Biuletyn Górniczy Nr 7 – 8 (263-264)

Brak spisu treści.

Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat funkcjonowania górnictwa węgla kamiennego w latach 2007–2015 wywołał duże poruszenie w środowisku górniczym. Wynika z niego, że załamanie się kondycji firm górniczych to nie tylko efekt fatalnej koniunktury na światowych rynkach. Przyczyniły się do niego zaniechania ze strony tak rządu PO-PSL, jak i spółek węglowych.

  • Zabrakło determinacji kolejnych rządów. Wiemy, jak było, wiemy, jak jest – teraz spójrzmy w przyszłość – zaapelował Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK, podczas konferencji w Warszawie, na której zaprezentował raport.

Kontrola objęła Ministerstwa Energii (dawniej Gospodarki) i Skarbu Państwa, Agencję Rozwoju Przemysłu, Węglokoks, Kompanię Węglową, Katowicki Holding Węglowy oraz Jastrzębską Spółkę Węglową. Okres 2007–2015 został zbadany w kontekście całej transformacji oraz na tle globalnego rynku surowca.

Przyjęcie programu dla górnictwa na lata 2007–2015 poprzedziła redukcja zdolności produkcyjnych oraz zmniejszenie zatrudnienia w górnictwie (1998–2002), a także umorzenie zobowiązań przedsiębiorstw górniczych na ponad 18 mld zł w 2003 r.

– Dobra koniunktura na węgiel kamienny w latach 2003–2011 umożliwiała dokończenie restrukturyzacji i prywatyzacji górnictwa. Okoliczności tych nie wykorzystano – mówi prezes Izby.

Program nie wspierał restrukturyzacji

Z raportu wynika, że uchwalony przez rząd PiS i realizowany przez rząd PO-PSL program na lata 2007–2015 nie wspierał restrukturyzacji. Nie pozwalał też na zmiany systemowe. Izba wyliczyła, ile w latach 2007–2015 wyniosło wsparcie dla branży oraz jakiej wysokości podatki w tym czasie odprowadziła.

  • Łączne wsparcie rządowe dla branży to 65,7 mld zł, zaś płatności publicznoprawne 64,5 mld zł. To są porównywalne kwoty – podkreślił prezes Krzysztof Kwiatkowski.

Przyjrzyjmy się dokładniej treści raportu. Wynika z niego, że Minister Gospodarki, Minister Skarbu Państwa, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa oraz zarządy spółek węglowych dysponowały bieżącymi informacjami o sytuacji finansowej podmiotów górniczych oraz o czynnikach zewnętrznych i wewnętrznych oddziałujących na sektor górnictwa węgla kamiennego (gwk). Posiadane informacje były wystarczające dla prowadzenia skutecznego nadzoru nad podmiotami tego sektora oraz do podejmowania działań pozwalających na reagowanie na zmienne warunki na rynku węgla kamiennego. Wiedza ta jednak nie została efektywnie wykorzystana przez ministra gospodarki i zarządy spółek.

„Jednocześnie organy państwowe oraz ZUS nie dysponowały wiedzą na temat skali niedoboru środków pochodzących ze składek na wypłaty emerytur i rent górniczych. Tymczasem zdaniem NIK wartość wsparcia, jakiego w latach 2007–2015 górnictwu udzielił Skarb Państwa, obejmująca także pokrycie ww. niedoboru, była porównywalna z dokonanymi przez podmioty sektora gwk płatnościami publicznoprawnymi” – czytamy w raporcie.

Dopłaty do emerytur i rent wsparciem dla branży?

Warto podkreślić, że wliczanie do tzw. niedoboru dopłat do rent i emerytów budzi największe emocje i sprzeciw środowiska. Według raportu NIK do emerytur i rent górniczych w latach 2007–2015 rząd dopłacił 58,4 mld zł. Było to około 19 proc. kwoty ogólnej rządowej dotacji do takich świadczeń wypłacanych z ZUS. Dodatkowo w tym samym czasie świadczenia dla policji, straży pożarnej, straży granicznej i innych służb mundurowych, które nie odprowadzają w ogóle składek, kosztowały budżet państwa 58,6 mld zł; dla byłych żołnierzy – 49,4 mld zł, a dla pracowników podległych resortowi sprawiedliwości – 9,2 mld zł.

Raport NIK dowodzi, że pierwsze działania analityczno-koncepcyjne, zainicjowane przez ministra gospodarki ponad rok po radykalnym pogorszeniu się sytuacji górnictwa, były spóźnione, a niektóre z nich także nie w pełni adekwatne do zaistniałych zagrożeń. Skonkretyzowane działania, podejmowane dopiero w 2015 r. przez pełnomocnika i ministra SP w celu zapobieżenia upadłości spółek węglowych, z uwagi na ich pilność, były realizowane w oderwaniu od postanowień Programu rządowego bądź prób jego aktualizacji, pomimo że miały charakter strategiczny, a ich skutki były długookresowe.

