Brak informacji.
Kompania Węglowa S.A.
Z własną strategią
Rozmowa z dr. Maksymilianem Klankiem
Prezesem Zarządu
Kompanii Węglowej S.A.
-„Węgiel z internetu”, „Prawdziwy węgiel do wirtualnego koszyka” – to tylko niektóre z prasowych tytułów obwieszczających uruchomienie przez Kompanię od 2 stycznia br. internetowego sklepu węglowego. Jakie zatem są oczekiwania Pana Prezesa związane z wdrożeniem tego na wskroś nowoczesnego elementu strategii handlowej Spółki?
– Węgiel jest towarem jak każdy inny. I jego użytkownik – by go nabyć- nie musi być skazany na pośrednictwo. Chcemy to robić my, w różnej formie, najbardziej dla odbiorcy dogodnej. Kupując węgiel przez internet nasz klient będzie miał gwarancję, że jego wartość energetyczna jest zgodna z rzeczywistością, zgodna ze złożonym przez niego zamówieniem.
Uruchomienie internetowego sklepu węglowego oznacza zatem zbliżenie do klienta, naszego handlowego partnera. To jedna z tych naszych propozycji, która z ożywieniem i bardzo ciepło przyjmowana jest przez firmy i instytucje z nami współpracujące, czyli nasze otoczenie.Ta innowacja, to nasza świadoma działalność. Wiemy bowiem, iż chcąc utrzymać sprzedaż naszego produktu na określonym poziomie, nigdy nie może się to odbywać kosztem klienta. Chcemy by go kupował możliwie tanio, znając wszystkie możliwości jak najbardziej uniwersalnego nabycia również i takiego towaru, jakim jest właśnie węgiel.
– Zapewne nie będzie stwierdzeniem na wyrost uznanie, iż uruchomienie sprzedaży węgla przez internet stało się w branży górniczej handlowym hitem. Tym bardziej mniej wtajemniczonych w handlowych zawiłościach musi dziwić odmówienie sprzedaży węgla jednej ze śląskich firm – Oltransowi. UOKiK oskarżył Kompanię o naruszenie zasad konkurencji…
– Nie chcę komentować tej decyzji. Trzeba poczekać na jej rozstrzygnięcie. Pragnę natomiast z całą odpowiedzialnością stwierdzić, iż Kompania w żadnym wypadku – byłoby to przecież bezsensowne – nie odmawia zakupu swego węgla. Nie może się to jednak odbywać na tej zasadzie, że jeden odbiorca, który nie jest użytkownikiem, a jedynie dalszym dystrybutorem tego węgla, zalega nam ze spłatą 6 mln zł i zgłasza się – jakby nic się nie stało – po zakup węgla, nie regulując wcześniej swoich wobec nas – na znacznym przecież poziomie finansowym – zobowiązań.
Przez wiele lat górnictwo bardzo mocno obciążało budżet państwa, w praktyce – żyło na długach, a ci, którzy zajmowali się handlem węglem, takich problemów nie mieli. Pytam się zatem, czy porządkowanie tych zaszłości, w imieniu producenta, w imieniu całej społeczności zatrudnionej w tak dużej firmie jak Kompania – komu ma sprzyjać? Czy jest właściwym rozwiązaniem taka praktyka, że ktoś kupując towar, zarabia na nim dalej, a producent, z konieczności, chcąc zachować ekonomiczną egzystencję, nie prowadzi racjonalnej polityki, w tym marketingowej, tylko wręcz „wypycha” towar? Ten rozdział w historii funkcjonowania górnictwa ma ono już – jak mniemam – za sobą. To przecież oczywiste, że producent – w trosce również o to, by klient był traktowany właściwie – musi zadbać o swój interes ekonomiczny. I nie znam przykładu, by jakiś producent na świecie postępował inaczej.
– W jakiej mierze – w parze z handlowymi innowacjami – następuje unowocześnianie wydobycia i przetwarzania węgla?
– Ostatnie dwa lata funkcjonowania Kompanii sprawiło, że jest ona firmą szczycącą się dziś wysokim poziomem unowocześnienia produkcji. Poczynione inwestycje i odpowiednie wyposażenie sprawiły, iż aktualnie wszystkie urządzenia służące do wydobycia węgla spełniają obowiązujące wymogi. Utworzyliśmy m.in. przemysłowe kompleksy wydobywcze w kop. „Marcel”, „Szczygłowice” i „Jankowice”, a kolejne są już projektowane. W swoich kopalniach mamy już ściany wydobywcze o 5-metrowej wysokości, a to umożliwia zwiększenie wydajności i bezpieczeństwa pracy, a tym samym sprzyja intensyfikacji produkcji. Wszystkie te działania służą także poprawie konkurencyjności.
Zaprowadzony poprzez restrukturyzację – uwzględniającą również strategię firmy – ład organizacyjny zbliża nas do utrwalenia takiego modelu, w którym w sposób istotny będziemy mogli obniżać poziom kosztów stałych i tworzyć klimat dla większej ekspansji firmy. Mówiąc o ekspansji mam na myśli utrwalanie wszystkiego tego, co służy lepszemu przygotowaniu na trudniejszy okres niż tylko bycia konsumentem tego lepszego. Pamiętamy bowiem o tym, iż musimy tworzyć taki model swej działalności, który będzie mniej wrażliwy na to, w jaki sposób działa na niego otoczenie. A to gwarantowałoby nam stabilność ekonomiczną.
– Węgiel – zwłaszcza ostatnimi czasy, w związku ze znanymi perturbacjami z pozyskiwaniem, a także rosnącymi cenami ropy naftowej i gazu – jest nie tylko paliwem najtańszym, ale i surowcem który po prostu posiadamy. Jednakże wytwarzana z niego energia elektryczna (a przypomnijmy, że udział węgla kamiennego w produkcji tejże energii wynosi blisko 60 proc., a w produkcji ciepła sięga niemal aż 80 proc.!) uważa się za „energię brudną”. Ale nie tylko energetyka stoi przed pilną koniecznością ograniczenia emisji szkodliwych związków. Domowe piece, opalane często nie najlepszym jakościowo węglem, to aktualnie problem wymagający pilnego rozwiązania nie tylko przez ekologów… Retopal – ekologiczny węgiel z KWK „Piast” – to zapewne nie jedyny przykład dbałości przez Kompanię o środowisko naturalne…
– Z jednej strony próbuje się deprecjonować węgiel, mówiąc że jest to paliwo „brudne”, zatruwające atmosferę, emitujące w czasie spalania nadmierną ilość dwutlenku węgla, a z drugiej – nie mówi się o tym, że tego problemu bynajmniej nie rozwiąże handel emisjami. Rozwiązuje go – co zrozumiałe – przede wszystkim neutralizacja wszystkich tych ubocznych konsekwencji, jaką jest m.in. emisja gazów. A więc trzeba rozwijać technologie czystego spalania węgla. One są już dostępne, jednakże ich zwiększony zakres użytkowania nastąpi wtedy, kiedy powstanie przejrzysta, określona strategia dla węgla. To pobudzi aktywność tych, którzy zajmują się projektowaniem i produkcją tego typu technologii i urządzeń. Wówczas stworzony zostanie klimat do tego, by móc mówić o przyszłości węgla. Ja tą przyszłość upatruję w tym, że znajdujemy dla węgla pełne uzasadnienie gospodarcze, poczucie pewnego bezpieczeństwa energetycznego.
Trzeba uwiarygodnić ten „powrót węgla do łask”. Nie rozważać tego w kategorii boomu, tak naprawdę do końca nie zdefiniowanego; uznając, że klimat dla węgla jest raz lepszy, raz gorszy. Tak, jakby cały ten proces odbywał się na wskroś intuicyjnie. Najistotniejsze jest to, żeby określić stałą, konkretną strategię dla znaczenia węgla w konkretnych realiach gospodarczych na dzisiaj i na przyszłość.
Oczywiście musimy dostrzegać, że w świecie szuka się alternatywnych rozwiązań w produkcji paliw, ale pamiętać i o tym, iż na rynku decyduje konkurencyjność. Komercyjność tych działań jest immanentną ich cechą. Dlatego dostrzegając tą chwiejność w produkcji i dostawach gazu oraz ropy, należy oczywiście tworzyć przychylność dla węgla. Ale nie sezonową. Nie może bowiem być tak, że gdy nagle dzisiaj „pogorszyło się nam w gazie” – to polubimy węgiel, ale już jutro – gdy „poprawiło się w gazie” – to węgiel przestaniemy kochać. W Kompanii podchodzimy do tego problemu systemowo, a wyznaczają ją nowoczesność, innowacyjność i przede wszystkim konkurencyjność. To – razem wzięte – daje dopiero stabilność. A więc nie tendencyjne podejście do nastrojów, a przemyślana, systemowa działalność biznesowa.
Do niedawna nie zwracaliśmy należnej uwagi na to, jak wiele można zrobić dla poprawy komfortu użytkowania węgla. Kompania wychodzi poza dotychczasowe standardy, nie sprowadzając swej działalności li tylko do wydobycia węgla. Mamy obowiązek określania własnej przyszłości i nie możemy patrzeć tylko w jednym kierunku, że jest węgiel i trzeba dla niego pozyskiwać rynek zbytu. Tak, pozyskiwać, ale na warunkach konkurencyjności, przekonując ostatecznego odbiorcy do tego, że węgiel jest paliwem, które pozwala mu tanio i możliwie komfortowo korzystać z energii z niego wytworzonej. Chcemy zatem wszelkie uciążliwe konsekwencje użytkowania węgla wziąć na siebie jako jego producent. Chcemy go sami dostarczać do końcowego odbiorcy, by miał on pewność, że dostaje paliwo o gwarantowanej jakości, o uzgodnionej cenie, w wyznaczonym terminie, wspólnie pracując nad zagospodarowaniem „konsekwencji” jego spalania, a aby były one jak najmniejsze – dbając, jako producent, o coraz wyższą jego jakość.
