Biuletyn Górniczy Nr 11 – 12 (255 – 256)

Brak spisu treści.

Rozmowa z JANUSZEM OLSZOWSKIM, prezesem Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

❚  Mijający rok był szczególnym dla Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. Jubileusz dwudziestopięciolecia istnienia był okazją do świętowania.

❚  Z tym świętowaniem nie przesadzaliśmy, bo nie czas ku temu. W styczniu jubileuszowy charakter miał koncert noworoczny, a w czerwcu XXIX Sprawozdawczo-Wyborcze Walne Zgromadzenie Przedstawicieli Członków GIPH w części było poświęcone dwudziestopięcioleciu Izby. W obu przypadkach chodziło o przypomnienie naszego dorobku, ale także o podziękowanie tym wszystkim, którzy tworzyli GIPH i później wnosili wkład w jej rozwój. Jeszcze raz wyrażam im wdzięczność, że zechcieli poświęcić swoje talenty, czas i wysiłek dla walki o pozycję polskiego górnictwa. Ciągle się przekonujemy, że jeżeli my, górnicy nie zadbamy o interesy branży i – dodaję z całą świadomością – naszej Ojczyzny, to nikt za nas tego nie zrobi. Proza życia nie pozwalała na świętowanie. Obecna sytuacja, w której znalazło się nasze górnictwo węgla kamiennego, była i jest dla Izby wyzwaniem każdego dnia. I chociaż pamiętamy, że u podstaw powołania do życia GIPH legły głęboki kryzys w polskim górnictwie, a w jeszcze większym stopniu chęć przeciwstawienia się mu, to mamy świadomość, że dziś branża działa w zupełnie innych uwarunkowaniach. Wyzwań, z którymi przychodzi jej się zmierzyć, jest znacznie więcej.

❚  To znaczy?

❚  Generalizując chodzi o przeciwstawianie się polityce antywęglowej i antygórniczej kreowanej zarówno na szczeblu Unii Europejskiej, jak i – niestety – krajowym.

❚  Porzucając generalia, jak to wyglądało w szczegółach?

❚  Krótko mówiąc, walczyliśmy i walczymy o godne miejsce górnictwa oraz węgla w Zjednoczonej Europie. Nie godzimy się na deprecjonowanie ich roli w gospodarce i życiu społecznym Starego Kontynentu. W prezentowaniu takiego stanowiska sprzyja nam okoliczność, że zostaliśmy członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego Euracoal, a ja objąłem stanowisko wiceprezydenta tej organizacji. Aktywnie uczestniczymy w pracach Komitetu Wykonawczego Euracoal. Jako Izba wkładamy dużo wysiłku w działania mające na celu odwrócenie negatywnych tendencji w polityce klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej, a przynajmniej ich ograniczenie. Gdzie tylko możemy, zwracamy uwagę na konieczność wykorzystania rodzimych zasobów surowców energetycznych, w tym przede wszystkim węgla kamiennego i brunatnego.

❚  Na czym te zwracanie uwagi polegało? Może Pan poda jakiś przykłady.

❚  Przy udziale Euracoal opracowano opinię Europejskiej Komisji Ekonomiczno-Społecznej o wkładzie rodzimych zasobów węgla kamiennego i brunatnego bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej. GIPH zdecydowanie przeciwstawiała się założeniom programowym unii energetycznej, których głównym celem jest dekarbonizacja gospodarki Unii Europejskiej. Z punktu programu wymienianego jako jedną z podstaw powołania unii energetycznej – czyli rehabilitacji węgla – nie pozostało śladu w założeniach jej działalności. Wspólnie z innymi państwami w ramach Euracoal przygotowaliśmy pismo do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i do szefów rządów państw członkowskich UE w sprawie obrony rodzimych zasobów pierwotnych źródeł energii, w tym węgla i ich efektywnego wykorzystania. Izba wraz z Euracoal prowadziła kampanię m.in. przeciwko wycofaniu z rynku lub anulowaniu uprawnień ETS oraz zmianom w systemie ETS. Występujemy, i to od lat, przeciwko wprowadzeniu nowych norm emisji rtęci. Na bieżąco konsultujemy z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej kwestię czystych technologii spalania węgla, jego zgazowania i upłynniania, jak i dalszych losów technologii wychwytywania i magazynowania CO2 lub wychwytywania i wykorzystania CO2.

❚  Liczba działań na niwie międzynarodowej robi wrażenie. Czy ich wyniki zadowalają Pana?

❚  Oczywiście, że nie. Nasze postulaty momentami przypominają głos wołający na puszczy. Dekarbonizacyjne zaślepienie Brukseli w połączeniu z wpływami środowisk antywęglowych, hojnie wspieranych przez różnych mocodawców zarabiających krocie na światowej polityce klimatycznej, czyni naszą obronę węgla niezmiernie trudną. Jednak w myśl, że kropla drąży skałę, ciągle kwestie te musimy podnosić. A że atmosfera wokół górnictwa węglowego może się zmienić, doświadczyliśmy na własnym, krajowym podwórku.

❚  To znaczy?

❚  Czy dwa, trzy i więcej lat temu władze w Warszawie w jakiś szczególny sposób przejmowały się popadającym w tarapaty górnictwem węglowym? Jakoś trudno wskazać z tego okresu przykłady realnych działań, mających postawić branżę na nogi, a nie tylko będących zabiegami zapobiegającymi górniczym protestom. Od roku sytuacja ta ulega pozytywnej zmianie. Chociażby taki znamienny fakt, że dopiero niedawno została reaktywowana działalność Zespołu Trójstronnego do spraw Socjalnego Bezpieczeństwa Górników. A warto pamiętać, że jest to najstarszy taki Zespół, powołany w wyniku ustaleń strony rządowej ze związkową w grudniu 1992 r. Jest to miejsce, gdzie w toku dyskusji, często burzliwej, wypracowywane są rozwiązania dotyczące branży przez trzy zainteresowane strony – rząd, pracodawców i związki zawodowe. W tym mijającym roku Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa po raz pierwszy w tym gremium reprezentowała stronę pracodawców. Jest to efekt poszerzenia zakresu naszej działalności o występowanie w imieniu pracodawców. Trzeba przyznać, że przywołany do życia Zespół intensywnie pracuje. Wynikiem tych prac było m.in. przyjęcie dwóch ważnych stanowisk – w sprawie przeanalizowania i zmniejszenia obciążeń górnictwa oraz uproszczenia procesu koncesyjnego w sytuacji, gdy się nie zmienia obszar górniczy i oddziaływanie. Jest to szczególnie ważne, gdyż w ciągu najbliższych 2–3 lat wygasa 40 koncesji. Istnieje realne zagrożenie, że kopalnie przy obecnych procedurach nie zdążą z ich odnowieniem.

❚  Na czym polega problem z koncesjami?

❚  Przejdźmy do szczegółów. Większość przedsiębiorców górniczych prowadzi wydobycie węgla w oparciu o koncesje wydobywcze udzielone przed dniem wejścia w życie ustawy Prawo geologiczne i górnicze z 9 czerwca 2011 r., a ter-min ich obowiązywania kończy się w najbliższych latach. Dokonana przez GIPH analiza wykazała, że na dzień 1 września br. spółki węglowe aktualnie posiadają 65 koncesji na wydobywanie kopalin ze złóż, w tym węgla kamiennego – 55, a brunatnego – 10. Czterdzieści z tych koncesji wygaśnie do 2020 r., w tym 8 koncesji do końca 2017 r. Trzeba mieć świadomość, że do końca obowiązywania terminów posiadanych koncesji złoża węgla nie zostaną w pełni wyeksploatowane.

❚  Skoro wygasną, to należy je przedłużyć…

❚  Jak już powiedziałem, nie jest to takie proste, a tym bardziej szybkie. Dlatego, że w obecnym stanie prawnym postępowanie zmierzające do przedłużenia koncesji na wydobywanie kopalin odbywa się według tej samej procedury, co pozyskiwanie nowej koncesji. Oznacza to, że do wniosku koncesyjnego dołączona musi być decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach, wydawana w postępowaniu przeprowadzanym z udziałem społeczeństwa. Doświadczenia wskazują, że taką decyzję uzyskuje się w wielu przypadkach po 3–4 latach. Kolejną barierą jest obowiązek uzgadniania koncesji z właściwym przedstawicielem samorządu terytorialnego. Mamy 2016 r., a jak już mówiłem do 2020 r. wygaśnie 40 koncesji. To pokazuje, jak jest poważne zagrożenie dla funkcjonowania kopalń, a tym samym stabilności firm górniczych. A że jest ono realne, pokazuje wiele przykładów, gdy interesy małych gmin lub ich części były stawiane wyżej niż olbrzymie inwestycje o znaczeniu strategicznym dla państwa i koncesje wydobywcze nie zostały wydane.

❚  Co Izba zaproponowała?

❚  Przeprowadzenie szybkich zmian legislacyjnych, mających doprowadzić do uproszczenia procedur związanych z uzyskaniem lub przedłużeniem ważności koncesji, ale tylko w przypadku gdy prowadzona działalność górnicza w ramach nowej lub przedłużonej koncesji nie powoduje powiększenia obszaru górniczego nią objętego. Z tym rozwiązaniem Izba wystąpiła do premier Beaty Szydło, ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, Głównego Geologa Kraju prof. Mariusza-Oriona Jędryska, a także Rady Górniczej działającej przy ministrze środowiska. W październiku nasze stanowisko w tej kwestii przedstawiłem na wspólnym posiedzeniu sejmowych Komisji Środowiska i Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności. Poruszyłem ten problem również na Zespole Trójstronnym do spraw Bezpieczeństwa Socjalnego Górników, co zaowocowało wspomnianym już przyjęciem stanowiska w tej sprawie. Temat ten referowałem także na spotkaniu w Ministerstwie Środowiska na początku listopada 2016 r. Wszystko wskazywało, że rozwiązanie tej gardłowej dla kopalń węgla kamiennego i brunatnego sprawy jest kwestią niedługiego czasu. Okazało się, że na tym etapie przygotowane zmiany storpedował – z nie do końca zrozumiałych powodów – Główny Geolog Kraju. Tak więc, walka o rozwiązanie tego problemu nadal trwa.

❚  Przyjęte przez Zespół Trójstronny do spraw Socjalnego Bezpieczeństwa Górników stanowisko było chyba w dużej mierze pokłosiem prac jednego z trzech zespołów działających przy GIPH?

❚  Zgadza się, konkretne rozwiązania przedstawione przez naszą Izbę wypracowane zostały przez zespół roboczy ds. koncesji. Obok niego przy GIPH działają jeszcze zespoły ds. energetyki i ochrony środowiska. Są one powoływane w przypadkach szczególnie istotnych dla branży problemów związanych ze stosowaniem, czy tworzeniem przepisów prawnych. Pracują w nich eksperci rekomendowani przez członków Izby. Wymieniają się oni doświadczeniami związanymi ze stosowaniem ustaw, przepisów wykonawczych oraz omawiają problemy, które się w związku z tym pojawiają. Wypracowują kierunki działań Izby w sprawach związanych z podejmowaną kwestia. Opiniują akty prawne, oceniają ich wdrażanie i funkcjonowanie oraz opracowują stanowisko Izby, które staje się podstawą wystąpień do władz różnego szczebla. Głównym zagadnieniem, na którym koncentrują się członkowie zespołów roboczych, są obciążenia publicznoprawne górnictwa i jego otoczenia.

❚  Powiedział Pan, że zespół ds. koncesji zajmuje się kwestią przedłużania okresu obowiązywania „starych” koncesji wydobywczych, uproszczenia pozyskiwania nowych koncesji, a uogólniając – ułatwieniami prowadzenia działalności przez przedsiębiorców górniczych. A czym zajmowały się dwa pozostałe?

❚  Oczywiście też ułatwieniami prowadzenia działalności przez przedsiębiorców górniczych, ale w innych sferach. Zespół ds. energetyki pracuje m.in. nad zmianą przepisów prawa, co miałoby zaowocować ograniczeniem kosztów energii elektrycznej dla górnictwa węglowego. Wiele prac poświęcił systemowi handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Przygotował stanowiska i opinie dotyczące wymagań jakościowych dla paliw stałych, Prawa energetycznego, ustaw: o podatku akcyzowym, o odnawialnych źródłach energii, o efektywności energetycznej, o zasadach pokrywania kosztów powstałych u wytwórców w związku z przedterminowym rozwiązaniem umów długoterminowych sprzedaży mocy i energii elektrycznej. Opierając się na wypracowanych przez ten zespół propozycjach, Izba podjęła problem obniżenia kosztów energii elektrycznej dla górnictwa węglowego. Zwróciliśmy się do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego z prośbą o podjęcie działań mających na celu jak najszybsze wprowadzenie ulgi polegającej na zastosowaniu zmniejszonej stawki podatku akcyzowego, wprowadzenia ulgi dla świadectw pochodzenia energii elektrycznej wytworzonej w wysokosprawnej kogeneracji opalanej metanem i zwrócenie się do ministra finansów o wydanie ogólnych interpretacji podatkowych dotyczących składników kosztów energii elektrycznej, które można wykorzystać do wyliczenia zwrotu akcyzy. Włączyliśmy się w tym roku też w działania zmierzające do całkowitego zwolnienia producentów węgla z podatku akcyzowego. Jest szansa, że będą z niego zwolnieni ci producenci węgla, którzy realizują inwestycje proekologiczne.

❚  A zespołu ds. ochrony środowiska czym się zajmuje?

❚  Częstym tematem jego prac są: gospodarka odpadami, szczególnie wydobywczymi, opłaty za korzystanie ze środowiska, szkody w środowisku. Zespół miał okazję wziąć udział w opiniowaniu projektu Dokument referencyjny w sprawie Najlepszych Dostępnych Technik w gospodarce odpadami z przemysłu wydobywczego, zgodnie z dyrektywą 2006/21/WE. Ponadto w trakcie ostatniego roku opracował uwagi do projektów tak ważnych dokumentów, jak np. Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju czy ustawa o Polskiej Służbie Geologicznej. W odniesieniu do tego ostatniego projektu główne zastrzeżenia dotyczyły źródeł finansowania tej służby. Zespół zgłosił także postulaty do budowanej obecnie w Ministerstwie Środowiska polityki surowcowej państwa. Przede wszystkim zwrócił uwagę, iż Polska jako kraj zasobny w różne kopaliny naturalne do chwili obecnej nie posiada strategii gospodarowania surowcami mineralnymi, a zwłaszcza skutecznej ochrony udokumentowanych, lecz niezagospodarowanych złóż. Innym ważnym tematem prac Zespołu jest np. gospodarowanie wodami.

❚  À propos opłat za wodę, przedstawiony w pierwszym półroczu projekt nowego Prawa wodnego całkowicie zmieniał gospodarkę nią. W konsekwencji wprowadzenie w zaproponowanej przez ministra środowiska wersji, Prawa wodnego byłoby gwoździem do trumny polskiego górnictwo…

❚  … i dlatego rozpoczęliśmy akcję skierowaną na zablokowanie proponowanych zmian, które obciążałyby górnictwo dodatkowymi kosztami. Chodzi tu o wzrost opłat , który pociągnąłby tak drastyczne podniesienie kosztów funkcjonowania górnictwa węglowego, że w krótkim czasie doprowadziłoby to do natychmiastowej upadłości wszystkich przedsiębiorców górniczych. W tej sprawie Izba występowała do premier Beaty Szydło, sekretarza stanu w Ministerstwie Energii Grzegorza Tobiszowskiego i podsekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska Mariusza Gajdy. Kampania uświadamiająca konsekwencje tych obciążeń dla przemysłu wydobywczego, przyniosła pożądany przez nas efekt. Jest rządowa decyzja, aby nie wprowadzać dla branży nowych opłat za „usługi wodne”.

❚  Również w kwestii wód zasolonych GIPH też miała coś do powiedzenia.

❚  Miała, bo jest głosem członków tworzących Izbę. A wracając do wód zasolonych – to wystąpiliśmy w sprawie opłaty za korzystanie ze środowiska w zakresie dotyczącym odprowadzania zasolonych wód dołowych do wód powierzchniowych. Zwróciliśmy uwagę na nierówne traktowanie niektórych podmiotów działających w kraju oraz na wysokość stawek opłat za 1 kg sumy chlorków i siarczanów wprowadzanych do wód lub do ziemi. Stoimy na stanowisku, że w czasie trwającego kryzysu w sektorze wydobywczym i silnej konkurencji importowanego węgla, ponoszenie bardzo wysokich obciążeń z tytułu opłat środowiskowych jest problematyczne i znacząco obciążające budżet przedsiębiorstw.

❚  Problem nadmiernych obciążeń branży pojawia się też w pracach nad programem dla górnictwa węgla kamiennego na lata 2016–2030.

❚  Zgadza się. W tworzeniu tego programu aktywny udział biorą przedstawiciele Izby. Na nasz wniosek do programu został wprowadzony rozdział dotyczący wpływu górnictwa na finanse publiczne. Są w nim zawarte analizy opłat ponoszonych przez górnictwo. Ponadto program obejmuje również nasz postulat dotyczący konieczności wprowadzenia zmian systemowych w zakresie uproszczenia procesu koncesyjnego, czy niektórych obciążeń publicznoprawnych (np. opodatkowania wyrobisk górniczych, funduszu likwidacji zakładów górniczych, opłat eksploatacyjnych oraz wynagrodzenia za korzystanie z informacji geologicznej).

❚  GIPH to nie tylko producenci węgla, ale i firmy okołogórnicze, które również borykają się z ogromnymi problemami.

❚  Kryzys w górnictwie szczególnie mocno doskwiera firmom okołogórniczym, a to dlatego, że w przeciwieństwie do spółek węglowych, nie mogą one liczyć na pomoc państwa w takim zakresie, w jakim zasługują. Staraliśmy się to zmienić. Izba kontynuowała działania zmierzające do zmiany niektórych przepisów, aby złagodzić skutki kryzysu dla firm i instytucji funkcjonujących w otoczeniu górnictwa. Występowaliśmy do ministra finansów w sprawie modyfikacji przepisu w zakresie momentu powstania obowiązku podatkowego w podatku od towarów i usług. Ponadto GIPH opracowała dla Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach projekt stanowiska w sprawie problemów funkcjonowania firm i instytucji z otoczenia górnictwa węgla kamiennego oraz niezbędnych działań ukierunkowanych na poprawę sytuacji konkurencyjnej tej grupy przedsiębiorców, które to stanowisko zostało przyjęte zarówno na poziomie wojewódzkim, jak i krajowym. Prawda jest niestety taka, że te nasze zabiegi, wysiłki nie znalazły w tym przypadku posłuchu. Poprzedni minister finansów wszystko zbywał jednym słowem – „nie”. Nagłaśnialiśmy te problemy, mówiliśmy o nich wszędzie, gdzie się dało. Poruszaliśmy na konferencjach i kongresach.

❚  Bez wątpienia jednak powodzeniem zarówno wśród przedstawicieli spółek węglowych, jak i okołogórniczych cieszy się, organizowana przez GIPH, Szkoła Zamówień Publicznych.

❚  Ostatnia, siódma jej edycja była rekordowa po względem liczby uczestników, których było ponad dwustu. Szkoła jest największą konferencją w kraju, na której poruszane są wyłącznie sprawy związane z udzielaniem zamówień publicznych. Dotychczas uczestniczyło w niej ponad 1000 osób. I cieszy, że kolejne edycje konferencji z roku na rok przyciągają coraz więcej i zamawiających, i wykonawców, którzy wysoko oceniają jej poziom merytoryczny.

❚  Dlaczego w tym roku GIPH nie zorganizował zagranicznych misji?

❚  To prawda, w tym roku zagranicznych misji gospodarczych nie organizowaliśmy. Były zapytania ze strony naszych członków w tej kwestii, ale nieliczne. Sytuacja branży nie sprzyja bowiem takim przedsięwzięciom, które do tanich nie należą. Na przykład – Izba zgodnie z planem działań przygotowała misję gospodarczą na Światowy Kongres Górniczy do Rio de Janeiro. Niestety, z blisko 80 członków GIPH zgłosiło się jedynie 3 chętnych. Członkowie Izby stwierdzili bowiem, że w obecnych czasach, kiedy brakuje pieniędzy na wynagrodzenia da pracowników, uczestnictwo w takiej imprezie gdzie sam wstęp kosztuje 1300 dolarów byłoby grubą przesadą. Dlatego zmuszeni zostaliśmy do podjęcia decyzji o zaprzestaniu procesu organizacji tego wyjazdu. Za to w kraju braliśmy udział w bardzo wielu branżowych wydarzeniach i nad szeregiem z nich sprawowaliśmy patronat. Niezmiennie bowiem przywiązujemy w Izbie dużą wagę do propagowania właściwego wizerunku sektora górniczego oraz bronimy jego miejsca nie tylko w polskiej gospodarce.

Polski węgiel powoli zaczyna dominować na krajowym rynku, ale jeszcze długo jego ceny będą prawie całkowicie oderwane od światowych wskaźników.

W związku z nadchodzącą na północnej półkuli zimą i zwiększoną aktywnością nabywców paliwa, wzrost ten cechował się w październiku jeszcze większą dynamiką niż wcześniej. Według części ekspertów ta tendencja miała się jeszcze bardziej umacniać dzięki… zwycięstwu Donalda Trumpa w wyborach w USA. Jednak zarówno emocje związane z amerykańskim prezydentem elektem jak i cenowy szał wzrostowy zaczynają być powoli studzone.

Spośród trzech najważniejszych światowych indeksów w kategorii tempo wzrostu znowu wygrywa australijski wskaźnik eksportowy NEWC. Spowodowane było to głównie nieustającym wzrostem zapotrzebowania w Chinach, później dodatkowo wzmocnione sporymi niedoborami, głównie w porcie Qinhuangdao. W Chinach wprowadzono również nowe, zaostrzone przepisy w zakresie transportu lądowego (co podniosło stawki frachtowe), rozwijana jest także rządowa inicjatywa, mająca na celu stymulację produkcji przemysłowej. Wszystko to spowodowało, że w październiku odnotowano w Chinach pierwszy od dwóch lat wzrost importu węgla energetycznego. Australia nie zamierzała przespać jesiennej koniunktury na węgiel, dlatego w tym kraju postanowiono uruchomić ponownie niektóre kopalnie. Do tej pory zrobił to jeden z największych producentów węgla na świecie – Glencore Xtrata – w stosunku do kopalni w stanie Queensland, w kolejce ustawiają się jeszcze trzy inne zakłady (podobne plany podejmowane są już również w Stanach Zjednoczonych, gdzie do tej pory spodziewano się raczej powolnej śmierci całego sektora). W październiku ceny węgla australijskiego przekroczyły magiczną granicę 100 USD/t, a w pierwszej połowie listopada osiągały poziom 111–113 USD/t.

Ciekawie działo się również w Republice Południowej Afryki, która zdecydowała się „wspomóc” Australię w zaopatrywaniu odbiorców na Pacyfiku. Węgiel południowoafrykański, zwłaszcza wysokokaloryczny jest od zawsze poważnym konkurentem dla surowca ładowanego na statki w Newcastle oraz tego dowożonego pociągami z Rosji, głównie ze względu na korzystniejszą cenę. Poza Chinami, węgiel z RPA trafiał też do Korei Południowej, która do tej pory korzystała głównie z węgla indonezyjskiego i australijskiego. Od października kolejne partie surowca z Richards Bay zaczęły też płynąć w kierunku Indii, które wcześniej nie były nim szczególnie zainteresowane. Ceny FOB RB przekroczyły linię 80 USD/t w połowie października, a 90 USD/t już dwa tygodnie później. Kolejny rekord – bariera 100 USD/t – został przekroczony zaledwie 10 dni później.

W Europie tymczasem ceny rosły z własnych „atlantyckich” powodów, z których głównym było ograniczenie dostaw z Kolumbii, spowodowane czasowym wstrzymaniem załadunku statków w portach, głównie Puerto Bolivar. Wzrost spowodowany był także większym zużyciem węgla kamiennego przez sektor energetyczny w rezultacie wyłączania reaktorów atomowych, m.in. we Francji, co ożywiło handel: w samym tylko ostatnim tygodniu października zanotowano w portach ARA kilkanaście transakcji na łączny wolumen 600 tys. t węgla. Na stałe ceny CIF ARA przekroczyły poziom 80 USD/t w ostatnim dniu października, a następną okrągłą granicę pokonały 9 listopada.

Niestety, równie spektakularnych wyników nie miały wskaźniki cen węgla polskiego, ale dopiero po pięciu miesiącach oczekiwania na powrót do korelacji z indeksami światowymi, w końcu zaczęły odnotowywać wyraźne wzrosty, choć nie gigantyczne. We wrześniu średnia cena PSCMI1 (sprzedaż do energetyki zawodowej) wyniosła 197,09 zł/t, co oznacza wzrost o 4,4 proc. mdm, a średnia cena PSCMI2 (ciepłownie i pozostali odbiorcy przemysłowi) 199,50 zł/t, czyli wzrosła o 3,9 proc. mdm. Wśród przyczyn należy wymienić oczywiście poprawę cen węgla energetycznego na globalnych rynkach węgla (szczególnie na rynku europejskim), ale również zbliżającą się zimę.

Wielkim zaskoczeniem były jednak już ceny październikowe, kiedy okazało się, że indeks PSCMI1 spadł o prawie 8 zł na tonę (189, 71 zł/t; -3,74 proc. mdm) i 34 grosze za gigadżul (8,57 zł/GJ; -3,87 proc. mdm). Umocnił się za to indeks cen PSCMI2 – przy wzroście o 1,71 proc. mdm zanotował 202,90 zł za tonę. Cena za gigadżul była wyższa o 11 groszy mdm (+1,29 proc.) i wyniosła 8,54 zł/GJ. Można śmiało powiedzieć, że ceny węgla polskiego, który powoli zaczyna dominować totalnie na krajowym rynku, jeszcze długo będą prawie całkowicie oderwane od światowych wskaźników.

Po drugiej stronie Atlantyku również działo się sporo, głównie ze względu na długo oczekiwane wybory w Stanach Zjednoczonych. Ku uciesze inwestujących w spółki wydobywcze, zwycięstwo Donalda Trumpa (obiecującego w trakcie kampanii przywrócenie przemysłowi węglowemu mocnej pozycji i ratowanie miejsc pracy w górnictwie) spowodowało wystrzelenie w górę notowań takich giełdowych kompanii jak CloudPeak Energy (17,6 proc.), Consol Energy (9,2 proc.), ArchCoal (6 proc.) i przede wszystkim Peabody, której 59 proc. wzrost przywodzi na myśl ostatnie dokonania naszej Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wzrosty zanotowały także Glencore, Rio Tinto i BHP Biliton. Jak nietrudno się domyślić, dokładnie odwrotnie kształtowało się zainteresowanie akcjami spółek z szeroko rozumianej „zielonej” branży. W dół poleciały indeksy spółek zajmujących się panelami słonecznymi oraz wiatrakami, które Trump trochę absurdalnie oskarżał o zabijanie swoimi śmigłami amerykańskich orłów (wyjątkowo wymowny symbol dla wielu amerykańskich patriotów).

Jak zapowiadał sam Trump, jego administracja „skupi się na realnych problemach środowiska, a nie wymyślonych, jak to obserwowaliśmy”. Jest to wyzwanie rzucone całej koncepcji polityki klimatycznej i dlatego nie ma co się dziwić, że przemysł wydobywczy już zaciera ręce. Narodowe Towarzystwo Górnicze USA NMA gratulując prezydentowi-elektowi zwycięstwa podkreślało, że „zaspokojenie potrzeb Amerykanów nie będzie możliwe bez silnego przemysłu górniczego”. Ale żeby nieco ostudzić nastroje towarzyszące Trumpowi, trzeba odwołać się do najważniejszego zagadnienia – rynku. Jak doskonale wiemy, problemy amerykańskiego węgla wcale nie są wynikiem działania globalnego lobby klimatycznego, tylko wypieraniem czarnego złota przez tani gaz z łupków, co powoduje, że USA może wkrótce stracić miejsce na podium największych producentów węgla na świecie (wciąż jeszcze drugie miejsce i ok. 300 mln t więcej od zajmujących trzecią lokatę Indii). Żadne działania ekologów nie zaszkodziły amerykańskiemu węglowi tak, jak zrobiła to rewolucja łupkowa.

Donald Trump, jako wielki zwolennik gazu łupkowego, zapowiada zwiększenie amerykańskiego potencjału w tym zakresie, równocześnie wcale nie zamierzając otwierać się na świat, stawiając tym samym pod znakiem zapytania eksport gazu, ale także nadwyżek węgla. Wprawdzie rynek amerykański nie ma aż tak dużego wpływu na ceny w portach ARA jak sytuacja w Rosji, Kolumbii czy RPA, to jednak zawirowania wokół amerykańskiego eksportu na pewno będą w stanie podbić lub zmniejszyć cenę o te kilka dolarów, co też odbijać się będzie na polskim rynku.

Być może właśnie studzenie emocji wokół Donalda Trumpa przyczyniło się w pewnym stopniu do tego, że już od połowy listopada ceny węgla we wszystkich portach zaczęły spadać. Głównym jednak powodem był na pewno fakt, że galopujące w górę poziomy cen nie mogły rosnąć w nieskończoność i ten wyścig musiał w końcu zacząć się stabilizować. Od drugiego tygodnia listopada obserwowaliśmy wyraźny spadek cen we wszystkich portach, a od połowy tego miesiąca względną stabilizację. Cena CIF ARA na koniec listopada oscylowała w granicach 82–84 USD/t , FOB RB niewiele więcej, bo 84–86 USD/t. Do tych poziomów niebezpiecznie zbliża się też cena FOB NEWC, jeszcze niedawno powyżej 110 USD/t , kończy miesiąc z wynikiem 88 USD/t .

Nie ma obecnie większych szans na powtórkę dynamicznych wzrostów, a to głównie za sprawą władz w Pekinie, które postanowiły zawiesić obowiązywanie ograniczeń, nałożonych na początku wiosny tego roku na kopalnie węgla kamiennego. Jedynym skutkiem sztucznego spadku wydobycia w Chinach były dramatyczne wzrosty cen paliwa najważniejszego dla chińskiej gospodarki (84 proc. w miksie energetycznym). Państwowa Komisja Rozwoju i Reform zezwoliła, aby kopalnie mogły pracować przez 330 dni w roku (wcześniej skrócono czas pracy górników do maks. 276 dni). Chiny jako główny motor poziomów cen spowodowały właśnie, że w końcówce roku nie ma większych szans do powrotu tendencji i dynamiki z początku listopada.

Wracając jeszcze na chwilę na rodzimy grunt: polska giełda, choć dużo mniejsza jeśli chodzi o obecność spółek węglowych, ma powody do zadowolenia. Lubelska Bogdanka bezpiecznie rośnie, stabilizując ceny akcji na poziomie 70 zł od trzeciego tygodnia października. Wzrost notowań LWB w ostatnich trzech miesiącach o 28,7 proc. to jednak nic przy JSW i jej 161,14 proc. wzroście. W ostatnich dniach listopada akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej wyceniano nawet na 88 zł, czyli 10 razy więcej niż jeszcze w lutym. Niestety, notowania mogą za chwilę zacząć lecieć na łeb na szyję z powodu zupełnie niepotrzebnego zamieszania wokół zamknięcia kopalni Krupiński.

Dawid Salamądry
Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego
i portalu polishcoaldaily.com

Polscy producenci węgla borykają się z wieloma problemami. Nieco optymizmu wniosła zwyżka cen surowca, bo naturalnie łatwiej restrukturyzować przy wyższych cenach. Jednak nie wiadomo, jak długo trend wzrostowy się utrzyma.

W trakcie trzech kwartałów 2016 r. strata górnictwa węgla kamiennego na podstawowej działalności, czyli sprzedaży węgla, wyniosła ok. 1,3 mld zł. Średnio na każdej tonie kopalnie traciły ok. 10 zł – wynika z danych katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu. W samym wrześniu tego roku, kiedy wzrosła zarówno wielkość sprzedaży węgla, jak i średnia cena tego surowca, strata sektora węglowego na sprzedaży węgla wyniosła 12 mln zł i należała do najniższych w tym roku.

Średnia cena węgla z polskich kopalń za dziewięć miesięcy br. wyniosła ok. 231 zł za tonę, a średni koszt produkcji tony węgla 241 zł, co oznacza ok. 10 zł średniej straty na sprzedaży każdej tony. Średnia cena węgla energetycznego wyniosła 213 zł za tonę (spadek o 9,3 proc. wobec dziewięciu miesięcy ub.r.), a cena węgla koksowego 311 zł za tonę – spadek o 18 proc. wobec analogicznego tego samego okresu rok poprzedniego.

Import z Rosji i Australii

Od początku 2016 r. do końca września kopalnie zdołały wydobyć niespełna 52 mln t węgla, z czego 42 mln t to był energetyczny, a 9,7 mln t koksowy. Sprzedano w tym czasie 54 mln t, prawie 3 proc. więcej niż w tym samym czasie przed rokiem. 47,4 mln t trafiło na rynek krajowy, niespełna 6,7 mln t na zagraniczny. Stan zapasów węgla w końcu września wynosił 3,4 mln t i był najniższy od kilku lat. Do końca sierpnia br. do Polski napłynęło 5,2 mln t węgla z zagranicy, z czego najwięcej, bo 3,2 mln t z Rosji. Ok. 1 mln t przypadło na węgiel australijski, głównie koksowy.

Wrzesień przyniósł ożywienie, zarówno w zakresie wielkości sprzedaży, jak i osiąganych cenach węgla. Jak podał w końcu października resort energii, we wrześniu br. wszystkie kategorie krajowych odbiorców węgla, za wyjątkiem koksowni, zwiększyły zakupy tego surowca w odniesieniu do poprzedniego miesiąca. Dzięki temu we wrześniu sprzedaż węgla z polskich kopalń, która w poprzednich miesiącach tego roku wahała się między 5,3 a 6,5 mln t, przekroczyła 8,4 mln t. Powodem zwiększenia zakupów węgla jest nadchodząca zima, z drugiej strony natomiast coraz wyższe ceny węgla energetycznego na rynkach europejskich. Polska elektroenergetyka w głównej mierze bazuje właśnie na węglu, a sektor węglowy to nadal znaczący pracodawca.

Pół miliona miejsc pracy

Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa podkreśla, że w górnictwie pracuje ponad 92 tys. osób, natomiast w otoczeniu branży dodatkowo ok. 400 tys. Polskie górnictwo węgla kamiennego generuje zatem pół miliona miejsc pracy.

Jak podaje Izba, w ostatnich pięciu latach górnictwo przekazało do budżetu i związanych z nim instytucji 44,8 mld zł, czyli 34 proc. swoich wpływów ze sprzedaży węgla. Jak wskazują szacunki, w tym okresie średnie obciążenie jednej tony węgla z tytułu różnych danin wynosiło ok. 100 zł. Pojawia się zatem pytanie, jak w tej sytuacji rodzime górnictwo ma być konkurencyjne? We wspólnym stanowisku Zespołu Trójstronnego do spraw Bezpieczeństwa Socjalnego Górników, który obradował 7 listopada 2016 r. napisano: „nieprzychylna i restrykcyjna polityka fiskalna państwa wobec górnictwa węgla kamiennego doprowadziła do takiego poziomu obligatoryjnych obciążeń branży, że skutecznie blokuje jego rozwój, a nawet uniemożliwia utrzymanie rentowności przy obecnej trudnej sytuacji na rynkach węgla”. – Jednym z głównych warunków determinujących dalsze funkcjonowanie polskiego górnictwa węgla kamiennego jest zweryfikowanie polityki fiskalnej państwa tak, by dostosować poziom obligatoryjnych obciążeń branży do jej możliwości płatniczych – powiedział Janusz Olszowski, prezes GIPH. Zwrócił uwagę na to, że nie chodzi tylko o podatki, ale również o inne obligatoryjne obciążenia. Np. opłata eksploatacyjna to nie podatek.

– Fundusz likwidacji zakładu górniczego również nie jest klasyfikowany jako podatek, a jest tego ok. 400 mln zł żywej gotówki na kontach – podkreślił Janusz Olszowski.

Jego zdaniem warte zaakcentowania jest to, iż w Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów na świecie, nie ma potrzeby dotowania produkcji węgla. Natomiast, żeby zwiększyć konkurencyjność polskiego górnictwa, trzeba przede wszystkim stworzyć bardziej przyjazne warunki do jego funkcjonowania, rozpoczynając od działań prowadzących do poluzowania gorsetu jego obciążeń. Danin, które odprowadza górnictwo jest 34, z tego 9 dotyczy stricte górnictwa.

Jak długo będą rosły ceny?

Nieco optymizmu wniosła ostatnio zwyżka cen węgla, zarówno koksowego, jak i energetycznego. Jednak nie wiadomo, czy ten trend wzrostowy będzie trwały. 24 listopada br. cena węgla energetycznego w portach ARA (Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam) osiągnęła poziom prawie 90 dolarów za tonę. Na wiosnę br. cena ta była niemal dwukrotnie niższa.

Jednak według prezesa zarządu Lubelskiego Węgla Bogdanka Krzysztofa Szlagi nie należy popadać w euforię.

– W Bogdance nie wierzymy, że cena 90 dolarów za tonę węgla energetycznego może utrzymać się w średnim terminie – stwierdził prezes Szlaga. A gdyby jednak taka cena miała się dłużej utrzymać, to Europę szybko zalałby tańszy węgiel z różnych części świata. Unia Europejska krzywo spogląda na produkcję węgla, ale każdego roku sprowadza ponad 200 mln t tego surowca.

Krzysztof Szlaga ocenia, że cena równowagi, do której zapewne powrócą notowania, wyniesie średnio ok. 65–70 dolarów za tonę węgla energetycznego. Obecnie producenci węgla negocjują kontrakty z energetyką. Wiadomo, że po wzroście cen nowe kontrakty będą na wyższym poziomie. W okolicach marca 2017 r. można będzie ocenić poziom cenowy, bowiem wygasną stare i wejdą w życie nowe kontrakty na węgiel od krajowych producentów.

Potrzebny rozsądny kompromis

Prezes LW Bogdanka wskazał, że nie można liczyć na powrót cen, kiedy za jeden gigadżul energii uzyskanej z zakupionego węgla energetyka płaciła ok. 12 zł. Z drugiej strony cena wynosząca ok. 9 zł za gigadżul byłaby zbyt niska i uniemożliwiająca producentom węgla realizację niezbędnych robót. A zatem potrzebny jest rozsądny kompromis, zadowalający obydwie strony, tzn. odbiorcę, czyli energetykę oraz producenta w postaci spółek węglowych. Bogdanka, znajdująca się w strukturach Grupy Enea, chce zakontraktować ponad 90 proc. swej produkcji węgla w co najmniej pięcioletnich umowach z odbiorcami. Przewiduje w ciągu najbliższych trzech, czterech lat produkcję węgla na poziomie wynoszącym między 8–9 mln t rocznie. Na większą produkcję nie ma bowiem rynku. Bogdanka w tym roku wyeksportowała partię surowca na Ukrainę. Jednak nie wiadomo, czy będzie możliwość realizowania cyklicznych dostaw na tym kierunku.

– Udało się otworzyć kanał w kierunku wschodnim, ale nie wiemy, czy będzie to coś dłuższego, czy skończy się na krótkim flircie. Pracujemy nad tym, by to było coś poważniejszego – wyjaśnił prezes Szlaga.

Opracowując strategię Lubelski Węgiel Bogdanka zamierza uwzględnić założenia wypracowywanego rządowego programu dla górnictwa do roku 2030.

– To dla nas ważna informacja po stronie podażowej, obserwujemy, co się dzieje z rynkiem mocy, bo to kluczowe dla popytu na nasze miały – ocenił Szlaga.

Moce produkcyjne Bogdanki są wyższe, jednak realia rynkowe nakazały spółce zrezygnować z planów wydobywania 10,5 mln t węgla rocznie. Lubelski Węgiel posiada dwie ważne umowy z odbiorcami, w tym dwudziestoletnią umowę na dostawę do starych i nowych bloków energetycznych w elektrowniach Enei oraz pięcioletnią umowę na dostawy do Elektrowni Połaniec.

Spółka cały czas pracuje nad kolejnymi kontraktami. Zamierza bowiem mieć zagwarantowane ponad 90 proc. zbytu węgla w pięcioletnich umowach.

Rozwijają projekty bazujące na węglu

Węgiel w świecie nadal pozostaje niezwykle istotnym paliwem, a projekty bazujące na węglu są stale rozwijane.

– Jeśli spojrzymy na odpowiednie dane, to przekonamy się, że wsparcie krajów G20 dla górnictwa węglowego w latach 2013–2015 kształtuje się na poziomie 19 mld dolarów rocznie, to prawie dwa razy tyle, co inwestycje największych 20 firm górniczych, które wynoszą 10 mld dolarów na rok – podkreślił Janusz Olszowski, prezes GIPH. – Mimo wcześniejszych deklaracji kraje G20 nadal mocno wspierają produkcję paliw kopalnych i energię z nich wytwarzaną. Niemcom, Francji, Włochom czy Wielkiej Brytanii nie przeszkadza finansowanie projektów węglowych realizowanych poza granicami własnych krajów.

Na pierwszym miejscu jest jednak Japonia, która w latach 2007–2015 na finansowanie projektów związanych z węglem poza swymi granicami przeznaczyła ok. 22 mld USD. Niemcy w tym samym czasie przekazały na ten cel 9 mld USD, Francja 2,5 mld USD, Włochy 2 mld USD a Wielka Brytania ok. 1 mld USD – łącznie kraje G7 (wyżej wymienione plus USA i Kanada – przyp. red.) w latach 2007–2015 prze-znaczyły na projekty związane z węglem ok. 42 mld USD, z czego 20 proc. stanowi wsparcie dla górnictwa węglowego. Państwa te finansują, zarówno z własnych budżetów, jak i budżetów banków i innych instytucji państwowych, projekty węglowe w takich krajach, jak na przykład RPA, Indie, Australia, Indonezja, Wietnam czy Maroko.

– Na te projekty idą miliardy dolarów! Mamy zatem sytuację, w której w Unii Europejskiej odchodzi się od wydobywania węgla, a wspiera się rozwój tego górnictwa poza jej granicami, w różnych krajach, niekoniecznie z poszanowaniem środowiska. Jest to szczyt hipokryzji – w czasie kiedy Unia Europejska alarmuje, że górnictwo węglowe szkodzi, truje i trzeba je zlikwidować, rozwija to samo górnictwo poza swoimi granicami. Tym samym napędza innym koniunkturę, korzystając ze środków finansowych swoich członków – powiedział Janusz Olszowski.

Walczyć i robić swoje

Polskie górnictwo musi zatem walczyć i robić swoje. Tym bardziej stanowisko górniczego zespołu – z 7 listopada br. – rekomendujące działania na rzecz poluzowania górnictwu gorsetu podatkowego nie dziwi. Taki postulat jest zgłaszany od dawna.

Wśród propozycji zmniejszenia obciążeń sektora jest między innymi czasowe zawieszenie obowiązku tworzenia funduszu likwidacji zakładu górniczego i zgoda na to, żeby zgromadzone tam środki szły na inwestycje. Jest także propozycja wyłączenia górnictwa z opłat na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, czy też zwolnienie go, jako przemysłu energochłonnego, z akcyzy na energię elektryczną.

GIPH wskazuje, że można by odciążyć górnictwo od rozmaitych opłat na poziomie 1 mld zł rocznie, wobec przeszło 6,2 mld zł odprowadzonych przez firmy z branży górniczej w ub.r. Przedstawionymi propozycjami miały się zająć resorty energii i finansów. Czas pokaże, czy ostatecznie coś konkretnego dla sektora górniczego z tego wyniknie.

Czy KHW połączą z PGG?

W Polskiej Grupie Górniczej, która wystartowała z początkiem maja br. w miejsce Kompanii Węglowej, cały czas prowadzone są działania naprawcze. Od maja do października br., mimo wielu problemów górniczych i zdarzeń nadzwyczajnych, spółka poprawiła swe wyniki techniczno-ekonomiczne. PGG zwiększyła poziom dobowej produkcji o 15 tys. t. Podjęła też działania zmierzające do odbudowy zdolności produkcyjnych i poza normalnym odtwarzaniem frontu przygotowuje cztery dodatkowe ściany, które będą uruchomione w latach 2017 i 2018. Spółka ograniczyła gotówkowy koszt produkcji węgla w odniesieniu do założeń planowanych w tym okresie o 332,5 mln zł. Zwiększyła poziom uzyskiwanej średniej ceny zbytu z 209 zł za tonę w maju do 238 zł za tonę w październiku, czyli o 13,9 procent – plus 29 zł/t.

PGG zaktywizowała działania handlowe m.in. poprzez sformułowanie nowej oferty handlowej i intensywne spotkania bezpośrednio u odbiorców z sektora energetyki, ciepłownictwa i przemysłu. Październik był miesiącem, kiedy Grupa osiągnęła 15 mln zł zysku. Można szacować, że wynik za listopad i grudzień będzie zbliżony.

Głównym zadaniem dla Ministerstwa Energii jest teraz naprawa Katowickiego Holdingu Węglowego, zadłużonego na ok. 2,5 mld zł. Są rozpatrywane różne warianty, w tym ewentualne przyłączenie kopalń KHW do Polskiej Grupy Górniczej. Biznesplan tej ostatniej spółki zakłada stratę na koniec br. w wysokości 370 mln zł, natomiast w rzeczywistości wyniesie ona 400 mln zł. Decyzja w sprawie wyboru ścieżki naprawczej dla Katowickiego Holdingu Węglowego ma zapaść do końca roku.

Jerzy Dudała
Publicysta miesięcznika Nowy Przemysł
i portalu wnp.pl.

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA