Biuletyn Górniczy Nr 9-10 (183-184)

Brak informacji.

CZESKI KONCERN PRZEJMIE BOGDANKĘ?
ZARZĄD JEST PRZECIWNY

29 listopada br. mija termin wezwania na sprzedaż 100 proc. akcji kopalni Bogdanka, które ogłosił koncern New World Resources. Przeciwko transakcji jest zarząd Bogdanki i działające w kopalni związki zawodowe.

Bomba wybuchła 5 października br. Wtedy to grupa New World Resources (NWR) ogłosiła wezwanie do sprzedaży 34.013.590 akcji Bogdanki, stanowiących 100 proc. kapitału, po 100,75 zł za akcję. Wezwanie dojdzie do skutku, gdy będą zapisy na sprzedaż 75 proc. akcji Bogdanki. NWR zamierza wycofać Bogdankę z giełdy. Jednocześnie deklaruje, że zespół zarządzający Bogdanką będzie kierował działalnością połączonej grupy w Polsce, łącznie z planowaną inwestycją NWR w Dębieńsku, a ponadto, aby stał na czele przyszłych akwizycji i nowych projektów w Polsce.

Zapisy na sprzedaż akcji Bogdanki będą przyjmowane do 29 listopada br. Zarząd i związkowcy są przeciwni tej transakcji. Zarząd kopalni informuje, że plany NWR nie były nigdy omawiane ani konsultowane z zarządem Bogdanki. 5 października, bezpośrednio przed opublikowaniem wezwania, Mirosław Taras, prezes Bogdanki otrzymał od NWR materiał dotyczący projektu konsolidacji.

– Zarząd zapoznał się z otrzymanym od NWR materiałem oraz przeprowadził wnikliwe analizy i konsultacje. W ich wyniku stwierdzono, że brak jest informacji o pozytywnych efektach dla działalności LW Bogdanka, a w szczególności nie zostały wskazane żadne efekty synergii, które miałyby pozytywny wpływ na wyniki finansowe spółki – napisano w oświadczeniu Bogdanki.

RYZYKOWNA TRANSAKCJA

Biorąc pod uwagę prowadzony od kilku lat program inwestycyjny, którego celem jest rozbudowa pola Stefanów i dwukrotne zwiększenie zdolności produkcyjnych do 2014 roku, z obecnych ok. 5,5 mln ton do 11,5 mln ton rocznie, zarząd Bogdanki widzi możliwość zwielokrotnienia wartości dla akcjonariuszyOdpowiedz LW Bogdanka w perspektywie kilku lat. W ocenie zarządu kopalni, ewentualne połączenie z NWR niesie znaczące ryzyka dla rozwoju firmy, choćby poprzez możliwość wstrzymania lub całkowitego zaniechania planów inwestycyjnych.

– Jesteśmy przekonani, że cena zaproponowana w wezwaniu, jest rażąco niska. Jesteśmy obecnie na ostatnim etapie realizacji planów inwestycyjnych, których efekty przyniosą naszej spółce podwojenie wydobycia, a akcjonariuszom znaczący wzrost wartości ich akcji. Nie chcielibyśmy w żaden sposób podejmować ryzyka, że nasze plany mogły być zaniechane – mówi Mirosław Taras, prezes zarządu LW Bogdanka.

Zarząd Bogdanki jest przekonany o znaczącej przewadze konkurencyjnej w regionie. Podkreśla, że spółka posiada unikatowy know-how technologiczny oraz zdolność finansowania prowadzonych aktualnie inwestycji. Jest przy tym najbardziej efektywną kopalnią w regionie. Bogdanka osiąga największą średnią wydajność ze ściany – w Bogdance wynosi ona ok. 12 tys. ton na dobę, średnia dla wszystkich polskich kopalń to 2,5 tys. ton na dobę. Średnia NWR to tylko 1,7 tys. ton na dobę.

Zarząd Bogdanki podkreśla, że ewentualne przeniesienie centrum decyzyjnego do Londynu, może mieć negatywny wpływ na efektywność zarządzania, stan zatrudnienia oraz terminowość i efektywność prowadzonego obecnie programu inwestycyjnego. NWR nie uwzględnił interesu pracowników-akcjonariuszy i nie przedstawił, na jakich zasadach pracownicy, którzy nieodpłatnie nabyli akcje zgodnie z Ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji, będą mogli realizować swoje uprawnienia w razie ewentualnego wycofania akcji spółki z obrotu na GPW czy też połączenia z NWR.

CENA JEST DOBRA?

Bogdanka ocenia, że cena proponowana w wezwaniu jest zbyt niska i nie odpowiada wartości godziwej spółki. W odpowiedzi na negatywną opinię zarządu i pracowników Bogdanki dotyczącej przejęcia przez NWR Mike Salomon, prezes NWR przekonuje, że oferta jest dla podlubelskiej kopalni korzystna.

– Połączenie Bogdanki oraz NWR ma silne uzasadnienie logiczne i biznesowe oraz stworzy dodatkową wartość i nowe możliwości wszystkim interesariuszom Bogdanki, oprócz tych, które mają działając samodzielnie – mówi Mike Salamon.

Salamon dodaje, że cena 100,75 zł za akcję jest pełna i uczciwa i zapewni akcjonariuszom Bogdanki natychmiastową płynność i możliwość realizacji swoich inwestycji, uwzględniając znaczący zysk.

– Dzięki połączeniu z NWR Bogdanka będzie częścią notowanego na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie środkowoeuropejskiego lidera w przemyśle węglowym, z Polską jako sercem jego przyszłego rozwoju. Połączona grupa będzie zaangażowana w plany rozwoju Bogdanki i we wspieranie powstawania nowych miejsc pracy w Polsce, przede wszystkim poprzez projekty rozwojowe Stefanów i Dębieńsko – mówi Mike Salamon.

Zapowiada jednocześnie prowadzenie dialogu z pracownikami i zarządem kopalni.

BOGDANKA KONTRATAKUJE

Struktura własnościowa Bogdanki jest bardzo rozdrobniona. Największym udziałowcem jest OFE Aviva BZ WBK posiadający 14,74 proc. akcji kopalni. OFE PZU Złota Jesień posiada 9,76 proc. akcji, ING OFE ma 9,63 proc., Amplico OFE posiada 5,1 proc. a Skarb Państwa zaledwie 4,97. Pozostała część akcji – czyli 55,8 proc. – jest w rękach drobnych akcjonariuszy. Bogdanka już znalazła sposób, aby akcjonariuszy przekonać, że sprzedaż akcji się nie opłaca. Mirosław Taras nie wykluczył, że Bogdanka wypłaci dywidendę. Obecna strategia dotycząca dywidendy przewiduje, że w latach 2009-2011 nie będzie podziału zysku, lecz zostanie on przeznaczony na realizację inwestycji. Prezes Taras stwierdził, że być może te plany się zmienią.

We wrześniu br. Bogdanka opublikowała prognozy wyników na rok 2010, które zakładają wypracowanie przez grupę 201 mln zł zysku netto (wobec 191,5 mln zł w 2009 r.). Zapowiedź wypłaty dywidendy z pewnością powstrzymałaby część akcjonariuszy przed sprzedażą swoich akcji.

MILIARDOWE KONTRAKTY

Pomimo zamieszania związanego z wezwaniem, Bogdanka prowadzi aktywne działania sprzedażowe. Kopalnia 19 października 2010 r., podpisała wieloletnią umowę sprzedaży węgla energetycznego z Zespołem Elektrowni Ostrołęka, wchodzącym w skład grupy Energa. Wartość całej umowy, wg cen bieżących, wynosi około 12,5 mld zł netto.

Umowa dotyczy dostaw węgla energetycznego do nowo budowanego bloku energetycznego w Ostrołęce – Bloku C o mocy około 1000 MW. Początek dostaw węgla z Bogdanki i początek okresu eksploatacji Bloku C w Elektrowni Ostrołęka przewiduje się na rok 2016.

Okres obowiązywania umowy liczy się od dnia zawarcia do wykonania dostaw dla pełnych 19 lat okresu eksploatacji Bloku C. Umowa przewiduje, iż cena węgla będzie ustalana na okresy kwartalne na podstawie formuły cenowej powiązanej z cenami węgla na rynkach światowych.

– Bogdanka konsekwentnie realizuje swoją politykę handlową opartą o wieloletnie umowy dostaw surowca dla silnych i stabilnych podmiotów rynku energetycznego. Wiążąc się z nimi zapewniamy odpowiednią jakość i gwarancje dostaw węgla w długiej perspektywie. Zabezpieczamy jednocześnie w tym okresie zbyt dla rosnących mocy wydobywczych spółki. Już w przyszłym roku Bogdanka wydobędzie ok. 7 mln ton węgla, a począwszy od 2014, dzięki inwestycji w polu Stefanów, powiększy wydobycie do ponad 11 mln ton. Umowa jest więc naturalną konsekwencją i elementem realizacji wieloletniej strategii rozwoju Lubelskiego Węgla Bogdanka – przekonuje Tomasz Zięba, rzecznik Bogdanki.

W 2009 r. produkcja węgla handlowego Bogdanki wyniosła blisko 5,237 mln ton, a planowana sprzedaż węgla w 2010 r. sięgnie ok. 5,7 mln ton. Zdolność wydobywcza Bogdanki jest na poziomie ponad 25 tysięcy ton urobku węglowego na dobę.

Kopalnia Bogdanka zaopatruje przede wszystkim odbiorców przemysłowych, zlokalizowanych we wschodniej i północno-wschodniej Polsce. Rynek odbiorców jest ustabilizowany, a sprzedaż realizowana jest głównie w oparciu o umowy wieloletnie. Główne kierunki zbytu węgla handlowego z LW Bogdanka to energetyka zawodowa i energetyka przemysłowa.

Produkcję dodatkową stanowi cegła elewacyjna, produkowana w ramach utylizacji odpadowego kamienia ze skał karbońskich w Zakładzie Ceramiki Budowlanej EkoKlinkier.

Prognoza wyników finansowych LW Bogdanka w 2010 r.

w tys. zł Prognoza 2010 Wyniki 2009 Dynamika %
Przychody ze sprzedaży 1.228.000 1.118.393 109,8
EBITDA 391.000 367.988 106,3
Zysk operacyjny 242.000 226.710 106,7
Zysk netto 201.000 190.842 105,3

Donald Dusek

ZAGROŻENIA NATURALNE
RADON PROMIENIUJE

Narażenie radiacyjne spowodowane ekspozycją na naturalne izotopy promieniotwórcze, a w szczególności na tzw. krótkożyciowe produkty rozpadu radonu, jest znaczącym składnikiem narażenia, zarówno w środowisku naturalnym jak i miejscach pracy.

Dawka skuteczna, powodowana ekspozycją na radon, a szczególnie jego krótkożyciowe pochodne, przekracza 50% średniej dawki dla przeciętnego człowieka od wszystkich źródeł promieniowania jonizującego. W specjalnych warunkach, takich jak praca w miejscach o ograniczonej wentylacji (piwnice, tunele, wyrobiska górnicze w kopalniach) rola tego czynnika narażenia jest zazwyczaj jeszcze większa. Innym źródłem narażenia radiacyjnego w kopalniach węgla mogą być izotopy radu, obecne w solankach i osadach, które z tych solanek się wytrącają, wskutek czego powstają osady o podwyższonych stężeniach radu. Powoduje to wzrost mocy dawki promieniowania gamma w miejscach ich wytrącania, jak też może powodować skażenia wewnętrzne organizmu na skutek wchłaniania czy wdychania rozpylonych solanek czy osadów o podwyższonej promieniotwórczości. W polskim górnictwie węglowym narażenie radiacyjne, powodowane przez naturalne izotopy promieniotwórcze, jest traktowane jako jedno z zagrożeń naturalnych.

System ochrony przed promieniowaniem w podziemnych zakładach górniczych jest obligatoryjny od roku 1989. W chwili obecnej problemy kontroli narażenia radiacyjnego w górnictwie reguluje kilka ustaw – w tym Prawo Atomowe, Prawo Geologiczne i Górnicze oraz akty wykonawcze z tego zakresu. Jego stosowanie jest kontrolowane przez Wyższy Urząd Górniczy we współpracy z innymi agendami rządowymi (głównie z Państwową Agencją Atomistyki – PAA). Monitoring i ograniczanie zagrożenia musi być prowadzone nie tylko w działających kopalniach ale także w nieczynnych zakładach górniczych, które są wykorzystywane np. jako muzea czy uzdrowiska balneologiczne. Tak kompleksowe rozwiązanie systemu ochrony radiologicznej w górnictwie nieuranowym jest unikatowe na świecie.

Zagrożenie radiacyjne należy do naturalnych zagrożeń występujących w podziemnych zakładach górniczych, takich jak zagrożenie metanowe, sejsmiczne i inne. Podstawowymi czynnikami narażenia radiacyjnego w kopalniach węgla są:

  • krótkożyciowe produkty rozpadu radonu;
  • promieniotwórcze wody, zawierające izotopy radu;
  • wytrącające się z radonośnych wód osady.

Badania związane z zagrożeniem radiacyjnym w polskich kopalniach rozpoczęto na początku lat 70-tych ubiegłego stulecia. Początkowo koncentrowano się na problemach związanych ze zjawiskiem występowania wód i osadów o podwyższonych zawartościach naturalnych izotopów promieniotwórczych. W kolejnych latach badań podkreślono wagę zagrożenia związanego z ekspozycją na radon i produkty jego rozpadu.

Wyróżniono dwa typy wód radowych, występujących w kopalniach węgla. Wody jednego typu (zwane wodami typu A) zawierają rad i bar, a nie zawierają jonów siarczanowych, podczas gdy wody drugiego typu (typ B) zawierają rad i jony siarczanowe ale nie zawierają baru. Z wód typu A rad łatwo współstrąca się z barem w postaci siarczanów po zmieszaniu z innymi wodami, które zawierają jony siarczanowe. W przypadku wód radowych typu B, nie występuje w nich nośnik dla radu (bar), dlatego wytrącanie radu nie zachodzi. Dalsze badania wykazały, że czasami zrzucanie wód radowych z kopalń węgla powoduje rozległe skażenia małych cieków wodnych i większych rzek w rejonie zrzutu wód słonych. Skażenia te są wywoływane zarówno przez izotopy radu występujące w wodach w formie jonowej jak i w postaci zawiesiny oraz jako osadzone na dnie cieków. Osady promieniotwórcze powstają przede wszystkim na skutek współstrącania radu i baru w postaci siarczanu radowo-barowego z wód radowych typu A. Proces ten powoduje obniżenie całkowitej aktywności radu zrzucanego do rzek, gdyż wytrącanie zachodzi częściowo w wyrobiskach podziemnych. Wytrącanie siarczanów radu i baru w wyrobiskach zachodzi czasami jako proces spontaniczny a niekiedy jako rezultat zastosowania technologii, mających na celu oczyszczenie wód kopalnianych z radu do poziomu poniżej wartości dopuszczalnej przez polskie przepisy.

Ze względu na potencjalne ryzyko zachorowań na choroby nowotworowe płuc i górnych dróg oddechowych, najpoważniejszym źródłem zagrożenia radiacyjnego dla załóg górniczych są krótkożyciowe produkty rozpadu radonu, obecne w powietrzu wentylacyjnym. W wyrobiskach górniczych kopalń podziemnych stężenia radonu i krótkożyciowych produktów jego rozpadu bywają większe niż gdzie indziej, gdyż jest to przestrzeń z ograniczoną wentylacją, otoczona skałami, często mocno spękanymi. O ile na otwartej przestrzeni średnie stężenie radonu wynosi w przybliżeniu 8 Bq/m3, to w kopalniach węgla na terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego zmierzono stężenie do 15000 Bq/m3 a w kopalniach dolnośląskich nawet 150000 Bq/m3

W praktyce rzadko mierzy się stężenia poszczególnych pochodnych radonu a zazwyczaj operuje się pojęciem stężenia energii potencjalnej alfa pochodnych radonu. Mierzona jest ona w dżulach na metr sześcienny i wyraża całkowitą energię, jaką w postaci promieniowania alfa uwolniłyby pochodne radonu zawarte w jednostce objętości powietrza, gdyby uległy całkowitemu rozpadowi. Ten sposób najlepiej oddaje stan narażenia człowieka na pochodne radonu.

Do tej pory najwyższe zmierzone stężenie energii potencjalnej alfa w polskich kopalniach węgla wynosiło 63 μJ/m3, przy czym należy zaznaczyć, że pomiar wykonano w pobliżu starych chodników pouranowych. W kopalniach GZW zmierzone do tej pory stężenia energii potencjalnej alfa nie przekraczały wartości 15 μJ/m3 Dzięki intensywnym, wieloletnim badaniom i obserwacjom, rozpoznano główne źródła zagrożenia radiacyjnego oraz sposoby ich rozprzestrzeniania się. Opracowano i wdrożono metody pomiarów oraz opracowano system kontroli narażenia radiacyjnego, działający we wszystkich polskich kopalniach. Systematyczna kontrola narażenia na naturalne źródła promieniotwórcze w podziemnych zakładach górniczych w Polsce prowadzona jest od roku 1989. Pierwszym aktem prawnym w tym zakresie była Polska Norma PN-88/Z-70071 “Ochrona radiologiczna w podziemnych zakładach górniczych. Limity narażenia na naturalne źródła promieniowania dla górników, metody pomiarowe. Limity narażenia górników i metody kontroli” [PN, 1988]. Opierając się na wyżej wymienionej Normie ówczesne Ministerstwo Górnictwa wydało Instrukcję prowadzenia kontroli narażenia radiacyjnego w podziemnych zakładach górniczych. Zgodnie z wytycznymi, kontroli podlegały następujące czynniki narażenia:

  • stężenie krótkożyciowych produktów rozpadu radonu w powietrzu wentylacyjnym;
  • moc dawki promieniowania gamma, emitowanego przez osady kopalniane;
  • stężenia izotopów radu 226Ra i 228Ra w wodach kopalnianych;
  • stężenia naturalnych izotopów promieniotwórczych w osadach, wytrącających się z wód radowych.

Najważniejszym elementem systemu był nacisk na monitoring miejsc pracy, dopełniany w szczególnych przypadkach dozymetrią indywidualną dla najważniejszego czynnika narażenia, którym są zazwyczaj pochodne radonu. Z badań, prowadzonych w kopalniach, wynikało jednak, że współczynnik równowagi między radonem i jego produktami rozpadu zmienia się w bardzo szerokim zakresie w wyrobiskach górniczych, czyniąc pomiary stężenia radonu niewystarczającymi dla określenia dawki. Należy podkreślić, że w kopalniach zastosowano metodę bezpośredniego pomiaru stężenia energii potencjalnej alfa pochodnych radonu, gdyż ten czynnik narażenia wnosi ponad 90% udziału do dawek skutecznych, otrzymywanych przez górników. Podstawowym dokumentem odnoszącym się do problemów ochrony radiologicznej górnictwie jest w prawo górnicze. Uchwalona w dniu 4 lutego 1994 roku ustawa Prawo geologiczne i górnicze i rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 14 czerwca 2002r. w sprawie zagrożeń naturalnych w zakładach górniczych dzieli wyrobiska dołowe na dwie klasy zagrożenia radiacyjnego:

  • klasy A – w których środowisko pracy stwarza potencjalne narażenie otrzymania przez pracownika rocznej dawki skutecznej przekraczającej 6 mSv (tereny kontrolowane), i
  • klasy B – w których środowisko pracy stwarza potencjalne narażenie otrzymania przez pracownika rocznej dawki skutecznej większej niż 1 mSv, lecz nie przekraczającej 6 mSv (tereny nadzorowane).

W rozporządzeniu zawarto szczegółowe wymagania odnośnie ochrony radiologicznej w podziemnych zakładach górniczych. Bardzo ważną zmianą w stosunku do poprzednio obowiązujących przepisów jest przyjęcie założenia, że również górnictwo nieuranowe należy traktować jako działalność związaną z możliwością otrzymania podwyższonych dawek, jak to ma miejsce w przemyśle jądrowym. Dlatego roczny limit dawki dla górników został ustalony na tym samym poziomie jak limit pracowników, zawodowo narażonych na działanie promieniowania jonizującego. Takie podejście jest zgodne z obowiązującymi zaleceniami międzynarodowymi. Kontrola radiologiczna w podziemnych wyrobiskach górniczych musi spełniać następujące wymagania:

  • w wyrobiskach klasy B konieczna jest kontrola środowiskowa,
  • i w wyrobiskach klasy A wymagana jest kontrola środowiskowa i dozymetria indywidualna.

Istotnym zapisem w Rozporządzeniu jest wymaganie, by badania i kontrola prowadzone były przez laboratoria akredytowane przez Polskie Centrum Akredytacji.

Równowaga promieniotwórcza między radonem, a produktami jego rozpadu w atmosferze kopalnianej jest bardzo niestabilna i zmienia się w zakresie. Współczynnik równowagi promieniotwórczej F waha się 0,05 do 0,95. Dlatego w kopalniach nie jest mierzone stężenie radonu, ale stężenie energii potencjalnej alfa produktów jego rozpadu.

Do tego celu w latach 80-tych ubiegłego stulecia opracowano przystawkę ALFA-31 do pyłomierza BARBARA-3A lub aspiratora uniwersalnego SKC, służących do wykonywania pomiarów zapylenia w kopalniach węgla a w ostatnich latach jej zmodyfikowaną wersję, ALFA-2000.W przystawkach ALFA-31 i ALFA-2000 detektorami promieniowania jonizującego są detektory termoluminescencyjne (TL).

Urządzenia współdziałające z przystawką ALFA-31 lub ALFA-2000 posiadają układy separacji ziaren tzw. cyklony. Prędkość przepływu powietrza przez te układy i ich konstrukcja wpływa na rodzaj przepuszczanych lub też wychwytywanych przez nie cząstek. Wynika stąd, że można w ten sposób wybrać klasę cząstek, która będzie docierała do filtrów. Sposób depozycji cząstek zawieszonych w powietrzu w różnych częściach dróg oddechowych zależy zarówno od właściwości tych cząstek, warunków środowiskowych oraz od sposobu oddychania i właściwości indywidualnych organizmu. Możliwe jest jednak wyróżnienie pewnych odrębnych klas cząstek posiadających wspólne cechy i oddziaływujących w sposób zróżnicowany na ludzki organizm.

Pyłomierz BARBARA-3A wyposażony w przystawkę ALFA-31 jak i aspirator uniwersalny SKC współpracujący z przystawką ALFA-2000 są przyrządami aktywnymi, w których przepływ powietrza przez filtr wymusza pompa. Podczas działania pyłomierza powietrze wpływa, z wydajnością około 5dm3/min, przez otwór o średnicy kilku milimetrów do mikrocyklonu. W mikrocyklonie następuje separacja ziaren (aerozoli). Te o rozmiarach większych niż 10μm opadają na dno mikrocyklonu do specjalnego pojemnika. Pozostałe, mniejsze dopływają wraz ze strumieniem powietrza do miejsca gdzie znajduje się przystawka ALFA-31. Tutaj, w filtrze membranowym, aerozole zostają odfiltrowane. Promieniowanie emitowane przez krótkożyciowe produkty rozpadu radonu jest rejestrowane przez detektory TL znajdujące się w trzech głowicach usytuowanych tuż nad filtrem. W każdej głowicy znajdują się dwa detektory TL.

Wody słone, dopływające do wyrobisk kopalnianych, zawierają często naturalne izotopy promieniotwórcze, przede wszystkim zaś izotopy radu. Są to głównie 226Ra z szeregu uranowe o okresie połowicznego zaniku T1/2 = 1600 lat oraz 228Ra z szeregu torowego o okresie połowiczego zaniku 5,7 lat. W niektórych wodach radowych (typu A), stężenie 226Ra jest wyższe niż 228Ra, ale w wodach typu B sytuacja jest odwrotna. Dlatego stosowana metoda pomiarowa musi zapewniać możliwość jednoczesnego oznaczania obu izotopów, przy czym progi detekcji dla tych izotopów muszą być odpowiednio niskie. Taką metodą jest pomiar za pomocą metody ciekłych scyntylatorów z wcześniejszym wydzielaniem radu metodą chemiczną z badanych próbek. Metoda ciekłych scyntylatorów polega na współstrącaniu radu z barem, dodanym jako nośnik dla radu, w postaci osadu RaBa(SO4)2 z próbek wód pobranych w kopalniach.

W LR do pomiarów stężeń radu w wodach używany jest zautomatyzowany niskotłowy licznik spektrometryczny na ciekłe scyntylatory QUANTULUS. Przyrząd ten posiada aktywną osłonę antykoincydencyjną oraz możliwość rozdzielania cząstek alfa i beta. Z tego powodu bieg własny przyrządu jest bardzo niski, a to pozwala na osiągnięcie bardzo niskich progów detekcji dla obu oznaczanych izotopów radu – 226Ra i 228Ra. Próg wykrywalności (LLD) w przypadku 226Ra wynosi około 3 Bq/m3 a dla 228Ra około 30 Bq/m3 dla czasu pomiaru 1 godzina i objętości pierwotnej próbki 1 litr. Dodatkowo można również oznaczać w badanych próbkach stężenie izotopu 224Ra. Kolejną zaletą metody jest możliwość jednoczesnego wydzielania i pomiaru izotopu 210Pb, który oddzielany jest od radu na ostatnim etapie preparatyki próbki i także mierzony za pomocą techniki ciekłych scyntylatorów. Metoda została opracowana i wdrożona w Głównym Instytucie Górnictwa.

Materiały stałe powstające przy wydobyciu, czyli osady, skała płonna, węgiel zawierają naturalne izotopy promieniotwórcze z szeregu uranowego, torowego oraz promieniotwórczy izotop potasu 40K. Pomiary stężeń tych izotopów wykonuje się metodą spektrometrii promieniowania γ, ponieważ część z nich emituje charakterystyczne promieniowanie γ o określonej energii czy energiach. Toteż analizując tzw. widmo promieniowania gamma badanej próbki można określić stężenie poszczególnych izotopów, poprzez identyfikację ich linii charakterystycznych oraz mierząc ich natężenie. Do pomiarów wykorzystuje się zestaw spektrometryczny, który składa się z detektora (zazwyczaj półprzewodnikowego lub czasem scyntylacyjnego), układu wzmacniającego i analizatora wielokanałowego. W wyniku pomiaru próbki za pomocą takiego zestawu otrzymuje się widmo energetyczne promieniowania γ. Znając natężenie charakterystycznych linii promieniowania γ w widmie próbek wzorcowych o znanych stężeniach izotopów promieniotwórczych i porównując je z natężeniem takich samych linii w widmie próbek badanych można określić stężenie poszczególnych izotopów. Kalibrację zestawu wykonuje się za pomocą atestowanych wzorców o znanych zawartościach określonych izotopów promieniotwórczych. W ramach działającego systemu kontroli zagrożeń radiacyjnych pobierane są próbki w podziemnych wyrobiskach górniczych. Po przesłaniu do Głównego Instytutu Górnictwa próbki są suszone, a następnie mierzone. System kontroli narażenia radiacyjnego w polskich kopalniach jest jednym z elementów systemu kontroli naturalnych zagrożeń. Kontrola powinna być prowadzona przez służby kopalniane, w miarę możliwości równocześnie z pomiarami innych zagrożeń. Dzięki wieloletnim badaniom środowiska pracy w kopalniach, dotyczących występowania radonu i jego produktów rozpadu, wód radowych i wytrącających się z nich osadów o podwyższonej promieniotwórczości, ustalone zostały wymagania, dotyczące miejsc monitoringu poszczególnych źródeł zagrożenia radiacyjnego.

Pomiary powinny być wykonywane przez odpowiednio przeszkolony personel, który powinien być dodatkowo przeszkolony na kursie dla inspektorów ochrony radiologicznej. Program został zaakceptowany przez Państwową Agencję Atomistyki. W czasie kilkunastu lat ponad 500 pracowników kopalń ukończyło kursy ochrony radiologicznej w podziemnych zakładach górniczych. Zgodnie z aktualnymi wymogami kierownik zakładu górniczego odpowiedzialny jest za kontrolę narażenia radiacyjnego. W praktyce badania wykonują wyspecjalizowane jednostki, które dysponują również bazami danych z ponad 20-letnich pomiarów wszystkich elementów zagrożenia radiacyjnego.

Prawo geologiczne i górnicze oraz towarzyszące mu rozporządzenia zawierają ogólne informacje i wskazówki dotyczące ograniczania zagrożeń radiologicznych, głównie powodowanych obecnością krótkożyciowych produktów rozpadu radonu. Nie ma w nim propozycji rozwiązań, które mogłyby być wprowadzane na etapie projektowania i planowania systemów eksploatacji. Z tego względu podejmowane są w GIG działania mające na celu opracowywanie i wdrażanie metod ograniczania oddziaływania poszczególnych czynników zagrożenia radiacyjnego w praktyce. Na etapie eksploatacji złoża wymagane jest zidentyfikowanie źródeł radonu w powietrzu wentylacyjnym oraz dopływów wód radowych do wyrobisk górniczych oraz ewentualnych miejsc występowania osadów. Na tej podstawie określane są metody przeciwdziałania zagrożeniu, szczególnie w przypadku konieczności ograniczenia stężeń radonu i jego pochodnych. Formułowane są specjalne zalecenia, dotyczące zmian w systemach wentylacyjnych (np. tamowanie czy izolacja zrobów, a w szczególnych przypadkach filtracja powietrza). W niektórych przypadkach szczegółowe zalecenia mogą dotyczyć metod ograniczania emisji radonu z wód radowych czy wytrąconych osadów o podwyższonej promieniotwórczości. Izolacja zrobów jest głównym elementem zapobiegania wzrostowi stężenia radonu i jego produktów rozpadu w rejonach ścian wydobywczych. Oparta jest ona na następującej zasadzie – redukcja stopnia wentylacji zrobów prowadzi do obniżenia współczynników ekshalacji radonu i jego pochodnych. Tym samym ograniczeniu ulegają ich stężenia w powietrzu wentylacyjnym. Badania, przeprowadzone w kopalniach węgla, wykazały że taka technika ograniczania narażenia jest skuteczna. Inny rodzaj działania ograniczającego zagrożenie radiacyjne górników, ale przede wszystkim zmniejszające skażenia środowiska naturalnego wokół kopalń to oczyszczanie wód radowych. Takie metody oczyszczania wód radowych typu A i B zostały zaproponowane i przetestowane na początku lat 90-tych i wprowadzone w kilku kopalniach węgla Początkowo oczyszczanie zastosowano w przypadku wód radowo-barowych (tupu A) w kopalniach Krupiński i 1-Maja, a następnie opracowano i wdrożono w kopalniach Piast i Ziemowit technologię oczyszczania z radu wód bezbarowych (typu B). W ten sposób udało się osiągnąć dwa cele – nie tylko zmniejszyć narażenie radiacyjne górników, ale także obniżyć znacząco uwalnianie izotopów radu z wodami kopalnianymi do osadników i cieków powierzchniowych.. Dzięki tym technologiom wpływ kopalń węgla na środowisko naturalne uległ znaczącej poprawie.

Oprac: Mira Borkiewicz
(na podstawie artykułu, pt. „Ochrona radiologiczna w polskich kopalniach. System monitoringu i kontroli narażenia”, którego autorami są pracownicy naukowi GIG-u: Małgorzata Wysocka, Krystian Skubacz, Bogusław Michalik, Stanisław Chałupnik, Antoni Mielnikow)

Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach

NIE BĘDZIE ŚWIATOWEGO POROZUMIENIA?
REDUKCJA EMISJI CO2

Od 29 listopada do 10 grudnia 2010 r. w Cancún w Meksyku odbędzie się kolejna Konferencja Klimatyczna ONZ (COP16). Wiadomo, że w jej trakcie nie zostanie zawarte globalne porozumienie na rzecz redukcji emisji CO2.

Przygotowania do Konferencji Klimatycznej ONZ w Meksyku zostały już zakończone. Na stole leży tekst negocjacyjny, otwarte pozostają kwestie na ile w tym roku zbliżymy się do stworzenia nowego globalnego ładu klimatycznego? Czy jego podstawą będzie dotychczasowy format czyli Protokół z Kioto?

Co będzie w Meksyku?

16 Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP 16) odbędzie się w meksykańskim mieście Cancún od 29 listopada do 10 grudnia 2010 r.

Przewidywanym efektem tegorocznego szczytu klimatycznego w Meksyku będzie podjęcie przez COP16 szeregu decyzji w sprawach transferu technologii, mechanizmu finansowego, adaptacji do zmian klimatu, budowy potencjału w krajach rozwijających się, zasady monitorowania, raportowania i weryfikacji efektów podejmowanych działań. Konferencja Klimatyczna COP16 przyjmie też mandat dla kontynuowania negocjacji w 2011 r., w którym zostaną określone ramy dla przyszłego porozumienia klimatycznego, w tym cele redukcyjne dla krajów rozwiniętych i rozwijających się. Uzgodni także tryb pracy negocjatorów do kolejnej konferencji stron COP17, która odbędzie się w 2011 r. w Afryce Południowej. Jeśli dojdzie do sfinalizowania nowego porozumienia klimatycznego w grudniu 2011 r. Polska, sprawująca w tym czasie przewodnictwo w Radzie UE, ma szansę odegrać historyczną rolę przyczyniając się wraz z innymi państwami członkowskimi UE do uzgodnienia nowego ładu klimatycznego.

Unia chce być liderem

Unia Europejska nadal ma ambicje być liderem światowych negocjacji i przekonać kraje rozwijające się do przyjęcia zobowiązań do redukcji gazów cieplarnianych. Europejscy ministrowie środowiska przyjęli wspólne stanowisko na grudniowe negocjacje w Meksyku.

Pomimo rozbieżności wypracowano jednolite stanowisko wszystkich krajów UE. Unia nadal jest liderem negocjacji i jej deklaracja redukcji jest najwyższa (20 proc. redukcji emisji CO2 do 2020 r. na podstawie pakietu klimatyczno – energetycznego). Ministrowie zdają sobie sprawę, że wynik COP16 zależy od postawy krajów rozwijających się i innych krajów rozwiniętych, czyli głównie Stanów Zjednoczonych, Japonii, Kanady i Rosja.

– Unia mówi jednym głosem: domagamy się od innych krajów podejmowania porównywalnych wysiłków do Unii Europejskiej. Wynik COP16 będzie miał olbrzymi wpływ na rozwój globalnej gospodarki, w której dużą rolę odgrywa UE. Dla dobra globalnego porozumienia potrzebne są ustępstwa ze strony krajów rozwijających się – komentuje Andrzej Kraszewski, minister środowiska.

W krajach UE toczy się dyskusja na temat ewentualnego podwyższenia celu redukcyjnego powyżej 20 proc. Zaproponowano, aby kraje Unii zobowiązały się, do redukcji emisji CO2 o 30 proc. Jednak w tej kwestii większość nowych państw członkowskich uznała dotychczasowe propozycje za niemożliwe do przyjęcia.

– Komisja Europejska dokona szczegółowej analizy skutków ewentualnego podwyższenia unijnego celu redukcji powyżej 20 proc., w tym konsekwencji dla poszczególnych krajów członkowskich. Konieczność wykonania takich analiz była uzgodniona w Kopenhadze – dodaje Andrzej Kraszewski.

Minister Kraszewski podkreśla, że Polska docenia propozycje unijnej komisarz ds. klimatu, Connie Hedegaard na rzecz ochrony klimatu, ale zanim zostaną podjęte jakiekolwiek decyzje dotyczące wszystkich krajów, musimy znać konsekwencje nowych zobowiązań dla gospodarek Państw Członkowskich UE i zadecydować czy zobowiązania innych państw są porównywalne do naszych.

– Na razie w obecnym kształcie tej propozycji dla Polski i innych nowych krajów Wspólnoty nie jest możliwe jej przyjęcie – ocenia Andrzej Kraszewski.

Prognozuje, że ta kwestia wróci pod obrady Rady ds. Środowiska ponownie na szczycie UE w marcu 2011 r.

Rozwinięte kontra rozwijające się

Unia Europejska określiła swoje stanowisko negocjacyjne m.in. na podstawie wyników ostatniej przed grudniową Konferencją Klimatyczną ONZ sesji negocjacyjnej w chińskim mieście Tianjin, która zakończyła się 9 października br.

Jej celem było określenie najważniejszych elementów rezultatu negocjacji podczas COP16. Dyskutowane były zagadnienia dotyczące adaptacji do zmian klimatu, redukcji emisji, finansowania działań klimatycznych, budowy potencjału, monitorowania, raportowania oraz weryfikacji działań klimatycznych. Szczegółowo omawiano kwestie transferu technologii, mechanizmów rynkowych wspierających działania proklimatyczne, zapobiegania wylesieniom, przyszłości Protokołu z Kioto i przyszłych zobowiązań zarówno państw rozwiniętych, jak i rozwijających się.

Efektem konferencji było wypracowanie tekstów negocjacyjnych na COP 16. Jednak stanowiska krajów rozwiniętych i rozwijających się są rozbieżne w kwestii oczekiwanych rezultatów spotkania w Meksyku w 2010 r.

Podczas spotkania podkreślano konieczność jednakowego postępu zarówno w ramach prac nad nowym globalnym porozumieniem, jak i przedłużeniem funkcjonowania Protokołu z Kioto. Dyskutowano również nad sposobem uzyskania równowagi pomiędzy poszczególnymi obszarami tematycznymi. Tak jak do tej pory, państwa rozwijające się kładły szczególny nacisk na mechanizmy finansowe, technologiczne i adaptacyjne, a państwa rozwinięte oczekują zobowiązań w redukowaniu emisji również od największych gospodarek państw rozwijających się oraz zgody na system monitoringu i weryfikacji prowadzonych działań.

Jaka przyszłość Protokołu z Kioto?

Dla Unii Europejskiej kluczowym warunkiem negocjacyjnym zmuszającym kraje rozwijające się do ustępstw, jest właśnie kwestia przyszłości Protokołu z Kioto. To właśnie UE jako jedna z niewielu stron posiadających zobowiązania redukcyjne w ramach Protokołu dopuszcza możliwość jego przedłużenia. Zależy jej na zawarciu w tej kwestii porozumienia w ramach Konwencji. Minister Kraszewski podkreśla, że dla Polski jest to również bardzo ważna sprawa, ponieważ osiągnęliśmy bardzo wysoką redukcję emisji w I okresie rozliczeniowym Protokołu z Kioto, wywiązaliśmy się z nawiązką z nałożonych na nas zobowiązań (dzięki temu Polska obecnie czerpie korzyści ze sprzedaży uprawnień do emisji i za uzyskane ze sprzedaży środki prowadzi inwestycje w obszary, które pozwalają zredukować emisję poprzez poprawę efektywności energetycznej lub pozwalają uniknąć nowych emisji. Polska uzyskała dotąd na tej podstawie 80 mln euro na „zielone inwestycje”. Ministerstwo Środowiska zapewnia, że Polska ma duży wpływ na negocjacje globalne, przede wszystkim dzięki aktywności w wypracowywaniu stanowiska Unii Europejskiej. Z udziałem Polski odbyło się na forum globalnym spotkanie dotyczące statusu krajów z gospodarkami w okresie transformacji (kraje EIT – Economies in Transition). W jego wyniku zostanie przygotowana decyzja, która zagwarantuje zachowanie uprawnień wynikających z tego statusu. Kraje EIT zachowają zwolnienie z kosztów pomocy krajom rozwijającym się i w dalszym ciągu będą mogły korzystać z pomocy krajów najbogatszych w zakresie transferu technologii i budowania potencjału wdrożeniowego. Polska i pozostałe kraje UE wskazane jako EIT w Konwencji Klimatycznej ONZ nie mają już tego statusu, ale dzięki zaliczeniu ich do tej kategorii w momencie uchwalenia Konwencji zachowają uzyskane na tej podstawie prawa, w przypadku Polski jest to możliwość wyboru innego roku bazowego do obliczania wielkości redukcji emisji.