I w takim właśnie kierunku zmierzamy, współpracując m.in. z producentami bezobsługowych kotłów ekologicznych. Ta technologia sprawia, iż wytwarzana energia z węgla jest nie tylko ponaddwukrotnie tańsza niż aktualnie produkcja tejże korzystając z gazu czy oleju opałowego, ale zapewnia również duży komfort obsługi .Sądzę, że skoro – korzystając z odpowiednich sortymentów węgla – można u indywidualnego odbiorcy uzyskać energię ponaddwukrotnie tańszą od innych nośników energii, to nikogo nie trzeba przekonywać, że mu się to po prostu opłaca. Te poczynania dopełniamy poprzez tworzenie własnego systemu obsługi klienta. Zapoczątkowaliśmy go w Tychach. Wśród jego mieszkańców promujemy nie tylko nowoczesne ekologiczne piece, ale za darmo dowieziemy do ich domów ekologiczne paliwo retopal, a następnie – również za darmo – odbierzemy popiół.
To początek drogi. Działania te zamierzamy stale wzbogacać i upowszechniać. Swą ofertę kierujemy do władz miast i gmin, samorządów terytorialnych, do małych i dużych producentów energii.
Poziom i jakość życia na Śląsku w dużej mierze nadal wyznaczają kopalnie. Możemy wspólnie stworzyć wzorcowy model czystych miast, rewitalizowanych terenów, dbając o zapewnienie miejsc pracy, rozwijanie – co z powodzeniem już czynimy – szkolnictwa zawodowego, obejmując nadal mecenatem kulturę, tą którą wytworzyło górnictwo, związanej z górnictwem, a która temu regionowi towarzyszyła od pokoleń.
– Kompania zatrudnia aktualnie nieco ponad 70 tys. osób. Przed paru jeszcze laty – o 15 tysięcy więcej. W górnictwie, w tym i przez kierowanej przez Pana Prezesa Kompanii – jak wynika z różnych opracowań – zaczyna brakować wykwalifikowanych pracowników. Z drugiej zaś strony – wraca problem słynnych odpraw. A zatem jakich nowych pracowników zamierza Kompania przyjmować, a w jakich sektorach ograniczać zatrudnienie?
– Jako Kompania funkcjonujemy poprzez połączone – przynajmniej do tej pory – spółki węglowe. Każda z nich dysponowała swoją strukturą zatrudnienia, zgodnie ze swoimi wówczas potrzebami. W połączonym modelu wygląda to już inaczej. Musi zatem nastąpić coś w rodzaju uniwersalizmu strukturalnego w wykorzystaniu tegoż zatrudnienia. Dotychczasowe poczynania, m.in. wdrożenie Górniczego Pakietu Socjalnego, sprawiły, że nastąpiło znaczne ograniczenie zatrudnienia pod ziemią, natomiast na powierzchni – jego przerost. Musimy się z tym problemem zmierzyć, zmniejszając to nadmierne zatrudnienie.
Do pracy pod ziemią przyjmujemy przede wszystkim fachowców – absolwentów politechniki i AGH. Natomiast dostrzegając również i to, że przez wiele lat w zasadzie nie istniały wyspecjalizowane szkoły, które przygotowywałyby fachowców na poziomie średniego wykształcenia zawodowego, utworzyliśmy dla własnych potrzeb już w pięciu szkołach klasy kształcące przyszłych techników górnictwa. W przyszłym roku szkoły te opuszczą już pierwsi absolwenci. Gwarantujemy im zatrudnienie. Tym sposobem zapewniamy sobie systemowy dopływ ludzi młodych do pracy w naszych kopalniach, z takim zasobem wiedzy, która uwzględnia nasze potrzeby, a które wspólnie ze szkołami, ich programami kształcenia, ustalamy.
– Przez kilka lat płace w górnictwie były zamrożone. Dobra kondycja finansowa branży i zgoda rządu na podwyżki płac w kopalniach zapewne sprawiły, iż ostatni sylwester był dla górników na wskroś udany…
– Aktualnie średnia płaca w Kompanii wynosi ok. 4 tys. 300 zł brutto. Trudno byłoby dzisiaj ustawiać te relacje płacowe na tej zasadzie, że będziemy je kształtować na jakichś wskaźnikach do płac w innych sektorach, czy w sposób szczególny je wyróżniać, stwarzając jakby jakiś parytet wielkości tych płac. Myślę, że mamy to już za sobą. Jesteśmy firmą komercyjną. Tworząc odpowiednie warunki ekonomiczne, dążymy również do tego, by ta płaca była atrakcyjna i odpowiadała szczególnym warunkom, w jakich tutaj ludzie pracują. Nie należy zatem tej płacy gloryfikować wielkością, a poziomem możliwości. Te ostatnie tworzyć w taki sposób, by mogły one być systematycznie odnoszone do relacji ekonomicznych osiąganych przez firmę. Tworząc właściwy klimat do produktu który wytwarzamy, dla organizacji pracy, tworzymy również odpowiednie możliwości ku temu, by poziom wynagrodzenia odpowiadał poziomowi przychodów i wyników firmy. Myślę, że to wszystko jest jeszcze przed nami.
Tworząc z Kompanii silny organizm gospodarczy, a to powoli zaczyna się już krystalizować, nie będziemy definiowani wyłącznie jako największa firma górnicza w Europie. Naszą misją jest zmierzanie do tego, byśmy byli w ogóle jedną z lepszych firm o dużym poziomie stabilności przede wszystkim ekonomicznej. Będąc zaś firmą o dużych przychodach, nikogo nie może dziwić, że i płace zostaną do tego odpowiednio przystosowane.
– Panie Prezesie, zakładając, że koniunktura na węgiel kiedyś się skończy, a zapewne może ulegać pewnym wahaniom, wiedząc jednocześnie, iż dobra kondycja górnictwa jest ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego kraju, czy nie powinno ono – gdy zajdzie taka potrzeba – otrzymać odpowiednie wsparcie z budżetu państwa? W jakiej sytuacji i na jakich zasadach – zdaniem Pana Prezesa – miałoby się to odbywać?
– Z nieoficjalnych doniesień prasowych wynika, iż resort gospodarki prawdopodobnie zaproponuje rządowi częściowe umorzenie długów górnictwa…
– Przede wszystkim trzeba by było bardzo odpowiedzialnie zdefiniować, co to jest tzw. dobra koniunktura dla górnictwa. Ona była zupełnie inna dla węgla koksowego, a zupełnie inna dla węgla energetycznego. I tak naprawdę Kompania tylko w niewielkim stopniu była beneficjentem tej koniunktury, z uwagi na to, że ok. 75 proc. swojej produkcji sprzedaje na rynku krajowym, a tu nie dostrzegliśmy jakiegoś „boomowego” wzrostu cen, a wręcz przeciwnie – nastąpiła ich stabilizacja.
Kompania dużym wysiłkiem, przede wszystkim działaniami organizacyjnymi, a także m.in. porządkowaniem handlu węglem, jego dystrybucją, dbałością o jakość, a więc działaniami wewnątrz i na zewnątrz, zapewniła sobie bezpośrednio poprawę i stabilizację swojej pozycji.
Wsparcie z puli budżetu… Dla Kompanii to sprawa najwyższej wagi, jako że przejęła ona po byłych spółkach dług ukształtowany historycznie, z którym te spółki nie potrafiły się uporać. Ten dług przerasta w tej chwili możliwość jego obsługi przez Kompanię. Dużo już spłaciliśmy, na razie utrzymujemy poziom obsługi tego długu, ale odbywa się to również kosztem ograniczenia naszych potrzeb związanych z inwestycjami i unowocześnianiem firmy.
Problem ten wart jest rozważenia przez rząd. Jako firma pokazaliśmy, że nie jesteśmy konsumentami pomocy publicznej. Na bieżąco potrafimy zrównoważyć działalność finansową, przeprowadzać restrukturyzację. Unowocześniamy kopalnie, stabilizujemy firmę ekonomicznie. Warto zatem by to, czego Kompania nie „wypracowała”, rozwiązać do końca w sposób systemowy, a bez wsparcia z puli budżetowej jest to niemożliwe. Myślę, że zawsze warto pomóc lepszemu, temu, który w sposób właściwy tę pomoc potrafi spożytkować… Oczywiście – co chciałbym podkreślić – owa pomoc nie może być w żadnym wypadku przeznaczana na bieżącą działalność. Chodzi bowiem wyłącznie o to, by firma została wreszcie uwolniona z nie swojego długu. Gdyby to nastąpiło, to – jak sądzę – nie będzie już budziło tyle emocji, co kiedyś. Nie padną określenia w rodzaju „bankrut”, „czarna dziura”, „wyrzucone pieniądze”… Dzisiaj jest to już inne górnictwo, inne w nim myślenie.
– Początek roku to czas podsumowań. Z jakim zatem dorobkiem i planami na przyszłość Kompania Węglowa S.A. – największa firma górnicza w Europie, producent ponad 50 proc. węgla kamiennego wydobywanego w Polsce – wkroczyła w 2006 rok, w którym ma być sfinalizowany, a realizowany od wielu lat, program restrukturyzacji górnictwa?
– Kompania wchodzi w ten rok z własną strategią określoną do roku 2010. Sprowadza się ona przede wszystkim do sukcesywnego tworzenia modelu takiej firmy, w którym koszty funkcjonowania będą niższe. Wyznaczone zostały w tej mierze konkretne zadania dla firmy jako całości i dla każdej kopalni z osobna.
Rok 2006 – z uwagi m.in. na znaczne obniżenie cen eksportowanego węgla – oceniamy jako stosunkowo trudny. Jednakże w tym roku mamy pełne możliwości osiągnięcia dodatniego wyniku finansowego i zrealizowania zaplanowanych inwestycji. W tym roku chcemy również w pełni urzeczywistnić własny już system dystrybucji węgla, umocnić wzajemne związki z firmami i instytucjami z nami współpracującymi. Przede wszystkim zaś pragniemy zapoczątkować stworzenie odpowiedniego systemu, by móc sprzedawać węgiel na porównywalnym poziomie dystrybucji co paliwa płynne, pomniejszając przedział cenowy pomiędzy bezpośrednim producentem a końcowym odbiorcą.
Dziękuje za rozmowę
CZYSTY WĘGIEL – LEPSZE POWIETRZE
SMOG NAD ŚLĄSKIEM
W ostatnim okresie zimowej nawałnicy na terenie Śląska dramatycznie pogorszyła się jakość powietrza. Z początkiem lutego „Gazeta Wyborcza” doniosła, że większość miast tonęła w smogu, a mieszkańcy Rybnika, Żor czy katowickiego osiedla Giszowiec wdychali śmierdzący dym.
Bywały dni, kiedy stężenie pyłu zawieszonego przekroczyło wartości dopuszczalne o 462 proc. zaś dwutlenku siarki o 117 proc. Ten stan atmosfery spowodował m.in. wyż atmosferyczny, wysokie ciśnienie, brak wiatru i dym wydobywający się z dziesiątków tysięcy pieców węglowych ogrzewających domy. Jednak problem smogu unoszącego się nad Śląskiem nie może być analizowany jedynie w kategoriach zmieniających się, niekorzystnych warunków meteorologicznych.
– Głównym problemem na obszarach miejskich związanym z ochroną powietrza jest wysoki poziom stężeń pyłu, w tym pyłu zawieszonego określanego jako PM-10, czyli o cząstkach mniejszych niż 10 μm ( czyli mikrometrów ). Pył o takim uziarnieniu głęboko wnika do układu oddechowego człowieka stwarzając uciążliwość i zagrożenie zdrowia – wyjaśnia Jerzy Świądrowski, kierownik Laboratorium Procesów Przetwórstwa Węgla w Zakładzie Oszczędności Energii i Ochrony Powietrza Głównego Instytutu Górnictwa. – Dodatkowy negatywny wpływ związany jest z przedostawaniem się do organizmu osadzonych na cząsteczkach pyłu substancji np. węglowodorów aromatycznych, zaliczanych do czynników rakotwórczych. Oprócz naturalnych źródeł emisji pyłu jak pustynie, wulkany, które mogą oddziaływać na stopień zanieczyszczenia powietrza w skali kontynentalnej lub globalnej, podstawowa ilość pyłu wprowadzana do powietrza jest wynikiem działalności człowieka. Ze względu na mechanizm rozprzestrzeniania się pyłu w powietrzu, oddziaływanie pyłu antropogenicznego obserwuje się zazwyczaj w skali lokalnej lub regionalnej.
Województwo Śląskie należy do regionów Polski o największej emisji zanieczyszczeń pyłowych. Według danych Urzędu Statystycznego w 2003 r, z terenu województwa wyemitowano 28,9 tyś Mg pyłu ze źródeł objętych statystyką, która obejmuje jedynie duże ciepłownie, elektrociepłownie, elektrownie, zakłady metalurgiczne, chemiczne, materiałów budowlanych i ceramicznych. Stanowiło to ok. 21% emisji krajowej z tego typu zakładów przemysłowych. Odrębną grupę źródeł pyłu stanowią przede wszystkim wszelkiego rodzaju rozproszone źródła ciepła opalane paliwem stałym, głównie węglem. Są to piece, kotły domowe i lokalne kotłownie. Przeprowadzone w 2001 r w Głównym Instytucie Górnictwa szacunkowe obliczenia wykazały, że wielkość emisji pyłu z tych źródeł może wynosić nawet do ok. 100 tys. Mg/rok w skali województwa. Obliczenia wykonano metodą wskaźnikową, zakładając, że ilość spalanych paliw węglowych wynosi ok. 4 700 tyś Mg. Pył do powietrza przedostaje się również w sposób niezorganizowany ze źródeł powierzchniowych i liniowych. Do pierwszej kategorii zaliczane są, na przykład zwały węgla, składowiska odpadów, niezrekultywowane tereny poprzemysłowe. Źródła liniowe z kolei to silniki pojazdów zasilane paliwem płynnym, ulice i ciągi komunikacyjne. W tej grupie istotną rolę odgrywa transport kolejowy i samochodowy niezabezpieczonych odpowiednio ładunków węgla. Według dostępnych danych z literatury specjalistycznej, straty spowodowane pyleniem w przypadku transportu kolejowego mogą wynosić 0.05 – 1% przewożonego węgla, w przypadku samochodu ok. 0.05%. Z kolei emisja ze zwałowisk węgla może osiągać do 0.2 kg pyłu /m2 x rok (erozja wietrzna) i do kilku kg/godzinę w trakcie przemieszczania węgla w obrębie zwałowiska. Ta krótka charakterystyka źródeł emisji pyłu potwierdza tezę, że tereny wysokozurbanizowane, o dużej gęstości zaludnienia, nasycone przemysłem i trasami komunikacyjnymi są szczególnie narażone na występowanie jego wysokich stężeń w powietrzu.
Prawo Ochrony Środowiska, zgodne z dyrektywami Unii Europejskiej przyjmuje jako dopuszczalne następujące poziomy pyłu PM-10 w powietrzu:
Równocześnie, jak podkreśla Jerzy Świądrowski, prawo to reguluje procedurę postępowania dla określenia stężenia pyłu w danym rejonie (tzw. strefie) oraz postępowania w celu jego utrzymania na odpowiednim poziomie lub zmniejszenia w przypadku występowania przekroczeń.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat, zmiany społeczno – gospodarcze oraz realizacja szeregu kolejnych programów ochrony powietrza spowodowały znaczną poprawę w zakresie stopnia jego zanieczyszczenia. Na obszarze GOP-u uzyskano redukcję stężeń pyłu z wartości od 164 -780 μ/m3 w roku 1982, do wielkości od 41 – 72 μg/m3 w roku 2003. Niemniej wartość dopuszczalna (40 μg/m3) jest nadal przekraczana. Ocena wstępna przeprowadzona w 2002 r oraz ocena roczna z 2003 r wykazały, że zgodnie z Prawem Ochrony Środowiska niezbędne jest podjęcie działań naprawczych w trzech strefach województwa śląskiego: aglomeracji górnośląskiej, aglomeracji częstochowskiej oraz w strefie miejskiej Bielsko-Biała. We wszystkich przypadkach stężenie pyłu PM-10 przekraczało wartość dopuszczalną. Działania naprawcze zostały określone w trzech indywidualnych programach ochrony powietrza, wydanych jako rozporządzenia Wojewody Śląskiego. Zostały one opublikowane w dzienniku Urzędowym Wojewody Śląskiego nr 23 w dniu 1.04.2004 r.
Stwierdzono, że w związku z restrukturyzacją i wcześniej zrealizowanymi inwestycjami proekologicznymi istnieje bardzo ograniczona możliwość redukcji emisji pyłu ze źródeł przemysłowych. Działania winny być skupione na redukcji emisji ze źródeł komunikacyjnych i komunalnych oraz profilaktyce i ograniczeniu możliwości powstawania emisji wtórnej ze źródeł powierzchniowych.
Należy podkreślić, że w walce o ochronę ekosystemu Śląska, a szczególnie jego powietrza, bardzo ważne jest zmniejszenie emisji, będącej wynikiem spalania paliw węglowych w indywidualnych paleniskach. Małe stacjonarne źródła emitują duże ilości cząstek zawieszonych. Spalanie węgla dla ogrzania pomieszczeń mieszkalnych, małych placówek handlowych i przemysłowych, jak również w niewielkich rejonowych zakładach ciepłowniczych, jest podstawowym źródłem takich niebezpiecznych dla środowiska emisji.
W celu poprawy jakości powietrza w miastach i miejscowościach, które aktualnie mają problemy w dotrzymaniu norm stężeń zanieczyszczeń konieczne są przedsięwzięcia proekologiczne. Należą do nich:
A przecież Polska gospodarka nie może funkcjonować bez górnictwa węglowego. Właśnie ono zapewnia Polsce bezpieczeństwo energetyczne, ponieważ węgiel jest jedynym, istotnym narodowym surowcem energetycznym. Przykładowo, około 95 proc. energii elektrycznej jest produkowane z węgla kamiennego i brunatnego. Nowoczesne górnictwo, opiera się na pięciu, podstawowych filarach. Należą do nich: właściwe rozpoznanie geologiczne, ekonomicznie efektywne wydobywanie surowców mineralnych, zastosowanie energooszczędnych i niezawodnych maszyn, wszelkie wymogi bezpieczeństwa, ochrona środowiska naturalnego. Jednym z istotnych sposobów ochrony ekosystemu bez eliminowania węgla jest wymiana niskosprawnych, wysokoemisyjnych palenisk (pieców) i kotłów indywidualnych w budynkach mieszkalnych na kotły niskoemisyjne nowej generacji. Zaletą rozwiązania jest wyższa sprawność nowoczesnych urządzeń (ok. 80% wobec 45 –75%) i zdecydowane obniżenie emisji zanieczyszczeń, np. pyłu z 150-1200 g/GJ do 30-200 g/GJ w zależności od typu urządzenia. Ważną zaletą wydaje się również konstrukcja układu zasilania kotłów, która uniemożliwia spalania węgla niesortymentowego, odpadów, itp.
Za zwiększeniem udziału ciepła z sieci przemawia w przypadku miast GOP-u wysoka dostępność tego typu układów. W przypadku np. Siemianowic Śl potrzeby cieplne zaspakajane są z sieci w ok. 49%, w Będzinie w 62%, w Dąbrowie Górniczej w 54%, w Katowicach w 59% i w Mysłowicach w 59%. Wadą tego rozwiązania jest stosunkowo wysoki koszt pozyskiwania energii, związany z niską sprawnością układów kotłownia – sieć oraz z kosztami remontów sieci ulegającej częstym awariom na terenach górniczych.
Specyfika miast GOP stwarza ograniczone możliwości wykorzystania energii odnawialnej na potrzeby lokalne np. z następujących źródeł: wykorzystanie energii biomasy w zakresie spalania osadów ściekowych, masy zielonej z terenów zieleni zorganizowanej (parki, skwery), biogazu z oczyszczalni ścieków i wysypisk odpadów komunalnych; wykorzystanie energii geotermalnej poprzez odbiór ciepła z powietrza wentylacyjnego kopalń i wód dołowych. Nie można również wykluczyć możliwości budowy elektrowni pompowo – szczytowych wykorzystujących nieczynne szyby i wyrobiska kopalniane.
