Brak informacji.
Prognoza zapotrzebowania gospodarki polskiej na węgiel kamienny i brunatny jako surowca dla energetyki w perspektywie 2050 roku.
Dynamika zmian warunków gospodarczych i politycznych a rola górnictwa kamiennego i brunatnego w zaspokajaniu potrzeb energetycznych kraju.
Górnictwo węgla kamiennego i brunatnego, podstawowy dostawca paliw pierwotnych do krajowej gospodarki, zapewnia Polsce jeden z najwyższych w Europie wskaźników bezpieczeństwa energetycznego. W przyszłości jednak udział węgla kamiennego i brunatnego w strukturze zużycia pierwotnych nośników energii zależeć będzie od wielu czynników. Na energetyczny obraz świata wpływa „Rewolucja łupkowa” w Stanach Zjednoczonych i europejska polityka klimatyczna, wprowadzająca ceny uprawnień do emisji CO2 w ramach Europejskiego sytemu ETS. Celem pracy, przygotowanej w Instytucie Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN we współpracy z Akademią Górniczo-Hutniczą im. St. Staszica w Krakowie (Wydział Energetyki i Paliw) oraz Instytutem Studiów Energetycznych Sp. z o.o. na zamówienie GIPH, było nie tylko opracowanie prognozy zapotrzebowania na węgiel jako surowca dla energetyki, ale również określenie roli górnictwa węgla kamiennego i brunatnego w zaspokajaniu potrzeb energetycznych kraju. Naukowcy twierdzą, że rola ta jest podstawowym zagadnieniem wpisującym się w przygotowania rządu do opracowania nowej polityki energetycznej kraju. Podkreślają, że działania wpływające na wzrost bezpieczeństwa energetycznego muszą być podejmowane w istniejących uwarunkowaniach surowcowych. Zadaniem polityków jest stworzenie na forum międzynarodowym takich warunków, które pozwolą na kształtowanie wewnętrznej polityki energetycznej, zmierzającej do zrównoważenia energetycznego, czyli optymalnego rozwoju stabilnych, niedrogich i racjonalnych ekologicznie systemów energii.
Ze względu na ramy czasowe, praca ma charakter analiz scenariuszowych. Ich podstawowym elementem są możliwości podaży poszczególnych nośników energii pierwotnej, z uwzględnieniem rozwoju wydobycia węgla kamiennego i brunatnego. Wzięto pod uwagę możliwy rozwój uwarunkowań, w jakich będzie funkcjonować polski sektor paliwowy – poziom zapotrzebowania na energię finalną, zobowiązania w zakresie ochrony klimatu, wymogi wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych. Oceniono opcje budowy energetyki jądrowej, wykorzystania gazu ziemnego, możliwości budowy systemów wychwytu i składowania ditlenku węgla (CCS).
Do opracowania zastosowano metody modelowania matematycznego. Jest to obecnie powszechnie wykorzystywana metodyka, gdyż jako jedyna pozwala ująć złożoność funkcjonowania systemów paliwowo-energetycznych.
Autorzy przygotowali 16 scenariuszy, których nadrzędnym celem była analiza zapotrzebowania na węgiel kamienny energetyczny i brunatny w gospodarce krajowej przy różnych uwarunkowaniach rozwoju poszczególnych elementów gospodarki i przy zmianie warunków zewnętrznych. Za wyjściowy do dalszych analiz przyjęto scenariusz REF. Zakłada on popyt na energię elektryczną i ciepło na poziomie umiarkowanym, gdzie zapotrzebowanie na energię finalną osiąga w 2050 roku 204 TWh, potencjał podaży węgla uwzględnia potencjał bazy wydobywczej. Zakłada się wzrost cen po 2025 r. o 1,5 proc., w cenach nominalnych, brak rozwoju wydobycia rodzimego gazu z formacji łupkowych, wzrost obowiązkowego wykorzystania odnawialnych źródeł energii (OZE). Ścieżka cenowa uprawnień do emisji CO2 przyjęta została w wariancie niższego wzrostu. Założono brak komercyjnie dostępnych technologii CCS do roku 2030 oraz brak wymuszenia lub zakazu budowy elektrowni jądrowej.
Parametry te zmieniają się oczywiście w kolejnych scenariuszach. Przyjmuje się np. wyższą lub niższą w porównaniu z bazowym wysokość popytu na energię finalną, zakłada się szybszy wzrost cen pozwoleń za emisję CO2, uwzględnia się sytuację, gdy ceny węgla będą rosły w tempie 2,4 proc. rocznie. SCENARIUSZ WYSOKI bada skutki nałożenia na siebie kilku okoliczności – dla referencyjnej podaży węgla modeluje warunki wysokiego popytu na energię, wysokich cen węgla, oraz wysokich cen uprawnień do emisji CO2. Scenariusz STATUS QUO zakłada brak rozwoju górnictwa węgla kamiennego i brunatnego, bada m.in. wpływ obniżonej podaży węgla na sektor elektroenergetyczny. Z kolei scenariusz ZAŁAMANIA, uwzględniający splot niekorzystnych okoliczności dla górnictwa – brak rozwoju, niską podaż węgla przy jego wysokich cenach, niekorzystne warunki zewnętrzne. Mamy dwa scenariusze gazowe, z których pierwszy pozwala zbadać wpływ wzrostu podaży gazu ziemnego na sektor elektroenergetyczny przy obniżeniu cen tego surowca, a drugi zakłada dodatkowo wysokie ceny uprawnień do emisji CO2. Scenariusz JĄDROWY-MIX powtarza warunki scenariusza bazowego przy obligatoryjnym uruchomieniu trzech bloków jądrowych po 1,5 GW każdy w latach 2025, 2030 i 2035, a scenariusz JĄDROWY-MAX dopuszcza do wybudowania po jednym 1,5 GW bloku jądrowym w każdym okresie pięcioletnim począwszy od 2025 roku.
Dwa scenariusze przygotowano pod kątem zastosowania technologii CCS. W pierwszym założono jej dynamiczny rozwój, w wyniku czego technologia osiągnie dojrzałość komercyjną w 2025 roku. Scenariusz sprawdza, czy technologia jest konkurencyjna do innych rozwiązań w warunkach wysokich cen pozwoleń na emisje CO2. W drugim, założono, że rozwój technologii CCS w okresie analizy do 2050 roku nie nastąpi. Daje on odpowiedź na pytanie, jak będzie się rozwijał sektor elektroenergetyczny bez możliwości wdrożenia tej technologii w warunkach wysokich uprawnień do emisji CO2, i jak to wpłynie na zapotrzebowanie na węgiel. Ostatnie dwa scenariusze badają wpływ wykorzystania odnawialnych źródeł energii na sytuację energetyczną.
Wyniki badań scenariuszy powinny zainteresować wszystkich, którzy myślą o przyszłym systemie energetycznym kraju. Pozwalają one na wizualizacje tego sytemu w oparciu o szerokie spektrum zmiennych wprowadzonych do poszczególnych modeli, pomagają dostrzec skalę zagrożeń i możliwości. Naukowcy porównali wyniki badań modelowych pod kątem rozwoju sektora elektroenergetycznego i roli węgla, jaką w nim będzie odgrywać. W pierwszej kolejności omówiono wskaźniki bezpieczeństwa energetycznego w poszczególnych scenariuszach. Potem analizie poddano koszty wytwarzania energii elektrycznej w elektrowniach zawodowych i wielkość emisji oraz omówiono sytuację poszczególnych paliw (węgla kamiennego, brunatnego i gazu oraz technologii odnawialnych i jądrowych).
Niewielka objętość tekstu pozwala jedynie na wybiórcze omówienie tych porównań. Stwierdzono, że najwyższy poziom bezpieczeństwa energetycznego gwarantuje realizacja scenariusza bazowego REF. Najgorszym pod względem wskaźnika bezpieczeństwa jest natomiast scenariusz STATUS QUO, w myśl którego nie przewiduje się żadnych inwestycji w nowe moce wydobywcze w górnictwie węglowym. We wszystkich scenariuszach analizie poddano udział węgla kamiennego i brunatnego w strukturze zużycia pierwotnych nośników energii. W 2020 roku udziały te są praktycznie jednakowe, różnice zaczynają się od 2030 roku, a największa rozbieżność udziału dotyczy 2050 roku. W scenariuszu BEZ-CCS, w którym założono, że w warunkach wysokich cen uprawnień do emisji CO2 rozwój technologii CCS nie nastąpi, udział ten wynosi 28, 5 proc, a w scenariuszu REF-WYSOKI, gdzie wzrost popytu na energię osiąga w 2050 roku poziom 225 TWh, udział węgla kamiennego i brunatnego jest wielkości 73, 7 proc. Przedstawiono też procentowe udziały węgla kamiennego energetycznego w produkcji energii elektrycznej netto w latach 2020, 2030, 2040 i 2050.
W konkluzji autorzy pracy wskazują na konieczność podjęcia inwestycji zapewniających rozwój górnictwa węgla kamiennego i brunatnego dla zapewnienia stabilnych dostaw dla krajowej energetyki. Jednak perspektywa ta nie jest wolna od zagrożeń. Najistotniejszą determinantą jest poziom cen uprawnień do emisji CO2. Wpływają one bezpośrednio na wzrost kosztów wytwarzania energii i wypierają węgiel ze struktury paliwowej. Opłacalną opcją wykorzystania węgla przy wysokich cenach CO2 jest wykorzystanie technologii CCS, której dostępność przyjęto od 2030 roku.
Przy wysokich cenach do emisji CO2 duże znaczenie może mieć prowadzenie dalszych prac nad udokumentowaniem złóż gazu w formacjach łupkowych. W takich warunkach ekonomicznie uzasadniona jest też budowa dwóch bloków elektrowni jądrowej. W tym przypadku decyzje na ten temat powinny być podejmowane w zależności od ustaleń międzynarodowej polityki klimatycznej. Autorzy pracy zwrócili jednak uwagę na fakt, że bardzo mało prawdopodobne jest, by Polska do 2050 roku weszła w posiadanie technologii pozwalającej na samodzielną produkcję paliwa jądrowego. Będzie ono musiało być importowane lub przygotowywane przez zagraniczne firmy z rodzimego uranu.
Analiza potwierdza kluczową rolę krajowego sektora węglowego jako dostawcy paliw pierwotnych. Autorzy podkreślają, że rosnący popyt na energię elektryczną w Polsce, która w przeliczeniu na jednego mieszkańca wciąż należy do państw o jednym z najniższych poziomów zużycia energii elektrycznej w Europie, wpływać będzie na utrzymanie, a nawet wzrost zapotrzebowania na węgiel. Dlatego działania ukierunkowane na ograniczenie roli węgla w energetyce stawiają na szali bezpieczeństwo energetyczne kraju.
Iwona Kolasińska
Przedmiotowe opracowanie pt. ,,PROGNOZA ZAPOTRZEBOWANIA GOSPODARKI POLSKIEJ NA WĘGIEL KAMIENNY I BRUNATNY JAKO SUROWCA DLA ENERGETYKI W PERSPEKTYWIE 2050 ROKU” jest do ściągnięcia z poniższego linku.
Górnictwo nie jest czarnym, wypadkowym punktem na mapie gospodarki narodowej
Zielone światło dla bezpieczeństwa pracy w górnictwie świeci jakby jaśniej w ostatnich latach. I to w kryzysie światowym, który rykoszetem trafia także w polskie firmy. Przemysł wydobywczy, mimo różnorodnych problemów, obrał kurs na poprawę warunków pracy. O tym, że nie są to tylko deklaracje świadczą analizy niebezpiecznych zdarzeń prowadzone w Wyższym Urzędzie Górniczym. Już czwarty rok z rzędu maleje w górnictwie liczba wypadków ogółem. I tak, w roku ubiegłym było ich o 7,5 proc. mniej. A liczba ciężkich urazów zmniejszyła się o 40 proc. w porównaniu do 2011 roku i była aż trzy razy mniejsza niż w 2009 roku.
Dobry trend utrzymuje się w 2013 roku i miejmy nadzieję, że nie złamią go ostatnie tygodnie roku. Jak informuje rzecznik, doradca prezesa WUG, Jolanta Talarczyk, w bieżącym roku wypadkowość ogólna i ciężka we wszystkich największych firmach górniczych wykazuje tendencję malejącą. Górnictwo nie jest czarnym, wypadkowym punktem na mapie gospodarki narodowej. W tym bowiem roku liczba wypadków w kopalniach węgla kamiennego zmniejszyła się o prawie 15 proc. I – co ważne – spadek odnotowały wszystkie spółki węglowe, zaś największy postęp odnotowały kop. Bogdanka i Południowy Koncern Węglowy, gdzie wypadków było prawie że o jedną trzecią mniej.
Wypadków coraz mniej, ale…
Sukcesów nie ma, niestety, w przeciwdziałaniu największym górniczym tragediom. Spadkowa tendencja nie dotyczy wypadkowości śmiertelnej, która od lat utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Mimo tego górnictwo na tle całej gospodarki narodowej nie wypada blado. Wbrew obiegowym opiniom nie jest branżą, w której najczęściej traci się życie. Wymowne są dane zaprezentowane podczas wyjazdowego posiedzenia Rady Ochrony Pracy w Lubinie (30 września – 1 października br.), którego głównym tematem była prewencja wypadkowa prowadzona przez WUG we współpracy z ZUS-em i Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W polskim górnictwie podziemnym, które zatrudnia ponad 120 tys. osób, odnotowano w ub. roku blisko 2700 wypadków przy pracy. To znacznie mniej niż w przetwórstwie ( ponad 30 tys. poszkodowanych), handlu ( ponad 11 tys. poszkodowanych w wypadkach), a także budownictwie (z ponad 8 tys.) i transporcie (z ponad 6 tys. poszkodowanych). Natomiast śmiertelnych wypadków w ub. roku najwięcej było w budownictwie, bo 82, a także w przetwórstwie i transporcie (po 60) i energetyce (36). Górnictwo, z 26 śmiertelnymi ofiarami, w tym 22 w górnictwie węgla kamiennego, zamykało to zestawienie – jak podano, przytaczając dane GUS – z takim samym wynikiem jak rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo. W tym roku śmierć podczas górniczej pracy poniosło 18 osób, w tym 13 w kopalniach węgla kamiennego.
Prezes WUG, Piotr Litwa, jeszcze przed rozpoczęciem obrad zdecydowanie zaznaczył, iż w polskim górnictwie ciągle jeszcze odległy jest wyznaczony przez Urząd dalekosiężny cel zerowej wypadkowości w odniesieniu do wypadków śmiertelnych i ciężkich. A o tym, że jest to cel realny przekonują wyniki programów bezpieczeństwa w innych krajach, jak chociażby w Niemczech.
Prezes dodał, iż do końca roku WUG zamierza wypracować nowy, standardowy sposób liczenia nakładów na bezpieczeństwo pracy oraz kosztów wypadków przy pracy, który można będzie zastosować we wszystkich górniczych zakładach. To zaś, jak podkreślił, będzie kolejnym krokiem w zmianie podejścia do niebezpiecznych zdarzeń w górnictwie.
