Brak informacji.
Przedstawiciele firm zagranicznych, uczestniczący w poprzedniej edycji Międzynarodowych Targów Górnictwa, Energetyki i Metalurgii „KATOWICE” – na pożegnanie – rezerwowali miejsca w hotelach na… 2005 r.
Wówczas, wzbudzało to zdziwienie, ale okazało się, że byli bardziej przewidujący, niż ich polscy koledzy. Wielu będzie dojeżdżać codziennie z miejscowości oddalonych od Katowic 50 � 70 kilometrów, bo tylko tam znaleźli wolne miejsca hotelowe.
Wprawdzie wyniki makroekonomiczne, osiągane przez górnictwo, energetykę i metalurgię dobrze wróżyły katowickim targom, jednak powodzenie tegorocznej edycji, organizowanych co 2 lata targów przemysłów ciężkich , przeszło wszelkie oczekiwania.
Profesjonalnie przygotowana ekspozycja jest pod każdym względem rekordowa. Na powierzchni ponad 25 000 metrów kwadratowych zaprezentuje swoje eksponaty ponad 720 firm z 25 krajów. Obecni są niemal wszyscy, kluczowi producenci maszyn i urządzeń oraz dostawcy nowoczesnych technologii dla branży górniczej i metalurgicznej z: Polski, Anglii, Austrii, Belgii, Białorusi, Chin, Czech, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Japonii, Kanady, Niemiec, RPA, Rumunii, Słowacji, Słowenii, Szwajcarii, Szwecji, Tajwanu, Ukrainy, USA i Włoch. To ponad 200 firm więcej, niż w 2003 roku. Wzrosła również o 30 % wielkość ekspozycji i niemal o 50 % ilość firm zagranicznych.
Na cztery wrześniowe dni Katowice zmienią się w światowe centrum przemysłu nie tylko za sprawą wystawców. Rekordowa będzie również ilość odwiedzających. Tylko w przedsprzedaży zakupiono ponad 8 500 biletów i kart wstępu. To trzy razy więcej, niż na poprzedniej edycji. Organizatorzy spodziewają się, że kolejne 10 000 biletów, wzorem poprzednich lat, sprzedadzą w trakcie targów. Przyjazd na targi awizowali specjaliści z 13 krajów: Austrii, Białorusi, Chin, Republiki Czeskiej, Chorwacji, Niemiec, Rosji, Serbii i Czarnogury, Słowacji, Ukrainy, USA, Węgier oraz Wietnamu.
Tak duże zainteresowanie spowodowane jest atrakcyjnością prezentowanej ofert i jej wysokim poziomem technicznym. Wiele maszyn i urządzeń prezentowana jest w ruchu, ale dla tych odbiorców, którzy wymagają więcej, polscy wystawcy organizują prezentacje w podziemiach kopalń. Takiej oferty nie proponują inni, znani w świecie organizatorzy targów.
Tradycyjnie już największe stoisko należy do POLSKIEJ TECHNIKI GÓRNICZEJ S.A. w skład której wchodzi kilkunastu polskich producentów maszyn i urządzeń górniczych � blisko 2 000 m kw. Wśród zgłoszonych firm są również tak kluczowe dla branży, jak: DBT GERMANY; BOART LONGYEAR; FENNER; PARSONS; HYDAC; BOSCH REXROTH; SANDVIK; KARL HAMACHER; JOY; FASING; MATADOR; BRIDON; FAG; NSK ISKRA; PSL SLOV.;TIMKEN; TIEFENBACH; EICKHOFF; VOEST ALPINE; ITIEN; HAZEMAG&EPR; APATOR-MINING; FLENDER; ANKER FLEXCO; SAUER-DANFOSS; BECKER ELEKTROTECHNIKA; THIELE; A.WEBER; BUMAR; CANTONI; LOTOS OIL; HALLITE SEALS INT.; TSCHAN; OSTROJ Opava; KOEXPRO; FERRIT; HUTA ŁABĘDY; IMPEXMETAL; MITTAL STEEL POLAND; HUTA STALI CZĘSTOCHOWA; KTR; RADIUS-RADPOL; RIALEX; IMS STALSERWIS; PEDMO; MORAVIA STEEL; HUTA STALOWA WOLA; TUBES; ROPCZYCE; SCHMOLZ & BICKENBACH i kilkaset innych firm, reprezentujących tytułowe branże targów.