DLA MAŁEJ ENERGETYKI
EKOLOGICZNE KOTŁY
Charakterystyczny dla Polski problem dominującego udziału obiektów i urządzeń spalania paliw w wytwarzanych ładunkach SO2, CO2, pyłu oraz NO2, wymaga podejmowania zdecydowanych działań, w celu poprawy jakości powietrza poprzez zmniejszenie emisji zanieczyszczeń szczególnie szkodliwych dla zdrowia i mających niekorzystny wpływ na ekosystem. Dotyczy to przede wszystkim metali ciężkich, trwałych zanieczyszczeń organicznych, substancji zakwaszających, pyłów i lotnych związków organicznych.
– Nowe regulacje prawne, które weszły w życie w ostatnim okresie, stanowiące istotny element budowanego w kraju zintegrowanego systemu zarządzania energią i środowiskiem, skutkują systematycznym spadkiem ładunków zanieczyszczeń wprowadzanych do powietrza ze źródeł przemysłowych, wynikającym nie tylko z obniżenia aktywności wielu dziedzin gospodarki, ale także z działań restrukturyzacyjnych, modernizacyjnych i kontrolnych – wyjaśnia dr inż. Krzysztof Dreszer, dyr. Biura Strategii Rozwoju Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu -. Natomiast „mała energetyka”, czyli ogrzewnictwo indywidualne i komunalne, która jest znaczącym udziałowcem globalnej emisji zanieczyszczeń, pozostaje praktycznie poza obszarem możliwości ingerencji, wymuszających stosowanie rozwiązań o odpowiednim poziomie technologicznym gwarantującym dotrzymanie norm emisyjnych. Niskie kominy stosowane w „małej energetyce” są przyczyną podwyższonej koncentracji zanieczyszczeń powietrza na poziomie przygruntowym (tzw. „emisji niskiej”), która na terenach silnie zurbanizowanych może osiągać nawet poziomy niebezpieczne. Aktualne standardy emisyjne z instalacji, dotyczące wprowadzania gazów lub pyłów do powietrza (określone w Rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 4 sierpnia 2003 r.), dotyczą źródeł o nominalnej mocy cieplnej nie mniejszej niż 1,0 MW. Dla źródeł o nominalnej mocy cieplnej do 1000 kW w Polsce nie obowiązują obecnie żadne akty prawne. Instalacje, dla których nie są wymagane pozwolenia (w myśl Prawa ochrony środowiska) lub koncesja (w myśl Prawa energetycznego), praktycznie pozostają poza obszarem możliwości ingerencji, wymuszających stosowanie rozwiązań o odpowiednim poziomie technologicznym, gwarantującym dotrzymanie norm emisyjnych. Waga tych problemów wynika ze znacznego udziału „małej energetyki” w procesach wytwarzania energii, który w skali kraju szacuje się na 20-30 % Przy czym jej udział w całości emisji zanieczyszczeń jest jeszcze większy, ze względu na zły stan techniczno-technologiczny dużej ilości eksploatowanych instalacji. Tym bardzie, że „mała energetyka” jest znaczącym konsumentem węgla wykorzystywanego do produkcji ciepła. Ocenia się, że w gospodarstwach domowych i rolnictwie oraz w małych kotłowniach przemysłowych i komunalnych, spala się węgiel o łącznej wartości energetycznej ok. 500 mln GJ czyli ok. 25 % całej ilości węgla zużywanego dla celów energetycznych.
Eksploatowane w tym sektorze kotły c.o. w znacznej części pozostają urządzeniami starej generacji, o niskiej sprawności cieplnej (często poniżej 50%) oraz wysokich wskaźnikach emisji zanieczyszczeń. W ogrzewnictwie indywidualnym spory udział zajmują jeszcze tradycyjne piece do bezpośredniego ogrzewania pomieszczeń, których sprawność sięga zaledwie 30 % a wskaźniki emisji zanieczyszczeń są tragiczne. Jeszcze pod koniec ubiegłego wieku „mała energetyka” zdominowana była przez piece bezpośredniego ogrzewania zasilane węglem (w sektorze indywidualnym) oraz kotły c.o. z okresowym podawaniem paliwa zasilane koksem (w sektorze komunalnym).
Z ekologicznego punktu widzenia, kotły zasilane koksem stanowiły istotny postęp. Koks jest paliwem „bezdymnym”, co wynika z faktu niskiej zawartości tzw. „części lotnych”, które są źródłem emisji zanieczyszczeń węglowodorowych, w tym również o charakterze rakotwórczym. Zawartość „części lotnych” w koksie wynosi 1-3 % (w dobrym koksie poniżej 1 %), natomiast w węglu kamiennym 30-40 %, w węglu brunatnym 40-55 % a w słomie i drewnie 70-80 %. Od ok.15 lat nastąpił spadek podaży koksu opałowego, a tym samym wzrost jego ceny. Toteż przestawiono się na opalanie kotłów węglem, z katastrofalnymi skutkami ekologicznymi. Wymaga to stosowania zaawansowanych technik spalania i nowoczesnych konstrukcji palenisk i kotłów. Efektywność energetyczno-ekologiczna kotła na paliwo stałe jest bezwzględnie zależna od właściwego doboru konstrukcji kotła i rodzaju paliwa. Spalanie nawet najlepszego paliwa w kotle o konstrukcji nie dostosowanej do jego uziarnienia i własności chemicznych, powoduje zwiększoną emisją szkodliwych substancji do atmosfery oraz obniżenie sprawności cieplnej. Pierwszy w kraju program ograniczania „niskiej emisji” zainicjowano 10 lat temu na Śląsku, który zapoczątkował okres intensywnego doskonalenia technik spalania i konstrukcji kotłów węglowych. Dzięki temu stosowane dzisiaj krajowe kotły węglowe małej i średniej mocy spełniają kryteria energetyczne i emisyjne obowiązujące w Unii Europejskiej. Najlepsze z nich charakteryzują się wskaźnikami emisji na poziomie 50-25 % dopuszczalnych wielkości. Wyniki kilkuset badań atestacyjnych (dla ponad 120 krajowych producentów), wykonanych w certyfikowanym przez Polskie Centrum Akredytacji Zespole Laboratoriów Badawczych IChPW, wskazują wyraźnie na wysoki poziom jakości produkowanych kotłów, zarówno pod względem uzyskiwanej sprawności energetycznej, jak i wskaźników emisji zanieczyszczeń. Z drugiej zaś strony należy zwrócić uwagę, że znaczna część kotłów sprzedawanych w kraju nie była poddana badaniom energetyczno-emisyjnym. Praktyka pokazuje, że wskaźniki emisyjne tych urządzeń znacznie odbiegają od stosowanych w Polsce kryteriów.
Kotły c.o. małej mocy na paliwa stałe dzielą się, stosując najbardziej ogólny sposób klasyfikacji, na: kotły z okresowym (ręcznym lub mechanicznym) podawaniem paliwa, w których stosuje się technikę spalania przeciwprądowego, z naturalnym lub wymuszonym przepływem powietrza; kotły z ciągłym automatycznie sterowanym podawaniem paliwa, w których stosuje się technikę spalania współprądowego, z regulowaną wielkością porcji paliwa i ilością powietrza podawanego do komory spalania.
Czołowe miejsca zajmują kotły z ciągłym, automatycznie sterowanym podawaniem paliwa oraz regulowaną ilością powietrza wprowadzanego do komory spalania, w których stosuje się technikę spalania współprądowego górnego w części złoża. Niektóre z nich uzyskują sprawność cieplną powyżej 85 %, zbliżoną do nowoczesnych dużych kotłów przemysłowych.
Do tej grupy zaliczają się tzw. „kotły retortowe”, których nazwa pochodzi od stosowanych w nich palników, zwanych popularnie „retortami” lub „palnikami retortowymi”. Zasilane są wysokojakościowym węglem w sortymencie „groszek”, produkowanym w wielu śląskich kopalniach. „Eko-groszek”, pozyskiwany z pokładów o niskiej zawartości siarki i popiołu, skutecznie konkuruje z paliwami otrzymywanymi poprzez brykietowanie lub granulowanie trocin drzewnych.
Rozwój konstrukcji kotłów „retortowych” w Polsce rozpoczął się stosunkowo niedawno. Zabrzański Instytut w 1997 r. realizował budowę i wdrożył pilotażową kotłownię ekologiczną, wyposażoną w dwa kotły „retortowe” o łącznej mocy 370 kW. W przedsięwzięciu tym współuczestniczył Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach oraz gmina Zabrze. Od tego czasu obserwuje się intensywny wzrost produkcji kotłów „retortowych”, liczonej już w tysiącach sztuk, przy ciągłej dynamice wzrostu sprzedaży.
Jak podkreśla dr Dreszer, udział sortymentu „groszek” w całkowitym urobku górnictwa stanowi jednak tylko kilka procent. Toteż istnieje naturalna granica jego podaży, a tym samym granica rozwoju ilościowego produkcji kotłów zasilanych „groszkiem”. Głównym produktem górnictwa jest bowiem miał węglowy, cieszący się dużym popytem ze względu na najniższy koszt jednostki energii zawartej w węglu. Jeszcze do tej pory, w dużych ilościach spala się go w kotłach nie przystosowanych do tego rodzaju paliwa, z ogromną szkodą dla środowiska. Specyficzna konstrukcja tradycyjnego palnika „retortowego”, narzucająca konieczność stosowania ślimakowego podajnika paliwa, uniemożliwia stosowanie paliwa miałowego. Rozwiązaniem tego problemu stały się, zasilane miałem, kotły z ciągłym, automatycznie sterowanym podawaniem paliwa oraz regulowaną ilością powietrza wprowadzanego do komory spalania, które ostatnio pojawiły się na rynku krajowym. Stosuje się w nich technikę spalania współprądowego górnego w części złoża. Zastosowane w nich paleniska, często nazywane „retortowymi”(różniące się jednak konstrukcją od typowych „retort”), wykazują identyczne warunki energetyczno-emisyjne, spełniając wymagane w tym zakresie kryteria. Inna konstrukcja paleniska umożliwia stosowanie podajników tłokowych, zwanych także szufladowymi, co umożliwia zasilanie tych kotłów zarówno „groszkiem”, jak i miałem węglowym.
Oferta paliwowa górnictwa, obejmująca wyselekcjonowane paliwo kwalifikowane w sortymencie „groszek” (EKO-RET produkcji Katowickiego Holdingu Węglowego S.A. i RETOPAL produkcji Kompanii Węglowej), wzbogaciła się obecnie o kwalifikowane paliwo miałowe – EKO-FINS produkowane w KHW. Wykorzystanie przez górnictwo doświadczeń nabytych przy rozwijaniu produkcji „eko-groszku” oraz podjęcie produkcji wyselekcjonowanego miału z przeznaczeniem dla „małej energetyki” to dalsze, znaczne zwiększenie możliwości efektywnej, proekologicznej modernizacji kotłowni węglowych.
Niezmiernie ważne jest jednak wdrożenie, usankcjonowanego prawnie, systemu kwalifikacji paliw stałych i kotłów małej mocy, które stanowiłby podstawę egzekucji od producentów i użytkowników proekologicznych kierunków działania. Dotychczas w praktyce gospodarczej producenci i użytkownicy kotłów, jednostki badawcze, urzędy oraz instytucje dofinansowujące działania proekologiczne wykorzystują nieobligatoryjne unormowania:
Kryteria energetyczno – emisyjne atestacji na „znak bezpieczeństwa ekologicznego” opracowane w Instytucie, stosowane są od 1999 r. Dr inż. Jacek Zawistowski, dyr. Centrum Innowacji Technologicznych podkreśla, że w latach 1995-1998 wykonano prace, które przygotowały techniczne podstawy standaryzacji procedury oceny energetyczno –emisyjnej paliw stałych i kotłów małej mocy. Opracowano również założenia projektu systemu atestacji, a następnie określono kryteria emisyjne na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”, stanowiące podstawę do promowania kotłów na paliwa stałe na rzecz ograniczania emisji niskiej. Realizacja procedury atestacji wymaga zastosowania odpowiedniego stanowiska badawczego, wyposażonego w aparaturę kontrolno – pomiarową. Kompleksowa ocena efektywności ekologiczno – energetycznej paliwa, kotła lub układu paliwo – kocioł dostarcza pełnych informacji o paliwie i, lub instalacji dostosowanych do norm ochrony środowiska. Stanowisko testowania paliw stałych i kotłów wchodzi w skład Akredytowanych Laboratoriów Badawczych. Zespół akredytacyjny dysponuje również przewoźnym stanowiskiem badawczym, umożliwiającym badan u użytkownika kotłów większej mocy, których nie można dostarczyć do Instytutu.
Omawiane kryteria atestacji na „znak bezpieczeństwa ekologicznego” wypełniają lukę w unormowaniach legislacyjnych i normach europejskich dotyczących kryteriów emisyjnych z kotłów małej mocy na paliwa stałe. Atestacja kotłów, choć nie usankcjonowana aktami prawnymi, coraz częściej wymagana jest przy dofinansowaniu przedsięwzięć modernizacyjnych w obszarze „małej energetyki”. Wymierne kryteria emisyjne, które byłyby sukcesywnie modyfikowane w miarę rozwoju technik spalania i konstrukcji kotłów, mogą stanowić podstawę działań w kierunku eliminacji, z krajowego ogrzewnictwa indywidualnego i komunalnego, urządzeń będących poważnym źródłem „niskiej emisji”, negatywnie wpływającej na warunki życia lokalnych społeczności. Aktualnie finalizowane są prace zmierzające do nowelizacji (zaostrzenia) kryteriów atestacji na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”, dostosowującej je do postępu w zakresie rozwiązań konstrukcyjnych kotłów, który miał miejsce w ostatnich dziesięciu latach.
Kryteria energetyczno-emisyjne na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”
dla kotłów małej mocy na paliwa stałe wg IChPW
Typ kotłaSpraw-
ność
cieplna
%Wskaźnik emisji*1CO
mg/m3NO2*2
mg/m3Pył
mg/m3TOC
mg/m316WWA
mg/m3B(a)p
μ/m3
| Kotły z okresowym załadunkiem paliwa |
≥75 | ≤5.000 | ≤400 | ≤200 | ≤150 | ≤15 | ≤150 |
| Kotły z automatycznym ciągłym załadunkiem paliwa |
≥78 | ≤3.000 | ≤600 | ≤150 | ≤100 | ≤5 | ≤100 |
*1 Dopuszczalne ilości zanieczyszczeń w suchych gazach odlotowych w warunkach normalnych, przy zawartości tlenu 10 %
*2 Tlenki azotu w przeliczeniu na NO2
TOC – całkowite zanieczyszczenia organiczne
WWA – wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne
B(a)P – benzo-a-piren
Oprac. Mira Borkiewicz
Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach
SMOG NAD ŚLĄSKIEM
W ostatnim okresie zimowej nawałnicy na terenie Śląska dramatycznie pogorszyła się jakość powietrza. Z początkiem lutego „Gazeta Wyborcza” doniosła, że większość miast tonęła w smogu, a mieszkańcy Rybnika, Żor czy katowickiego osiedla Giszowiec wdychali śmierdzący dym.
Bywały dni, kiedy stężenie pyłu zawieszonego przekroczyło wartości dopuszczalne o 462 proc. zaś dwutlenku siarki o 117 proc. Ten stan atmosfery spowodował m.in. wyż atmosferyczny, wysokie ciśnienie, brak wiatru i dym wydobywający się z dziesiątków tysięcy pieców węglowych ogrzewających domy. Jednak problem smogu unoszącego się nad Śląskiem nie może być analizowany jedynie w kategoriach zmieniających się, niekorzystnych warunków meteorologicznych.
– Głównym problemem na obszarach miejskich związanym z ochroną powietrza jest wysoki poziom stężeń pyłu, w tym pyłu zawieszonego określanego jako PM-10, czyli o cząstkach mniejszych niż 10 μm ( czyli mikrometrów ). Pył o takim uziarnieniu głęboko wnika do układu oddechowego człowieka stwarzając uciążliwość i zagrożenie zdrowia – wyjaśnia Jerzy Świądrowski, kierownik Laboratorium Procesów Przetwórstwa Węgla w Zakładzie Oszczędności Energii i Ochrony Powietrza Głównego Instytutu Górnictwa. – Dodatkowy negatywny wpływ związany jest z przedostawaniem się do organizmu osadzonych na cząsteczkach pyłu substancji np. węglowodorów aromatycznych, zaliczanych do czynników rakotwórczych. Oprócz naturalnych źródeł emisji pyłu jak pustynie, wulkany, które mogą oddziaływać na stopień zanieczyszczenia powietrza w skali kontynentalnej lub globalnej, podstawowa ilość pyłu wprowadzana do powietrza jest wynikiem działalności człowieka. Ze względu na mechanizm rozprzestrzeniania się pyłu w powietrzu, oddziaływanie pyłu antropogenicznego obserwuje się zazwyczaj w skali lokalnej lub regionalnej.
Województwo Śląskie należy do regionów Polski o największej emisji zanieczyszczeń pyłowych. Według danych Urzędu Statystycznego w 2003 r, z terenu województwa wyemitowano 28,9 tyś Mg pyłu ze źródeł objętych statystyką, która obejmuje jedynie duże ciepłownie, elektrociepłownie, elektrownie, zakłady metalurgiczne, chemiczne, materiałów budowlanych i ceramicznych. Stanowiło to ok. 21% emisji krajowej z tego typu zakładów przemysłowych. Odrębną grupę źródeł pyłu stanowią przede wszystkim wszelkiego rodzaju rozproszone źródła ciepła opalane paliwem stałym, głównie węglem. Są to piece, kotły domowe i lokalne kotłownie. Przeprowadzone w 2001 r w Głównym Instytucie Górnictwa szacunkowe obliczenia wykazały, że wielkość emisji pyłu z tych źródeł może wynosić nawet do ok. 100 tys. Mg/rok w skali województwa. Obliczenia wykonano metodą wskaźnikową, zakładając, że ilość spalanych paliw węglowych wynosi ok. 4 700 tyś Mg. Pył do powietrza przedostaje się również w sposób niezorganizowany ze źródeł powierzchniowych i liniowych. Do pierwszej kategorii zaliczane są, na przykład zwały węgla, składowiska odpadów, niezrekultywowane tereny poprzemysłowe. Źródła liniowe z kolei to silniki pojazdów zasilane paliwem płynnym, ulice i ciągi komunikacyjne. W tej grupie istotną rolę odgrywa transport kolejowy i samochodowy niezabezpieczonych odpowiednio ładunków węgla. Według dostępnych danych z literatury specjalistycznej, straty spowodowane pyleniem w przypadku transportu kolejowego mogą wynosić 0.05 – 1% przewożonego węgla, w przypadku samochodu ok. 0.05%. Z kolei emisja ze zwałowisk węgla może osiągać do 0.2 kg pyłu /m2 x rok (erozja wietrzna) i do kilku kg/godzinę w trakcie przemieszczania węgla w obrębie zwałowiska. Ta krótka charakterystyka źródeł emisji pyłu potwierdza tezę, że tereny wysokozurbanizowane, o dużej gęstości zaludnienia, nasycone przemysłem i trasami komunikacyjnymi są szczególnie narażone na występowanie jego wysokich stężeń w powietrzu.
Prawo Ochrony Środowiska, zgodne z dyrektywami Unii Europejskiej przyjmuje jako dopuszczalne następujące poziomy pyłu PM-10 w powietrzu:
Równocześnie, jak podkreśla Jerzy Świądrowski, prawo to reguluje procedurę postępowania dla określenia stężenia pyłu w danym rejonie (tzw. strefie) oraz postępowania w celu jego utrzymania na odpowiednim poziomie lub zmniejszenia w przypadku występowania przekroczeń.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat, zmiany społeczno – gospodarcze oraz realizacja szeregu kolejnych programów ochrony powietrza spowodowały znaczną poprawę w zakresie stopnia jego zanieczyszczenia. Na obszarze GOP-u uzyskano redukcję stężeń pyłu z wartości od 164 -780 μ/m3 w roku 1982, do wielkości od 41 – 72 μg/m3 w roku 2003. Niemniej wartość dopuszczalna (40 μg/m3) jest nadal przekraczana. Ocena wstępna przeprowadzona w 2002 r oraz ocena roczna z 2003 r wykazały, że zgodnie z Prawem Ochrony Środowiska niezbędne jest podjęcie działań naprawczych w trzech strefach województwa śląskiego: aglomeracji górnośląskiej, aglomeracji częstochowskiej oraz w strefie miejskiej Bielsko-Biała. We wszystkich przypadkach stężenie pyłu PM-10 przekraczało wartość dopuszczalną. Działania naprawcze zostały określone w trzech indywidualnych programach ochrony powietrza, wydanych jako rozporządzenia Wojewody Śląskiego. Zostały one opublikowane w dzienniku Urzędowym Wojewody Śląskiego nr 23 w dniu 1.04.2004 r.