Wymóg najwyższych standardów
– Staramy się – mówił prezes Piotr Litwa – różnymi metodami zmienić sposób podejścia do bezpieczeństwa pracy w górnictwie. Na tle innych branż gospodarki narodowej przemysł wydobywczy pod względem wypadkowości wygląda dobrze, ale nie można się pocieszać, że gdzie indziej jest gorzej. Górnictwo wymaga najwyższych standardów bezpieczeństwa, ponieważ takiej kumulacji zagrożeń naturalnych i technicznych nie spotka się w innych sektorach gospodarki. Rozszerzyliśmy w ostatnich latach sposoby oddziaływania na przedsiębiorców i załogi górnicze. Wyznaczamy rejony szczególnego nadzoru pod ziemią i na powierzchni, które z uwagi na relatywnie większe zagrożenia niż gdzie indziej są częściej przez naszych inspektorów kontrolowane. Bezwzględnie zatrzymujemy niebezpiecznie prowadzone roboty lub szwankujące maszyny. Instrumenty sanacyjne obudowaliśmy metodami miękkiego oddziaływania na mentalność górniczą, czyli seminariami, szkoleniami, konkursami, filmami, broszurami, ulotkami. Do promocji dobrych praktyk wykorzystujemy narzędzia internetowe. Prowadzimy także telefon górniczego zaufania, który jest instrumentem natychmiastowej interwencji w niebezpiecznych sytuacjach, które się zdarzają w zakładach.
Podczas wspomnianych obrad ROP nie sposób było nie zauważyć, iż głównymi przyczynami najcięższych górniczych wypadków – o czym WUG często przypomina – są: oberwanie się skał ze stropu i ociosów, tąpnięcie, zawał, nieprzestrzeganie technologii prowadzenia robót, wykonywanie prac przy przenośnikach taśmowych przy braku zabezpieczenia stanu wyłączenia lub będących w ruchu, przebywanie pracowników w wyrobiskach podczas prowadzenia transportu, niewłaściwa organizacja pracy przy remontach, montażu maszyn, urządzeń i instalacji, przebywanie w zasięgu pracy maszyn i urządzeń, porażenie prądem, czy wykonywanie prac na wysokości przy braku zabezpieczeń.
Owocna współpraca
W prowadzeniu prewencji wypadkowej – jak szeroko informuje wspomniana już rzecznik Jolanta Talarczyk – WUG korzysta ze wsparcia zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W ramach tej dwustronnej współpracy przygotowywane są i wydawane różnego rodzaju materiały szkoleniowe, w tym broszury, ulotki, filmy, ukazujące zagrożenia występujące w górnictwie. WUG przeprowadził łącznie kilkadziesiąt szkoleń, w których uczestniczyło kilkuset pracowników górniczych zakładów. Materiały informacyjne są bezpośrednio rozprowadzane wśród załóg górniczych. Dodać trzeba, iż są one dostępne również na kanale WUG-owskim na You Tube.
Prewencyjną, kontrolną i nadzorczą działalność WUG już od kilku lat wspiera NFOŚiGW. Dzięki tej współpracy nadzór górniczy został doposażony w sprzęt służący do monitorowania eksploatacji kopalin. Zakupiono 11 licencji oprogramowania wspomagającego funkcjonowania urządzeń GPS oraz 66 przyrządów kontrolno-pomiarowych. Możliwości oddziaływania na górnicze załogi od dawna wzbogacana jest również poprzez działającą przy WUG Fundację Bezpieczne Górnictwo im. Wacława Cybulskiego. Urząd, wspólnie z Fundacją, prowadzi kilka konkursów, nagradzając m.in. najbezpieczniejsze pracujące oddziały wydobywcze oraz dzielnych górników.
Warto w tym miejscu przypomnieć, iż liderami bezpiecznej pracy w górnictwie w roku ubiegłym były załogi trzech zakładów należących do Kompanii Węglowej. Ten zaszczytny tytuł – werdyktem Wielkiej Kapituły Konkursu Bezpieczna Kopalnia – w rankingu górnictwa węgla kamiennego – przyznano kop. Jankowice (I miejsce) oraz kop. Brzeszcze (II miejsce) i kop. Piast (III miejsce).
W Wyższym Urzędzie Górniczym nie mają złudzeń, iż wraz ze schodzeniem z wydobyciem coraz głębiej zagrożeń nie będzie ubywać. Geologia każe sprostać coraz większym i trudniejszym wyzwaniom. Dlatego tak wiele uwagi poświęca się wprowadzaniu nowych metod w zwalczaniu i zapobieganiu zagrożeniom oraz intensyfikując współpracę m.in. z Głównym Instytutem Górnictwa, działającą przy Urzędzie Fundacją Bezpieczne Górnictwo, ZUS-em, Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska, Komitetem Organizacyjnym Szkoły Eksploatacji Podziemnej, SITG itd. Dobre praktyki w górnictwie są coraz skuteczniej nagłaśniane w mediach. To wszystko już przynosi widoczne efekty. Prezes Litwa ma prawo przyznać, iż polskie górnictwo rzeczywiście nie jest czarnym punktem na mapie gospodarki narodowej. Niestety, choć fakty są wymowne, to obiegowe stereotypy utrwalone w opinii publicznej trzeba będzie zmieniać jeszcze przez wiele, wiele lat.
Oprac.: Jerzy Miemiec
Nowy gorący temat
Nowy gorący temat- ubóstwo energetyczne – to stwierdzenie stało się hasłem przewodnim wielu prezentacji naukowych, w kraju i za granicą, dra. hab. inż. Leszka Jurdziaka, prof. nadzw. Politechniki Wrocławskiej adiunkta Wydziału Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii Instytutu Górnictwa.
-Ubóstwo energetyczne będzie rozumiane wąsko, jako brak środków na zakup ilości energii zaspokajającej podstawowe potrzeby gospodarstwa domowego w zakresie niezbędnym do jego normalnego funkcjonowania – wyjaśnia prof. Jurdziak.- Za gospodarstwo ubogie energetycznie uznajemy te, które na zakup energii elektrycznej, gazu oraz innych paliw wydają więcej niż 10% swojego rozporządzalnego dochodu. Granica ta nie powinna być względna. Z uwagi na zróżnicowanie potrzeb energetycznych, które w dużej mierze zależą od wielkości i efektywności cieplnej mieszkania oraz osób je zamieszkujących, trudno podać jedną bezwzględną wartość. Tym razem tematykę tę wywołała polityka Unii Europejskiej walki z „globalnym ociepleniem”, której efektem jest: wzrost cen nośników energii; zastąpienie taniego węgla drogim gazem; kłopoty z bilansowaniem podaży i popytu energii elektrycznej. Konsekwencje polityki UE dotkną przede wszystkim ubogie gospodarstwa w wymiarze bezwzględnym a te zlokalizowane są pośród nowych członków Unii. Analiza wydatków na energię w gospodarstwach domowych w Polsce pokazuje, że już teraz kwalifikują się one do grupy ubogich energetycznie. Wszelkie działania UE wpływające na poziom cen i podatków na całym obszarze powinny być analizowane pod kątem skutków jakie one powodują w różnych grupach społecznych i regionach. Według skali tych skutków powinny być projektowane transfery socjalne z budżetu UE rekompensujące negatywne oddziaływanie wspólnotowej polityki lub dane działania powinny być zaniechane, jeśli skala negatywnych efektów jest zbyt duża, a korzyści są niewielkie, albo budzą wątpliwości. Do sfery decyzji wspólnotowych mających istotny negatywny wpływ na poziom wydatków najuboższych rodzin zaliczyć można walkę z „globalnym ociepleniem”. Już obecnie gospodarstwa w Polsce wydają 12,2% swoich dochodów na nośniki energii, a udział ten może wzrosnąć do 18,7% w 2020 roku. Wydatkowanie blisko 20% dochodów na nośniki energii to bardziej „cywilizacyjna zapaść” niż „cywilizacyjny skok”. Tanie nośniki energii są na wyciągnięcie ręki, a godzimy się na ich bezsensowne opodatkowanie lub zastąpienie drogimi nośnikami z importu. Ogromne wyrzeczenia, które nas czekają może miałyby sens, gdybyśmy rzeczywiście ratowali świat. Niestety, będą one poniesione na próżno, bowiem Unia Europejska i świat celów ekologicznych w postaci ochłodzenia klimatu nie osiągną.
Na sympozjum World Energy Council w Paryżu, w listopadzie 2012 roku prof. Leszek Jurdziak podkreślał, że ubóstwo energetyczne powoduje polityka klimatyczna Unii Europejskiej (zielone certyfikaty plus wykup pozwoleń na CO2), a sprawę wspomagania osób ubogich energetycznie pozostawiono lokalnym rządom. Trzeba się domagać, by za globalną polityką szły globalne programy pomocowe. Desperackie samospalenia Bułgarów w proteście przeciwko rosnącym cenom energii to efekt bezsilności. Rząd w Bułgarii, ale w Polsce również, nie ma środków na transfery socjalne dla ubogich energetycznie. Rząd nie jest jednak bezpośrednio odpowiedzialny za wzrost cen, bo to dyrektywy unijne wymuszają ich wzrost. Cena hurtowa jest w miarę niska (w 2012 r. 200zl/MWh, a obecnie nawet 160 zł/MWh), ale po dodaniu innych składników, w tym oprócz opłaty za przesył również certyfikatów i rządowej akcyzy (jednej z najwyższych w UE) i podatku VAT, klient końcowy płaci ponad 500zł/MWh. A najbiedniejszych na to po prostu nie stać. Roczne tempo wzrostu cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych od 2005r. (czyli wejścia do UE) wynosiło ponad 5% na rok. Podobne tempo wzrostu miały ceny energii dla przedsiębiorstw. Obie ceny różnią się mniej więcej o 0.035 eurocenta za 1kWh (ponad 140zł/MWh). Roczne tempo wzrostu cen gazu od 2005 r. osiągnęło najwyższy poziom ze wszystkich nośników energii, bo aż 12,3%. Realny dochód rozporządzalny gospodarstw domowych w tym okresie wzrastał w tempie zaledwie 4.3%, a w ostatnich dwóch latach (w 2011 i 2012 r.) nastąpiły wręcz jego spadki (o 1.4% i 0.1% odpowiednio).
Jak twierdzą eksperci Krajowej Izby Gospodarczej, energia elektryczna poza tym, że musi być dostępna, to nie może być niezasadnie droga. Bezpieczeństwo i stabilność wewnętrzna państwa bierze swój początek ze stabilnej gospodarki. Nie wolno jej burzyć niezasadną w kosztach i skutkach społecznych eskalacją kosztów z polityki klimatycznej, bez rozstrzygnięć w skali globalnej. Krajowa Izba Gospodarcza z początkiem 2012 roku na podstawie zleconego opracowania, wykonanego przez firmę EnergSys w Warszawie, udostępniając opracowanie i pracę ekspertów wezwała rząd do odrzucenia tzw. propozycji UE „Energy Roadmap 2050”.
W liście skierowanym do rządu, stwierdzono m.in., że oszacowane koszty i skutki wprowadzenia powodowałyby istotne pomniejszenie PKB, utratę rentowności wielu branż gospodarki (hutnictwo, chemia, papier, AGD, …), z zagrożeniem ich wyprowadzenia z Polski, a stąd utratę kilkuset tysięcy miejsc pracy. Wyniki analiz zawarte w dokumentach unijnych pokazują, że negatywne skutki z jego wprowadzenia dotyczyć mogą nie tylko Polski, ale całej UE. Polityka klimatyczno-energetyczna w proponowanej formie prowadzi do spowolnienia gospodarczego w UE, co pokazują wyniki zaprezentowanych dotychczas analiz przez Komisję Europejską. Wszystkie scenariusze przedstawione w Energy Roadmap 2050 prowadzą też do wzrostu udziału kosztów energetycznych w PKB – z 10,5% w 2005 roku do 14-15%, wzrostu cen energii elektrycznej o 50% w porównaniu do roku 2005 i podobny wzrost kosztów energii w budżetach domowych, bo z ok. 10% do 15-16% licząc z kosztami paliw do celów transportu. Oznacza to wzrost ubóstwa energetycznego w całej UE, szczególnie duży w krajach najbardziej wrażliwych takich jak Polska. Polska złożyła w osamotnieniu sprzeciw z nadzieją, że spowoduje to zasadniczą debatę w strukturach UE i korektę polityki klimatyczno – energetycznej UE na lata do 2050 roku, tak się jednak niestety nie dzieje. KE prowadzi aktywne działania na rzecz zwiększenia cen uprawnień do emisji w formie tzw. backloadingu. co więcej pojawiają się sygnały o prowadzonych pracach zmierzających do wprowadzenia „filozofii Energy Roadmap 2050” inną drogą z zachowaniem jej założeń. W liście podkreślono, że rząd Polski dotychczas zdecydowanie przeciwstawiał się planom dalszej, jednostronnej redukcji emisji gazów cieplarnianych przez UE. Coraz więcej środowisk gospodarczych i politycznych dostrzega ogromne koszty i skutki społeczne jakie są związane z unijną polityką klimatyczną. Ta zmiana widoczna jest także w ostatnich głosowaniach w Parlamencie Europejskim. Coraz większa grupa europosłów odrzuca propozycje KE, niestety z wyjątkiem części przedstawicieli Polski. W tym kontekście prowadzenie prace nad przygotowaniem Narodowego Programu Gospodarki Niskoemisyjnej prowokuje do wielu pytań i budzi wątpliwości. Program ten, realizowany od 2011 roku, zarówno nazwą, jak i dążeniem do redukcji emisji gazów cieplarnianych nawiązuje bowiem do niekorzystnych dla naszej gospodarki koncepcji i założeń programu unijnego. Co więcej nie określa na ile jest tożsamy lub na ile odbiega od założeń, zawetowanej przez Polskę propozycji Energy Roadmap 2050. Rodzi wręcz domniemanie, że jest próbą wprowadzenia odrzuconych przez Polskę jej założeń. Prowadzone konsultacje społeczne programu odbierane są jako przygotowania tych zamiarów z woli MG i mają być podstawą do jego przyjęcia.
Stąd rodzi się potrzeba wyjaśnienia jak się mają założenia polskiego Programu Gospodarki Niskoemisyjnej do założeń ERM 2050. Jakie są wzajemne relacje założeń gospodarki niskoemisyjnej i konkurencyjnej? Jakie zbiory działań istotnych dla gospodarki miały by być preferowane dla realizacji wyznaczonych /jeśli są określone/ celów. Czy jest zasadnym prowadzenie prac odrębnie przez Polskę przed odsłonięciem założeń unijnego programu tożsamego z nazwy i czy nie osłabi to naszych szans na jego współtworzenie z ubezpieczeniem naszych – gospodarczych interesów. Realizację programu rząd uzasadnia stwierdzeniem, że dobrze przygotowana strategia transformacji w kierunku niskoemisyjnym może stanowić bardzo silny impuls rozwojowy zarówno dla Polski, jak i całej Unii Europejskiej. Stwierdzenie to powiela opinie środowisk lobbujących na rzecz polityki klimatycznej, a przy tym odbiega nie tylko od większości opracowań krajowych, ale też od ocen skutków i kosztów zawartych w oficjalnych dokumentach KE, pokazujących negatywny wpływ polityki klimatycznej dla całej unii na PKB a z nich skutki społeczne. Obawy i wątpliwości KIG wobec prowadzonych prac nad Programem Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej są w sytuacji gdy podobny program unijny nie został otwarty i przyjęty, gdy jego cele nie są obowiązujące, gdy Polska stara się nie dopuścić do zaostrzenia celów polityki klimatycznej, gdy toczą się batalie wokół tzw. backloadingu. Prowadzenie prac nad programem rozwoju gospodarki niskoemisyjnej (zdekarbonizowanej) może osłabiać stanowisko Polski w rozmowach na ten temat na forum unijnym. W programie tym bowiem w sposób bezpośredni podkreśla się potrzebę przestawienia gospodarki na gospodarkę niskoemisyjną, co w połączeniu z przywołaniem zagadnienia zmian klimatu oznacza jednoznacznie gospodarkę zdekarbonizowaną.
Niepokój budzi też fakt, że w opisie celów i zamierzeń programu odwołuje się wyłącznie do opracowań wykonanych przez międzynarodowe instytucje lub zagraniczne firmy konsultingowe (Bank Światowy, Międzynarodowa Agencja Energetyczna, McKinsey& Company). Brak przywołania opracowań krajowych budzi obawy, że Program będzie tworzony w oparciu o wzorce i koncepcje, które nie uwzględniają w wystarczającym stopniu uwarunkowań i interesów krajowych. Krajowa Izba Gospodarcza wzywa do zmiany tego podejścia–do starannego ważenia kosztów i korzyści potencjalnego wdrożenia propozycji unijnych, do jasnego artykułowania interesów polskiej gospodarki, do otwartego wskazywania niedostatków i słabości koncepcji unijnych oraz wypracowania propozycji alternatywnych. Nawołuje do wyjątkowej rozwagi w podejmowaniu politycznych deklaracji w sprawach nowych zobowiązań klimatycznych. Kierując się takimi zasadami KIG, po negatywnej ocenie skutków propozycji KE, opracował propozycje modyfikacji unijnej polityki energetyczno-klimatycznej. Propozycje te oparte są na gruntownej analizie dotychczasowych działań, w tym także roli poszczególnych instrumentów polityki klimatycznej. Dla odróżnienia od koncepcji gospodarki niskoemisyjnej, oznaczającej de facto dekarbonizację gospodarki, koncepcję KIG można nazwać koncepcją rozwoju GOSPODARKI KONKURENCYJNEJ, MNIEJ EMISYJNEJ.
Proponowane przez KIG zmiany w polityce unijnej zmierzają do eliminacji elementów generujących największe koszty dla gospodarki w Polsce i wielu krajach UE, w tym zawieszenia systemu EU ETS oraz wzmocnienia elementów dających korzyści dla rozwoju gospodarczego, miejsc pracy, poziomu życia mieszkańców i ograniczenia negatywnych skutków dla zdrowia i środowiska.
Podstawowe założenia takiego podejścia są następujące: -redukcje emisji gazów cieplarnianych na poziomie globalnym; -efektywna ochrona zdrowia i środowiska; -bezpieczeństwo energetyczne i akceptowalny poziom cen energii; -sprawnie działający rynek energii i bezpieczeństwo obrotu gospodarczego; -rozwój energetyki zintegrowany z rozwojem gospodarczym.
Jak podkreśla prof. Jurdziak, rozwój energetyki powinien być zintegrowany z rozwojem gospodarczym. Większość rozwiniętych gospodarczo krajów prowadzi politykę energetyczną, którą można określić mianem zintegrowanej. Jej istotą jest preferowanie takich kierunków rozwoju, który jest związany z maksymalnym wykorzystaniem zasobów i potencjału gospodarczego danego kraju. Kraje te dążą do tego by łańcuchy wartości dodanej przy produkcji energii zamykały się w możliwie dużym stopniu w ramach danego kraju. Przykładem jest rozwój energetyki i przemysłu jądrowego we Francji, rozwój energetyki i przemysłu urządzeń energetyki odnawialnej, ale też wykorzystania węgla brunatnego w Niemczech, rozwój energetyki gazowej po rewolucji łupkowej w USA, czy istotny rozwój energetyki węglowej w Chinach, z ważącym jej udziałem w tzw. energy mix w oparciu o posiadane zasoby. Również Polska powinna dążyć do tego by rozwijać energetykę w oparciu o zasoby, potencjał przemysłowy i kompetencje dostępne przede wszystkim w kraju. Realizacja polityki opartej o wymienione zasady wymagać będzie modyfikacji unijnej polityki klimatycznej. W oparciu o wykonane analizy proponujemy głębokie zmiany tej polityki począwszy od zmiany jej głównych celów. KIG proponuje zastąpić obowiązujące dziś cele polityki unijnej poprzez priorytetowe traktowanie działań dla podwyższenia efektywności energetycznej gospodarki z dążeniem, aby zmniejszyć koszty zewnętrzne użytkowania energii o 50%, zmniejszenie zależności od importu węglowodorów z krajów niestabilnych politycznie o 50% oraz zwiększenie skuteczności działań dla możliwości pozyskania innowacyjnych technologii, maszyn i urządzeń przede wszystkim z obszaru UE. Dotychczasowe cele nie dawały gwarancji uzyskania korzyści. Redukcja CO2 jedynie w UE, bez porozumień w skali świata, nie daje gwarancji zmniejszenia zagrożenia zmian klimatu, co więcej per saldo może nawet zwiększać emisje globalne. Poprawa efektywności energetycznej, a także rozwój OZE w oderwaniu od zasad efektywności ekonomicznej, powodować mogą nadmierny wzrost kosztów energetycznych, jak również szereg innych negatywnych skutków, jak np. obserwowane obecnie zaburzenie rynku energii przez rozwój nieefektywnego dotowania segmentu OZE.
Zdaniem KIG nowe cele są lepiej powiązane z korzyściami: niosą poprawę jakości życia i redukcję strat społecznych, gwarancję bezpieczeństwa i stabilności dostaw energii, a także mają pozytywny wpływ na PKB i miejsca pracy. Koszty gospodarcze i społeczne realizacji zmian polityki będą przy tym znacznie niższe od kosztów polityki klimatycznej, a korzyści bardziej równomiernie rozłożone pomiędzy wszystkie kraje UE. Interesem gospodarki jest, aby wspierać wszelkie możliwe do realizacji przedsięwzięcia związane z ochroną środowiska, w tym szeroko rozumianej innowacyjnej działalności gospodarczej. Zapewniając stabilną i długookresową politykę w tej materii Polska może uzyskać znaczące efekty w ograniczeniu emisji, bez kosztów z tzw. polityki klimatycznej. Logika ochrony środowiska nie jest kontestowana, w odróżnieniu od prób narzucania co rusz realizacji kosztownej filozofii „romantyzmu klimatycznego”. KIG protestuje przeciwko grożącym zwiększeniom obciążeń działalności podmiotów gospodarczych w Polsce kosztami ze skutków prowadzonej polityki klimatyczno-energetycznej UE. KIG wzywa rząd do uruchomienia w strukturach UE procedur rozliczenia z wykonania zobowiązań wynikających z tzw. pakietu 3x 20 przez poszczególne kraje wspólnoty i weryfikacji nieskutecznych mechanizmów wsparcia produkcji z OZE oraz odrzucenia tzw. technologii wychwytywania, transportu i geologicznego magazynowania dwutlenku węgla. KIG wzywa do otwartej polityki informacyjnej co do rzeczywistych kosztów i efektów jakie niesie wsparcie OZE, z uświadomieniem obywateli ich udziału w kosztach prowadzonej polityki klimatyczno energetycznej. KIG wzywa rząd do rychłego opracowania polityki – doktryny polityki energetycznej państwa, aby spełniając konstytucyjną powinność, dostosować ją do rzeczywistego stanu rzeczy / strategia z 2009 roku odbiega znacząco od obecnego stanu rzeczy wskutek wymuszeń UE i radykalnych zmian w otoczeniu zewnętrznym Polski i UE/. KIG uważa, że zmiana gospodarki UE w stronę gospodarki niskoemisyjnej do roku 2030 i dalej do roku 2050 muszą nastąpić. Powinny jednak być realizowane z dokładnym oszacowaniem skutków w skali poszczególnych państw wspólnoty, z poszanowaniem ich prawa do stanowienia ich własnego „energy mix”, bez sankcji za wybory strategii rozwoju społeczno-gospodarczego i bezpieczeństwa energetycznego, wynikające z uwarunkowań posiadanych zasobów naturalnych, które pozwolą na utrzymanie konkurencyjności ich gospodarek na światowym rynku.
Przemodelowanie systemu edukacji i postawienie na kreatywność, badania, pomysły i rozwiązywanie problemów winno stać się działaniem priorytetowym w najbliższych latach, także w obszarze polityki klimatyczno – energetycznej. w przeciwnym przypadku nie mamy szansy na absorpcję środków UE w najbliższej perspektywie budżetowej, a Polska będzie skazana na kupowanie i używanie obcych technologii. KIG konkluduje: „Tania energia to podstawa szybkiego rozwoju każdej gospodarki, musimy zatem naśladować najlepszych i nadal zwiększać starania obszarze niezależności energetycznej. Nie możemy tu jednak polegać wyłącznie na Komisji Europejskiej – sami musimy rozwijać technologie adekwatne do zasobów naszego kraju. Dlatego ważny jest szybki rozwój energetyki atomowej i gazu łupkowego, z równoczesną wymianą węglowych bloków energetycznych na bloki o najwyższej możliwej sprawności. Należy odejść od utopijnej wizji, że w najbliższych kilku dekadach odnawialne źródła energii mogą zastąpić energetykę konwencjonalną. OZE są ważnym uzupełnieniem systemu energetycznego, ale stabilność dostaw powinna być oparta na źródłach konwencjonalnych z rozsądnym ekonomicznie wykorzystaniem różnych paliw i opcji technologicznych. Z powyższych względów Krajowa Izba Gospodarcza popiera dotychczasowe działania rządu w rozmowach z Unią Europejską na temat ochrony klimatu. Nie oznacza to jednak, że pozyskiwanie energii z węgla, gazu i atomu musi istotnie szkodzić środowisku naturalnemu. Cały czas są rozwijane technologie czystszego spalania paliw kopalnych i utylizacji odpadów z wykorzystaniem energii w nich zawartej. Polska od wielu lat aktywnie walczy z emisją pyłów i CO2, co pokazuje, że kompromis między tanią energią a ochroną środowiska jest możliwy. Gospodarka, a w konsekwencji społeczeństwo nie mogą być karane kosztami oderwanej od rzeczywistości polityki klimatyczno – energetycznej Unii Europejskiej! Jeśli bowiem stan rzeczy elektroenergetyki w Polsce wyznacza polityka energetyczna państwa to bez wątpienia kreuje go polityka klimatyczno – energetyczna UE- tę zaś winna determinować sytuacja gospodarcza Europy”.
Mira Borkiewicz
Przedmiotowe opracowanie pt. ,,PROGNOZA ZAPOTRZEBOWANIA GOSPODARKI POLSKIEJ NA WĘGIEL KAMIENNY I BRUNATNY JAKO SUROWCA DLA ENERGETYKI W PERSPEKTYWIE 2050 ROKU” jest do ściągnięcia z poniższego linku.