Wiele firm przedstawia w Katowicach swoje nowe lub udoskonalone produkty. Wymieńmy tylko niektóre. m.in. Damel S.A. zaprezentuje silniki zintegrowane w jednej obudowie ognioszczelnej z przenośnikiem częstotliwości 60, 250 kW, 1000 V; Stomil Wolbrom � nową konstrukcję taśmy 2-przekładkowej i typoszereg taśm na bazie tkaniny EPP pod wspólną nazwą GTP-M/2EPP, które są przeznaczone do eksploatacji w podziemnych zakładach górniczych kopalin niepalnych; Glinik prezentuje dwie nowe konstrukcje sekcji zmechanizowanych obudów ścianowych typu Glinik 06/15-P0z i Glinik 17/37-P0z; ZZM przedstawia kompleks ścianowy o dużej wydajności do pokładów niskich w skład którego wchodzi: kombajn ścianowy KSW-460NE z napędem elektrycznym, obudowa zmechanizowana TAGOR 1,05/24Poz. i przenośnik taśmowy TAGOR 260/850; KOMAG prezentuje odpylacz LDCU-630; JOY – kombajn ścianowy JOY 4LS20; PIOMA – ciągnik spalinowy podwieszony CS 80A, lokomotywę dołową spalinową LDS 80 i wyciągarkę wolnobieżną WW-100; SIGMA prezentuje – zestaw obudowy skrzyżowaniowej OSK, urządzenie odwadniające USO i elektryczny ciągnik manewrowy ECM-LEMUR; Jastrzębskie Zakłady Remontowe zaprezentują obudowę zmechanizowaną JZR 12/35 Poz; RYFAMA – spalinową kolejkę spągową – zębatą SKZ-81.
Targi „KATOWICE 2005” organizowane są pod honorowym patronatem Premiera Marka Belki, Ministra Gospodarki i Pracy Jacka Piechoty, wojewody śląskiego Lesława Jarzębskiego i prezydenta Katowic Piotra Uszoka.
Targi współpracują również z najlepszymi specjalistycznymi czasopismami polskimi i zagranicznymi m.in. World Mining Equipment, Coal International, Mining Journal, Gornaya Promyslennost, Metallurgiczeskaya i Gornorudnaya Promyshlennost, Napędy i Sterowanie, Transport Przemysłowy, Pneumatyka, Energia Gigawat i Metale. Głównym Partnerem Prasowym jest natomiast miesięcznik gospodarczy Nowy Przemysł.
Targom towarzyszy tradycyjnie wiele seminariów i konferencji. Interesującym wydarzeniem drugiego dnia będzie Konferencja „Polskie Górnictwo Surowców Mineralnych i Energetyka – Strategia Rozwoju” organizowana pod auspicjami Światowego Kongresu Górniczego.
NOWA STRUKTURA
PW okresie 12 lat swojej działalności inwestycje realizowane przez Jastrzębską Spółkę Węglową SA podporządkowane były głównemu celowi reformy górnictwa, jakim było osiągnięcie rentowności produkcji.
Kolejne lata i prowadzona w tym czasie wielokierunkowa restrukturyzacja oraz wynikające z jej założeń inwestycje przybliżały spółkę do obecnego poziomu rentowności, którego miarą jest ubiegłoroczny zysk w wysokości 1,5 mld złotych.
Balansowanie pomiędzy wahaniami koniunktury na węgiel koksowy i to w trakcie realizacji programu restrukturyzacji technicznej, organizacyjnej, majątkowej i finansowej oraz poważnej redukcji zatrudnienia wymagało dużej precyzji w planowaniu inwestycji zapewniających wydobycie na poziomie gwarantującym rentowność, a nieuchronne porażki uświadamiały, że inwestycje kapitałowe to coraz ważniejszy element strategii rozwoju spółki. Ich zasadniczym kierunkiem stała się budowa kapitałowej grupy węglowo – koksowej, która miała nie tylko ustabilizować rentowność produkcji, ale przede wszystkim pomnożyć siłę rynkową i wartość „zjednoczonych” w grupie producentów węgla i koksu, aby zapewnić im środki na inwestycje rozwojowe.
