Brak spisu treści.
Unia Europejska za pomocą tzw. zimowego pakietu energetycznego chce wyeliminować energetykę konwencjonalną
Antywęglowa polityka UE zatacza coraz szersze kręgi. Trudniej będzie się jej przeciwstawić. Argumentacja Polski, że mamy swą specyfikę i powinniśmy sami kształtować swój miks energetyczny, jest zbywana.
Kilka tygodni temu Międzynarodowa Agencja Energii opublikowała analizę rynku węgla i prognozy jego produkcji i konsumpcji w średniookresowej perspektywie do 2021 r. We wstępie do raportu dyrektor wykonawczy MAE dr Fatih Birol napisał, że „słaby wzrost gospodarczy oraz poprawa efektywności energetycznej ograniczają popyt na energię na całym świecie. Fakt ten, w połączeniu z rozbudową wytwarzania energii wiatrowej oraz ze źródeł fotowoltaicznych, wywiera presję na konwencjonalne źródła energii, w tym węgiel”.
Nigdy nie zużywano tak dużo
Te czynniki są dobrze widoczne w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Dla innych części świata węgiel nadal ma podstawowe znaczenie jako surowiec energetyczny. Globalny popyt na ten surowiec wprawdzie spadł w 2015 r. po raz pierwszy w tym stuleciu, to jednak w skali globalnej nigdy nie zużywano tak dużo węgla, jak teraz. Coraz większe zapotrzebowanie na węgiel będzie w krajach Azji. Spogląda się tu m.in. na Indie. – A Unia Europejska? Węgla nienawidzi, choć jej państwa członkowskie importują go rocznie ponad 200 mln t i jest czwartym na świecie jego konsumentem – podkreśla Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Ta walka z węglem odbywa się w różnych obszarach. Chociażby za pomocą tzw. zimowego pakietu energetycznego, którym chce się wyeliminować z rynku elektrownie węglowe, również i te najbardziej nowoczesne. To budzi w Polsce coraz większy niepokój, bowiem tego typu regulacje, gdyby weszły w życie, miałyby opłakane skutki dla naszej energetyki i całej gospodarki. To zahamowałoby nasz rozwój.
– Postanowienia pakietu „Czysta energia dla wszystkich Europejczyków”, naruszają podstawowe prawa państw członkowskich do swobodnego kształtowania bilansu paliwowo-energetycznego oraz stanowienia suwerennej krajowej polityki energetycznej – powiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski w trakcie posiedzenia Rady ds. Transportu, Telekomunikacji i Energii.
Spotkanie odbyło się pod koniec lutego br. roku w Brukseli. Według ministra Tchórzewskiego postawienia pakietu są niezgodne z traktatami UE, w tym z zasadą pomocniczości i proporcjonalności. Minister energii wskazał, że za bezpieczeństwo energetyczne w UE odpowiadają wobec obywateli rządy poszczególnych państw.
Zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego
Podczas swego wystąpienia minister Tchórzewski zaznaczył, że rozwiązania legislacyjne w tzw. pakiecie zimowym, w zaproponowanym przez Komisję Europejską kształcie, są niezwykle poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego wielu państw Unii.
– W przypadku Polski propozycje Komisji są stronniczo szkodliwe. Chcę w tym miejscu zaakcentować pojawiającą się w pakiecie niechęć do energetyki węglowej. Sektor ten tymczasem, dzięki nowoczesnym rozwiązaniom technologicznym, staje się coraz bardziej niskoemisyjny – podkreślił minister Tchórzewski. Wskazał przy tym, że jednym z rozwiązań uderzających bezpośrednio w Polskę jest przedstawiona przez Komisję propozycja ograniczeń dla wdrożenia i funkcjonowania mechanizmów wsparcia dla nowych źródeł w postaci rynków mocy.
W opinii Polski przyjęcie zaproponowanych przepisów w obecnym kształcie oznacza wyeliminowanie z europejskiego sektora produkującego energię elektryczną wytwarzaną z paliw kopalnych z uwagi na odcięcie od źródeł finansowania.
Ogromny deficyt mocy
Zdaniem Polski cały pakiet wymaga gruntownych zmian. Również Polski Komitet Energii Elektrycznej zaprezentował liczne uwagi do pakietu na rzecz czystej energii dla wszystkich Europejczyków. Wskazuje on, że propozycje KE praktycznie uniemożliwiają wprowadzenie wsparcia w postaci rynku mocy dla naszych elektrowni węglowych. Proponowany limit emisji CO2 na jedną kilowatogodzinę wynosi 550 g, co na obecnym poziomie rozwoju techniki wyklucza elektrownie węglowe. Eksperci podkreślają, że wyższa emisja jest przewidziana nawet dla budowanych nowoczesnych bloków elektrowni Opole.
O antywęglowej polityce UE i płynących z niej zagrożeniach od lat mówi Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa. Prezes Janusz Olszowski akcentuje, że od kilku miesięcy obserwujemy szereg wysoce niepokojących działań, głównie Komisji Europejskiej, ukierunkowanych na wyeliminowanie węgla z miksu energetycznego. To pomysły zabójcze dla polskiej gospodarki. Dlatego też trzeba się im stanowczo przeciwstawić.
Uderzyć, także bocznymi drzwiami
– W tych działaniach chodzi o to, by różnymi, także bocznymi drzwiami wprowadzić zakazy stosowania węgla w Unii Europejskiej – podkreśla Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej. – Chodzi o to, żeby zniszczyć energetykę węglową. Obserwujemy działania w trzech obszarach. Po pierwsze chodzi o reformę unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych (EU ETS). Uważam, że to, co stało się w trakcie prezydencji maltańskiej, jest niedopuszczalne. Złamano bowiem zasady głosowania i traktat akcesyjny. Polska powinna rozważyć wniesienie skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie podejścia i samego sposobu procedowania systemu ETS na Malcie – zaznacza Janusz Olszowski. – Druga kwestia – to trwające w Brukseli prace nad zmianą przepisów dotyczących limitów emisji dla dużych zakładów spalania. Trwają one równolegle z antywęglowymi działaniami związanymi z reformą unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych.
Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki wyznał, że ma nadzieję, iż pakiet zimowy będzie kontestowany przez Polskę.
Stowarzyszenie Euracoal od dłuższego czasu podkreśla, że nawet najlepsze chęci zreformowania górnictwa mogą zakończyć się niczym, jeżeli UE nie zmieni swego negatywnego nastawienia do węgla. Antywęglowa histeria, w tym stawianie kwestii klimatycznych nad gospodarczymi, fatalnie odbije się na sytuacji niektórych państw europejskich. Jednak lobbing antywęglowy w UE nie słabnie, tylko przybiera na sile. A na argumenty Polski przedstawiciele krajów, które produkują energię z innych niż węgiel źródeł, jedynie potrząsają ramionami. Każdy kraj stara się załatwiać w polityce energetycznej swoje partykularne interesy. Z solidarnością energetyczną nie ma to jednak nic wspólnego.
Jerzy Dudała
Publicysta czasopisma Nowy Przemysł i portalu wnp.pl.
Sposobem na kryzys jest połączenie sił. Przejęcie Kopeksu przez Famur wpisuje się w światowe trendy.
Restrukturyzacja i konsolidacja to dwa słowa, które w ostatnim czasie są chyba najczęściej używanymi w kontekście polskiego górnictwa. Proces sanacji spółek węglowych wciąż trwa. Ostatnio najgłośniejszym wydarzeniem w tej materii było połączenie Polskiej Grupy Górniczej i Katowickiego Holdingu Węglowego. Z racji swojej pozycji rynkowej, a także znaczenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, spółki wydobywcze wysuwają się przeważnie na pierwszy plan.
Chyba dlatego w cieniu problemów górnictwa znacznie mniejszym echem odbiło się sfinalizowanie transakcji na mocy, której Famur przejął Kopex. Obie spółki od lat ze sobą rywalizowały nie tylko na krajowym podwórku, ale także na rynkach zagranicznych. Teraz Famur powiększony o Kopex będzie atakował coraz mocniej globalnych graczy, bo pośród krajowych producentów urządzeń i maszyn górniczych konkurencji raczej nie będzie miał. Sam pomysł połączenia nie jest nowy, bo już kilka lat temu informacje na ten temat elektryzowały środowisko. Teraz jednak akwizycja okazała się być kołem ratunkowym dla Kopeksu, który w dobie kryzysu dostał zadyszki. Na szczęście pojawiła się pomocna dłoń. Czy było to wykorzystanie okazji przez Famur? Być może. Na pewno. (Niepotrzebne skreślić). Wiadomo jednak, że mamy teraz spółkę, która aspiruje do miana narodowego championa. Marki takie jak Famur i Kopex są znane i cenione na świecie, tak więc połączenie potencjału obu spółek może dać wiele dobrego. Poniżej alfabet największej akwizycji wśród tzw. firm zaplecza górniczego.
A jak akcje – właścicielem obu spółek jest firma TDJ. Posiada ona 72 proc. walorów Famuru i 66 proc. Kopeksu. TDJ nabył 10 proc. akcji Kopeksu w styczniu 2014 r., a następnie zwiększył zaangażowanie do niemal 33 proc. w maju 2016 r. 1 grudnia ub.r. swoje udziały powiększył do 66 proc. i przejęcie przez Famur największego konkurenta stało się faktem.
B jak Bendzera Mirosław – prezes Famuru, na czele spółki stoi od października 2014 r.
C jak champion narodowy – definicja, którą można znaleźć w Internecie mówi, że jest to podmiot gospodarczy z udziałem Skarbu Państwa o znaczącym potencjale własnym i istotnym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Nawet bez udziału Skarbu Państwa powiększony Famur wydaje się spełniać te warunki. W każdym razie głośno o tym mówi prezes Bendzera.
D jak Domogała Tomasz – rocznik 1985, właściciel spółki TDJ. W ostatnim rankingu najbogatszych Polaków zajął 11. miejsce z majątkiem szacowanym na blisko 2,2 mld zł. Jest szefem rady nadzorczej TDJ.
E jak eksport – patrz Go Global
F jak Famur – początki firmy sięgają 1922 r. Wówczas w Katowicach powstała spółka akcyjna Stephen, Frölich + Klüpfel AG. W 1951 r. na podstawie zarządzenia Ministerstwa Górnictwa fabryka staje się przedsiębiorstwem państwowym. Osiem lat później zaczyna produkować kombajny ścianowe. W 1991 r. Famur został przekształcony w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Cztery lata później 60 proc. udziałów zostało wniesionych do Narodowych Funduszy Inwestycyjnych. W 2002 r. podupadająca fabrykę kupił Jacek Domogała. Od tego czasu Famur zasłynął wieloma akwizycjami, a ostatnim hitem było przejęcie największego konkurenta – Kopeksu.
G jak Go Global – program realizowany przez Famur, który zakłada prowadzenia działań zmierzających zarówno do poszerzenia oferty produktowo-usługowej, jak i do dywersyfikacji rynków, co ma pozwolić na zwiększanie zaangażowania zagranicznego wszystkich podmiotów wchodzących w skład Grupy. Kluczowym aspektem programu jest wzrost ekspansji eksportowej. Konsekwentna realizacja tego celu wiąże się m.in. ze wzmacnianiem obecności Grupy tam, gdzie urządzenia Famuru są już obecne.
H jak historia – pierwsze poważne zbliżenie spółek miało miejsce w styczniu 2014 r. (choć Famur już wcześniej wysyłał sygnały w stronę Kopeksu w sprawie możliwej konsolidacji). Wówczas TDJ nabył 10 proc. akcji Kopeksu. Już wówczas prognozowano, że połączone spółki stałyby się jedną z większych grup przemysłowych w Polsce i byłyby ważnym graczem na rynkach zagranicznych. Krzysztof Jędrzejewski, właściciel Kopexu stwierdził wówczas, że nie zamierza sprzedawać akcji. Sytuacja na rynku była wówczas zupełnie inna. Nic nie wskazywało, że Kopex będzie znajdował się w tragicznej sytuacji. Ba, przygotowywał się nawet do sztandarowej inwestycji, czyli budowy kopalni.
J jak Jędrzejewski Krzysztof – były już właściciel Kopeksu.
K jak Kopex – historia spółki sięga 1961 r. Wówczas w Katowicach utworzono „Przedsiębiorstwo Budowy Zakładów Górniczych za Granicą – KOPEX”. Dziesięć lat później przedsiębiorstwo otrzymało uprawnienia do prowadzenia działalności w zakresie handlu zagranicznego obejmujące, na zasadach wyłączności, eksport, import, maszyn i urządzeń górniczych, wiertniczych oraz kompletnych obiektów górniczych. W październiku 1993 r. przedsiębiorstwo przekształcono w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa pod nazwą „Przedsiębiorstwo Eksportu i Importu KOPEX Spółka Akcyjna”. W czerwcu 1998 r. spółka zadebiutowała na warszawskim parkiecie. W lutym 2006 r. Zabrzańskie Zakłady Mechaniczne kupiły akcje Kopeksu i stały się dominującym akcjonariuszem. W lipcu 2009 r. zmiano nazwę z Grupa ZZM-Kopex na Kopex Group.
K jak konsolidacja – powszechna opinia mówi o tym, że sposobem na kryzys jest połączenie sił. W polskim górnictwie ten scenariusz realizowano ostatnio na przykładzie Polskiej Grupy Górniczej i Katowickiego Holdingu Węglowego. Procesy konsolidacyjne nie ominęły także sektora firm okołogóniczych. W ub.r. dużym wydarzeniem było także przejęcie Joy Global przez japoński koncern Komatsu. Transakcja warta 3,7 mld USD ma być ostatecznie dopięta w połowie tego roku. Tym samym widać, że Famur i Kopeks wpisują się w procesy, które można nazwać trendem ostatnich miesięcy.
L jak liczby – 880 mln zł była warta transakcja, dzięki której TDJ stał się większościowym właścicielem akcji Kopeksu. Na tę kwotę składało się zadłużenie Kopeksu – ok. 620 mln zł oraz jego kapitalizacja – ok. 260 mln zł.
M jak marka – zarówno Famur i Kopex to firmy, których renoma wykracz daleko poza granicę Polski. Ich produkty trafiają na rynki 30 krajów, na pięciu kontynentach. Przedstawiciele Famuru podkreślają, że chcą czerpać z potencjału i doświadczenia Kopeksu. Wydaje się zatem, że budowana przez lata i rozpoznawalna marka Kopeksu raczej nie zniknie z portfolio powiększonego Famuru.
N jak notowania giełdowe – obie spółki znajdują się na Giełdzie Papierów Wartościowych. Kopex na warszawskim parkiecie jest notowany od czerwca 1998 r. Famur od sierpnia 2006 r. Według raportów giełdowych pierwszą z tych spółek wycenia się na ponad 297 mln zł, a drugą na 2,68 mld zł. Na przestrzeni ostatniego roku lepiej na warszawskim parkiecie radził sobie Famur. Maksymalna cena jego akcji w tym okresie wyniosła 5,73 zł. W tym czasie maksimum Kopeksu to 4,44. Średnie notowania spółek w tym okresie wyniosły 3,53 dla Kopeksu i 3,82 dla Famuru.
P jak Przeciszów – to właśnie w tej miejscowości – znajdującej się w woj. małopolskim – miała powstać kopalnia Kopeksu. Zakład miał rocznie wydobywać od 3 do 4 mln t węgla. W założeniu kopalnia miała nie posiadać wież szybowych, a złoże miało być udostępnione przy pomocy upadowych. Dzięki temu infrastruktura naziemna miała mieć ograniczoną wielkość. Kopex z projektem tym wiązał wielkie nadzieje. Czy kopalnia w Przeciszowie powstanie, tego jeszcze nie wiadomo. Wszystko zależy od nowego właściciela Kopeksu, który decyzji w tej sprawie jeszcze nie podjął.
R jak restrukturyzacja – dokładnie restrukturyzacja zadłużenia spółek Grupy Kapitałowej Kopex. W pierwszej kolejności chodziło tu o wypracowanie porozumienia z wierzycielami spółki. Był to jeden z warunków realizacji umowy na mocy, której TDJ odkupił akcje Kopeksu od Krzysztofa Jędrzejowskiego. Ponadto konieczne było uzyskanie zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz badanie due dilligence i zakończenie go z satysfakcjonującym wynikiem. 7 września 2016 r. podpisano wstępne porozumienie dotyczące „dostosowania warunków spłaty wierzytelności finansowych do trudnej sytuacji Grupy i stworzenia możliwości zaspokojenia roszczeń wierzycieli finansowych w możliwie najszerszym zakresie”.
– Banki oczekują od nas, jako inwestora, że zaraz po przejęciu kontroli nad Kopeksem, w pełni zaangażujemy się w realizację tego programu wierząc, iż jedynie dzięki zasobom, doświadczeniu i know-how TDJ jest możliwy sukces pełnego wykonania jego założeń. Dodatkowym wymogiem banków było udzielenie Grupie Kopex przez inwestora finansowania ratunkowego. Jako Grupa TDJ zadeklarowaliśmy takie finansowanie w wysokości do 100 mln zł. Należy również zaznaczyć, że większość kwoty z ceny zapłaty za zakup kolejnego pakietu akcji od pana Krzysztofa Jędrzejewskiego, tj. 60 mln zł, trafi bezpośrednio do Kopeksu na spłatę kredytów. Instytucje finansowe wyraziły zgodę na sprzedaż na naszą rzecz części wierzytelności z dyskontem, jeżeli zrealizujemy wymagany przez banki program restrukturyzacji. Kompromis był bardzo trudny do osiągnięcia. Warunki postawione przed nami przez banki traktujemy jako ogromne wyzwanie i są one dla nas warunkami brzegowymi – tłumaczył wówczas Czesław Kisiel, prezes zarządu TDJ SA.
T jak targi – przed nami Międzynarodowe Targi Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego Katowice 2017. Z pewnością oczy wielu zwiedzających będą skierowane na stoisko Famuru, które ma być największe w czasie imprezy, która potrwa od 29 sierpnia do 1 września. Być może wtedy zobaczymy jakiś nowy projekt, który będzie pierwszym „dzieckiem” konsolidacji dwóch największych firm zaplecza górniczego w Polsce.
U jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – to od jego zgody uzależnione było przejęcie przez Famur kontroli nad Kopeksem. Stosowne pozwolenie zostało wydane 21 czerwca 2016 r. Oznaczało ono, że nie ma przeszkód formalnych dla integracji obu spółek.
W jak wyniki finansowe – obie spółki skonsolidowane raporty za 2016 r. mają opublikować 2 maja. Kopex pod koniec września ub.r. podsumował pierwsze półrocze 2016 r. Strata EBITDA wyniosła 354,3 mln zł a strata netto była równa 547,3 mln zł. Tłumaczono wówczas, że „pogorszenie przychodów oraz słabe wyniki finansowe Grupy Kopex wynikają z bardzo trudnej sytuacji na rynku inwestycji górniczych, która przekłada się na znaczący spadek zamówień w Polsce i na rynkach eksportowych oraz wywiera presję na ciężką sytuację płynnościową Grupy”. 20 lutego br. Famur opublikował skonsolidowany raport za IV kwartał 2016 r. W tym okresie Famur i spółki zależne uzyskały ponad 304 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży. Dzięki temu przychody Grupy w całym 2016 r. wyniosły 1,03 mld zł, wobec 801,0 mln zł w 2015 r. „Wraz ze wzrostem przychodów znacząco zwiększył się także zysk netto, który w okresie sprawozdawczym wyniósł 93,8 mln zł, w stosunku do 50,7 mln zł w roku wcześniejszym. Wartość EBITDA wyniosła z kolei 238,6 mln zł i była wyższa o 30 proc. w ujęciu rok do roku” – napisano w komunikacie.
Z jak zakończenie – największa akwizycja w historii branży okołogórniczej została zakończona 1 grudnia 2016 r. Wówczas zawarto porozumienie pomiędzy spółkami Grupy Kopex, spółką zależną TDJ SA oraz siedmioma bankami, które restrukturyzuje zadłużenie Kopeksu. Koniec tego procesu jednocześnie rozpoczyna nowy rozdział na polskim rynku maszyn górniczych. Wydaje się, że nowy, większy Famur jest skazany na sukces i ma szanse, by rywalizować z największymi globalnymi graczami.
Maciej Dorosiński
Dziennikarz portalu górniczego nettg.pl
i tygodnika Trybuna Górnicza
Wielkość wpłat publicznoprawnych wnoszonych przez przedsiębiorstwa okołogórnicze w Polsce do budżetu państwa po likwidacji krajowego górnictwa węgla kamiennego zmniejszyłaby się o ponad 38 procent.
Analizując kondycję podsektora górnictwa węgla kamiennego w Polsce zwykle pomija się przedsiębiorstwa z nim powiązane tzw. okołogórnicze. Istotnym jest, że bez ich udziału realizacja przedsięwzięć górniczych byłaby niemożliwa lub, w najlepszej sytuacji, znacznie utrudniona. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że funkcjonowanie przedsiębiorstw okołogórniczych jest uzależnione od sytuacji ekonomicznej, w jakiej znajduje się górnictwo węgla kamiennego.
Chcąc przebadać wzajemne zależności pomiędzy podsektorem bezpośredniego wydobycia surowca a podsektorem przedsiębiorstw okołogórniczych Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa przeprowadziła badania ankietowe wśród swoich członków. Zapytanie rozesłano zarówno do mikro, małych, średnich, jak i dużych przedsiębiorstw, w których liczba zatrudnionych sięgała od kilku do kilku tysięcy osób. Głównym celem ankiety była weryfikacja wpływów do budżetu państwa w latach 2014–2015 z poszczególnych przedsiębiorstw okołogórniczych. Odpowiedzi udzielił co trzeci ankietowany.
Szereg płatności
Firmy górnicze, jak każde funkcjonujące na rynku przedsiębiorstwo, obciążone są szeregiem płatności wnoszonych do budżetu państwa. Uiszczane są one m.in. z tytułu ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego, Funduszu Pracy (FP), Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP), Funduszu Emerytur Pomostowych (FEP), Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). Ponadto na przedsiębiorstwa górnicze nałożonych jest szereg podatków związanych ze specyfiką branży. Należą do nich m.in. opłaty i kary na Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚIGW) i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW), podatki i opłaty na rzecz gmin.
VAT dominuje
Już na wstępie można stwierdzić, porównując wielkości firm okołogórniczych z przedsiębiorstwami górnictwa węgla kamiennego, że płatności podsektora okołogórniczego będą stanowiły niższy procent dochodów budżetu państwa niż w przypadku przedsiębiorstw bezpośrednio zaangażowanych w wydobycie węgla.
Wśród kluczowych obciążeń z tytułu płatności publiczno-prawnych w 2014 r., w przypadku ankietowanych, był podatek od towarów i usług (podatek VAT), który to stanowił ponad 33 proc. wszystkich płatności (rys. 1), natomiast w kolejnym roku były to płatności z tytułu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych, które stanowiły prawie 35 proc. płatności (rys. 2).
Dla autorów istotna była również skala uzależnienia budżetu przedsiębiorstw od zamówień pochodzących bezpośrednio z górnictwa.
Uzależnienie działalności badanych przedsiębiorców od górnictwa węgla kamiennego jest bardzo zróżnicowane. Wśród ankietowanych pojawiały się przedsiębiorstwa, które w całości opierają swoją działalność na współpracy z górnictwem węglowym, ale i takie, które deklarowały zaledwie pięcioprocentowe bądź mniejsze wpływy z tytułu świadczeń dla górnictwa węgla kamiennego. Wyniki badań pokazują, że 40 proc. spośród badanych przedsiębiorstw zdeklarowało, że ponad 50 proc. ich przychodów wynika ze współpracy z producentami węgla kamiennego (rozumianymi jako kopalnie i spółki węglowe). Co istotne w tej grupie połowa wskazała nawet na ponad 70 proc. przychód z tego tytułu.
Spadek przychodów
Należy zauważyć, że dla przedsiębiorstw okołogórniczych likwidacja górnictwa węgla kamiennego w Polsce skutkowałaby przede wszystkim spadkiem sprzedaży wyprodukowanych dóbr do górnictwa. Konsekwencją czego może być znaczny, bądź całkowity, spadek przychodów. Sytuacja ta może prowadzić do masowych zwolnień pracowników, gdyż przedsiębiorstwa byłyby zmuszone do poszukiwania oszczędności. Zwolnienia mogą się wiązać ze strajkami i zwiększeniem skali bezrobocia. Poszukiwanie sposobów na obniżenie kosztów w firmie, może również spowodować pogorszenie jakości produktów proponowanych przez badane przedsiębiorstwa dla odbiorców spoza branży górniczej (poszukiwanie tańszych zamienników surowców).
Utrata płynności finansowej może prowadzić do całkowitej likwidacji wielu firm okołogórniczych.
Likwidacja sektora górnictwa węgla kamiennego miałaby istotny wpływ również na realizowane w placówkach naukowych prace badawczo-rozwojowe. Naukowcy, związani dotychczas z górnictwem, byliby zmuszeni do szukania nowych obszarów badań.
Stwierdzono, że w 2015 r. najwyższe obciążenia publiczno-prawne wynikają z płatności związanych z pracownikami, co jest związane z duża liczbą osób zatrudnionych w przedsiębiorstwach podsektora górniczego. Biorąc pod uwagę uzyskane wyniki analiz, oszacowano, że wielkość wpłat publicznoprawnych wnoszonych przez przedsiębiorstwa okołogórnicze w Polsce do budżetu państwa po likwidacji krajowego górnictwa węgla kamiennego zmniejszyłaby się o ponad 38 proc.
Lepiej pomagać
A zatem, gdyby zlikwidowano górnictwo węgla kamiennego w Polsce, poza utratą wpływów do krajowego budżetu pochodzących z tego podsektora, państwo utraciłoby również ponad jedną trzecią wpływów z podsektora przedsiębiorstw okołogórniczych.
W perspektywie długoterminowej może się okazać, że sytuacja ta może być bardziej kosztowna dla kraju, niż w przypadku zastosowania przez władze państwowe mechanizmów wsparcia dla rozwoju górnictwa węgla kamiennego.
Dla uzyskania bardziej precyzyjnych wyników, prowadzone będą kolejne badania w tym zakresie.
Monika Pepłowska
Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN