Biuletyn Górniczy Nr 9-10 (207-208)

Brak informacji.

To będzie trudny rok

 

Wywiad
z Tomaszem Tomczykiewiczem,
sekretarzem stanu
w Ministerstwie Gospodarki.

 

 

 

– Czy rok 2013 może być szczególnie trudny dla sektora węgla kamiennego, mając chociażby na uwadze spowolnienie w gospodarce i około 6 mln ton węgla na zwałach?

– Muszę przyznać, że rzeczywiście bardziej obawiam się spowolnienia w gospodarce i dekoniunktury niż Pakietu Klimatyczno-Energetycznego.

Stąd zasadne są apele zarządów spółek węglowych do górniczych związków zawodowych o zgodę na większą elastyczność, która umożliwiłaby wyjście naprzeciw trudnej sytuacji rynkowej.

Duże koszty stałe w górnictwie powodują w czasie kryzysu, że ma się związane ręce. Wówczas łatwo można popaść w kłopoty. A niestety wychodzić z tych kłopotów można potem latami.

– Nie obawia się Pan, że przygotowany przez Ministerstwo Gospodarki projekt zmian w rządowym programie dla górnictwa spotka się z dużym oporem?

– Projekt, który dopuszcza możliwość sprzedaży przeszło 50 proc. akcji spółek węglowych oraz możliwość pozyskania dla nich inwestorów strategicznych, znajduje się na etapie wstępnym. Trafił on do uzgodnień międzyresortowych.

– To było na wniosek resortu skarbu?

– Była prośba resortu skarbu, do której myśmy się przychylili.
Uznaliśmy bowiem, że warto wprowadzić zmiany w programie rządowym dla górnictwa. Oczywiście będą one omawiane ze stroną społeczną.

– To będzie temat najbliższego Zespołu Trójstronnego do spraw Bezpieczeństwa Socjalnego Górników?

– Myślę, że tak, ten problem się pojawi. Należy o tym rozmawiać. Wierzę, że jeśli władztwo korporacyjne pozostanie w gestii państwa, to będzie ten argument wystarczający, by się na to zgodzić.

W przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w jej statucie, mamy zapis o ponad 50-procentowym udziale Skarbu Państwa. Takie zobowiązanie zostało podjęte przed wejściem JSW na giełdę. To zobowiązanie jest obowiązujące, jego zmiana możliwa będzie poprzez uzgodnienia ze stroną społeczną.

 Te przygotowane nowe zasady mają dać możliwość prywatyzacji spółek węglowych poprzez inwestorów strategicznych. Czy Katowicki Holding Węglowy mógłby być prywatyzowany poprzez inwestora strategicznego?

– Mogłoby tak w przyszłości być. Chodzi o to, by decyzje gospodarcze mogły zapadać szybko, kiedy pojawiłaby się dobra szansa dla danej spółki.

Dotychczas program dla górnictwa nie dopuszczał możliwości prywatyzacji poprzez inwestora strategicznego. A powinien taką możliwość uwzględniać.

W przypadku przemysłu korzystniejszy jest inwestor strategiczny, bowiem chce realizować w danym przedsiębiorstwie konkretne cele.
Poza tym, prywatyzując poprzez inwestora strategicznego, można uzyskać lepszą cenę niż w przypadku prywatyzacji poprzez giełdę.

– Co na to związki?

– Należy o tym rozmawiać. Przed nami dyskusja na ten temat z przedstawicielami strony społecznej.

– Pojawiła się propozycja większej dywidendy ze spółek w 2013 roku. Czy jednak te środki nie powinny pozostać w spółkach węglowych i pójść na realizację niezbędnych inwestycji?

– Jeżeli chodzi o Kompanię Węglową, to środki przez nią wypracowane będziemy chcieli przeznaczyć na modernizację. Sądzę, że będzie tu zrozumienie ze strony rządu.

Natomiast w przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej ta dywidenda może być wyższa niż 30 proc. skonsolidowanego zysku netto. Zobaczymy jeszcze, jakie spółka osiągnie wyniki, bo ceny węgla koksowego spadły.