Od koncepcji do jej realizacji upłynęło sporo wody, JSW SA w ubiegłym roku objęła 46,2 proc. udziałów Koksowni Przyjaźń o wartości 386 mln zł – w zamian za wierzytelności koksowni, a w maju 2005 roku stoczyła głośny w mediach bój o kupno 37 proc. udziałów tej koksowni od PKP. Zanim doszło do tej transakcji, JSW SA kupiła z końcem maja 5 procent udziałów KP od Kompanii Węglowej. Następny krok ku nowej strukturze kapitałowej wykonany został na początku lipca i był on na tyle zasadniczy, że pozwolił – kosztem 562 mln złotych zapłaconych Polskim Kolejom Państwowym za 37 procent ich udziałów w KP – na pełne przejęcie kontroli nad Koksownią Przyjaźń. W ten sposób, krok po kroku JSW SA stała się posiadaczem 88,09 procent udziałów i głównym właścicielem tej koksowni.
Jednak ostatecznym ruchem była decyzja Rady Ministrów z końca lipca o przekazaniu do JSW SA 73 proc. akcji ZK Wałbrzych oraz 73 proc. akcji KK Zabrze, a także 11 proc. udziałów Koksowni Przyjaźń, należących do Skarbu Państwa. Podpisanie umowy o powołaniu holdingu nastąpi po zakończeniu wyceny koksowni, które Skarb Państwa wniesie aportem do JSW SA – być może jeszcze w sierpniu. Utworzenie holdingu węglowo-koksowego zakończy jedną z bardziej skomplikowanych operacji na ścieżce inwestycji kapitałowych JSW SA. Wszystkie wcześniejsze, których efektem było utworzenie spółek-córek – to przede wszystkim wyniki procesu porządkowania struktury organizacyjnej i kapitałowej kopalń spółki – w ramach programu restrukturyzacji górnictwa.
Od kilku już lat spółka zwiększa zakres inwestowania zarówno w utrzymywanie mocy produkcyjnych na odpowiednim poziomie (a jest to około 13,5 mln ton węgla w skali roku, czyli 54 tys. ton na dobę), jak również w zadania pozwalające sięgnąć do zasobów w polach rezerwowych Bzie Dębina i Pawłowice. Zalega w nich, według aktualnych szacunków, ponad 480 mln ton węgla koksowego.
Konieczność podjęcia tych inwestycji wynika z faktu, że od wielu lat JSW SA jest w Polsce praktycznie jedynym producentem węgla ortokoksowego typu 35 – surowca do produkcji koksu hutniczego, co przekłada się także na silną pozycję spółki na rynku europejskim.
Możliwości podwyższania nakładów na ten cel zwiększały się jednak stopniowo, co pokazuje sekwencja ich narastania od roku 2003, w którym spółka wydała 225 mln zł; w roku 2004 roku – już 350 mln zł, a na rok 2005 zaplanowano zadania o wartości 650 mln złotych. W swojej strategii rozwoju JSW SA przewiduje wydanie na inwestycje od 2006 do 2010 roku około 3,5 mld złotych. Wzrost środków pozwoli dostosować kopalnie do zadań wynikających ze strategii kapitałowej grupy węglowo-koksowej i umocnić jej efektywność ekonomiczną. Jednym z realizowanych zadań jest utworzenie kopalni zespolonej, która pozwoli optymalnie spożytkować udostępnione zasoby spółki, natomiast inwestycjami zapewniającymi dalszą przyszłość będzie zagospodarowanie pól rezerwowych Bzie Dębina i Pawłowice. Trwają już prace przygotowujące koncepcję udostępnienia pola Bzie Dębina, a także działania formalno – prawne zmierzające do uzyskania koncesji – do końca roku 2006. Pozwoli to rozpocząć roboty w roku 2007.
