Brak informacji.
RECEPTA NA SUKCES
EKSPORT I KONKURENCJA
Polscy producenci maszyn i urządzeń dla górnictwa węgla kamiennego, jeśli chcą się rozwijać, muszą zwiększać eksport. Zaletą polskich produktów dla górnictwa jest jakość na światowym poziomie przy niższych niż u zagranicznej konkurencji cenach.
Krajowi producenci maszyn górniczych wciąż większość produkcji sprzedają na polskim rynku. Trudno dokładnie oszacować udział poszczególnych firm w różnych segmentach krajowego rynku. W połowie roku 2006, w prospekcie emisyjnym grupy Famur znalazły się dane dotyczące kilku segmentów rynku maszyn (dane te prezentujemy obok), ale sami przedstawiciele Famuru wskazują, że podane wtedy liczby mogły się od tego czasu zmienić.
– Te dane zmieniają się dość dynamicznie. Szereg polskich kopalń węglowych prowadzi procesy inwestycyjne zmierzające do odtworzenia i unowocześnienia posiadanego parku maszynowego. Należy także pamiętać, że całą dekadę kilkanaście mniejszych firm z branży górniczej pozyskiwało zamówienia na tanie remonty i modernizacje zmechanizowanych obudów ścianowych, które z kolei były firmowane „nowymi” nazwami firm prowadzących wspomniane remonty – mówi Andrzej Ziara, dyrektor Zarządu Zakładu Maszyn Górniczych Glinik, wchodzącego w skład Grupy Kapitałowej Glinik.
Andrzej Ziara podaje przykłady z rynku obudów zmechanizowanych. Według jego informacji w 2005 roku ogłoszono 11 przetargów w oparciu o Prawo zamówień publicznych na dostawy zmechanizowanych obudów górniczych, na łączną wartość 365,9 mln zł, z czego ZMG Glinik pozyskał zamówienia z trzech przetargów na wartość 115,7 mln zł. Były to dostawy m.in. dla ZGE Janina (dostawa 200 kompletów obudowy zmechanizowanej typu Glinik 12/25-Poz), ZGE Sobieski (dostawa 145 sekcji obudowy zmechanizowanej typu Glinik 24/50-Poz) oraz kopalni Chwałowice (dostawa 160 sekcji obudowy typu Glinik 20/45-Poz).
W 2006 roku ogłoszono 10 przetargów w oparciu o Pzp na dostawy obudów zmechanizowanych, na łączną wartość 205,9 mln, z czego ZMG Glinik pozyskał zamówienia z 5 przetargów na wartość 97,4 mln zł. Gorlicka spółka dostarczyła m.in. obudowy dla kopalń Piast (dostawa 138 sekcji obudowy Glinik 21/46-Poz) i Knurów (dostawa 167 sekcji obudowy Glinik 22/45-Poz).
– W obecnym roku już pozyskaliśmy zamówienia w 4 przetargach na łączną wartość blisko 100 mln zł, jednak na szczegółowe podsumowania zaczekajmy do końca roku. Obecnie zrealizowaliśmy dostawę obudowy typu Glinik 10/25-POz dla kopalni Jas-Mos i jesteśmy w trakcie realizacji dostaw obudów dla kopalń Pniówek, Piast i Staszic – dodaje dyrektor Ziara.
W 2006 r. ZMG Glinik dostarczył także maszyny umożliwiające kompletną odstawę urobku ze ściany wydobywczej do systemu transportu w chodniku. W skład dostawy wszedł przenośnik zgrzebłowy ścianowy typu Glinik 298/800/BP1 z kruszarką ścianową, przenośnik podścianowy Glinik 1024 z zamontowaną kruszarką węglową typu Glinik 1500 oraz nowoczesną najazdową zwrotnię przenośnika taśmowego. Odbiorcą systemu odstawy urobku była kopalnia Wesoła.
Edward Kusak, prezes Ryfamy przekonuje, że polskie spółki węglowe zdecydowanie zwiększyły nakłady inwestycyjne na nowoczesne maszyny. W przeszłości zdarzało się, że nie kupowały nowych, tylko brały urządzenia z odzysku, w tym z kopalń likwidowanych.
– Obecnie już nie można tak działać i trzeba kupować urządzenia nowej generacji. To wpływa na poprawę bezpieczeństwa pracy, wzrost wydajności i na poprawę efektywności. Bez inwestycji nie ma szans, aby polskie górnictwo było efektywne i zarabiało na siebie – przypomina Edward Kusak.
Według prognoz dyrektora Andrzeja Ziary z ZMG Glinik krajowy rynek pozostanie przez najbliższe lata w dalszym ciągu bardzo znaczącym, jeśli chodzi o sprzedaż maszyn górniczych, na co składa się konieczność utrzymania przez polskie kopalnie wymaganego wydobycia węgla rocznie oraz konieczność odnowienia mocno zużytego parku maszynowego. Zwraca on uwagę, że niektóre polskie kopalnie pracujące do tej pory na wysłużonych i kilkakrotnie remontowanych obudowach, po raz pierwszy od kilkunastu lat otrzymują do użytku fabrycznie nowy sprzęt. Jednak najistotniejszym elementem wymuszającym dalsze inwestycje jest bezpieczeństwo pracujących pod ziemią ludzi.
Ziara mówi, że obecnie na polskim rynku panuje ożywienie inwestycyjne, które pozwala pozyskiwać na rynku zamówienia wszystkim funkcjonującym fabrykom maszyn. Producenci maszyn górniczych dywersyfikują rynki dostaw, co jest normalnym elementem funkcjonowania firmy na rynku.
Lepsze ceny w eksporcie
Pomimo wzrostu zamówień z polskich kopalń coraz powszechniejsza jest opinia, że krajowi producenci maszyn i urządzeń górniczych chcąc zwiększać sprzedaż muszą znacząco zwiększać eksport, ponieważ rynek krajowy będzie coraz mniejszy. Do tego dochodzą kłopoty z płatnościami. Jeden z naszych rozmówców wskazuje, że kopalnie za dostarczony sprzęt płacą lepiej niż 2-3 lata emu – ale gorzej niż roku temu…
– Naszym zdaniem polski sektor górniczy jest i będzie bardzo chłonny, świadczy o tym bardzo duża liczba przetargów organizowanych przez spółki węglowe. Jednak dywersyfikacja sprzedaży i wzrost eksportu daje duże możliwości rozwoju firmy, stąd tak dynamiczna działalność spółek polskiego zaplecza za granicą – wyjaśnia Tomasz Jakubowski, prezes zarządu Famuru.
Andrzej Ziara z Glinika podkreśla, że nie jest tajemnicą, iż kontrakty pozyskiwane na rynkach zagranicznych są znacznie wyższe niż z umów z krajowymi spółkami i kopalniami. Wszyscy polscy producenci maszyn posiadają znaczny potencjał produkcyjny, natomiast cykl pozyskiwania i produkcji maszyn może wynosić łącznie nawet do 12 miesięcy. Zatem poszukiwania nowych zagranicznych rynków zbytu są koniecznością, gdyż pozwalają utrzymać płynność produkcji, co ma ogromny wpływ na poziom kosztów funkcjonowania firm.
Tą opinię potwierdza prezes Famuru Tomasz Jakubowski, zdaniem którego zwiększona intensywność wielu polskich producentów sprzętu górniczego na rynkach zagranicznych jest efektem głównie atrakcyjności cenowej tych kontraktów.
– Wartość sprzedaży zagranicznej Famur SA w pierwszym półroczu przekroczyła 40 proc. skonsolidowanych przychodów. Zakładamy, że będzie ona rosnąć. Obecnie najważniejszymi rynkami zbytu naszych produktów są kraje Unii Europejskiej, Czechy i Rosja. W pierwszym półroczu 2007 na samym rynku czeskim zrealizowaliśmy obroty przekraczające 35 mln zł. Natomiast, kontrakty ze wschodnimi partnerami przekroczyły wartość 130 mln zł. – mówi prezes Jakubowski.
Tomasz Jakubowski podkreśla, że celem Grupy jest silna ekspansja na rynki zagraniczne. Jednym z ostatnich przykładów aktywności Famuru jest m.in. kontrakt z meksykańską spółką Minera Carbonifera Rio Escondido o wartości 12,65 mln dolarów, na obudowę zmechanizowaną.
W przypadku Grupy ZZM-Kopex ok. 40,2 proc. sprzedaż pochodzi z eksportu. Główne kierunki zagranicznej sprzedaży to Chiny, Rosja, Indonezja, Ameryka Południowa, Australia, kraje Azji Południowo- Wschodniej, Europa w tym południowo-wschodnia.
Poza sprzedażą maszyn za granicę, Kopex postawił na przejęcia zagranicznych firm pracujących na rzecz górnictwa. Katowicka spółka kupiła za równowartość 20,2 mln zł większościowe pakiety akcji trzech serbskich przedsiębiorstw z branży produkcji maszyn i urządzeń górniczych, konstrukcji stalowych oraz działalności montażowej. Kopex przejął ponadto kontrolę nad australijską firmą Inbye Mining Services w Maitland, która jest projektantem i producentem kompletnych systemów ciężkich przenośników zgrzebłowych (ścianowych i podścianowych, kruszarek, stacji najazdowo-zwrotnych przenośników taśmowych, systemów elektronicznego sterowania) o wydajności od 3,5 do 4 tys. ton na godzinę, wykonanych w oparciu o podziałkę trasy od 1750 do 2000 mm oraz moce napędów od 860 do 1200 kV na jeden napęd. Gwarantowana żywotność tych konstrukcji sięga około 12 mln ton przetransportowanego urobku.
Wcześniej Kopex przejął niemiecką grupę Hansen i utworzył spółkę joint venture w Chinach mającą produkować zmechanizowane obudowy ścianowe. Te działania mają doprowadzić do przekształcenia grupy ZZM-Kopex w firmę globalną, opartą na trzech dywizjach przemysłowych złożonych z polskich i zagranicznych spółek maszyn, urządzeń i usług górniczych oraz elektroniki górniczej.
Przedstawiciele Kopexu wskazują, że największymi producentami węgla są m.in. Chiny, Rosja, Australia, dlatego naturalnym jest, że firmy produkujące wyposażenie dla przemysłu wydobywczego muszą zdobywać klientów właśnie na tych rynkach.
Coraz większą wartość ma także eksport Glinika. Rok 2005 w Zakładzie Maszyn Górniczych Glinik został zamknięty sprzedażą wyrobów i usług na eksport (wraz z dostawami wewnątrzwspólnotowymi) na poziomie 96,5 mln zł, co stanowiło 36,4 proc. przychodu spółki. Zrealizowane zostały dostawy obudów zmechanizowanych dla rosyjskiej kopalni Bieriezowskaja i dla czeskiej kopalni Paskov. W roku 2006 sprzedażą wyrobów i usług na eksport (wraz z dostawamiwewnątrzwspólnotowymi) wynosiła 128,3 mln zł, co stanowiło około 30 proc. przychodów. Były realizowane dostawy obudów dla rosyjskich kopalń Sibirginskaja i Osinnikowskaja oraz dla tureckiej kopalni Cayrhan.
– Nie ograniczamy się do działań na wymienionych rynkach, stale penetrujemy rynki dla nas egzotyczne i takie gdzie nasza firma była obecna kilkanaście lat temu, odnawiając i nawiązując nowe kontakty handlowe – przekonuje dyrektor Andrzej Ziara.
Na eksport stawia także Ryfama. Tylko w tym roku, do końca czerwca rybnicka spółka dostarczyła 4 przenośniki ciężkie na rynek czeski oraz trzy na rynek rosyjski. Łączna wartość tych kontraktów wyniosła ok. 40 mln zł. Kolejne maszyny są w kontraktacji lub już są zakontraktowane i będą realizowane w drugiej połowie br.
– Ryfama, jako jedyna w Polsce, produkuje przenośniki ciężkie, o szerokości 1100 mm dostosowane do bardzo wysokiego wydobycia, przekraczającego 3 tys. ton na godzinę. Na wrześniowych targach górnictwa zaprezentujemy przenośnik o wydajności ponad 4 tys. ton na godzinę, który jest przygotowany z myślą o rynkach zagranicznych – dodaje Edward Kusak.
Jeżeli przenośnik ścianowy ma wydajność 4 tys. ton na godzinę, to zakładając nawet 10 godzin pracy w ciągu doby, co jest minimum, otrzymujemy przerób w wys. 40 tys. ton na dobę. Takiej ściany w Polsce jeszcze nie ma, z krajowych ścian o najwyższej wydajności wydobywa się dziennie po ok. 20 tys. ton. Ściany produkujące po ok. 35 tys. ton węgla na dobę pracują natomiast m.in. w Chinach.
Wśród zagranicznych planów Ryfamy jest m.in. powrót na rynek chiński. Przed laty rybnicka firma miała tam bardzo mocną pozycję, którą jednak utraciła jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Obecnie prowadzi intensywne działania zmierzające do odzyskanie rynku chińskiego, dla którego przygotowała atrakcyjną ofertę przenośników.
Jak przekonuje prezes Kusak, jeżeli polscy producenci maszyn dla sektora węglowego chcą się rozwijać, to muszą stale zwiększać eksport. Jego zdaniem w polskim górnictwie musi być poligon doświadczalny, na którym maszyny będą testowane. Dlatego Ryfama zawarła umowy z kopalniami, którym oddaje swoje urządzenia do próbnej eksploatacji, a po jej zakończeniu te urządzenia są wynajmowane lub sprzedawane.
Dobra jakość za umiarkowaną cenę
Na zagranicznych rynkach polscy producenci maszyn górniczych stykają się z większą konkurencją międzynarodowych grup niż na krajowym rynku. Tutaj przedstawiciele polskich firm są zgodni: ich atutem są produkty wysokiej, światowej jakości po umiarkowanej cenie.
Korzystne warunki cenowe przy zachowaniu najwyższych standardów czynią oferty polskich producentów niezwykle atrakcyjnymi – twierdzi Tomasz Jakubowski, prezes Famuru.
Andrzej Ziara dodaje, że atutami polskich fabryk maszyn górniczych jest zaawansowany poziom techniki zarówno na etapie projektowania konstrukcji, technologii wykonania jak i poziomu jakości wyrobów. Istotnym elementem konkurencji jest także cena polskich wyrobów, która jest w dalszym ciągu atrakcyjniejsza niż ceny wyrobów uznanych marek niemieckich czy amerykańskich.
Także w ocenie Edwarda Kusaka, prezesa Ryfamy, do najważniejszych atutów polskich maszyn górniczych w starciu z zagraniczną konkurencją należą wysokie parametry techniczne i trwałość nie odbiegająca od najlepszych rozwiązań światowych. To oczywiście jest powiązane z niższą ceną, łatwością w obsłudze i dobrym serwisowaniem, co powinno dać przewagę rynkową polskim producentom.
Często na zagranicznych rynkach dochodzi do polsko-polskiej konkurencji. Zdaniem Edwarda Kusaka jest to zjawiskiem normalnym, bo firmy są prywatne.
– Wszyscy konkurują na zagranicznych rynkach. Konkurencja jest dla nas siłą napędową, konkurencja prowadzona w sposób prawidłowy wspomaga rozwój przedsiębiorstwa – ocenia prezes Ryfamy.
Dodaje, że jeżeli zagraniczny klient, niezależnie od tego kto go pozyska, życzy sobie aby w montowanym kompleksie ścianowym znalazł się np. przenośnik Ryfamy, to konkurencja na to się zgadza. Producenci maszyn są w tym zakresie elastyczni, dlatego Ryfama współpracuje z różnymi partnerami przy oferowaniu kompleksów i w efekcie jej przenośniki pracują z krajowymi i zagranicznymi maszynami. Na wrześniowych targach rybnicka fabryka zaprezentuje swoje maszyny współpracujące z produktami różnych producentów.
Wartość sprzedaży Ryfamy w ostatnich latach systematycznie wzrasta, zwłaszcza w eksporcie, co doskonale widać na tegorocznych prognozach wyników finansowych. Zgodnie z nimi w roku 2007 przychody spółki mają być na poziomie ok. 190 mln zł., podczas gdy w roku 2006 wyniosły ok. 145 mln zł.
Zwiększanie potencjału produkcyjnego, w tym przejmowanie zagranicznych spółek, na pewno wzmocni pozycję polskich grup producentów maszyn na międzynarodowych rynkach. Dobrze by było, gdyby polskie przedsiębiorstwa szansę na rozwój widziały także we współpracy z polskim górnictwem.
Opracował: Dariusz Czarnecki
GÓRNICTWO WĘGLA KAMIENNEGO
CO DALEJ?
Każde rozważanie o perspektywie logicznie jest rozpocząć od bilansu stanu istniejącego.
Jest zatem polskie górnictwo roku 2007, największym pod względem wydobycia górnictwem w Unii Europejskiej.
Jest, mimo smutnych doświadczeń ubiegłego roku, obok amerykańskiego i niemieckiego, najbezpieczniejszym górnictwem świata. Jest, obok czeskiego, najtańszym górnictwem w Unii, ale nie w Europie, gdzie przegrywamy z rosyjskim i ukraińskim.
Jest jednocześnie górnictwem, którego zasoby powinny wystarczyć na ok. 200 lat eksploatacji. Z tego powodu, po rosyjskim i obok niemieckiego, które po roku 2012 zamierza zaniechać wydobycia węgla pozostawiając w ziemi zasoby na ok. 100 lat – jest skazanym na najdłuższą perspektywę.
Co jednak, obok zasobów geologicznych zadecyduje o perspektywie polskiego górnictwa?
Czynników jest wiele, ale do najważniejszych należy zaliczyć:
po pierwsze, model energetyki polskiej, która dziś zużywa ok. 45 mln ton węgla energetycznego. Jeżeli zatem energetyka przeżyje „szok emisyjny”, „efekt likwidacji kontraktów długoterminowych” i znajdzie pieniądze na inwestycje w nowe zdolności produkcyjne a zwłaszcza przesyłowe- to jest ona stabilnym odbiorcą na ok. 30÷40 lat- produkując ok. 150 TWh energii elektrycznej ;
po drugie, poziom produkcji stali – dziś wynoszący ok. 10 mln ton . Hutnictwo jest odbiorcą 14 mln ton koksu produkowanego z węgla koksowego, którego niestety wydobywamy coraz mniej. W tym spadku produkcji nie ma winy natury, jest tylko wina człowieka…;
po trzecie, model ciepłownictwa, w tym indywidualnego, którego poziom zużycia węgla w wielkości ok.. 12 mln ton/rok będzie zwłaszcza za sprawą cen gazu stabilny lub nawet rosnący;
po czwarte, poziom eksportu węgla, który za sprawą totalnego zastoju inwestycyjnego spada co roku i w tym roku osiągnie ok. 11 mln ton wobec np 32 mln w roku 1995.
po piąte, funkcja Polski jako stabilizatora bezpieczeństwa energetycznego w Europie, co mimo że nie może się doczekać u polityków uznania, aż prosi się z racji naszej pozycji geograficznej i warunków naturalnych. Ta funkcja, czyli zdolność do eksportu ok. 15 TWh energii zależy obok wyżej wymienionych inwestycji w energetyce i samym górnictwie od rzeczy absolutnie fundamentalnej, jaką jest budowa transgranicznych połączeń energetycznych, i to w każdą stronę. Zakładać należy również import energii do Polski, co wydaje się być oczywistością najbliższych lat, tak jak dziś rosnący import węgla do kraju- który też stał się rzeczywistością, aktualnie na poziomie ok. 6. mln ton w 2007 roku- ku upokorzeniu górników.
po szóste, warunki pracy dla załóg górniczych. Jest bowiem oczywistym, że polski górnik XXI wieku oczekuje, i słusznie, większego bezpieczeństwa pracy oraz mniejszej uciążliwości i wysiłku fizycznego. Oczywiście, oprócz wymienionych, jest jeszcze wiele innych, ale, co warte podkreślenia, wszystkie one są w zasięgu decydentów oraz górników polskich. Potrzebna jest tylko wola oraz kompetencja – a tu już deficyt! Jeśli ich zabraknie, to pojęcie bezpieczeństwa energetycznego kraju stanie się pojęciem historycznym, a Polska z kraju, który zużywa ok. 70 mln ton węgla i na razie go produkuje, stanie się rynkiem zbytu tego surowca i to w przy biernej postawie sfrustrowanych i bezrobotnych górników.
Jakie są zatem atrybuty górnictwa?
Oprócz zasobów węgla, to przede wszystkim kadra i „genetycznie uzbrojone sumiennością i kompetencją” załogi kopalń i fabryk maszyn górniczych. Ma ten sektor również bogate zaplecze naukowe i edukacyjne, które musi zdążyć z zaspokojeniem potrzeb kadrowych górnictwa.
Kapitałem niezwykle użytecznym w dzisiejszej sytuacji górnictwa, kiedy walczyć trzeba o jego nowoczesność, czyli konkurencyjność, jest cudem uratowanie przez kapitał prywatny zaplecze budowy maszyn i usług górniczych.
Zaplecze to, jak na razie, zapatrzone jest w budowanie siły kapitałowej, ale dobrze będzie, jeżeli kierujące nim w imieniu właścicieli kadry, szybko zdają sobie sprawę z potrzeby budowania silnej oferty technologicznej i to oferowanej wraz z kompleksową ofertą inwestycyjną.
Co zatem jest najpotrzebniejsze polskiemu górnictwu?
Przede wszystkim czytelna wizja przyszłości, taka, jaką posiada hutnictwo i to dzięki prywatyzacji.
Ponadto potrzebne są olbrzymie pieniądze na udostępnienie nowych złóż lub chociażby poziomów w kopalniach czynnych. W tej sprawie- wobec bezradności państwa- najpotrzebniejszy będzie udział strategicznych odbiorców węgla, bowiem to hutnictwu potrzebny jest węgiel koksowy, a energetyce- węgiel energetyczny- i to właśnie oni mają do wybory- albo sprowadzić do Polski potrzebny im węgiel zza granicy, co jest całkiem realne, albo inwestować w polskie kopalnie. O tym, co wybiorą, zdecyduje tak na prawdę polityka państwa polskiego, które zwłaszcza poprzez system prawny może skutecznie zachęcić do inwestowania lub poprzez samobójczą ksenofobię dobić polskie górnictwo i skutecznie wytrzebić górników.
Same zaś kopalnie będą potrzebowały wszystkiego, co nowoczesne technologicznie – począwszy od silniejszych maszyn wyciągowych dla pogłębianych 200 – 400 metrów szybów, poprzez szybsze kombajny, silniejsze strugi węglowe, szersze i szybsze przenośniki, po nowoczesne środki transportu podziemnego i sprzętu wyposażenia osobistego.
Sporym obszarem pozostaje układ technologiczny przeróbki mechanicznej węgla- począwszy od płuczek miałowych po układy flotacyjne z całym spektrum maszyn oraz odczynników wspomagających te procesy. Jednym słowem, polskie górnictwo, to nadal wielki interes, co na razie najlepiej wykorzystują ci, którzy węglem handlują, a nie ci, którzy go wydobywają- zresztą tak jest od lat.
W polskim górnictwie w przeciągu najbliższych 5 lat rozegra się decydującą batalia o jego istnienie. Przystępuje ono do tej batalii bogate dorobkiem restrukturyzacyjnym, który zmniejszył w ciągu 15 lat zatrudnienie o 240 tys. osób, ilość kopalni o 36, a wydobycie o 100 mln ton/rok.
Planując przyszłość trzeba pamiętać, że jedno narzędzie restrukturyzacyjne już polskie górnictwo wyczerpało na pewno- mianowicie cierpliwość załóg górniczych i społeczną wytrzymałość Śląska.
Teraz pozostało miejsce na techniczna kompetencję, ekonomiczną wyobraźnię i polityczny spokój.
Dr inż. Jerzy Markowski
(autor – jest b.wiceministrem gospodarki,
senatorem RP i dyrektorem-budowniczym
KWK „Budryk”)
SEKTOR PALIWOWY
WZROŚNIE ROLA WĘGLA
Według prognoz Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), do roku 2030 na świecie znacząco wzrośnie zużycie węgla. Rosnąć będą również jego ceny, choć wolniej niż ceny ropy i gazu. Zwiększy się także światowa emisja dwutlenku węgla.
W przygotowanym przez Międzynarodową Agencję Energii opracowaniu World Energy Outlook 2006 zaprezentowano dwie wizje rozwoju energetycznego świata do roku 2030.
Według prognoz w tzw. Scenariuszu Referencyjnym, popyt na energię pierwotną wzrośnie o ponad połowę do roku 2030 (w porównaniu z obecnym poziomem) – średni roczny wzrost w tym okresie ma wynieść 1,6 proc. Do 2015 roku, popyt wzrośnie więcej niż o 25 proc. Ponad 70 proc. wzrostu w prognozowanym popycie będzie należało do krajów rozwijających się, a same Chiny będą odpowiedzialne za 30 proc. Gospodarki i populacje tych krajów rosną znacznie szybciej niż w krajach należących do OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, do której należą najbardziej rozwinięte państwa, w tym Polska), przesuwając środek ciężkości światowego popytu na energię. Niemalże połowa wzrostu w światowym popycie na pierwotną energię służy do produkcji energii elektrycznej, a 20 proc. wykorzystywana jest do zaspokojenia potrzeb sektora transportowego, gdzie niemalże w całości stosuje się paliwa ropopochodne.
IEA prognozuje, że paliwa kopalne pozostaną dominującym źródłem energii do 2030 roku w obydwu przedstawionych scenariuszach – referencyjnym i alternatywnym. W Scenariuszu Referencyjnym, mają one być odpowiedzialne za 83 proc. całego wzrostu w popycie energetycznym pomiędzy rokiem 2004 a 2030. W rezultacie, ich udział w światowym popycie powiększa się minimalnie od 80 do 81 proc. Udział ropy zmniejsza się, chociaż ropa pozostaje największym pojedynczym paliwem pośród wszystkich nośników energetycznych w 2030 roku. Globalne zużycie ropy sięgnie 99 milionów baryłek dziennie w 2015 roku i 116 mb/d w 2030 – czyli wzrost od poziomu 84 mb/d w 2005 roku.
Agencja skorygowała swoje prognozy zawarte w raporcie World Energy Outlook 2005. Według ostatnich opracowań IEA, węgiel osiągnie największy wzrost zużycia w wartości absolutnej, napędzony głównie przez elektroenergetykę. Chiny i Indie będą odpowiedzialne za ok. 80 proc. wzrostu popytu na węgiel. Węgiel pozostaje drugim największym nośnikiem energii i jego udział w globalnym popycie podnosi się nieznacznie. Udział gazu ziemnego również wzrasta, pomimo tego, że zużycie gazu wzrasta wolniej, niż przewidywano w World Energy Outlook 2005., z powodu jego wyższych cen. Wkład energii wyprodukowanej z siły spadku wód w popycie na energię pierwotną wzrasta nieznacznie, podczas gdy udział energii jądrowej spada. Udział biomasy spada marginalnie, jako że kraje rozwijające się będą coraz bardziej przestawiały się na nowoczesną komercyjną energię, kompensując rosnące zużycie biomasy w produkcji biopaliw i w elektrociepłownictwie. Energie odnawialne nie wyprodukowane z siły spadku wód, w tym energia wiatrowa, słoneczna i geotermalna, rosną najszybciej lecz z niskiego pułapu. W ostatniej edycji raportu, czyli World Energy Outlook 2006, IEA podniosła swoje założenia co do cen ropy. Podstawowe prawa rynku wskazują na zwiększenie zdolności produkcyjnych i spowolnienie wzrostu popytu na ropę. Agencja zwraca jednak uwagę, że nowe geopolityczne napięcia lub poważne zakłócenie w dostawach ropy mogą spowodować jeszcze większą podwyżkę cen. IEA zakłada, że średnia cena importowanej ropy naftowej spadnie do 47 dolarów za baryłkę w kwotach rzeczywistych na początku następnej dekady i następnie wzrośnie powoli do 2030 roku. Ceny gazu ziemnego będą podążać podobnie za trendami w cenach ropy, z powodu dalszego ogólnego zastosowania cen ropy jako indeksu w długoterminowych kontraktach gazowych i konkurencji wśród paliw. Ceny węgla przypuszczalnie zmienią się proporcjonalnie mniej z czasem, ale będą podążały za cenami ropy i gazu.
Emisje dwutlenku węgla będą rosły szybciej
Według prognoz IEA, globalne emisje dwutlenku węgla związane z energią wzrosną o 55 proc. pomiędzy rokiem 2004 a 2030, lub 1,7 proc. rocznie w Scenariuszu Referencyjnym. Sięgną one 40 gigaton w 2030 roku, będzie to wzrost o 14 Gt z poziomu w 2004 roku. Elektroenergetyka przyczynia się do połowy wzrostu w globalnych emisjach w prognozowanym okresie. Węgiel wyprzedził ropę w 2003 roku jako główne źródło globalnych emisji CO2 związanych z energią i pozostanie na tej pozycji aż do 2030 roku. Przewiduje się, że emisje będą rosły nieznacznie szybciej niż popyt na energię pierwotną – odwracając tym samym trend z ostatnich dwóch i pół dekady – ponieważ średnia zawartość węgla w konsumpcji energii pierwotnej wzrasta.
Kraje rozwijające się przyczynią się do ponad trzech czwartych różnicy w globalnych emisjach CO2 pomiędzy rokiem 2004 a 2030 w tym scenariuszu. Wyprzedzą OECD jako największy producent CO2 tuż po 2010 roku. Udział krajów rozwijających się w globalnych emisjach wzrasta z 39 proc. w 2004 do ponad połowy w 2030 roku. Ten wzrost jest szybszy niż ich wzrost w udziale na popyt energii, gdyż ich dodatkowe zużycie energii jest bardziej węglowo intensywne niż w OECD i krajach przejściowych. Generalnie, kraje rozwijające się używają proporcjonalnie więcej węgla a mniej gazu. Same Chiny są odpowiedzialne za około 39 proc. wzrostu w globalnych emisjach. Emisje Chin powiększą się więcej niż dwukrotnie pomiędzy 2004 a 2030 rokiem, spowodowane szybkim wzrostem gospodarczym i znacznym zastosowaniem węgla w elektroenergetyce i przemyśle. Chiny wyprzedzą Stany Zjednoczone jako największy producent CO2 przed 2010 rokiem. Inne kraje azjatyckie, w tym Indie, również przyczyniają się do wzrostu globalnych emisji. Pomimo tego, emisje CO2 na osobę w krajach spoza OECD pozostaną znacznie poniżej tych w OECD.
Agencja podkreśla, że te prognozy mogą być w przyszłości korygowane a rządy mogą przedsięwziąć zdecydowane kroki aby pokierować system energetyczny na bardziej zrównoważoną ścieżkę rozwoju. Drugi scenariusz, tzw. Alternatywnej Polityki, przewiduje, że rządy będą działać w kierunku podwyższenia energetycznego bezpieczeństwa oraz złagodzenia emisji CO2. Spowoduje to znacznie wolniejszy wzrost popytu paliw kopalnych, importu ropy i gazu a także emisji.
Zdaniem IEA, w Scenariuszu Alternatywnej Polityki, emisje dwutlenku węgla związane z energią będą niższe o 1,7 Gt (czyli 5 proc.) w 2015 i o 6,3 Gt (16 proc.) w 2030 roku w porównaniu do Scenariusza Referencyjnego. Kroki podjęte w Scenariuszu Alternatywnej Polityki spowodują, że emisje w OECD i w gospodarkach przejściowych ustabilizują się i następnie opadną przed rokiem 2030. Ich emisje w 2030 będą dalej minimalnie wyższe niż w 2004, ale znacznie poniżej poziomu w Scenariuszu Referencyjnym. Emisje w Unii Europejskiej i Japonii opadną poniżej obecnych poziomów. Emisje w krajach rozwijających się będą nadal rosły, ale stopa wzrostu maleje stanowczo w porównaniu do Scenariusza Referencyjnego. Działania zmierzające do bardziej wydajnej produkcji i zużycia energii mają 80 proc. udziału w całości uniknionych emisji CO2. Reszta pochodzi ze zmiany na niskowęglowe lub zerowęglowe paliwa. Bardziej wydajne zużycie energii w szerokim spektrum zastosowań, łącznie z oświetleniem, klimatyzacją, urządzeniami i silnikami przemysłowymi, oszczędza ok. 30 proc. Wkład bardziej wydajnej produkcji energii wynosi 13 proc. Energia odnawialna i biopaliwa zaoszczędzają dodatkowe 12 proc., a energia jądrowa pozostałe 10 proc.
Powrót energetyki jądrowej?
Energia jądrowa, według IEA, może mieć poważny wkład w redukcję zależności od gazu i ograniczenie emisji CO2. W Scenariuszu Referencyjnym światowa moc produkcyjna energii jądrowej powiększa się z 368 GW w 2005 do 416 GW w 2030. Ale jej udział w całości pierwotnych nośników energetycznych nadal spada, z założeniem, że niewiele nowych reaktorów zostanie wybudowanych i że kilka istniejących zostanie wycofanych. W Scenariuszu Alternatywnej Polityki jądrowe strategie podniosą moc produkcyjną energii jądrowej do 519 GW w 2030, tak że jej udział w całości nośników energetycznych wzrośnie. Zainteresowanie budową reaktorów jądrowych wzrosło w rezultacie wyższych cen paliw kopalnych, co spowodowało, że energia jądrowa stała się relatywnie bardziej konkurencyjna. Nowe elektrownie jądrowe mogłyby produkować energię elektryczną za mniej niż pięć centów amerykańskich za kWh, jeśli konstrukcja i ryzyka obsługi będą właściwie zarządzane przez przedsiębiorstwa elektroenergetyczne. Energia jądrowa pozostanie nadal droższa niż konwencjonalne elektrownie zasilane węglem przy cenach węgla poniżej 70 dolarów za tonę. Koszty związane z progiem rentowności energii jądrowej byłyby niższe jeśli zostanie wprowadzona kara pieniężna za emisje CO2.
Scenariusze przedstawione przez IEA oczywiście przedstawiają prognozy, które w rzeczywistości mogą wyglądać nieco inaczej. Wydaje się jednak, że generalny trend, wskazujący m.in. na wzrost znaczenia węgla, zostanie zrealizowany.
Donald Dusek
Z KOPALŃ I ELEKTROWNI
ODPADY WYKORZYSTANE
Odpady przemysłowe to uboczne produkty działalności człowieka, powstające na terenie zakładu przemysłowego i niepożądane w miejscu ich powstawania. Są szkodliwe lub uciążliwe dla środowiska.
Najwięcej odpadów wytwarzają: energetyka, górnictwo i przemysł metalurgiczny Są to przede wszystkim: odpady górnicze, głównie skalne, z kopalń podziemnych i odkrywkowych; szlamy poflotacyjne i odpady popłuczkowe przetwórstwa węglowego, siarkowego, miedziowego i cynkowo-ołowiowego; popioły lotne i żużle z elektrowni i elektrociepłowni. Wytwarzanie energii elektrycznej w elektrowniach opalanych węglem powoduje powstanie stałych produktów spalania – popiołu i żużla. Są to odpady paleniskowe – elektrowniane. Udział węgla kamiennego w produkcji energii elektrycznej wynosi 55,8%, węgla brunatnego 43,7%., a paliwa ciekłego (olej opałowy – stosowany do rozpalania kotłów) ok. 0, 5%. Ilość odpadów stałych powstających w paleniskach elektrownianych zależy od jakości i kaloryczności węgla, a także zawartości w nim popiołu. Odpady elektrowaniane są transportowane na składowisko w sposób mechaniczny – (wagonami, samochodami, taśmociągami), pneumatycznie albo hydraulicznie. Rodzaj transportu zależy od położenia składowiska w stosunku do elektrowni. Wszystkie składowiska ze względu na położenie dzieli się na: podpoziomowe (wgłębne) – budowane w wyrobiskach kopalń odkrywkowych węgla brunatnego, piasku lub materiałów budowlanych; nadpoziomowe (terenowe) – budowane na terenach o małej wartości użytkowej. Właściwości odpadów paleniskowych zależą od rodzaju spalanego paliwa, technologii spalania oraz rodzaju transportu i składowania. W latach 90 nastąpiła poprawa jakości węgla i zwiększenie wykorzystania odpadów w gospodarce, głównie w górnictwie. W wyniku wystąpienia tych korzystnych czynników w bilansie odpadów, roczna ilość wytworzonych i składowanych odpadów radykalnie się zmniejszyła. Niemniej problem ich zagospodarowania nadal pozostał. Właśnie do projektowanych prac rekultywacyjnych pola Bór – Wschód Kopalni Piasku CTL Maczki Bór zastosowane mają być odpady eklektrowniane. Na temat zasadności odzyskiwania odpadów elektrownianych i ich wykorzystania, w swojej pracy ( wykonanej na zlecenie CTL Maczki Bór Sp. z o. o.) wypowiada się prof. dr hab. inż. Jacek Łączny, kierownik Zakładu Terenów Poprzemysłowych i Gospodarki Odpadami Głównego Instytutu Górnictwa.
Opinia na temat zasadności odzyskiwania odpadów elektrownianych i ich wykorzystania wykonana zastała w odniesieniu do projektowanych prac rekultywacyjnych pola Bór-Wschód Kopalni Piasku CTLMaczki-Bór. Celem pracy jest wykonanie opinii dotyczącej zasadności stosowania odpadów elektrownianych w celu likwidacji wyrobisk górniczych. Uwzględnia ona wymogi oraz zmiany legislacyjne dotyczące wykorzystywania odpadów elektrownianych, a także techniczne aspekty wykorzystania odpadów, takich jak: prewencja pożarowa bryły zdeponowanych odpadów powęglowych; budowa dróg technologicznych, nasypów kolejowych, placów magazynowych i składowych; poprawa parametrów geotechnicznych bryły zwałowiska uformowanej z odpadów powęglowych oraz odwęglonej skały płonnej Opinia na temat zasadności stosowania odpadów elektrownianych do rekultywacji wyrobisk powstałych na skutek odkrywkowej eksploatacji górniczej wykonana zastała w odniesieniu do projektowanych prac rekultywacyjnych pola Bór-Wschód Kopalni Piasku CTL Maczki-Bór. Poza wymogami technologicznymi rekultywacji oraz wymogami dotyczącymi odzysku a następnie wykorzystania odpadów elektrownianych, opinia uwzględnia również problemy związane z oddziaływaniem zdeponowanych odpadów elektrownianych na środowisko wodno-gruntowe.
Projekt rekultywacji wyrobiska Pola Bór-Wschód Kopalni Piasku CTL Maczki Bór przewiduje, że podstawowym rodzajem odpadów jakim zostanie wypełniona przestrzeń wyrobiska będą odpady górnicze w ilości około 2 mln ton/rok, a w tym około 750 tys.ton/rok odwęglonych odpadów górniczych. Odpady górnicze przeznaczone do rekultywacji terenu to odpady sklasyfikowane jako odpady z wydobycia kopalin innych niż rudy metali, żwiru lub skruszonej skały. Istotnym problemem związanym z likwidacją wyrobisk poeksploatacyjnych materiałami pochodzącymi z wydobycia węgla kamiennego jest ryzyko powstania pożaru. Pustki międzyziarnowe umożliwiają dostęp i ruch natlenionego powietrza wewnątrz bryły likwidowanego wyrobiska, co umożliwia utlenianie się substancji organicznej czyli węglowej. W skrajnych przypadkach doprowadzić to może do wystąpienia pożaru. Przejawami tego typu niekorzystnych zjawisk jest podwyższona aktywność termiczna bryły zlikwidowanego wyrobiska. Powszechnie stosowanym rozwiązaniem w zakresie zmniejszania ryzyka zapożarowania substancji organicznej rozproszonej w bryle wyrobiska zlikwidowanego ubocznymi produktami górnictwa węgla kamiennego jest zastosowanie ubocznych produktów spalania paliw stałych – UPS. Rozwiązania takie stosowane są w wielu obiektach, gdzie do likwidacji wyrobisk zastosowano odpady górnicze, w tym na Polu Bór-Zachód. Celem stosowania tego typu materiałów jest uszczelnienie bryły likwidowanego wyrobiska, aby ograniczyć jej przewietrzanie i doprowadzanie tlenu do miejsc potencjalnego wystąpienia samozapalenia substancji organicznej. W celu minimalizacji zagrożenia pożarowego związanego z lokowanym w wyrobisku rekultywowanym przez CTL „Maczki–Bór” materiałem, przewidziano działania profilaktyczne. Profilaktyka przeciwpożarowa oparta jest o wykorzystanie do likwidacji wyrobiska ubocznych produktów spalania w ilości nie przekraczającej 20%.
Technologia prewencji pożarowej z wykorzystaniem mieszaniny ubocznych produktów spalania z wodą zakłada, że odpady będą dostarczane cysternami kolejowymi lub cysternami samochodowymi bezpośrednio na stanowiska wytwarzania pulpy, przy zastosowaniu mobilnych stanowisk wytwarzania pulpy. Mieszanki popiołowo-wodne rozprowadzane będą następnie rowami przyskarpowymi tak, by wnikała w bryłę zwałowiska utworzoną z odpadów górniczych. Ze względów technologicznych prewencji przeciwpożarowej projekt rekultywacji dopuszcza również dostarczanie do likwidowanego wyrobiska odpadów energetycznych w formie szlamów. Nadmiar wód odciekających z pulpy zawracany będzie do ponownego wykorzystania na stanowiskach wytwarzania pulpy. W procesie likwidacji wyrobiska przewidywana jest również możliwość wypełniania wyrobiska odpadami energetycznymi w formie suchej. Technika lokowania UPS w formie pulpy i szlamów umożliwia wnikanie drobnoziarnistych odpadów energetycznych w przestrzeń porową odpadów górniczych i zapewnia odpowiednie uszczelnienie struktury bryły zlikwidowanego wyrobiska. Uwodnione popioły oraz inne uboczne produkty spalania wylewane są na strop uformowanej warstwy odpadów górniczych.
Uszczelniona w ten sposób bryła wykazuje zmniejszona porowatość efektywną co minimalizuje dostępną objętość powietrza, przepływ gazów przez bryłę oraz ogranicza, jej przewietrzanie i dostarczanie tlenu do miejsc potencjalnego zapożarowania. Dodatkowo popioły wykazują aktywność hydrauliczną (puculanowatość – zdolność do tworzenia wiązań chemicznych typu cementowego, czyli spoiwowego tworzywa hydraulicznego), czego efektem jest cementowanie odpadów górniczych i podwyższenie parametrów geotechnicznych bryły. Dodatkową zaletą tego rozwiązania jest ograniczenie pylenia tylko do wyrobiska, a dodatkowo może być zminimalizowane przez wtłaczanie sprężonego powietrza do cystern lub silosów wraz z przechwytywaniem wydmuchiwanych frakcji pylastych i mieszania ich z wodą. W pracach makroniwelacyjnych i wypełnianiu wyrobisk mogą być wykorzystywane popioły, żużle i mieszaniny popiołowo-żużlowe, które spełniają wymagania techniczne, ustalane w zależności od przewidywanego wykorzystania terenu i zabezpieczenia przed niekorzystnym oddziaływaniem na środowisko. Stosowane są szeroko do niwelacji terenów środkowej, zachodniej i północnej Polski oraz do wypełniania wyrobisk po surowcach naturalnych. Z punktu widzenia geotechniki, popioły lotne są gruntami antropogenicznymi, zbliżonymi swoimi właściwościami do takich gruntów naturalnych jak pyły, pyły piaszczyste, czy piaski pylaste. Od gruntów naturalnych różnią je właściwości geochemiczne. Wśród terenów wymagających prac rekultywacyjnych , w których istnieją możliwości zastosowania technologii bazujących na wykorzystaniu odpadów paleniskowych, wymienić należy: niektóre suche wyrobiska po surowcach naturalnych, jak piasek i żwir, gliny i iły; wyrobiska poeksploatacyjne kredy jeziornej i torfu; składowiska odpadów komunalnych i przemysłowych oraz wylewiska, których rekultywacja wymaga formowania warstw wyrównujących, uszczelniających i przykrywających; niektóre tereny poprzemysłowe, po starych, zlikwidowanych lub będących w likwidacji zakładach przemysłowych, dla których przewidziano przyszłe zagospodarowanie jako teren leśny, parkowy lub sportowo- rekreacyjny; tereny komunikacyjne, w tym nieczynne drogi lub linie kolejowe; niektóre odcinki przekopów tras komunikacyjnych, których pozostawienie nie jest pożądane dla funkcjonowania terenów przyległych. Stosowanie UPS do prac rekultywacyjnych w przypadku wyrobisk i terenów zawodnionych, szczególnie z wodą w ruchu, a także terenów położonych blisko jezior i zbiorników wodnych lub w strefach ochronnych tych akwenów powinno być wykonywane metodą emulgatu. Dla minimalizacji skutków środowiskowych wykorzystywania odpadów paleniskowych należy ponadto każdorazowo wykonać ocenę oddziaływania danych odpadów na środowisko. Również przy budowie dróg i nasypów konstrukcyjnych stosuje się popioły, żużle i mieszaniny popiołowo-żużlowe jako dodatek o korzystnych parametrach mechanicznych. Charakterystyczne właściwości tych odpadów, które determinują ich wykorzystanie w tym zakresie to: drobne uziarnienie, zawartość krzemionki oraz tlenku wapnia, w tym aktywnego CaO, zawartość niespalonego węgla, niska gęstość nasypowa i wilgotność oraz skład mineralny. W budownictwie drogowym, bez potrzeby uzyskania aprobat technicznych, w oparciu o znowelizowane przez IBDiM normy, popioły ze spalania węgla kamiennego i brunatnego mogą być wykorzystywane m.in. do stabilizacji gruntu, w robotach ziemnych do budowy nasypów, do stabilizacji gruntów wapnem do celów drogowych, do podbudów z betonu popiołowego jako składniki kruszywa, lub wypełniacz oraz popioły z węgla brunatnego – jako spoiwo. Projekt rekultywacji Pola Bór-Wschód zakłada wykorzystanie tych odpadów do budowy dróg i nasypów kolejowych dla potrzeb technologicznych i utrzymania ruchu kopalni. Dopuszczenie wykorzystania materiałów pochodzących z odzysku odpadów do budowy dróg technologicznych, podtorzy kolejowych, parkingów, placów magazynowych i placów manewrowych w przypadku prac prowadzonych w CTL „Maczki Bór” zostało zatwierdzone decyzją Wojewody Śląskiego z dnia 3 grudnia 2004 roku. Bardzo ważnym problemem jest wpływ rekultywacji prowadzonej przy użyciu odpadów elektrownianych na środowisko naturalne, w szczególności wodno-gruntowe. Po zakończeniu likwidacji wyrobisk i zaprzestaniu utrzymywania się leja depresji wokół obszaru górniczego, w wyniku odtworzenia się pierwotnego układu hydrodynamicznego w istotny sposób ulegną zmianie warunki depozycji materiału wypełniającego pustkę poeksploatacyjną. Może to wpłynąć na uwalnianie się związków chemicznych i ich emisję do wód. Z tego punktu widzenia szczególnie ważne są własności uszczelniające ubocznych produktów spalania. Zachodzą tu różne niepożądane procesy fizykochemiczne. Jednakże uboczne produkty spalania mogą być wykorzystane nie tylko do stabilizacji i ograniczania szkodliwego wpływu na środowisko innych rodzajów odpadów, np. górniczych ale nawet jako warstwy zabezpieczające składowiska. Natomiast ze względu na własności izolacyjne zdeponowane w wyrobisku UPS mogą mieć istotny wpływ na obieg wód wewnątrz struktury bryły zlikwidowanego wyrobiska. Niskie współczynniki filtracji i tworzenie się jednolitych przewarstwień wewnątrz bryły stanowią warstwy izolujące a jednocześnie powierzchnie determinujące uprzywilejowane kierunki przepływu wód w sytuacji wysycenia wody po zakończeniu rekultywacji. W przypadku ulokowania warstwy popiołowej na powierzchni zlikwidowanego wyrobiska znacznie ograniczona zostanie infiltracja wód opadowych do wnętrza bryły, co istotnie ograniczy proces wymywania związków chemicznych.
MB
Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach