Brak spisu treści.
Węgiel jest najtańszym i najbezpieczniejszym nośnikiem energii na świecie. Takie są fakty. Niestety nie docierają one do Komisji Europejskiej, która wszelkimi sposobami próbuje go wyeliminować. Determinacja z jaką podejmowane są kolejne inicjatywy na rzecz dekarbonizacji europejskiej gospodarki jest momentami żenująca. Ustala się normy, które są niemożliwe do spełnienia albo preferuje się taki system głosowania, by zapadły rozstrzygnięcia po myśli Komisji.
W ten sposób chce się doprowadzić do tego, by w Europie za kilkadziesiąt lat węgiel był tylko wspomnieniem. Należy jednak brać pod uwagę, że nie tylko w Polsce odgrywa on ważną rolę w gospodarce. Dla wielu europejskich państw pełni on role stabilizatora systemu elektroenergetycznego.
Unia Europejska wyrosła na węglu i stali. To właśnie Europejska Wspólnota Węgla i Stali, która powstała w 1951 r., dała początek procesom integracji europejskiej. Od tamtej chwili upłynęło 66 lat. W tym czasie węgiel przeszedł drogę od bycia na piedestale do statusu wroga publicznego – tak w każdym razie postrzega go Komisja Europejska. Przeciwko niemu uruchomiono potężną armię urzędników, za którymi stoją wielkie pieniądze. Ich celem jest wyeliminowanie węgla do 2050 r. z europejskiego miksu energetycznego. Wiele wskazuje, że już niebawem możemy być świadkami ostatecznego starcia o być albo nie być tego paliwa na Starym Kontynencie.
– Musimy być na to gotowi, tym bardziej, że to starcie będzie dotyczyć nie tylko węgla, ale i przyszłości gospodarki wielu unijnych państw, a przede wszystkim naszej. Praktycznie taką konfrontację prowokuje Komisja Europejska. Przykładem może być pakiet wsparcia dla regionów pogórniczych, z którym na Europejski Kongres Gospodarczy przyjechał komisarz ds. unii energetycznej Maroš Šefčovič. To świadczy, że Komisja wydała wyrok na węgiel i w jej założeniu do 2050 r. ma on zniknąć z europejskiego miksu energetycznego. Być może dla niektórych krajów jest to wykonalne, ale dla wielu, w tym dla Polski – nie – stwierdza wprost Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, wiceprezydent Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego EURACOAL. Wskazuje na konieczność budowy koalicji na rzecz obrony węgla.
Jak nie kijem, to pałką
Komisja Europejska próbuje prowadzić dekarbonizacje na szereg sposobów. Pierwszy – to reforma unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2 (EU-ETS). Ministrowie środowiska państw UE pod koniec lutego przyjęli stanowisko ws. reformy ETS. Polska była temu przeciwna. Ponadto protestowały: Bułgaria, Rumunia, Cypr, Chorwacja, Węgry, Włochy, Litwa i Łotwa. Zgodnie z obowiązującym nicejskim systemem głosowania, kraje te wystarczały do utworzenia mniejszości blokującej. Mimo to prezydencja maltańska przeforsowała przyjęcie stanowiska, a służby prawne Rady UE stwierdziły, że na tym etapie nie chodzi o głosowanie legislacyjne, dlatego wszystko – według nich – jest w porządku. Można skomentować to krótko – było w porządku, bo było wymierzone w węgiel.
Na kolejne antywęglowe rozwiązanie nie trzeba było długo czekać, bo pod koniec kwietnia w Brukseli uchwalono tzw. nowe konkluzje BAT (Best Available Techniques – najlepsze dostępne techniki). W tym przypadku szczególnie restrykcyjnie postanowiono potraktować tzw. duże obiekty spalania w energetyce, czyli po prostu elektrownie, elektrociepłownie, instalacje zgazowania węgla lub innych paliw, spalarnie odpadów. Nie wiedzieć dlaczego nie ujęto w tym wszystkim branży rafineryjnej. Główną rolę w przypadku tej inicjatywy odegrała Dyrekcja Generalna ds. Środowiska Komisji Europejskiej, która zaproponowała tak śladowe limity emisji tlenków siarki, azotu i rtęci, że ich osiągnięcie będzie prawie niemożliwe nawet w najnowszych blokach węglowych. Wniosek z tego był jeden – węgiel nie ma przyszłości w Unii.