– Czy w roku 2013 spółki węglowe będą sprzedawać energetyce węgiel po niższych cenach?

– Trzeba pamiętać, że energia z węgla brunatnego jest tańsza i wypiera obecnie energię z węgla kamiennego. A zatem musi być reakcja cenowa ze strony spółek z sektora węgla kamiennego, by sprostać konkurencji także rodzimego surowca, jakim jest węgiel brunatny.
Poza tym energetyka zawodowa ma spore zapasy węgla.

– Lepiej sprzedać węgiel taniej niż produkować go na zwały?

– Na zwałach wartość węgla spada, poza tym składowanie też kosztuje. Potrzebna tu jest większa elastyczność ze strony zarządów spółek.

– Obawia się Pan importu węgla?

– Ten import węgla do Polski może być w tym roku o połowę niższy od tego z roku 2011. A jeśli chodzi o zwały węgla, to tutaj decydująca będzie polityka cenowa ze strony poszczególnych spółek węglowych.

– Czego będzie wymagał rok 2013 od zarządów spółek węglowych?

– Będzie wymagał odważnych decyzji, swoistej ucieczki do przodu. Potrzebna jest realizacja inwestycji, między innymi w nowoczesne maszyny i urządzenia, a ponadto należy pilnować kosztów.

Rozmawiał: Jerzy Dudała
Publicysta miesięcznika Nowy Przemysł i portalu wnp.pl.

Chce szybko na giełdę

 

Bez prywatyzacji rodzimych spółek węglowych nie będą one miały szans na skuteczne konkurowanie w dłuższym okresie czasu – mówi prezes Węglokoksu Jerzy Podsiadło.

 

– Co miesiąc 15 proc. zysku musimy odprowadzać w postaci tzw. dywidendy, warunki rynkowe są zmienne, a trzeba szybko podejmować decyzje – zaznacza Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu. – A przedsiębiorstwo państwowe jest odcięte od rynku kapitałowego. Przy czym niemożliwa jest w Polsce prywatyzacja górnictwa poprzez inwestorów strategicznych. Nie ma kapitału, by przykładowo nabyć Kompanę Węglową. Trzeba by ściągnąć inwestora zagranicznego, ale wtedy utraci się kontrolę nad spółką. A zatem w grę wchodzi prywatyzacja poprzez giełdę.

Węglokoks ma zadebiutować na giełdzie w 2013 roku.

– Jeżeli chodzi o poszczególne spółki, to Węglokoks jest najbliżej i realnym terminem wprowadzenia go na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych jest 2013 rok – przyznaje wiceminister skarbu Paweł Tamborski.

A prezes Węglokoksu Jerzy Podsiadło wskazuje, że spółka właściwie jest już przygotowana do rozpoczęcia całego procesu upublicznienia.

Kończy się proces konsolidacji grupy po poczynionych akwizycjach oraz tworzenie bilansu zgodnego z międzynarodowymi standardami rachunkowości. – Upublicznienie Węglokoksu będzie ciekawą prywatyzacją, gdyż nie ma na warszawskiej giełdzie drugiej spółki o podobnym profilu – zaznacza prezes Podsiadło. – Firmy handlowej, poszerzającej swą działalność branżową. Zapotrzebowanie na węgiel będzie. Problem jest natomiast taki, czy będzie to węgiel z polskich kopalń, czy też z importu. Uważam, że prywatyzacja jest niezbędnym elementem restrukturyzacji górnictwa.

Jerzy Dudała
Autor tekstu jest publicystą miesięcznika Nowy Przemysł i portalu wnp.pl.

Jak i gdzie zagłosować?

 

Mamy pozornie dużo czasu, bo do 7 sierpnia 2013 roku. Europejska Inicjatywa Obywatelska na rzecz zawieszenia pakietu energetyczno-klimatycznego UE została zarejestrowana 8 sierpnia bieżącego roku i w ciągu 12 miesięcy należy zebrać 1 milion głosów poparcia, w co najmniej 7 krajach członkowskich UE.

Inauguracja akcji zbierania podpisów odbyła się w sejmie 28 września br., z udziałem polityków i związkowców, no i oczywiście w asyście kamer telewizyjnych. W swojej naiwności sądziłam więc, że następnego dnia wszystko ruszy z kopyta – jak przystało na rangę sprawy, o którą toczy się gra.

Aliści – w Polsce nic nie toczy się prosto i bez komplikacji, a w punkcie skrzyżowania unijnej biurokracji z polską – można spodziewać się wszystkiego. Na razie efektem tego zderzenia jest tylko „poślizg”, czyli zjawisko powszechne w naszym życiu społecznym, gospodarczym i politycznym.

Nie mam olimpijskiego spokoju naszych polityków, głównie dlatego, że ciągle straszy mnie koszmarny refren „Polska – nic się nie stało” i obawa, że znów możemy go usłyszeć…

Może jestem nadmiernie sceptyczna, ale oczekiwałam, że akcja zbierania podpisów w projekcie, o którym mówi się od kilku miesięcy będzie miała w pełni profesjonalną logistykę. Niestety – na razie jest to amatorszczyzna – ponoć na skutek skomplikowanych procedur i uzgodnień z urzędami unijnymi. Nie będę – przez grzeczność- wyliczała, czego brakuje mi w tym przedsięwzięciu, bo być może moje wymagania przerastają średnia krajową.

Dla wszystkich, którzy już teraz chcą zrealizować swoje obywatelskie prawo wyrażenia poparcia dla wniosku o zawieszenie unijnego pakietu energetyczno klimatycznego, mam jednak dobrą wiadomość: można już pobrać formularz deklaracji, a prowadzi do niego poniższy link:

http://solidarnosckatowice.pl/pl-PL/files/baza_plikow/inne/wz%C3%B3r%20deklaracji%20poparcia%20EIO.pdf

Znaleźć go można na internetowej stronie śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”: na stronie głównej, po kliknięciu w ikonę EIO (żarówka w kształcie mapy Polski i napis „Mój dom, mój prąd”) otwiera się tekst z informacjami i kilkoma linkam, z których wybrać należy wzór deklaracji poparcia inicjatywy.

Niestety – deklaracja wymaga wydrukowania jej i po wypełnieniu dostarczenia do najbliższej komórki związku NSZZ „Solidarność” lub ZZ KADRA – osobiście albo listownie.

Deklaracja ma wprawdzie przypis o możliwości wysłania jej przez Internet, ale opcja ta będzie aktywna dopiero za kilka tygodni.

Dla biurokratów wszystkich krajów nie ma spraw ważniejszych niż procedury, więc trzeba poczekać aż się z nimi uporają.

Jak każdy formularz i ten ma swoje pułapki. Deklaracja poparcia dla EIO ma dwie mielizny; pierwszą jest mało precyzyjne określenie wymaganej formy osobistego numeru identyfikacyjnego, którym w Polsce powinien być tylko PESEL. Druga pułapka jest również natury czysto biurokratycznej, a sprowadza się do konieczności skrupulatnego wypełnienia danych o miejscu stałego zamieszkania, dokładnie w kolejności wyliczonej w okienku, łącznie z nazwą naszego kraju!

Bez wpisania słowa POLSKA, deklaracja będzie nieważna!

Formularz deklaracji ma kilka pozycji, można więc wypełnić ją wraz z rodziną, znajomymi czy sąsiadami.

Tak więc do czasu uruchomienia internetowej ścieżki przesyłania deklaracji poparcia dla EIO, skazani jesteśmy na technikę głosowania dziś już nieco archaiczną. Mam jednak nadzieję, że będzie ona mimo wszystko skuteczna i efektywna. Rok wydaje się długi, a NSZZ „S” ma duże doświadczenie w organizowaniu tego typu akcji, więc może nie dotknie tej akcji nasza choroba narodowa, jaką jest działanie na ostatnią chwilę… W tym przypadku byłoby to podwójnie niebezpieczne, jako igranie ze zjednoczoną machiną biurokratyczną: unijną i polską.

Eugenia Plucik

Walczą do końca

 

„Każda akcja ratownicza trwa zawsze do końca, do ostatniego żywego lub nieżywego poszkodowanego, wydobytego na powierzchnię” – to przesłanie, będące zarazem „przykazaniem” ratownika górniczego, stawia polskie zastępy w gronie najlepszych i najbardziej poważanych w świecie. Zawsze ich profesjonalizm, odwaga, poświęcenie w walce z żywiołami i upór w ratowaniu każdego ludzkiego życia zyskiwał wielkie uznanie. Jest to bowiem zawód wymagający od człowieka niezwykłego wręcz profesjonalizmu, połączonego ze sprawnością fizyczną i odpornością psychiczną.

Służby ratownictwa górniczego na koniec 2009 r. obejmowały drużyny ratownicze zgrupowane w 42 kopalnianych stacjach oraz dwóch punktach ratownictwa górniczego, odpowiednio wyposażone w sprzęt, urządzenia. Ogółem w kopalniach węgla kamiennego było zatrudnionych 6178 ratowników. Jednak ci profesjonaliści, mimo niezwykłych umiejętności zawodowych, często poddawani są ciężkiej próbie, w której giną ratownicy.

W latach 2000-2009 miało miejsce 129 wypadków górniczych, podczas których akcje ratownicze prowadzono w ekstremalnie trudnych warunkach. Śmierć poniosło 122 górników. W latach 1945-2008 w podziemnych zakładach górniczych zginęło poniosło 107 ratowników. W wypadkach spowodowanych wybuchem gazu zginęło sumarycznie najwięcej, bo 29 ratowników górniczych, z wybuchem pyłu węglowego – 14, a w związku z przebywaniem w atmosferze ze śmiertelnym stężeniem tlenku węgla – sześciu, w atmosferze beztlenowej – pięciu. Największe straty ratownictwo górnicze odnotowało podczas wybuchu pyłu węglowego, który spowodował śmierć 34 górników, w tym dwóch zastępów ratowniczych. Częstą przyczyną śmierci ratowników był udar cieplny. Odnotowano 22 takie przypadki. Uduszenie się z powodu braku zapasu tlenu w aparacie oddechowym było przyczyną śmierci 17 osób.

Tragiczne wypadki w górnictwie, w których giną ludzie, bez względu na ogrom wysiłku jaki wkładają ratownicy aby uratować im życie, zawsze przypominają o wyższości sił natury nad człowiekiem. Górnictwo, to jeden z najbardziej niebezpiecznych zawodów. Co roku w wypadkach pod ziemią ginie co najmniej kilku górników. Lista największych katastrof górniczych w Polsce nie ma końca. 1974 r.- w wyniku wybuchu pyłu węglowego w KWK

„Silesia” w Dziedzicach-Czechowicach zginęło 34 górników. 2000 r.- skały stropowe przysypały 3 pracowników zakładu górniczego „Piekary”. 2002 r.- W kopalni „Jas-Mos” w Jastrzębiu Zdroju wybuch pyłu węglowego zabił 10 osób, dwie ranił. 2006 r.- W kopalni „Halemba” w Rudzie Śląskiej 1030m pod ziemią (gdzie likwidowana była ściana wydobywcza),nastąpił wybuch metanu, który zainicjował eksplozję pyłu węglowego. Śmierć poniosło 23 górników, 8 pracowników kopalni i 15 pracowników firmy MARD. Podobna katastrofa wydarzyła się w 1990, w której zginęło 19 górników a 20 zostało rannych. 2008 r.- W KWK „Borynia” w Jastrzębiu Zdroju, wybuch metanu zabił 6 i ranił 17 górników. 2009 r.- KWK „Wujek-Ruch Śląsk” była miejscem wybuchu metanu, na skutek czego zginęło 20 górników a 36 odniosło poważne obrażenia.

Raport GIG-u, dotyczący stanu zagrożeń naturalnych i technicznych w górnictwie węgla kamiennego w roku 2011 nie był przełomowym w zakresie poprawy bezpieczeństwa. Jak podkreśla prof. dr hab. inż. Józef Dubiński, Naczelny Dyrektor GIG, niestety statystyki nie przynoszą optymistycznych informacji. Z pewnością pozytywnym efektem praz podejmowanych przez kopalnie jest zmniejszenie liczby wypadków ogółem. Niestety, w kategoriach wypadków śmiertelnych i ciężkich sytuacja jest odmienna. Ich liczba wzrosłą w stosunku do roku 2010 – w przypadku wypadków śmiertelnych z 15 do 20, a wypadków ciężkich z 18 na 19. Szczególnie niepokojąca jest wypadkowość wśród pracowników firm obcych, gdzie miały miejsce trzy wypadki śmiertelne cztery ciężkie.

Wszyscy górnicy, czy to ci najwyżsi rangą z dozoru technicznego, czy „czeladnicy” z łopatą w ręku terminujący w trudnym zawodzie, zjeżdżając w podziemia kopalń, zdają sobie sprawę z ryzyka jakie ponoszą.I oddając się w opiekę swej patronki, św. Barbary, chroniącej wszystkich pracujących w niebezpiecznych zawodach wierzą, że liczba zjazdów będzie równa liczbie wyjazdów. Ale ratownicy górniczy stawiają się na posterunku w każdych ekstremalnych sytuacjach, czy to w czasie wielkich powodzi, czy ratując ludzi znajdujących się pod gruzami pawilonu Międzynarodowych Targów Katowickich.

Jakie były początki ratownictwa górniczego?

„Gdy ponad sto lat temu natura upomniała się o swoje zazdrośnie strzeżone podziemne tajemnice, gdy w kopalni Courriere we Francji śmierć poniosło ponad 1200 górników, wśród właścicieli kopalń i władz nadzorujących górnictwo podziemne zaczęły powstawać idee powołania do życia profesjonalnych służb ratowniczych, wyposażonych w nowoczesny sprzęt ratowniczy, w tym w aparaty oddechowe. Tragedia w kopalni Courriere była więc zaczynem powstania pierwszych stacji ratownictwa górniczego. Idea ta, przeniesiona na Górny Śląsk, zaowocowała powołaniem do życia, pierwszej instytucji ratowniczej w tym regionie –

Górnośląskiej Głównej Stacji Ratownictwa Górniczego S.A. w Bytomiu” – to fragment wstępu do monografii poświęconej 100- leciu polskiego ratownictwa górniczego.

Należy podkreślić, że na całym świecie służby o szlachetnej idei niesienia pomocy rozpoznawalne są na podstawie ich znaku szczególnego, czyli godła. Symbolem polskiego ratownictwa górniczego jest Krzyż Maltański. Elementem zasadniczym jest właśnie krzyż maltański o określonych kształtach, noszony na ubiorze zakonnym Joannitów – członków zakonu Kawalerów Maltańskich, którzy nieśli pomoc potrzebującym. Kolor ramion krzyża przyjęto jako czerwony z żółtą obwódką, nawiązując do międzynarodowej organizacji Czerwonego Krzyża. W części centralnej znajduje się tarcza dwudzielna poziomo.W dolnej części tarczy, na zielonym tle umieszczone są stare narzędzia górnicze – kilof i opuczka (w kolorze czarnym) symbolizujące górnictwo. W górnej części, na niebieskim tle, widnieje wizerunek orła górnośląskiego, stanowiący element herbów książąt piastowskich, nadanych m.in. miastu Tarnowskie Góry i Urzędowi Górniczemu powołanemu w tym mieście w 1529 roku przez księcia opolskiego Jana II Dobrego.

Rok 1907 uznano za początek ratownictwa górniczego na ziemiach polskich, kiedy rozpoczęto budowę Górnośląskiej Głównej Stacji Ratowniczej w Bytomiu, przemianowanej później na Centralną Stację Ratownictwa Górniczego. Przez kolejne lata stacja rozwijała swój sprzęt, technikę, a zatrudnieni w niej ludzie podnosili kwalifikacje i umiejętności. W okresie międzywojennym zwiększała się również infrastruktura. W 1911 r. wybudowano Sztolnię Doświadczalną, w 1915 r. – wieżę do ćwiczeń oraz warsztaty zaś w 1929 r. istniała już nowoczesna sala aparatowa, zespół laborantów i pracowni specjalistycznych oraz ratowniczy tabor samochodowy. Była to wówczas największa stacja ratownictwa w świecie.

Również wybuch II wojny światowej nie przerwał jej działalności. Po odzyskaniu niepodległości kładziono coraz większy nacisk na zwiększenie wydobycia „czarnego złota”, co wiązało się ze wzrostem wypadków na kopalniach. Stworzono więc scentralizowany system ratownictwa z mniejszymi oddziałami. Obecnie CSRG SA w Bytomiu podlega pięć Okręgowych Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, Jaworznie, Tychach, Wodzisławiu Śląskim i Zabrzu.

Działalność Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego można podzielić na trzy kategorie: Interwencyjną – w zakresie udzielania pomocy górnikom i kopalniom zagrożonym skutkami zdarzeń związanych z pożarami podziemnymi, wybuchami gazów kopalnianych i pyłu węglowego, wyrzutami gazów i skał, zawałami skał i tąpaniami, gwałtownymi wdarciami wody do wyrobisk górniczych oraz usuwania skutków i przywracania bezpiecznych warunków pracy po zaistnieniu tych zdarzeń; – Prewencyjną, polegającą na zapobieganiu powstawania tych niebezpiecznych zdarzeń, których należy zaliczyć m.in. opracowanie nowych technologii i ekspertyz w zakresie budowy tam pożarowych, izolacji i wzmacniania górotworu oraz bezpośredni udział specjalistów i ratowników zawodowych w pracach prewencyjnych prowadzonych w kopalniach; – Szkoleniową dla kadry kierowniczej kopalni, dozoru ruchu górniczego, osób kierujących akcjami ratowniczymi, członków drużyn ratowniczych z zakresu zwalczania zagrożeń górniczych, prewencji pożarowej, prowadzenia i kierowania akcjami ratowniczymi, „samoratowania się” załogi i wspomagania w ratowaniu środkami wentylacyjnymi, wykorzystania specjalistycznego sprzętu ratowniczego.

Stacja świadczy również wiele usług specjalistycznych i prowadzi współpracę naukowo-techniczną z uczelniami krajowymi oraz zagranicznymi instytucjami zajmującymi się ratownictwem górniczych.

Polscy ratownicy walczyli z żywiołami w krajach ościennych, takich jak Niemcy, Czechosłowacja, Ukraina ale także najdalszych zakątkach świata, w Chinach, Australii, Republice Południowej Afryki, Stanach Zjednoczonych. W Hiszpanii np. polscy specjaliści uczestniczyli w opracowaniu założeń likwidacji pola pożarowego w kopalni „Berga”. Bliższa współpraca z RPA została nawiązana po roku 1990, kiedy to CSRG zaangażowano do likwidacji pożarów podziemnych w tamtejszych kopalniach złota „Libanon” i „Deelkrall” przy wykorzystaniu polskiego gazowego agregatu górniczego.

Górnictwo węgla kamiennego stawia na coraz lepsze technologie techniczne i technologiczne, na wykształconych i sprawdzonych w praktyce górników, na każdym stanowisku pracy.

