Brak informacji.
Fundusz walczy o zdrowe środowisko
Azbest to szczególnie niebezpieczny surowiec, składający się z włóknistych krzemianów mineralnych należących do form skalnych grupy serpentynu i amfiboli. Posiada wyjątkowe właściwości chemiczne i fizyczne, dlatego jest odporny na wysoką temperaturę, na chemikalia, kwasy, zasady, wodę morską oraz na ścieranie. Jest bardzo sprężystym i wytrzymałym mechanicznie izolatorem termicznym i elektrycznym.
Cechy te spowodowały, że uzyskał wielką popularność i był szeroko stosowany w gospodarce światowej. Duże znaczenie przemysłowe miał zwłaszcza azbest serpentynowy (chryzotylowy) zwany azbestem białym. Azbest jest bardzo dobrym materiałem filtracyjnym, charakteryzującym się znaczną zdolnością wchłaniania, wynikającą z dużej powierzchni wewnętrznej, tj. stosunku powierzchni włókien do ich masy. Własność ta ułatwia wiązanie azbestu z cementem, co zostało wykorzystane do produkcji wyrobów azbestowo-cementowych.
Jak wyjaśnia dr inż. Marta Rożkowicz, adiunkt w Zakładzie Oszczędności Energii i Ochrony Powietrza, w Głównym Instytucie Górnictwa – różne rodzaje azbestu amfibolowego (krokidolitowy, amozytowy, antofyllitowy, aktynolitowy, tremolitowy) ze względu na dużą odporność chemiczną były używane w niektórych procesach, takich jak filtracja lub procesy elektrolityczne oraz do wyrobu ciśnieniowych rur kanalizacyjnych i wodociągowych. Przemysłowe znaczenie miały dwa rodzaje azbestu: amozytowy (gruneryt), zwany azbestem brązowym i krokidolitowy (riebeckit), zwany azbestem niebieskim.
Do Polski importowany był azbest chryzotylowy z byłego Związku Radzieckiego, azbest krokidolitowy i amozytowy z Republiki Południowej Afryki. Azbest pochodzący z uralskich złóż składał się średnio w 95% z azbestu chryzotylowego i w 5% z azbestu tremolitowego i antofyllitowego. Ze względu na unikalne własności i niską cenę był wykorzystywany w budownictwie (ok.85%), w przemyśle: chemicznym (ok. 12%), motoryzacyjnym (ok. 5%), inne dziedziny gospodarki (ok.1%). Szacuje się, że w Polsce wyprodukowano 14 500 000 Mg płyt azbestowo–cementowych falistych i płaskich, co stanowi około 1 351 500 tys. m2 tego materiału. W miastach zabudowanych jest około 400 mln m2 płyt azbestowo cementowych, a na wsiach około 1 mld m2. W Polsce po II wojnie światowej do produkcji wyrobów azbestowo cementowych wykorzystano około 2 mln ton azbestu. Był to głównie azbest chryzotylowy. Oprócz azbestu chryzotylowego do produkcji wyrobów azbestowo cementowych wykorzystano azbest amozytowy (około 8,5 tys. Mg) i azbest krokidolitowy (około 86 tys. Mg). W Polsce działało prawie 30 zakładów produkujących materiały azbestowe. Produkcja płyt azbestowo–cementowych w Polsce, rozpoczęła się w 1908 roku w Krakowie, a następnie w 1910 roku został uruchomiony w Lublinie zakład „Eternit” (od tej nazwy przyjęto u nas określenie płyt azbestowo–cementowych, zwanych do dzisiaj eternitem) zaś w 1920 roku, w Ogrodzieńcu.
Pierwsze informacje o toksyczności azbestu pojawiły się pod koniec XIX wieku. Były to jednak sporadyczne stwierdzenia patologów po zgonie osób przebywających przy tym minerale. Dopiero w latach 80-tych XX w. w Stanach Zjednoczonych wybuchła „azbestowa panika”. Rozpoczęto usuwanie azbestu z miejsc, w których przebywali ludzie.
Azbest uznano za groźną substancję kancerogenną. Jego chorobotwórcze działanie zależy od: specyficznych właściwości włókien (kształt, rozmiar), rodzaju azbestu (skład chemiczny, budowa krystaliczna, trwałość w płynach ustrojowych itp.), współudziału innych kancerogenów, adsorbowanych na powierzchni struktur włóknistych, dawki skumulowanej (stężenia azbestu w powietrzu i czasu trwania narażenia) i odporności organizmu.
Struktury włókniste azbestowe zwane respirabilnymi, stanowią zagrożenie utraty zdrowia, ponieważ posiadają odpo¬wiednie wymiary, aby przedostać się do płuc poprzez drogi oddechowe. Wdychanie owych struktur może doprowadzić do zachorowania na pylicę azbestową, raka płuc, międzybłonniaka. W opinii ekspertów pylica azbestowa znacznie utrudnia oddychanie i może być czynnikiem zwiększającym śmiertelność. Rak płuc prowadzi do śmierci w 95% przypadków. Rak płuc może być również następstwem pylicy azbestowej. Międzybłoniak jest chorobą nieuleczalną i prowadzi zazwyczaj do śmierci w ciągu 12-18 miesięcy od stwierdzenia choroby. Szacuje się, że w Europie szczyt zapadalności na międzybłoniaka opłucnej, jako skutek stosowania azbestu, przypadać będzie na lata 2010-2020. Aktualnie szacuje się liczbę przypadków nowotworów azbestozależnych na około 65 tys. rocznie ze wzrostem do 100 tys. w kolejnych latach.
Produkcja wyrobów azbestowych w Polsce została zakazana Ustawą z dnia 19 czerwca 1997r. o zakazie stosowania wyrobów zawierających azbest. Do 28 września 1998 roku została zakończona produkcja płyt azbestowo cementowych (a wcześniej innych wyrobów zawierających azbest). Po 28 marca 1999 roku zakazano obrotu azbestem i wyrobami azbestowymi. Zgodnie z tą ustawą, Minister Gospodarki w porozumieniu z Ministrem Ochrony Środowiska określał corocznie wykaz wyrobów zawierających azbest dopuszczonych do produkcji lub do wprowadzenia na polski obszar celny. Całkowity zakaz stosowania azbestu na terytorium Polski wprowadzono dopiero na początku 2005 roku.
Z uwagi na skalę problemu, wynikającą z dużej liczby wyrobów zawierających azbest przewidzianych do usunięcia, wysokie koszty przedsięwzięcia i ogólnokrajowy zasięg, konieczne stało się opracowanie długofalowych programów usuwania tych wyrobów z terytorium Polski. Terminem planowanym ich całkowitego usunięcia jest rok 2032.
-Obecnie w Polsce największe zagrożenie skażenia powietrza azbestem stanowią antropogeniczne źródła, a wśród nich pokrycia dachowe wykonane z falistych płyt eternitowych, izolacje ścian wszelkiego rodzaju budowli itp.- podkreśla Marta Rożkowicz.- W kraju użytkowane są wyroby azbestowe, których wiek wynosi od 10 do 50 lat. Przy zaplanowanym ich usunięciu do roku 2032, wiele z tych wyrobów przekroczy wszelkie normy i granice bezpiecznego użytkowania, w tym również płyty azbestowo cementowe. Producenci płyt azbestowo cementowych, stosowanych przede wszystkim w budownictwie, określali czas użytkowania swoich wyrobów na 30 lat pod warunkiem, że były one prawidłowo położone i zamontowane, pomalowane farbą akrylową oraz konserwowane co 5 do 7 lat. Na niszczenie płyt azbestowo-cementowych i ilość emisji struktur włóknistych azbestu do powietrza duży wpływ mają czas użytkowania, warunki klimatyczne oraz zanieczyszczenia chemiczne powietrza atmosferycznego, jak również mechaniczne uszkodzenia płyt. Korozja materiałów azbestowo-cementowych może być powierzchniowa, jak również obejmować głębsze partie materiału. W powietrzu czystym, wiejskim przebiega wolniej i wynosi 0,02-0,1 mm/rok. W rejonach występowania kwaśnych deszczów przebiega szybciej i osiąga do 1 mm/rok. Powoduje ona uwalniane się azbestu z płyt. Emisja struktur azbestu do powietrza o długości większej niż 5 µm może wynosić od 6000 do 11 000 włókien z jednego metra kwadratowego w ciągu jednej minuty. Zanieczyszczenie to po wprowadzeniu do powietrza może unosić się w nim bardzo długo i znacznie się rozprzestrzeniać. O skali problemu zagrożenia zanieczyszczenia środowiska azbestem i utraty zdrowia ludzi w Polsce świadczy fakt, że w nadchodzących dwudziestu trzech latach powinien nastąpić demontaż około 14 mi¬lionów Mg materiałów azbestowo-cementowych z dachów i elewacji budynków a na¬stępnie przewiezienie ich na składowiska odpadów niebezpiecznych lub ich utylizacja w odpowiednich reaktorach mikrofalowych, które są urządzeniami przewoźnymi. W urządzeniach tych zachodzi przekształcenie włóknistych struktur azbestowych w materiał obojętny dla środowiska. W celu określenia narażenia populacji generalnej w ekspozycji środowiskowej na pył azbestu prowadzone są kontrole stężeń azbestu w powietrzu.
Mając na względzie zagrożenie życia ludzkiego przez śmiertelnego wroga jakim jest azbest, rząd Polski podjął inicjatywę usuwania go ze środowiska naturalnego, uruchamiając już w 2002 r. „Program usuwania azbestu i wyrobów zawierających azbest stosowanych na terenie Polski”. W 2009 roku został zastąpiony przez „Program Oczyszczania Kraju z Azbestu na lata 2009-2032” (POKzA). Zakłada on sukcesywne usuwanie szkodliwych wyrobów zawierających azbest w kolejnych latach: – w okresie 2009-2012 – 28% odpadów tego typu; w okresie 2013-2022 – 35% odpadów; w okresie 2023-2032 –37 % odpadów.
Utrzymuje cele poprzedniego Programu ale jednocześnie określa nowe zadania niezbędne do oczyszczenia kraju z azbestu, wynikające ze zmian gospodarczych i społecznych, jakie nastąpiły m. in. w związku ze wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. W POKzA wsparcie finansowe ze środków budżetowych ukierunkowane jest głównie na wzmocnienie procesu inwentaryzacji wyrobów zawierających azbest przez dofinansowanie gminnych, powiatowych i wojewódzkich planów usuwania wyrobów zawierających tę substancję. Jest również przeznaczane na prowadzenie działań edukacyjno-informacyjnych oraz szkoleń, między innymi właścicieli nieruchomości, którzy będą mogli samodzielnie usuwać wyroby zawierające azbest z terenu swojej nieruchomości przy zachowaniu odpowiednich środków bezpieczeństwa i higieny pracy. Oszacowano, że całkowity koszt realizacji Krajowego Programu do roku 2032, wyniesie około 48 mld. złotych, z czego 711 mld. pochodzić będzie z funduszy ekologicznych
Dostępne w przyszłości instrumenty finansowania demontażu, transportu i unieszkodliwiania usuniętych wyrobów zawierających azbest to:
| – | pożyczki i dotacje ze środków krajowych funduszy ochrony środowiska, których beneficjentami są jednostki samorządu terytorialnego, |
| – | środki unijne w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 oraz regionalnych programów operacyjnych, których beneficjentami mogą być m.in. jednostki samorządu terytorialnego oraz ich związki, podmioty świadczące usługi z zakresu zadań własnych jednostek samorządu terytorialnego, jednostki organizacyjne jednostek samorządu terytorialnego posiadające osobowość prawną, spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty mieszkaniowe, gminy wiejskie, miejsko-wiejskie i miejskie, młodzi rolnicy, rolnicy podejmujący działalność nierolniczą, |
| – | kredyty komercyjne i preferencyjne (z dopłatami wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej do oprocentowania kredytu). |
Jednak eksperci w tej dziedzinie zadają się pytanie. Czy zaproponowane działania w POKzA przyniosą korzyści społeczne, ekonomiczne i ekologiczne polegające na zmniejszeniu emisji włókien azbestu, uzyskaniu poprawy ochrony zdrowia mieszkańców, poprawie wyglądu zewnętrznego obiektów budowlanych i ich stanu technicznego? Prawdopodobnie planowane wprowadzenie systemowego finansowania prac związanych z usuwaniem wyrobów azbestowych z różnego typu budynków, poprawi ich wygląd i stan techniczny. Jednak największe obawy związane są z umożliwieniem właścicielom nieruchomości, samodzielnego usuwania wyroby zawierające azbest z terenu swojej nieruchomości. Czy każdy właściciel nieruchomości, po stosownym przeszkoleniu, na pewno zadba o zachowanie odpowiednich środków bezpieczeństwa i higieny pracy w czasie samodzielnego usuwania tych niebezpiecznych materiałów ze swojej posesji?
Wpisując się w ogólnopolski program walki z azbestem, tym śmiertelnym wrogiem dla ludzi i środowiska naturalnego Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, uznał to zadanie za priorytetowe. W związku z tym, z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej została podpisana umowa na wspólne dofinansowanie zadań związanych z usuwaniem azbestu i wyrobów azbestowych w województwie śląskim w latach 2011 – 2012.
Jak podkreśla Gabriela Lenartowicz, prezes WFOSiGW, daje ona możliwość uzyskania wsparcia ze środków publicznych na likwidację wyrobów z azbestem pochodzących z domów i obiektów należących do osób fizycznych. Umowa zakłada, że samorządy gminne, posiadające na swoim terenie zinwentaryzowane i objęte gminnym programem likwidacji azbestu wszelkie obiekty zawierające odpady azbestowe, mogą na ich likwidację uzyskać- ze środków NFOŚiGW- dotację w wysokości 50% kosztów kwalifikowanych. Pozostałe dofinansowanie może pochodzić ze środków WFOŚiGW w formie preferencyjnej pożyczki, która w połowie może zostać umorzona bez konieczności przeznaczenia umorzonej kwoty na nowe zadanie proekologiczne. Z dofinansowania skorzystać mogą właściciele wszystkich obiektów objętych gminnym programem usuwania azbestu. W praktyce daje to szansę na sfinansowanie bezzwrotne w wysokości do 75% procent kosztów dotyczących zdjęcia azbestu, transportu i jego unieszkodliwienia. Prace te muszą zostać jednak wykonane przez firmę posiadającą odpowiednie zezwolenia na wykonywanie tego typu zadań, co powinno być stosownie udokumentowane. Na realizację tego dwuletniego programu przewidziano ok.5 mln złotych, w tym 2,5 mln zł przekazanych z NFOŚiGW.
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach traktuje te zadania jako poważne wyzwania służące nie tylko dostosowaniu naszych realiów do norm panujących w Unii Europejskiej ale także pozwalające nam żyć zdrowo i bezpiecznie w przyjaznym środowisku. Dlatego od 2004 roku na realizację 130 przedsięwzięć związanych z likwidacją ponad 9 tysięcy ton odpadów azbestowych udzielono pożyczek w kwocie ponad 10 mln zł oraz dotacji w kwocie 14 mln zł. Tylko w 2010 roku ze środków WFOŚiGW w Katowicach na wsparcie zadań związanych z usuwaniem i unieszkodliwianiem azbestu wydano w postaci preferencyjnych pożyczek ponad 3,7 mln złotych. Z dofinansowania skorzystało 17 gmin z woj. śląskiego, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe przez indywidualni przedsiębiorcy. Teraz pojawiła się realna szansa, by z dofinansowania ze środków publicznych mogli korzystać także właściciele prywatnych domów.






Oprac: Mira Borkiewicz
Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach
Pakiet dla redukcji czy handlu emisjami CO2?
Dwa kraje „produkujące” w skali globalnej największe ilości CO2, czyli Chiny (21 proc. światowej emisji) i USA (20 proc.) powiedziały 5 miesięcy temu, na grudniowej Konferencji Klimatycznej ONZ w Cancun: NIE dla zobowiązań ograniczenia emisji CO2. I to z jednego zasadniczego powodu – szkodliwego wpływu tego rodzaju obciążeń dla gospodarki wielu krajów.
Powodów tych jest oczywiście więcej, począwszy od wzajemnie wykluczających się teorii w kwestii odpowiedzialności za wzrost tej emisji (człowiek czy Słońce i oceany), a skończywszy na braku rzetelności prezentowania danych o w słynnym raporcie Ala Gore oraz akcji Alarm 650.000, wg której mamy poziom emisji CO2 najwyższy od 650.000 lat… Czy nikt nie zapytał, kto i jak go wtedy mierzył, no i jak przekazano nam dane tamtych pomiarów sprzed setek tysięcy lat?
Problemy skutków emisji CO2 dla klimatu Ziemi zostawiają zbyt wiele pytań bez jednoznacznych odpowiedzi, zależnych bardziej od „wyznawania” takiego czy innego poglądu, dlatego trudno pojąć, dlaczego Polska zamierza podpisać w kwietniu pakiet klimatyczno-energetyczny UE, zamiast pójść śladem tych, którzy w Meksyku powiedzieli zdecydowane NIE – w obronie rozwoju gospodarczego umożliwiającego inwestowanie także w nowoczesne technologie energetyczne.
DOGMATY I FAKTY
Mamy dziś sytuację następującą: największe gospodarki świata mówią – NIE zakładamy sobie pętli na szyję, a Polska zamierza to zrobić podpisując pakiet klimatyczno-energetyczny UE, przy czym wkłada w tę pętlę głowy wszystkich obywateli, skazując nas na kontrybucję w postaci 90 procentowego wzrostu cen za energię. Czy ktoś zapytał społeczeństwo o zgodę na taki haracz i to w imię nieudowodnionych teorii?
Prof. Krzysztof Żmijewski mówi wprost: „(…)dla naszej energetyki, a przede wszystkim dla naszej gospodarki, unijny pakiet klimatyczno-energetyczny to niemal wyrok śmierci. (…) nie rozumiem, dlaczego spalanie gazu wydobywanego np. w Rosji miałoby być zgodne z normami UE, a gazu syntezowego, spalanego na Śląsku pod ziemią – nie.” Jednak pytań, na które wypadałoby odpowiedzieć płatnikowi tego złowrogiego dla naszej gospodarki pomysłu jest zdecydowanie więcej, począwszy od tego, czy większy niż 5 proc. poziom CO2 w powietrzu jest dla człowieka i jego kondycji czynnikiem przyjaznym czy szkodliwym?
Kolejne dotyczy kwestii proporcjonalności w ponoszeniu odpowiedzialności, czyli kto powinien być liderem krucjaty ratującej nasz glob przed klimatycznymi skutkami emisji CO2 (skoro ma ona tak zasadniczy i groźny wpływ na klimat naszej planety), jeśli nie najwięksi (i zarazem najbogatsi) „producenci” tego gazu, odpowiedzialni za 61 proc. globalnej emisji CO2? Bo odpowiada za nią 10 krajów; oprócz wspomnianych już Chin i USA, Rosja, Indie, Japonia, Niemcy, Kanada, Wielka Brytania, Korea Płd. oraz Iran, jednak liderem misji zbawienia świata przed skutkami emisji CO2 stała się UE, a mówiąc precyzyjnie – 15 bogatych jej państw, które mają daleko bardziej nowoczesne systemy energetyczne niż 12 nowych członków UE i za sprawą pakietu klimatycznego zapewnią sobie dostatni byt dzięki handlowaniu opłatami za emisje CO2, – kupowanymi przez kraje uboższej części UE. To12 UE stanie się płatnikiem programu, który pod pretekstem redukcji emisji CO2 zamieni nas w klientów przemysłu „czystych energii” – na co najmniej 20 lat.
Tłumaczy to zwarty front dezinformacji na temat bezwzględnych „liderów” emisji CO2 na świecie oraz intensywne wmawianie opinii publicznej, że za klimat naszej planety większą odpowiedzialność ponoszą kraje w większości mniej rozwinięte i emitujące 39 proc. CO2 (czyli mniejszą część światowej emisji tego gazu), niż 10 gigantów gospodarczych, odpowiedzialnych za 61 proc. emisji.
A przecież racjonalnie oceniając sytuację, w obronie klimatu Ziemi pasa zacisnąć powinni raczej najbogatsi, a zarazem najwięksi sprawcy owego problemu.
Dlaczego zatem Polska tak potulnie przyjmuje ów pakiet, skoro jego faktyczny wpływ na redukcję emisji CO2 jest co najmniej dyskusyjny w sferze proponowanych rozwiązań i podważany, nie tylko przez naukowców, ale także przez takie fakty jak marcowa katastrofa w japońskich elektrowniach jądrowych – po trzęsieniach ziemi i przejściu tsunami?
Czy obrana przez UE droga redukcji emisji CO2 jest celem faktycznym i realnym, czy raczej grą pozorów i walką o zupełnie inne interesy (czyli handel emisjami), w której Polska powinna zagrać zdecydowanie o interesy własne?
DLACZEGO MY?
Według Eurostatu Polska w roku 2010 zajęła 5 od tyłu miejsce w rankingu zamożności państw Unii Europejskiej. Za nami są Łotwa, Litwa, Rumunia i Bułgaria.
Niestety – jeśli nie obalimy handlarskiej części unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego, to za chwilę zabraknie dla nas miejsca nawet na końcu ogona tej statystyki… Bo spadniemy do poziomu zamożności w krajach trzeciego świata.
Któż inny ma zatem zawalczyć z dogmatami i manipulacjami tej kosztownej maszynerii urzędniczej, pozornie dążącej do ochrony klimatu Ziemi, a w praktyce do wieloletniego drenażu biedniejszych państw UE przy pomocy handlu emisjami, uprawnieniami i upustami – jeśli nie my? Kto inny ma tyle powodów, aby obalić tę niby umowę, faktycznie utrwalającą skansen energetyczny w biedniejszej części UE – jeśli nie kraj najbardziej zainteresowany inwestowaniem w nowoczesne technologie spalania węgla i zgazowania węgla nowej generacji – jeśli nie Polska? Kraj mogący najwięcej stracić na wprowadzeniu w życie pokrętnych zasad handlu emisjami CO2, bardziej zasługujących na nazwanie ich kontrybucją?
Bo który kraj, poza Polską, swoją energię elektryczną pozyskuje w 94 procentach z węgla? I który kraj UE ma takie zasoby węgla kamiennego jak Polska i który ma tak duży, bo 50 proc. udział w jego obecnej produkcji? Zatem kogo, poza nami tak żywotnie dotknie ów pakiet?
Naukowcy mają kompletnie rozbieżne zdania w zasadniczych kwestiach i spierają się o to, co, kto i jak powoduje ocieplenie klimatu Ziemi, a nawet o to, czy on ociepla się czy może jednak się schładza…
W tym wirze zwalczających się argumentów, losem klimatu świata martwi się tylko Unia Europejska, gotowa w imię utopii zrujnować państwa nowej UE i to tuż po fiasku grudniowej konferencji ONZ w Meksyku, gdzie jednoznacznie stwierdzono, że przyjęcie zobowiązań do redukcji emisji gazów cieplarniach byłoby szkodliwe dla rozwoju gospodarczego wielu krajów…
Dlaczego Polska, 5 miesięcy później gotowa jest podpisać ów pakiet, tak jakby nikt nigdy nie miał wątpliwości, co do samej teorii zamienionej już w dogmat oraz do końcowej wersji pakietu, skrajnie niekorzystnej dla Polski? I tak, jakby nie było 11 marca 2011 roku i katastrofy w japońskich elektrowniach jądrowych?
MANIPULACJE
Profesor. Krzysztof Żmijewski udowodnił w wielu publikacjach, że regulacje pakietu klimatycznego nie mają na celu zmniejszenia emisji CO2.
„Przegląd zastosowanych rozwiązań, a w szczególności rozwiązań, z których zrezygnowano prowadzi do jednoznacznego wniosku, że rzeczywiste cele pakietu klimatyczno – energetycznego to:
| – | maksymalizacja ceny uprawnień do emisji wraz z maksymalizacją obrotu tymi uprawnieniami – szczególnie wtórnego. Realizacja tego celu prowadzi m.in. do znacznego wzrostu kosztu systemu handlu emisjami dla gospodarek, a zwłaszcza dla tych, które są silnie nawęglone; |
| – | eliminacja węgla z europejskiego energymix i zastąpienia go innymi, mniej emisyjnymi paliwami. W horyzoncie 2020 r. oznacza to promocję gazu ziemnego, ponieważ żadnego innego rozwiązania w tej perspektywie osiągnąć się nie da (rozwój energetyki jądrowej i odnawialnej wymaga czasu, środków i uwzględnienia wielu złożonych uwarunkowań). W praktyce prowadzi to do zwiększenia wpływu Gazpromu na energetyki europejskie, co Państwa EU-15 uważają za rozwiązanie zwiększające bezpieczeństwo energetyczne ich części Europy.(…) |
| – | promocja, a w efekcie znacznie zwiększona sprzedaż know – how złożonych technologii zero – i nisko – emisyjnych. Sprzedawcami zamierzają być państwa EU – 15, kupcami mają być EU – 12 i reszta świata.” (artykuł „Problemy polskiej energetyki” zamieszczony w portalu WNP oraz „Informacja o spotkaniach GREEN EFFORT GROUP (G-6) w Dyrektoriatach Generalnych ds. energii, środowiska i przedsiębiorczości”) |
GRA INTERESÓW
Współczesny rozwój nauki pokazuje, że każde kolejne badania przynoszą więcej pytań niż odpowiedzi. Mamy zatem wątpliwą teorię, a zbudowany na niej skomplikowany system działań i regulacji, niezwykle kosztownych dla Polski, buzi wątpliwości, co do jego prawdziwych celów i skuteczności. Na dodatek – w kontekście katastrofy w japońskich elektrowniach jądrowych – wszystkie te zastrzeżenia radykalnie zwiększają swój ciężar gatunkowy i skłoniły europosła Adama Gierka do stwierdzenia: „Pakiet do renegocjacji”… Można tylko dodać:
NARESZCIE !
Sądzę, że trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii uświadomi, nawet eurotechnokratom, ułomność ludzkich regulacji wobec faktu, że od milionów lat przyroda rządzi klimatem i żadne urzędnicze czary-mary nie mają wpływu na rozwój wydarzeń rozgrywających się w atmosferze Ziemi i na przestrzeni tysięcy, czy setek tysięcy lat…
Niestety – opinia publiczna od lat bombardowana bardziej dogmatami, niż informacjami o faktycznych skutkach klimatycznych emisji CO2 jest już tak mocno zmanipulowana, że nie kojarzy katastrofy w japońskiej elektrowni jądrowej ze szkodliwą dla globalnego klimatu jonizacją atmosfery, spowodowaną emisją radioaktywnych gazów, tak jak cicho było w ubiegłym roku o groźnych, globalnych skutkach dla ziemskiej atmosfery, emisji pyłów i gazów wulkanicznych – po wybuchu islandzkich wulkanów. A przecież świat, w tym nasz kraj, odczuł fatalne skutki tych wydarzeń w postaci szaleństw pogodowych w 2010 roku, takich jak gigantyczne powodzie, susze, huragany i ataki zimy.
SCENARIUSZ PIĘKNEJ KATASTROFY
Wyliczenie strat Polski w wyniku wprowadzenia regulacji pakietu klimatycznego są miażdżące i wielokrotnie publikowane (w największym skrócie są to zobowiązania na poziomie 90 miliardów euro, 90 procentowa podwyżka cen energii i brak środków na unowocześnienie naszej energetyki oraz badania i budowę instalacji czystej energii)). Unia Europejska forsuje bezwzględnie ten intratny dla jej bogatej 15 pakiet, a Polska mimo wyraźnych i oczywistych zagrożeń – nie stawia veta i jest gotowa złożyć podpis pod tym wyrokiem śmierci dla naszej gospodarki… Czy można zrozumieć i zgodzić się na taką postawę naszego państwa?
Istotą zagrożenia jest bowiem radykalne zmniejszenie konkurencyjności naszej gospodarki na skutek skokowego wzrostu cen energii uzyskiwanej ze spalania węgla (od roku 2013), obciążonej opłatami za emisję CO2 i akcyzą za węgiel, co przeniesie się na koszty produkcji przemysłowej, działalności usługowej, funkcjonowania instytucji publicznych, kulturalnych i transportu, w tym dychawicznej polskiej kolei. Kosztem pakietu będzie też blokada modernizacji polskiej energetyki, opartej na własnych surowcach, bo kto zechce inwestować w tak drogi biznes, niepoprawny ekologicznie i politycznie? A polskie firmy przeżyły już w roku 2008 podwyżkę ceny energii elektrycznej o 90 proc. (Tak na marginesie: właśnie w tych dniach KE wszczęła postępowanie o naruszenie zasad konkurencyjności wobec kolei niemieckiej, która swoim spółkom sprzedawała energię elektryczną w niższej taryfie.)
Dodając do tego zapowiadaną na rok 2012 podwyżkę akcyzy (do ok. 36 zł na tonę) oraz możliwość obciążenia górnictwa węglowego podatkiem od podziemnych wyrobisk górniczych w nowej ustawie Prawo Geologiczno-Górniczego – mamy przed sobą scenariusz pięknej katastrofy gospodarki narodowej.
Wprawdzie i akcyza i opłaty za emisje przewidują cały katalog zwolnień i upustów, ale dla znawców tematu i zwykłych śmiertelników trenujących „ścieżki zdrowia” w naszych rozmnażających się urzędach, a także dla znawców eurobiurokracji – cała ta urzędnicza dłubanina to jedynie okazja zatrudnienia armii bezproduktywnych pracowników, przeliczających wszystkie wskaźniki, uprawnienia, upusty oraz kwoty i „produkujących” tylko kolejne koszty. No i otwarcie drzwi do nadużyć. Dobitnie podsumował to Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie, stwierdzając w artykule „CO2, akcyza i niepotrzebne komplikacje”:
„Kiedy zacznie się coś ograniczać i stosować wyłączenia w tych ograniczeniach –zaczynają się pojawiać – hmmm… – komplikacje, by nie powiedzieć – możliwość nadużyć. Proszę sobie wyobrazić, o ile prostsza i bardziej przejrzysta byłaby sytuacja wytwórców energii elektrycznej i ciepła, gdyby Unia Europejska przestała wierzyć w złowrogi wpływ siłowni na klimat kuli ziemskiej…”
A kto zyska? Odpowiedź jest w przywołanym na początku artykule prof. K. Żmijewskiego, który stwierdza:„Unia wprost robi wszystko, by zwiększyć koszty produkcji energii, a nie je zmniejszać. Dzięki temu będzie mogła łatwiej „sprzedać” swoje zielone technologie, które przy mniejszych kosztach produkcji energii byłyby kompletnie nieopłacalne.”
I na koniec opinia internauty, o kwestii bardzo istotnej, a kompletnie przemilczanej w unijnym pakiecie klimatycznym;„(…) podtrzymuję swoje przekonanie o zupełnie błędnym rozdmuchiwaniu sprawy CO2, z wyłączeniem całego innego świństwa opartego na pierścieniu benzenowym, doprawionym metalami ciężkimi. W moim przekonaniu kryje się za tym wyłącznie pretekst do ingerowania w sprawy istotne dla wielu państw, tych słabszych (ze wszystkimi tego konsekwencjami), jest to (…) przede wszystkim instrument do drenowania naszych kieszeni.”
Oprac.: Eugenia Plucik
Pasje Profesora
Rozmowa z prof. dr. hab. inż. Janem Wachowiczem, zastępcą naczelnego dyrektora
Głównego Instytutu Górnictwa ds. badań i wdrożeń.
-Główny Instytut Górnictwa bez wątpienia jest wiodącą palcówką badawczo-rozwojową, która zdobyła sobie niekwestionowaną pozycję w świecie nauki, zarówno w Polsce, jak i w świecie. Instytut, jak również Pan Profesor osobiście, doznaliście wielu wyrazów uznania. W jaki sposób zostaliście ostatnio uhonorowani?
– Nie sposób wymienić wszystkie nagrody i wyróżnienia, które ostatnio otrzymał Instytut, a właściwie jego pracownicy. Zawsze podkreślam, że gwarantem wysokiej jakości usług oferowanych przez GIG jest wykwalifikowana kadra z „otwartymi głowami” na wszelkie nowatorskie osiągnięcia w dziedzinie nauki. Póki co, w tym roku Instytut otrzymał: wyróżnienie Związku Pracodawców Górnictwa Węgla Kamiennego OSKARD 2011 za wszechstronne i twórcze kształtowanie nowoczesnego przemysłu węglowego; tytuł Górniczy Sukces Roku 2010 w kategorii INNOWACYJNOŚĆ, wyróżnienie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za działalność wynalazczą podczas XVIII Giełdy Polskich Wynalazków nagrodzonych na światowych wystawach w Warszawskim Muzeum Techniki. Sięgając rok wstecz- lista nagród jest również satysfakcjonująca. Wymienię kilka: wyróżnienie w konkursie Panteon Polskiej Ekologii w kategorii projekt za HUGE – podziemne zgazowanie węgla ukierunkowane na produkcję wodoru; Srebrny Medal na Światowych Targach Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik, BRUSSELS INNOVA 2010 za przyrząd do mierzenia emisji ditlenku węgla z hałd kopalnianych; Złoty Medal z Wyróżnieniem Międzynarodowej Warszawskiej Wystawy Innowacji IWIS 2010 nadany przez Jury Konkursowe za „Górniczy laser typu EW-3”; Medal INTARG oraz tytuł „LIDER INNOWACJI” za wspólny wynalazek Uniwersytetu Śląskiego, Głównego Instytutu Górnictwa i Politechniki Śląskiej pt. „Sposób otrzymywania polimerowych materiałów fotoluminescencyjnych”
-Jest Pan Profesor współtwórcą sukcesów GIG-u, w którym w 1971 roku, podjął Pan pracę w Zakładzie Urabiania i Obudowy Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, i z którym związany jest po dziś dzień. Uczestniczył Pan wówczas w pracach zespołu zajmującego się problematyką cieczy hydraulicznych dla obudów zmechanizowanych i gospodarką smarową w górnictwie. Czego konkretnie dotyczyły te badania?
– Moje zainteresowania naukowo-badawcze koncentrowały się na zagadnieniu trudno palnych cieczy hydraulicznych, które nabrało szczególnego znaczenia po tragicznym pożarze w kopalni „Lenin” w roku 1972, spowodowanym zapaleniem się oleju hydraulicznego. Brałem udział w pracach dotyczących opracowania trudno palnych cieczy hydraulicznych dla górnictwa, które zostały wdrożone do przemysłowej produkcji i stosowania. Były to oleje emulgujące, płyn do testowania i konserwacji obudów POLIKON – test oraz cała gama trudno palnych cieczy hydraulicznych typu mikroemulsji i roztworowych. Część tych wyników została opublikowana w czasopismach krajowych i zagranicznych. Opracowane zostały również metody badania i kryteria oceny właściwości omawianych cieczy i uszczelnień odpornych na ich działanie. Wykorzystano je do ustanowienia norm branżowych, na podstawie których badano i oceniano wyroby dopuszczane do stosowania w górnictwie. Jednak okazało się w praktyce, że zastosowanie nowych, nie znanych kompozycji cieczy hydraulicznych było przyczyną poważnych zakłóceń pracy urządzeń hydraulicznych spowodowanych nadmiernym zużyciem elementów trących. Podjęliśmy zatem badania zmierzające do wyeliminowania tego zjawiska poprzez opracowanie nowych, uszlachetnionych cieczy hydrauliczno-smarowych oraz środków poprawiających ich właściwości smarne. Jako członek zespołu rozwiązującego tę problematyką jestem współtwórcą szeregu oryginalnych rozwiązań, z których trzynaście zostało opatentowanych i wdrożonych do przemysłu. Właśnie wyniki badań dotyczących nowej grupy cieczy hydraulicznych i smarownych otrzymanych przy użyciu estrów alkiloarylofosforowych były podstawą pracy doktorskiej, którą obroniłem w marcu 1979 roku na Uniwersytecie Śląskim, a jej wyniki opublikowano w biuletynie Institute of Petroleum w Wielkiej Brytanii. Kiedy zostałem kierownikiem Laboratorium Nowych Materiałów dla Górnictwa w Samodzielnym Zakładzie Inżynierii Materiałowej, wraz ze swoim zespołem, skupiliśmy się na pracach, które dotyczyły opracowań, badań i oceny właściwości materiałów oraz wyrobów z materiałów niemetalowych przeznaczonych dla górnictwa. W rezultacie prowadzonych w Zakładzie badań, przy współpracy z Instytutem Ciężkiej Syntezy Organicznej, opracowana została technologia wytwarzania i stosowania emulgującego koncentratu Emulkop S, do otrzymywania trudno palnych cieczy hydraulicznych dla obudów zmechanizowanych oraz koncentrat mikroemulsyjny Alkop do sporządzania cieczy hydraulicznych, szczególnie przydatnych dla obudów ze sterowaniem pilotowym. Rozwiązania te zostały opatentowane i wdrożone na szeroką skalę w kopalniach. Natomiast w roku 1996 opracowaliśmy technologię oleju emulgującego na bazie recyklatów olejów przepracowanych, umożliwiającego stosowanie go do sporządzania cieczy hydraulicznej wód dołowych o twardości do 40 st. N. Kolejnym wyzwaniem były badania nad nowymi wyrobami z materiałów niemetalowych dla górnictwa, w stosunku do których poza zgodna z przeznaczeniem funkcjonalnością, wymagane było uzyskanie odpowiednich właściwości antyelektrostatycznych i trudno palnych. Ich efektem były m.in. receptura trudnopalnych mieszanek gumowych TMG – 2, technologia specjalnych, opatentowanych środków do obniżania palności wyrobów z tworzyw sztucznych i gumy (antypiren FUM-S i FUM-R, antypiren boranowo-cynkowy), których produkcja uruchomiona została w Zakładach Chemicznych „Tarnowskie Góry”. Antypiren FUM-S znalazł przede wszystkim zastosowanie jako środek służący do obniżenia palności tkaniny lutniowej, a jego wodorozcieńczalna modyfikacja FUM-R jako impregnat przeciwogniowy do drewna kopalnianego. Opracowana, przy współpracy z Instytutem Metali Nieżelaznych, technologia otrzymywania antypirenu boranowo-cynkowego przeznaczonego do uniepalniania mieszanek gumowych dla taśm przenośnikowych wykorzystywała produkty odpadowe przemysłu chemicznego. Przełomem w zakresie bezpieczeństwa w kopalniach węgla kamiennego było opracowanie, w latach osiemdziesiątych, technologii produkcji trudno palnych taśm przenośnikowych z PCW. Mój udział w tym przedsięwzięciu obejmował badania palności i właściwości fizyko-chemicznych taśm oraz badania atestacyjne w celu dopuszczenia ich do stosowania w górnictwie. Podobny zakres prac był także moim udziałem w opracowanej i wdrożonej w 1992 r. do produkcji w Fabryce Taśm Transportowych „Stomil” w Wolbromiu, technologii produkcji taśm przenośnikowych chloroprenowych. Stosowanie w kopalniach wyrobów z tworzyw sztucznych wiąże się z dużym zagrożeniem pożarowym. Dlatego jednym z podstawowych działań, kierowanego przeze mnie zespołu, były badania palności materiałów. Na ich podstawie opracowane zostały metody badania i kryteria oceny palności materiałów, które zostały zatwierdzone przez Wyższy Urząd Górniczy jako obowiązujące przy atestacji.
– Zebrane przez Pana doświadczenia i osiągnięcia badawcze w zakresie problematyki palności taśm przenośnikowych stały się podstawą pracy, która jest pierwszym w świecie opracowaniem naukowym przedstawiającym w sposób kompleksowy owe zagadnienia. Na czym opierają się jej nowatorskie wartości?
– Publikacja pt. „Palność taśm przenośnikowych jako czynnik zagrożenia pożarowego w kopalniach węgla kamiennego” stanowiła podstawę mojej rozprawy habilitacyjnej. W pracy tej, w sposób. szczegółowy, przedstawiłem zagadnienia zagrożenia pożarowego wynikającego ze stosowania do transportu urobku w kopalniach przenośników taśmowych. W większości przypadków przyczyną powstania pożaru taśmy było tarcie, a w szczególności tarcie nieuruchomionej taśmy o bęben napędowy przenośnika. Najskuteczniejszą metodą przeciwdziałania powstawaniu tego zjawiska, okazało się stosowanie taśm trudnopalnych. Ocena trudnopalności taśm przenośnikowych przeprowadzana był w Polsce na podstawie wyników badań pięciu testów” płomieniowego, sztolni modelowej, wskaźnika tlenowego, ciernego i sztolni pożarowej. Wykazano, że pomiędzy wynikami tych testów nie występuje korelacja co uniemożliwia ich porównanie. Na podstawie badań palności taśm z wykorzystaniem kalorymetrii zużycia tlenu opracowałem metodę prognozowania wyników badania palności taśm w sztolni pożarowej przy użyciu kalorymetru stożkowego. Określiłem kryteria, na podstawie których możliwe jest, wykorzystując wyniki badań taśm metodą kalorymetru stożkowego, dokonanie oceny ich palności na dotychczas obowiązującym poziomie. Istotne jest wskazanie korelacji pomiędzy ilością ciepła wydzielonego podczas spalania taśmy w sztolni pożarowej a ciepłem obliczanym na podstawie parametrów palności (THR, HOC) oznaczanych przy pomocy kalorymetru stożkowego. Nowością jest również wykorzystanie kalorymetrii zużycia tlenu w opracowaniu metody prognozowania zjawiska palenia się taśmy w pełnej skali na podstawie laboratoryjnych wyników badań uzyskiwanych za pomocą aparatu o nazwie kalorymetr stożkowy. Odkryte zależności stanowiły podstawę opracowania nowej metody badania palności taśm przenośnikowych. Konsekwencją badań było opracowanie sposobu obliczania krytycznej temperatury powierzchni, która pozwala na, zgodną z teorią spalania, interpretację zjawiska zapłonu (jednego z podstawowych parametrów palności taśm przenośnikowych) oraz odkrycia zależności pomiędzy krytyczną temperaturą powierzchni taśmy a długością odcinak taśmy spalanej w sztolni pożarowej. Oryginalny charakter, w skali światowej, mają również wyniki badań palności taśm przenośnikowych dotyczące zjawiska nagrzewania się ścierów gumowych z okładek trudno palnych chloroprenowych taśm przenośnikowych powstających podczas tarcia taśmy o ruchome elementy oraz konstrukcję nośną przenośnika. Odkrycie tego zjawiska zwraca uwagę na możliwość zapalenia się węgla gdyż ściany w strumieniu przepływającego powietrza ulegają samo nagrzaniu do temperatury 600 st. C i stanowią potencjalne źródło powstania pożaru egzogenicznego.
– Kolejną Pana pasją jest ochrona ekosystemu, działającego według zasad zrównoważonego rozwoju. Na czym konkretnie skupił Pan Profesor swoje naukowe zainteresowania?
– Drugim kierunkiem moich zainteresowań, które w znaczącym stopniu wynikają z omówionych wcześniej zagadnień dotyczących bezpiecznego stosowania wyrobów z materiałów organicznych, jest problematyka wpływu ich stosowania na środowisko oraz zagadnienia związane z tematyką czystych technologii węglowych. W tym zakresie wraz z kierowanym przeze mnie zespołem rozwinąłem metodę wykonywania oceny oddziaływania na środowisko w oparciu o obliczanie ekowskaźników oraz ocenę cyklu życia produktów i procesów technologicznych związanych z ich wytwarzaniem. Uczestniczę w pracach instytutu obejmujących zagadnienia czystych technologii węglowych. Jestem członkiem Rady programowej projektu realizowanego w ramach programu Ministerstwa Środowiska pt. „Rozpoznanie formacji i struktur do bezpiecznego geologicznego składowania CO2 wraz z ich programem monitorowania”, koordynowanego przez Państwowy Instytut Geologiczny. Od października 2007 roku kieruję projektem rozwojowym dotyczącym bezpiecznego składowania dwutlenku węgla na terenie aglomeracji śląskiej. W ostatnim okresie poszerzyłem moje zainteresowania o problematykę dotyczącą ekologicznych sposobów wykorzystania węgla, do których zalicza się przyszłościowe technologie podziemnego zgazowania węgla. Zainicjowałem w tym zakresie współpracę z naukowcami ukraińskimi z Narodowego Uniwersytetu Górniczego w Dniepropietrowsku, dysponującymi znaczącymi osiągnięciami w dziedzinie modelowania procesu zgazowania węgla oraz prowadzenia eksperymentów w warunkach przemysłowych. W wyniku prowadzonych pod moim kierunkiem prac studialnych, mających na celu poznanie przebiegu zgazowania węgla , opracowany został model matematyczny podziemnego reaktora do zgazowania węgla. Podstawą do utworzenia modelu były opisy formalne procesów fizykochemicznych, które zachodzą w trakcie zgazowania oraz parametry określające jego przebieg uzyskane podczas prowadzonych w GIG-u eksperymentów w skali wielkolaboratoryjnej (projekt HUDGE). Na podstawie wyznaczonego współczynnika korelacji można stwierdzić satysfakcjonującą, dla większości przypadków, zgodność modelu z danymi doświadczalnymi. Wyznaczenie na podstawie modelu matematycznego wartości zmiennych wyjściowych pozwalają na prostszą i łatwiejszą interpretację fenomenologiczną zjawisk zachodzących podczas procesu zgazowania węgla, co daje podstawę do sterowania całym procesem.
– Dziekuję za rozmowę.
Rozmawiała: Mira Borkiewicz
Kultura bezpieczeństwa
„Kultura bezpieczeństwa” jest pojęciem stosunkowo nowym. Problematyka ta stała się przedmiotem zainteresowań zarówno akademickich, jak i praktyki zarządzania dopiero w końcu lat osiemdziesiątych. Termin ten stał się popularny w rezultacie ogłoszenia raportu dotyczącego przyczyn i okoliczności katastrofy nuklearnej w Czarnobylu.
W naszym kraju problematyka kultury bezpieczeństwa pozostawała poza kręgiem zainteresowań badaczy i praktyków organizacji systemów bezpieczeństwa aż do 1996 roku, kiedy to w Głównym Instytucie Górnictwa zrealizowano pierwsze prace z tego zakresu – Ryszard Studenski przedstawił koncepcję kultury bezpieczeństwa w aspekcie wyjaśniania wypadkowości a Joanna Martyka opracowała zestaw narzędzi do badania kultury bezpieczeństwa pracowników. Problem ten kontynuowany był przez autorów w kolejnych publikacjach, np. dotyczących małych i średnich przedsiębiorstw oraz w materiałach opracowanych przez Ryszarda Studenckiego dla studium podyplomowego „Bezpieczeństwo systemów: człowiek- technika- środowisko”. W roku 1998, na Uniwersytecie w Londynie oraz na AGH w Krakowie, przeprowadzono badania porównawcze w 35 polskich oraz 26 brytyjskich przedsiębiorstwach. Wyniki badań potwierdziły istnie różnic w treści poglądów, postaw i ocen odnoszących się do przepisów i szkoleń bhp, stosunku do ryzykantów oraz zaangażowania pracodawców w organizację bezpiecznej pracy. Stwierdzono, iż poziom kultury bezpieczeństwa przedsiębiorstw brytyjskich jest wyższy niż w polskich. Faktem tym pośrednio wyjaśniano przyczynę pięciokrotnie wyższej wypadkowości śmiertelnej rejestrowanej w Polsce w porównaniu z obserwowaną w Wielkiej Brytanii.
W roku 1998 „kultura bezpieczeństwa” stała się przedmiotem opracowań przygotowywanych w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy w ramach Strategicznego Programu Rządowego pt. „Bezpieczeństwo i ochrona zdrowia człowieka w środowisku pracy”. Program ten w części dotyczącej zagadnień związanych z kulturą bezpieczeństwa realizowany był wspólnie z Głównym Instytutem Górnictwa. W kolejnych latach problematyka kultury bezpieczeństwa była nadal obecna w szeregu pracach naukowo-badawczych wykonanych w Głównym Instytucie Górnictwa. Zagadnienia kulturowych uwarunkowań bezpieczeństwa pracy zostały uwzględnione w kilku pracach statutowych, jak i w projekcie badawczym zamawianym przez WUG „Strategia poprawy bezpieczeństwa w polskim górnictwie podziemnym” (Władysław Konopko 2001) oraz w pracy doktorskiej pt. „Psychologiczne czynniki zarządzania w kreowaniu kultury bezpieczeństwa załóg górniczych” (Joanna Martyka, 2001). W opracowaniach koncentrowano się na wyznaczeniu podstawowych elementów składowych kultury bezpieczeństwa, konstrukcji narzędzi umożliwiających ich pomiar, wyznaczeniu obszarów wymagających zmian oraz ustaleniu zakresu koniecznych przedsięwzięć.
Aktualnie w Głównym Instytucie Górnictwa realizowany jest nowatorski projekt – finansowany jest ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – dotyczący bezpieczeństwa pracy pt. „Program ograniczania ryzyka w podsystemie społecznym kopalń węgla kamiennego”, którego autorką jest dr Joanna Martyka, kierownik Zakładu Badań Ekonomicznych i Społecznych GIG.
Planowanym efektem końcowym prac naukowo-badawczych jest kompleksowy i spójny program ograniczania ryzyka w zachowaniach pracowników dołowych, stanowiący uzupełnienie aktualnie realizowanego systemu zarządzania bezpieczeństwem w kopalniach węgla kamiennego. Program ten (w pewnej perspektywie czasowej) umożliwi przełamanie stereotypu mówiącego o konieczności podejmowania wysokiego ryzyka w pracy górniczej oraz ograniczenie strat finansowych wynikających z kosztów wypadków i chorób zawodowych. Opracowywany projekt, jak podkreśla dr Martyka, ściśle sprzężony jest z przemysłem, i to nie tylko węgla kamiennego czy miedzi, gdzie ludzie pracują pod ziemią w ekstremalnych warunkach. Dotyczy również innych gałęzi przemysłu, np. hutniczego, chemicznego, budowlanego, spożywczego.
Jednakże badania (w ramach projektu) prowadzone są w głębinowych kopalniach węgla kamiennego i miedzi, gdzie problem „czynnika ludzkiego” jest szczególnie ważny w kontekście występowania szeregu zagrożeń naturalnych i technicznych. Ponadto pogarszające się warunki górniczo-geologiczne w niektórych kopalniach węgla kamiennego prowadzą do dalszego wzrostu zagrożeń, co będzie wymagało dokonania szeregu zmian w organizacji bezpiecznej pracy, w tym także w odniesieniu do postępowania członków załogi. Aktualnie wskazuje się, na podstawie danych Wyższego Urzędu Górniczego, że źródłem około 70 procent zarejestrowanych wypadków w górnictwie są błędy popełniane przez pracowników, zaniedbania obowiązków, naruszenia norm bezpieczeństwa, jak również świadomie podejmowane ryzyko. Sytuacja wymaga zatem- zdaniem ekspertów- radykalnej zmiany, co zostało wyrażone w „Strategii działania urzędów górniczych na lata 2010-2014 w części dotyczącej realizacji celu „ograniczenie liczby wypadków spowodowanych czynnikiem ludzkim”. Ponadto projekt wpisuje się w realizację założeń zawartych we „Wspólnotowej strategii na rzecz bezpieczeństwa i higieny pracy na lata 2007-2012, jak również „Krajowej strategii na rzecz bezpieczeństwa i higieny pracy na lata 2009-2012” oferuje bowiem kompleksowe i nowoczesne rozwiązania w zakresie kształtowania bezpiecznego społecznego środowiska pracy. Wdrożone w większości kopalń proaktywne systemy zarządzania bezpieczeństwem, nie do końca spełniły oczekiwania. Doświadczenie w ich realizacji wykazało, że cechują się niską skutecznością, jeśli równocześnie nie zmienia się postaw pracowników wobec zagrożeń i ryzyka, nie łączy akceptowanych wartości z zachowaniami zgodnymi z przepisami i standardami bezpieczeństwa i gdy zachowania ryzykowne nie są negatywnie oceniane i traktowane w praktyce jako niepożądane.
-Zgodnie z systemowymi teoriami zarządzania poziom bezpieczeństwa zachowań pracowników stanowi multiplikatywną funkcję szeroko rozumianych kwalifikacji pracowników oraz ich motywacji do bezpiecznego postępowania – wyjaśnia Joanna Martyka.– Natomiast czynnikiem warunkującym wykazanie się pracowników wysokimi kwalifikacjami z zakresu bezpieczeństwa oraz motywacją do urzeczywistniania wymogów norm formalnych jest dobra organizacja pracy, gwarantująca możliwość i zachęcająca do postępowania zgodnego z zasadami bezpieczeństwa. Kluczem do osiągnięcia poprawy bhp w podsystemie społecznym jest kształtowanie pozytywnej kultury bezpieczeństwa załogi, której składowe to: system wartości pracy, postawy, wzory zachowań, jak również wiedza i umiejętności pracowników. Według S. Gellera, który swoją koncepcję oparł na badaniach i teoriach psychologicznych, najbardziej efektywnym sposobem modyfikacji kultury bezpieczeństwa jest kreowanie bezpiecznych zachowań. Stąd też, zaplanowano opracowanie programu, który umożliwi rozpoznanie problemów społecznego środowiska pracy oraz wprowadzenie niezbędnych zmian, adekwatnych do stwierdzonych przyczyn (np. w jakim zakresie źródłem generowania ryzyka są niedostatki organizacji pracy, do tej pory nie rozpatrywane w tym kontekście, czy poprawnie opracowany system szkoleń w praktyce wyposaża pracowników we wszystkie konieczne wiadomości i umiejętności, jakie ryzykowne zachowania są powszechnie w kopalni akceptowane i wynikają z przyjętych norm grupowych, a jakie stanowią wynik świadomie podejmowanego ryzyka- ograniczenie wysiłku, skrócenie czasu wykonywania zadania).
Program podwyższania poziomu kultury bezpieczeństwa pracowników dołowych poprzez ograniczanie ich ryzykownych zachowań składa się z trzech części – diagnostycznej, prewencyjnej i wspierającej. Pierwsza dotyczy sfery poznawczej, założono bowiem, że podstawą wszelkich zadań profilaktycznych, tak technicznych i organizacyjnych, jak i psychologiczno-społecznych jest wiedza o zagrożeniach i związanym z nimi ryzyku. W programie przewidziano działania zmierzające do rozpoznania ryzykownych zachowań pracowników (z określeniem częstości ich występowania i ustaleniem potencjalnych skutków ich odejmowania), jak również bezpośrednich i źródłowych ich przyczyn. W części prewencyjnej za podstawę ustalania takich działań przyjęto rezultaty uzyskane w części diagnostycznej, czyli treść i przyczyny ryzykownych zachowań. Zaś wszelkie działania ukierunkowane będą na poprawę wyznaczników bezpieczeństwa zachowań: motywację (eliminacja zachowań wynikających ze świadomie podejmowanego ryzyka oraz norm grupowych pozostających w sprzeczności z normami formalnymi); kwalifikacje (eliminacja zachowań związanych z brakami wiedzy lub umiejętności); organizację pracy (eliminacja zachowań powodowanych niedostatkami organizacji pracy). Opracowany zostanie tryb postępowania w zakresie doboru metod eliminacji stwierdzonych przyczyn ryzykownych zachowań, jak również programy modyfikacji wybranych ryzykownych zachowań, które cechuje najwyższy poziom ryzyka. W części trzeciej programu – wspierającej – przedstawiono oddziaływania promocyjne wpływające na kształtowanie systemu wartości i postawy pracowników, czemu służą materiały informacyjne i poglądowe. W konsekwencji powyższych ustaleń program będzie zawierał:
-strategię poprawy stanu kultury bezpieczeństwa pracowników kopalń węgla kamiennego;
-procedurę uzupełniającą system zarządzania bezpieczeństwem w zakresie rozpoznania ryzykownych zachowań i ich przyczyn wraz z instrukcją stosowania oraz kartami ryzykownych zachowań (specyfika zachowań dla wszystkich ważnych dołowych stanowisk pracy z oceną ich potencjalnego poziomu ryzyka);
-ramową procedurę modyfikacji rozpoznanych ryzykownych zachowań określającą tryb postępowania w przypadku ustalania sposobu modyfikacji rozpoznanych ryzykownych zachowań;
-dziesięć szczegółowych programów modyfikacji stwierdzonych zachowań- cechujących się najwyższym poziomem ryzyka;
-program szkolenia dodatkowego lub uzupełniającego wraz z materiałami szkoleniowymi z zakresu ryzykownych zachowań najczęściej podejmowanych przez pracowników oraz charakteryzujących się najwyższym poziomem ryzyka (według stanowisk pracy z uwzględnieniem stwierdzonych braków szkoleniowych);
-program promocji bezpieczeństwa w kopalni, którego celem jest wspomaganie i wzmacnianie działań prewencyjnych.
Końcowy projekt zostanie przedstawiony w formie kilku dokumentacji. Zawarte w nich zostaną wyniki diagnozy stanu kultury bezpieczeństwa w trzech wytypowanych kopalniach, tj. opis kulturowych determinant bezpieczeństwa (wartości, postaw, norm i wzorców postępowania), które zostaną włączone w zakres rozpoznawalnych elementów zagrożeń Przedstawione będą opisy opracowanego programu ograniczenia ryzyka w zachowaniach pracowników zawierającego wszystkie wyżej wymienione jego elementy oraz rezultaty realizacji opracowanego programu, w tym listy niepożądanych zachowań z określeniem poziomu ich ryzyka, listy przyczyn podejmowania ryzykownych zachowań przez pracowników dołowych, będących np. konsekwencją niedociągnięć w organizacji pracy, braków szkoleni, nieformalnych norm grupowych czy świadomie podejmowanego ryzyka. Efekt końcowy, jak również wyniki badań cząstkowych będą publikowane w fachowych czasopismach specjalistycznych i prezentowane na konferencjach naukowych.
Oprac: Mira Borkiewicz