Ze wspomnianą Dyrekcją ściśle związane są organizacje, które uczestniczą w procesie przeglądu dyrektyw europejskich. Przykładem może być Europejskie Biuro Środowiska (EEB), które jest wspierane finansowo przez Komisję Europejską. Na raporty EEB, które są przygotowywane na zlecenie, powoływał się m.in. komisarz Šefčovič, mówiąc o rzekomej śmiertelności w Europie z powodu spalania węgla.
-Chcemy wykazać, że propozycje rozwiązań, które zostały przeforsowane przez KE, zostały opracowane na specjalne zlecenie. EURACOAL cały czas stara się pokazywać, w jaki sposób są forsowane takie decyzje. W czyim interesie są one podejmowane i za czyje pieniądze – wyjaśnia szef Izby.
Ostatnim przejawem dekarbonizacyjnej polityki jest tzw. pakiet zimowy i jego absurdalny zapis, dotyczący norm emisji dla wszystkich elektrowni na poziomie 550 g CO2 na 1 kWh.
Węgla w Europie więcej niż się wydaje
W sprawie pakietu zimowego Polska wszczęła procedurę tzw. żółtej kartki, która jest podstawowym mechanizmem pozwalający parlamentom państw członkowskich wyrazić sprzeciw wobec działań Komisji Europejskiej. Niestety, jak okazało się na początku czerwca, nie udało się zgromadzić odpowiedniej liczby głosów, by procedura mogła się rozpocząć. Ważne jest jednak to, że Polska nie była osamotniona w próbie zablokowania pakietu zimowego. To stwarza szanse na budowanie frontu na rzecz węgla.
Jak widać Europa, a raczej Komisja Europejska próbuje wszelkimi sposobami pogrzebać węgiel. Świat jednak myśli inaczej, a najlepszym przykładem jest polityka prezydenta Donalda Trumpa, który 1 czerwca obwieścił, że USA wycofują się z paryskiego porozumienia klimatycznego.
– Działania Unii Europejskiej w temacie ochrony klimatu nie mają żadnego znaczenia i sensu. Cieszę się, że prezydentem Stanów Zjednoczonych został człowiek, który stwierdził, że miejsca pracy są ważniejsze niż jakaś ekologiczna religia – stwierdza prezes Olszowski.
Maciej Dorosiński
Dziennikarz portalu górniczego nettg.pl
i tygodnika Trybuna Górnicza
Rozmowa z dr. inż. PIOTREM BUCHWALDEM, prezesem Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego SA w Bytomiu, b. prezesem Wyższego Urzędu Górniczego, wiceprzewodniczącym Komisji Górniczej
❚ Już niebawem w życie wejdą przepisy mające usprawnić działania ratowników górniczych. Co się zmieni? Jak odbiera pan te zmiany?
❚ Rozporządzenie ministra energii w sprawie ratownictwa górniczego jest częścią pakietu kilku rozporządzeń, dotyczących m.in. organizacji pracy i bezpieczeństwa w górnictwie. Zmiany dotyczą też zasad prowadzenia akcji w kopalniach. Nowością jest zobowiązanie, by jeden z pięciu członków zastępu ratowniczego miał jednocześnie kwalifikacje do udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Rozporządzenie na nowo definiuje niektóre procedury związane z działaniem ratowników, czy organizacją akcji ratowniczych. Chodzi o to, by procedury były proste i przejrzyste, przy jednoczesnym wzmocnieniu bezpieczeństwa pracy ratowników i prowadzenia akcji. Do wprowadzenia przygotowywany jest pakiet czterech rozporządzeń. Wchodzą w życie 1 lipca br. Oprócz trzech rozporządzeń podpisanych przez ministra energii, jedno rozporządzenie podpisze minister środowiska. To ostatnie ma duże znaczenie dla górnictwa, bowiem reguluje zagadnienia dotyczące zagrożeń naturalnych w zakładach. To również tematy bardzo istotne z punktu widzenia służb ratowniczych. W kwestii zagrożeń naturalnych wprowadzone zostały znaczące zmiany, dlatego uważam, że to właśnie to rozporządzenie spina i zamyka cały blok zmian wprowadzanych po przyjęciu nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze z 9 czerwca 2011 roku.
❚ Nowe przepisy wzmacniają rolę i odpowiedzialność kierownika ruchu zakładu górniczego zarówno w zakresie organizacji ratownictwa w zakładzie, jak i już prowadzenia samej akcji. To dobry pomysł?
❚ W skomplikowanych warunkach geologiczno-górniczych, w jakich przyszło nam prowadzić działalność, poszczególne zapisy prawne mogą pomóc, ale nie zastąpią zdrowego rozsądku i właściwej oceny ryzyka. W dobie przemian w polskim górnictwie, przy jak najbardziej uzasadnionym dążeniu do obniżania kosztów, ogromna jest w tej sferze odpowiedzialność kierowników ruchu zakładów górniczych. Zwłaszcza osoby pełniące funkcje kierownicze kopalń muszą pamiętać, że nie można myśleć o oszczędnościach, gdy chodzi o zabezpieczenie procesów wydobywczych oraz zapewnienie bezpieczeństwa pracy. Kto jak kto, ale kierownik ruchu zakładu jest osobą, która zna najbardziej wszelkie mogące zaistnieć problemy i powinien być wyczulony na takie sytuacje. Kierownik ruchu zakładu górniczego jest zarazem osobą kierującą akcją ratowniczą. Gdy do wypadku dochodzi pod jego nieobecność (np. w nocy) akcją kieruje dyspozytor kopalni. Dotychczasowe przepisy stanowiły, że dyspozytor przekazuje kierowanie akcją najwyższej funkcyjnej osobie przebywającej w kopalni, a ta – kierownikowi ruchu, gdy dotrze do sztabu akcji. Nowe przepisy eliminują pośredni etap – do czasu przyjazdu kierownika ruchu akcją ma kierować dyspozytor.
❚ Czemu służy ta zmiana?
❚ Przede wszystkim usprawnieniu akcji i uniknięciu chaosu w sytuacji, gdy najwyższa rangą – po kierowniku ruchu – osoba funkcyjna w chwili rozpoczęcia akcji znajduje się np. w wyrobiskach podziemnych kopalni i potrzebuje czasu, by dotrzeć do sztabu, a potem zorientować się w sytuacji. Stąd lepiej, by dyspozytor przekazał wszystkie szczegóły bezpośrednio kierownikowi ruchu zakładu, a do czasu jego przybycia skupił się na kierowaniu akcją. Dzisiaj dyspozytorzy są odpowiednio wyszkoleni, aby później w sytuacjach ekstremalnych móc sprostać dużym wyzwaniom, jakie stoją przed nimi w początkowej fazie prowadzenia akcji. Do takich zadań zgodnie z zapisami rozporządzenia przygotowują ich specjaliści CSRG.
❚ Częstsze szkolenia, zmiany organizacyjne, bardziej rygorystyczne procedury – to kolejne czekające ratowników nowości.
❚ Popatrzmy na te najważniejsze zmiany w zapisach rozporządzenia. Kierownicy akcji i baz ratowniczych będą musieli co trzy lata przechodzić specjalistyczne kursy – dotychczas raz na pięć lat.
Kierownikami baz będą mogli być tylko ratownicy. Do tej pory można było powierzyć tę funkcję także innym osobom. Kolejnym istotnym zagadnieniem ujętym w nowym rozporządzeniu jest sposób przeprowadzania trudnych robót. Wszystkie wiążące się z podwyższonym ryzykiem prace, np. otwieranie rejonów otamowanych ze względu na zagrożenie pożarowe, czy metanowe, muszą być prowadzone na zasadach akcji ratowniczej, a nie jedynie zasadach pracy profilaktycznej. Wymusza to stosowanie bardziej rygorystycznych procedur. Doświadczenia kopalń z okresu ostatnich miesięcy tym bardziej utwierdziły mnie w słuszności przyjęcia takiego zapisu. Nowe przepisy, w przeciwieństwie do dotychczasowych, nie ujmują już specjalistów kopalnianych drużyn ratowniczych. Oznacza to, że jedynie specjaliści zatrudnieni w profesjonalnych jednostkach ratownictwa górniczego będą ujęci na podstawie innych wytycznych obowiązujących w jednostce ratowniczej.