Stwierdzono, że w związku z restrukturyzacją i wcześniej zrealizowanymi inwestycjami proekologicznymi istnieje bardzo ograniczona możliwość redukcji emisji pyłu ze źródeł przemysłowych. Działania winny być skupione na redukcji emisji ze źródeł komunikacyjnych i komunalnych oraz profilaktyce i ograniczeniu możliwości powstawania emisji wtórnej ze źródeł powierzchniowych.
Należy podkreślić, że w walce o ochronę ekosystemu Śląska, a szczególnie jego powietrza, bardzo ważne jest zmniejszenie emisji, będącej wynikiem spalania paliw węglowych w indywidualnych paleniskach. Małe stacjonarne źródła emitują duże ilości cząstek zawieszonych. Spalanie węgla dla ogrzania pomieszczeń mieszkalnych, małych placówek handlowych i przemysłowych, jak również w niewielkich rejonowych zakładach ciepłowniczych, jest podstawowym źródłem takich niebezpiecznych dla środowiska emisji.
W celu poprawy jakości powietrza w miastach i miejscowościach, które aktualnie mają problemy w dotrzymaniu norm stężeń zanieczyszczeń konieczne są przedsięwzięcia proekologiczne. Należą do nich:
A przecież Polska gospodarka nie może funkcjonować bez górnictwa węglowego. Właśnie ono zapewnia Polsce bezpieczeństwo energetyczne, ponieważ węgiel jest jedynym, istotnym narodowym surowcem energetycznym. Przykładowo, około 95 proc. energii elektrycznej jest produkowane z węgla kamiennego i brunatnego. Nowoczesne górnictwo, opiera się na pięciu, podstawowych filarach. Należą do nich: właściwe rozpoznanie geologiczne, ekonomicznie efektywne wydobywanie surowców mineralnych, zastosowanie energooszczędnych i niezawodnych maszyn, wszelkie wymogi bezpieczeństwa, ochrona środowiska naturalnego. Jednym z istotnych sposobów ochrony ekosystemu bez eliminowania węgla jest wymiana niskosprawnych, wysokoemisyjnych palenisk (pieców) i kotłów indywidualnych w budynkach mieszkalnych na kotły niskoemisyjne nowej generacji. Zaletą rozwiązania jest wyższa sprawność nowoczesnych urządzeń (ok. 80% wobec 45 –75%) i zdecydowane obniżenie emisji zanieczyszczeń, np. pyłu z 150-1200 g/GJ do 30-200 g/GJ w zależności od typu urządzenia. Ważną zaletą wydaje się również konstrukcja układu zasilania kotłów, która uniemożliwia spalania węgla niesortymentowego, odpadów, itp.
Za zwiększeniem udziału ciepła z sieci przemawia w przypadku miast GOP-u wysoka dostępność tego typu układów. W przypadku np. Siemianowic Śl potrzeby cieplne zaspakajane są z sieci w ok. 49%, w Będzinie w 62%, w Dąbrowie Górniczej w 54%, w Katowicach w 59% i w Mysłowicach w 59%. Wadą tego rozwiązania jest stosunkowo wysoki koszt pozyskiwania energii, związany z niską sprawnością układów kotłownia – sieć oraz z kosztami remontów sieci ulegającej częstym awariom na terenach górniczych.
Specyfika miast GOP stwarza ograniczone możliwości wykorzystania energii odnawialnej na potrzeby lokalne np. z następujących źródeł: wykorzystanie energii biomasy w zakresie spalania osadów ściekowych, masy zielonej z terenów zieleni zorganizowanej (parki, skwery), biogazu z oczyszczalni ścieków i wysypisk odpadów komunalnych; wykorzystanie energii geotermalnej poprzez odbiór ciepła z powietrza wentylacyjnego kopalń i wód dołowych. Nie można również wykluczyć możliwości budowy elektrowni pompowo – szczytowych wykorzystujących nieczynne szyby i wyrobiska kopalniane.
DLA MAŁEJ ENERGETYKI
EKOLOGICZNE KOTŁY
Charakterystyczny dla Polski problem dominującego udziału obiektów i urządzeń spalania paliw w wytwarzanych ładunkach SO2, CO2, pyłu oraz NO2, wymaga podejmowania zdecydowanych działań, w celu poprawy jakości powietrza poprzez zmniejszenie emisji zanieczyszczeń szczególnie szkodliwych dla zdrowia i mających niekorzystny wpływ na ekosystem. Dotyczy to przede wszystkim metali ciężkich, trwałych zanieczyszczeń organicznych, substancji zakwaszających, pyłów i lotnych związków organicznych.
– Nowe regulacje prawne, które weszły w życie w ostatnim okresie, stanowiące istotny element budowanego w kraju zintegrowanego systemu zarządzania energią i środowiskiem, skutkują systematycznym spadkiem ładunków zanieczyszczeń wprowadzanych do powietrza ze źródeł przemysłowych, wynikającym nie tylko z obniżenia aktywności wielu dziedzin gospodarki, ale także z działań restrukturyzacyjnych, modernizacyjnych i kontrolnych – wyjaśnia dr inż. Krzysztof Dreszer, dyr. Biura Strategii Rozwoju Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu -. Natomiast „mała energetyka”, czyli ogrzewnictwo indywidualne i komunalne, która jest znaczącym udziałowcem globalnej emisji zanieczyszczeń, pozostaje praktycznie poza obszarem możliwości ingerencji, wymuszających stosowanie rozwiązań o odpowiednim poziomie technologicznym gwarantującym dotrzymanie norm emisyjnych. Niskie kominy stosowane w „małej energetyce” są przyczyną podwyższonej koncentracji zanieczyszczeń powietrza na poziomie przygruntowym (tzw. „emisji niskiej”), która na terenach silnie zurbanizowanych może osiągać nawet poziomy niebezpieczne. Aktualne standardy emisyjne z instalacji, dotyczące wprowadzania gazów lub pyłów do powietrza (określone w Rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 4 sierpnia 2003 r.), dotyczą źródeł o nominalnej mocy cieplnej nie mniejszej niż 1,0 MW. Dla źródeł o nominalnej mocy cieplnej do 1000 kW w Polsce nie obowiązują obecnie żadne akty prawne. Instalacje, dla których nie są wymagane pozwolenia (w myśl Prawa ochrony środowiska) lub koncesja (w myśl Prawa energetycznego), praktycznie pozostają poza obszarem możliwości ingerencji, wymuszających stosowanie rozwiązań o odpowiednim poziomie technologicznym, gwarantującym dotrzymanie norm emisyjnych. Waga tych problemów wynika ze znacznego udziału „małej energetyki” w procesach wytwarzania energii, który w skali kraju szacuje się na 20-30 % Przy czym jej udział w całości emisji zanieczyszczeń jest jeszcze większy, ze względu na zły stan techniczno-technologiczny dużej ilości eksploatowanych instalacji. Tym bardzie, że „mała energetyka” jest znaczącym konsumentem węgla wykorzystywanego do produkcji ciepła. Ocenia się, że w gospodarstwach domowych i rolnictwie oraz w małych kotłowniach przemysłowych i komunalnych, spala się węgiel o łącznej wartości energetycznej ok. 500 mln GJ czyli ok. 25 % całej ilości węgla zużywanego dla celów energetycznych.
Eksploatowane w tym sektorze kotły c.o. w znacznej części pozostają urządzeniami starej generacji, o niskiej sprawności cieplnej (często poniżej 50%) oraz wysokich wskaźnikach emisji zanieczyszczeń. W ogrzewnictwie indywidualnym spory udział zajmują jeszcze tradycyjne piece do bezpośredniego ogrzewania pomieszczeń, których sprawność sięga zaledwie 30 % a wskaźniki emisji zanieczyszczeń są tragiczne. Jeszcze pod koniec ubiegłego wieku „mała energetyka” zdominowana była przez piece bezpośredniego ogrzewania zasilane węglem (w sektorze indywidualnym) oraz kotły c.o. z okresowym podawaniem paliwa zasilane koksem (w sektorze komunalnym).
Z ekologicznego punktu widzenia, kotły zasilane koksem stanowiły istotny postęp. Koks jest paliwem „bezdymnym”, co wynika z faktu niskiej zawartości tzw. „części lotnych”, które są źródłem emisji zanieczyszczeń węglowodorowych, w tym również o charakterze rakotwórczym. Zawartość „części lotnych” w koksie wynosi 1-3 % (w dobrym koksie poniżej 1 %), natomiast w węglu kamiennym 30-40 %, w węglu brunatnym 40-55 % a w słomie i drewnie 70-80 %. Od ok.15 lat nastąpił spadek podaży koksu opałowego, a tym samym wzrost jego ceny. Toteż przestawiono się na opalanie kotłów węglem, z katastrofalnymi skutkami ekologicznymi. Wymaga to stosowania zaawansowanych technik spalania i nowoczesnych konstrukcji palenisk i kotłów. Efektywność energetyczno-ekologiczna kotła na paliwo stałe jest bezwzględnie zależna od właściwego doboru konstrukcji kotła i rodzaju paliwa. Spalanie nawet najlepszego paliwa w kotle o konstrukcji nie dostosowanej do jego uziarnienia i własności chemicznych, powoduje zwiększoną emisją szkodliwych substancji do atmosfery oraz obniżenie sprawności cieplnej. Pierwszy w kraju program ograniczania „niskiej emisji” zainicjowano 10 lat temu na Śląsku, który zapoczątkował okres intensywnego doskonalenia technik spalania i konstrukcji kotłów węglowych. Dzięki temu stosowane dzisiaj krajowe kotły węglowe małej i średniej mocy spełniają kryteria energetyczne i emisyjne obowiązujące w Unii Europejskiej. Najlepsze z nich charakteryzują się wskaźnikami emisji na poziomie 50-25 % dopuszczalnych wielkości. Wyniki kilkuset badań atestacyjnych (dla ponad 120 krajowych producentów), wykonanych w certyfikowanym przez Polskie Centrum Akredytacji Zespole Laboratoriów Badawczych IChPW, wskazują wyraźnie na wysoki poziom jakości produkowanych kotłów, zarówno pod względem uzyskiwanej sprawności energetycznej, jak i wskaźników emisji zanieczyszczeń. Z drugiej zaś strony należy zwrócić uwagę, że znaczna część kotłów sprzedawanych w kraju nie była poddana badaniom energetyczno-emisyjnym. Praktyka pokazuje, że wskaźniki emisyjne tych urządzeń znacznie odbiegają od stosowanych w Polsce kryteriów.
Kotły c.o. małej mocy na paliwa stałe dzielą się, stosując najbardziej ogólny sposób klasyfikacji, na: kotły z okresowym (ręcznym lub mechanicznym) podawaniem paliwa, w których stosuje się technikę spalania przeciwprądowego, z naturalnym lub wymuszonym przepływem powietrza; kotły z ciągłym automatycznie sterowanym podawaniem paliwa, w których stosuje się technikę spalania współprądowego, z regulowaną wielkością porcji paliwa i ilością powietrza podawanego do komory spalania.
Czołowe miejsca zajmują kotły z ciągłym, automatycznie sterowanym podawaniem paliwa oraz regulowaną ilością powietrza wprowadzanego do komory spalania, w których stosuje się technikę spalania współprądowego górnego w części złoża. Niektóre z nich uzyskują sprawność cieplną powyżej 85 %, zbliżoną do nowoczesnych dużych kotłów przemysłowych.
Do tej grupy zaliczają się tzw. „kotły retortowe”, których nazwa pochodzi od stosowanych w nich palników, zwanych popularnie „retortami” lub „palnikami retortowymi”. Zasilane są wysokojakościowym węglem w sortymencie „groszek”, produkowanym w wielu śląskich kopalniach. „Eko-groszek”, pozyskiwany z pokładów o niskiej zawartości siarki i popiołu, skutecznie konkuruje z paliwami otrzymywanymi poprzez brykietowanie lub granulowanie trocin drzewnych.
Rozwój konstrukcji kotłów „retortowych” w Polsce rozpoczął się stosunkowo niedawno. Zabrzański Instytut w 1997 r. realizował budowę i wdrożył pilotażową kotłownię ekologiczną, wyposażoną w dwa kotły „retortowe” o łącznej mocy 370 kW. W przedsięwzięciu tym współuczestniczył Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach oraz gmina Zabrze. Od tego czasu obserwuje się intensywny wzrost produkcji kotłów „retortowych”, liczonej już w tysiącach sztuk, przy ciągłej dynamice wzrostu sprzedaży.
Jak podkreśla dr Dreszer, udział sortymentu „groszek” w całkowitym urobku górnictwa stanowi jednak tylko kilka procent. Toteż istnieje naturalna granica jego podaży, a tym samym granica rozwoju ilościowego produkcji kotłów zasilanych „groszkiem”. Głównym produktem górnictwa jest bowiem miał węglowy, cieszący się dużym popytem ze względu na najniższy koszt jednostki energii zawartej w węglu. Jeszcze do tej pory, w dużych ilościach spala się go w kotłach nie przystosowanych do tego rodzaju paliwa, z ogromną szkodą dla środowiska. Specyficzna konstrukcja tradycyjnego palnika „retortowego”, narzucająca konieczność stosowania ślimakowego podajnika paliwa, uniemożliwia stosowanie paliwa miałowego. Rozwiązaniem tego problemu stały się, zasilane miałem, kotły z ciągłym, automatycznie sterowanym podawaniem paliwa oraz regulowaną ilością powietrza wprowadzanego do komory spalania, które ostatnio pojawiły się na rynku krajowym. Stosuje się w nich technikę spalania współprądowego górnego w części złoża. Zastosowane w nich paleniska, często nazywane „retortowymi”(różniące się jednak konstrukcją od typowych „retort”), wykazują identyczne warunki energetyczno-emisyjne, spełniając wymagane w tym zakresie kryteria. Inna konstrukcja paleniska umożliwia stosowanie podajników tłokowych, zwanych także szufladowymi, co umożliwia zasilanie tych kotłów zarówno „groszkiem”, jak i miałem węglowym.
Oferta paliwowa górnictwa, obejmująca wyselekcjonowane paliwo kwalifikowane w sortymencie „groszek” (EKO-RET produkcji Katowickiego Holdingu Węglowego S.A. i RETOPAL produkcji Kompanii Węglowej), wzbogaciła się obecnie o kwalifikowane paliwo miałowe – EKO-FINS produkowane w KHW. Wykorzystanie przez górnictwo doświadczeń nabytych przy rozwijaniu produkcji „eko-groszku” oraz podjęcie produkcji wyselekcjonowanego miału z przeznaczeniem dla „małej energetyki” to dalsze, znaczne zwiększenie możliwości efektywnej, proekologicznej modernizacji kotłowni węglowych.
Niezmiernie ważne jest jednak wdrożenie, usankcjonowanego prawnie, systemu kwalifikacji paliw stałych i kotłów małej mocy, które stanowiłby podstawę egzekucji od producentów i użytkowników proekologicznych kierunków działania. Dotychczas w praktyce gospodarczej producenci i użytkownicy kotłów, jednostki badawcze, urzędy oraz instytucje dofinansowujące działania proekologiczne wykorzystują nieobligatoryjne unormowania:
Kryteria energetyczno – emisyjne atestacji na „znak bezpieczeństwa ekologicznego” opracowane w Instytucie, stosowane są od 1999 r. Dr inż. Jacek Zawistowski, dyr. Centrum Innowacji Technologicznych podkreśla, że w latach 1995-1998 wykonano prace, które przygotowały techniczne podstawy standaryzacji procedury oceny energetyczno –emisyjnej paliw stałych i kotłów małej mocy. Opracowano również założenia projektu systemu atestacji, a następnie określono kryteria emisyjne na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”, stanowiące podstawę do promowania kotłów na paliwa stałe na rzecz ograniczania emisji niskiej. Realizacja procedury atestacji wymaga zastosowania odpowiedniego stanowiska badawczego, wyposażonego w aparaturę kontrolno – pomiarową. Kompleksowa ocena efektywności ekologiczno – energetycznej paliwa, kotła lub układu paliwo – kocioł dostarcza pełnych informacji o paliwie i, lub instalacji dostosowanych do norm ochrony środowiska. Stanowisko testowania paliw stałych i kotłów wchodzi w skład Akredytowanych Laboratoriów Badawczych. Zespół akredytacyjny dysponuje również przewoźnym stanowiskiem badawczym, umożliwiającym badan u użytkownika kotłów większej mocy, których nie można dostarczyć do Instytutu.
Omawiane kryteria atestacji na „znak bezpieczeństwa ekologicznego” wypełniają lukę w unormowaniach legislacyjnych i normach europejskich dotyczących kryteriów emisyjnych z kotłów małej mocy na paliwa stałe. Atestacja kotłów, choć nie usankcjonowana aktami prawnymi, coraz częściej wymagana jest przy dofinansowaniu przedsięwzięć modernizacyjnych w obszarze „małej energetyki”. Wymierne kryteria emisyjne, które byłyby sukcesywnie modyfikowane w miarę rozwoju technik spalania i konstrukcji kotłów, mogą stanowić podstawę działań w kierunku eliminacji, z krajowego ogrzewnictwa indywidualnego i komunalnego, urządzeń będących poważnym źródłem „niskiej emisji”, negatywnie wpływającej na warunki życia lokalnych społeczności. Aktualnie finalizowane są prace zmierzające do nowelizacji (zaostrzenia) kryteriów atestacji na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”, dostosowującej je do postępu w zakresie rozwiązań konstrukcyjnych kotłów, który miał miejsce w ostatnich dziesięciu latach.
Kryteria energetyczno-emisyjne na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”
dla kotłów małej mocy na paliwa stałe wg IChPW
Typ kotłaSpraw-
ność
cieplna
%Wskaźnik emisji*1CO
mg/m3NO2*2
mg/m3Pył
mg/m3TOC
mg/m316WWA
mg/m3B(a)p
μ/m3
| Kotły z okresowym załadunkiem paliwa |
≥75 | ≤5.000 | ≤400 | ≤200 | ≤150 | ≤15 | ≤150 |
| Kotły z automatycznym ciągłym załadunkiem paliwa |
≥78 | ≤3.000 | ≤600 | ≤150 | ≤100 | ≤5 | ≤100 |
*1 Dopuszczalne ilości zanieczyszczeń w suchych gazach odlotowych w warunkach normalnych, przy zawartości tlenu 10 %
*2 Tlenki azotu w przeliczeniu na NO2
TOC – całkowite zanieczyszczenia organiczne
WWA – wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne
B(a)P – benzo-a-piren
Oprac. Mira Borkiewicz
Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach
Małżeństwo z rozsądku
Dwa bardzo dobre lata w górnictwie – zysk w 2004 r. sięgnął dwóch miliardów złotych, a rok 2005 według szacunków analityków nie był pod tym względem gorszy – ożywczo wpłynęły także na firmy z branży okołogórniczych, które jeszcze kilka lat temu były na skraju bankructwa.
Ta zależność wydaje się oczywista jeśli zważyć, że przez ostatnie lata w górnictwie obowiązywał bardzo rygorystyczny program oszczędnościowy, co doprowadziło do wstrzymania budownictwa górniczego i wyesploatowania parku maszynowego. Konieczne jest więc teraz, kiedy pojawia się zysk, skupienie się przede wszystkim na pogłębianiu szybów i przekopów, czyli wykonaniu tzw. robót udostępniających nowe zasoby surowca. Nasze górnictwo sięga do coraz głębiej zalegających pokładów węgla, średnioroczna głębokość eksploatacji w górnictwie zwiększa się o 7 – 8 metrów. Łatwo więc obliczyć, że za 10 lat zejdziemy o 80 metrów poniżej obecnych poziomów wydobywczych. A obecnie węgiel wydobywany jest już do poziomu 1000 metrów. Rozpoznane i nadające się do eksploatacji złoża sięgają co najmniej 1500 metrów. Dotarcie do nich wiąże się m.in. z pokonaniem progu wzrostu temperatur, które na poziomie 1000 metrów wynoszą od 35 do 40 st. C, a każde 33 metry poniżej powoduje wzrost temperatury o 1 st. C.
Przewidujący biznesmeni
Oprócz udostępnienia nowych partii złóż w istniejących już kopalniach, niezbędne jest przeznaczenie poważnych środków na odnowienie parku maszynowego. Sprzęt górniczy jest zużyty. Lata restrukturyzacji i dekoniunktury na węgiel nie pozwalały na zakupy kombajnów, obudów, czy też przenośników, poprzestawano na ich remontach. Na szczęście, nawet w tych chudych latach, znalazły się dwa, niezależne od siebie zespoły biznesmenów, które mimo wszystko kupowały plajtujące śląskie zakłady przemysłu okołogórniczego. Wyłoniły się z nich dwie grupy kapitałowe – Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych i Famuru – które mogą ( zwłaszcza ZZM, jako największy w Polsce producent górniczych kombajnów ścianowych) konkurować z amerykańsko-brytyjską grupą Joy Machiner czy niemieckim konsorcjum DBT. – Myślę – mówi Marian Kostempski, prezes Zarządu i dyrektor generalny Zabrzanskich Zakładów Mechanicznych S.A. – że tę konkurencję już wygrywamy jakością oferowanych wyrobów i usług. Na dowód przywołuje nową generację powłok ochronnych spawanych na rdzennikach i tłoczyskach cylindrów hydraulicznych zwanych umownie „Durachromem”, praktycznie całkowicie odpornych nie tylko na korozję atmosferyczną, ale także na działanie wód mineralnych, w tym kopalnianych. Produkt ten – dodaje Krzysztof Jędrzejewski, dyrektor d.s. finansowych i inwestycji ZZN S.A. – cieszy się wielkim zainteresowaniem wszędzie tam gdzie wydobywany jest węgiel i inne kopaliny przede wszystkim dlatego, że jego wykorzystanie jest wielokrotnie tańsze i trwalsze a w procesie technologicznym, praktycznie bezodpadowym, charakteryzuje się niską energochłonnością. Te walory docenione zostały przez Europejski Komitet Ochrony Środowiska, który przyznał „Durachromowi” nagrodę w dziedzinie ekologii.
Nowy układ sił
Prawdziwym hitem w przeobrażaniu polskiego przemysłu okołogórniczego stało się utworzenie przez Zabrzańskie Zakłady Mechaniczne S.A. oraz giełdowy „Kopex” S.A. największej polskiej grupy produkcyjnej i handlowej zaplecza górniczego.
Połączenie obu firm nastąpiło po zakupie przez ZZM 64,64 proc. akcji „Kopex-u”, należących do tej pory do Krajowej Spółki Cukrowej, która otrzymała je w ramach dokapitalizowania od Skarbu Państwa. Ostatnio formalną zgodę wydał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Transakcja stała się faktem, zmieniając układ sił na rynku polskich producentów maszyn i urządzeń górniczych.
Mariaż ZZM i „Kopex-u” oznacza bowiem utworzenie największej w Polsce, zarazem czołowej na świecie, grupy kapitałowej zaplecza górniczego, która – biorąc pod uwagę obszar działalności – obejmuje zarówno górnictwo węgla kamiennego, brunatnego, rud metali, jak i specjalistyczne usługi górnicze. Roczne przychody grupy kształtują się na poziomie ponad 1 miliarda złotych. Tak dużych możliwości wykonawczych i tak dużego potencjału projektowego, produkcyjnego i handlowego nie ma żadna z pozostałych grup i firm zaplecza górniczego.
Obie spółki wniosły do grupy kapitał wieloletnich doświadczeń, znajomość międzynarodowych rynków górniczych, najwyższą jakość towarów i usług, prestiż i uznanie klientów. Teraz mając w ręku tak mocną kartę atutową stoją przed szansą jeszcze większego wzmocnienia swojej pozycji na rynku zagranicznym i krajowym. – Pozyskanie inwestora strategicznego pozwala na poprawienie rentowności poprzez obniżenie kosztów zakupu materiałów, kosztów finansowych i handlowych – mówi prezes Zarządu „Kopex-u” Rafał Rost. – Zwiększą się również możliwości kredytowe całej grupy.
Co zyskują strony?
Utworzone w 1947 roku ZZM, których akcjonariuszami są osoby fizyczne, specjalizuje się w produkcji górniczych kombajnów ścianowych, realizacji inwestycji przemysłowych i świadczeniu usług górniczych. W 2004 roku firma wypracowała kilkadziesiąt milionów złotych zysku. W skład grupy ZZM wchodzą: ZZM w Zabrzu, Fabryka Maszyn i Urządzeń „Tagor” w Tarnowskich Górach – producent obudów zmechanizowanych; „Dozut-Komag” w Zabrzu – dostawca hydrauliki; „Wamag” w Wałbrzychu – urządzenia do mechanicznej przeróbki węgla; „Bremasz” w Dąbrowie Górniczej, a także Przedsiębiorstwo Budowy Szybów w Bytomiu, wykonujące specjalistyczne usługi górnicze.
Zwłaszcza kombajny górnicze były przez lata obiektem największego zainteresowania ze strony „Kopexu”, który realizując kontrakty międzynarodowe (głównie dostawy kompleksów ścianowych) zamawiał ten sprzęt u różnych producentów. Teraz będzie miał własne tego rodzaju urządzenia, co z pewnością ułatwi realizację umów.
Równie ważne są rynki zagraniczne. Tu ZZM ma atut w postaci eksportu kombajnów do Czech i Rosji oraz usług kooperacyjnych do Niemiec. W planach „Kopexu” leżał powrót na atrakcyjny rynek rosyjski, który przed laty był największym partnerem handlowym spółki. Kontakty z Rosją nabiorą więc obecnie nowego wymiaru.
W ostatnich latach „Kopex” przekształcił się z klasycznego pośrednika w handlu zagranicznym w generalnego wykonawcę kompleksowych projektów inwestycyjnych, zwłaszcza w branży górniczej. Po rozbudowaniu grupy kapitałowej stał się również producentem maszyn i urządzeń dla górnictwa węgla kamiennego i brunatnego.
Zakup „Kopexu” przez ZZM oznacza, że grupa będzie zdolna do realizacji pełnego procesu inwestycyjnego w przemyśle wydobywczym – zarówno w górnictwie węglowym jak i rud metali. Słowem, zajmie się wszystkim – od projektowania przez budowę, rozbudowę, modernizację po likwidację kopalń. Będzie też mogła – po wybudowaniu kopalni – prowadzić wydobycie, mając do tego kadrę oraz niezbędne środki i możliwości.
Kopalnię w całości wybudować potrafi także „Kopex-Famago”. Plany przewidują więc zwiększenie dostaw sprzętu dla europejskiego górnictwa odkrywkowego. Do największych producentów węgla brunatnego w Europie, oprócz Polski, należą Niemcy, Czechy, Słowacja, Turcja oraz Serbia i Czarnogóra. W krajach tych „Kopex” zdobył dobrą markę, co z pewnością ułatwi realizację projektowanych dostawy maszyn i urządzeń. – Połączenie obu spółek przyniosło wzrost siły, potencjału i konkurencyjności całej grupy – dodaje Rafał Rost. – Już wygrywamy z najlepszymi. Przykładem są niedawne międzynarodowe przetargi w Turcji, gdzie pokonaliśmy DBT oraz w Serbii i Czarnogórze, gdzie wygraliśmy z Thyssen-Kruppem. Z całą pewnością należy spodziewać się ostrej rywalizacji na rynkach światowych.
Na podbój świata
Grupa ZZM przewiduje zwiększenie wpływów rynkowych m. in. w Chinach, Rosji, Indiach i Wietnamie, ale drugim rynkiem po Europie staje się Ameryka Południowa. W Argentynie „Kopex” realizuje cztery kontrakty górnicze. Projektowana jest współpraca z górnictwem w Chile, która dotyczyć ma inwestycji w kopalniach metali nieżelaznych.
W 2005 roku „Kopex” współpracował z kontrahentami w ponad 20 krajach świata. Kontrakty górnicze podpisał z Argentyną, Serbią i Czarnogórą, Włochami, Turcją i Niemcami. Ich łączna wartość przekroczyła kwotę 250 mln zł. Teraz będzie współpracował na tych rynkach z ZZM. Według prognozy przekazanej na giełdę ubiegłoroczny przychód „Kopexu” ukształtuje się na poziomie 420 mln złotych, natomiast zysk wyniesie ponad 13 mln złotych. W 2004 roku przychody przekroczyły kwotę 371 mln zł, natomiast zysk netto wyniósł ponad 8 mln zł.
Duży wpływ na wyniki ekonomiczne ma zakończenie dostaw maszyn i urządzeń górniczych do Argentyny. Dzięki temu kwota około 100 mln zł z tego kontraktu wejdzie do ubiegłorocznych przychodów. Poprawę sprzedaży przyniosą także dwa duże kontrakty w Turcji.
Dla Argentyny realizowane są cztery umowy podpisane z przedsiębiorstwem Yacimientos Carboniferos Rio Turbio (YCRT) w Buenos Aires. Kopalnia węgla kamiennego w zagłębiu węglowym Rio Turbio w prowincji Santa Cruz wyposażona zostanie w kompleks ścianowy (kombajn, przenośniki zgrzebłowe, obudowa zmechanizowana) oraz kombajny chodnikowe, kołowroty i taśmy dla systemów transportowych. Uruchomienie kompleksu przewidywane jest na przełom kwietnia i maja tego roku. Z kolei odbiorcy w Turcji otrzymają dostawy polskich maszyn i urządzeń górniczych o wartości 16,2 mln euro (około 66,6 mln zł). Trwa też rozbudowa i modernizacja tureckiej kopalni cynku i miedzi „Cayeli”, w której uczestniczą górnicy z bytomskiego PBSz-u. Wartość robót wyniesie 8,2 mln USD (około 27 mln zł).
Józef Kandziora