Nie jest odkryciem, że w procesie inwestowania czas jest wartością, która przekłada się bezpośrednio na poziom ryzyka inwestycyjnego, zwłaszcza w górnictwie, ale najbardziej – w realizowaniu inwestycji kapitałowych. Dlatego prezes zarządu JSW SA, Leszek Jarno z wyjątkową konsekwencją działał na rzecz utworzenia grupy kapitałowej, jako bardziej efektywnej formy inwestowania w rentowność spółki i zapewnienia większej stabilności wszystkim składnikom przyszłej struktury. Nowy, siłą rzeczy większy podmiot, który obejmie 41 procent rynku koksu w Polsce i 9 proc rynku europejskiego będzie bowiem bardziej odporny na nieuchronne zmiany koniunktury.
Eugenia Plucik
KIEDYŚ PŁONĄCA, WKRÓTCE ZIELONA
Na początku października br. na byłym składowisku odpadów kopalnianych w Siemianowicach Śląskich rozpocznie się sadzenie roślin energetycznych. Jeszcze latem ubiegłego roku hałda się paliła a dymy utrudniały życie okolicznym mieszkańcom. Koszt rekultywacji hałdy wyniesie około 1,28 mln zł.
Składowisko o powierzchni ok. 3,8 hektarów znajduje się na pograniczu Siemianowic Śląskich i Piekar Śląskich, niedaleko leży Czeladź. Kiedyś był to osadnik szlamów z kopalni Siemianowice, który w ramach rekultywacji zasypano odpadami z zakładu przeróbczego. Już w latach 1995-97 pojawiały się koncepcje zagospodarowania i rekultywacji hałdy, nie zostały one jednak zrealizowane z powodu braku pieniędzy. Pod koniec roku 2003 doszło do samozapłonu i hałda zaczęła się palić. Syndyk masy upadłościowej kopalni, jako że nie miał pieniędzy na wygaszenie hałdy i nie mógł się pieniędzy doprosić (zwracał się m.in. o pomoc do Ministerstwa Gospodarki) a nie chciał mieć problemu – postanowił hałdę podarować miastu Siemianowice Śląskie.
Z dniem 10 maja 2004 roku hałda została przekazana jednostronnym aktem notarialnym przez syndyka masy upadłościowej KWK „Siemianowice – ZG Rozalia” miastu.
Po zrzeczeniu się przez syndyka hałdy stanęliśmy przed pilną potrzebą zlikwidowania zagrożenia jakie ona stanowiła dla okolicznych mieszkańców. Gmina nie posiadała środków finansowych na to zadanie, ponieważ wcześniej nie była właścicielem hałdy i nie spodziewała się jej przejęcia – mówi Irena Chlebik, zastępca naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Siemianowicach.
Latem 2004 r. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach w pobliżu hałdy ustawił stację badawczą mierzącą skażenie powietrza. W oparciu o wyniki prac stacji, w odległości do 200 metrów od hałdy utworzono strefę bezwzględnego skażenia, czyli niebezpieczną dla zdrowia. Teoretycznie nikt w tej strefie nie mógł przebywać, ale przecież okoliczni mieszkańcy żyć jakoś musieli. Co prawda w promieniu 200 metrów nie ma zabudowań, ale są pola uprawne – pomimo zakazu rolnicy musieli zebrać swoje plony, wokół uprawiane są m.in. buraki, kapusta, wysiane są zboża. Do Urzędu Miejskiego napływały interwencje i skargi od mieszkańców Siemianowic, Piekar i Czeladzi domagających się jak najszybszego ugaszenia składowiska.
Ugaszenie i rekultywacja hałdy było więc sprawą pilną, dlatego władze Siemianowic zwróciły się do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o zgodę na wybór wykonawcy prac rekultywacyjnych z wolnej ręki, co miało pozwolić na uniknięcie długotrwałej procedury przetargowej. Prezes UZP wyraził zgodę.
W wyniku działań Wydziału Ochrony Środowiska i Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności Urzędu Miasta, we wrześniu 2004 roku podpisano umowę o dotację w wysokości 500 tys. zł. pomiędzy miastem Siemianowice Śląskie a Biurem ds. usuwania klęsk żywiołowych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Obecnie Biuro znajduje się w strukturze MSWiA.
W listopadzie 2004 roku Siemianowice Śląskie zaciągnęły w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach pożyczkę na „zagospodarowanie przyrodnicze zniszczonego terenu poprzemysłowego składowiska odpadów pogórniczych”, w wys. 780 tys. zł. Każda pożyczka z WFOŚiGW obwarowana jest osiągnięciem tzw. efektu ekologicznego czyli w tym przypadku przywrócenie pierwotnego charakteru tego terenu, który znajduje się pośród gruntów ornych. Zgodnie z umową, termin zakończenia prac przewidziano na lipiec 2005 roku. Z uwagi na warunki atmosferyczne (przedłużającą się zimę) i niemożność prowadzenia prac ziemnych, termin ten przesunięto na 31 października 2005 roku. Całość inwestycji zamknie się kwotą 1,28 mln zł.
Skrótowo, proces gaszenia hałdy przebiegał następująco: najpierw część „zapożarowana” została oddzielona od reszty składowiska głębokim wykopem, który został wypełniony emulgatem, czyli mieszaniną popiołów dymnicowych i wody. Następnie mieszanina była wygaszana, wychładzana i wywieziona – informuje Bogusław Palka, Naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności UM w Siemianowicach Śląskich.
Jak zaznacza Irena Chlebik – przy gaszeniu hałdy pomoc okazały służby wojewody śląskiego, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, Wydziału Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Wielce pomocne okazały się również Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego z Bytomia i Państwowa Straż Pożarna z Siemianowic, które pożyczały m.in. kombinezony i maski tlenowe dla osób, które pracowały na hałdzie. Pomoc ta była bezpłatna.
Przedstawiciele CSRG na każdą naszą prośbę szybko reagowali. Na paląca się część hałdy wjechały ciężkie walce i spychacze i zaczęły ubijać teren hałdy; tak aby przydusić ogień i ograniczyć do niego dostęp tlenu. Zdarzało się, że operator spychacza pracował tylko przez 20 minut i to w masce tlenowej, później musiał robić przerwę ponieważ odgarniał palące się miejsca a wtedy płomienie sięgały nawet 2 metrów. Dłuższa praca była niemożliwa – dodaje Palka.
Całe pogorzelisko przykryte zostało następnie emulgatem, co miało nie dopuścić do ponownego zapalenia się hałdy. Emulgat, wykonany na miejscu, w specjalnych głowicach hydrauliczno � pneumatycznych, rozprowadzony został równomiernie po całej powierzchni hałdy, stwardniał i stworzył skorupę o grubości około pięciu centymetrów.
Do ugaszenia i zagospodarowywania hałdy zużyto 900 m3 wody i 1900 m3 emulgatu. Popioły dymnicowe pozyskano z Elektrociepłowni Katowice (wchodzącej w skład Południowego Koncernu Energetycznego) i Elektrociepłowni ELCHO z Chorzowa Pozyskaniem pyłów zajmował się główny wykonawca prac rekultywacyjnych, firma Ekolot z Katowic. Dopiero na warstwę emulgatu można było nawieźć 70-centymetrową warstwę zmineralizowanej ziemi. Ziemię zakończono nawozić latem 2005 roku. Z początkiem października br. na terenie ugaszonej hałdy, rozpoczęte zostaną nasadzenia zieleni.
To jest dobry okres dla nasadzenia takich roślin energetycznych jak wierzba, topinambur i trzcina miscantus. Mogą one być potem wykorzystane jako surowiec energetyczny. W Siemianowicach Śląskich dwa budynki szkolne przygotowywane są do tego, by do ich ogrzewania wykorzystać rośliny energetyczne – dodaje Irena Chlebik.
W Siemianowicach powołano specjalny zespół zajmujący się uprawą roślin energetycznych Na terenie miasta stworzono poletka doświadczalne, na których są prowadzone badania z udziałem między innymi członków Polskiej Akademii Nauk. Poletka obsadzone wierzbą energetyczną znajdują się główne na obszarach poprzemysłowych.
Dariusz Czarnecki
Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach
Od 1 lipca działa Południowy Koncern Węglowy jako, składający się z dwóch kopalń: Sobieski-Jaworzno III i Janina. Władze PKW z chęcią przyjęłyby jeszcze jedną lub dwie kopalnie.
Formalnie PKW powstał 25 stycznia br. Ustalono wtedy, że spółka do lipca przejmie majątek i załogi dwóch podmiotów górniczych znajdujących się w grupie kapitałowej Południowego Koncernu Energetycznego: ZGE Sobieski Jaworzno III i ZGE Janina. Kapitał nowego koncernu wynosił 2 mln złotych. Po przejęciu dwóch ZGE zwiększył się do ponad 340 mln złotych. 7 czerwca odbyły się zgromadzenia wspólników Zakładu Górniczo-Energetycznego Sobieski-Jaworzno III i Zakładu Górniczo-Energetycznego Janina oraz zgromadzenie akcjonariuszy Południowego Koncernu Węglowego. Na każdym ze zgromadzeń podjęto uchwały o połączeniu. PKW w nowym kształcie działa od 1 lipca. Głównym celem Południowego Koncernu Węglowego jest zapewnienie kopalniom go tworzącym stabilnego rozwoju, w tym realizacji prac modernizacyjnych i inwestycyjnych.
– Chcemy osiągnąć optymalizację działalności PKW m.in. poprzez lepsze zarządzanie, lepsze wykorzystanie zasobów ludzkich, skoordynowaną politykę inwestycyjną i remontową, lepsze planowanie robót przygotowawczych i wspólną strategię w zakresie kosztów i sprzedaży – przekonuje Grzegorz Pawłaszek, prezes Południowego Koncernu Węglowego.
PKW planuje na najbliższe lata ogromne inwestycje – do końca roku 2014 chce na ten cel wydać ok. 985,9 milionów złotych. Tylko w bieżącym roku na inwestycje PKE zamierza przeznaczyć 101,3 mln zł. Znaczna część wydatków inwestycyjnych wydana zostanie na zakup maszyn i urządzeń, w tym obudów zmechanizowanych, kombajnów chodnikowych , ciągników spalinowych i tras podwieszanych, przenośników taśmowych. W związku ze zmianą modelu transportu materiałów na dole w kopalni Janina i modernizacją w Sobieskim planowana jest budowa komór funkcyjnych, tras kolejek podwieszanych a także zakup nowych ciągników spalinowych z osprzętem. Planowane jest także zwiększenie wydajności zakładów przeróbczych.
W ZG Janina planowane jest udostępnienie pokładu 207 na poziomie 800 metrów i pogłębienie szybu Janina VI o 300 metrów. Udostępnienie pokładu 207 o dużej miąższości pozwoli osiągnąć przy zastosowaniu wysokowydajnych kompleksów ścianowych większe wydobycie z jednej ściany. W Sobieskim planowane jest stopniowe udostępnianie nowych pokładów w oparciu o istniejące wyrobiska. Planowane jest także wydobycie z podpoziomów.
Przez pierwsze lata większość środków zainwestowanych zostanie w ZGE Sobieski, Janina musi poczekać kilka lat aż tam zacznie trafiać większość środków na rozwój, co nie oznacza jednak, że żadnych inwestycji tam nie będzie. W ubiegłym roku w Janinę zainwestowano 40 mln zł., w tym roku planowane inwestycje w tę kopalnię to 30 mln zł. Z powodu tych dysproporcji część załogi Janiny mówi, że ich kopalnia jest „ubogim krewnym” Sobieskiego.
– Obecnie sytuacja Janiny jest zdecydowanie trudniejsza niż Sobieskiego, który proces restrukturyzacji i modernizacji prowadzi już od wielu lat. Jeśli jednak chodzi o zasobność złoża, to Janina jest w znacznie lepszej sytuacji. Na początku będzie to może dla niej trudniejszy okres, ale 3 lub 5 lat w skali funkcjonowania firmy górniczej to niewiele. Potem pozycja Janiny szybko się poprawi i jestem przekonany, że jej załoga nie będzie mówiła, że jest „ubogim krewnym” – mówi prezes Pawłaszek.
Grzegorz Pawłaszek przypomina, że Janina w latach 90 była jedną z najlepszych kopalń, mówiło się wtedy nawet o jej prywatyzacji. Przy odpowiednim zarządzaniu i polityce inwestycyjnej znów może powrócić do czołówki polskich kopalń.
To, że Janina jest kopalnią gorszą niż ZG Sobieski odczują jej pracownicy, m.in. poprzez niższe płace. W najbliższych latach nic nie wskazuje na to, żeby płace w Sobieskim i Janinie miały się wyrównać.
– W Południowym Koncernie Energetycznym po 5 latach działania nie ma zrównanych płac i zapewniam, że nigdy nie będzie. Pracownicy pracują w różnych jednostkach, które osiągają różne wyniki. Płace ewentualnie można wyrównać wtedy, jak kopalnia Janina osiągnie porównywalne wyniki z Sobieskim, nie da się obniżyć płac w Sobieskim podwyższając place w Janinie. Tylko wyniki finansowe mogą być podstawą zmian płac. W PKE po 5 latach istnieje zasadnicza różnica pomiędzy wynagradzaniem w elektrowni Jaworzno III, najlepszej elektrowni koncernu, a elektrowniami Halemba i Blachownia, które przynoszą straty. Strona społeczna to akceptuje – twierdzi Jan Kurp, prezes Południowego Koncernu Energetycznego, w którego grupie kapitałowej znajduje się Południowy Koncern Węglowy.
Prezesi Kurp i Pawłaszek zgodnie mówią, że struktura PKW jest otwarta i że jest on w stanie bez problemów wchłonąć jedną dużą lub dwie mniejsze kopalnie. Według Jana Kurpa z technologicznego punktu widzenia najlepiej byłoby gdyby do PKW włączona została kopalnia Bolesław Śmiały, leżąca po sąsiedzku elektrowni Łaziska. W tej chwili PKE nie prowadzi żadnych rozmów w sprawie powiązań z którąś ze spółek węglowych w oparciu o kolejną kopalnię.
– Jesteśmy na takie rozmowy otwarci i mam nadzieję, że przyjdzie czas ze powrócimy do rozmów z Kompanią Węglową na temat dalszych powiązań naszych firm – przekonuje Jan Kurp.
PKE planuje, żeby docelowo ok. 70 proc. węgla zużywanego w elektrowniach i elektrociepłowniach koncernu pochodziło z własnych kopalń. Rocznie PKE zużywa ponad 10 mln ton węgla. W roku bieżącym PKW planuje wydobycie 5,1 mln ton węgla, za kilka lat produkcja ma się zbliżyć do 6 mln ton rocznie. Nie cały węgiel będzie jednak trafiał do PKE, np. ZG Sobieski, który wydobywa ok. 3 mln ton węgla rocznie, do zakładów koncernu sprzedaje ok. 1,7 mln ton. Posiadanie własnych kopalń przez PKE ma pozwolić na zmniejszenie kosztów produkcji węgla, który stanowi ok. 50 proc. kosztów produkcji energii. Zwiększenie wydobycia przez kopalnie z grupy kapitałowej PKE musi doprowadzić do zmniejszenia sprzedaży węgla przez Kompanię Węglową i Katowicki Holding Węglowy.
ZGE Sobieski Jaworzno III powstał w 1998 roku na bazie części przeznaczonej do likwidacji kopalni. Od 2000 roku zakład osiąga dodatnią akumulację na sprzedaży węgla. Zysk na 1 tonie sprzedanego węgla wyniósł w 2002 roku – 7,2 zł, a w 2003 roku – 7,9 zł. Zysk netto ZGE w 2003 roku przekroczył 7,3 mln zł, a w 2004 roku – 18,7 mln złotych.
Od grudnia 2003 roku w skład grupy kapitałowej PKE wszedł ZGE Janina w Libiążu. Firma przejęła część majątku kopalni Janina i została dokapitalizowana przez PKE. Największym atutem tej kopalni są bogate złoża, zapewniające wydobycie przez 280 lat.
Ubiegłoroczny zysk netto PKE osiągnął wartość 297,2 mln złotych i był 3,5-krotnie wyższy niż w 2003 roku (83,4 mln złotych).
Południowy Koncern Energetyczny jest drugim pod względem wielkości producentem energii w kraju (największym jest grupa węglowo-energetyczna BOT) produkującym 4952,7 MWe i 2399,7 MWt – koncern dysponuje 14-proc. udziałem w krajowej mocy zainstalowanej elektrycznej i 16-proc. rynkiem produkcji ciepła w województwie śląskim.
Prawdopodobne wkrótce PKE znacznie zwiększy swoją wielkość, ponieważ przyłączony ma zostać do niego koncern ENION, powstały przez połączenie 5 spółek zajmujących się dystrybucją energii elektrycznej z Częstochowy, Będzina, Bielska-Białej, Tarnowa i Krakowa. PKE i ENION już podpisały list intencyjny, obecnie trwają analizy nad połączeniem obu firm. Połączenie dystrybutorów i producentów energii elektrycznej (tzw. konsolidacja pionowa) umożliwia przyjęty 7 czerwca br. przez rząd dokument pt. „Aktualizacja programu realizacji polityki właścicielskiej ministra Skarbu Państwa w odniesieniu do sektora elektroenergetycznego”. Nowy podmiot powstały w wyniku połączenia PKE i ENION może nazywać się Polska Grupa Energetyczna. Taki kierunek zakłada przyjęta w kwietniu strategia PKE na lata 2005-2007. Do najważniejszych, strategicznych zadań PKE w tym okresie zaliczono budowę skonsolidowanej grupy wytwórczo-dystrybucyjnej, prywatyzację, optymalizację struktury grupy kapitałowej PKE, rozszerzenie rynku, wzrost efektywności produkcji i efektywne zarządzanie zasobami ludzkimi. Strategia zakłada, że do końca roku 2007 nowy podmiot zostanie sprywatyzowany, jeszcze nie wiadomo w jakiej formie, czy poprzez wybór inwestora strategicznego czy poprzez giełdę. Decyzja będzie zależeć od przyszłego rządu.
PKE planuje do 2007 roku osiągnąć sprzedaż energii ok. 20,5 TWh (wzrost o około 10 proc. w stosunku do 2004 roku). W perspektywie długoterminowej zakłada się zwiększenie udziału w rynku energii elektrycznej i ciepła poprzez oferowanie energii produkowanej w skojarzeniu oraz energii ze źródeł odnawialnych. Od wielu miesięcy koncern ma trudności z zamknięciem finansowania nowego bloku wytwórczego na węgiel kamienny w elektrowni Łagisza w Będzinie o mocy 460 MW, której koszt ma przekroczyć 400 milionów euro.
| 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | |
| Nakłady inwestycyjne ogółem, w mln zł. |
101,3
|
161,9
|
134,8
|
151,0 | 94,9 | 70,0 | 64,3 | 63,7 | 79,2 | 65,3 |
| Produkcja węgla handlowego, w mln ton |
5,15
|
5,51
|
5,60
|
5,80 | 5,99 | 6,40 | 6,20 | 6,28 | 5,86 | 6,29 |
| Źródło: PKW | ||||||||||
| STAN ZATRUDNIENIA W PKW NA 1 LIPCA 2005 R. | |||
| Grupa pracownicza | ZG Sobieski | ZG Janina | PKW |
| Robotnicy pod ziemią |
1846
|
1764
|
3610
|
| Robotnicy na powierzchni |
443
|
457
|
900
|
| Pracownicy inżynieryjno-techniczni pod ziemią | 285 | 254 | 539 |
| Pracownicy inżynieryjno-techniczni na powierzchni | 118 | 125 | 243 |
| Pracownicy administracyjno-biurowi | 128 | 98 | 226 |
| RAZEM | 2820 | 2698 | 5518 |
| Źródło: PKW | |||
| AKCJONARIAT PKW, W PROC. | ||
| Ilość akcji w kapitale zakładowym | Ilość głosów na zgromadzeniu akcjonariuszy | |
| KW SA |
53
|
37
|
| PKE SA |
47
|
63
|
| Źródło: PKW | ||
Donald Dusek