Brak informacji.
Rozmowa z prof. dr hab. inż. JÓZEFEM DUBIŃSKIM, członkiem-korespondentem PAN, Naczelnym Dyrektorem Głównego Instytutu Górnictwa
Polska – wbrew oskarżeniom – bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich zobowiązań redukcji emisji CO2
– Tuż przed rozpoczęciem warszawskiego szczytu klimatycznego nasiliły się oskarżenia, iż jesteśmy hamulcowymi porozumień dotyczących redukcji emisji CO2. A tymczasem w ciągu ostatnich 20 lat zredukowaliśmy emisję gazów cieplarnianych o 33 proc., zaś zgodnie z Protokołem z Kioto mieliśmy emisję CO2 ograniczyć jedynie o 6 proc. w stosunku do roku 1990. W samym tylko roku 2012 w stosunku do roku poprzedniego ową emisję zmniejszyliśmy o ponad 5 proc. To chyba niezły wynik?
– Rzeczywiście, Polska wywiązuje się bardzo dobrze ze swoich zobowiązań redukcji CO2 i może być liderem wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej, pomimo tego, że nasza energetyka w największym stopniu oparta jest na paliwie węglowym. Ten pierwszy wskaźnik redukcji o 33 proc. można skomentować jako efekt zmian politycznych i gospodarczych, jakie miały miejsce w Polsce po 1989 roku. Jak wiadomo, dotyczyły one likwidacji wielu energochłonnych i nieefektywnych zakładów przemysłowych, a tym samym obniżenia emisji CO2. Natomiast drugi wskaźnik redukcji emisji CO2 o 5 proc. w roku 2012 w stosunku do roku poprzedniego jest niewątpliwie wynikiem świadomie prowadzonych wielokierunkowych działań, które tę emisję obniżają. To na pewno niezły wynik, tym bardziej, że inne czołowe kraje UE, takie jak np. Niemcy i Wielka Brytania nie obniżyły, a wręcz zwiększyły emisję CO2 w 2012 roku w stosunku do poprzedniego odpowiednio o 0,9 i 3,9 proc. Stąd przypisywanie Polsce miana hamulcowego redukcji emisji CO2 jest pozbawione racji i co najmniej nie na miejscu.
– Na COP19 przypięto nam łatkę trucicieli. Natomiast na konkurencyjnym „szczycie węglowym” przekonywaliśmy, iż sposobem na ochronę klimatu po roku 2020 jest ograniczanie emisji CO2 bez zabijania górnictwa i węglowych elektrowni. Wiadomo nie od dziś, że na rozwód z węglem – z wielu powszechnie znanych i ważnych powodów – Polskę nie stać. Jaki zatem winniśmy promować pomysł na ewolucyjne zmniejszanie emisji dwutlenku węgla?
– Ta łatka truciciela ma chyba trochę inny kontekst i związana jest z tym, że Polska nie odcina się od paliwa węglowego, które Unia Europejska uznała za głównego wroga w przyjętej doktrynie dekarbonizacji europejskiej gospodarki. Świadczą o tym dokumenty, chociażby Energy Roadmap 2050, gdzie węgiel jako nośnik energii praktycznie zanika. Może to wynika z tego, że niektórzy słowo karbon, oznaczające pierwiastek węgiel, rozumieją niewłaściwie, a więc jako gospodarkę bez węgla. W rzeczywistości chodzi przecież o zupełnie coś innego, a mianowicie o gospodarkę niskoemisyjną, szczególnie w zakresie emisji gazów cieplarnianych, w tym dwutlenku węgla. Absolutnie powinniśmy rozwijać politykę promującą taką właśnie gospodarkę, z racjonalnym wykorzystaniem zasobów własnego nośnika energii jakim jest węgiel, który może gwarantować Polsce stabilną i tanią energię. Jest wiele możliwości, aby taką właśnie gospodarkę energetyczną w naszym kraju skutecznie realizować. Są one wyzwaniem nie tylko dla sektora energetycznego wykorzystującego węgiel do produkcji energii elektrycznej, ale także dla innych sektorów przemysłu, jak i nas mieszkańców. Energię należy bowiem nie tylko produkować, ale także oszczędzać.
Jakie zjawiska wpływają na zmianę klimatu?
– Śledząc obrady szczytu nie sposób się było oprzeć wrażeniu, iż nadal nie uniknie się zamieszania wokół daleko idących propozycji Unii Europejskiej dotyczących klimatu. Niektórzy naukowcy twierdzą bowiem, iż udział dwutlenku węgla w tzw. efekcie cieplarnianym z uwzględnieniem działalności człowieka to zaledwie 1,24 proc. Można odnieść wrażenie, że ten spór nigdy nie zostanie rozstrzygnięty.
– To, że antropogeniczna działalność człowieka jest głównym sprawcą globalnych zmian klimatycznych jest, moim zdaniem, wielkim nadużyciem. W rzeczywistości jest wiele innych zjawisk fizycznych zachodzących w naszym układzie planetarnym, chociażby wiekowe i inne długookresowe zmiany aktywności Słońca, które mają bardziej istotny wpływ na ziemski klimat i jego zmiany w czasie. Szczególnie geolodzy, zajmujący się historią Ziemi, wskazują na występujące na naszej planecie okresy ochłodzeń i towarzyszących im zlodowaceń oraz na okresy ociepleń, które miały miejsce w czasie braku industrializacji, a więc emisji CO2 generowanej przez człowieka. Ubolewam nad tym, że opozycjoniści w stosunku do przyjętej za dogmat tezy o związku emisji CO2 ze zmianami klimatycznymi, mają wyraźnie mniejsze szanse i mniejsze możliwości w przedstawianiu swoich odmiennych argumentów. Dla mnie osobiście kluczowe znaczenie ma odpowiedź na pytanie – kto poniesie polityczną i moralną odpowiedzialność, jeśli „wytniemy” w krajach Unii Europejskiej paliwa węglowodorowe, w tym szczególnie węgiel, a w 2050 roku i w dalszych latach zmiany klimatyczne będą nadal miały miejsce. Dzisiaj możemy sobie tylko wyobrażać i tworzyć scenariusze, co stanie się po takim „wycięciu” w polskiej gospodarce.
– Obserwując wystąpienia naukowców na COP19 nie sposób było również nie zauważyć, iż kreowali oni, lansowaną przez Komisje Europejską technologię CCS. Dlaczego właśnie ta, a nie inna technologia? Wszak CCS nie wzbudzała entuzjazmu, choć warto tu odnotować, że tego typu instalacje pilotowe pracują już w elektrowniach „Łaziska” i „Łagisza”.
– Technologia CCS, obejmująca trzy zasadnicze etapy – wychwyt CO2, jego transport i składowanie pod zmienią, w odpowiednio wybranych strukturach geologicznych – jest rzeczywiście lansowana przez Komisję Europejską i przez wielu została już uznana za najlepszą w całkowitym usunięciu emisji CO2 i stworzeniu w przyszłości energetyki, a następnie gospodarki zeroemisyjnej. W rzeczywistości ma ona szereg istotnych wad i ograniczeń. Wychwyt CO2 ze strumienia gazów spalinowych jest procesem energochłonnym i obniża sprawność wytwarzania energii elektrycznej o co najmniej 10 procent, będzie więc potrzeba więcej węgla dla wytworzenia tej samej ilości „czystej” energii. Z reguły odpowiednie miejsca składowania CO2 trudno jest znaleźć w pobliżu elektrowni, zatem niezbędny jest transport dwutlenku węgla często na znaczne odległości. Wymaga to także energii, a poważnym problemem staje się uzyskanie akceptacji społecznej mieszkańców na prowadzenie rurociągu transportującego CO2 do miejsca składowania. Odrębnym problemem jest samo składowanie, gdzie struktura geologiczna, poza określoną pojemnością, musi spełniać szereg warunków, szczególnie istotnych w aspekcie bezpieczeństwa, aby ją można uznać za odpowiednią. Na dzisiaj nie ma doświadczeń składowania CO2 w wielkiej skali, a więc kilkudziesięciu milionów ton rocznie na jednym składowisku. Istniejące przykłady dotyczą wyeksploatowanych złóż gazu ziemnego lub ropy naftowej, przy czym składowane wielkości są wyraźnie mniejsze (maksymalnie około 1 mln ton w ciągu roku). Są one rozwijane szczególnie w wariancie CCU, gdzie „U” oznacza wykorzystanie CO2 do wspomagania produkcji ropy naftowej lub gazu z otworów produkcyjnych o zanikającej wydajności. Zatłaczanie CO2 ma stymulować i zwiększać ich produkcję. Myślę, że właśnie ten kierunek wykorzystania CO2, a także tylko jego samego składowania we wspomnianych strukturach po eksploatacji złóż ropy naftowej i gazu ziemnego jest jedną z przyczyn szerokiego lansowania tej technologii. Przecież wówczas już sczerpane złoża w przypadku ich wykorzystania do składowania CO2 mogą nadal przynosić wymierne zyski.
Co do instalacji pilotowych wychwytu CO2, które zostały opracowane przez firmę TAURON przy współpracy z Instytutem Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu i Politechniką Częstochowską, to są to małe instalacje, które proces wychwytu CO2 realizują w oparciu o odmienne procesy chemiczne. Uważam to za cenne doświadczenie, pokazujące, że potrafimy w Polsce węzeł wychwytu CO2 zbudować, a na przykładzie tych dwóch instalacji ocenić efektywność samego procesu.
Znamiona walki gospodarczej
– W jakim stopniu, zdaniem Pana Profesora, zaostrzanie przez Unię przepisów związanych z emisją dwutlenku węgla i polityką energetyczną jest nade wszystko narzędziem walki gospodarczej, a w jakim dotyczy zmian klimatycznych?
– Uważam, że poza rzeczywistymi intencjami troski o klimat, widzianymi niestety głównie przez ograniczenie emisji CO2 i przez wyraźne preferowanie innych źródeł energii niż węgiel, są obecne także inne czynniki, które mają znamiona walki gospodarczej. Nie jest to bowiem czysta konkurencyjność, gdyż zmierza do całkowitego wyeliminowania wszystkich paliw węglowodorowych, a w pierwszej kolejności węgla. To nie do końca jest rzeczywista troska o klimat. Przykładowo, preferowanie OZE nawet tam, gdzie są niewielkie szanse ich skutecznego funkcjonowania, bez patrzenia na koszty wytwarzania energii, na systemowe wady takiej energetyki – to nie są działania racjonalne. Osobiście jestem zwolennikiem ponadczasowej zasady zrównoważenia, a więc tworzenia zrównoważonych miksów energetycznych, uwzględniających geograficzne położenie poszczególnych krajów oraz ich własny potencjał surowców energetycznych.
– Komisja Europejska coraz głośniej domaga się ograniczenia emisji CO2 do 2050 roku aż o 80 proc. Pytanie zatem może być tylko jedno: po spełnieniu jakich warunków jest to realne?
– Mnie się wydaje to nierealne. Oznaczałoby to praktycznie niemal całkowite odejście od korzystania z paliw węglowodorowych (gaz, ropa, węgiel), a oparcie bilansów energetycznych wyłącznie na energetyce jądrowej i wodnej oraz na odnawialnych źródłach energii. W przypadku resztkowej energetyki, opartej na węglowodorach, technologie CCS lub CCU musiałyby niemal w 100 procentach realizować proces geologicznego składowania CO2. Moim zdaniem bardziej prawdopodobny scenariusz mógłby być oparty na zupełnie nowych technologiach, np. termojądrowa synteza, nad którą na pewno pracują już dzisiaj czołowe ośrodki badawcze na świecie.
Czyste technologie wyznaczają przyszłość węgla
– Nadszedł chyba odpowiedni moment, by poprosić Pana Profesora o przypomnienie projektów badawczych dotyczących czystych technologii węglowych, również tych prowadzonych we współpracy międzynarodowej, realizowanych w kierowanym przez Pana Instytucie?
– Rzeczywistość jest taka, że marząc o tej dalekiej przyszłości i nowych źródłach energii dla świata, musimy chodzić po ziemi i podejmować te wyzwania badawcze, które są potrzebne teraz. Na pewno węgiel, a szczególnie polski węgiel, potrzebuje dzisiaj wsparcia w postaci czystych technologii węglowych, które pozwolą na jego stosowanie w energetyce i gospodarce oraz na jego akceptację społeczną. Główny Instytut Górnictwa uważa ten obszar swojej działalność za priorytetowy. Mają mu służyć nasze inwestycje ostatnich lat w nowoczesną infrastrukturę badawczą, rozwój specjalistycznej kadry naukowej oraz nasza aktywność w krajowych i międzynarodowych projektach z obszaru czystych technologii węglowych. Tych projektów jest naprawdę dużo, staramy się bowiem wykorzystać każdą okazję w postaci ogłaszanych konkursów na projekty oraz każde możliwe źródło ich finansowania. Ograniczę się zatem do wymienienia tylko kilku, moim zdaniem, najważniejszych z nich:
– Opracowanie technologii zgazowania węgla dla wysokoefektywnej produkcji paliw i energii elektrycznej. Projekt realizowany w ramach programu strategicznego „Zaawansowane technologie pozyskiwania energii”, finansowanego przez NCBiR.
– Eksperymentalna weryfikacja koncepcji otrzymywania gazu bogatego w wodór z jednoczesnym wychwytywaniem powstającego CO2 w procesie katalitycznego współzgazowania węgla i biomasy w obecności tlenku żelaza i tlenku wapnia. Projekt w ramach Program MNiSW Inventus Plus.
– Inicjatywy energetyczne w zakresie niskiej emisji gazów cieplarnianych w kopalni węgla. Międzynarodowy (projekt LowCarb), realizowany ze środków Funduszu Badawczego Węgla i Stali.
– Zaawansowany substytut gazu ziemnego otrzymywany z węgla za pomocą wewnętrznej sekwestracji CO2. Międzynarodowy (projekt Co2freeSNG20) realizowany ze środków Funduszu Badawczego Węgla i Stali.
Siła w jedności
– Na koniec proszę Pana Profesora, z uwagi na zbliżające się święta i zapewne radosne powitanie Nowego Roku, o … w miarę optymistyczną prognozę dotyczącą dającej się przewidzieć przyszłości polskiego górnictwa. Innymi słowy: jakie i w których dziedzinach należy wdrażać proefektywnościowe, innowacyjne działania, by ów optymizm miał rację bytu.
– Wierzę, że polskie górnictwo węgla kamiennego, bo o nim rozmawialiśmy, pokona stojące aktualnie przed nim trudności i będzie nadal pracować na rzecz bezpieczeństwa energetycznego Polski. Musi się jednak zmieniać, nie rewolucyjnie, ale w sposób przemyślany i konsekwentnie realizowany, prowadzący do wzrostu przede wszystkim produktywności, ale także bezpieczeństwa pracy i minimalizacji oddziaływań na powierzchniowe środowisko naturalne. Winno to się odbyć przy pełnym zrozumieniu wszystkich pracowników, bowiem siła jest w jedności, a ta jest potrzebna szczególnie w chwilach trudnych. Dla realizacji tych kluczowych wyzwań potrzebne są nowe i innowacyjne rozwiązania ze strony nauki, które dotyczą praktycznie wszystkich ogniw procesu technologicznego pozyskiwania węgla. Życzę tego, aby było ich jak najwięcej i deklaruję, że Główny Instytut Górnictwa zawsze jest otwarty na współpracę w tym zakresie. Zawsze bowiem pamiętamy, że górnictwo węgla kamiennego w Polsce to blisko 150-tysięczna grupa pracowników, od których zależy codzienny byt i przyszłość ich rodzin. Zatem będziemy ich wspierać, bo to nasz obywatelski obowiązek i wyraz wspólnej solidarności ludzi górnictwa.
Dziękuję za rozmowę.
Jerzy Miemiec.
Jak zwiększyć konkurencyjność węgla w Unii Europejskiej
4 listopada 2013 r. odbyła się, zorganizowana przez GIPH, konferencja prezentująca zlecone przez tę organizację wyniki analiz, dotyczących wprowadzenia do polskiego systemu prawnego rozwiązań, mogących zwiększyć konkurencyjność węgla w obliczu prowadzonej przez Unię Europejską polityki klimatycznej. Przedstawiono też prognozy zapotrzebowania gospodarki polskiej na węgiel kamienny i brunatny jako surowca dla energetyki do 2050 r.
W poprzednim numerze „Biuletynu Górniczego” zaprezentowaliśmy wyniki opracowania „Węgiel dla polskiej energetyki w perspektywie 2050 roku – analizy scenariuszowe”. Niniejszy artykuł ma na celu przedstawienie założeń „Raportu wykonalności wprowadzenia do krajowego systemu prawnego preferencyjnych alokacji lub innych mechanizmów, wyrównujących konkurencyjną pozycję węgla kamiennego z państw prowadzących politykę klimatyczną”. Raport został sporządzony przez firmę Ernst & Young Law Tałasiewicz i Wspólnicy Sp.k. przy współpracy z Ernst & Young Sp. z oo i Business Advisory Sp.k. Poświęcony jest w głównej mierze tzw. Koncepcji Preferencyjnych Alokacji, analizuje zalety i wady wprowadzenia takiego rozwiązania do polskiego porządku prawnego.
Na wstępie autorzy omówili aktualną politykę dotyczącą węgla w Unii Europejskiej oraz jej konsekwencje, następnie przedstawili główne założenia Koncepcji Preferencyjnych Alokacji, jej prawne i ekonomiczne uwarunkowania, ich kompatybilność z rozwiązaniami krajowymi, unijnymi i międzynarodowymi, a także zaznaczyli inne potencjalne rozwiązania, mogące służyć ochronie konkurencyjności europejskiego węgla.
| Przydział uprawnień na 2014 r.
Założenie: Wprowadzenie KPA do prawa krajowego z początkiem 2014 r. |
Weryfikacja dokumentacji dotyczącej pochodzenia węgla spalanego w 2014 r. | Przyznanie darmowych uprawnień proporcjonalnie do poziomu spełnienia obowiązku udokumentowania pochodzenia węgla za 2014 r. | Koniec III fazy funkcjonowania EU ETS (lata 2013-2020) |
Źródło: opracowanie własne autorów „Koncepcji Preferencyjnych Alokacji. Raportu wykonalności wprowadzenia do krajowego systemu prawnego preferencyjnych alokacji lub innych mechanizmów wyrównujących pozycję konkurencyjną węgla kamiennego z państw prowadzących politykę klimatyczną.”
Obecna polityka Unii Europejskiej dotycząca klimatu, a przede wszystkim wymogi związane z ograniczaniem emisji gazów cieplarnianych, zmierza m.in. do wyeliminowania węgla jako paliwa bez uwzględnienia uwarunkowań surowcowych, gospodarczych i społecznych poszczególnych państw członkowskich. Państwem, które może najbardziej na takim kierunku działań ucierpieć jest bez wątpienia Polska. Polityka taka, w głównej mierze system handlu emisjami, podnosi koszty działania przedsiębiorstw z przedmiotowych branż i zmniejsza popyt na ich produkty. To z kolei zmniejsza ich konkurencyjność, doprowadzając do zjawiska tzw. ucieczki emisji, co ma także wymiar społeczny. Skutki tej polityki ponosi zatem cała gospodarka danego kraju. Zjawisko ucieczki emisji polega na przenoszeniu przez przedsiębiorców europejskich swojej działalności do krajów spoza Unii Europejskiej. W konsekwencji wielu przedsiębiorców z krajów stosujących politykę klimatyczną sprowadza niezbędne produkty czy paliwo z państw spoza Unii, zwiększając emisję w tych państwach oraz jej bilans globalny. Polityka klimatyczna powoduje de facto zmniejszenie konkurencyjności przedsiębiorców unijnych względem przedsiębiorców z innych państw, a nie zmniejsza globalnej emisji gazów cieplarnianych do powietrza.
Zdaniem niektórych przedstawicieli doktryny brak polityki klimatycznej kraju można de facto traktować także jako swego rodzaju subsydium. Z drugiej strony, w samej Unii Europejskiej brak jest rozwiązań, które w zamian za stosowanie wymagań polityki klimatycznej wyrównywałyby pozycję surowca z państw prowadzących taką politykę. Zakładany przez Unię cel jest realizowany połowicznie, bowiem proklimatycznym działaniom przedsiębiorców z państw unijnych towarzyszy sprowadzanie taniego surowca z krajów, które nie prowadzą polityki klimatycznej, co w zasadzie uzależnia gospodarkę unijną od obcych surowców. Autorzy wskazują na trzy główne niebezpieczeństwa: nieszczelność unijnego systemu klimatycznego, tj. zwiększoną emisję poza granicami państw prowadzących taką politykę, brak konkurencyjności europejskiego przemysłu wydobywczego, a w konsekwencji nawet zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego krajów członkowskich. W próbie rozwiązania tych problemów widzą szansę Polski na zaprezentowanie się na arenie wspólnotowej i międzynarodowej jako orędownika działań, prowadzących do walki z globalnym ociepleniem, co zmieniłoby wizerunek naszego kraju, jako głównego hamulcowego takich inicjatyw.
Na potrzeby analizy założeń proponowanego systemu autorzy Koncepcji Preferencyjnych Alokacji przyjęli grupę państw prowadzących politykę klimatyczną (całych państw, a nie państw, w których taka polityka funkcjonuje jedynie na poziomie regionu), do której zaliczyli kraje Unii Europejskiej, państwa członkowskie EFTA nie należące do UE: Norwegię, Islandię, Liechtenstein oraz Szwajcarię (EFTA-4), a także: Australię, Nową Zelandię, Kazachstan i Koreę Południową (w tym ostatnim państwie decyzja o wdrożeniu mechanizmu handlu emisjami została podjęta w 2012 r., a system zacznie funkcjonować z początkiem 2015 r.). Przyjęty model systemu Preferencyjnych Alokacji przewiduje, iż warunkiem objęcia nim byłby wyłącznie fakt spalania określonego rodzaju paliwa, tj. węgla kamiennego. W skrócie Koncepcja Preferencyjnych Alokacji miałaby polegać na zależności między pochodzeniem spalanego węgla a liczbą uprawnień emisyjnych – w tej części, w której przedsiębiorca zakupił węgiel spoza państw prowadzących politykę klimatyczną, nie miałby prawa do pozyskania przewidzianych dla niego uprawnień.
Wprowadzenie Koncepcji Preferencyjnych Alokacji wymagałoby przyjęcia odpowiednich przepisów ustawowych, które:
– wprowadzałyby zasadę uzależnienia otrzymania nieodpłatnych uprawnień przez instalacje oparte na węglu od źródła jego pochodzenia,
– określałyby moment rozliczenia powyższego obowiązku i wprowadzały stosowną procedurę,
– przesądzałyby o tym, że spalenie węgla z niepreferowanych źródeł skutkowałoby korektą przydziału uprawnień w roku kolejnym,
– ustalałyby listę państw uznanych za prowadzące politykę klimatyczną,
– wskazywałyby na rodzaje dokumentów poświadczających miejsce pochodzenia węgla.
Jako optymalny akt prawny, właściwy do regulacji powyższej kwestii, autorzy wskazują nową ustawę o handlu emisjami.
W dokumencie omówiono także praktyczne zastosowania analizowanych rozwiązań, w tym sposób dokumentowania pochodzenia surowca (np. na podstawie listów przewozowych), przydziału uprawnień do emisji gazów cieplarnianych oraz kompatybilność z mechanizmami administrowania systemem zarządzania emisjami. „Funkcjonowanie Koncepcji wiązałoby się z wprowadzeniem nowego obowiązku rozliczeniowego: te spośród podmiotów konsumujących węgiel na terenie Polski, które będą uprawnione do otrzymania darmowych uprawnień do emisji byłyby także zobowiązane wskazać ilość spalonego węgla oraz udowodnić jego pochodzenie.” Omówiono także sposób rozliczania obowiązku udokumentowania pochodzenia węgla.
Bilans węgla kamiennego w Polsce w latach 2000-2012
*Zużycie krajowe równe jest wydobyciu krajowemu pomniejszonemu o eksport oraz zwiększonemu o import.
Źródło: opracowanie własne autorów „Koncepcji Preferencyjnych Alokacji (…)” na podstawie danych Eurostat.
Scenariusze wzrostu popytu na krajowy węgiel kamienny (jako % importu ogółem)
Źródło: opracowanie własne autorów „Koncepcji Preferencyjnych Alokacji (…)”.
Autorzy przedstawili propozycje konkretnych zapisów ustawowych w tworzonej obecnie ustawie o handlu emisjami oraz aktów wykonawczych do tej ustawy. Biorąc natomiast pod uwagę niemal autonomiczny charakter przepisów dotyczących ochrony klimatu, doszli oni do wniosku, iż wprowadzenie do polskiego systemu prawnego Koncepcji Preferencyjnych Alokacji nie wymagałoby zmiany obowiązujących aktów prawnych. Niemniej podkreślono, iż wprowadzenie przedmiotowych rozwiązań byłoby w dużej mierze uzależnione od współpracy organów krajowych z organami Unii Europejskiej.
W dalszej kolejności autorzy raportu analizują zgodność proponowanego rozwiązania z przepisami aktów prawa krajowego, zwłaszcza Konstytucją, uregulowaniami unijnymi oraz międzynarodowymi.
Aby proponowane rozwiązanie było zgodne z postanowieniami polskiej Konstytucji musiałoby odpowiadać zasadzie wyrażonej w art. 31 ust. 3 oraz art. 22 ustawy zasadniczej. Nie mogłoby więc naruszać istoty wolności i praw, musiałoby być regulowane w ustawie, zostać uznane za konieczne w demokratycznym państwie, a także konieczne dla ochrony środowiska oraz być umotywowane ważnym interesem publicznym. Dodatkowo zwrócono uwagę na zasadę proporcjonalności, polegającą na ochronie podmiotów prywatnych przed nadmierną ingerencją ustawodawcy w zakres wolności lub praw konstytucyjnych. Jednocześnie autorzy zauważają, iż mogłyby wystąpić wątpliwości w związku z zasadą praw nabytych. Stąd konstrukcja Koncepcji Preferencyjnych Alokacji wymaga wyważenia wielu konstytucyjnych zasad – z jednej strony zasady równości, ochrony pracy i środowiska naturalnego, z drugiej, zasady swobody działalności gospodarczej i ochrony praw nabytych.
Jeśli natomiast chodzi o zgodność proponowanych rozwiązań z regulacjami unijnymi, to stosownie do art. 193 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej kompetencja Unii Europejskiej w zakresie ochrony środowiska nie stanowi przeszkody dla państw członkowskich w utrzymaniu lub ustanawianiu bardziej rygorystycznych środków ochronnych w tym zakresie, pod warunkiem, że są one zgodne z Traktatem i podlegają notyfikacji Komisji. Autorzy raportu uważają, iż istnieją zasadne argumenty dla uznania Koncepcji jako środka ochronnego w zakresie ochrony klimatu.
Przeanalizowano także zgodność proponowanych rozwiązań z przepisami Międzynarodowej Organizacji Handlu (WHO), zwracając szczególną uwagę na art. XX Układu ogólnego w sprawie taryf celnych i handlu (GATT), który umożliwia państwom członkowskim WHO wprowadzenie ograniczeń w realizacji ogólnej zasady swobodnego przepływu towarów m.in. ze względu na ochronę środowiska. Ważne byłoby jednak, aby takie ograniczenia spełniały kryterium proporcjonalności.
Wstępnie przedstawiono także rozwiązania alternatywne wobec Koncepcji Preferencyjnych Alokacji. Jedną z propozycji jest nałożenie na węgiel pochodzący z państw nieprowadzących polityki klimatycznej dodatkowego podatku (Coal Carbon Tax). By to rozwiązanie było skuteczne, należałoby je wprowadzić w całej Unii Europejskiej, dodatkowo – pomimo wielu zalet – nadal mogłoby być niekorzystne dla konsumenta krajowego oraz nie gwarantowałoby wzrostu produkcji dla całego sektora. Zwrócono także uwagę na możliwe sposoby obejścia takiego sytemu. Innymi możliwościami wsparcia krajowych przedsiębiorców sektora wydobywczego, które autorzy raportu analizowali, były m.in.: zniesienie lub zmniejszenie podatków i opłat nie wynikających wprost z prawa unijnego i nie stanowiących dochodu budżetu państwa, czy też rozwiązania polegające na umożliwieniu finansowania niektórych wydatków, ponoszonych prze podmioty sektora górniczego, obligacjami, pozyskiwanymi przez wytwórców energii elektrycznej, objętych Krajowym Planem Inwestycyjnym w związku z tzw. derogacją dla energetyki. Jeszcze inną rozważaną opcją było wprowadzenie premii środowiskowej, wpłacanej kopalniom, podejmujących wysiłki na rzecz poprawy parametrów ich oddziaływania na środowisko.
Jeżeli chodzi o aspekty ekonomiczne Koncepcji Preferencyjnych Alokacji, oddziaływałaby ona na gospodarkę poprzez trzy kanały: popytowy, cenowy/kosztowy oraz kanał handlu zagranicznego. Biorąc pod uwagę pierwszy, należałoby oczekiwać, iż efektem byłby wzrost popytu na węgiel pochodzący z państw prowadzących politykę klimatyczną kosztem węgla pochodzącego z innych regionów, co spowodowałoby zwiększenie produkcji węgla w Polsce. Zdaniem autorów należy zwrócić uwagę, iż konsekwencje wprowadzenia Koncepcji Preferencyjnych Alokacji nie byłyby ograniczone wyłącznie do sektorów zużywających węgiel kamienny i jego wydobywców, a dotyczyłyby praktycznie wszystkich podmiotów życia gospodarczego. Największym beneficjentem proponowanych zmian byłby sektor górnictwa węgla kamiennego, a zwiększony popyt na surowiec krajowy (pochodzący z regionów objętych polityką klimatyczną) oznaczałby także korzyści gospodarcze dla Polski.
Podsumowując autorzy przedstawiają swoją koncepcję jako „środek mający na celu zarazem ograniczać zanieczyszczenie klimatu i środowiska, wspierać konkurencyjność przemysłu dającego zatrudnienie na terenie UE, jak i zagwarantować równość traktowania podmiotów krajowych i obcych”.
Katarzyna Lipińska