zaczyna się kurczyć, na co wpływa rozbudowa portów oraz tworzenie baz logistycznych w pobliżu wschodniej granicy Polski, co ułatwia zakup węgla z zagranicy.

– Kiedyś ta renta sięgała do Warszawy, obecnie do Łodzi, natomiast w niedalekiej przyszłości może ograniczyć się do Śląska i jego okolic – ocenia Artur Trzeciakowski.
Tomasz Tomczykiewicz, wiceminister gospodarki, wskazuje, że węgiel z polskich kopalń konkuruje i będzie konkurować z węglem z importu, głównie z Rosji i Ukrainy, natomiast w przypadku węgla koksowego z węglem amerykańskim, australijskim czy kolumbijskim. Ważne więc, by patrzeć na efektywność i pilnować kosztów, po to, by węgiel z polskich kopalń był nadal konkurencyjny i gwarantował przyszłym pokoleniom możliwość dalszej eksploatacji złóż węgla w Polsce. Łatwo jednak nie będzie. Przykładowo w Australii kopalnie są ulokowane w słabo zaludnionych i odległych od aglomeracji rejonach. W Australii 80 proc. węgla wydobywa się metodą odkrywkową. Spółki węglowe obniżają tam koszty prowadząc wydobycie przy zastosowaniu wielkich koparek. Korzystne warunki górniczo-geologiczne powodują, że górnictwo będzie się tam rozwijać w kolejnych latach.

Walka z kosztami to priorytety

– Obecnie walka o górnictwo, to walka o obniżenie kosztów – zaznacza Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki. – Jest niezaprzeczalnym faktem, że koszty w polskim górnictwie rosną.

Rośnie nadwyżka zobowiązań nad należnościami, na to nakłada się w pierwszym półroczu 2012 roku wzrost zapasów węgla niesprzedanego w górnictwie o ponad 3,3 mln ton w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego oraz dalszy trend – utrzymujący się od ponad 7 lat – spadku wydajności pracy w górnictwie. Trudno nie dojść do wniosku, że pakujemy się w poważny kryzys w górnictwie.

Dane makroekonomiczne oraz wyraźne spowolnienie gospodarki w kraju rokują trudne czasy dla górnictwa. Po prostu mogą dobić nas koszty. Zmarnowaliśmy szansę na modernizację górnictwa, jaką dawała nam w ostatnich latach niezwykła koniunktura na węgiel. Takich cen węgla i takiego zapotrzebowania na ten surowiec długo nie będzie. A do czasu ożywienia koniunktury na węgiel trzeba jakoś dożyć. – Kiedy byłem wiceministrem gospodarki, nadpodaż wynosiła 70 mln ton węgla przy rocznej produkcji 134 mln ton i przy eksporcie 33 mln ton węgla – przypomina Markowski. – A import wynosił wówczas praktycznie zero.

Dziś jest zgoła odmiennie, przy wydobyciu ok. 70 mln ton, realnym imporcie na poziomie 15 mln ton – tyle wyniósł w roku 2011 – oraz rosnącej technicznej zdolności do importu węgla w Polsce, nadpodaż ulokowana na zwałach w samym górnictwie wynosi ponad 7 mln ton. Trzeba więc te koszty obniżać. Ale jak?

– Należy to podzielić na dwie grupy przedsięwzięć – mówi Jerzy Markowski. – Pierwsze to długoterminowe, jak inwestycje udostępniające nowe, łatwiejsze w dostępie zasoby oraz krótkoterminowe. Wśród nich po pierwsze odłożenie w czasie lub zaniechanie eksploatacji tych partii złóż, które będą skutkowały największymi kosztami, na przykład posiadającymi krótkie 200, 300-metrowe wybiegi ścian. Są kopalnie nie mające szans w złożu na większe wybiegi. Nie każdy ma komfort Bogdanki czy Budryka. Ale te partie trzeba odłożyć do eksploatacji na potem. Chyba, że wiąże się to z rygorami w zakresie tąpań. Na przykład w kopalni Rydułtowy-Anna, która doskonale sobie z tym radzi. I tam tak musi być. Ale inne kopalnie zapłacą teraz cenę za niezrealizowanie robót udostępniających w czasie, kiedy była koniunktura.

