Biuletyn Górniczy nr 7-9 (311-313)

  1. Ekspertyza dotycząca konsekwencji likwidacji kopalń węgla kamiennego dla sektora okołogórniczego oraz sytuacji społeczno-gospodarczej w Polsce – 4
  2. Spółka Restrukturyzacji Kopalń odzyskuje pieniądze od śląskich i małopolskich gmin. Za co? – 8
  3. Tomasz Cudny prezesem JSW. Priorytety? Inwestycje i rozmowy ze stroną społeczną – 9
  4. Państwo chce NABE. Nowa szansa dla branży energetycznej? – 10
  5. „Uprzejmie donoszę….”, czyli informator pod ochroną – 12
  6. Krajowy Plan Odbudowy – perspektywa wsparcia energetyki i nowoczesnych rozwiązań za unijne środki -13
  7. Ceny uprawnień do emisji CO2 mogą pogrążyć JSW -14
  8. Famur idzie w stronę słońca i zmienia strategię -16
  9. Gwarkowie i demony -17
  10. Restrukturyzacja górnictwa węglowego w Hiszpanii -19
  11. Restrukturyzacja górnictwa węglowego w Holandii – 24
  12. Po co Unii CBAM? – 26
  13. Magazyny energii w kopalniach węgla? – 27
  14. Kiedyś sól tam kopali, dziś zmagają się ze skutkami ulew i nawałnic – 29
  15. Duży potencjał, a nikły pożytek z pompowania wód kopalnianych – 33
  16. Kopalnia w Bochni, czyli udane wyjście z cienia Wieliczki – 34
  17. ZE PAK kończy z węglem brunatnym – stawia na wodór i atom – 36
  18. Samorządy już nie chcą mieć nic wspólnego z górnictwem. Wolą unijne pieniądze – 38
  19. Potrzebujemy mądrej transformacji – 43
  20. Rozporządzenie w sprawie informacji o złożonych wnioskach lub ofertach – 45

Zasoby węgla kamiennego w Hiszpanii skoncentrowane były na dwóch głównych obszarach, tj. w zagłębiu Asturias-León na północy oraz w zagłębiu Ciudad de Badajoz Real w południowo-środkowej części kraju.

Zasoby węgla brunatnego występują natomiast na południowy-wschód od Pirenejów. Po stopniowym ograniczaniu produkcji węgla w latach 1950-1975, w późnych latach siedemdziesiątych XX wieku produkcja węgla gwałtownie rosła. Wtedy to bowiem rząd hiszpański chciał się uniezależnić od dostaw ropy naftowej. Do roku 1975 i do momentu odbudowy demokratycznego sytemu wielopartyjnego rząd Hiszpanii silnie ingerował w produkcję węgla, strukturę cen jego sprzedaży, jak i w strukturę cen sprzedaży energii. Ten centralistyczny system zarządzania został później zaniechany.

Produkcja węgla prowadzona była przez 52 prywatne (poza jednym) przedsiębiorstwa. W wyniku prywatyzacji ENDESY, jedynym przedsiębiorstwem państwowym jest HUNOSA, która w roku 1998 przejęła przedsiębiorstwo Minas de Figaredo. Osiem firm produkowało po około 1 mln ton węgla rocznie, były to: ENCASUR, HUNOSA, ENDESA GENERACION, Coto Minero del Sil, Hullera Vasco-Leonesa, Minero Siderurica de Ponderrada, Miner Catalano Argonesa i Union Minera del Norte. Dziesięć kolejnych przedsiębiorstw produkuje w granicach 100 000 ton na rok.

Na początku lat osiemdziesiątych XX w. troska o podaż źródeł energii w Hiszpanii spowodowała, iż rząd działający w tych latach promował krajową produkcję węgla. Np. państwowe inwestycje w tym przemyśle w roku 1984 wyniosły 370 mln USD, chociaż większość tych środków była przeznaczona na zachowanie zatrudnienia i poprawę infrastruktury.

Przystąpienie Hiszpanii do Unii Europejskiej w roku 1986 przyniosło zarówno korzyści, jak i ograniczenia wynikające z członkostwa w Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali (EWWiS).

Trzeci Narodowy Plan Energetyczny (Plan Energetico Nacional), wprowadzony w 1984 r., przewidywał ciągły wzrost produkcji węgla, jak też zapewnienie ciągłych dotacji przeznaczonych głównie na zachowanie istniejących miejsc pracy, gdyż Hiszpania rozpoczęła wtedy proces integracji z Unią Europejską. Ponieważ firmy prywatne były z reguły małe, omawiając procesy restrukturyzacji, główną uwagę skupimy na przedsiębiorstwie HUNOSA .

W okresie powołania, HUNOSA zatrudniała 18 750 osób. Trzy lata później, po przejęciu kilku spółek prywatnych, zatrudnienie wzrosło do 20 600 osób. Po tym czasie, aż do początku lat osiemdziesiątych XX w. zatrudnienie utrzymywało się na poziomie około 21 tys. osób. Przemysł węglowy Hiszpanii korzystał wówczas jeszcze ze znacznych inwestycji ukierunkowanych na zabezpieczenie podaży energetycznej, jak też zachowanie miejsc pracy.

Jednak do roku 1987 straty HUNOSY osiągnęły jednak taki poziom, że konieczna stała się zmiana strategii zatrudnienia. Propozycje stopniowej redukcji zatrudnienia spotkały się na początku z ostrą reakcją związków zawodowych.

Na początku lat dziewięćdziesiątych XX w., HUNOSA zamknęła 10 kopalń (chociaż w redukcji potencjału produkcyjnego stanowiło to utratę jedynie 1 mln t/r.) i rozpoczęła program dywersyfikacji działalności.

Zakłady produkcyjne HUNOSY znajdowały się na południe i południowy wschód od Oviedo, stolicy prowincji Asturia. W latach 1987-1997 ludność tej prowincji zmniejszyła się o 25 tys. osób, a problemy sektora rolniczego, jak i problemy związane z restrukturyzacją sektorów przemysłów ciężkich doprowadziły do bezrobocia sięgającego nawet 17,3%. Było to bezrobocie znacznie wyższe od średniej w Hiszpanii, które w tym okresie wynosiło 14%. Od swojego powołania, w roku 1967, HUNOSA była w stanie odbudować potencjał produkcyjny do maksymalnego poziomu 4,6 mln ton rocznie w roku 1972. Od tego czasu produkcja stopniowo malała. Utrata miejsc pracy w tym okresie była jednak bardziej znacząca, ponieważ na ogólną liczbę 19 tys. pracowników, którzy odeszli z przemysłu węglowego w okresie 33 lat, 10 tys. z nich utraciło miejsca pracy w latach 1991-1999.

Warunki górnicze na tym obszarze były trudne (silnie nachylone pokłady) i dlatego rzadkie były przypadki wprowadzania wysoko wydajnych systemów eksploatacji. Chociaż w kopalniach HUNOSY udało się zwiększyć udział produkcji zmechanizowanej, to jednak wydajność pracy w dalszym ciągu pozostawała bardzo niska. Tak jak reszta przemysłu węgla kamiennego w Hiszpanii, również HUNOSA opierała się na dotacjach państwowych, aby utrzymać działalność. Np. w roku 2000 HUNOSA otrzymała 90,7 mln USD, po wcześniejszym zatwierdzeniu przez Unię Europejską.

W następstwie wejścia Hiszpanii do Unii Europejskiej wzrosła presja polityczna na przemysł węglowy, aby ten stał się bardziej konkurencyjny. Problem odzwierciedlony został w planie redukcji zatrudnienia przewidzianym w trzyletnim programie uzgodnionym – mimo oporu strony związkowej – z rządem w roku 1985. Redukcja produkcji w latach osiemdziesiątych prowadziła do zmniejszania zatrudnienia, które w roku 1991 osiągnęło poziom 17 500 osób. Działo się to przy trwałym sprzeciwie związków zawodowych (m.in. demonstracje górników w Madrycie w 1992 r). Pomimo tej sytuacji, górnictwo zredukowało dalszych 3 200 miejsc pracy. W latach 1991-1999, HUNOSA zmniejszyła zatrudnienie o 10 tys. osób, zamykając najmniej rentowne kopalnie podziemne. Musiała też ograniczać wydobycie z kopalń odkrywkowych ze względu na presję obrońców środowiska. Biorąc pod uwagę cały 32-letni okres, zatrudnienie w tej spółce spadło z 26 600 do 7 500 osób.

W roku 1998 rząd, związki, producenci węgla i inne strony podpisały Nowy Plan Węglowy, obejmujący okres do 2005 r. Porozumienie to gwarantowało finansowe wsparcie dla przemysłu węglowego, nie tylko w postaci bezpośrednich dotacji, ale również poprzez finansowanie rozwoju możliwości alternatywnego zatrudnienia w zagłębiach węglowych, oraz ustalało plan stopniowej redukcji zatrudnienia, a tym samym redukcji produkcji.

W latach 1991-1999, HUNOSA zmniejszyła zatrudnienie o 10 tys. osób, zamykając najmniej rentowne kopalnie podziemne. Musiała też ograniczać wydobycie z kopalń odkrywkowych ze względu na presję obrońców środowiska. Biorąc pod uwagę cały okres do 2005 r. zatrudnienie w tej spółce spadło z 26 600 do 7 500 osób.

Uzgodniony między rządem a związkami zawodowymi na lata 1998-2005, Plan dla Górnictwa Węgla Kamiennego i Alternatywnego Rozwoju Obszarów Pogórniczych ustalał kryteria, w ramach których państwowe dotacje będą w dalszym ciągu wypłacane dla producentów węgla, chociaż wartościowo będą maleć, a zarówno zatrudnienie jak i wydobycie będą ciągle redukowane.

Plan ten przewidywał również znaczne inwestycje w rozwój infrastruktury, pomoc finansową dla nowych jednostek gospodarczych oraz na kształcenie. Pomoc państwa, kierowana była przede wszystkim na:

  • ograniczenie zdolności produkcyjnych górnictwa,
  • pokrycie strat operacyjnych kopalń,
  • świadczenia socjalne dla górników odchodzących z kopalń,
  • pomoc dla gmin górniczych,
  • usuwanie skutków eksploatacji górniczej.

Program osłon socjalnych pozwalał na finansowanie kosztów wcześniejszego przejścia na emeryturę:

  • górnicy przechodzą na emeryturę po osiągnięciu tzw. wieku przeliczeniowego 52 lata (1 rok pracy w przodku = 1,5 roku przeliczeniowego); przeciętny wiek pracownika odchodzącego na emeryturę wyniósł 45 lat,
  • przed osiągnięciem wieku przeliczeniowego 52 lata, górnik kierowany jest do innych prac, np. w gminach górniczych,
  • statystyczny koszt utraty jednego miejsca pracy w górnictwie wynosił około 60 mln peset (390 tys. USD).

W ramach hiszpańskiego Narodowego Planu Węglowego rząd subsydiował koszty operacyjne krajowych producentów węgla, w tym głównego państwowego producenta węgla kamiennego HUNOSA.

Ważniejsze decyzje dotyczące pomocy udzielanej hiszpańskiemu górnictwu w latach 1987-2002

Pomoc publiczną dla sektora węglowego na przykładach Decyzji Komisji Europejskiej przedstawiono poniżej:

  • Decyzją 88/505/EWWiS, Komisja wyraziła zgodę na udzielenie pomocy przez rząd Hiszpanii dla sektora węglowego w roku 1988 w wysokości 51 384 mln Pta, jak również na uzupełnienie pomocy za rok 1987 w wysokości 15 536 mln Pta. Pomoc została przeznaczona na pokrycie strat operacyjnych, dopłaty do cen zbytu węgla w zakresie jego sprzedaży dla wspólnotowego sektora stalowego, na działania inwestycyjne i innowacyjne. Dopłaty do cen węgla związane były z działaniami o charakterze regionalnym i miały za zadanie wspierać konwersję polityki przemysłowej. Udzielona pomoc miała ponadto wzmocnić działania zmierzające do wzrostu konkurencyjności przemysłu węglowego. Pomoc uzupełniająca za rok 1987 uzasadniona została wzrostem zapasów węgla w latach 1987-1988 i pogorszeniem relacji cenowych.
  • Decyzją 89/176/EWWiS, Komisja wyraziła zgodę na udzielenie pomocy sektorowi węglowemu w Hiszpanii na: cele inwestycyjne, promowanie innowacji i pokrycie strat operacyjnych. Komisja uznała, że dopłaty do cen węgla nie tworzą w tym przypadku pośredniej pomocy publicznej dla przemysłu – tym samym są zgodne z zasadami Wspólnego Rynku. Co do pomocy innowacyjnej, to na podstawie informacji dostarczonych przez Hiszpanię, Komisja uznała, że działania innowacyjne wpłyną w perspektywie średnioterminowej na poprawę konkurencyjności przedsiębiorstw z sektora węglowego. Pokrycie strat operacyjnych zapobiec miało przedwczesnemu zamknięciu kopalń.
  • Decyzją 89/102/EWWiS, Komisja wyraziła zgodę na udzielenie przez rząd Hiszpanii pomocy publicznej sektorowi węglowemu na: pokrycie strat operacyjnych, pokrycie kosztów innowacyjnych badań oraz pokrycie kosztów związanych z ochroną środowiska. Pokrycie strat operacyjnych miało wesprzeć proces racjonalizacji sektora węglowego i zapobiec problemom społecznym związanym z wcześniejszym zamykaniem nierentownych kopalń. Za zasadne Komisja uznała również wnioski Hiszpanii o wyrażenie zgody na udzielenie pomocy na badania innowacyjne, jak również na cele związane z ochroną środowiska.
  • Decyzją 96/591/EWWiS, Komisja wyraziła zgodę na udzielenie pomocy hiszpańskiemu przemysłowi węglowemu w roku 1994 na: pokrycie strat operacyjnych, pokrycie kosztów przekwalifikowania zwalnianych pracowników, pokrycie kosztów restrukturyzacji sektora węglowego, pokrycie kosztów badań związanych z rozwojem sektora, pokrycie kosztów ochrony środowiska. Komisja wzięła pod uwagę, że udzielona pomoc nie dyskryminuje producentów i odbiorców wewnątrzwspólnotowego sektora węglowego oraz jest związana z kontynuacją restrukturyzacji sektora, co jest zgodne z interesem Wspólnot. Pomoc przeznaczona była również na ochronę środowiska.
  • Na rok 2002 sektor węgla kamiennego Hiszpanii uzyskał pomoc państwa zatwierdzoną wcześniej przez Komisję Europejską w kwocie 1 067 266 860 EUR, jako pomoc operacyjną, pomoc na redukcję działalności, jak i na wydatki nadzwyczajne.
  •  

W dziewięcioletnim okresie, tj. w latach 1994-2002, w wyniku realizacji planu zatrudnienie zmniejszyło się z 25 tys. do 18 tys., przy czym największy ubytek zatrudnienia odnotowano w HUNOSIE i wyniósł on 3 tys. zatrudnionych z ogólnej liczby 7 tys. Utrzymując gwarantowany rynek dla węgla wyprodukowanego w kraju, przewidywano obniżenie wielkości jego produkcji z 18,1 mln ton w roku 1997 do 13 mln ton w roku 2005. Dotacje operacyjne miały zmniejszyć się o około 20-25%. Całkowity koszt tego planu wynosił 6,6 mld USD, z czego 3,5 mld USD skierowanych było na inwestycje niezbędne do stworzenia nowych perspektyw zatrudnienia na terenach górniczych objętych planem.

Tworzenie nowych miejsc pracy

Wymóg tworzenia nowych miejsc pracy oparty był na zasadzie, że spółka górnicza tworzy cztery nowe miejsca pracy za każde jedenaście utraconych. Formuła ta nie dotyczyła jednak HUNOSY, której specjalnym celem było stworzenie 736 nowych miejsc pracy w górnictwie (w omawianym okresie), plus dalszych 325 w przemysłach poza górnictwem. Jeżeli HUNOSA nie zdołałaby stworzyć wspomnianej liczby miejsc pracy poza górnictwem, miała być zobowiązana je stworzyć w górnictwie. Zarówno rząd krajowy, jak i władze prowincji Asturia były odpowiedzialne za administrowanie sektorem węglowym. Sprawy finansowe były w gestii rządu centralnego, a aspekty techniczne łącznie z bezpieczeństwem kopalń pod nadzorem władz lokalnych. W 1988 r. stworzono spółkę SODECO (Sociedad para le Desarollo de las Comarcas Mineras SA – Towarzystwo na rzecz Rozwoju Regionów Górniczych). Współwłaścicielami tej spółki byli HUNOSA, jak i rząd prowincji. Spółka miała za zadanie tworzenie nowych miejsc pracy na terenach objętych jej działalnością. Zadaniem SODECO było przede wszystkim przyciąganie inwestycji na tereny górnicze w obszarze działalności HUNOSY.

W roku 1993 powołano kolejną organizację – FUCOMI (Fundación Comarcas Mineras – Fundacja Regionów Górniczych). Głównym udziałowcem tej spółki również była HUNOSA. Spółka miała za zadanie zapewnienie usług szkoleniowych w całym regionie. Innymi udziałowcami w tej spółce byli: Ministerstwo Pracy i Spraw Socjalnych Rządu Asturii oraz dwa główne związki zawodowe. Spółka świadczyła usługi szkoleniowe na obszarach dotkniętych restrukturyzacją, zarówno dla górniczych spółek publicznych, jak i prywatnych. W 1999 r. HUNOSA stworzyła swoją własną spółkę siostrzaną, zajmującą się rozwojem zatrudnienia. Spółka ta pod nazwą SADIM (Societad Asturiana de Diversificación Minera SA) miała podwójne zadanie: zapewnić kapitał na tworzenie alternatywnej działalności gospodarczej, jak też prowadzić marketing działań HUNOSY w zakresie usług typu High-Tech, takich jak kartografia i rekultywacja terenów zdegradowanych.

Jako obszar dotknięty restrukturyzacją przemysłu, Asturia czerpała korzyści z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Hiszpania była również jednym z czterech głównych beneficjentów funduszy z programu RECHAR, chociaż pomoc otrzymana z tego programu rozprowadzana była na tereny, gdzie prowadzono działalność górniczą w całym kraju. Dlatego fundusze z programu RECHAR nie stanowiły znaczącej pomocy dla Asturii. Prowincja ta była jednak terenem docelowym dla wszystkich programów UE, ukierunkowanych na pomoc w zwalczaniu bezrobocia. Korzystała również z pomocy Wspólnoty Europejskiej w ramach programów EWWiS.

Poza wymogiem wynikającym z aktualnego planu, który przewidywał nową rekrutację do przemysłu węglowego (chociaż bardzo ograniczoną), kluczowym elementem łagodzenia skutków społecznych i ekonomicznych w tych tradycyjnie górniczych okręgach były wysiłki ukierunkowane na tworzenie alternatywnego zatrudnienia w dolinach Nalón i Caudal. Chociaż nie udało się zapewnić 20 tys. miejsc pracy utraconych w górnictwie, to udało się zatrudnić znaczną część byłych górników przede wszystkim w małych i średnich spółkach, które uruchomiono na tym terenie.

Formy szkoleń

HUNOSA, jako organizacja wiodąca, przeprowadziła szereg inicjatyw – zarówno własnych, jak i z innymi organizacjami, ukierunkowanych na tworzenie nowych miejsc pracy, jak i zapewnianie szkoleń dla innych spółek. Chociaż duża część byłych pracowników HUNOSY skorzystała z wcześniejszej emerytury, znikając tym samym z rynku pracy, nacisk kładziono na zapewnienie szkolenia dla następnej generacji, to jest dla młodych ludzi, którzy, tak jak poprzednio, szukaliby zatrudnienia w górnictwie. Np. FUCOMI wprowadziła specjalnie ukierunkowane szkolenia dla młodych ludzi (16-25 lat) na terenach górniczych, kładąc nacisk na zapewnienie rodzaju szkolenia wymaganego przez istniejących lub nowych pracodawców. Tematy szkoleń, głównie zawodowych, dotyczyły umiejętności wymaganych w przemyśle budowlanym, metalowym, w pracy biurowej oraz w rolnictwie i leśnictwie.

Kluczowym elementem struktury FUCOMI było powołanie Warsztatów Szkoleniowych (Escuelas talleres) oraz Ośrodków Szkolenia Zawodowego (Casas de Oficios), w których uczestnicy otrzymywali praktyczną cześć realizowanego szkolenia. HUNOSA oddawała również swoje budynki po renowacji pod usługi innych spółek, jak np. HUCOMI.

Projekty w ramach warsztatów szkoleniowych zwykle trwały od roku do dwóch lat, przy czym nowe projekty rozpoczynano co sześć miesięcy. Zwykle od czterech do sześciu takich projektów realizowano jednocześnie. Typowy koszt każdego projektu wynosił 500 tys. USD, a uczestnicy szkolenia otrzymywali 250 USD na miesiąc, to jest 75% zarobków krajowych gwarantowanych w minimum płacowym.

Finansowanie działalności FUCOMI pochodziło bezpośrednio z rządu krajowego, jak i z rządu prowincji Asturia oraz pośrednio z UE. Udział w tych kosztach (ukierunkowanych na specyficzne projekty) INEM (Instituto Nacional de Empleo) wyniósł w roku 1995 – 15,9 mln Pta, w roku 1996 – 625,4 mln Pta, w roku 1997 – 483,8 mln Pta, a w roku 1998 – 141,3 mln Pta. W tym samym czasie, rząd prowincji Asturia przeznaczył w 1994 r. – 245 mln Pta, w roku 1995 – 279,8 mln Pta, w roku 1996 – 426 mln Pta, w roku 1997 – 483 mln Pta, a w roku 1998 – 320 mln Pta.

Średnia i mała przedsiębiorczość

W latach 1998-2000 spółka FUCOMI zaangażowana była również w tzw. projekt dolin (Projecto Valles) stanowiący część programu Unii Europejskiej ADAPT, ukierunkowanego na lepsze zrozumienie wymogów małych i średnich przedsiębiorstw działających szczególnie w leśnictwie, rolnictwie i metalurgii. Projekt ten – podjęty we współpracy z organizacjami z Francji, Niemiec, Grecji i Włoch – polegał na zbieraniu danych o potrzebach szkoleniowych spółek, organizacji seminariów i przygotowaniu materiałów informacyjnych dotyczących pomocy dla małych i średnich przedsiębiorstw w celu usprawnienia ich zarządzania i poprawy umiejętności technicznych pracowników. Jeżeli idzie o powodzenie działalności spółki FUCOMI, to należy zaznaczyć, iż około 75% jej „absolwentów” znajdowało zatrudnienie w ciągu jednego roku po zakończeniu kursu. Spółka ta nie prowadziła długotrwałego monitoringu utrzymania zatrudnienia.

Innym zasadniczym elementem zwalczania bezrobocia okręgów Nalón i Caudal było zadanie przyciągania nowych pracodawców. Pracując równolegle z innymi prowincjonalnymi agencjami rozwoju, SODECO miało i ma trzy główne obszary działania: prowadzenie usług finansowych i centrów biznesu oraz działalność usługowa. Działalność SODECO do końca roku 1999 w sumie przyciągnęła inwestycje o wartości 20 370 mln Pta (102 mln USD ). Do tego czasu spółce tej udało się stworzyć prawie 1 800 nowych miejsc pracy. Cel, jaki stał przed SODECO od roku 2000, to roczne inwestycje rzędu 500 mln Pta (2,5 mln USD) przez kolejne cztery do pięciu lat z myślą o stworzeniu kolejnych 150 miejsc pracy rocznie. Finansowe usługi SODECO obejmowały zapewnienie kapitału przedsięwzięcia, udzielanie kredytów kapitałowych i finansowanie projektów. Ograniczenia w zakresie kapitału założycielskiego nowej firmy wynosiły maksimum 45% kapitału spółki przez okres 10 lat. W praktyce jednak zapewniano z reguły kapitał wartości 30% kapitału założycielskiego spółki na okres 5 lat. Po tym okresie udziały wycofywano, a przychody z tego tytułu inwestowano w nowe projekty.

Spółka ta prowadzi również działalność dwóch centrów biznesowych, z czego jedno w dolinie Nalón, a drugie w Caudal. Zostały one specjalnie zaprojektowane, aby ułatwić powoływanie małych spółek, w ramach tego środowiska pomocowego. Oferowały one dotowane pomieszczenia, dostęp do doradztwa gospodarczego, infrastrukturę szkoleniową, jak i specjalistyczne kursy. Np. centrum biznesowe CAUDAL gości w swoich pomieszczeniach 23 małe spółki, których działalność jest bardzo wszechstronna – od wyrobów metalowych po działalność medialną na poziomie lokalnym. Od 1989 r. SODECO zainwestowało 4 700 mln Pta (23,5 mln USD) w swoje usługi finansowe, z czego powtórnie zainwestowało 10 mln USD. Inwestycje w centra biznesowe kosztowały ogółem 800 mln Pta (4 mln USD) w okresie ośmiu lat. Około 40% funduszy SODECO pochodziło z programu RECHAR Unii Europejskiej.

Spółka SADIM (Sociedat Asturiana de Diversificatión Minera), należąca do HUNOSY, była również zaangażowana w świadczenie pomocy w zakresie tworzenia nowego zatrudnienia.

Zatwierdzone projekty, które były pod kontrolą SADIM, posiadały potencjalne zaangażowanie inwestycyjne rzędu 4 000 mln Pta (20 mln USD) do końca 2000 r., tworząc dzięki temu 290 nowych miejsc pracy. Obszary przemysłowe w jakie inwestowano to: metalurgia, budownictwo, usługi medyczne oraz montaż specjalistycznych komponentów do samochodów. Kolejnym celem było usamodzielnienie finansowe SADIM z możliwością recyklingu zaangażowanego kapitału. Do planów dywersyfikacyjnych HUNOSY należała również budowa i prowadzenie bieżącej działalności elektrowni La Pereda o mocy 50 MW niedaleko Mieres. Elektrownia ta oddana do użytku w 1994 r. spalała odpady popłuczkowe o wysokiej zawartości popiołu i zatrudniała 50 ludzi, w tym 40 byłych górników.

Nowe projekty i plany

Równolegle z inicjatywami podejmowanymi przez HUNOSĘ z organizacjami, z którymi była powiązana w latach 2000-2001, realizowany był znaczący program Unii Europejskiej. Ten eksperymentalny projekt pod nazwą Regionalne Porozumienie w Zakresie Zatrudnienia dla Górniczych Okręgów Asturii (El Pacto Territorial Para el Empleo en las Comarcas Mineras de Asturias) posiadał budżet w wysokości 4 600 mln Pta (23 mln USD) i był jedną z szeregu podobnych inicjatyw ukierunkowanych na łagodzenie skutków gospodarczego przystosowania na różnych obszarach Hiszpanii.

Uczestnikami wspomnianego porozumienia był rząd Asturii, związki zawodowe, federacja miast Asturii (Federación Asturiana de Concejos), federacja pracodawców Asturii (Federación Asturiana Empresarios), Uniwersytet w Oviedo i Unia Europejska.

Porównywalny program dla okręgów górniczych León i Palencia posiadał budżet rzędu 5,1 mln USD. Ten program też był ukierunkowany na promocję dywersyfikacji gospodarczej regionów, które tradycyjnie zależały od górnictwa węglowego. Nacisk kładło się na rozbudowę infrastruktury gospodarczej, aby zachęcić do szybkich inwestycji w rozwoju alternatywnych dziedzin gospodarki.

W roku 2010 wprowadzono tak zwany dekret węglowy (dekret królewski 143/2010) i późniejszy dekret królewski 1221/2010, które miały zmienić historyczne trendy wykorzystania węgla w hiszpańskiej gospodarce od 2010 r. Wykorzystanie krajowego węgla w hiszpańskim sektorze elektroenergetycznym miało być promowane przez Królewski Dekret do 2014 r. Spółki energetyczne musiały kupować określone ilości rodzimego węgla rocznie. Z drugiej strony elektrownie węglowe były preferencyjnie traktowane na rynku energii elektrycznej.

Cel krótkoterminowy polegał na tym, że rząd zobowiązał się do utrzymania udziału rodzimego węgla w strukturze produkcji energii elektrycznej na poziomie 7,5%.

W 2013 r. rząd hiszpański zawarł z krajowym przemysłem węglowym porozumienie w sprawie zmniejszenia dotacji dla sektora górnictwa węglowego do końca 2018 r. zwane Ramowym Planem dla Kopalń Węgla i Społeczności Górniczych 2013-2018. Plan ten został zatwierdzony przez Komisję Europejską w 2016 r. Plan ramowy dla kopalń węgla i gmin górniczych na lata 2013-2018 obniżył kwotę dotacji dla podziemnych kopalń węgla z 30 EUR do tony w 2013 r. do 5 EUR do tony w 2018 r. W przypadku kopalni odkrywkowych kwota zmalała z 1 EUR do tony w 2013 r. do 0,50 EUR do tony w 2014 r., a całkowite wycofanie dotacji ma nastąpić do 2019 r. Plan ten skierowany był do działających wtedy 26 kopalń węgla w regionach Kastylia i Leon, a także Asturia i Aragonia. Zatwierdzona pomoc w wysokości 2,13 mld EUR skierowana była przede wszystkim na zakończenie działalności wspomnianych kopalń do końca 2018 r. oraz pokrycie kosztów z tego wynikających.

W planie zamykania określono, że roczne wsparcie na pomoc na zamknięcie zmniejszy się z 291 do 50 mln EUR rocznie, a pomoc „nadzwyczajna” zmniejszy się z 316 mln do 75 mln EUR w latach 2011-2018. Środki finansowe w ramach planu miały być kierowane, m.in. na:

pomoc dla niekonkurencyjnych kopalń węgla przeznaczonych do zamknięcia (2013-2018),
pomoc nadzwyczajną, tj. pomoc socjalną na pokrycie kosztów związanych z utratą miejsc pracy oraz dla pracowników zaawansowanych wiekowo, jak również pomoc środowiskową na rekultywację terenów górniczych (2013-2021),
pomoc na stymulację gospodarczą: finansowanie projektów infrastrukturalnych i tworzenia miejsc pracy na rzecz alternatywnego rozwoju gospodarczego regionów górniczych (2013-2021)
Warunkiem realizacji tego programu było zamknięcie kopalń do końca 2018 r. W przeciwnym razie firmy musiałyby zwrócić otrzymane dotacje.

24 października 2018 r. zawarto porozumienie ramowe na rzecz sprawiedliwej transformacji górnictwa węglowego i zrównoważonego rozwoju regionów górniczych na lata 2019-2027. Sygnatariuszami Porozumienia byli: Rząd Hiszpanii, CARBUNIÓN i związki zawodowe FICA-UGT, CCOO i USO. Porozumienie to zawiera propozycje zgłaszane przez związki zawodowe, bardzo korzystne dla pracowników, z wyjątkiem pracowników podwykonawców, którzy zostali pominięci. Cele tego porozumienia uwzględniają m.in.:

  • reaktywację gospodarczą i alternatywny rozwój regionów górniczych,
  • łagodzenie skutków utraty miejsc pracy i następstw zamknięcia kopalń,
  • pomoc państwa o charakterze socjalnym dla pracowników przedsiębiorstw górniczych, w tym kompensacje za zwolnienia pracowników lub koszty wcześniejszych emerytur,
  • pomoc państwa na alternatywny rozwój regionów górniczych.

Obraz restrukturyzacji hiszpańskiego górnictwa to:

– zamknięcie 130 kopalń w mniej niż trzy dekady i zmniejszenie się liczby kopalń ze 146 na początku lat 90-tych do 12 pod koniec 2017 r.,

– likwidacja ponad 25 000 miejsc pracy: liczba aktywnych górników spadła z 30 000 w 1994 r. do ok. 2 000 w 2018 r.,

– spadek wielkości produkcji: z ponad 30 milionów w 1993 r. do mniej niż 3 milionów ton w 2017 r.

Większość stworzonych nowych miejsc pracy powstało w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Jedynym wyjątkiem był duży inwestor niemiecki – firma Thyssen, która w dolinie Caudal stworzyła około 500 nowych miejsc pracy w pięciu oddzielnych zakładach.

Transformacja regionów górniczych będzie musiała zmierzyć się z różnymi przeszkodami takimi jak: monokultura przemysłowa, brak realnych sektorów alternatywnych, wyludnienie i starzenie się społeczeństwa, monokultura górnicza ludności i niski poziom zawodowy.

Psychologicznym negatywnym skutkiem dla lokalnej społeczności stała się nuda panująca wśród tych, którzy skorzystali z wcześniejszej emerytury, ponieważ nie ma alternatywnych sposobów spędzania wolnego czasu. Obecność w ramach społeczności dużej liczby stosunkowo dobrze płatnych emerytów stworzyła pewne napięcia społeczne, przede wszystkim pomiędzy generacjami. Przeprowadzone analizy socjalne sugerują wzrost problemów związanych z alkoholizmem, jak i zwiększoną liczbą rozwodów w tej grupie, a wytworzony model(„stosunkowo młodego emeryta” prowadzi do tworzenia złego wrażenia wśród młodszego pokolenia.

Wnioski

W efekcie omawianych przemian na początku 2020 r. w Hiszpanii pozostała tylko jedna mała kopalnia Escondida w regionie Kastylia i Leon, której właściciel wszedł w otwartą konfrontację z rządem. Wszystkie pozostałe kopalnie węgla w Hiszpanii, skupione w czterech prowincjach (Asturia, Palencia, Teruel i León) zostały zamknięte w grudniu 2018 r. W ślad za nimi w lipcu 2020 r. zamknięto elektrownie cieplne, które do tego czasu spalały węgiel. Likwidacja kopalń jak i części elektrowni węglowych, będąca wynikiem historycznego porozumienia między rządem, pracodawcami i związkami zawodowymi, oznaczała likwidację około 6 700 bezpośrednich miejsc pracy w górnictwie i wspomnianych elektrowniach cieplnych. Oznacza to prawdziwą katastrofę dla miasteczek takich jak Fabero, gdzie węgiel był jedynym sposobem na życie przez 175 lat, a mieszkańcy nie mają innej realnej alternatywy zarobkowej. Aby zaradzić tej sytuacji, Hiszpania usiłuje stać się pierwszym krajem na świecie, który opracował strategię „sprawiedliwej transformacji”, mającą na celu zapobieżenie pustoszeniu, starzeniu się i wymieraniu tych obszarów gdzie istniał przede wszystkim przemysł węglowy.

Strategia ta, obejmująca lata 2019-2027, przewiduje takie środki jak wcześniejsze emerytury i urlopy motywacyjne dla pracowników sektora węglowego, którym trudniej jest powrócić na rynek pracy, oraz zobowiązuje do przeniesienia pozostałych pracowników, w tym pracowników podwykonawców, do pracy przy rekultywacji terenów pokopalnianych lub rozbiórce zamkniętych elektrowni cieplnych.

Należy zaznaczyć, że program łagodzenia skutków społecznych i gospodarczych w Asturii realizowany był prawie 10 lat później niż w innych regionach górniczych Europy Zachodniej. Ludzie zaangażowani bezpośrednio w szkolenie i przyciąganie nowej działalności gospodarczej mieli możliwość obejrzenia podobnych wysiłków realizowanych gdzie indziej w Europie i wykorzystania tych doświadczeń jako bazy do tworzenia własnych programów.

Zygmunt Borkowski

Górnictwo węglowe aż do połowy lat siedemdziesiątych XX w. rozwijało się na obszarze Południowej Limburgii. Zagłębie zlokalizowane było na południu kraju, blisko granicy z Niemcami i Belgią. Od około 1915 r. wokół miast Eygelshoven i Hoensbroek wydobywano metodą odkrywkową węgiel brunatny. Złoża te zlokalizowane były na północno-zachodniej krawędzi dużego niemieckiego zagłębia węgla brunatnego na zachód od Kolonii. Górnictwo węgla brunatnego zakończyło swoją działalność w Holandii w roku 1968, kiedy to zamknięto ostatnią czynną kopalnię Carisbor.

Eksploatację złóż węgla kamiennego prowadzono w pasie ciągnącym się od północno-wschodniej Belgii przez Holandię aż do Akwizgranu (Aachen). Były to tereny wiejskie, dlatego też rozwój górnictwa węglowego spowodował szybką przemysłową ekspansję regionu Południowej Limburgii, gdzie wraz z tym rozwojem liczba ludności powiększyła się na tym terenie dziesięciokrotnie. Mając do czynienia z rosnącymi kosztami produkcji, jak i spadkiem krajowego popytu na węgiel oraz odkryciem gazu w holenderskiej części Morza Północnego, rząd tego kraju w 1965 r. zdecydował się na całkowitą likwidację sektora górnictwa węglowego.

Holandia była pierwszym krajem Zachodniej Europy, który całkowicie zlikwidował swój przemysł węglowy. Program likwidacji kopalń był realizowany zasadniczo między rokiem 1965 a 1974, przy czym główne pakiety dotyczące rewitalizacji regionu Południowej Limburgii realizowano w latach 1975-1990. Przemysł węglowy był skoncentrowany jedynie w Południowej Limburgii i był własnością państwa, działając przede wszystkim w ramach firmy Holenderskie Kopalnie Państwowe (Dutch State Mines – DSM) wraz z niewielką liczbą małych prywatnych kopalń. W roku 1966 produkowano 10 mln ton węgla rocznie. W latach 1965-1975 z 49 000 pracowników górnictwa, około 24 400 (49%) odeszło z górnictwa z czego aż 8 700 przeszło na emeryturę, 8 100 na wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat (górnicy dołowi). Około 4 400 wyjechało z regionu, z czego większość stanowili imigranci z Polski i Włoch.

Dla zminimalizowania skutków społecznych i ekonomicznych programu zamykania kopalń w Południowej Limburgii, w roku 1965 osiem lokalnych samorządów (z czego cztery, na terenie których działało górnictwo) powołało stowarzyszenie kooperacyjne – Wschodni Obszar Górniczy (Oosstelijke Mijnstreek). Miało ono za zadanie przygotować bazowy plan strukturalny dla przyszłego rozwoju lokalnych społeczności.

W roku 1965, kiedy rozpoczął się proces likwidacji kopalń, życie około 75 000 ludzi było związane z przemysłem węglowym w Południowej Limburgii, co stanowiło 30% całej zawodowo czynnej ludności. We wstępnym okresie likwidacji kopalń bezrobocie wynosiło około 6%, ale potem, gdy wielu byłych górników znalazło zatrudnienie w przemyśle budowlanym, zmalało. Wielu Holendrów wyjeżdżało do prac w budownictwie do Niemiec.

Pomimo wcześniejszych zapewnień rządu, iż z powodu likwidacji kopalń bezrobocie nie zwiększy się w Południowej Limburgii, w połowie lat osiemdziesiątych bezrobocie wyniosło aż 20%. Obecnie jest niskie i kształtuje się na poziomie o 1% wyżej od średniej dla Holandii i jest znacznie niższe niż w byłych okręgach węglowych Belgii czy Niemiec.

W latach 1965-1977 stworzono 11 300 nowych miejsc pracy w Południowej Limburgii, z czego 3 900 w sektorze publicznym, a 4 500 w sektorze prywatnym. Dalsze 2 900 miejsc stworzono w ramach programów prac społecznych. W latach 1978-1990 stworzono kolejnych 5 800 miejsc pracy i kontynuowano rewitalizację gospodarczą tego regionu.

W dalszym ciągu największą firmą była wspomniana już DSM. Tylko ta firma zatrudniła około 6 000 byłych górników. Przekształciła się ona w międzynarodową firmę chemiczną. Obecnie zatrudnia 12 000 pracowników, z czego 7 000 w zakładzie w Południowej Limburgii.

Działaniem ze strony rządu holenderskiego, gdy przystępował do programu likwidacji górnictwa, było ciągłe dotowanie bieżącej produkcji węgla, aż do momentu zamknięcia kopalni, finansowanie procesu likwidacji kopalń oraz wpłaty na fundusz emerytalny górników, aby pokryć wydatki związane z programem wcześniejszego przechodzenia na emeryturę.

Ogółem wydatki na wymienione cele sięgnęły poziomu 1 770 mln FL (3000 mln USD według kursu z roku 2000), z czego ówczesna Europejska Wspólnota Węgla i Stali (EWWiS) pokryła 360 mln FL (180 mln USD).

Począwszy od roku 1975, podjęto dziesięcioletni program przekształcania „Czarnego na Zielone”, czyli program rekultywacji (lata 1975-1985). Wymagał on nakładów inwestycyjnych w kwocie około 1 300 mln FL (1 700 mln USD według kursu z roku 2000) na rewitalizację starych miejsc pokopalnianych i budowę nowej infrastruktury, tj. budynków przemysłowych, budynków biurowych i mieszkalnych. Z tej kwoty budżet centralny dał około 123,5 mln FL, a resztę uzyskano dzięki sprzedaży odzyskanych terenów pod budownictwo mieszkalne i przemysłowe.

Rządowe wydatki na program rewitalizacji i zagospodarowania terenów pogórniczych Południowej Limburgii wyniosły 8 700 mln FL w cenach z roku 2000 (4 350 mln USD) w okresie lat 1965-1977 i dalsze 6 500 mln FL (3250 mln USD) w latach 1978-1990.

Holenderski program zamykania kopalń dotknął o wiele mniej górników, niż restrukturyzacja górnictwa we Francji, RFN, czy Zjednoczonym Królestwie. Niemniej jednak, jeżeli wyrazimy to w proporcji ludności czynnej zawodowo w samej Południowej Limburgii, zamykanie kopalń wywarło bardzo duży wpływ na dotkniętą tym procesem całą społeczność. Reakcją na to było zrealizowanie programu rewitalizacji regionu, który nie tylko zniwelował blizny pozostawione przez likwidację górnictwa węglowego, ale również stworzył solidne podstawy do rozwoju nowego zatrudnienia. Prawidłowa realizacja programu zamykania kopalń, a następnie powodzenie programu naprawy środowiska i odbudowy infrastruktury, w dużej mierze zależały od wszystkich zaangażowanych stron – tj. rządu na różnych poziomach, oraz związków zawodowych działających w przemyśle i sektorze prywatnym, władz samorządowych (administracji lokalnej). Chociaż w ogólnym obrazie realizacja programu wydaje się sukcesem (zastąpienie miejsc pracy nowymi w wyniku zamykania górnictwa węglowego), to jednak pewne wskaźniki ukazują ważniejsze skutki społeczno-gospodarcze, jakie dotknęły omawiane społeczności. Na przykład Południowa Limburgia stała się regionem o anormalnie wysokiej liczbie osób korzystających z zasiłków inwalidzkich (25% więcej niż w całej Holandii). Jest to sytuacja (podobnie do tej w Wielkiej Brytanii), która maskuje rzeczywisty poziom bezrobotnych w danym regionie.

Stwierdzenia i wnioski, jakie można wyciągnąć z doświadczeń holenderskich związanych z restrukturyzacją górnictwa węglowego w okresie 35 lat, tj. w latach 1965-2000, są następujące:

  1. Likwidacja górnictwa węglowego spowodowała utratę około 49 tys. miejsc pracy bezpośrednio w górnictwie, a w sumie, łącznie z firmami kooperującymi, około 75 tys. miejsc pracy, co stanowiło 30 % siły roboczej w tym regionie.
  2. Blisko połowa pracowników, bezpośrednio dotkniętych restrukturyzacją górnictwa, opuściła rynek pracy, przechodząc na emeryturę lub korzystając z podobnych programów, a druga połowa musiała znaleźć alternatywne zatrudnienie.
  3. Rząd holenderski zapewnił znaczące wsparcie lokalnemu rynkowi pracy przez przesunięcie funduszu rent w gestię administracji lokalnej.
  4. Skoordynowane podejście zaprezentowane przez lokalne władze komunalne było kluczowym czynnikiem dla pomyślnej realizacji projektu z rządem centralnym, a szczególnie dla uzyskania finansowania na zamykanie kopalń i na programy rewitalizacji gospodarczej regionu.
  5. Istniała przejrzysta strategia ukierunkowana na poprawę ochrony środowiska, infrastruktury regionalnej i jakości życia wewnątrz społeczności lokalnych. Ustalono ostateczny termin zakończenia głównej części tego projektu.
  6. Wykorzystano wyodrębnienie miejsc pokopalnianych (często z inicjatywy społeczności lokalnych), aby usprawnić ogólną strukturę planowania miast i regionów. Celowo skierowano inwestycje na edukację, badania i inne sektory o wysokiej technologii, mając na uwadze zmianę struktury zatrudnienia w regionie z przemysłu ciężkiego na przemysły mające perspektywę do końca XX wieku, a także i u progu następnego stulecia. Pomimo długotrwałej strategii ukierunkowanej na rozwój małych i średnich przedsiębiorstw, Południowa Limburgia w dalszym ciągu jest zbyt zależna od dużych firm (pracodawców), które w nowoczesnym wielonarodowym środowisku jednostek gospodarczych zwiększają potencjalne ryzyko na rynku pracy.
  7. Nawet przy posiadaniu planu strukturalnego, rewitalizacja gospodarcza w tym regionie trwała ćwierć wieku. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wzrost gospodarczy był znacznie niższy niż w okresie ożywionego wzrostu w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Co więcej, nawet do roku 2001 nie zrekompensowano na rynku pracy utraty zatrudnienia w przemyśle węglowym. Ciągle jest stosunkowo duża liczba korzystających z zasiłków inwalidzkich i ludzi pracujących w ramach chronionych programów socjalnych.

Holandia jest obecnie głównym punktem przeładunkowym węgla importowanego do Europy. Dwa porty Rotterdam i Amsterdam, wraz z belgijskim portem Antwerpia stanowią najważniejsze centrum przeładunkowe importowanego węgla energetycznego i koksowego.

Obecnie węgiel do Holandii jest importowany. Zużywany jest głównie do produkcji energii (51%). Wcześniej w latach 2011-2015 zużycie węgla odnotowało silny wzrost dzięki przejściu z gazu na węgiel osiągając poziom 18 mln ton. Od 2015 r. spadek konsumpcji węgla znacznie przyspieszył ze względu na zamykanie elektrowni węglowych. Obecnie Holandia zużywa do 6 mln ton węgla do celów energetycznych.

Zygmunt Borkowski

Samorządy już nie chcą mieć nic wspólnego z górnictwem. Wolą unijne pieniądze

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji ostatecznie podzielił samorządy i górnictwo. Relacje obu stron w przeszłości były różne, często zdarzały się konflikty, ale w kluczowych momentach samorządowcy z górniczych gmin potrafili stanąć po stronie górnictwa mając świadomość znaczenia tej branży dla budżetów gmin i lokalnego rynku pracy. Dziś samorządy otwarcie próbują blokować nowe, prywatne inwestycje w górnictwie zabiegając o to nawet na szczeblu rządowym.

„Wróg? A wróg! Ale mój, swój, nasz – na własnej krwi wyhodowany!” – ten cytat z kultowej komedii „Sami swoi” często mógł przychodzić na myśl komuś, kto na przestrzeni ostatnich lat obserwował wzajemne relacje śląskich samorządów i branży górniczej. Te bowiem pozostawały napięte. Do spięć dochodziło m.in. na tle podatku od podziemnych wyrobisk, opiniowania planów ruchu, ustalania planów miejscowych, bądź też tempa i zakresu likwidacji szkód górniczych. Wszystkie te tarcia odbywały się jednak przy założeniu, że ostatecznie trzeba znaleźć jakiś kompromis, gdyż – chcąc, czy nie – obie strony skazane są na funkcjonowanie obok siebie. Dlatego też, gdy pojawiały się plany nagłego zamykania kopalń (jak w styczniu 2015 r. czy w lipcu 2020 r.), śląscy samorządowcy zdecydowanie przeciwko tym pomysłom protestowali obawiając się ich fatalnych skutków dla lokalnego rynku pracy i budżetów gmin.

Dziś to założenie o konieczności jakiejś tam kooperacji przestaje być aktualne. Śląskie gminy definitywnie nie wiążą już swojej przyszłości z górnictwem, przy czym nie zamierzają ograniczać się wyłącznie do roli obserwatorów w procesie „zwijania się” tego sektora gospodarki. Zaczęły wręcz aktywnie przeciwdziałać jakimkolwiek próbom nowej eksploatacji obawiając się, że odetnie je to od unijnego dofinansowania z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. To właśnie z tego powodu samorządy starają się doprowadzić do zablokowania prywatnym inwestorom koncesji na wydobycie węgla, czy nawet odebrania przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska koncesji już wydanych.

Gminy boją się odpowiedzialności zbiorowej. Nikt je o niej nie uprzedził

Jeszcze rok temu w dyskusji nad Funduszem Sprawiedliwej Transformacji dominowały trzy wątki: kwoty, która miała za sprawą tego mechanizmu trafić do polskich regionów górniczych; liczby objętych takim wsparciem województw (dla UE do pomocy kwalifikowało się woj. śląskie, wielkopolskie i dolnośląskie, strona polska zabiegała o to, by do tej listy dopisać jeszcze lubelskie, łódzkie i małopolskie); oraz przeznaczenia tych pieniędzy. O warunkach brzegowych skorzystania z tej pomocy nie mówiono. Owszem, wiadomo było, że skoro mają to być środki na łagodzenie skutków procesu transformacji, to owa transformacja – rozumiana jako odejście od gospodarki opartej na węglu – musi się dokonywać. Nie wskazywano jednak, że skorzystanie z FST wiąże się de facto z natychmiastowym zablokowaniem inwestycji w sektor górniczy. A przynajmniej takie sygnały nie docierały do opinii publicznej.

„Bomba” wybuchła dopiero wiosną tego roku. Najpierw sygnały o możliwym pozbawieniu dofinansowania z FST gmin zagłębia turoszowskiego na Dolnym Śląsku zaczęli kolportować „zieloni”. Wiadomo jednak, co sądzą „zieloni” o branży węglowej, więc pewnie sporo osób uznało te doniesienia za element medialnej gry. Że jest inaczej stało się jasne, kiedy podobne informacje zaczęły płynąć ze strony samorządowych władz wojewódzkich. Pod koniec marca Wojciech Kałuża, wicemarszałek woj. śląskiego, zapytany o tą kwestię podczas obrad sejmowej podkomisji stałej ds. sprawiedliwej transformacji przyznał, że z posiadanych przed niego wiadomości wynika, iż „bardzo mocno rozważana jest możliwość” pozbawienia dostępu do FST gmin, w których rozwijana jest działalność górnicza. W rozmowach z mediami potwierdził to następnie także marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski.