Nie wykorzystano dobrej koniunktury

Zdaniem NIK nie wykorzystano okresu dobrej koniunktury na węgiel, celem przeprowadzenia zakładanej przed 2007 r. prywatyzacji polskiego górnictwa. Przekształcenia własnościowe w górnictwie w znacznym zakresie zatrzymały się na etapie komercjalizacji, tj. przekształcenia przedsiębiorstw państwowych w spółki Skarbu Państwa.

„Kontynuacji procesów prywatyzacyjnych, przewidzianych we wcześniejszych, rządowych dokumentach strategicznych, nie sprzyjało przyjęcie w Programie ogólnego założenia dotyczącego możliwości podejmowania działań prywatyzacyjnych bez odniesienia się do prywatyzacji w latach 2007–2015 konkretnych podmiotów, jak również niewielka aktywność w tej sferze ministra gospodarki, który uzależniał plany prywatyzacyjne od stanowiska górniczych związków zawodowych” – podkreślają autorzy raportu.

Zarządy spółek węglowych zostały zobowiązane przez ministra gospodarki do opracowania strategii działalności poszczególnych spółek w latach 2007–2015 w oparciu o zawarte w Programie kierunki, stanowiące ogólne wytyczne. Jak czytamy w dokumencie, minister gospodarki nie zapewnił jednak zgodności tych strategii z celami i założeniami Programu. Zdaniem NIK minister działający w imieniu Skarbu Państwa, w ramach sprawowanego nadzoru właścicielskiego, powinien podejmować działania potwierdzające zgodność i spójność strategii spółek z wytycznymi ujętymi w Programie, czego zaniechano lub realizowano w ograniczonym zakresie.

Minister gospodarki nie ustosunkował się do większości strategii spółek węglowych, tym samym nie potwierdził zgodności tych strategii z celami określonymi w Programie, ani nie monitorował stopnia ich realizacji, poprzez porównanie wartości wskaźników oraz mierników zaplanowanych i faktycznie osiągniętych.

Przyjęte w Programie założenie, że monitorowanie strategii działalności poszczególnych spółek będzie wykonywane przez ARP, nie znajdowało odzwierciedlenia w ustawie o funkcjonowaniu gwk, ani w umowach zawieranych przez ministra gospodarki z ARP. Natomiast Departament Górnictwa MG, który – zdaniem NIK – był do tego zobowiązany, czynności tych nie wykonywał, uznając, iż nie leżą one w jego kompetencji.

W styczniu 2008 r. ARP przesłało do MG opinie do strategii spółek węglowych i ich zbiorczą analizę, z której wynikało m.in., że określony w strategiach spółek cel strategiczny i cele cząstkowe wpisywały się w realizację celów przyjętych w Programie rządowym.

„Stwierdzono jednak, że w strategiach spółek węglowych nie było ujednoliconego systemu przyjętych wskaźników i mierników realizacji poszczególnych celów, co uniemożliwiało dokonanie oceny stopnia realizacji tych strategii i podejmowanie stosownych decyzji w sytuacji konieczności wprowadzania działań korygujących przyjęte założenia. Ponadto wskazano m.in. na ryzyko nadpodaży węgla na rynku krajowym, co mogło oznaczać rywalizację pomiędzy spółkami węglowymi i spowodować spadek lub niską dynamikę wzrostu cen węgla, a nie ich zakładany, znaczny wzrost” – czytamy.

Koszty rosły za sprawą wynagrodzeń

Zwrócono także uwagę na wzrost poziomu kosztów produkcji węgla, spowodowany wzrostem kosztów wynagrodzeń w poszczególnych spółkach. Jak stwierdzono, należy oczekiwać dążeń do wyższego wzrostu kosztów wynagrodzeń aniżeli przyjęte w strategiach spółek węglowych. Żadna z nadesłanych w grudniu 2007 r. strategii nie została skorygowana o uwagi/zalecenia przedstawione przez ARP, jak również nie została zatwierdzona przez Walne Zgromadzenie.

W związku z pogarszaniem się sytuacji finansowej górnictwa w 2012 r. oraz w roku następnym dopiero w połowie 2013 r. podjęto decyzję o wykonaniu pogłębionej analizy sytuacji ekonomiczno-finansowej sektora gwk, spółek węglowych oraz poszczególnych kopalń. Sporządzona w grudniu 2013 r. przez zewnętrznego audytora kompleksowa ocena rynku oraz poszczególnych spółek była punktem odniesienia do opracowanych w 2014 r. programów naprawczych spółek węglowych.