Kolejny szybki sposób to wzorzec, który zaistniał w polskim górnictwie w ostatnich miesiącach. Chodzi o kopalnię Silesia, która fedruje sześć dni w tygodniu, a będzie fedrować siedem, by maksymalnie zwiększyć wykorzystanie maszyn.

– Polskie górnictwo musi pilnować kosztów, bo działa na konkurencyjnym rynku – podkreśla Tomasz Konik, partner Deloitte. – Więcej wysiłku widziałbym również w zakresie polityki handlowej spółek węglowych. Nie wolno bowiem zapominać o przychodach. Kiedy koszty stałe są wysokie, to każda wydobyta i sprzedana tona węgla przyczynia się do poprawy wyniku. W zakresie polityki handlowej należy rozważyć kwestie sprzedaży węgla z polskich kopalń na eksport.

Według Tomasza Konika ważne, by górnictwo tworzyło jak najbardziej zaawansowany produkt. Stąd dobrym pomysłem jest chęć budowy przez Kompanię Węglową wraz z partnerem biznesowym elektrowni węglowej. Dzięki temu można będzie zarabiać na sprzedaży energii elektrycznej oraz mieć zapewniony odbiór węgla. Jeżeli Kompania Węglowa będzie miała zbyt na trzy miliony ton węgla rocznie, to z pewnością będzie to dla niej korzystne. Na pilną potrzebę optymalizacji kosztów zwraca również uwagę Leszek Lerch, Partner Ernst & Young Audit sp. z o.o. Wskazuje, że należy szukać efektów synergii i oszczędności, co nie jest łatwe, zważywszy na wymogi technologii wydobycia głębinowego. Dodatkowo węgiel kamienny w dużym stopniu wydobywa się u nas spod terenów silnie zurbanizowanych. Kopalnie schodzą z wydobyciem coraz głębiej, co wiąże się z koniecznością ponoszenia coraz wyższych kosztów.

– Pamiętajmy, że na dzisiaj w strukturze kosztów w górnictwie 60-70 proc. stanowią koszty stałe, w tym wynagrodzenia – mówi Leszek Lerch. – Należy zmierzać w kierunku zwiększania efektywności oraz poprawy organizacji pracy górników, w tym między innymi transportu podziemnego. Oczywiście to też wymaga nakładów finansowych.

Innym problemem jest tzw. luka pokoleniowa, likwidacja szkolnictwa górniczego przed laty nie ułatwia pracy menadżerom górnictwa, a jego odbudowa musi potrwać. Na szczęście już się zaczęła. W dalszym ciągu trzeba zmieniać podejście załóg górniczych. Nie można tkwić w starych rozwiązaniach, gdy otoczenie rynkowe dynamicznie się zmienia. W kopalniach są często nowoczesne i drogie maszyny i one powinny być wykorzystywane w sposób możliwie jak najbardziej optymalny. Jest to szczególnie ważne przy zmniejszającym się popycie na węgiel. Trzeba też zmierzać w kierunku uzmienniania kosztów. To niepopularne tezy, ale nie ma od tego odwrotu.

Zdaniem Lercha warto kontynuować proces prywatyzacji spółek węglowych poprzez giełdę. Prywatyzacja powinna umożliwić firmom górniczym wejście na rynki kapitałowe. Spółki te, mając na uwadze obecny miks energetyczny Polski, są podmiotami strategicznymi dla państwa i raczej w krótkim okresie nie powinniśmy pozbywać się kontroli nad tymi spółkami.

Równolegle są również inne możliwości pozyskania finansowania, jak choćby program emisji obligacji przeprowadzony przez Katowicki Holding Węglowy. Inne firmy z branży też rozważają możliwość emisji obligacji, w tym Kompania Węglowa i Jastrzębska Spółka Węglowa.

– Odbiór węgla z naszych kopalń będzie uzależniony od tego, czy będziemy konkurencyjni i od tego, jakie ceny zaproponujemy – mówi Jarosław Zagórowski, prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – Mamy do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym w Europie oraz przede wszystkim w Chinach, które już nie rozwijają się tak szybko jak wcześniej i nie wsysają już tak wielkich ilości surowców. To oczywiście wpływa na nasze położenie. Obserwujemy spowolnienie w przemyśle, w tym w sektorze stalowym. Zabiegaliśmy o to, by stworzyć część zmienną w pensjach naszych pracowników, aby dać im możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy. Poprzez to wzrasta efektywność, są realizowane plany. Strona społeczna również zmienia poglądy w tym zakresie. Wyraźnie widać, że informacje rynkowe pozwalają weryfikować stanowisko stronie związkowej. Działamy na otwartym, konkurencyjnym rynku i musimy się do niego dostosowywać .

W JSW wskazują, że ekonomia, w tym potrzeba utrzymania firmy i miejsc pracy, zmusi do podjęcia decyzji o sześciodniowym tygodniu pracy. Przy czym chodzi o systemowe 6 dni pracy kopalni. Pracownik może pracować przez 5 dni w tygodniu, bo na tyle pozwala mu Kodeks Pracy. Natomiast 6-dniowy system pracy kopalń pozwoli na lepsze wykorzystanie kapitału zaangażowanego w firmę. W JSW doskonale zdają sobie sprawę, że to, czy się obronią przed konkurencją zagraniczną, jest tylko i wyłącznie w ich rękach. A jedynym wyjściem jest podniesienie efektywności.

Również prof. Maciej Kaliski, szef Rady Nadzorczej Kompanii Węglowej, były wiceminister gospodarki, spogląda na koszty, jako najistotniejszą kwestię dla branży węglowej. – W latach 2008-2011, gdyby nie wzrost cen węgla, mielibyśmy nierentowne górnictwo – zaznacza M. Kaliski.

Czują na sobie oddech konkurencji

Należy pamiętać, że dostęp do polskiego rynku będzie się zwiększał dużo szybciej niż obniżanie kosztów wydobycia polskiego węgla. Ceny surowca na rodzimym rynku są konsekwencją cen światowych. A te są pochodną koniunktury na węgiel, która decyduje się przede wszystkim w Chinach. Nigdy przedtem nie mieliśmy tak blisko aż tak olbrzymiej konkurencji. Zdolność produkcyjna kopalń rosyjskich niedługo osiągnie ponad 350 mln ton na rok. Rosjanie nastawiają się głównie na sprzedaż do Chin. Jednak jeżeli rynek chiński na skutek spowolnienia – którego pierwsze symptomy są już widoczne – nie będzie w stanie wchłonąć węgla z Rosji, to wtedy ten węgiel może być kierowany na inne rynki, w tym na rynek polski.

Budżet państwa nie będzie już wspierał górnictwa. Na szczęście ma ono jeszcze zdolność kredytową.

– Optymalne byłyby preferencje dla górnictwa zbliżone do preferencji dla inwestorów w specjalnych strefach ekonomicznych – mówi Jerzy Markowski. – Jednak obawiam się, że braknie siły politycznej w UE, by to przeprowadzić.

Spowolnienie na rynku, spadek zapotrzebowania na surowiec oraz fakt, że ceny węgla kształtują się na globalnym rynku, wymagają od przedsiębiorstw podjęcia szeroko zakrojonych działań, szczególnie po stronie kosztowej, na którą firmy mają największy wpływ. Mówiąc o kosztach w górnictwie powinniśmy patrzeć na koszty jednostkowe – na ich obniżenie firmy mogą wpływać pracując nad redukcją poszczególnych pozycji kosztowych, bądź zwiększając wolumen wydobycia, bowiem w górnictwie koszty stałe są szczególne wysokie. I większość wiodących, międzynarodowych grup górniczych, mając na uwadze oczekiwania swoich inwestorów, podjęła już działania mające zaowocować poprawą efektywności i optymalizacją wydobycia.

Oktawian Zając, Principal w The Boston Consulting Group, podaje przykład jednego z czołowych producentów węgla na globalnym rynku. Wdrożył on, właśnie przy współpracy z BCG, program poprawy efektywności w wielu swoich kopalniach na świecie, co pozwoliło na poprawę wyniku grupy o ponad 1 mld dolarów rocznie. Program opierał się na kilku filarach. Po pierwsze na zwiększeniu efektywności pracy kombajnów ścianowych poprzez redukcję nieplanowanych oraz planowanych przerw, wynikających np. z nieoptymalnych procesów, występowania tzw. „wąskich gardeł”, nieefektywnego planowania szycht, braku dostępności konkretnych kompetencji wśród załogi w danym czasie na zmianie, drobnych awarii, których można by uniknąć, mało przemyślanego transportu podziemnego, niedoinwestowania na niektórych elementach łańcucha produkcyjnego, czy lekceważącego podejścia do kwestii bezpieczeństwa. Efekty jakie udało się uzyskać już na etapie pilotażu programu w jednej z kopalń mówią same za siebie. Efektywny czas fedrowania kombajnu ścianowego zwiększył się z 55 godz/tydzień do ok. 100 godz. na tydzień. Biorąc pod uwagę olbrzymi udział kosztów stałych w górnictwie, każda dodatkowo wydobyta tona węgla niemalże wprost przekłada się na dodatkowy zysk dla spółki i redukcję kosztu jednostkowego wydobytej tony węgla. Aby wesprzeć program poprawy efektywności spółka wprowadziła także program motywacyjny dla załogi promujący efektywne wydobycie, który został zaakceptowany przez związki zawodowe po tym jak spotkał się z akceptacją ze strony załogi.

Wspólnie z Boston Consulting Group firma wdrożyła program optymalizacji zakupów, gdzie udało się osiągnąć oszczędności na poziomie ponad 7 proc., czyli kolejne setki milionów dolarów oszczędności rocznie.

Wdrożono także nowy model zarządzania projektami inwestycyjnymi, aby minimalizować przekroczenia budżetu i opóźnienia w realizacji, co bezpośrednio przyczyniło się do poprawy rentowności grupy.

Spółka dokonała przeglądu swoich aktywów i sprzedała najmniej rentowne aktywa i projekty, gdzie nie była w stanie ekonomicznie wydobywać węgla przy spodziewanym poziomie cen rynkowych.

– Ostatnim elementem programu była kwestia optymalizacji zatrudnienia, gdzie też osiągnięto wymierne efekty – zaznacza Oktawian Zając. – Warto jednak podkreślić fakt, iż znaczną poprawę rentowności można osiągnąć również bez dotykania kwestii poziomu zatrudnienia, skupiając się na dźwigniach o których była mowa powyżej.

Także polskie spółki górnicze powinny podjąć działania zmierzające do redukcji kosztów i poprawy efektywności, co zaczyna się już powoli dziać, jednak jeszcze nie na taką skalę jak robią to międzynarodowi gracze. Programy takie wdrażają także gracze z Europy Wschodniej. A zatem nasza konkurencja nie próżnuje i stale się wzmacnia.

– Ostatnio pracowaliśmy wspólnie z jedną z czołowych ukraińskich i rosyjskich firm nad stworzeniem i wdrożeniem takiego właśnie kompleksowego programu poprawy efektywności wydobycia – mówi Oktawian Zając. – Oczywiście w Polsce należy wziąć pod uwagę trudne warunki geologiczne, zagrożenia metanowe, hydrogeologiczne czy zagrożenia tąpaniami, lecz potencjał do poprawy efektywności z całą pewnością można wykorzystać aby poprawić wyniki finansowe.

Zdecydowanie nie należy z tym zwlekać. Wyobraźmy sobie bowiem, co może stać się z cenami węgla w Europie w razie większego spowolnienia gospodarki chińskiej i uplasowaniu nadwyżki wolumenów np. z USA, Australii czy Kolumbii na naszym kontynencie. Zresztą to już się dzieje. Węgiel z USA w coraz większych ilościach trafia do Europy, co przekłada się na obniżkę cen. Amerykanie mają coraz więcej gazu z łupków, więc nadwyżkę węgla eksportują.

Uzmiennianie kosztów to w dobie zmienności cen węgla i niepewności co do globalnej sytuacji makroekonomicznej naturalne działanie, które jest podejmowane przez racjonalne zarządy spółek górniczych.

– Wystarczy spojrzeć na realne ceny węgla na świecie w perspektywie ostatnich 50-100 lat – zauważa Oktawian Zając. – Rok 2011 a nawet 2012 to wciąż 2-3 razy wyższy poziom od historycznie obserwowanego w ciągu ostatniego stulecia w ujęciu realnym, zarówno dla węgla koksowego, jak i dla węgla energetycznego, choć w nieco mniejszym stopniu.

Patrząc natomiast na koszty jednostkowe w polskim górnictwie widzimy, że w latach 2003-2011 rosły one średnio o ok. 10 proc. rocznie, czyli ponad trzykrotnie szybciej niż inflacja. Jeśli ceny światowe będą nadal spadać, a koszty rosnąć w obecnym tempie, to polskie górnictwo dość szybko znajdzie się w bardzo trudniej sytuacji. Pamiętając, że koszty osobowe to ponad 50 proc. wszystkich kosztów w górnictwie, widać, że programy motywacyjne i outsourcing to kluczowe elementy działań zmierzających do uzmiennienia kosztów.

– Firmy górnicze w regionie już zaczynają iść w tym kierunku, na przykład udział kosztów świadczeń pracowniczych w łącznej strukturze kosztów dla jednej z firm górniczych w Czechach to ok. 30 proc. właśnie za sprawą outsourcingu, podczas gdy dla większości polskich graczy to wciąż ponad 50 proc. – zaznacza Oktawian Zając. – Aby uniknąć losu górnictwa np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, polskie spółki powinny podążać w kierunku uzmienniania kosztów, by były lepiej przygotowane na potencjalne spadki cen związane z globalną sytuacją ekonomiczną.

Według Oktawiana Zająca prywatyzacja branży na pewno nie stanowi panaceum na wszystkie problemy, lecz może pomóc polskim spółkom górniczym poprawić pozycję konkurencyjną i zwiększyć determinację do podejmowania działań zmierzających w kierunku poprawy efektywności i zwiększania wartości dla akcjonariuszy. Mówiąc o prywatyzacji należałoby rozpatrywać zarówno prywatyzację poprzez giełdę, jak i poprzez inwestorów strategicznych.

– Jednak z punktu widzenia inwestorów strategicznych w Polsce mamy jedynie kilka potencjalnie ciekawych węglowych aktywów górniczych i maksymalnie kilkanaście do rozważenia z ponad 130 aktywów, które ostatnio szczegółowo analizowaliśmy w kontekście właśnie atrakcyjności inwestycyjnej – mówi Oktawian Zając. – Co więcej, na poziomie poszczególnych spółek mamy wymieszane aktywa o niskim i wysokim poziomie atrakcyjności. Oczywiście, jest w tym gronie kilka wyróżniających się na plus wyjątków. Powstaje jednak pytanie czy dla inwestorów strategicznych interesujące będzie przejmowanie tych mniej atrakcyjnych kopalń o wysokich kosztach wydobycia wraz z atrakcyjnymi aktywami skupionymi w ramach poszczególnych polskich graczy. Warto podkreślić, iż dla globalnych graczy znacznie ciekawsze mogą być projekty inwestycyjne czy działające aktywa w innych krajach, gdzie koszty wydobycia są znacznie niższe.

Oprócz ceny ważne referencje

Mówiąc o kosztach w górnictwie stale przewija się też problem firm zewnętrznych świadczących różne usługi dla kopalń. Wystarczy dziś popatrzeć na strony przetargów publikowanych w gazetach, by przekonać się, jak wiele do zrobienia mają firmy zewnętrzne świadczące usługi dla górnictwa. – Oczywiście absurdem jest kierowanie do nich ofert na prowadzenie ścian w kopalniach, bo to jest wyłącznie zajęcie dla kopalni – podkreśla Jerzy Markowski. – Ale jest całe spektrum zleceń, które muszą wykonywać specjaliści, których w kopalniach już nie ma. A zatem bardzo dobrze, że takie firmy są.

Byłoby dobrze, gdyby selekcja tych firm odbywała się w oparciu o kryterium ich kompetencji, a nie tylko zaoferowanej ceny. Tu najwięcej do powiedzenia mają władze górnicze w postaci urzędów górniczych i zarządy spółek węglowych.

Przykładowo w przemyśle samochodowym potężne koncerny motoryzacyjne są tylko montowniami części wykonanych u swoich podwykonawców. W górnictwie też wiele prac można zlecać na zewnątrz. I tak właśnie się dzieje. Mamy dość precyzyjnie dopracowany system certyfikacji, dopuszczeń. Wystarczy go przestrzegać i wtedy wsparcie firm zewnętrznych okaże się cennym uzupełnieniem, bez którego polskie górnictwo by sobie dzisiaj nie poradziło. Wiadomo, że szczególnie w warunkach spowolnienia gospodarczego coraz częściej firmy poszukują rozwiązań przyczyniających się do podniesienia wydajności i obniżenia kosztów. Przykładowo w czeskim OKD wdrożono Program Ciągłego Doskonalenia, który w roku 2011 dał oszczędności z tytułu kosztów operacyjnych w wysokości 300 mln koron czeskich. W programie tym uczestniczyło przeszło 1700 osób, czyli około 10 proc. wszystkich zatrudnionych.

Marek Jelinek, dyrektor wykonawczy i dyrektor finansowy New World Resources przyznaje, że trzeba się teraz przede wszystkim skoncentrować na ograniczaniu kosztów i rozważnym zarządzaniu wydatkami. Tak by mieć pewność, że będzie się w dobrej kondycji finansowej w przyszłości.

– Osłabienie w przemyśle stalowym wywołuje efekt domina na rynku surowców niezbędnych do wyrobu stali, takich jak węgiel koksowy – mówi Marek Jelinek. – Na czwarty kwartał zawarliśmy kontrakty na mieszankę kilku typów węgla koksowego na kwotę 102 euro za tonę, czyli o 20 proc. mniej, niż w poprzednim kwartale, natomiast nasza średnia cena koksu wyniosła 264 euro za tonę i była o 8 proc. niższa niż w trzecim kwartale. Patrząc w przyszłość, mimo kilku pozytywnych znaków, spodziewamy się w dalszym ciągu niepewnej sytuacji w przyszłym roku, tak więc pozostajemy czujni i przygotowujemy serię efektywnych rozwiązań, dotyczących naszej działalności. Po pierwsze planujemy wzmocnić wysiłki na rzecz ograniczania kosztów w 2013 r. i zoptymalizować wydatki CAPEX poprzez połączenie rozważnych cięć i odroczeń.

Również wszyscy polscy producenci węgla opracowują plany na czas spowolnienia kryzysowego i szukają oszczędności. Kompania Węglowa planuje zaoszczędzić w roku 2012 ok. 400 mln zł. Co istotne spółki węglowe nie rezygnują przy tym z realizacji przyszłościowych inwestycji. To pozwoli im sprostać zapotrzebowaniu na węgiel, kiedy nastąpi rynkowe odbicie.

Jerzy Dudała
Publicysta miesięcznika Nowy Przemysł
i portalu wnp.pl.

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ta witryna jest zarejestrowana na wpml.org jako witryna deweloperska. Przełącz na klucz witryny produkcyjnej, aby remove this banner.