❚ Nowe rozporządzenie ma również znaczenie dla ratowników w zmienionej strukturze spółek węglowych.
❚ Dzisiaj w programach restrukturyzacyjnych stawia się na dobre funkcjonowanie kopalń zespolonych. We właściwym podejściu do ciągu technologicznego kopalń zespolonych, istotnym spójnym elementem zawsze pozostaje zapewnienie wysokiego poziomu bezpieczeństwa pracy. Nowe przepisy ratownicze i w tej materii porządkują zagadnienia dotyczące kopalnianych stacji ratowniczych. Precyzyjnie odnoszą się nawet do ilości aparatów regeneracyjnych zgromadzonych w jednym miejscu. Widzimy w tym przypadku, że nie można mówić o próbie oszczędzania na bezpieczeństwie.
❚ Ratownicy mają zostać obowiązkowo doposażeni w dodatkowy sprzęt.
❚ Istotną regulacją wchodzącego w życie rozporządzenia jest konieczność wyposażenia wszystkich ratowników w sygnalizatory optyczne i akustyczne oraz tzw. czujniki bezruchu, sygnalizujące np. zasłabnięcie, czy inne kłopoty zdrowotne ratownika. Przepisy podnoszą też podstawowe wymagania stawiane ratownikowi – aby nim zostać, trzeba ukończyć 23 lata i pracować w kopalni co najmniej od dwóch lat. Dotąd wystarczył rok pracy i ukończone 21 lat.
❚ CSRG i bez nowych przepisów dba o to, aby ratownicy mieli do dyspozycji wszystko co najlepsze…
❚ Unowocześnienie wykorzystywanego przez ratowników sprzętu oraz wdrożenie opracowanych w ostatnich latach innowacji technologicznych to mój priorytet. Razem z okręgowymi stacjami w Bytomiu, Zabrzu, Jaworznie i Wodzisławiu Śląskim – CSRG, wraz z zawodowymi pogotowiami specjalistycznym, jest najbardziej doposażoną jednostką w polskim systemie ratownictwa górniczego. Stale podnosimy poprzeczkę jeśli chodzi o intensywność i skalę trudności ćwiczeń, przeprowadzanych w trudnych warunkach mikroklimatycznych. Wprowadzamy też nowy sprzęt, na którym ratownicy praktykują podczas szkoleń. Jesteśmy w trakcie modernizacji dwóch komór szkoleniowych w stacjach w Jaworznie i Wodzisławiu Śląskim. Odpowiednie szkolenie należy do kluczowych elementów systemu ratownictwa górniczego, na który składają się – oprócz wyspecjalizowanych pogotowi z centralnej i okręgowych stacji ratownictwa – przede wszystkim ratownicy zatrudnieni w kopalniach. Powinno nam wszystkim zależeć, aby wszyscy ratownicy byli równo obciążeni najwyższą skalą trudności przy realizacji tych ćwiczeń. Musimy postępować zgodnie z zasadą „trening czyni mistrza”, a życie to wszystko zweryfikuje w trakcie prowadzenia trudnych akcji ratowniczych.
❚ Nie mniej ważne od szkolenia jest wyposażenie. Co zmieni się w CSRG w tym zakresie?
❚ CSRG cyklicznie wymienia sprzęt i urządzenia na nowocześniejsze. W tym roku zakupimy po przeprowadzeniu stosownych procedur, ponad 80 aparatów roboczych najnowszej generacji. Umożliwiają one nie tylko oddychanie w trudnych warunkach, ale mają też wiele innych funkcji. Pomagają w monitorowaniu czynności życiowych ratownika. Wśród innych realizowanych zakupów jest wysokiej jakości kamera wideoendoskopowa, którą można wprowadzić w trudno dostępne rejony kopalni – np. wyrobiska objęte zawałem lub zagrożone w inny sposób, gdzie utrudnione jest działanie ratowników. Kupujemy też kamery szybowe, umożliwiające monitorowanie w kopalniach obmurzy szybów, z których wiele sięga ponad kilometr w głąb ziemi. W dalszej kolejności zamierzamy doposażyć nasze laboratoria, m.in. w najnowszej generacji mikrochromatografy, dzięki którym można szybko i precyzyjnie przeanalizować skład atmosfery w wyrobiskach górniczych. Tego typu sprzęt jest wykorzystywany zawsze wtedy, gdy akcje w kopalniach prowadzone są w warunkach zagrożenia pożarowego lub metanowego.
❚ Część sprzętu, jakim jesteście zainteresowani, jest dopiero w fazie testów.
❚ To nie jest tak do końca. Większa część tematów badanych została już zkończona i w tej chwili występuje etap wdrażania, który też wymaga czasu. Jeden temat będzie zakończony pod koniec bieżącego roku. Gdy tylko zakończą się etapy testów i uzyskiwania niezbędnych certyfikatów zamierzamy zakupić dla stacji, a także rozpropagować w kopalniach, najnowsze, innowacyjne rozwiązania, stworzone z myślą o ratownikach górniczych. Chodzi m.in. o nowy system łączności oraz bieliznę z systemem wentylacji i odzież chłodzącą. Wiele z tych wynalazków i rozwiązań jest odpowiedzią na zgłaszane od dawna potrzeby ratowników i całego środowiska górniczego. Jesteśmy zdeterminowani, żeby wdrożyć te rozwiązania do powszechnego użytku, zarówno w stacjach ratownictwa, jak i, mam nadzieję, w kopalniach.
❚ CSRG nie tylko korzysta z innowacyjnych rozwiązań, ale też czynnie uczestniczy w ich wypracowywaniu.
❚ Jedno z nich to system bezprzewodowej łączności dla ratowników górniczych, który umożliwia stały kontakt głosowy m.in. podczas akcji w podziemnych wyrobiskach. Oprócz łączności głosowej w dwóch kierunkach jednocześnie – jak w telefonii komórkowej – nowe rozwiązanie pozwala też na monitorowanie wybranych parametrów życiowych ratowników. Przekazuje np. informację o akcji serca. System daje też możliwość lokalizowania ratowników. W przyszłości twórcy systemu chcą rozwijać go w kierunku transmisji obrazu i innych danych, by platforma była formą podziemnego Internetu, wykorzystywanego nie tylko podczas akcji ratowniczych, ale też np. do monitorowania i sterowania bezobsługowym wydobyciem w najbardziej niebezpiecznych miejscach. Inne czekające na upowszechnienie rozwiązanie to zestawy bielizny dla ratowników: z elementami chłodzącymi oraz z systemem wentylacji, a także wierzchnia odzież ochronna i urządzenie do pomiaru częstości skurczów serca. Intencją twórców nowej odzieży dla ratowników było stworzenie ubrań zapewniających bezpieczeństwo oraz oddawanie ciepła w celu zapobiegania przegrzaniu organizmu.
❚ O innowacyjnej bieliźnie dla górników po raz pierwszy usłyszeliśmy już w 2010 roku. Wtedy jej zaletą miała być ognioodporność. Widzę, że pomysł się rozrasta.
❚ Konieczność opracowania specjalnej – chłodzącej i odpowiednio wentylowanej – bielizny dla ratowników wynika ze specyfiki podziemnych akcji ratowniczych. One prowadzone są często w wysokiej temperaturze i w warunkach zagrożenia wybuchem. Obciążeni dodatkowo sprzętem ratownicy ponoszą duży wydatek energetyczny. To ich osłabia i naraża na wypadki, np. udar cieplny. Obecnie w celu odprowadzania nadmiaru ciepła z ciała stosuje się kamizelki chłodzące, które jednak nie do końca spełniają swoje zadanie. Są dla ratownika dodatkowym obciążeniem, chłodzą tylko przez jakiś czas. Nie spełniają też wszystkich wymagań w zakresie ochrony przed gorącem i płomieniem oraz tzw. elektrycznością statyczną.
❚ Bierzecie udział w projekcie badawczym mającym za zadanie stworzyć robota do specjalnych zadań.
❚ W ramach współpracy z Politechniką Śląską bierzemy udział w projekcie naukowo-badawczym Telerescuer, w którym podmioty z Polski, Czech i Hiszpanii pracują nad stworzeniem kopalnianego robota do zadań specjalnych. Urządzenie to ma służyć do penetracji zagrożonych rejonów kopalń, gdzie nie mogą wejść ratownicy. Robot ma m.in. przekazać z takich rejonów obraz i mierzyć skład atmosfery. Jeszcze w tym roku wynalazek ma być testowany w korytarzach ćwiczebnych CSRG, a później w jednej z kopalń.
❚ W ostatnich kilku latach liczba wypadków śmiertelnych w górnictwie znacznie zmalała.
❚ Niestety ubiegłoroczna statystyka uległa pogorszeniu za sprawą katastrofy w kopalni Rudna, należącej do KGHM Polska Miedź. Należy pamiętać, że prezentowane wskaźniki to wyłącznie statystyka. Większą wartość ma dla mnie umiejętność
dogłębnej analizy każdej ekstremalnej sytuacji i wyciągnięcie odpowiednich wniosków na przyszłość. Przełożenie ich na język praktyki jest trudnym zadaniem, wymagającym wiedzy i doświadczenia. Górnictwo to przecież wysoce specjalistyczne rzemiosło, o którego sytuacji w każdym momencie decyduje wiele zmiennych. Wpływ na wyciąganie praktycznych wniosków z tych zmiennych ma niewątpliwie nauka i sektor badawczy. W skomplikowanej materii bezpieczeństwa ostateczny obraz nie bywa już tak wyrazisty. Jeżeli mamy grupę ludzi, mamy występujące zagrożenia, to jeszcze w danym miejscu występuje relacja tej grupy do mogącego wystąpić ryzyka. I wtedy nasuwa się pytanie, jak na to wszystko wpływa kultura organizacyjna. Dlatego kulturę bezpieczeństwa należy wprowadzać i kształtować od podstaw w miejscu pracy. Natomiast takie instytucje jak Wyższy Urząd Górniczy, czy GSRG to podmioty, które pomagają ją kształtować w zakładach wydobywczych.
❚ Z jakimi problemami w zakresie bezpieczeństwa borykają się górnicy?
❚ To zagrożenia tąpaniowe, pożarowe, zawałowe, metanowe i klimatyczne mają największy wpływ na bezpieczeństwo. W ostatnich latach także dają znać o sobie w dużym stopniu zależne od człowieka zagrożenia techniczne. Pokazują to statystyki. W polskich kopalniach roboty górnicze są prowadzone coraz głębiej. Z tego powodu – powtarzam to jak mantrę – łatwiej w górnictwie być nie może. Jednak problemy rodzi nie tylko głębokość, na której prowadzone jest wydobycie, ale również zaszłości eksploatacyjne oraz dość duża dziś koncentracja wydobycia. W zdecydowanej większości polskich kopalń węgla kamiennego mamy do czynienia z tzw. zagrożeniami współwystępującymi. Działania profilaktyczne stosowane dla ich zwalczania nie zawsze się zazębiają. Wymaga to podjęcia bardzo wyważonych decyzji już na etapie planowania robót górniczych, i to z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym.
❚ Nie sposób nie zapytać o to, jak pan widzi rolę CSRG w zmieniającym się dynamicznie polskim górnictwie?
❚ Skala odpowiedzialności i wpływu naszej jednostki ratowniczej na bezpieczeństwo w górnictwie jest znacząca. Naszą misją jest pełnienie służby publicznej, polegającej na wykonywaniu zadań gwarantujących sprawne przeprowadzanie akcji ratowniczych, jak również udzielaniu skutecznej pomocy zakładom wydobywczym w zapobieganiu i likwidacji skutków zagrożeń górniczych. CSRG ma ogromne możliwości w zakresie wprowadzania w kopalniach nowoczesnych rozwiązań prewencyjnych, dotyczących szczególnie zagrożeń pożarowych i zawałowych, ale i współwystępujących zagrożeń.
❚ Dlaczego działania prewencyjne są takie ważne?
❚ Sposób wdrażania odpowiednich działań prewencyjnych w kopalniach ma szczególne znaczenie, bowiem podobnie jak w medycynie – „lepiej zapobiegać niż leczyć”. W górnictwie wprowadzanie odpowiedniej profilaktyki w początkowym etapie tworzącego się zagrożenia, w sposób zdecydowany obniża koszty związane z jego likwidacją. Dzisiaj średnie koszty związane z profilaktyką zagrożeniową oscylują w granicach 10 proc. kosztów całkowitych poniesionych przez zakłady wydobywcze od rozpoczęcia do zakończenia akcji ratowniczych. Takim szczególnym zagrożeniem były i są pożary podziemne, które w większości rozwijają się dynamicznie. Przy skali zagrożeń istotnym czynnikiem jest sposób rozcięcia poszczególnych pokładów. Właściwy sposób „wejścia w złoże” przekłada się na dalszy przebieg rozcięcia poszczególnych frontów wydobywczych i ogranicza znacząco skalę potencjalnych zagrożeń.
❚ Jak ratownicy są przygotowani do mierzenia się z tymi zagrożeniami?
❚ Nie ulega wątpliwości, że służby ratownicze muszą być odpowiednio przygotowane w sferze organizacyjno-technicznej do zwalczania zagrożeń występujących w kopalniach. Służy temu prawidłowe wykorzystywanie bazy ćwiczebnej i nowoczesnego sprzętu. W CSRG została podniesiona poprzeczka dla uczestników szkoleń. Ratownicy zdają sobie sprawę, że tylko ich bezpośredni udział w akcjach ratowniczych, jak również odbywanie ćwiczeń w trudnych warunkach, gwarantuje dojrzałość w wykonywaniu skomplikowanych i niebezpiecznych zadań. Proces szkolenia dotyczy wszystkich zastępów ratowniczych, również kopalnianych, które odbywają wspólne ćwiczenia w strukturach CSRG. Właściwe podejście do bezpieczeństwa powinno być naszą wspólną cechą, tak kopalń, jak i wszystkich podmiotów mających nań wpływ bezpośredni, czy pośredni. Życie wielokrotnie pokazało, że na bezpieczeństwie nie można oszczędzać.
❚ Zastępy ratowników z kopalń kurczą się. Czy to się odbija na współpracy z nimi?
❚ Współpraca pomiędzy CSRG a kopalnianymi stacjami ratownictwa zawsze była i jest prawidłowa. Górnictwo, a szczególnie węgla kamiennego, w ostatnim czasie mocno się zmienia. Został zatrzymany proces „niemocy”, który powodował, że branża utraciła sterowność i możliwość reakcji na czynniki zewnętrzne. Zmiany w sposobie funkcjonowania branży wydobywczej, wprowadzone w ostatnim roku, napawają dużym optymizmem. Do pełnego sukcesu potrzebna jest jeszcze większa determinacja i dyscyplina wewnętrzna, szczególnie na poziomie kopalnianego zarządzania. Dotyczy to przyjęcia lepszej organizacji pracy w ciągach technologicznych. To w organizacji pracy leży klucz do podejmowania trudnych decyzji, które do niedawna były niemożliwe do przeprowadzenia.
❚ W wypowiedziach prasowych z 2011 roku, wskazywał pan na zagrożenia, które mogą nastąpić, co się sprawdziło kilka lat później. Czy czuje pan satysfakcję, że udało się Panu przewidzieć rozwój wydarzeń?
❚ To nie wizjonerstwo, lecz dogłębna analiza każdego detalu, który ma wpływ na obraz polskiego górnictwa węglowego. W tej chwili nie ma czasu, by powtarzać to wszystko, o czym pisałem w swoich artykułach. Lata 2011–2012 to okres najlepszej koniunktury na rynkach światowych, który w polskim wykonaniu został zmarnowany. Wykonywano działania kompletnie nieracjonalne i ślepiec by zauważył, że przy braku dodatkowych inwestycji i innych przedsięwzięć, całość za parę lat będzie musiała się posypać. Tak też się stało. Ten okres można krótko podsumować: „za dużo decydentów, za mało odpowiedzialności”. W górnictwie na kompletną porażkę lub sukces pracuje się w horyzoncie czasowym kilku lat. To nie przychodzi od zaraz.
❚ Czy wraz z przeobrażaniem się górnictwa dostrzega Pan zagrożenia?
❚ Staram się na nasze górnictwo patrzeć nieco szerzej, widząc tak pozytywy, jak i negatywy, nad którymi należy się pochylić i w odpowiednim tempie je rozwiązywać. Za zmieniającym się górnictwem musi nadążyć jego otoczenie. Dotyczy to również służb ratowniczych. Sygnalizowałem tę kwestię już pod koniec ubiegłego roku, pokazując kierunki, w jakich będzie podążała w najbliższym czasie CSRG. Zmiany jednak w żaden sposób nie mogą naruszyć mobilności naszych służb. Ten proces monitorujemy również na poziomie ratownictwa kopalnianego. Chociaż maleje liczba ratowników w kopalnianych drużynach ratowniczych, to jednak ich wyszkolenie jest na odpowiednim poziomie. Nad tym centralna stacja ma kontrolę. Wszelkie próby niewłaściwego podejścia ze strony przedsiębiorcy, będą wywoływały natychmiastową naszą reakcję, a zapewne również nadzoru górniczego. Obecnie takich zagrożeń nie widzę.
Aldona Minorczyk-Cichy
Publicystka tygodnika Trybuna Górnicza
i portalu górniczego nettg.pl
W resorcie energii stale akcentują, że jeżeli do końca 2018 r. do Spółki Restrukturyzacji Kopalń nie zostaną przekazane nierentowne kopalnie lub ich części, to potem już nie będzie można ich przekazać. I wtedy to na barki spółek węglowych spadną niebagatelne koszty.
Wiadomo, że polityka klimatyczna UE zupełnie nie wpasowuje się w polskie realia. Nasz kraj bazuje głównie na węglu, a to paliwo jest coraz intensywniej rugowane z unijnego miksu energetycznego. Z różnych stron padają razy, co tylko potwierdziło niedawne głosowanie nad konkluzjami BAT. A przecież to początek, a nie koniec – wielu obserwatorów rynku wskazuje, że UE coraz mocniej będzie z różnych stron uderzać w węgiel i w produkcję energii z tego paliwa. Według ministra Tchórzewskiego czysta energia jest bardzo istotna i Polska nie bagatelizuje tej kwestii. Jednak żyjemy w konkretnym otoczeniu i trudniej nam spełnić wszystkie wymogi środowiskowe.
Nie możemy być grzeczni i układni
Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej wskazuje, że Komisja Europejska podejmuje działania mające na celu całkowite wyeliminowanie węgla z unijnego miksu energetycznego. Wspomina m.in. o niedawnym głosowaniu nad konkluzjami BAT i jego konsekwencjach.
Na dodatek dochodzi wiele wewnętrznych problemów. Niedoinwestowane spółki węglowe mają problem z poziomem wydobycia.
Napięcie rośnie
Na pierwszy plan w rodzimym górnictwie wysuwają się sprawy płacowe. Zarówno w Jastrzębskiej Spółce Węglowej, jak i w Polskiej Grupie Górniczej. To właśnie one zdominują najpewniej kolejne spotkania strony związkowej PGG z zarządem, bowiem cięcia z ubiegłego roku w wynagrodzeniach sprawiły, że największa polska spółka węglowa przestała być – zdaniem związków – atrakcyjnym miejscem pracy.
Prof. Andrzej Barczak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach wskazuje, że mamy do czynienia z chwilową poprawą koniunktury, jeszcze niedawno bowiem w branży wiało zgrozą, bo ceny węgla szorowały po dnie.
Z pewnością napięcie będzie towarzyszyło także przekazywaniu kolejnych nierentownych aktywów do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Resort energii przypomina tu, że jesteśmy pod pręgierzem upływającego czasu.
– Jeżeli do końca 2018 r. nie przekażemy do SRK nierentownych kopalń generujących straty, to potem już nie będziemy mogli ich przekazać – zaznacza minister energii Krzysztof Tchórzewski. – Później już ich restrukturyzację musi spółka węglowa przeprowadzać sama na własny koszt. Jeżeli zdecydujemy się na pozostawienie jakieś kopalni, a ona będzie generować znaczące straty i trzeba będzie ją odstawić od wydobycia, to spółka węglowa będzie musiała to już robić własnymi siłami. A to są przecież olbrzymie koszty. Dlatego jeżeli teraz mamy szansę, by tę restrukturyzację prowadzić na koszt Skarbu Państwa, to należy to robić. Później już przepisy unijne będą w tym zakresie bezwzględne – podkreśla minister Tchórzewski.
Jerzy Dudała
Publicysta magazynu Nowego Przemysłu
i portalu wnp.pl