Przedsiębiorstwa ponoszą coraz większe wydatki na bezpieczeństwo. Mimo to wzrasta liczba wypadków pod ziemią. Pogarszanie się warunków geologiczno-górniczych eksploatacji węgla oraz wzrost wypadkowości stawiają przed ratownictwem górniczym coraz większe wymagania. Stąd też badania prowadzone w ramach projektu „ Kierunki modernizacji funkcjonowania ratownictwa górniczego w branży górnictwa węgla kamiennego, z uwzględnieniem uwarunkowań ekonomicznych i społecznych”. Badania prowadził zespół reprezentujący kilka instytucji. Jego trzon stanowili pracownicy Zakładu Badań Ekonomicznych i Społecznych Głównego Instytutu Górnictwa oraz Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do tej grupy dołączyło kilkunastoosobowe grono specjalistów z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego SA w Bytomiu ze Związku Zawodowego Ratowników Górniczych w Polsce, Wyższego Urzędu Górniczego, Państwowej Inspekcji Pracy i spółek węglowych.

W badaniach uwzględniono problemy społeczne, mogące mieć duży wpływ na modernizację ratownictwa, szczególnie w sytuacji zagrożenia spowodowanego powstaniem luki pokoleniowej w tej grupie zawodowej. Ratownictwo górnicze jest bowiem, najważniejszym ogniwem w całym systemie niesienia pomocy poszkodowanym. Głównym jego elementem jest człowiek: ratownik – specjalista, o unikalnych i ciągle doskonalonych kwalifikacjach.

Projekt obejmował trzy obszary działań:

– społeczny – rozpoznanie uwarunkowań funkcjonowania czynnika ludzkiego w systemie ratownictwa,

– organizacyjno-techniczny – analiza funkcjonowania ratownictwa górniczego przedsiębiorców i jednostki ratownictwa górniczego, jaką jest Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego SA w Bytomiu, w perspektywie rozszerzenia zawodowego ratownictwa górniczego,

– ekonomiczny – określenie całkowitych kosztów funkcjonowania ratownictwa górniczego.

Badaniami społecznymi objęto 486 osób. Zostały one zrealizowane z wykorzystaniem metod ilościowych (sondaż) oraz jakościowych. Metodę ilościową zastosowano w odniesieniu do próby obejmującej ratowników górniczych, mechaników sprzętu górniczego, zastępowych, dyspozytorów ruchu zakładu górniczego oraz kierowników bazy ratowniczej.

W obszarze organizacyjno-technicznym posłużono się techniką analizy zastanych dokumentów źródłowych, pochodzących z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego (raporty, zestawienia, dokumentacje oraz sprawozdania z prac komisji, powołanych przez prezesa WUG, badających przyczyny i okoliczności wypadków) oraz opracowań kopalń, wykonanych na podstawie schematu przygotowanego do sporządzania projektu, określającego czas trwania ważnych czynności podczas prowadzonej akcji ratowniczej.

Podobną techniką posłużono się w badaniach w obszarze ekonomicznym, wykorzystując materiały będące w posiadaniu służb finansowo-księgowych, gospodarki materiałowej, zatrudnienia i bhp kopalń.

Bezpieczeństwo kopalń węgla kamiennego o wysokiej koncentracji wydobycia, dużym wydobyciu i przy małych odległościach obszarów i terenów górniczych, może być w zakresie ich zabezpieczenia ratowniczego gwarantowane tylko przez jednolity, pod względem organizacyjnym, system służb ratownictwa górniczego, obecnie obwiązujący w polskim górnictwie. Ratownicy górniczy, jako najwyżej wykwalifikowani fachowcy służb przedsiębiorcy górniczego i CSRG, są integralną częścią systemu bezpieczeństwa pracy w kopalni, będący zdolni w bezpieczny sposób wykonywać roboty górnicze w warunkach prac profilaktycznych, planowanych akcji ratowniczych i akcji ratowniczych.

Do najważniejszych czynników w procesie dochodzenia do wzorowego działania służb ratowniczych należy zaliczyć: -Stosowanie jednakowych lub bardzo podobnych technologii ratowniczych; -Nowoczesny sprzęt; -Centralne szkolenia, skutkujące jednakowymi systemami nauczania praktycznego i teoretycznego, w tym wiedzy z zakresu umiejętności zachowania się ratowników w warunkach traumatycznych; -Wysoki poziom badań lekarskich, umożliwiający ocenę wydolności organizmu ratownika, wykonującego ciężką pracę w trudnych i ekstremalnych warunkach, w tym i cieplnych, przy uwzględnieniu użytkowania sprzętu ochrony dróg oddechowych; -Zdobywanie wiedzy i doświadczenia praktycznego przez udział w akcjach ratowniczych.

Wyniki przeprowadzonych badań wskazują na kluczową rolę Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w systemie zabezpieczania ratowniczego kopalń. Ten system i jego skuteczność należy optymalizować, doskonaląc system doboru do służby ratowniczej, zwracając szczególną uwagę na kompetencje ratowników, organizację szkoleń teoretycznych i praktycznych, wyposażenie w sprzęt, organizację współpracy jednostki ratowniczej z kopalniami i przedsiębiorstwami, a przez nią optymalizowanie kosztów zabezpieczenia ratowniczego kopalń. Bezpieczeństwo w górnictwie bazuje na starej i prostej maksymie „słabe oderwij, mocne odbuduj”. Jako że branża górnicza znajduje się ciągle na etapie zmian, jednym z warunków pomyślnego ich przebiegu jest wysoki stan bezpieczeństwa i higieny pracy. Ważnym czynnikiem jest więc sprawny, niezawodnie funkcjonujący system zabezpieczania ratowniczego kopalń. W osiągnięciu tego celu może pomóc wykorzystanie wniosków jakie nasuwają się na podstawie przeprowadzonych badań. Są to m.in.: – Starzenie się załóg górniczych i bardzo ograniczone przyjmowanie do pracy nowych pracowników w górnictwie węgla kamiennego powodują, że rekrutacja i uzupełnienie stanu osobowego w ratownictwie górniczym są poważnie zagrożone. -Dostrzegając problemy z zachowaniem minimalnego stanu osobowego w dużych ratowniczych, celowe wydaje się równoczesne stworzenie zawodowych etatowych zastępów ratowniczych na poziomie jednostki ratownictwa. -Oddelegowanie ratowników górniczych od przedsiębiorców do służby w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego SA w Bytomiu po 2013 r. będzie napotykało na realne trudności. -Należy uregulować problem przenoszenia ratowników z etatów w kopalni na etaty w CSRG, z zachowaniem możliwości powrotu do macierzystego zakładu. -Należałoby korzystnie wyrównać płace ratowników zatrudnionych w CSRG z płacami ratowników kopalniach. Reorganizacja ratownictwa górniczego, polegająca na uzawodowieniu tej służby i jej scentralizowaniu, powinna być poprzedzona kierunkowymi i kompleksowymi analizami, których wyniki będą podstawą do opracowania harmonogramu wprowadzenia ewentualnych zmian.

Ważnym czynnikiem poprawy stanu bezpieczeństwa pracy w górnictwie, a tym samym w ratownictwie górniczym, jest funkcjonowanie przy Wyższym Urzędzie Górniczym „Komisji ds. Bezpieczeństwa Pracy w Górnictwie Węgla Kamiennego”. Jednym z jej zadań powinien być szybki transfer do górnictwa osiągnięć naukowych i rozwiązań poprawiających stan bezpieczeństwa i higieny pracy oraz krajowa i międzynarodowa współpraca specjalistów z tego zakresu, zarówno naukowców jak i praktyków znających kopalnie od samego źródła ich powstawania.

Mira Borkiewicz.

(Materiały dotyczące projektu pt. „Kierunki modernizacji funkcjonowania ratownictwa górniczego w branży górnictwa węgla kamiennego, z uwzględnieniem uwarunkowań ekonomicznych i społecznych” zostały zaczerpnięte z książki pt. „Ratownictwo górnice w kopalniach węgla kamiennego” wydanej przez Główny Instytut Górnictwa, Katowice 2011.

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ta witryna jest zarejestrowana pod adresem wpml.org jako witryna rozwojowa. Przełącz się na klucz witryny produkcyjnej na remove this banner.