Brak informacji.
Rozmowa z KRZYSZTOFEM TCHÓRZEWSKIM, ministrem energii
Jestem zwolennikiem szerokiego dialogu w górnictwie: z udziałem przedstawicieli rządu, przedstawicieli przedsiębiorstw górniczych oraz firm z zaplecza górnictwa, przedstawicieli strony społecznej i samorządowej. Należy opracować strategię dla górnictwa, która będzie mogła zyskać akceptację społeczności na Śląsku.
Jakie wyzwania stoją przed Ministerstwem Energii, na którego czele Pan stoi?
Resort energii ma skupiać w sobie surowce naturalne, w tym węgiel oraz energetykę. Takie właśnie są założenia. Od początku swego funkcjonowania resort energii będzie sprawował nadzór nad górnictwem. Natomiast najprawdopodobniej w drugim kwartale 2016 r. dojdzie także energetyka. Intencją było skupienie wszystkich sfer decyzyjnych w zakresie wydobycia surowców, wytwarzania oraz transportu energii. Te kwestie mają być w jednym miejscu. Chodzi o realizację koncepcji wspólnego traktowania energetyki i kopalin, a zatem węgla, gazu i energii elektrycznej. Mamy tu bowiem do czynienia z zamkniętym krwiobiegiem gospodarki. Nowy resort energii będzie skupiał w sobie sprawy, którymi wcześniej zajmowały się resorty gospodarki, środowiska i skarbu. Sprawy organizacyjne zbiegły się z koniecznością jednoczesnego rozwiązywania bardzo poważnych problemów w sektorze górniczym. Związki zawodowe domagają się tego – i trudno im się dziwić – żeby porozumienie podpisane na początku 2015 r. z poprzednim rządem zostało zrealizowane przez nas. M.in. chodzi o utworzenie tzw. Nowej Kompanii Węglowej. Problem w Kompanii Węglowej oczywiście jest. To konsekwencja wieloletniej bezczynności. Ubolewam, że rząd PO-PSL niczego w górnictwie nie zrobił, poza wyciąganiem pieniędzy z tej branży. A zatem są problemy, które trzeba rozwiązywać doraźnie oraz potrzebne będzie wdrożenie rozwiązań o charakterze długofalowym. Trzeba podjąć działania, które umożliwią przetrwać przedłużającą się dekoniunkturę w górnictwie.
Łatwo nie będzie…
Zgadza się. Rząd PO-PSL nie dał możliwości spółkom węglowym, żeby one inwestowały w czasie, kiedy na rynku węgla była koniunktura i wysokie ceny tego surowca. Jedynie je drenowano. A należało inwestować wówczas, kiedy ceny węgla były na wysokim poziomie. Doprawdy brak mi słów, by ocenić skalę zaniechań rządów PO-PSL w górnictwie. Dziś mamy bardzo poważne zaniedbania inwestycyjne w tej branży. Trzeba sięgnąć po nowe pokłady węgla, należy też odbudować parki maszynowe w kopalniach.
Skąd wziąć na to pieniądze?
Prowadzimy negocjacje w kierunku pozyskania środków na rozwój. Program, który będziemy chcieli wynegocjować ze stroną społeczną, musi być ukierunkowany na rozwój branży węglowej w przyszłości.
Te środki mają pochodzić z sektora energetycznego?
Nie tylko, mamy również inne możliwości. Ale musi być plan pokazujący, że ta branża będzie w stanie się rozwijać, a nie zwijać. Prowadzimy szeroko zakrojone rozmowy na ten temat. Są rozpatrywane różne warianty. Tyle mogę teraz powiedzieć.
Czy rozpatrywana jest ewentualna konsolidacja spółek węglowych?
Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co miałoby to dać. Muszą być jasno określone konsekwencje takich, czy innych działań. Nie chcę reorganizować tylko dla samego reorganizowania. Chodzi mi o wypracowanie rozwiązań, które dadzą branży górniczej możliwość stabilnego funkcjonowania. Chcę podkreślić, że przed paroma laty pieniądze w czasie koniunktury były, wtedy spółki węglowe generowały zyski. One nie powinny być wyciągane z tych spółek. Rząd PO-PSL zgodził się na to, żeby w 2010 r. przyjęta została decyzja 787 Rady Unii Europejskiej w sprawie pomocy państwa ułatwiającej zamykanie niekonkurencyjnych kopalń węgla. Ta decyzja uniemożliwia prowadzenie wydobycia po roku 2018 w kopalniach. Uniemożliwia ona pomoc publiczną dla nierentownych kopalń przeznaczonych do likwidacji w perspektywie dłuższej niż do 2018 r. ze względu na przykład na konieczność wybrania zasobów. Niedopuszczalne jest też wsparcie inwestycji początkowych w kopalniach rozwojowych.
A więc?
A zatem, mając na uwadze chociażby tę decyzję Rady UE z 2010 r., trzeba było pozostawić zysk w spółkach węglowych, kiedy one były w stanie ów zysk generować. Przecież nie da się rozwijać branży górniczej bez inwestowania. Mogę ocenić tamto postępowanie w taki sposób, że kiedy koalicja PO-PSL objęła władzę, to zapewne zapadła decyzja o naturalnej śmierci górnictwa węgla kamiennego w Polsce.
W ostatnich latach był zastój decyzyjny w zakresie górnictwa, a rozwiązywanie problemów tylko przekładano w czasie.
Weźmy Katowicki Holding Węglowy. Był on przygotowany do wejścia na giełdę, poczyniono w tym kierunku działania w 2007 r. W referendum prywatyzacyjnym 52 proc. załogi KHW opowiedziało się za upublicznieniem. Tak więc, Katowicki Holding Węglowy mógł pozyskać z giełdy znaczące środki i na pewno byłoby mu łatwiej przetrwać ciężkie czasy. Jednak z nieznanych mi przyczyn – gdyż nie mogę się doszukać uzasadnienia takiego postępowania – całą sprawę zarzucono i KHW nie wszedł na giełdę. Należy wyjaśnić, dlaczego tak się stało, choć Holding poniósł wtedy koszty związane z przygotowaniem się do prywatyzacji poprzez giełdę. Brak wprowadzenia Holdingu na giełdę w 2008 r. był ze szkodą dla tej spółki i dla branży. Weźmy Jastrzębską Spółkę Węglową…
…środki z upublicznienia JSW poszły na łatanie budżetu, a nie na inwestycje w spółce. Zapowiedzi były inne.
Zamiast środki z debiutu giełdowego przeznaczyć na realizację niezbędnych inwestycji w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, to skierowano je na łatanie dziury budżetowej. A powinny pójść na sięgnięcie po nowe pokłady węgla. Przykładowo w Jastrzębskiej Spółce Węglowej kopalnia Krupiński wymaga znaczących inwestycji. Natomiast zakup przez Jastrzębską Spółkę Węglową kopalni Knurów-Szczygłowice od Kompanii Węglowej był powodowany decyzją polityczną. Była to decyzja polityczna niekorzystna dla JSW, zapewne miało miejsce przymuszenie do dokonania tego zakupu. Natomiast zarząd JSW mógł złożyć dymisję, zamiast to działanie realizować. Chcę się dowiedzieć, jaki był w Jastrzębskiej Spółce Węglowej biznesplan, który umożliwił zarządowi i radzie nadzorczej JSW podjęcie decyzji o nabyciu od Kompanii Węglowej kopalni Knurów- Szczygłowice.
A Kompania Węglowa?
Jeżeli chodzi o Kompanię Węglową, to był czas, kiedy odnotowywała ona zyski, ale miała też historyczny dług do spłacenia. Wiadomo było, że jak tylko spadną ceny węgla, to Kompania popadnie w kłopoty. Jednak drenowano z niej pieniądze, doprowadzając ją do stanu przedupadłościowego. To pokazuje, że za czasu rządów koalicji PO-PSL prowadzono taką politykę, że branża górnicza sama się zwijała. Świadomie nie podejmowano żadnych działań, co powodowało samolikwidację górnictwa. Porozumienia ze stroną społeczną były niedotrzymywane, brakowało dialogu. Nie było spójnej polityki rządu PO-PSL wobec górnictwa, nie opracowano żadnej strategii na przyszłość. Zmarnowano mnóstwo czasu. A przecież jeżeli nie górnictwo, to co? Trzeba zwiększyć wydajność w naszych kopalniach, potrzebne jest odnowienie parku technologicznego. Muszą też powstać nowe szyby wydobywcze. Jestem zwolennikiem szerokiego dialogu w górnictwie: z udziałem przedstawicieli rządu, przedstawicieli przedsiębiorstw górniczych oraz firm z zaplecza górnictwa, przedstawicieli strony społecznej i samorządowej. Należy opracować strategię dla górnictwa, która będzie mogła zyskać akceptację społeczności na Śląsku.
Czy Polska ma alternatywę dla węgla?
Nie ma. A zatem będziemy bazować na węglu, a w przyszłości, kiedy już gazoport będzie w pełni gotowy oraz kiedy sięgniemy po gaz z łupków – także na gazie. Jeżeli Polska będzie się rozwijać, to może się okazać, że tego węgla będzie w dalszej przyszłości zbyt mało. Natomiast dopóki go wystarcza, to trzeba budować elektrownie węglowe o wysokiej sprawności, co przełoży się również na redukcję emisji dwutlenku węgla. Poza tym musimy w zakresie wykorzystywania węgla postawić na badania naukowe. Trzeba myśleć o szerszym wykorzystaniu węgla, m.in. także w zakresie węgla dla chemii. Wierzę w nasze górnictwo. Trzeba będzie jednak podjąć wysiłek modernizacyjny, poczynić nakłady inwestycyjne. Gdybyśmy nawet pokusili się o budowę jednej elektrowni atomowej, to ona niczego nie załatwi, jeżeli chodzi o potrzeby energetyczne. Ona może natomiast oznaczać wejście w nowe technologie. Także odnawialne źródła energii mogą być jedynie uzupełnieniem.
Rozmawiał: Jerzy Dudała
Publicysta miesięcznika Nowy Przemysł
i portalu wnp.pl.
Węglokoks Energia ma rozwijać energetyczną nogę grupy kapitałowej Węglokoks. WE przyjęła nową strategię działalności na najbliższe 5 lat, która zakłada m.in. pozyskiwanie nowych odbiorców ciepła, rozwój kogeneracji oraz pomoc w walce z tzw. niską emisją. Oprócz dużych klientów, jakimi są kopalnie, spółka chce powalczyć o klienta komunalnego.
Początki Węglokoks Energia sięgają lutego 2014 r., kiedy to Kompania Węglowa oraz Węglokoks podpisały umowę o współpracy, która zakładała konsolidację aktywów energetyczno-ciepłowniczych i podejmowanie wspólnych działań w obszarze energetyki. W ten sposób powstało Wspólne Przedsiębiorstwo Energetyczne. 13 lutego 2015 r. podpisano umowę warunkową pomiędzy Kompanią Węglową a Węglokoksem przejęcia przez przez ten drugi podmiot gospodarczy udziałów w WPE należących do tego pierwszego. Transakcję sfinalizowano w kwietniu 2015 r. i od tego momentu WPE należy w 100 proc. do grupy kapitałowej Węglokoks.
Optymalizacja i centralizacja
Jedną z pierwszych decyzji po przejęciu WPE była zmiana nazwy na Węglokoks Energia, która pokazuje, że spółka ta ma być energetycznym filarem grupy kapitałowej Węglokoks.
– Rozwój spółki Węglokoks Energia jest zgodny ze strategią naszej grupy. Węglokoks od wielu lat inwestuje nie tylko w wydobycie węgla, ale również produkcję energii i ciepła, co jest naturalnym kierunkiem naszych działań. Energetyka cieplna, górnictwo i hutnictwo – to trzy podstawowe filary działalności, na których chcemy oprzeć dalszy, dynamiczny rozwój grupy kapitałowej Węglokoks – mówi Jerzy Podsiadło, prezes zarządu Węglokoks.
Przedstawiciele Węglokoksu podkreślają, że przejęcie Węglokoksu Energia to bardzo ważny element w rozwoju grupy kapitałowej.
– To symbolicznie określa zakończenie kolejnego etapu realizacji naszej strategii w zakresie budowy segmentu energetycznego. Jednocześnie rozpoczyna się etap jego rozwoju, w tym wdrażania nowoczesnych rozwiązań organizacyjnych oraz innowacji technologicznych, wspierających efektywność ekonomiczną i kładących nacisk na ochronę środowiska. To istotne dla naszego biznesu i dla regionu, albowiem spółka posiada istotny udział w rynku energii dla odbiorców przemysłowych i komunalnych Śląska. Doskonale, że nasze nowe zamierzenia będą realizowane pod nowym szyldem Węglokoks Energia, bowiem bezsprzecznie wzmocni to naszą markę – dodaje Sławomir M. Suchoń, wiceprezes zarządu Węglokoks.
– Zakończyliśmy prace nad strategią spółki, która obejmuje najbliższe 5 lat. Mamy już wypracowane i wprowadzone mechanizmy współpracy z naszymi spółkami zależnymi w ramach struktury holdingowej. Centrala w Katowicach prowadzi wspólne usługi dla całej grupy Węglokoks Energia, natomiast zadania jej spółek koncentrują się wyłącznie na działalności operacyjnej – informuje Sławomir Obidziński, prezes zarządu Węglokoks Energia. – Skompletowaliśmy optymalny zespół, bazując tak na dotychczasowych kadrach spółek zależnych, jak i branżowcach pozyskanych z korporacji międzynarodowych. Wpisujemy się w standardy korporacyjne – przekonują przedstawiciele spółki.
Węglokoks Energia stawia na rozwój opłacalnego biznesu energetycznego. Kluczowym założeniem grupy WE jest wykorzystanie potencjału energetycznego Śląska i Małopolski, co możliwe jest dzięki trzem prężnie funkcjonującym spółkom zależnym.
Przede wszystkim inwestycje
W najbliższym czasie planowana jest optymalizacja i wypracowanie kolejnych synergii biznesowych, które to możliwości daje funkcjonowanie w formule grupy kapitałowej. Proces restrukturyzacji, jak podkreślają prezesi, nie jest restrukturyzacją naprawczą – wszystkie spółki w ramach grupy kapitałowej Węglokoks Energia generują bowiem zyski, proces restrukturyzacji ma polegać na dostosowaniu się do potrzeb i oczekiwań odbiorców.
Węglokoks Energia stawia na rozwój opłacalnego biznesu energetycznego. Kluczowym założeniem grupy WE jest wykorzystanie potencjału energetycznego Śląska i Małopolski, co możliwe jest dzięki trzem prężnie funkcjonującym spółkom zależnym.
– Rozwój spółki na tym etapie oznacza przede wszystkim inwestycje. Modernizacja sieci ciepłowniczych pochłania rocznie w granicach 20 proc. naszych rocznych przychodów. Oczywiście, sfinansowanie tak dużych przedsięwzięć inwestycyjnych możliwe jest dzięki m.in. środkom pomocowym z funduszy, m.in. z WFOŚiGW. Jeżeli natomiast chodzi o finansowanie na poziomie zarządczym – planujemy wprowadzenie mechanizmu tzw. cash pooling. Gromadząc w jednym miejscu środki finansowe całej grupy spółki będziemy w stanie zoptymalizować ich wykorzystanie, przesuwając środki tam, gdzie w danym momencie będą najbardziej potrzebne – zapewnia Krzysztof Rzyski, wiceprezes Węglokoks Energia ds. finansowych.
Ekologia i ekonomia
W przyszłości Węglokoks Energia będzie przygotowywać się do wprowadzenia kogeneracji, czyli takiej modernizacji źródeł wytwórczych, aby produkowały jednocześnie ciepło i energię elektryczną. Firma chce też rozwijać się poprzez akwizycje firm ciepłowniczych z terenu głównie Śląska i Małopolski. Węglokoks Energia, oprócz dużych klientów, jakimi są kopalnie, chce powalczyć o klienta komunalnego, w czym przejęcia innych firm na rynku mają pomóc.
Zgodnie z wymogami korporacyjnymi
– Produkowane przez nas ciepło systemowe jest znacznie bardziej przyjazne środowisku niż to wytwarzane w indywidualnych źródłach węglowych. Na Śląsku i w Małopolsce potencjał w postaci gospodarstw domowych, które mogą zdecydować się na zmianę źródła ciepła, jest ogromny. Dlatego już współpracujemy z lokalnymi samorządami, aby w ramach likwidacji tzw. niskiej emisji ekologiczne ciepło systemowe wprowadzić do jak największej liczby odbiorców – dodaje prezes Sławomir Obidziński.
Od kwietnia 2014 r. w grupie Węglokoks Energia znajdują się trzy spółki: Nadwiślańska Spółka Energetyczna z siedzibą w Brzeszczach, a także dwie spółki z Rudy Śląskiej: Zespół Ciepłowni Przemysłowych Carbo-Energia i Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej.
Na początku 2016 r. wszystkie spółki zależne Węglokoksu Energia mają zmienić nazwy i identyfikację wizualną na zgodne z wymogami korporacyjnymi.
Węglokoks Energia obecnie zatrudnia ponad 80 pracowników, natomiast w całej grupie kapitałowej zatrudnionych jest ponad 550 osób.
Dariusz Ciepiela
Dziennikarz miesięcznika Nowy Przemysł
i portalu wnp.pl
Popularyzacja ciepła sieciowego może zwiększyć zapotrzebowanie na węgiel.
Ustawa antysmogowa przez sporą część środowiska górniczego została odebrana negatywnie. Paradoksalnie jednak ustawa ma jednak pozytywne elementy dla branży wydobywczej – może być impulsem do rozwoju sieci ciepłowniczych. A przecież w Polsce ciepło produkowane jest w ok. 75 proc. z węgla. Tak więc rozwój ciepłownictwa jest szansą dla kopalń dostarczających tego paliwa.
– Tzw. niska emisja, powstająca m.in. w wyniku ogrzewania pomieszczeń przy pomocy małych kotłowni węglowych i domowych pieców grzewczych, jest przyczyną złej jakości powietrza polskich miastach i negatywnie wpływa na zdrowie ich mieszkańców. Wejście w życie tzw. ustawy antysmogowej może znacząco przyczynić się do ograniczenia tego zjawiska. Nowa ustawa daje samorządom narzędzia do walki z niską emisją. Najprostsze z perspektywy władz lokalnych może wydawać się wprowadzenie zakazu palenia węglem w domowych paleniskach. Takie rozwiązanie może jednak negatywnie odbić się na portfelach mieszkańców, którzy będą musieli poszukiwać alternatywnych, droższych paliw. Wydaje się, że samorządy powinny raczej postawić na popularyzację ciepła sieciowego i wspierać rozwój miejskich sieci ciepłowniczych. Dzięki temu mieszkańcy zyskaliby dostęp do jednego z najtańszych i najbardziej ekologicznych sposobów ogrzewania pomieszczeń. Równocześnie węgiel mógłby być współspalany w nowoczesnych wielopaliwowych elektrociepłowniach, które są przyjazne dla środowiska naturalnego – mówi Mikael Lemström, prezes zarządu Fortum Power and Heat Polska.
Jak dodaje, przyjęcie ustawy antysmogowej może się przełożyć na poprawę jakości powietrza w polskich miastach, przy czym samorządy powinny uwzględniać społeczny czynnik nakładanych regulacji, podążając drogą proinwestycyjną i popularyzacji ciepła sieciowego, a nie zakazów.
Fortum w Polsce posiada nowoczesną elektrociepłownię w Częstochowie, stare elektrociepłownie w Bytomiu i Zabrzu, gdzie buduje nowy blok ciepłowniczy, który będzie opalany węglem kamiennym i odpadami. Fortum posiada także sieć ciepłowniczą we Wrocławiu.
Brudne powietrze
Ustawa antysmogowa nie wzięła się znikąd. Od lat w całej Polsce narastał społeczny opór przeciwko zanieczyszczonemu powietrzu, problem ten jest bardzo widoczny w Krakowie, skąd pochodzi prezydent Andrzej Duda, który ustawę antysmogową podpisał. Polska od lat ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w całej Unii Europejskiej. Według informacji Europejskiej Agencji Środowiska aż 6 polskich miast znalazło się w pierwszej dziesiątce miast europejskich z największą liczbą dni w roku, w których przekroczono dobowe dopuszczalne stężenie pyłu PM10 (pozostałe cztery miasta są w Bułgarii). Najgorzej z polskich miast wypada Kraków, w którym limity przekroczone były przez 150 dni w roku, w Nowym Sączu przez 126 dni, w Gliwicach i Zabrzu przez 125 dni, w Sosnowcu przez 124 dni, a w Katowicach przez 123 dni.
Największym problemem dla jakości powietrza w naszym kraju jest ponadnormatywne stężenie pyłu zawieszonego (PM10 i PM2,5) oraz benzo(a)pirenu (B(a)P). Wysokie stężenie pyłu zawieszonego powoduje i pogłębia choroby płuc i układu krążenia. Z kolei benzo(a)piren jest związkiem silnie rakotwórczym. Tymczasem we wszystkich kontrolowanych miastach w 2013 r. dopuszczalne stężenie benzo(a)pirenu przekroczone zostało średnio o 500 proc. Najwyższe stężenie B(a)P odnotowano w Nowym Sączu – limity przekroczone jedenastokrotnie, a w Głubczycach (w woj. opolskim) dziesięciokrotnie. Z kolei w czterech miastach (Kraków, Nowy Sącz, Katowice i Dąbrowa Górnicza) przekroczone zostało średnioroczne stężenie PM10. W skali kraju w latach 2010–2013 przekroczono dopuszczalne poziomy pyłu PM10 w ponad 75 proc. wszystkich stref, w których dokonuje się oceny jakości powietrza, a w przypadku benzo(a)pirenu w ok. 90 proc. stref.
Daleko do unijnych norm
W latach 2009–2012 główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza pyłem PM10 (od 82 proc. do 92,8 proc.) była tzw. niska emisja, pochodząca z domowych pieców i lokalnych kotłowni węglowych, w których spalanie odbywa się w nieefektywny sposób. Pozostałe przyczyny to zanieczyszczenia komunikacyjne (od 5,4 do 7 proc.) i przemysłowe (od 1,8 do 9 proc.). Jednak lokalnie mogą występować także inne tendencje. Na przykład w Warszawie zanieczyszczenia komunikacyjne stanowiły 63 proc. wszystkich zanieczyszczeń.
W Polsce w kontrolowanym okresie (2008 r. – pierwsze półrocze 2014 r.) nawet nie zbliżyliśmy się do unijnych norm jakości powietrza. Jak zauważa NIK, niedotrzymanie standardów jakości powietrza określonych w unijnej dyrektywie CAFE może mieć dla naszego kraju dotkliwe skutki finansowe. Grozi nam postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości, który może nałożyć na Polskę 4 mld zł kary za niedopełnienie unijnej dyrektywy.
Śląskie: najbrudniej jest w Żywcu
Z informacji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) z Katowic wynika, że liczba dni w województwie śląskim w 2014 r. z przekroczoną wartością dopuszczalną dobową dla pyłu PM10 (która wynosi 50 µg/m3) w obszarach zabudowy mieszkaniowej wynosiła od 53 do 144 dni (około 90 proc. przekroczeń w okresie sezonu grzewczego). Przepisy dopuszczają przekroczenie w roku do 35 dni. Niechlubne, pierwsze miejsce w tym rankingu zajęły Gliwice i ulica Mewy, drugie Pszczyna i ulica Bogedaina, a trzecie Wodzisław Śląski i ulica Gałczyńskiego.
Duża ilość dni z przekroczeniami dopuszczalnej normy pyłu PM 10 nastąpiła w Żywcu: na ulicy Słowackiego było ich 115 a na ulicy Kopernika 113. Warto zwrócić uwagę, że są to wyższe wskaźniki niż w centrum Aglomeracji Górnośląskiej! W Katowicach na Alei Górnośląskiej dni z przekroczeniem norm pyłu PM 10 było 111 a na ulicy Kossutha 102.
Szczególnie niebezpieczne dla zdrowia są jesień i zima. Wtedy dochodzi do znacznego przekroczenia norm zanieczyszczeń jak pył zawieszony PM10, pył zawieszony PM2,5 i benzo(a)piren.
Według danych Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z Katowic emisja z kominów indywidualnych gospodarstw domowych to ok. 55 proc. zanieczyszczenia powietrza, emisja przemysłowa oraz ruch samochodowy wytwarzają 35 proc. zanieczyszczeń, pozostała część, czyli ok. 10 proc., to inne typy emisji, jak np. pylenie ze zwałowisk, pól i dróg.
Szansa w ciepłownictwie
Na ustawie antysmogowej mogą skorzystać firmy ciepłownicze, których w całym kraju jest wiele. Z raportu Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że w 2014 r.całkowita moc cieplna zainstalowana u koncesjonowanych wytwórców ciepła wynosiła 56.796,2 MW (w 2002 r. – 70.952,8 MW), a moc osiągalna – 55.589,5 MW (w 2002 r. – 67.285,4 MW). Koncesjonowane przedsiębiorstwa ciepłownicze dysponowały w 2014 r. sieciami o długości 20.255,1 km.
Węgiel wciąż jest podstawowym paliwem używanym do produkcji ciepła. Wg wyliczeń URE w 2014 r. węgiel miał 75,1 proc. udziału w strukturze paliw do produkcji ciepła w Polsce, gaz miał 8,0 proc. udziału, olej opałowy 4,3 proc., biomasa 7,8 proc. a inne paliwa 4,8 proc.
Sieci mają wielkie możliwości rozwoju
Wiadomo, że nie w każdym miejscu sieć ciepłownicza jest najlepszym rozwiązaniem – w miejscowościach o małej gęstości zaludnienia, jak wsie czy małe miasta, jej koszty mogą być bardzo wysokie. Jednak w dużych aglomeracjach z dużą gęstością zaludnienia jest to rozwiązanie bardzo dobre. W największych miastach w Polsce sieć ciepłownicza ma przed sobą wielkie możliwości rozwoju. Z raportu firmy PwC wynika, że udział ciepła sieciowego w całkowitym zużyciu ciepła w Warszawie stanowi 76 proc., we Wrocławiu jest to 62 proc., Krakowie 61 proc., Łodzi 60 proc., Gdańsku 58 proc. a Poznaniu 43 proc. Z pewnością udział ciepła sieciowego w Warszawie może się zwiększyć, podobnie jest w innych miastach, którym brakuje jeszcze sporo do wyniku Warszawy. W dużych miastach wciąż jest bardzo wiele miejsc, gdzie sieć ciepłownicza nie dociera a mieszkańcy korzystają z domowych pieców lub lokalnych kotłowni. A to jedno ze źródeł tzw. niskiej emisji. W prawie każdym mieście lokalne firmy ciepłownicze i miejscowe władze współpracują z właścicielami i zarządcami budynków i starają się ich namówić do zlikwidowania indywidualnych źródeł ciepła i skorzystania z sieci ciepłowniczej. Takie działania podejmowane są np. w Krakowie, Poznaniu, Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i aglomeracji górnośląskiej. Na początku grudnia 2015 r. władze Sosnowca poinformowały, że w najbliższych latach wydadzą ponad 170 mln zł na walkę z niską emisją. Fundusze będą przeznaczone na termomodernizacje budynków, zakup elektrycznych i hybrydowych autobusów, a także na modernizacje systemu ogrzewania i ulicznego oświetlenia. Jednym z partnerów miasta w walce z niską emisją jest Tauron Ciepło. Spółka wyśle ankieterów, którzy zapytają właścicieli budynków w centrum Sosnowca o chęć przyłączenia się do sieci ciepłowniczej.
Kogeneracja z problemami
W „Polityce energetycznej Polski do 2030” założono podwojenie potencjału kogeneracji, ale na razie się to nie dzieje.
– Rozwój kogeneracji może następować, ale potrzebuje ona wsparcia. Obecne obowiązuje tylko do końca 2018 r., a to jest zbyt krótki okres, aby zachęcić przedsiębiorstwa do nowych inwestycji – zwraca uwagę Włodzimierz Kędziora, wiceprezes zarządu Veolii Energia Polska. Firma ta posiada m.in. elektrociepłownie i sieci ciepłownicze w Łodzi i Poznaniu oraz największą w Polsce sieć ciepłowniczą, jaka jest w Warszawie.
Współpraca z władzami miasta
Prawdopodobnie system wsparcia dla kogeneracji zostanie przedłużony na okres po roku 2018 i będzie on oparty na aukcjach. Wsparcie dla instalacji kogeneracyjnych powinno obowiązywać przez ok. 15 lat.
Nad rozwojem sieci przedsiębiorstwa ciepłownicze powinny współpracować z władzami miast, ponieważ one są odpowiedzialne za strategie zaopatrzenia miast w media, w tym ciepło. W wielu miastach ta współpraca już ma miejsce i firmy ciepłownicze wspólnie z władzami działają na rzecz podłączania do sieci nowych obiektów. Szczególnie jest to widoczne w procesach rewitalizacji, co w konsekwencji przekłada się na wymiar środowiskowy redukcji tzw. niskiej emisji.
Dariusz Ciepiela
Dziennikarz miesięcznika Nowy Przemysł
i portalu wnp.pl