– Zaangażowanie w światową politykę klimatyczną jest obecnie szansą Polski na umocnienie pozycji w UE oraz zwiększenie wpływu na kształtowanie warunków dla rozwoju innowacyjnej, niskoemisyjnej gospodarki konkurencyjnej na rynkach światowych. Buduje nasz sukces także w kontekście naszej Prezydencji w 2011 r. – podkreśla Tomasz Chruszczow, dyrektor Departamentu Zmian Klimatu i Ochrony Atmosfery w Ministerstwie Środowiska, przedstawiciel Polski i jeden z czterech negocjatorów Unii Europejskiej w globalnym procesie ONZ.

Opr. DON

MIĘDZYNARODOWY RYNEK WĘGLA
POPYT I CENY

Analitycy oceniający tegoroczne obroty na światowym rynku węgla, mówią o rynku dwóch prędkości. O ile w Europie mamy do czynienia z nasyceniem popytu, z dużymi zapasami na składach w portach i przy elektrowniach, o tyle rynek azjatycki od początku br. cechuje się wielką chłonnością. Dotyczy to zwłaszcza Chin, Indii i Korei Południowej. Można wręcz mówić o zmianie geografii dostaw. Czołowi eksporterzy węgla, tacy jak RPA, Kolumbia i Rosja, zamiast do Europy Zachodniej, swoje dostawy kierowali coraz częściej do portów azjatyckich.

Ceny węgla energetycznego w portach wyładowczych Europy Zachodniej (na bazie CIF ARA) w ciągu trzech kwartałów br., wahały się pomiędzy poziomem nieco przekraczającym 73 USD/t w marcu br. a notowanym obecnie 98 USD/t (za węgiel o kaloryczności 6000 kcal/kg) i były ponad dwukrotnie niższe od rekordowych cen z lata 2008 roku.

W pierwszych miesiącach br. skutki recesji nadal były odczuwalne w sektorze energetycznym, co rzutowało niekorzystnie na zapotrzebowanie na węgiel w Europie. Większość odbiorców, mając duże zapasy węgla, niechętnie sięgała po nowe dostawy w warunkach wzrostu cen na rynku. We wrześniu br. poziom zapasów w największym europejskim terminalu węgla EMO w Rotterdamie wzrósł do 3,7 mln ton i zbliżał się do maksymalnych zdolności składowych.

Znaczący spadek zapotrzebowania na importowany węgiel w pierwszych miesiącach br. odnotowano w wielu krajach, największy m.in. w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. W ciągu pierwszych trzech miesięcy br. średni miesięczny indeks węglowy na bazie CIF porty wyładowcze Europy Zachodniej (dla węgla o kaloryczności 6000 kcal/kg) obniżył się z ponad 86 USD/t w styczniu, do około 73,50 USD/t w marcu. W kwietniu średni indeks węglowy wzrósł do ponad 79,70 USD/t CIF ARA. W maju indeks ten wzrósł o ponad 10 USD/t, sięgając prawie 89,80 USD/t, natomiast w czerwcu wyniósł już 93,70 USD/t. W lipcu i sierpniu ceny w portach wyładowczych utrzymywały się na średnim poziomie zbliżonym do 92,70 USD/t. W końcu września indeks węglowy wrósł do 93,40 USD/t CIF ARA. Chłonny rynek azjatycki od początku roku przyciągał tradycyjnych europejskich dostawców węgla – przede wszystkim z RPA, a także Kolumbii i Rosji. Obserwatorzy rynku mówili wprost o przesunięciu się środka ciężkości z Europy w stronę Azji. W roku 2009 import węgla energetycznego do Chin wyniósł 82 mln ton.

Ceny węgla w Azji od początku roku były wyższe od cen w Europie i – w przypadku węgla z Australii – wahały się między 92 a 109 USD/t za węgiel o kaloryczności 6150 kcal/kg FOB Newcastle.

W związku z ogólnoświatowym wzrostem produkcji stali, zwiększa się zapotrzebowanie na węgiel koksowy. Przewiduje się, że w roku 2010 światowe zapotrzebowanie na węgiel koksowy typu hard wzrośnie o 20 mln ton i o tyleż samo wzrośnie zapotrzebowanie na węgle typu sami-soft oraz PCI stosowane w procesach wielkopiecowych.

Ceny najwyższej jakości węgla koksowego typu hard w okresie od stycznia do września 2010 na rynkach światowych wahały się między 200 a 225 USD/t na bazie FOB porty Australii..

Na poziom cen węgla i innych surowców w portach odbiorczych istotny wpływ mają ceny frachtu. Na rynku frachtowym stawki na głównych trasach przewozowych do portów europejskich w tym roku w dalszym ciągu ulegały spadkowi, który najbardziej widoczny był pod koniec II kwartału. Wśród głównych przyczyn tej obniżki wymienia się równoczesne występowanie takich czynników, jak spadek importu rudy żelaza do Chin, zmniejszenie ilości statków oczekujących w głównych portach australijskich na załadunek, czy też oddanie do użytku nowego tonażu statków.

Opr. HN

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ta witryna jest zarejestrowana na wpml.org jako witryna deweloperska. Przełącz na klucz witryny produkcyjnej, aby remove this banner.