Zdaniem NIK pierwsze działania podejmowane w związku ze stwierdzeniem niestabilnej sytuacji w górnictwie były spóźnione, bowiem radykalne pogorszenie wyników górnictwa nastąpiło już w 2012 r., natomiast audyt zmierzający do wdrożenia skonkretyzowanych działań naprawczych został wykonany w końcu 2013 r., a jego dalsze wykorzystanie w kolejnych pracach koncepcyjnych nastąpiło dopiero w 2014 r. Rekomendacje sformułowane w połowie 2014 r. przez Międzyresortowy Zespół miały charakter ogólny i były w sposób niewystarczający ukierunkowane na ograniczenie kosztów prowadzonej działalności.

W okresie sprawowania nadzoru właścicielskiego nad podmiotami gwk przez ministra SP nie wypracowano jednolitej, spójnej koncepcji dla branży, co zdaniem NIK, było wynikiem m.in. poszukiwania rozwiązań umożliwiających udzielenie spółkom sektora wsparcia, dużych zmian w ich otoczeniu, a także niejednoznacznego podziału kompetencji pomiędzy ministrem SP i pełnomocnikiem, a ministrem gospodarki. Minister SP, w okresie 10 miesięcy sprawowania nadzoru nad przedsiębiorstwami górniczymi, aktywnie uczestniczył w realizacji ich procesów naprawczych, jednak podejmowane działania, wynikające z założeń przyjmowanych w programach naprawczych spółek węglowych, nie doprowadziły do osiągnięcia przez nie rentowności do końca 2015 r.

Prace nad ustawą „górniczą” wstrzymane

Opracowanie założeń funkcjonowania gwk po roku 2015, obejmujące projekt nowej ustawy regulującej działalność górnictwa w tym okresie, MG w porozumieniu z ARP podjęło w pierwszej połowie 2013 r. Projekt założeń do projektu nowej ustawy „górniczej” był przedmiotem prac zespołu roboczego, z udziałem m.in. MG, ARP, przedsiębiorców górniczych i związków zawodowych, który od czerwca 2014 r. rozpoczął prace nad nowym programem dotyczącym górnictwa. W efekcie w sierpniu 2014 r. powstał projekt „Programu rozwoju górnictwa węgla kamiennego w latach 2016–2020 z perspektywą do roku 2027”. Z uwagi na radykalne pogorszenie się sytuacji w sektorze gwk dalsze prace nad tym dokumentem zostały w 2014 r. wstrzymane. Pełnomocnik wznowił je w marcu 2015 r. i w lipcu 2015 r. opracował „Główne kierunki działań dotyczące Programu rozwoju górnictwa węgla kamiennego w latach 2016–2020 z perspektywą do roku 2027”, które przekazał w sierpniu 2015 r. ministrowi gospodarki z wnioskiem o podjęcie dalszych prac. Prace te nie były jednak kontynuowane do końca 2015 r., co zdaniem NIK, wynikało m.in. ze sporu kompetencyjnego pomiędzy ministrem gospodarki a pełnomocnikiem oraz ministrem SP. Ostatecznie doprowadziło to do podejmowania strategicznych działań wobec sektora w 2016 r., które nie były oparte na dokumencie o randze programu rządowego.

Prywatyzacji nie sprzyjały także ograniczenia w podejmowaniu przez ministra SP prywatyzacji podmiotów górniczych nadzorowanych przez ministra gospodarki, po którego stronie leżała inicjatywa zgłaszania gotowości wszczynania tych procesów – po uprzedniej restrukturyzacji tych podmiotów. „Począwszy od 2012 r. istotnym ograniczeniem była także pogarszająca się sytuacja ekonomiczno-finansowa sektora gwk. Zdaniem NIK lata dobrej koniunktury na węgiel stanowiły odpowiedni czas na skuteczną i korzystną prywatyzację spółek gwk, który nie w pełni wykorzystano. Niezależnie od powyższych uwag, w ocenie NIK, minister SP prawidłowo wywiązywał się z realizacji procesów prywatyzacyjnych podmiotów gwk, co stwierdzono w odniesieniu do prywatyzacji spółki wydobywczej JSW oraz spółki okołogórniczej REMAG” – czytamy.

Minister mało aktywny

Z dokumentu NIK wynika, że minister gospodarki wykazywał niewielką aktywność w działaniach zmierzających do prywatyzacji spółek węglowych, uzależniając je od stanowiska górniczych związków zawodowych.

Nietrafna decyzja ministra gospodarki o braku zgody na zakup akcji REMAG przez Węglokoks SA skutkowała m.in. drastycznym wzrostem kosztów dzierżaw kombajnów chodnikowych ponoszonych przez spółki węglowe. Ministerstwo Gospodarki, przed wdrażaniem działań prywatyzacyjnych w sektorze gwk, nie dokonywało analiz potencjalnych skutków prywatyzacji, jak również nie monitorowało – po dokonanej prywatyzacji, jej następstw, w tym oddziaływania wybiórczej prywatyzacji na inne podmioty górnictwa.

Pomimo trafnych argumentów ministra gospodarki, przemawiających za alternatywnym sposobem zadysponowania akcjami REMAG32, jego inicjatywa z drugiego kwartału 2009 r. była spóźniona oraz niekonsekwentna. Spóźniona – bowiem ówcześnie rozpoczęta prywatyzacja REMAG została zaplanowana na lata 2008/2009 we wcześniej przyjętym przez RM dokumencie z 22 kwietnia 2008 r. Brak konsekwencji natomiast wynikał z późniejszej decyzji ministra gospodarki o niewyrażeniu zgody na nabycie akcji REMAG przez Węgokoks, które to nabycie mogło zapobiec wskazanym przez ministra zagrożeniom. Zdaniem NIK, brak zgody ministra gospodarki na nabycie akcji REMAG, ze względu na domniemane niedysponowanie wystarczającymi środkami finansowymi przez Węgokoks, był nietrafny i pomijał przewidywany przez samego ministra i ostatecznie zaistniały drastyczny wzrost cen usług realizowanych przez REMAG, po jego przejęciu przez inwestora branżowego.

„Ostatecznie, w konsekwencji braku zgody na zakup przez WKS akcji spółki REMAG, m.in. wpływy z prywatyzacji były niższe o ponad 18 mln zł, a Węgokoks ograniczono możliwość realizacji jednego z priorytetowych działań ujętych w zatwierdzonej przez ministra gospodarki strategii tej Spółki. Ponadto spółki węglowe poniosły, przewidziane przez ministra gospodarki, negatywne skutki finansowe przejęcia przez prywatnego inwestora branżowego firmy, która posiadała dominujący udział w rynku dzierżaw kombajnów chodnikowych, co związane było z drastycznym wzrostem stawek dzierżaw po zakupie akcji REMAG-u. Szacowane skutki finansowe ww. wzrostu stawek, w przypadku KW wyniosły ponad 63 mln zł” – wylicza NIK.

Mało inwestycji

NIK zwraca w raporcie uwagę, że spółki węglowe zwiększyły swą aktywność inwestycyjną w praktyce dopiero w latach 2012–2013, tj. już w trakcie postępującej dekoniunktury na rynku węgla. Wiązało się to m.in. z wcześniejszym lokowaniem powstających nadwyżek finansowych w rosnących kosztach osobowych, wynikających m.in. ze wzrostu wynagrodzeń pracowników. Dopiero rekordowy pod względem uzyskanych wyników rok 2011 pozwolił na wygospodarowanie dodatkowych środków na inwestycje. Jednak kontynuowanie zwiększonych wydatków inwestycyjnych w okresie dekoniunktury, zdaniem NIK, przyczyniło się do pogłębienia problemów z utrzymaniem płynności finansowej spółek. W prowadzonej polityce inwestycyjnej zwraca uwagę niski poziom tych nakładów w KW grupującej 17 kopalń – wydatki inwestycyjne tej spółki były na porównywalnym poziomie do wydatków KHW i JSW, pomimo że spółki te posiadały jedynie po pięć kopalń każda, a osiągane wydobycie każdej z tych spółek było trzykrotnie niższe.

Jakie były efekty wyliczonych w raporcie zaniedbań i błędów, już wiemy. Anna Margis, dyrektor Departamentu Górnictwa w Ministerstwie Energii, podczas prezentowania raportu w NIK, stwierdziła:

– Górnictwo zapewnia bezpieczeństwo energetyczne kraju i nie zrezygnujemy z tego. Branża przechodzi zmianę. To trudne działania, ale możemy już na dzisiaj powiedzieć, że uratowaliśmy górnictwo.

Aldona Minorczyk-Cichy
Publicystka tygodnika Trybuna Górnicza i portalu górniczego nettg.pl

Od 1 września br. na terenie województwa śląskiego wchodzi w życie uchwała antysmogowa. Jej przyjęciu przez sejmik wojewódzki w kwietniu br. towarzyszyła fala entuzjastycznych recenzji w mediach. Im bliżej jednak praktycznego zastosowania zapisów uchwały, tym więcej pojawia się zastrzeżeń, obaw i wątpliwości. Sygnalizują je przy tym nie tylko spółki górnicze, ale też same samorządy, którym przyjdzie egzekwować przepisy uchwały.

Jak posypią się mandaty, to zaczną się też odwołania do sądów

Bodaj najgłośniej wyraz swym wątpliwościom dali wyraz radni miejscy Pszczyny, którzy pod koniec maja przyjęli stanowisko wzywające sejmik wojewódzki do przesunięcia terminu wejścia uchwały antysmogowej w życie na 1 kwietnia 2018 r. Radni co prawda samą uchwałę uznali za zasadną, ale – jak później tłumaczył w specjalnym oświadczeniu Jacek Kubis, przewodniczący Komisji Gospodarki – ich wątpliwości wzbudził „zbyt krótki okres karencji na wykorzystanie zakupionych (…) paliw uznanych jako niedozwolone lub najmniej dla nich kosztowny sposób utylizacji tych paliw”. Rada zwróciła uwagę na fakt, że uchwała została przyjęta przez sejmik w momencie, gdy wiele osób, czy firm już zrobiło zapasy na kolejny sezon grzewczy, chcąc w ten sposób uniknąć jesienią wysokich cen i kłopotów z nabyciem opału.

– Ponadto nie poczyniono lub też zbyt mało poświecono uwagi na kampanię informacyjną zarówno odnoszącą się do mieszkańców – użytkowników korzystających z paliw stałych ujętych w uchwale jako niedozwolone, jak również do podmiotów wprowadzających w obrót powyższe paliwa – dodał radny Kubis.

Apel – jak można się zresztą było spodziewać – nie wywołał w samorządzie wojewódzkim żadnej reakcji (radnym Pszczyny oberwało się natomiast od Polskiego Alarmu Smogowego, który zarzucił im, że interes polityczny jest dla nich ważniejszy od zdrowia mieszkańców). Nieco skonsternowany działaniami rady był burmistrz Pszczyny Dariusz Skrobol. On sam inicjatywy rajców nie popiera, ale także nie odrzuca „a priori” podniesionych przez nich argumentów. Przyznaje, że uchwała sejmiku mogłaby mieć dłuższy okres vacatio legis. Do niego bowiem również – podobnie jak i do miejskich radnych – docierają sygnały od mieszkańców, którym po zeszłej zimie zostały w piwnicach rezerwy ,,niedopuszczalnego” – w świetle zapisów uchwały – paliwa. Nikt raczej nie ma wątpliwości, co posiadacze owych zapasów z nimi zrobią – spalą przy pierwszym jesiennym ochłodzeniu, nie zważając na grzywny, jakie grożą za złamanie wpisanych do uchwały zakazów. Ryzyko ukarania takową grzywną wydaje się zresztą co najmniej niewielkie, gdyż trzeba by wcześniej zostać złapanym przez funkcjonariusza straży miejskiej lub urzędnika ratusza na wrzucaniu mułu, czy flotokoncentratu do pieca. Uchwała sejmiku zakazuje bowiem palenia takimi paliwami, ale już kupna, czy posiadania – nie.

  • Nie mogę nikomu zakazać składowania u siebie takiego paliwa. I obawiam się, że jeżeli pojawią się sankcje mandatowe, to część ukaranych w ten sposób osób skieruje sprawy do sądu, a wtedy sądy mogą uznać ich racje stwierdzając, że wystawiono je na podstawie prawa lokalnego, bez umocowania w przepisach krajowych – mówi Dariusz Skrobol. Nie on jeden ma zresztą takie obawy. Możliwość odwoływania się do sądów administracyjnych przez ukaranych mandatami mieszkańców przewiduje też prezydent Rybnika, Piotr Kuczera.
  • Wiadomo, że zawsze łatwiej kontrolować sklep niż klientów tego sklepu – mówi Kuczera, który liczy, że Ministerstwo Energii jeszcze przed zimą wyda rozporządzenie o jakości paliw, blokujące możliwość sprzedaży odbiorcom indywidualnym najgorszych rodzajów paliw.

Strażnicy ruszą do kontroli, ale… będą patrzeć przez palce?

Wygląda zatem na to, że czekające lokalne samorządy zadanie będzie tyleż karkołomne ,,operacyjnie”, co i prawnie. A przy tym wszystkim nie ma gwarancji, że przyniesie zakładany „efekt wychowawczy”.

– Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na dobre paliwo, to i na mandaty też nie będzie miał – burmistrz Pszczyny raczej nie ma złudzeń, co do możliwości faktycznego wyegzekwowania mandatów nałożonych na osoby łamiące zapisy uchwały.

Złudzeń nie mają też urzędnicy w gminach Małopolski, która jako pierwsza opracowała własną uchwałę antysmogową (obowiązuje ona od 1 lipca br.). Wyraźnie nieśpieszno im do jakiejś zmasowanej akcji kontrolnej i to nie tylko dlatego, że w środku lata jeszcze nie bardzo jest co kontrolować. Po prostu nie bardzo wiedzą, jak się do tego zabrać. Z jednej strony bowiem uchwała stawia przed nimi pewne cele i zobowiązania, z drugiej strony cała masa szczegółowych przepisów (względnie ich brak) sprawia, że zbyt wiele zdziałać nie mogą. Jak informuje Marta Wieciech-Kumięga, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Nowym Sączu działania jej pionu na razie sprowadzają się do przesłania nadzorowi budowlanemu oraz wydziałowi wydającemu pozwolenia na budowę „przypomnienia” jakie wymogi, zgodnie z przyjętą przez sejmik uchwałą, powinny spełniać domowe instalacje grzewcze.

  • Zadaniem nadzoru budowlanego będzie później egzekwować to przy odbiorze budynków – mówi dyrektor Marta Wieciech-Kumięga. Sama jednak przyznaje, że skoro przepisy nie narzucają obowiązku trzymania dokumentacji pieca, to udowodnienie komuś, że zamontował instalację o gorszych parametrach już po, a nie przed 1 lipca br. może być co najmniej skomplikowane. Podobnie zresztą jak złapanie za rękę palących tanim, a kiepskiej jakości paliwem.
  • Raczej będziemy zresztą sugerować w przypadku takich osób pouczenia niż mandaty – mówi nowosądecka urzędniczka.
  • A my będziemy twardzi. Tylko konsekwencją można coś zmienić – bardziej bojowo nastawiony jest prezydent Rybnika. Jak zapowiada, w związku z wejściem w życie uchwały antysmogowej miasto wzmocni działający od listopada ub.r. ,,ekopatrol” (od stycznia do czerwca tego roku nałożył on 123 mandaty na kwotę ponad 50 tys. zł).

Izba ostrzega przed wzrostem cen węgla i apeluje do sejmików

  • Przecież władze lokalne od lat nie są w stanie wyegzekwować zakazu palenia śmieciami, choć również grożą za to kary – zżyma się Łukasz Horbacz, prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla.

Ta zrzeszająca 120 firm organizacja apeluje do sejmików wojewódzkich – zarówno tam, gdzie uchwały antysmogowe już zostały przyjęte, jak i tam, gdzie dopiero praca nad nimi są prowadzone (tj. w woj. dolnośląskim, opolskim, mazowieckim, łódzkim, wielkopolskim) – o korektę dotychczasowych działań antysmogowych i uwzględnienie jej siedmiu postulatów. Znalazło się wśród nich skuteczne egzekwowanie zakazu palenia śmieci oraz zdecydowany zakaz stosowania mułu, flotu i węgla brunatnego w kotłach domowych, ale również wezwanie do nie eliminowania pochopnie miału węglowego, wsparcia finansowego mieszkańców przy wymianie kotłów na zgodne z wymogami uchwał antysmogowych, a także zgody na użytkowanie kotłów 3 klasy oraz filtrów jako skutecznego rozwiązania antysmogowego (te ostatnie, choć zdecydowanie ograniczają emisję pyłów, nie cieszą się uznaniem wśród twórców uchwał antysmogowych). Utrzymanie dotychczas powielanych w uchwałach antysmogowych zapisów to – zdaniem IGSPW – prosta droga do uderzenia bądź to w rodzimy sektor górniczy, bądź to w jego klientów. Dlaczego? Bo po prostu węgla o parametrach odpowiednich do kotłów klasy 5 na polskim rynku jest dziś o wiele za mało. A to oznacza, że albo trzeba go będzie sprowadzać z zagranicy, albo kopalnie będą musiały zmienić technologię produkcji krusząc węgle grube na ekogroszki.

  • Co skutkować będzie wzrostem cen dla odbiorców – przewiduje Łukasz Horbacz. Jak dodaje, wymuszanie na mieszkańcach wymiany kotłów na te o parametrach 5 klasy w sytuacji, kiedy jest problem z zapewnieniem odpowiedniego paliwa do nich, skutkować będzie tym, że spalane w nich będą węgle o gorszych parametrach, co stawia pod znakiem zapytania ekonomiczny i ekologiczny sens takiej operacji.
  • Emisja z nich będzie podobna do tej z kotłów 3 klasy – sugeruje Horbacz.
  • A jeśli tak i skoro obecnie ok. 80 procent kotłów stanowią kotły pozaklasowe, to dopuszczając kotły 3 klasy i tak osiągamy ogromną redukcję emisji bez tak znacznego obciążania mieszkańców. Musimy zrozumieć, że na pewne rozwiązania w tak krótkim terminie nas zwyczajnie nie stać – dodaje prezes IGSPW.
  • Górnictwo powinno mieć czas na przygotowanie się do nowych rozwiązań, a takiego czasu samorządowcy im nie ofiarowali – w podobnym tonie wypowiedział się też senator Wojciech Piecha, który w lipcu br. surowo skomentował uchwałę antysmogową dla województwa śląskiego. W swym wystąpieniu zwrócił uwagę, że modernizacja kopalnianych zakładów przeróbki mechanicznej węgla w celu zwiększenia produkcję groszków trwać może nawet do półtora roku.
  • W tej sytuacji indywidualni użytkownicy węgla mogą być skazani na groszki z importu, za które trzeba będzie dużo drożej zapłacić – ostrzegł Piecha.

Branża boi się urzędniczych pomyłek i nadgorliwości

To czego nie ma w apelu, a co można usłyszeć od jej przedstawicieli w bezpośredniej rozmowie, to zarzut wobec radnych sejmików, że opracowując uchwały antysmogowe w żaden sposób nie różnicują wprowadzanych obostrzeń. Nawiązują w ten sposób do nowelizacji ustawy Prawo Ochrony Środowiska z 2015 r., która dając sejmikom możliwość przyjmowania uchwał antysmogowych stwierdza jednocześnie, że dokument taki musi określać „granice obszaru, na którym wprowadza się ograniczenia lub zakazy”. Póki co samorządowcy interpretują to w ten sposób, że obejmują zapisami uchwał całe województwa (wyjątkiem jest samorząd Dolnego Śląska, który w ramach uchwały chce wyznaczyć trzy strefy: miasto Wrocław, miejscowości uzdrowiskowe oraz pozostałe miejscowości regionu).

„Last but not least” na liście zmartwień u przedstawicieli branży węglowej jest wreszcie potencjalny bałagan i niedoinformowanie tych, którzy nowe przepisy antysmogowe mają egzekwować. I nie jest to bynajmniej przejaw nieuzasadnionego czarnowidztwa. Pod koniec czerwca IGSPW interweniowała w małopolskim urzędzie marszałkowskim po tym, jak okazało się, że kolportuje on – zarówno na swej stronie internetowej, jak też podczas szkoleń dla gminnych urzędników – informacje jakoby na mocy uchwały antysmogowej zakazane było palenie miałem węglowym. Po sprostowaniu tego błędu w kolejnych materiałach mowa już była (zgodnie z prawdą) o zakazie palenia mułem, ale otwartą sprawą pozostaje, czy wyjaśnienie tej pomyłki dotarło do wszystkich zainteresowanych.

Michał Wroński
Dziennikarz w PortalSamorzadowy.pl

Rozmowa z dr Agnieszką Hankus-Kubicą, koordynatorem ds. rozwoju w Jastrzębskiej Spółce Węglowej SA.

❚ Jaki cel przyświeca zastosowaniu dronów w JSW?

❚ Powietrzne systemy bezzałogowe – drony – zalicza się obecnie do technologii przełomowych. Zastosowanie w różnych dziedzinach wynika z ich dużego potencjału do dostarczania danych służących różnego rodzaju analizom. W budownictwie służą określaniu stanu technicznego budowli, inspekcji trudno dostępnych miejsc jak kominy lub maszty, w energetyce – monitorowaniu i inspekcji stanu sieci przesyłowych, w bezpieczeństwie – ochronie mienia i koordynacji działań ratowniczych, a w geodezji – tworzeniu specjalistycznych map, modeli terenu, obliczeniom i badaniom geologicznym.

❚ Szukacie oszczędności?

❚ Na pewno też, ale przede wszystkim chce podkreślić, że JSW ma ambicje bycia firmą innowacyjną i na wskroś nowoczesną. Drony są właśnie jednym z narzędzi stosowanych przez tego typu firmy. Chcąc odpowiadać na wzrastające tempo procesów i przemian, również tych technologicznych, staramy się testować i wykorzystywać możliwości różnych rozwiązań, mogących wpłynąć pozytywnie na realizowane zadania. Skala przedsiębiorstwa, jakim jest JSW, jego infrastruktura, zasoby i majątek wymagają wykonywania wielu czynności i analiz służącym efektywnemu gospodarowaniu majątkiem spółki. To m.in. realizacja zadań związanych z monitorowaniem infrastruktury, oceną stanu technicznego, monitoringiem i ochroną środowiska oraz badaniami i pomiarem geodezyjnym.

❚ Kilka tygodni temu nad kopalnią Pniówek, należącą do Grupy JSW, można było dostrzec latające drony. Jaki był cel wykonywanych tych lotów?

❚ Kierownictwo spółki podjęło decyzję o rozpoczęciu prac rozwojowych, mających na celu opracowanie katalogu zastosowań i możliwości wykorzystania dronów w celu sprawnego pozyskiwania danych i opracowywania niezbędnych analiz. Z przeprowadzonych w kopalni Pniówek lotów testowych dronów Feniks i Gryf wynika, że informacje pochodzące z tych systemów mogą służyć poprawie efektywności procesów w spółkach grupy JSW, m.in. poprzez dostarczanie niezbędnej wiedzy na temat stanu infrastruktury naziemnej, ukształtowania terenu, informacji służących pracom geodezyjnym, bezpieczeństwu, monitorowaniu i ochronie środowiska oraz analizom porównawczym.

❚ Może lepiej wynająć niewielki samolot?

❚ Stosowanie samolotów w celu dostarczania niezbędnych danych nie jest rzeczą nową i każda spółka prowadząca prace wydobywcze posługuje się usługą wynajęcia samolotu do oblotów z załogą. Jednak cena wykonania jednego lotu nie może się równać ceną usługi wykonania lotu i dostarczenia danych przez samolot bezzałogowy. Ważną kwestią przemawiającą za stosowaniem dronów jest również możliwość ich częstego użycia. Stwarza to nowe możliwości obserwowania zjawisk w wybranych okresach. Kierownictwo JSW ma zamiar najpierw wdrożyć nowe rozwiązania tam, gdzie ich przydatność do realizacji zadań jest największa. Działania rozpoczęto od opracowania możliwości wykorzystania tych systemów na potrzeby geodezji.

❚ Jakie są najważniejsze wnioski po zakończeniu testów?

❚ Uzyskana dzięki nalotom gęsta chmura punktów stanowić ma podstawę do obliczania objętości mas ziemnych, modelowaniu 3D oraz wykrywaniu zmian przestrzennych terenu. Numeryczny model pokrycia terenu posłuży przygotowywaniu map wysokościowych, analizie bilansów ziemnych, wyznaczaniu osiadań i zmian terenu, analizie przestrzennej takiej jak wyznaczanie: spadków, ekspozycji, zacienienia itp. Ortofotomapa z kolei służy przygotowywaniu map sytuacyjnych, przygotowaniu projektów lokalizacji inwestycji, analizie oddziaływania na otoczenie i wizualnej ocenie zmian przestrzennych, a ponadto ocenie szkód spowodowanych ruchem zakładu górniczego. Zasadność wykorzystania tych rozwiązań została zatem potwierdzona. Ciekawym i ważnym elementem badań było porównanie dokładności pomiarów wykonywanych metodami tradycyjnymi i wyników osiąganych przez zastosowane systemu bezzałogowego. Przeprowadzone badania wskazują na zasadność wprowadzania w życie innowacyjnych rozwiązań takich jak drony.

❚ Czym charakteryzują się drony wykorzystane przez JSW?

❚ Argumentem przemawiającym za wykonaniem pierwszego kroku w kierunku bezzałogowych statków powietrznych jest ich wysokie zaawansowanie technologiczne. Rozwiązania testowane przez JSW zostały opracowane przez polską firmę wywodzącą się z jednej z czołowych krajowych uczelni lotniczych. W zależności od zadań, które powinien wykonać system, stosuje się w lotnictwie bezzałogowym dwa rodzaje platform – płatowce lub wielowirnikowce. Jednym z testowanych przez nas rozwiązań był płatowy system Fenix. Płatowce służą wykonywaniu nalotów nad obiektami o większej powierzchni całkowitej, czy też obiektami liniowymi. Z kolei system Gryf, dzięki wykonywaniu startu i lądowań w pionie, pozwala na przeprowadzanie operacji nawet z trudno dostępnych miejsc. Przemyślana i modułowa konstrukcja umożliwia szybkie i łatwe przystosowanie platformy do przenoszenia różnego rodzaju sensorów. Najważniejszą cechą obu systemów jest ich rozwinięty komputer planowania i wykonywania misji. Dzięki niemu można w bardzo prosty sposób zaplanować lot a dron sam wykona zadanie.

❚ Czy drony w przemyśle wydobywczym znajdą szersze zastosowanie?

❚ Technologia nieustannie ewoluuje, więc i zastosowań dronów będzie coraz więcej. JSW ma zamiar uczestniczyć w rozwijaniu innowacyjnych rozwiązań pod kątem ich możliwego wykorzystania do nowych celów.

Rozmawiał: Kajetan Berezowski
Publicysta tygodnika Trybuna Górnicza
i portal górniczego nettg.pl

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA