Brak informacji.
Sześć filarów unii energetycznej
Chcemy, by cała Europa uznała, że węgiel jest pełnoprawnym źródłem energii, który może być elementem takiego bezpieczeństwa.
Integracja europejska może w najbliższym czasie przybrać zupełnie nowy wymiar. Tym razem głównym spoiwem ma być wspólna energetyka. Tak w każdym razie wynika z polskiego pomysłu na poprawę bezpieczeństwa energetycznego UE. Jedną z głównych ról w tym procesie ma odegrać węgiel.
Plan taki przedstawił pod koniec marca premier Donald Tusk, który zaproponował stworzenie europejskiej unii energetycznej. Miałaby się ona opierać na 6 filarach, a jednym z nich byłaby zrehabilitowany węgiel.
Dużą uwagę przywiązywano do marcowego (20-21) szczytu unijnego, w którego programie znalazło się podpisanie politycznej części umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina oraz nowy unijny pakiet energetyczno-klimatycznym, który miałby obowiązywać do 2030 r. Polskie stanowisko w tym drugim temacie było jednoznaczne. Polska sprzeciwiała się, by już na tym szczycie UE zadeklarowała, że ograniczy emisję CO2 o 40 proc.
– Możemy rozmawiać o bardziej precyzyjnych celach klimatycznych tylko, gdy będziemy mieli dokładne wyliczenia, kogo ile to będzie kosztowało i jak wygląda mechanizm zadośćuczynienia dla polskich interesów. W innym przypadku nie będzie na to zgody – mówił wówczas premier Tusk.
W czasie marcowego szczytu ustalono, że nowy pakiet energetyczno-klimatyczny na lata 2020-2030 będzie ustalony w październiku. Wyniki marcowych obrad z dużą satysfakcją przyjął polski premier.
W czasie marcowego szczytu poruszono także temat wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego UE, m.in. poprzez zmniejszenie uzależnienia od zewnętrznych dostaw gazu i przyspieszenie dywersyfikacji dostaw energii. Szef polskiego rządu poruszył wtedy wątek, który parę dni później stanie się jednym z filarów zaproponowanej przez niego unii energetycznej. Premier Tusk zwrócił bowiem uwagę, że „wspólna strategia negocjacyjna UE przy zakupach gazu byłaby najlepszym i najszybszym sposobem uzależnienia się Europy od groźby dyktatu gazowego ze strony Rosji”.
Koncepcja budowy unii energetycznej światło dzienne ujrzała 29 marca br. W tym dniu premier uczestniczył we wmurowania aktu erekcyjnego pod nowy blok ciepłowniczy w Zakładzie Wytwarzania Tychy należącym do Grupy Tauron.
Według premiera unia ta miałaby się opierać na 6 filarach. Pierwszych z nich ma dotyczyć stworzenia skuteczniejszego mechanizmu solidarności gazowej na wypadek przerwania dostaw tego paliwa. Drugi – zwiększenia finansowania ze środków europejskich instalacji, które umożliwią solidarność europejską. Kolejnym istotnym elementem unii energetycznej miałyby być wspomniane już „wspólne zakupy energii”. W ten sposób Europa miałaby stać się jednym potężnym zamawiającym, co spowodowałoby, że kraje dostarczające energię do Europy nie mogły dyktować warunków w taki sposób, jak robiły do do tej pory. Premier podkreślił, że zwiększenie siły przetargowej UE powinno być „kluczowym momentem w relacjach przede wszystkim z Rosją, jako największym dostawcą gazu”. W ramach koncepcji unii energetycznej pojawiła się także rehabilitacja węgla, jako źródła energii.
– Polska od wielu lat pokazuje, że węgiel może stanowić gwarancję bezpieczeństwa energetycznego. Tak jak w Polsce stanowi taką gwarancję, może być także jedną z gwarancji bezpieczeństwa energetycznego dla całej Europy. To oczywiście wymaga takich, i jeszcze nowocześniejszych w przyszłości, inwestycji, jak ta dzisiaj w Tychach. Węgiel jako źródło energii zostanie zrehabilitowany pod warunkiem, że rzeczywiście będzie emitował mniej zanieczyszczeń i mniej CO2. Na razie chcemy, by cała Europa uznała, że węgiel jest pełnoprawnym źródłem energii, który może być elementem takiego bezpieczeństwa – mówił premier, który podziękował Śląskowi za bronienie „polskiego skarbu”, jakim jest węgiel.
Piątym filarem unii energetycznej miałby być gaz łupkowy, a ostatnim – szóstym „radykalna dywersyfikację źródeł dostaw energii i gazu”.
Prawie trzy tygodnie później, 17 kwietnia premier Donald Tusk uczestniczył w podpisaniu kontraktu na budowę bloku energetycznego w Elektrowni Jaworzno III Grupy Tauron. I znów podkreślił, iż polski rząd bardzo serio traktuje swoje zobowiązanie i dlatego działania w sektorze energetyki będą oparte o polski węgiel.
– Tutaj w Jaworznie kontynuujemy wielki program bezpieczeństwa energetycznego. To jest inwestycja warta ponad 5 mld zł. Biorąc też pod uwagę nastroje wśród górników Śląska – ta inwestycja, podobnie jak budowa bloków w Opolu czy Kozienicach pokazują, że serio traktujemy zobowiązanie, iż energetykę będziemy opierać o polski węgiel – mówił Tusk i dodał, że blok będzie zużywał 2700 tys. t węgla roczne, co oznacza pracę przy jego wydobyciu dla 3 tys. górników.
Donald Tusk odniósł się również do problemu pakietu klimatycznego. Stwierdził też, że nowe bloki na węgiel pomagają redukować emisję CO2, co jest ważne dla ratowania polskiego węgla jako nośnika energii. Zapowiadał też, że w ciągu najbliższych sześciu lat inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne będą rzędu 30 mld zł.
Premier polskiego rządu przedstawił koncepcję unii energetycznej europejskim partnerom. Z Berlina popłynęła informacja, że ten projekt jest analizowany i niemiecki rząd bardzo poważnie traktuje tę propozycję. Z kolei prezydent Francji Francoise Hollande zapewnił po spotkaniu z premierem Tuskiem, że Polska i Francja w pełni porozumiały się w sprawie projektu europejskiej unii energetycznej.
Maciej Dorosiński
Dziennikarz tygodnika Trybuna Górnicza
i portalu górniczego nettg.pl
Polityka UE bardziej przyjazna dla węgla?
Energetyka zadecyduje o przyszłości gospodarczej Europy. To widać po doświadczeniu amerykańskim.
Trzeba mądrze i odpowiedzialnie wykorzystać to, co dostaliśmy od Opatrzności. Polska dostała węgiel – mówi Bronisław Komorowski, prezydent Polski. Zdaniem prezydenta Komorowskiego w Unii Europejskiej widoczna jest poważna zmiana w myśleniu o polityce energetycznej wspólnoty.
– Uczymy się, przyglądając po świecie, tym bliskim, jak Ukraina, ale także dalekim, jak Stany Zjednoczone. Uczy się także Unia Europejska, gdzie jeszcze niedawno panowało przekonanie, że przemysł i energetyka konwencjonalna jest godna tylko zaorania. Już dzisiaj w UE nikt tak nie myśli, wszyscy mówią, że trzeba odbudowywać przemysł. Musi być on jednak inaczej zorganizowany, inaczej funkcjonujący i szanujący nowoczesne wymogi. Nie może być rozwoju bez przemysłu. Nie można oprzeć gospodarki wyłącznie o usługi i handel, musi być twarda podstawa, ale funkcjonująca w nowoczesny sposób, spełniająca wymóg konkurencyjności, wymóg innowacyjności i wymóg ochrony środowiska – mówi Bronisław Komorowski, prezydent Polski.
Prezydent Komorowski wskazuje, że w umiejętny i przyjazny dla środowiska powinniśmy wykorzystywać to, co nam natura dała w postaci naturalnych surowców energetycznych, także w postaci węgla. Zaznacza jednak, że konieczne są intensywne działania na rzecz zmniejszenia emisji szkodliwych substancji przy wykorzystaniu węgla oraz, że warto szukać mądrzejszego i efektywniejszego wykorzystania węgla, poprzez jego przetwarzanie w procesach chemicznych.
– Poszukujmy nowych rozwiązań nastawiając się na to, żeby wykorzystać to, co dostaliśmy od Opatrzności. Polska dostała węgiel. Trzeba to wykorzystywać mądrze i odpowiedzialnie – podkreśla Bronisław Komorowski.
Zmiany w polityce energetycznej UE
W ocenie prezydenta Komorowskiego widać zmiany w polityce energetycznej UE, w tym podejściu do paliw kopalnych.
– Gołym okiem widać tu efekty działania, także ze strony Polski, trochę na zasadzie drążenia skały przez krople wody – ocenia Komorowski.
Jako przykład podaje zmiany w budżecie UE. Jego zdaniem, ilość pieniędzy przeznaczanych na innowacyjność, w tym na obniżenie emisyjności energetyki oraz rozwój wspólnego rynku energii jest bardzo duża.
– Absolutnie słuszne jest stwierdzenie, że energetyka zadecyduje o przyszłości gospodarczej Europy. To widać po doświadczeniu amerykańskim. Dziś z jednej strony chcielibyśmy, aby Stany Zjednoczone działały na rzecz obniżenia ceny gazu i zmniejszenia presji potężnego dostawcy rosyjskiego na Europę, ale z drugiej strony wiemy doskonale, że niska cena gazu w Stanach Zjednoczonych to niczym niezastępowalne źródło konkurencyjności gospodarki amerykańskiej, konkurencyjności także w stosunku do gospodarki europejskiej, w tym także Polskiej – wskazuje Bronisław Komorowski.
Polscy decydenci przekonują, że nie ma sprzeczności pomiędzy rozwojem gospodarczym i ochroną klimatu.
– Do debaty europejskiej udało się wprowadzić równowagę pomiędzy klimatem, finansami i przemysłem. Kryzys pokazał, że kraje bez dużego udziału przemysłu gorzej radziły sobie od tych państw, gdzie przemysł jest bardziej rozwinięty – mówi Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki.
Ograniczyć koszty górnictwa
Janusz Piechociński zwraca uwagę, że w każdym miejscu, nie tylko w górnictwie węglowym, ale także w energetyce opartej na węglu, trzeba ciąć racjonalnie koszty i trzymać je w ryzach, poprawiać procesy logistyczne, inwestować i modernizować.
– Trzeba racjonalnie pracować na ścianach, na których węgiel jest wydobywany z zyskiem i ograniczać wydobycie na ścianach, gdzie jest systemowa i to bardzo wysoka strata. Trzeba mieć świadomość, że eksport węgla drogą morską, co prawda, powoduje upłynnienie zapasów, ale przynosi straty. Zamiast tego, należy zwiększać eksport węgla koleją, ponieważ polski węgiel na terenie Europy może być sprzedawany z zyskiem – podkreśla Janusz Piechociński.
Jak podkreśla, ważne jest również stabilizowanie zatrudnienia i staranne przeglądanie tego, co z poprzednich porozumień społecznych można zlikwidować, aby górnictwo nie było obciążane kosztami i na siebie zarabiało.
– Jak górnictwo na Śląsku będzie przynosiło systemowe straty, to podtrzymywanie go poprzez różne działania, jak np. dokapitalizowanie czy wyprzedaż majątku, będzie drogą donikąd. Inne branże już to bardzo dobrze wiedzą – podkreśla Janusz Piechociński.
Zapewnia jednocześnie, że Polska nie ma alternatywy dla węgla, węgiel jest narodowym dobrem, stąd decyzje o budowie bloków opalanych węglem kamiennym w Elektrowni Kozienice oraz w Elektrowni Opole.
Czy w Polsce będzie polski węgiel?
O tym, że podejście do energetyki węglowej w UE się zmienia, przekonany jest również Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW).
– Widać, że w UE zmieniło się rozumienie słowa „dekarbonizacja” – dekarbonizacja oznacza mniejszą emisję CO2 a nie mniejsze zużycie węgla. Zmniejszenie emisji CO2 jest możliwe dzięki spalaniu węgla w nowoczesnych instalacjach o wysokiej sprawności, takich jak planowany blok w EC Zofiówka. Każdy nowy blok ma sprawność o wiele wyższą niż bloki z przed kilkunastu lat a dzięki wyższej efektywności możemy doprowadzać do niskiej emisji CO2. Węgiel nie może być spalany w urządzeniach złej jakości, ponieważ powoduje to tzw. niską emisję, co budzi brak akceptacji przez społeczności lokalne, co widzimy na przykładzie Krakowa – wyjaśnia Jarosław Zagórowski.
Zwraca uwagę, że sytuacja Ukrainy pokazuje państwom UE, jak ważną wartością jest bezpieczeństwo energetyczne. Podstawą tego bezpieczeństwa w Polsce jest węgiel. UE nie może tego ignorować.
Prezes JSW wskazuje, że węgiel może być paliwem przyszłości. Pozostaje jednak pytanie podstawowe w stosunku do sektora górniczego: czy ten węgiel, który ma przestrzeń i przyszłość, to będzie węgiel polski?
– Żeby to był węgiel polski, to sektor górnictwa węgla kamiennego musi się zmieniać i podnosić swoją efektywność tak, aby surowiec, który wydobywany jest w coraz trudniejszych warunkach i w coraz większych zagrożeniach naturalnych, mógł utrzymać swoją pozycję konkurencyjną w stosunku do węgla, który bez ograniczeń może wpłynąć do polskich portów – podkreśla Jarosław Zagórowski.
Przede wszystkim konkurencyjność
Przypomina, że granice Polski są dziś granicami UE i Polska nie może – wbrew temu, o czym niektórzy marzą – wprowadzić ograniczeń w imporcie węgla. Jedyną możliwością, żeby sprostać konkurencji importowanego węgla, jest konkurencyjność polskiego węgla.
Jarosław Zagórowski podpowiada, że Unia Europejska powinna powrócić na ścieżkę zrównoważonego rozwoju, który będzie godził interesy ekologów, przemysłu i społeczności lokalnych.
– Niezbędne jest odpowiednie tempo wdrażania zmian w polityce energetycznej. Cele, które powinny być ambitne, powinny być także realne. Jeżeli cele będą wyprzedać rozwój technologiczny, to wtedy dojdzie do sytuacji, że doprowadzimy do zagłady przemysłu, albo doprowadzimy do jego emigracji w miejsca, gdzie nie ma takich restrykcji, gdzie przemysł się może rozwijać – dodaje Jarosław Zagórowski.
W jego ocenie sytuacja w UE zaczyna się zmieniać m.in. dzięki temu, że polski rząd i przemysł zaczęli w UE odważnie prezentować swoje stanowisko.
– Były lata, kiedy w dyskusji o kierunkach rozwoju UE brali udział ekolodzy i politycy, a nie było w niej przedstawicieli przemysłu. Dziś następuje renesans przemysłu w UE, przemysł dochodzi do głosu. Jako polski przemysł potrafimy się poruszać w instytucjach unijnych. Mamy organizacje, które mogą przemawiać w imieniu polskiego przemysłu. Jedną z nich jest CEEP (Central Europe Energy Partners), której współzałożycielem była JSW. CEEP uczestniczy w dyskusjach na szczeblu unijnym i chce kształtować politykę UE – podkreśla prezes Zagórowski.
Emisja CO2 na średnim poziomie
Marek Woszczyk, prezes Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), największej krajowej grupy energetycznej informuje, że w Polsce średnia emisja CO2 na wyprodukowaną MWh przekracza 1,1 t. Gdyby w Polsce wymieniono całą flotę wytwórczą w energetyce na wysokosprawną – z obecnej średniej sprawności na poziomie ok. 30 proc. do ponad 45 proc., to mogłoby to obniżyć emisję CO2 do 850 kg na MWh, czyli o ok. 25 proc.
– To jest wykonalne, ale pytanie – jakim kosztem dla klientów? Rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczony pokazuje, że to tania energia jest kluczem do sukcesu – poprawy konkurencyjności i tworzenia miejsc pracy – podkreśla Marek Woszczyk.
Przypomina, że jeżeli przeliczymy emisję CO2 na głowę mieszkańca, to Polska znajduje się na średnim poziomie UE. Jeśli weźmiemy pod uwagę realizacje protokołu z Kioto, to zredukowaliśmy nasze emisje o prawie 40 proc.
Na kwestie dotyczące postępu technologicznego w energetyce uwagę zwraca również Grzegorz Należyty, dyrektor generalny sektora energy w Siemens w Polsce. Wykorzystanie nowych rozwiązań może mieć niebagatelny wpływ na polski sektor energetyczny, którego moce wytwórcze mają średni wiek ok. 33 lat.
– Dzięki rozwojowi techniki udało się w ciągu 30 lat – od 1977 r. do 2007 r. – osiągnąć wzrost poziomu redukcji emisji CO2 w elektrowniach węglowych nawet do 35 proc. w stosunku do wyników z końca lat 70. ubiegłego wieku – wylicza Grzegorz Należyty.
Jego zdaniem podobny wyścig technologiczny w zakresie obniżenia emisyjności i wzrostu sprawności trwa w przypadku spalania innych paliw. Polityka klimatyczna oraz konkurencja na rynku to także bodziec do poszukiwania rozwiązań, które obniżą koszty związane z kosztem produkcji energii z OZE.
Będzie bezpiecznie
Jeszcze niedawno często było słychać alarmistyczne głosy, że w Polsce za kilka lat może zabraknąć energii. Dziś eksperci przekonują, że ryzyko niedoborów energii znacząco się zmniejszyło m.in. dzięki nowym blokom węglowym. Henryk Majchrzak, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) przypomina, że obecnie w Polsce budowanych jest kilka dużych bloków energetycznych: w elektrowni Kozienice o mocy 1075 MW, elektrociepłowni Stalowa Wola 450 MW, elektrociepłowni we Włocławku 463 MW, dwóch bloków po 900 MW w elektrowni Opole. Wkrótce powinna rozstrzygnąć się kwestia budowy bloków w elektrowniach Turów i Jaworzno III.
– Biorąc pod uwagę trwające inwestycje oraz te, które wkrótce najpewniej się rozpoczną, o bilans mocy w systemie elektroenergetycznym jesteśmy spokojni – przekonuje Henryk Majchrzak, prezes PSE.
W ostatnich tygodniach PSE podpisały z Tauron Polska Energia oraz PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna umowy na świadczenie tzw. interwencyjnej rezerwy zimnej. W efekcie umów PSE będą dysponowały 830 MW mocy źródeł interwencyjnej rezerwy zimnej w latach 2016-2017, z opcją przedłużenia do 2019. To również ważny czynnik zmniejszający ryzyko przerw w dostawach energii.
O sytuacji i perspektywach energetyki i górnictwa rozmawiano podczas konferencji „Polska droga do gospodarki niskoemisyjnej”, która 8 kwietnia br. odbyła się w Katowicach. Konferencja poprzedzała Europejski Kongres Gospodarczy, jaki odbędzie się dniach 7-9 maja br. w stolicy woj. śląskiego.
Dariusz Ciepiela
Dziennikarz miesięcznika
Nowy Przemysł i portalu wnp.pl
Czy w Polsce węgiel się obroni?
Ważne jest jednak, by energetyka spalała rodzimy węgiel, a skupione w naszych spółkach węglowych kopalnie były nadal gwarantem bezpieczeństwa energetycznego Polski.
Unia Europejska konsekwentnie realizuje swoją politykę energetyczną. Polska, będąc jej członkiem, próbuje jednak bronić swoich racji w tej sferze. Czy słusznie? Zweryfikuje to czas. Jednak dziś, jak nigdy wcześniej, wydaje się, że wbrew opinii Unii, to Polska może mieć rację.
Większość niezależnych ekspertów, nieskażonych doktrynami politycznymi i potrzebą lansowania partykularnych interesów wielkich koncernów ropy i gazu, podchodzi bardzo racjonalnie do problemu zaspokojenia potrzeb energetycznych świata do 2050 r. Są zgodnymi co do tego, że wiek XXI będzie „erą węgla kamiennego”.
Świat stawia na węgiel
Węgiel kamienny jest wskazywany – szczególnie w raporcie Międzynarodowej Agencji Energii (MAE), jako baza paliwowa na następnych kilkadziesiąt lat dla produkcji energii elektrycznej w największych państwach świata, a szczególnie tych szybko rozwijających się takich jak Chiny i Indie. Zakłada się, że do 2035 r. w świecie nastąpi wzrost wykorzystania węgla w produkcji energii elektrycznej o ponad 50 proc. w stosunku do 2010 r. Światowa produkcja i zużycie węgla będą rosły szybciej niż jakichkolwiek z innych produktów. Tylko w 2013 r. światowa produkcja i zużycie węgla wzrosły o 300 mln t i osiągnęły poziom ok. 7,1 mld t, z tego ponad 1 mld t to węgiel koksowy.
Problemy z przebiciem się w UE tezy o koniecznym dalszym prymacie węgla w energetyce polskiej, to – moim zdaniem – m.in. wynik długofalowego lansowania przez unijnych polityków „błękitnego paliwa – gazu ziemnego”. Co ciekawe, zalety gazu ziemnego akcentowane są w odniesieniu do podobno „brudnego paliwa – węgla”. Zapomina się o tym, że oba paliwa są paliwami kopalnymi i emitującymi w procesie spalania dwutlenek węgla (CO2). Poziom emisji, negatywnego wpływu na środowisko zależą wyłącznie od efektywności wykorzystania energii chemicznej w tych nośnikach pierwotnych. Nie powinno nazywać się węgla brudnym paliwem. Należałoby się za to wsłuchać w głoszone tezy biologów i rozsądnych ekologów. Zwracają oni uwagę na fakt, że CO2 jest gazem życia. Słońce, wysoka temperatura i właśnie CO2, to są nieodzowne czynniki aktywujące wszelkie życie biologiczne roślin, bez których chyba nikt nie wyobraża sobie istnienia ludzi i zwierząt na tym świecie. Czy dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym? Tak, ale jego emisja przez człowieka jest wąskim strumieniem (ok. 5proc.) w morzu naturalnych jego wyziewów. Ważnym jest też miejsce jego emisji. Dwutlenek węgla jest cięższy od powietrza. Dlatego po wyjściu z komina elektrowni węglowej (ok. 150-200 m) gaz ten potrzebuje ok. 2 tygodni, by zejść do poziomu roślin, wchodząc w ich w proces fotosyntezy. Gorzej wygląda to z perspektywy jego wyziewu z silników samolotu na wysokości 10-11 tys. m, bo czas tworzenia się tzw. pierzynki cieplarnianej to 12-16 miesięcy. Jednak wg części ekologów, szczególnie niebezpieczne skutki dla środowiska niesie przed wszystkim emisja metanu, będącego głównym składnikiem gazu ziemnego. Metan jest lżejszy od powietrza, posiada dwudziestojednokrotnie większą sorpcję termiczną, przez co unosi się do stratosfery, gdzie „żyje” ok. 60-80 lat i ciągle burzy wymianę cieplną kuli ziemskiej.
Wykorzystanie gazu ziemnego, której towarzyszą znaczne ucieczki metanu do atmosfery przy jego pozyskaniu, nie jest więc aż tak ekologiczne. Może wreszcie Unia Europejska rozliczy klimatycznie szkodliwe emisje nie z samego procesu spalania poszczególnych nośników pierwotnych, lecz zacznie uwzględniać ich wpływ na życie biologiczne ziemi w całym łańcuchu – od ich pozyskania do energetycznego zużycia.
Raport MAE ocenia, że poprawa efektywności elektrowni węglowych o 5 proc. skutkuje spadkiem emisji CO2 o ponad 8 proc. Wskazuje, że dane o dobrej koniunkturze dla tego paliwa, stabilności i pewności dostaw oraz nadchodzącym umiarkowanym poziomie cen w długim okresie czasu, są gwarantem zwrotu kapitału z inwestycji w rozbudowę oraz modernizację energetyki opartej o węgiel.
Unia Europejska i tak nie lubi węgla
Pomimo mocnego polskiego sprzeciwu wobec próby dalszego zaostrzenia unijnej polityki w zakresie ochrony klimatu i środowiska, unijna długookresowa polityka energetyczno- klimatyczna – Road Map Energy 2050, UE nadal lansuje głęboką dekarbonizację gospodarki. Zakłada, że do 2050 r. należy ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o co najmniej 80 proc. Oznacza to dopuszczenie węgla w energetyce UE tylko w przypadku zastosowania jeszcze nieopanowanej i nieefektywnej technologii wychwytywania i składowania dwutlenku węgla pod ziemią, tzw. CCS. Zakładane koszty wdrożenia CCS podważają ekonomiczny sens funkcjonowania w przyszłości energetyki opartej o węgiel kamienny. Nadal też tylko sloganem UE jest potrzeba większego oparcia gospodarki o rodzime surowce energetyczne państw członkowskich i to pomimo pojawienia się wielu negatywnych symptomów, chociażby wynikających z konfliktu Ukraina – Rosja.
Wszystkie akty prawne w zakresie zaostrzania polityki klimatycznej skutecznie i coraz mocniej uzależniają UE od importu z zewnątrz nośników energetycznych, eliminując m.in. polski węgiel. Realizacja w Unii wskaźnika ograniczenia emisji dwutlenku węgla o 20 proc. do 2020 r., wg sporządzonych analiz, wygeneruje wzrost kosztów produkcji węgla o 15–20 proc. ponad inflację. Jeszcze bardziej przyjdzie więc polskiemu górnictwu zmierzyć się w UE i w granicach naszego kraju z węglem z importu spoza wspólnoty, nie obarczonym kosztami wdrażania polityki klimatycznej. Polskie spółki węglowe z uzyskiwanego przychodu za węgiel już ponad 33 proc. oddają do budżetów centralnego i lokalnych w postaci różnego rodzaju podatków, opłat oraz wsparcia innych energii pomocą publiczną. Rok 2013 zakończył się na skutek takiego traktowania polskiego węgla importem tego surowca na poziomie aż 9,41 mln t, w tym 7,21 mln t to był węgiel energetyczny. Zapłata za ten import nawet po cenie nieco niższej od kosztów produkcji w polskim górnictwie, to wypływ z kraju ok. 3,2 mld zł (1 mld mln dolarów USD), co musi zostać zrównoważone przychodem z eksportu innych dóbr. Niestety, mamy z tym notoryczny problem. Skutkuje to również likwidacją kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy w branży i firmach świadczących pracę na rzecz górnictwa.
Zagrożenia ze strony legislacji w Unii Europejskiej
Rozwiązania legislacyjne UE przyjmują kierunek coraz głębszej dekarbonizacji, tym razem całej gospodarki. Oto kilka przykładów. Jest to istotne, gdyż prace legislacyjne przy wielu dyrektywach UE mogą bardzo mocno wpłynąć na kondycję ekonomiczną, a wręcz dalsze funkcjonowanie polskiego górnictwa węgla kamiennego. Dobra znajomość tych zamiarów może być pomocna w działaniach na rzecz utrwalenia aktualnej roli węgla.
1. Propozycja nowelizacji Dyrektywy UE 2003/96/WE – o opodatkowaniu produktów energetycznych i energii elektrycznej
W kwietniu 2011 r. Komisja Europejska przedłożyła wniosek do Parlamentu Europejskiego o zmianę Dyrektywy 2003/96/WE – w sprawie restrukturyzacji wspólnotowych przepisów ramowych, dotyczących opodatkowania produktów energetycznych i energii elektrycznej. Zgodnie z propozycją Komisji zaleca się zmianę dotychczasowych zapisów w kierunku wzrostu obciążeń nałożonych na różne paliwa, w tym na węgiel. Według tej propozycji, kraje UE miałyby, najpóźniej do 2023 r., zapewnić to, by wszystkie minimalne stawki podatkowe na paliwa w pełni odzwierciedlały ich emisyjność oraz energię, a więc ilość Gigadżuli wg przedstawionych przez KE stawek bazowych – 20 Euro/t CO2, to jest 40 Euro za tonę węgla. Proponowane zmiany mają na celu wspomóc realizację celów III pakietu energetyczno-klimatycznego UE na lata 2013-2020 oraz Road Map 2050 w zakresie opodatkowania nośników energetycznych. Dotyczy nie tylko źródeł poniżej 20 MW, ale również całego zakresu drobnego wykorzystywania nośników energetycznych, w tym w gospodarstwach domowych. Generalnie więc nośniki objęte byłyby dwukrotnie podatkiem – do aktualnie obowiązującego podatku akcyzowego za zawartą energię (opłatę za GJ) doszedłby dodatkowy podatek akcyzowy za wolumen emitowanego CO2 przy całkowitym spaleniu. Paliwa węglowe, jako niosące potencjalne wysokie wolumeny emisji, byłyby najbardziej dociążone tym drugim podatkiem. Wg propozycji zapisów szczegółowych art. 8 pkt.5.: Bułgaria, Republika Czeska, Estonia, Łotwa, Litwa , Węgry, Polska i Rumunia mogą zastosować do 1 stycznia 2021 r. okres przejściowy. Celem tego miałoby być wprowadzenie opodatkowania związanego z emisjami CO2, ale tylko do momentu realizacji przez UE redukcji emisji w pakiecie klimatycznym na poziomie 20 proc. Każde zwiększenie redukcji niweluje zwolnienie. Dziś wiemy, że UE robi wszystko, by redukcja była większa i wtedy zapis o okresie przejściowym stanie się martwym.
2. Dyrektywa UE 2010/75/UE (tzw. IED) z 24 listopada 2010 r. w sprawie emisji przemysłowych (zintegrowane zapobieganie zanieczyszczeniom i ich kontrola)
Dyrektywa ta weszła w życie 17.12.2010 r. Obowiązek implementacji do polskiego prawa do 7.01.2013 r. Większość restrykcyjnych zapisów ograniczających poziom emisji obowiązuje od 2016 r.
Najważniejsze jej zapisy to ograniczenie emisji NOx, SOx (do 200 mg/Nm3), pyłów (do 50 mg/Nm3) dla instalacji spalania wykorzystujących paliwa stałe lub płynne. Większość energetyki zawodowej i przemysłowej nie spełnia narzuconych norm. Wymaga szybkich i kapitałochłonnych działań inwestycyjnych, albo przejścia na inny nośnik energetyczny np. biomasę lub budowę nowych instalacji. Istnieje ogromne zagrożenie wycofania węgla i zastąpienie go innym nośnikiem energii. Może również to skutkować tym, że nowe źródła zakłady energetyczne nie powstaną w oparciu o węgiel kamienny.
Dyrektywa ta po raz pierwszy normuje sprawy emisji rtęci. W przypadku obiektów energetycznego spalania opalanych węglem kamiennym lub brunatnym, wprowadza ona obowiązek corocznego pomiaru całkowitych emisji rtęci. Zobowiązuje kraje UE do określenia krajowych celów, zmierzających do ograniczenia emisji rtęci oraz opracowania krajowych planów działań na rzecz jej redukcji. Wg propozycji nowego rozporządzenia do tej dyrektywy polski węgiel jest mocno zagrożony, bowiem ze swej natury powodują przekroczenie 2-3-krotne narzucanych norm. W celu sprostania tym wyzwaniom konieczne może okazać się wdrożenie w polskiej energetyce bardzo kosztownych i trudnych organizacyjnie działań w zakresie wzbogacanie węgla, bądź jego eliminacja jako paliwa, zmniejszania emisji zawartości rtęci w spalinach poprzez stosowanie nowych metod odpylania, wprowadzenie odpowiednich technik usuwania metali ciężkich itp.
3. Światowa Konwencja rtęciowa
Trwają prace nad międzynarodową „konwencją rtęciową”, która będzie prawnie wiążącym instrumentem zobowiązującym wszystkie kraje na świecie do ograniczenia emisji rtęci, jako bardzo toksycznego pierwiastka chemicznego o silnej aktywności chemicznej i biologicznej. Za największe źródła emisji rtęci uznane są obiekty energetycznego spalania opalane węglem. Szczególną uwagę w projekcie „konwencji rtęciowej” zwraca zapis o konieczności zmniejszenia i jeżeli to możliwe, wyeliminowania emisji rtęci do atmosfery m.in. z elektrociepłowni zasilanych węglem i kotłów przemysłowych. Obecnie w Polsce trwają prace nad właściwym zbilansowaniem krajowej emisji rtęci w oparciu o aktualne wskaźniki. Wielkość krajowej emisji rtęci będzie decydować o zobowiązaniach, jakie będą nakładane na kraje emitujące rtęć. Jeżeli Polska zostanie zakwalifikowana jako tzw. duży emiter zostanie zobligowana do określenia krajowych, zmierzających do ograniczenia emisji rtęci oraz opracowania krajowych planów działań na rzecz redukcji emisji rtęci.
4. Propozycja zmian Dyrektywa UE 2008/98/WE zdnia 19 listopada 2008 r. w sprawie odpadów
Dyrektywa zamierza wprowadzić zmianę kwalifikacji popiołów i żużli powstających w wyniku spalania węgla, czyli tzw. ubocznych produktów spalania (w skrócie – UPS).
Od 3 lat trwa proces szczegółowego badania UPS w ramach obowiązkowej rejestracji. Wykazano w nich po raz kolejny, ze substancje (mieszaniny) te nie są niebezpieczne i nie stanowią zagrożenia dla środowiska. Poddane rygorom nadzoru jakościowego są z powodzeniem stosowane w szeregu technologii i rozwiązań, m.in. takich jak: produkcja cementu i betu; drogownictwo – w tym spoiwa drogowe i górnicze; produkcja materiałów budowlanych; iniekcje inżynieryjne; uzdatnianie i rekultywacje terenów.
Ponadto należy zauważyć, że szerokie spektrum zastosowań UPS pozwoliło odejść energetyce od gospodarki opartej na składowaniu odpadów i w konsekwencji na zbudowanie nowego modelu związanego z powtórnym, gospodarczym wykorzystaniem odpadów paleniskowych. Uznanie ubocznych produktów spalania za odpady niebezpieczne, zaneguje dotychczasowe osiągnięcia w tej dziedzinie i zmusi polską energetykę do otwierania nowych składowisk odpadów. Brak szybkiej reakcji rządu RP na działania Unii Europejskiej w kierunku zmiany kwalifikacji UPS do kategorii odpadów niebezpiecznych, to zagrożenie porównywalne z wprowadzeniem ograniczeń na rynku uprawnień CO2. Jest to zagrożenie kosztochłonnymi inwestycjami, związanymi z przebudową istniejących składowisk, by dostosować je do wymagań składowania odpadu niebezpiecznego, a także budową nowych składowisk w celu zapewnienia bieżącego odbioru UPS powstałych w procesie produkcji energii elektrycznej i cieplnej. Ponadto, wytwarzane jako naturalna konsekwencja procesu spalania węgla popioły i żużle, trzeba będzie składować na tych składowiskach, co w zderzeniu z unijnym zakazem budowy nowych ziemnych składowisk odpadów, generować może problemy niemożliwe do rozwiązania. Na dodatek, niesie to ryzyko zaprzestania wykorzystywania ubocznych produktów spalania w nawet tak upowszechnionych produktach jak cement (60 proc. cementu to UPS), bo czy ktoś kupi cement z odpadem niebezpiecznym? Czy ktoś wykorzysta odpad niebezpieczny zamiast surowców naturalnych?
Roczna produkcja ubocznych produktów spalania w Europie sięga 100 mln t, w Polsce 15 mln t. W naszym kraju ok. 70 proc. UPS jest wykorzystywane. Zastępują one w wielu przypadkach cement i wapno, zapewniając przy tym emisyjność CO2 nie przekraczającą 20 proc. emisyjności przy produkcji tych dwóch materiałów budowlanych. Tak więc konsekwencje pochopnego, negującego dotychczasowe badania, przekwalifikowania jej na odpad niebezpieczny, będą miały również ogromny efekt finansowy. To koszty, które mogą zachwiać energetyką węglowa i narazić głównie Polskę, na miliardowe inwestycje zabezpieczające i straty, a w konsekwencji wyeliminować węgiel jako paliwo energetyczne.
To tylko kilka z całego pakietu zmian w kierunku zdekarbonizowanej gospodarki UE do roku 2050. Wspomnieć trzeba również o wycofaniu (backloadingu) znaczącej ilości uprawnień do CO2, czyli ręcznego sterowania rynkiem uprawnień oraz o opracowaniu przez Komisję Klimatu nowych limitów dopuszczalnej emisji dla nowych inwestycji energetycznych.
Powinniśmy uruchomić wszelkie możliwe ścieżki w zakresie przeciwdziałania nielogicznym i niszczącym naszą gospodarkę, w tym przemysł wydobywczy, antywęglowym regulacjom UE.
Zapotrzebowanie na energię wzrośnie
W Polsce będzie rosło zapotrzebowanie na energię elektryczną, szczególnie po wśród odbiorców indywidualnych. Do roku 2050, wg raportów sporządzonych przez kilka znaczących firm w dziedzinie analiz prognostycznych w gospodarce, osiągnie ono poziom aż 280 TWh na rok. Tak wysoki wzrost zapotrzebowania na energię prognozuje się przy założeniu wdrożenia w Polsce w odniesieniu do 2010 r. około 30 proc. poprawy efektywności energetycznej. Polska będzie musiała więc wybudować nową bazę energetyki i to znacząco większą od obecnej.
OZE to za mało
Jakie paliwo pierwotne będzie bazą dla nowej energetyki polskiej? Źródła odnawialne mają skończoną wartość produkcji energii ze względu na geograficzne położenie naszego kraju i będą mogły w najbardziej optymistycznym scenariuszu zaspokajać zaledwie 25 proc. potrzeb. Z niemieckich doświadczeń, najbardziej rozwiniętej energetyki odnawialnej UE, wynika, że produktywność średnia wiatraków w tej części świata to zaledwie średnio ok. 1800 godzin rocznie, a w dodatku ponad 1200 godzin poza szczytami energetycznymi, czyli głównie w nocy. Energia z wiatru w nocy jest niepożądana w systemie, gdyż jeszcze mocniej ogranicza bazę energetyki cieplnej, generując potężne ilości CO2 pracujących bloków węglowych w tzw. gorącej rezerwie. Nie publikuje się danych liczbowych o dodatkowych emisjach wymuszonych dopuszczeniem do pracy wiatraków.
Jeszcze mniejsza jest produktywność farm fotowoltaicznych w Niemczech. Średnio przyjmuje się ok. 850 godzin na rok. Pozytywem jest produkowanie przez słońce w takich farmach energii elektrycznej w godzinach tzw. szczytu europejskiego (od 8.00 do 21.00). Tego typu energia nie wpływa znacząco na bazę produkcji energii elektrycznej i wpisuje się w regulacyjność gazową systemu elektroenergetycznego.
Scenariusz dla Polski
Wg analiz możliwych scenariuszy rozwoju energetyki w Polsce, węgiel kamienny – niezależnie od przyjętego poziomu finansowego wsparcia środkami publicznymi poszczególnych innych rodzajów energetyki – będzie musiał mieć zawsze bardzo duże znaczenie, bo inaczej czekałby nas blackaut energetyczny. Analizy wykonano m.in. dla przymierzanej przez UE dekarbonizacji gospodarki energetycznej na poziomie 80 proc. do 2050 r. Dla optymalnego, pod względem kosztu produkcji energii elektrycznej miksu energetycznego z analizowanych kilkunastu scenariuszy, udział węgla byłby na poziomie 80 – 95 proc. w odniesieniu do 2010 r.
Na dziś optymistycznym aspektem z całej tej skomplikowanej materii jest w miarę rozsądne podejście rządzących naszym krajem do działań UE w zakresie dekarbonizacji gospodarki i wdrożenia nowego pakietu klimatycznego. Trzeba mieć nadzieję, że uda się Polsce niwelować zły klimat dla węgla w Unii Europejskiej. Wszystko wskazuje bowiem, że „węgiel był, jest i będzie znaczącym surowcem energetycznym w Polsce”. Znalazło to odzwierciedlenie w „Polityce energetycznej Polski do 2030 roku”, oraz w założeniach polskiej niskoemisyjnej gospodarki do 2050 r., przyjętych ostatnio przez rząd. Węgiel niezależnie od rozwoju innych alternatywnych źródeł będzie nadal bazą surowcową energetyki. Ważne jest jednak, by energetyka spalała rodzimy węgiel, a skupione w naszych spółkach węglowych kopalnie były nadal gwarantem bezpieczeństwa energetycznego Polski. Potrzeba są zmiany poziomu fiskalizmu wobec branży i ograniczenia poziomu haraczu danin publicznych po to, aby po wygenerowaniu przez górnictwo niezbędnych środków finansowych, stało się ono dochodową, nowocześnie zorganizowaną i zarządzaną branżą. Wymaga ona również funduszy na przedsięwzięcia związane z wdrażaniem nowatorskich technologii. Opanowanie nowych technik pozyskania energii pierwotnej z węgla, mogłoby stać się sztandarowym produktem naszej gospodarki w świecie.
Musimy przekonać unijnych polityków, że zamiast wspierać utopijną wg wszystkich aktualnie dostępnych opracowań naukowych technologię CCS, winni oni bardzo mocno wesprzeć finansowo technologie efektywniejszego wykorzystania węgla, chociażby poprzez procesowe zgazowanie go w złożu i wyprzedzające odmetanowanie górotworu. Wdrożenie takich pionierskich technologii, to faktyczne działanie na rzecz poprawy klimatu, istotna poprawa bezpieczeństwa i warunków pracy, ale także gwarant utrzymania setek tysięcy miejsc pracy.
Daniel Borsucki
członek Komitetu Klimatycznego KIG z ramienia
Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej