Biuletyn Górniczy nr 4-6 (284-286)

Brak spisu treści.

SZP to jedyne wydarzenie dotyczące zamówień publicznych tak dokładnie sprofilowane branżowo.

Przed nami kolejna edycja Szkoły Zamówień Publicznych, którą organizuje  Górnicza  Izba  Przemysłowo-Handlowa. Konferencja, która jest szczególnie ceniona za wysoki poziom merytoryczny, odbędzie się po raz dziesiąty. Wykładowcy z uczestnikami Szkoły spotkają się od 5 do 7 czerwca br. w Wiśle.

Jubileuszowa edycja to doskonały pretekst do podsumowań. Przez ostatnie 10 lat doszło do wielu zmian w przepisach o zamówieniach publicznych. Za nimi zawsze nadążała Szkoła, której tematyka odnosiła się  do  bieżących  zagadnień  związanych z tą ustawą.

Zaangażowanie GIPH

– Izba  od  kilkunastu  lat  podejmuje w swojej działalności temat zamówień publicznych. Po raz pierwszy zajęła się tym zagadnieniem w czasie, gdy wprowadzone zostały przepisy, obejmujące Prawem zamówień publicznych górnictwo węglowe. Ustawa ta, od momentu przyjęcia sprawiała praktykom, zarówno zamawiającym, jak i wykonawcom, wiele trudności. Podkreślić należy, że jej przepisy bywały niespójne, dodatkowo akt ten był kilkadziesiąt razy nowelizowany. GIPH wielokrotnie opiniowała projekty zmian Prawa zamówień publicznych, opracowywała stanowiska dotyczące stosowania przepisów tej ustawy, jak również składała własne propozycje nowelizacji. Izba zaangażowała się w Szkołę Zamówień Publicznych, gdyż uznała, że będzie to odpowiednie forum dla wymiany doświadczeń, analizowania problemów i wypracowywania wspólnych stanowisk – mówi Janusz Olszowski, prezes GIPH.

Inicjatywa okazała się strzałem w dziesiątkę, a kolejne edycje potwierdzały słuszność organizowania konferencji. Najlepszym dowodem jest choćby rosnąca frekwencja. W 2011 r. w Szkole uczestniczyło 127 osób, rok później było ich już 153. Natomiast ostatnie trzy edycje to rekordowe wyniki i przekroczenie liczby 200 „uczniów”. W 2016 r. z zamówień publicznych szkoliło się 209 osób, rok później było ich 201, a w czasie ostatniej edycji padł rekord, czyli 239 osób! Wielu z nich na konferencji organizowanej przez GIPH było już któryś raz z rzędu. Na pewno do czynników, które mają wpływ na „powrót do szkoły”, można zaliczyć świetną organizację przedsięwzięcia – tu wszystko jest dopięte na ostatni guzik, a dbają o to pracownicy GIPH. Kolejną sprawą jest wysoki poziom merytoryczny, co jest zasługą doboru wykładowców, o których można śmiało powiedzieć, że są elitą w zakresie zamówień publicznych.

Wykłady i warsztaty

Od lat sprawdza się także formuła zajęć, czyli połączenie wykładów z warsztatami i panelami dyskusyjnymi. Na SZP nie tylko się słucha, ale także można przedstawić swoje doświadczenia i wątpliwości związane ze stosowaniem Prawa zamówień publicznych w praktyce. Wielkim atutem konferencji jest także fakt, że nie jest ona adresowana wyłączenie do wykonawców lub do zamawiających. W Szkole spotykają się obie te strony, które są objęte przepisami kłopotliwej ustawy. W ten sposób dochodzi do wymiany doświadczeń oraz do tworzenia pewnej więzi porozumienia, a przede wszystkim wzajemnego zrozumienia.

Te właśnie zalety sprawiły, że inicjatywa GIPH może od lat liczyć na wsparcie w postaci patronatu ze strony Urzędu Zamówień Publicznych oraz Ministerstwa Energii. Wykłady w czasie poprzednich edycji mieli przedstawiciele UZP. W latach 2017 i 2018 był to wiceprezes Urzędu Hubert Nowak, który od grudnia 2018 r. szefuje tej instytucji. W tym roku reprezentanci UZP także zapowiedzieli swoją obecność.

Nadążyć za zmianami

– Przez te 10 lat trochę się zmieniło, jak choćby miejsce organizacji konferencji, wykładowcy czy wzrastająca liczba uczestników. Przede wszystkim zmieniała się praktyka zamówień, wielokrotnie zmieniało się samo Prawo zamówień publicznych i w związku z tym wciąż widać duże zapotrzebowanie na szkolenia pracowników. Izba stara się za tymi zmianami nadążać, każdego roku doskonaląc organizacyjnie tę imprezę, starannie dobierając wykładowców, tworząc program, który odzwierciedla aktualne problemy przy stosowaniu ustawy Prawo zamówień publicznych, wsłuchując się w uwagi uczestników poprzednich edycji – wyjaśnia prezes Olszowski.

Szkoła powstała przede wszystkim dla podmiotów działających w przemyśle wydobywczym i tak w przeszłości, jak i dzisiaj ten element sektorowy ma decydują-ce znaczenie przy tworzeniu programu konferencji.

– To chyba jedyne wydarzenie dotyczące zamówień publicznych tak dokładnie   sprofilowane   branżowo. I to pozwala na bardzo precyzyjne i wąskie, a tym samym interesujące dla branży, dobieranie zagadnień omawianych podczas spotkań – mówi dr Włodzimierz Dzierżanowski z Grupy Doradczej Sienna, który już od lat jest wykładowcą Szkoły Zamówień Publicznych. Sam przyznaje żartobliwie, że tak jak najstarsi górale, czy górnicy nie pamięta, kiedy po raz pierwszy uczestniczył w tej inicjatywie. Dodaje, że bardzo dobrą rekomendacją dla konferencji organizowanej przez GIPH jest patronat ze strony Urzędu Zamówień Publicznych.

– Prezes UZP nie obejmuje patronatem imprez wątpliwej jakości – stwierdza prezes Grupy Doradczej Sienna.

W ciągu ostatnich dziewięciu edycji swoją wiedzą z uczestnikami Szkoły dzie-lili się najlepsi eksperci. W tym roku nie może być inaczej. Poza dr Dzierżanowskim w gronie prelegentów znaleźli się: Małgorzata Stachowiak z Grupy Doradczej Sienna, Agnieszka Zaborowska z Kancelarii Adwokackiej Zaborowska, Dariusz Ziembiński z Kancelarii Dariusz Ziembiński & Partnerzy oraz Katarzyna Kasperek z Kasperek Consulting. Choć w ostatnim czasie o zamówieniach publicznych mówi się najczęściej w kontekście nowej ustawy – w tym miejscu należy wspomnieć, że na SZP często podnoszono temat konieczności stworzenia nowego aktu – to w tym roku uwaga będzie skupiona na bieżących zagadnieniach.

Dobre wydarzenie szkoleniowe

– Projekt nowej ustawy jest. Muszę stwierdzić, że jest to niezły projekt. Obawiam się tylko, że dążenie do jego szybkiego uchwalenia może zwyciężyć nad dążeniem do usuwania niedociągnięć. Dlatego nie stawiałbym na tempo tylko na jakość. Według zapowiedzi rządu ustawa ma być przyjęta jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, a jej wejście w życie przewidziano w dość odległym terminie, czyli od 1 stycznia 2021 r. – stwierdza dr Dzierżanowski.

Wynika zatem, że nowe Prawo zamówień publicznych w programie Szkoły zagości za jakiś czas, na pewno jednak będzie tematem dyskusji tych oficjalnych i mniej oficjalnych, które są naturalną częścią każdej konferencji.

Skoro Szkoła w tym roku ma swój jubileuszu, należy spytać czego należy jej życzyć.

– Co najmniej kolejnych 10 lat. Przez całą dekadę udało się stworzyć bardzo dobre wydarzenie szkoleniowe, z renomą, zarówno jeśli chodzi o wykładowców, organizację, jak i program. Chcemy nadal pomagać w upowszechnianiu wiedzy dotyczącej praktycznego stosowania przepisów o zamówieniach publicznych, tym bardziej, że trwają już prace nad zupełnie nową ustawą – podsumowuje prezes GIPH Janusz Olszowski.

 

Maciej Dorosiński Dziennikarz portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie
i tygodnika „Trybuna Górnicza”

Nakłady idą na poszerzenie bazy zasobowej i dostępu do nowych złóż, odtworzenie frontów wydobywczych oraz wymianę i unowocześnienie maszyn oraz sprzętu.

Po chudych latach przyszła koniunktura na rynku surowców. Nie wiadomo, jak długo potrwa, więc górnicze spółki starają się odbudować swój potencjał wydobywczy przeznaczając rekordowe kwoty na rozwój. W 2019 r. dwie największe polskie spółki węglowe – Jastrzębska Spółka Węglowa i Polska Grupa Górnicza – na inwestycje planują przeznaczyć łącznie ok. 5 mld zł.

Dwa ostatnie lata były znowu łaskawe dla górnictwa. Na rynkach surowcowych królowała hossa, więc węgiel dawał zarobić. Ten rok ma być jeszcze dobry, ale w przypadku kolejnych lat ekonomiści wieszczą nadejście dekoniunktury. Nic dziwnego, że górnicze spółki starają się przeznaczyć jak największą część zarobionych pieniędzy na inwestycje. W głównej mierze chodzi o nakłady związane z poszerzeniem bazy zasobowej i dostępem do nowych złóż, odtworzeniem frontów wydobywczych oraz wymianą i unowocześnieniem maszyn oraz sprzętu.

Wzrost przychodów i kosztów

Jak pod względem produkcji, inwestycji oraz wyników ekonomicznych wyglądał miniony rok w Jastrzębskiej Spółce Węglowej? W 2018 r. zakłady JSW wyprodukowały nieco ponad 15 mln t węgla (wzrost wobec 2017 r. o 3,3 proc.) oraz 3,59 mln t koksu (wzrost o 2,9 proc.). Z tego 10,35 mln t to węgiel koksowy, a pozostałe 4,69 mln t to węgiel energetyczny. Oznacza to, że udział węgla koksowego w produkcji wyniósł 68,9 proc. Średnia cena węgla koksowego utrzymywała się praktycznie na tym samym, wysokim poziomie (wyniosła 658 zł za t, wzrost wobec 2017 r. o 0,3 proc.), natomiast ceny koksu wystrzeliły w górę aż o 17 proc. To wszystko przełożyło się na wzrost przychodów ze sprzedaży o ponad 10 proc. W 2018 r. było to niespełna 9,81 mld zł, wobec 8,88 mld zł rok wcześniej.

Z zyskiem netto nie było już tak znakomicie. W tym roku Grupa JSW zarobiła na czysto 1,76 mld zł, zatem zysk był o ok. 30 proc. niższy niż przed rokiem (w 2017 r. wyniósł 2,54 mld zł). A to za sprawą rosnących kosztów. W 2018 r. łączne koszty wyniosły 8,53 mld zł, wobec 6,96 mld zł rok wcześniej.

– Wzrost kosztów jest dość duży. Głównie jest związany ze wzrostem świadczeń na rzecz pracowników. W skali roku to 872 mln zł – podał Adam Mańka, dyrektor biura i główny księgowy JSW.

Na tę kwotę składały się m.in. wypłata zaległych świadczeń, których załoga zrzekła się w czasach kryzysu (nagrody rocznej i wypłaty deputatu za 2016 r.), podwyżka wynagrodzeń od czerwca o 7 proc. oraz zwiększenie premii motywacyjnej i BHP. Większe koszty są związane również ze zwiększeniem zatrudnienia o 2,4 proc. (644 osoby).

Problem z robotami korytarzowymi

Zwiększenie kosztów wiązało się również ze wzrostem zakupu materiałów, większym zużyciem energii, która na dodatek podrożała oraz zakupem węgla z zewnątrz potrzebnego do produkcji koksu. JSW musiała kupić większą ilość węgla w związku z wyłączeniem z eksploatacji pola H w ruchu Zofiówka po tragedii, w której zginęło pięciu górników.

W 2018 r. JSW wciąż borykała się z brakiem firm zewnętrznych specjalizujących się w robotach korytarzowych.

– W związku z tym wykonaliśmy o 10,9 proc. mniej metrów bieżących wyrobisk. W 2017 r. firmy zewnętrzne wykonały 14,3 km wyrobisk, a w 2018 r. było to 8,1 km. Ogółem w 2018 r. wykonaliśmy 65,16 km. Dla poprawy sytuacji przyjęliśmy pracowników i tworzymy własne brygady przodkowe. Dodatkowo chcemy stworzyć 50 takich brygad. Wprowadzamy program efektywności, wydłużamy czas pracy w przodkach oraz utrzymujemy chodniki – argumentował Tomasz Śledź, wiceprezes JSW ds. technicznych.

Dr Artur Dyczko, pełnomocnik zarządu JSW, zaznaczył, że w minionym roku spółka na inwestycje przeznaczyła 1,69 mld zł. To wzrost o ponad 60 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Jeśli chodzi o sam segment węglowy to inwestycje wyniosły 1,405 mld zł. W tym roku nakłady inwestycyjne w JSW mają być jeszcze wyższe i wynieść nawet ok. 2 mld zł.

Zabezpieczyć przyszłość

– Cały czas skupiamy się na inwestycjach, które mają nam zabezpieczyć przyszłość. Są to inwestycje w obszarze rozszerzenia bazy zasobowej i zwiększenia efektywności. Główne inwestycje są również realizowane w zakładach przeróbczych, gdzie zakładamy, że po zakończeniu tych inwestycji struktura produkowanego przez nas węgla ulegnie zmianie – zaznaczył dr Dyczko.

Chodzi o dwa zakłady mechanicznej przeróbki węgla: w kopalni Budryk (zaawansowanie prac wynosi w tym przypadku 70 proc.) oraz w kopalni Knurów-Szczygłowice (zaawanasowanie 79 proc.). Kluczowymi inwestycjami są również budowy nowych poziomów w kopalniach: Borynia-Zofiówka-Jastrzębie, Budryk, Knurów-Szczygłowice oraz Pniówek.

Jednym z głównych założeń ma być kilkuprocentowy wzrost produkcji węgla oraz wzrost udziału węgla koksowego. W minionym roku udział węgla koksującego w produkcji JSW wyniósł prawie 69 proc. W tym ma przekroczyć 70 proc. To stały trend i nie chodzi wcale o to, że produkcja węgla koksującego jest o wiele bardziej zyskowna.

– Długoterminowo chcemy mieć w naszym miksie 85 proc. lub więcej węgla koksowego. My we wszystkich rozmowach z instytucjami i akcjonariuszami czujemy presję świata finansowego na producentów węgla energetycznego. Dla nas w średnim i długim horyzoncie to jest produkt uboczny. Niestety ciężko nam będzie zejść poniżej progu 10 proc. udziałów węgla energetycznego. Taka jest natura i geologia. Nie da się wydobyć tylko węgla koksującego, a zostawić energetyczny – zapowiedział Daniel Ozon, prezes JSW.

Przybędzie ścian

Natomiast sam wzrost produkcji ma zostać osiągnięty poprzez zwiększenie liczby ścian w kopalniach spółki.

– W tym roku, z kwartału na kwartał, będziemy zwiększali produkcję. Oddawane są nowe ściany, taki jest harmonogram rozcinki. Będziemy mieli 27 ścian, podczas gdy w minionym roku były 22 – zapowiedział Ozon.

Jak ma się zwiększać liczba ścian w JSW? W pierwszym i drugim kwartale tego roku efekty prac przygotowawczych nie będą jeszcze widoczne. W kopalniach JSW, tak jak w 2018 r., będą pracowały 22 ściany. W trzecim kwartale przybędą dwie nowe ściany (razem 24), a ostatnim trzy kolejne (razem 27). To oznacza, że średnio w całym 2019 r. w kopalniach JSW będą pracowały 24 ściany, a największy wzrost produkcji przewidziano w drugim półroczu.

Jedną z kluczowych inwestycji jest budowa nowej kopalni Bzie-Dębina. Struktury nowego zakładu zostały wydzielone z kopalni zespolonej Borynia-Zofiówka-Jastrzębie na początku tego roku. Teraz nowa dyrekcja kopalni Bzie-Dębina ma się skupić na skompletowaniu załogi, udostępnieniu złoża oraz rozpoczęciu wydobycia. Zasoby nowego zakładu są szacowane na ponad 180 mln t. Chodzi o dwa złoża Bzie-Dębina 2-Zachód (113,8 mln t, w tym przypadku JSW ma już koncesję wydobywczą) oraz Bzie-Dębina 1-Zachód (prawie 71,5 mln t, spółka liczy, że koncesję otrzyma jeszcze w tym roku). Z tego 95 proc. to węgiel koksowy typu 35.

Jeden szyb jest już wydrążony, a docelowo ma powstać drugi – wentylacyjny. Według szacunków docelowe roczne wydobycie nowej kopalni Bzie-Dębina ma sięgnąć 2 mln t węgla. Nowy zakład nie będzie potrzebował oddzielnej przeróbki, bo urobek z Bzia-Dębiny ma trafiać do zmodernizowanego zakładu ruchu Zofiówka.

Kiedy kopalnia rozpocznie wydobycie?

– Pierwsza ściana wyprodukuje pierwszy węgiel w 2022 r. Natomiast w tym roku przeznaczymy ok. 140–150 mln zł nakładów inwestycyjnych związanych z budową tej kopalni – powiedział Daniel Ozon.

Ambitne plany

Równie ambitne plany ma Polska Grupa Górnicza. W minionym roku spółka zatrudniająca 41,9 tys. pracowników wydobyła 29,7 mln t węgla i zarabiała na czysto 493 mln zł (dla porównania w 2017 r. zysk wyniósł 86 mln zł, a rok wcześniej strata sięgnęła 336 mln zł). Przychody PGG ze sprzedaży przekroczyły 9,371 mld zł, a na każdej tonie sprzedanego węgla górnicza spółka zarobiła 25 zł. Taki wynik został osiągnięty przy średniej cenie na poziomie 311 zł za tonę, która była wyższa o 12,2 proc. w stosunku do średniej ceny z 2017 r. Natomiast jednostkowy koszt sprzedaży węgla wynosił 286 zł za t i był wyższy o 5,1 proc.

– Główną składową tego wzrostu był wzrost średniego wynagrodzenia w spółce, który był na poziomie 7 proc. To wynik podpisanego porozumienia ze stroną społeczną w kwietniu 2018 r. – argumentował Andrzej Paniczek, wiceprezes PGG ds. finansowych. W 2018 r. na inwestycje PGG przeznaczyła 2,418 mld zł. To wzrost o 33 proc. w porównaniu z 2017 rokiem.

– Środki, które spółka wypracowuje i które zostały przekazane przy dofinansowaniu, są w całości przeznaczone na inwestycje, zakupy maszyn i urządzeń. Realizowanie tych celów inwestycyjnych zapewnia firmie możliwość produkcji węgla na takim poziomie, aby generować tak daleko idące dodatnie wyniki finansowe – zaznaczył Tomasz Rogala, prezes PGG.

Na co zostały wydane pieniądze na inwestycje? Aż 52 proc. tej kwoty, czyli 1,274 mld zł została przeznaczona na budowę nowych ścian. Dzięki temu uzbrojone zostały 52 ściany oraz wydrążono ponad 105 km wyrobisk ruchowych (niespełna 82 proc. spośród tych wyrobisk PGG wykonało siłami własnymi, natomiast pozostałe 18 proc. wykonały firmy zewnętrzne). Na zakup maszyn i urządzeń PGG w minionym roku wydała 641 mln zł. Chodzi m.in. o 997 sekcji obudów zmechanizowanych, 32 przenośniki zgrzebłowe i 50 ciągników kolejek podwieszanych. Natomiast wśród kluczowych inwestycji, na które PGG wydała 503 mln zł, znalazły się: budowa 12,5 km kapitalnych wyrobisk poziomych, pogłębianie i modernizacja szybów oraz modernizacja zakładów przeróbki węgla.

W przeliczaniu na poszczególne zakłady nakłady inwestycyjne kształtowały się w następujący sposób: 720 mln zł na kopalnię ROW, 444 mln zł na kopalnię Piast-Ziemowit, 350 mln zł na kopalnię Ruda, 260 mln zł na kopalnię Murcki-Staszic i ponad 250 mln zł na kopalnię Mysłowice-Wesoła. Kluczowe inwestycje to m.in. budowa poziomu 700 i 880 łączących ruch Jankowice i Chwałowice, udostępnienie partii C w ruchu Wesoła oraz udostępnianie partii C i F w ruchu Staszic.

W tym roku na inwestycje spółka planuje przeznaczyć 3,179 mld zł, w tym zakupić razem prawie 1,5 tys. sekcji obudów zmechanizowanych oraz uzbroić 45 ścian.

– W efekcie tych wszystkich zmian obecnie 28 proc. wyposażania  to  są  rzeczy zakupione w okresie ostatnich trzech lat. Natomiast po inwestycjach w latach 2019–2020 będziemy mieli ponad 70 proc. nowego sprzętu. To ważne, bo w czasach kryzysu, przez pięć lat praktycznie nie inwestowaliśmy w sprzęt – zaznaczył Piotr Bojarski, wiceprezes zarządu ds. produkcji.

Jak dodał ważną inwestycją jest również rozwój oddziału Zakładu Remontowo-Produkcyjnego. PGG zakupiła trzy hale, które są obecnie modernizowane i w których powstaje linia do produkcji przenośników zgrzebłowych. W ten sposób PGG chce się uniezależnić od zewnętrznych dostawców i zredukować koszty.

Nowa kopalnia

Przedstawiciele PGG zaprezentowali również najważniejsze projekty rozwojowe na najbliższe kilka lat. Wśród nich jest budowa nowej kopalni Imielin Północ, która najpewniej w przyszłości będzie trzecim ruchem kopalni Piast-Ziemowit. Inwestycja, obejmująca również rozbudowę ruchów Ziemowit i Piast, pozwoli wydłużyć żywotność kopalni do 2068 r. PGG zamierza również dalej inwestować w rozwój Zakładu Remontowo-Produkcyjnego oraz rozwój fotowoltaiki. Górnicza spółka zamierza wykorzystać hałdy i swoje budynki, jako miejsca do zabudowy panelami słonecznymi. PGG chce również wybudować, najprawdopodobniej w Lędzinach, instalację zgazowania węgla. Projekt realizowany wspólnie z Głównym Instytutem Górniczym przeszedł już wstępną fazę badań. Jego realizacja jest szacowana na ponad 2 mld zł, a roczna produkcja metanolu ma wynieść 619 tys. t.

– Jak wszyscy pewnie doskonale pamiętają, cztery lata w okresie 2013–2016, to był czas bardzo mocnych oszczędności i ograniczania z roku na roku właściwie wszystkich wydatków. Musieliśmy wtedy zawiesić większość działań inwestycyjnych. Przypomnę, że jeszcze w 2016 r., kiedy powstała PGG, trzykrotnie weryfikowaliśmy plany inwestycyjne zastanawiając się, co jeszcze możemy obciąć albo odłożyć w czasie. Teraz, kiedy przyszły lepsze lata, musimy nadrobić te ogromne zaległości – zaznaczył wiceprezes Bojarski.

Jacek Madeja Publicysta
tygodnika „Trybuna Górnicza”
i portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie

Niezależnie od losów odkrywek, potencjał energetyki na węglu brunatnym w Polsce będzie się zmniejszał.

Większość obecnie eksploatowanych odkrywek węgla brunatnego w Polsce wyczerpie się około roku 2037. Rozważana jest budowa nowych odkrywek, ale m.in. z uwagi na politykę klimatyczną Unii Europejskiej, może skończyć się tylko na planach.

W „Polityce energetycznej Polski do 2040 r.” przypomniano, że istotny wpływ na zmiany w krajowym sektorze energetycznym ma polityka klimatyczno-energetyczna Unii Europejskiej (UE). W 2009 r. przyjęto pakiet regulacji wyznaczający trzy zasadnicze cele przeciwdziałania zmianom klimatu do 2020 r. (tzw. pakiet 3 x 20 proc.), przy czym państwa członkowskie partycypują stosownie do swoich możliwości. W 2014 r. Rada Europejska utrzymała kierunek przeciwdziałania zmianom klimatu i zatwierdziła cztery cele w perspektywie 2030 r. dla całej UE, które po rewizji w 2018 r. zakładają zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 40 proc. w porównaniu z emisją z 1990 r. (w przeliczeniu na poziomy z 2005 r.) w tym – 43 proc. w sektorach objętych unijnym systemem handlu emisjami (EU ETS) i 30 proc. w non-ETS.

Wytyczne przewidują także co najmniej 32 proc. udziału źródeł odnawialnych w zużyciu finalnym energii brutto, wzrost efektywności energetycznej o 32,5 proc. oraz ukończenie budowy wewnętrznego rynku energii UE. W 2016 r. na forum UE rozpoczęto prace nad pakietem „Czysta energia dla wszystkich Europejczyków”, zwany popularnie pakietem zimowym, który wskazuje sposób operacjonalizacji tych celów, jak również przyczyni się do wdrożenia unii energetycznej i budowy jednolitego rynku energii UE. Jak zapewniono w dokumencie, Polski rząd bierze aktywny udział w kształtowaniu finalnych zapisów, tak aby zapewnić możliwie najlepszy interes naszego kraju.

Ponadto, pod koniec 2018 r. Komisja Europejska zaproponowała, aby gospodarka UE w roku 2050 była gospodarką zeroemisyjną. To wszystko nie służy węglowi brunatnemu.

Decydujący głos regulacji unijnych

– Polska posiada perspektywiczne złoża węgla brunatnego, jednakże energetyczne wykorzystanie tego surowca jest i będzie utrudnione z uwagi na konieczność spełnienia wymogów środowiskowych oraz obciążenia kosztami polityki klimatyczno-środowiskowej – zaznaczono w „Polityce energetycznej Polski”.

Węgiel brunatny zużywany jest głównie przez elektroenergetykę, zużycie krajowe wynosi ok. 60 mln t rocznie. Właściwości fizyczne tego surowca determinują jego wykorzystanie w niewielkiej odległości od miejsca wydobycia, dlatego nie istnieje rynek tego surowca. Elektrownie węglowe zapewniają stabilność wytwarzania energii, a ze względu na niskie koszty wydobycia węgiel brunatny jest tanim źródłem energii. Istotną wadą jest jednak wysoka emisyjność. Powoduje to konieczność ponoszenia wyższych kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2, przy jednoczesnym ryzyku, że bloki na węgiel brunatny nie sprostają kolejnym wymogom ograniczenia emisji zanieczyszczeń (polityka klimatyczna i środowiskowa UE).

– Te czynniki mają ogromne znaczenie dla efektywności ekonomicznej oraz samej możliwości wytwarzania energii z węgla brunatnego – podkreślono w dokumencie.

W polityce podkreślono, że dokończona zostanie eksploatacja otwartych złóż. Za perspektywiczne uznaje się złoża Złoczew oraz Ościsłowo, a w dalszej kolejności Gubin. Dla zagospodarowania nowych złóż kluczową rolę odegra rozwój nowych technologii. Innowacje mają posłużyć wdrażaniu niskoemisyjnych technologii oraz alternatywnemu wykorzystaniu węgla brunatnego. Jedną z rozważanych możliwości jest zgazowanie węgla. Zgazowany surowiec (gaz syntezowy) cechuje się mniejszą emisyjnością i umożliwia wykorzystanie zsynchronizowane z popytem. Syngaz może być wykorzystany w elektroenergetyce i w ciepłownictwie, ale także do wytwarzania benzyn syntetycznych i wielu produktów chemicznych. Zakończenie pracy kopalni węgla brunatnego, podobnie jak w przypadku węgla kamiennego, również wymaga zaplanowania działań restrukturyzacyjnych, zarówno środowiskowych, jak i ogólnogospodarczych.

Bezpieczny Turów

Największych producentem energii elektrycznej z węgla brunatnego w Polsce jest Polska Grupa Energetyczna (PGE). Posiada ona dwie elektrownie na węgiel brunatny: Turów i Bełchatów.

Kopalnia Turów posiada koncesję na wydobycie węgla tylko do kwietnia 2020 r. Już rozpoczęto starania o jej przedłużenie i wydaje się, że jest to tylko formalność. Przeciwko wydłużeniu koncesji protestują organizacje ekologiczne, ale PGE zapewnia, że kopalnia nie planuje rozszerzenia działalności poza określone 25 lat temu granice wskazane w koncesji. Wydobycie będzie prowadzone wyłącznie w obszarze określonym w decyzji z 1994 r. Wydaje się więc, że tu zagrożenia nie ma.

Węgiel jest potrzebny m.in. do budowanego bloku o mocy 496 MW brutto w Elektrowni Turów. Zaawansowanie budowy nowej jednostki wynosi ok. 89 proc. Przekazanie bloku do eksploatacji ma nastąpić do 30 października 2020 r.

Walka o Bełchatów

Więcej niewiadomych jest w przypadku kopalni Bełchatów. Węgiel brunatny w obecnie eksploatowanych przez PGE złożach się kończy. Złoże Bełchatów ma pracować do około roku 2028, a złoże Szczerców ma znacząco ograniczać wydobycie od roku 2030, aby około roku 2037 spaść do zera. Dlatego PGE pracuje nad budową nowej odkrywki Złoczew. Jest tu jednak kilka niewiadomych. Co prawda Minister Środowiska w kwietniu 2019 r. poinformował, że wszczął na wniosek PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna postępowanie o wydanie koncesji na wydobycie węgla ze złoża Złoczew, to ta inwestycja nie jest pewna.

– Zagospodarowanie złoża Złoczew ma szansę na realizację jedynie po spełnieniu warunków zapisanych w Programie dla sektora górnictwa węgla brunatnego w Polsce przyjętego przez Radę Ministrów w 2018 roku – podkreśliła PGE w raporcie za 2018 r.

Do tych warunków należą przede wszystkim podjęcie kierunkowej decyzji odnośnie roli węgla brunatnego w krajowym miksie energetycznym w perspektywie długoterminowej oraz wypracowanie i wdrożenie rozwiązań zapewniających przewidywalność ekonomiczną nowych projektów złożowych. PGE podkreśla, że rozwiązania te muszą być zaakceptowane przez UE.

Koniecznym warunkiem jest także zapewnienie finansowania dla przedsięwzięcia.

PGE podkreśla, że realizacja opcji strategicznych będzie zatem zależeć w dużej mierze od krajowego i zagranicznego otoczenia regulacyjnego.

– Ostateczny kształt polityki energetycznej Polski, polityka klimatyczno-energetyczna Unii Europejskiej, dopuszczalne emisje z instalacji zasilanych paliwami kopalnymi, potrzeby systemu elektroenergetycznego czy model rynku i koszt finansowania konkretnych przedsięwzięć – to wszystko wpłynie na decyzję inwestycyjną dotyczącą realizacji poszczególnych projektów inwestycyjnych – wyjaśniła PGE.

Jest jeszcze inny, ważny problem. Taki, że złoże Złoczew jest oddalone od Elektrowni Bełchatów o ok. 50 kilometrów. Przewożenie węgla brunatnego na taką odległość może być nieopłacalne. Na obecnym etapie prac koncepcyjnych rozważane są dwa warianty – transport przenośnikami taśmowymi lub transport kolejowy.

Trzeba zauważyć, że w raporcie PGE za rok 2018 ani razu nie pojawia się wątek złóż węgla brunatnego w Gubinie. Wcześniej rozważano tam budowę kopalni i elektrowni.

Sądowa walka o Ościsłowo

Przed koniecznością budowy nowej odkrywki stoi także drugi polski producent energii z węgla brunatnego, czyli Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin (ZE PAK). Aktualnie kopalnia węgla brunatnego Konin, należąca do ZE PAK, stara się o koncesje wydobywczą dla odkrywki Ościsłowo. Węgiel dostarczany z tej odkrywki ma zabezpieczyć dostawy dla zmodernizowanych już bloków w elektrowni Pątnów I oraz do elektrowni Pątnów II. To najbardziej wydajne aktywa wytwórcze grupy ZE PAK, na modernizację, których poniesiono już wielomilionowe nakłady.

ZE PAK podkreśla, że w procesach związanych z pozyskiwaniem zgód formalnych przed organami administracji publicznej, jako strony występują zwykle również różnego rodzaju stowarzyszenia i organizacje, które za cel stawiają sobie walkę m.in. z węglem brunatnym. W aktualnie toczącym się postępowaniu dotyczącym określenia środowiskowych uwarunkowań dla przedsięwzięcia pn.: „Wydobycie węgla brunatnego i kopalin towarzyszących z Odkrywki Ościsłowo” na prawach strony również występuje kilka organizacji sprzeciwiających się lokacji nowej odkrywki węgla brunatnego. Z kolei po stronie zwolenników duże zaangażowanie wykazują organizacje związkowe oraz mieszkańcy.

Starając się o nową odkrywkę, ZE PAK jednocześnie planuje wejścia m.in. w odnawialne źródła energii. Grupa rozważa m.in. budowę farm fotowoltaicznych na rekultywowanych terenach i przystosowanie części instalacji węglowej do spalania biomasy. Rozważana jest również budowa magazynu ciepła dla potrzeb ogrzewania miasta Konin. Po uwagę brana jest także budowa centrum logistycznego wraz z zabudową paneli fotowoltaicznych na dachach i budowa infrastruktury do wytwarzania, magazynowania oraz dystrybucji wodoru. W planach jest też montowanie gotowych paneli fotowoltaicznych, wytwarzanie elementów do montażu oraz montaż instalacji. Te projekty są obecnie na różnych etapach opracowywania koncepcji, więc ich realizacja jeszcze nie jest przesądzona.

Niezależnie od losów tych odkrywek, potencjał energetyki na węglu brunatnym w Polsce będzie się zmniejszał. Budowany blok w Turowie będzie ostatnim wybudowanym blokiem wykorzystującym ten surowiec w Polsce.

Dariusz Ciepiela Autor jest dziennikarzem portalu wnp.pl
i magazynu Nowy Przemysł

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ta witryna jest zarejestrowana na wpml.org jako witryna deweloperska. Przełącz na klucz witryny produkcyjnej, aby remove this banner.