Te słowa musiały wywołać burzę w śląskich gminach. Mimo rozpisanego do 2049 r. procesu wygaszania wydobycia węgla energetycznego w państwowych spółkach, otwartą sprawą pozostawały wciąż działania prywatnych podmiotów zainteresowanych fedrowaniem tego surowca. Przymiarek do uruchomienia nowych, prywatnych kopalń na terenie Górnego Śląska i Zagłębia było na przestrzeni ostatniej dekady sporo i wszystkie jak do tej pory spełzły na niczym (szerzej na ten temat pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku). Tym większe zainteresowanie wywołała wiadomość o udzieleniu jesienią zeszłego roku przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska koncesji na rozpoczęcie wydobycia ze złoża Brzezinka 3 w Mysłowicach. Koncesję tą otrzymała prywatna spółka Brzezinka, wieńcząc w ten sposób trwające od blisko dekady zabiegi o zgodę na budowę kopalni. Zakład miałby funkcjonować do lat 40-tych (początkowo była mowa o roku 2049, później zaczęto mówić o 2040 r.) wydobywając od 1,5 do ok. 3 mln ton surowca rocznie. Lokalne władze pozytywnie zaopiniowały tą inwestycję licząc, że przyniesie ona nowe miejsca pracy i wpływy do miejskiego budżetu. Wieść o tym, że miałaby ona odciąć jednocześnie miasto od wsparcia z FST była dla nich szokiem.

Tymczasem kolejne informacje płynące z urzędu marszałkowskiego wywołały jeszcze większe poruszenie. Wynikało z nich bowiem, że skutki ewentualnego zablokowania wsparcia z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dotkną nie tylko Mysłowice, ale także Katowice, Siemianowice Śląskie, Chorzów, Świętochłowice i Rudę Śląska. Cała szóstka tworzy bowiem podregion katowicki w sieci tzw. NUTS-ów czyli jednostek statystycznych (cała Polska podzielona jest na trzy kategorie NUT-sów tj. regiony, województwa i podregiony). To właśnie na poziomie NUTS-3 (czyli podregionów) dystrybuowane mają być środki z FTS. Mówiąc obrazowo, wszystkie wymienione wyżej miasta w tej kwestii „jadą na jednym wózku”. Dlatego po spotkaniu z urzędnikami marszałka samorządowcy skierowali do Komisji Europejskiej petycję o niewiązanie pozostałej piątki miast z tym, co się dzieje w Mysłowicach i nie obciążanie ich „rachunkiem” za planowaną tam budowę kopalni.

Ministerstwo przyznało, że wiedziało o ostrzeżeniach Brukseli

Panikę wśród samorządowców z początku próbowało opanować Ministerstwo Klimatu i Środowiska, ale niespecjalnie mu się ta sztuka udała. Występujący w kwietniu na sejmowej sali Piotr Dziadzio, podsekretarz stanu w tymże resorcie i zarazem Główny Geolog Kraju przekonywał co prawda, że ani w rozporządzeniu ustanawiającym FST, ani w załączniku do niego nie ma zapisów o tym, że Fundusz ten nie może funkcjonować w regionach rozwijających działalność górniczą, co – jak podkreślił – sam osobiście sprawdził, ale już dalsza część jego wypowiedzi bynajmniej nie brzmiała uspokajająco.

– Gminy, które zdecydowały się uzgodnić ewentualnie nowe koncesje na wydobywanie węgla mogą mieć pewien utrudniony dostęp do tych środków, natomiast nie powinno to skutkować w żaden sposób dla sąsiednich gmin, dlatego że KE nie stosuje odpowiedzialności zbiorowej – ocenił Piotr Dziadzio. Z biegiem czasu zresztą i jego pewność siebie malała. Podczas lipcowego posiedzenia podkomisji ds. sprawiedliwej transformacji Główny Geolog Kraju powtórzył, że w rozporządzeniu dotyczącym FST nie wskazano możliwości lub zasad wyłączenia danych regionów, miast, gmin na podstawie nowych koncesji w tym rejonie, ale stwierdził też, że jego resort nadal nie ma jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Więcej światła na sytuację rzuciło Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, choć można wątpić, czy licznie biorący udział w tym posiedzeniu samorządowcy ze Śląska ucieszyli się z tego, co usłyszeli.

– Mimo braku stosownych zapisów w rozporządzeniu ustanawiającym FST, które wykluczałyby wsparcie dla regionów, w których otwierane są nowe kopalnie lub też udzielane są nowe koncesje na wydobycie węgla, przedstawiciele KE wielokrotnie podczas spotkań ze stroną polską wskazywali, że FST będzie wspierać wyłącznie te obszary, gdzie proces transformacji ma charakter jednokierunkowy. Należy przez to rozumieć działania na rzecz ograniczenia wydobycia i spalania węgla, przy jednoczesnym braku udzielania nowych koncesji na wydobycie, otwierania nowych kopalń bądź zwiększania wydobycia w innych (jeżeli istnieją) – podało w swoim stanowisku Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

– Niezastosowanie się do zaleceń KE poprzez budowę nowych kopalń lub udzielanie koncesji na wydobycie węgla na terenie obszarów znajdujących się w regionach aspirujących do podjęcia wsparcia FST może w konsekwencji utrudnić dostęp do przedmiotowych środków – ostrzegł resort (skądinąd w trakcie tego samego posiedzenia Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych, przyznał, że ze względu na strategię LW Bogdanka pomocy z FST prawdopodobnie nie otrzyma woj. lubelskie, co również potwierdza, że obwarowanie środków z Funduszu aktywnym „zwijaniem” górnictwa jednak jest faktem).

Kłody pod nogi inwestorom? Ministerstwo zapowiada zmiany w przepisach

Szanse na to, że skierowana do Komisji Europejskiej petycja o ulgowe potraktowanie gmin podregionu katowickiego przyniesie efekty, są – jeśli wierzyć temu, co mówią sami samorządowcy – raczej marne. Mnożą się więc wśród nich pomysły jak uniemożliwić inwestorom rozpoczęcie wydobycia. Prezydent Mysłowic, Dariusz Wójtowicz, poinformował, że 9 lipca wystąpił z prośbą do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o rozpoczęcie procesu wycofania koncesji (tej samej, którą z nim pozytywnie uzgodniono) na eksploatację złoża Brzezinka 3. Inna sprawa, że – jak podał resort – w piśmie tym nie wskazano ani żadnej podstawy prawnej, ani konkretnego żądania wynikającego z przepisów Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Pod koniec kwietnia podobny apel wystosowała rada miejska Mysłowic argumentując, że decyzja o koncesji została oparta o „przesłanki fałszywej zgodności z obowiązującymi miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego”, co miało polegać na pominięciu zapisanego w planie zakazu „prowadzenia działalności inwestycyjnej w sposób zmieniający stosunki wodne”. Prezydent Wójtowicz wskazał też na możliwości administracyjnego działania (a mówiąc ściślej jego braku), które skutkować miałoby faktycznym zablokowaniem przedsięwzięcia.

– Nie będzie możliwości rozpoczęcia wydobycia złóż jeśli przedsiębiorca nie uzyska pozwoleń wodnoprawnych i zatwierdzenia dokumentacji hydrologicznej – poradził na forum sejmowej podkomisji Wójtowicz (pierwszy z wymienionych dokumentów wydaje MKiŚ, drugi marszałek województwa).

– Publiczne podżeganie przez niektórych samorządowców do łamania prawa, w tym Kodeksu Postępowania Administracyjnego w kontekście naszego projektu, jest kuriozalne i niedopuszczalne. To burzy podstawowe zasady funkcjonowania państwa prawa – skomentował dla PortalSamorzadowy.pl tego typu pomysły Piotr Talarek, doradca zarządu firmy Brzezinka. Zdaniem przedstawiciela firmy, inicjatywy zmierzające do odebrania spółce koncesji na wydobycie bazują na błędnych, niepopartych faktami przesłankach, a przy tym naruszają „konstytucyjne zasady zaufania do działania organów państwa i równego traktowania podmiotów gospodarczych”.

Sytuacji w Mysłowicach bacznie przyglądają się samorządowcy z okolic Rybnika. W mieście tym kopalnię chciałaby postawić spółka Bapro z Dąbrowy Górniczej, czemu stanowczo sprzeciwiają się lokalne władze. Próbowały one zablokować tę inwestycję poprzez zmiany w planie miejscowym (sprawa znajdzie swój finał ostatecznie w Naczelnym Sądzie Administracyjnym) oraz zaskarżenie decyzji środowiskowej. W końcu, z początkiem czerwca, prezydent Rybnika Piotr Kuczera skierował do premiera Mateusza Morawieckiego apel, w którym wprost prosi o niewydawanie przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska koncesji dla spółki Bapro.

– Proces transformacji będzie trudnym wyzwaniem dla naszego regionu (…) i będzie wymagał podjęcia dodatkowych działań oraz zapewnienia odpowiedniego wsparcia. Brak środków z FST byłby dodatkową karą dla mieszkańców naszego regionu, który na co dzień odczuwa negatywne skutki eksploatacji górniczej – napisał prezydent Kuczera.

Na razie nie wiadomo jak zakończy się patowa sytuacja w Mysłowicach. Symptomatyczne było, że w trakcie omawianego już lipcowego posiedzenia podkomisji ds. sprawiedliwej transformacji Piotr Dziadzio ani słowem nie odniósł się do pomysłów zgłaszanych przez prezydenta Mysłowic. Zapowiedział natomiast zmiany w Prawie Geologicznym i Górniczym. Istotą tych zmian ma być wprowadzenie dodatkowych warunków brzegowych, określających jakie rodzaje działalności górniczej mogą być prowadzone w związku z różnego typu zjawiskami zachodzącymi zarówno w UE , jak też w Polsce.

– Wydanie takiej koncesji będzie konsultowane z MFiPR. Wprowadzamy dodatkowy punkt w naszej procedurze, który dodatkowo sprawdza jakie ewentualnie są zagrożenia lub potencjalne zagrożenia w przyszłości związane ze środkami na sprawiedliwą transformację lub też inne działania w obszarach górniczych – powiedział Piotr Dziadzio, co może wskazywać, że w przyszłości resort będzie chciał unikać podobnych spięć blokując wydawanie koncesji na eksploatację węgla.

Bilans zysków i strat. Jakie rysują się scenariusze na przyszłość?

Nerwowe reakcje samorządowców i wywierana przez nich presja na MKiŚ to efekt kwoty 2 mld euro, które za sprawą FST mają w latach 2021-2027 trafić do wybranych gmin województwa śląskiego. Owszem, jest to niemal ¾ tego, co województwo otrzymać ma w ramach programu regionalnego na lata 2021-2027 (skądinąd, największego z wszystkich 16 takich programów w Polsce). Przy czym trzeba zauważyć, że kwota 2 mld euro stanowi wariant optymistyczny (obwarowany wymogiem zadeklarowania przez Polskę osiągnięcia zeroemisyjności do roku 2050, co wciąż jeszcze nie jest oczywiste), zaś w wariancie pesymistycznym wysokość wsparcia z FST jest o połowę mniejsza. Warto też wziąć poprawkę na fakt, że nie wiadomo jak te pieniądze konkretnie będą dzielone w obrębie województwa, ile z nich otrzymają poszczególne miasta i jak te kwoty będą wyglądać na tle wpływów wnoszonych do samorządowych budżetów przez sektor górniczy.

W przypadku Mysłowic w medialnych doniesieniach pojawia się kwota 144 mln zł, która jakoby ma tam trafić w ramach wsparcia z FST, choć operują nią głównie władze Mysłowic (inne miasta regionu nie potwierdzają, aby były im znane jakiekolwiek kwoty „przypisane” do gmin). Stanowi to mniej niż 1/3 dochodów miasta w roku bieżącym. Przedstawiciele spółki Brzezinka wyliczają, że są w stanie „przebić” tą kwotę, gdyż co roku tytułem opłat i podatków lokalnych wpłacać ma ona do miejskiego budżetu 25 mln zł, a zatem w całym okresie działalności kopalni nazbierałoby się tego ponad 200 mln zł. Do tego trzeba jeszcze dołożyć należne gminie udziały w CIT i PIT od zatrudnionych w zakładzie mieszkańców gminy. Innymi słowy, wedle szacunków inwestora miastu bardziej opłaca się nowa „gruba” aniżeli FTS, przy czym przedstawiciele spółki konsekwentnie utrzymują, że obie te sprawy bynajmniej się nie wykluczają.

– Realizowany od lat projekt „Brzezinka 3″ nie będzie powodem wyłączenia lub utraty choćby części środków lub wsparcia z FST lub innych funduszy unijnych. W naszej ocenie jest wręcz przeciwnie. Innowacyjne rozwiązania związane z projektem Brzezinka 3 będą kwalifikowały się do dodatkowej absorpcji środków z UE związanych z innowacyjnymi technologiami oraz procesami transformacji energetycznej – napisał w odpowiedzi na pytania PortaluSamorządowego.pl Piotr Talarek.

Zgoła inaczej sprawa wygląda rzecz jasna z perspektywy np. Rudy Śląskiej, która na nowej kopalni w Mysłowicach niczego nie zyska, a ewentualna utrata wsparcia z FST zaboli ją tym dotkliwiej, że obecnie działająca w tym mieście kopalnia „Ruda” (czyli dawne KWK „Pokój”, „Halemba” i „Bielszowice”) ma zakończyć fedrowanie w roku 2034. Co potem? Tego dziś nie wie nikt. Wydaje się, że przyszłość jednego z najbardziej górniczych miast Śląska zależy z jednej strony od pojawienia się w nim nowych inwestorów, zdolnych wypełnić miejsce zwolnione przez sektor wydobywczy i kooperujące z nim firmy, z drugiej od zachowania dofinansowania z FST, które przygotować ma miasto do ery po węglu, z trzeciej natomiast od utrzymania rozpisanego na ponad dekadę harmonogramu procesu wygaszania tutejszych kopalń Polskiej Grupy Górniczej. Jego ewentualne przyśpieszenie oznaczać będzie ziszczenie się transformacji w wersji „bez amortyzacji”.

Do tego zaś nikt się nie pali, gdyż skutki takiej operacji mieszkańcy tego miasta mogli oglądać za miedzą – w Bytomiu, gdzie po 1989 r. zlikwidowano 7 kopalń i 2 huty. Efekty do dziś widać w statystykach demografów. W latach 2000-2020 Bytom stracił 16,5 proc. mieszkańców, będąc jednym z dwóch najszybciej wyludniających się miast Polski. Numerem jeden w tym zestawieniu był Wałbrzych, gdzie w jeszcze bardziej ekspresowym tempie zamknięto tamtejsze kopalnie, zaś trzecie miejsce zajęła Łódź, w której podstawą lokalnej gospodarki przez lata był przemysł włókienniczy. We wszystkich tych trzech miastach ziścił się ten sam scenariusz – najpierw krach lokalnej gospodarki, potem wywołany nim odpływ młodych ludzi, czego skutkiem była zmiana struktury wiekowej tamtejszej społeczności. To z kolei przełożyło się na niższą dzietność i tak oto proces wyludniania się miasta postępował. Co istotne, jak podkreślają demografowie, istnieje pewien „próg” odpływu ludności po przekroczeniu którego zmiany w strukturze wiekowej są już na tyle duże, że ujemnego bilansu urodzin nie jest w stanie zrekompensować nawet ewentualny powrót do dodatniego salda migracji. Innymi słowy, nawet jeśli po takim krachu pojawi się nowa inwestycja, za którą ściągną nowi pracownicy, to może być już za późno, aby wydobyć miasto z demograficznej zapaści.

Trzy koncesje w trzy lata. Kolejne czekają w kolejce

Od roku 2018 – poza koncesją dla spółki Brzezinka – Ministerstwo Klimatu i Środowiska wydało jeszcze dwie koncesje na wydobycie węgla kamiennego. Jedną otrzymała Jastrzębska Spółka Węglowa (Bzie Dębina I Zachód) na budowę nowej kopalni Jastrzębie Bzie. Projekt ma być realizowany do 2051 r. i dotyczyć eksploatacji węgla koksującego. Druga koncesja natomiast dotyczy planowanej kopalni węgla energetycznego Heedi II na Dolnym Śląsku. Koncesja obowiązuje do 2025 r., przy czym – jak poinformował Piotr Dziadzio, Główny Geolog Kraju – faktyczna eksploatacja miała rozpocząć się do 15 maja b.r. a że tak się nie stało, więc resort wezwał przedsiębiorcę do usunięcia naruszeń koncesji (ten na złożenie wyjaśnień miał czas do początku trzeciej dekady lipca). Ponadto w procedowaniu jest pięć innych wniosków o koncesje wydobywcze, przy czym w czterech przypadkach w grę nie wchodzi budowa nowej kopalni, ale sięgnięcie po złoże z już istniejącej infrastruktury. Tym piątym, jedynym przypadkiem, gdzie faktycznie planowane jest uruchomienie nowej kopalni stanowi projekt dotyczy Nowej Rudy, gdzie węgiel koksujący chciałaby fedrować firma Coal Holding. Wniosek w tej sprawie został złożony w 2018 r., lecz od dłuższego już czasu między firmą, a ministerstwem trwa wymiana korespondencji w zakresie – jak to określa resort – „wykazania się przez przedsiębiorcę środkami inwestycyjnymi, które zapewnią w sposób racjonalny wykorzystanie i wybudowanie kopalni”.

Michał Wroński, dziennikarz w PortalSamorzadowy.pl

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ta witryna jest zarejestrowana na wpml.org jako witryna deweloperska. Przełącz na klucz witryny produkcyjnej, aby remove this banner.