Biuletyn Górniczy Nr 3-4 (117-118)

Brak informacji.

Wyjście na prostą.

Rozmowa z dr. inż. Januszem Steinhoffem; byłym prezesem Wyższego Urzędu Górniczego; wicepremierem i ministrem gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, przewodniczącym Partii Centrum.

Jak dziś ocenia Pan wieloletni wysiłek branży górniczej, przeprowadzoną w tym sektorze reformę, której założenia są Pana autorstwa? Czy przyniosły one oczekiwane rezultaty?

Nie przypisuję sobie autorstwa przeprowadzenia całego procesu restrukturyzacyjnego w górnictwie. Oczywiście w różnym wymiarze w tych procesach od 1990 roku uczestniczyłem, będąc najpierw przez 4,5 roku prezesem WUG-u, a przede wszystkim potem – w latach 1997-2001 – gdy przyszło mi sprawować funkcję ministra gospodarki, a następnie także wicepremiera. Wówczas jednym z priorytetów było konieczne przyspieszenie restrukturyzacji tej, tak ważnej dla polskiej gospodarki branży. A trzeba mieć świadomość, iż wtedy nie była ona w dobrym stanie. Jak wiadomo, w społecznym odbiorze to był jeden z najtrudniejszych programów restrukturyzacyjnych w polskiej gospodarce, bo przecież z tej branży odeszło ponad 300 tys. ludzi! W ostatnim okresie, w którym przyszło mi sprawować funkcję ministra gospodarki, gdy nastąpiło mocne przyspieszenie przemian w górnictwie, a więc w ciągu czterech lat odeszło z niego 100 tys. ludzi, zlikwidowano 23 kopalnie, w tym 13 całkowicie, a 10 częściowo.

Była to bardzo „szybka restrukturyzacja”, nie mająca odpowiednika w żadnym z krajów Unii Europejskiej. Udało nam się ją przeprowadzić w warunkach zbliżonych do spokoju społecznego, utrzymując stały dialog z partnerami społecznymi, co pozwoliło uniknąć zasadniczych napięć. Redukcje zatrudnienia, konieczne z ekonomicznego punktu widzenia, przeprowadzaliśmy w warunkach dobrowolności odejścia górników, uruchamiając wszystkie zapisy wynikające z Górniczego Pakietu Socjalnego, a więc jednorazowe odprawy, 5-letnie urlopy górnicze, tzw. zasiłki, system przekwalifikowań itd. W efekcie w wymiarze ekonomicznym z akumulacji minus 23 zł na tonie węgla doszliśmy do plus 8 zł, co sprawiło, że przy praktycznie stałych cenach na węgiel, górnictwo przestało na jego sprzedaży tracić.

Chciałbym podkreślić, że w Polsce przeprowadziliśmy ten proces o wiele szybciej i za dużo mniejsze pieniądze, niż miało to miejsce w Wlk. Brytanii za rządów Margaret Thatcher. Cieszy mnie to, iż realizacja tego programu zyskała bardzo dobre oceny krajów UE, które – podobnie jak my – borykały się z podobnymi problemami. Ich górnictwo było restrukturyzowane przez wiele, wiele lat, w tempie o wiele wolniejszym, a przecież powinno było im być łatwiej, gdyż w przeciwieństwie do nas działali oni w warunkach gospodarki rynkowej.

Satysfakcjonuje mnie, iż obecnie – generalnie rzecz ujmując – górnictwo jest w niezłej kondycji finansowej: są dwa podmioty, które na rynku funkcjonują zupełnie dobrze, czyli Katowicki Holding Węglowy i Jastrzębska Spółka Węglowa. Trudniejsza natomiast jest sytuacja Kompanii Węglowej. Krytycznie oceniam odejście od koncepcji utworzenia trzech spółek węglowych i właśnie powołanie Kompanii Węglowej, w której znalazły się zarówno dobre kopalnie, jak i te przynoszące straty, co prowadzi do tego, iż nie posiada ona wystarczających środków na kontynuowanie procesu restrukturyzacji.

Generalnie rzecz ujmując, oceniam, iż ten bardzo trudny proces restrukturyzacji, prowadzony przez 15 lat, zakończył się wyjściem na ekonomiczną prostą. Górnictwo wykonało olbrzymi wysiłek. Dziś jest to zupełnie inne górnictwo niż to, z którym mieliśmy do czynienia w poprzednim systemie.

A nader ważne względy społeczne? Pomijając nawet niezwykle wysokie koszty likwidacji kopalń, to co z ludźmi w nich zatrudnionymi? Jak i jakie zapewnić im inne stanowiska pracy? Wszak jest Pan nie tylko ekspertem gospodarczym, ale również politykiem, przewodniczącym Partii Centrum, a więc dbałość o bezpieczeństwo społeczne nie jest Panu obca.

Oczywiście że tak. Zawsze trzeba mieć świadomość również skutków społecznych przeprowadzanych zmian w sferze gospodarczej. W przypadku restrukturyzacji górnictwa, wyjątkowo trudnych procesów, zawsze o tym pamiętano. Jeżeli bowiem ktoś osiem lat temu uważał, że górnictwo trzeba było zostawić w takim stanie w jakim wówczas było i dotować je z budżetu państwa, to ja się temu mocno sprzeciwiam, bo uważam, że zarówno z punktu widzenia ekonomicznego, jak i społecznego, byłoby to nieracjonalne. Za podatki polskich obywateli dotowano by konsumentów węgla w innych krajach, bo do nich węgiel był eksportowany. Natomiast te pieniądze, wydane na restrukturyzację, w tym na pomoc ludziom, którzy z górnictwa chcą odejść – to racjonalne rozwiązanie. Kiedyś zapytano mnie, czy jest to moralne, iż górnikowi płacimy 40 tys. zł, a nie płacimy zwolnionemu pracownikowi PGR-u czy włókniarce z Łodzi? Odpowiedziałem, że odpowiadam za restrukturyzację górnictwa i uważam, że tym ludziom, którzy chcą dobrowolnie odejść z branży, trzeba pomóc, ponieważ oni – w dużej części zwerbowani z innych regionów, omamiani światłymi wizjami – nie z własnej winy znaleźli się w takiej sytuacji.

To prawda, że poziom bezrobocia w Polsce jest wysoki, choć – na szczęście w woj. śląskim sytuacja nie jest aż tak dramatyczna, jak w innych regionach. Państwo dysponuje narzędziami o charakterze regulacyjnym. Może ono wspierać – zgodnie z obowiązującymi w UE zasadami udzielania pomocy publicznej – powstawanie nowych miejsc pracy przy pomocy takich narzędzi, jak tworzenie specjalnych stref ekonomicznych, przydzielanie grantów inwestycyjnych itd.

Widomym tego znakiem jest chociażby świetnie prosperująca, najlepsza w kraju,Specjalna Strefa Ekonomiczna. Powstały w niej znaczące inwestycje, by wymienić tylko fabrykę Opla w Gliwicach, czy ulokowanie na terenie b. FSM-u w Bielsku-Białej fabryki silników spółki GM i Fiata Powertrain z ponad tysiącem miejsc pracy.

Pamiętajmy, iż w wielu krajach, gdzie „od zawsze” funkcjonuje gospodarka rynkowa, jedne podmioty gospodarcze upadają, inne się tworzą. Często redukują się nawet całe branże. Dlatego, tak ważny dla polskiej gospodarki – by była ona bardziej konkurencyjna – staje się szybki postęp technologiczny i techniczny, czyli generowanie innowacyjności.

Mając świadomość punktu startu i ogromu zadań do wykonania, obiektywnie trzeba przyznać, iż nie zmarnowaliśmy tych 15 lat transformacji. Polska poradziła sobie z tymi problemami zupełnie dobrze. I tak też jesteśmy oceniani w świecie. Natomiast gdy słucham teraz wypowiedzi niektórych polityków, którzy mają tak proste, nieskomplikowane recepty na rozwiązywanie trudnych problemów, w tym i natury społecznej, to zastanawiam się, czy wynika to z ich cynizmu, czy też totalnej niekompetencji.

Czy zatem polskie górnictwo, w dużym stopniu zrestrukturyzowane, osiągające wśród europejskich kopalń głębinowych – jak uważają niektórzy eksperci – najwyższą aktualnie wydajność, ma szansę stać się – nie tylko w Polsce, ale również w krajach unijnych – ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego? UE nie powinna się wszak uzależniać od dostaw węgla, cennego przecież nośnika energetycznego, z zewnątrz…

Kopalnia głębinowa jedna drugiej nierówna. Trudno zatem je porównywać. W polskim górnictwie wydajność w ostatnich latach rzeczywiście rosła bardzo szybko. Pamiętam, że w latach gdy byłem ministrem gospodarki rosła ona rocznie ok. 12 proc. Nasze górnictwo jest branżą stosunkowo nowoczesną. Zresztą zawsze na tle europejskiego górnictwa � również w poprzednim systemie – wyglądaliśmy nieźle. Mam tu na myśli poziom bezpieczeństwa pracy, umaszynowienie, postęp techniczny czy system urabiania węgla. To nigdy nie była branża zacofana technicznie, ale funkcjonowała w oderwaniu od normalnej ekonomii, czego przykładem były np. rozpoczęte inwestycje, nie mające żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Ta branża przeszła bardzo głęboki proces restrukturyzacji, czego efektem jest jej obecna kondycja finansowa. A nie jest to rezultat li tylko dobrej koniunktury na węgiel.

Bezpieczeństwo energetyczne jest pojęciem dość pojemnym, często zwłaszcza w Polsce, w dobie funkcjonowania komisji śledczych, nadużywanym. Państwo posiada odpowiednie uprawnienia regulacyjne, by takowe bezpieczeństwo zapewnić. Polskie rentowne górnictwo, które będzie dostarczać węgiel na rynki Unii Europejskiej, będzie dla polskiej gospodarki istotnym elementem działania w sferze wszystkich naszych przedsięwzięć na rynku UE. Trzeba jednak mieć świadomość, że unijny rynek jest rynkiem dość trudnym, na którym mamy do czynienia z ostrą konkurencją. A specyficzny rynek węglowy nie jest nadmiernie chroniony, podobnie jak nasz rynek jest w tej chwili częścią jednolitego rynku Unii. Jestem natomiast przekonany, że górnictwo na rynku polskim, korzystając z tzw. renty geograficznej da sobie doskonale radę, a mam nadzieję, że również na rynku europejskim. Członkostwo Polski w UE to pod każdym względem wielka szansa dla Polski, w tym również i dla górnictwa.

Z prognoz zawartych w rządowym dokumencie „Polityka energetyczna Polski do 2025 roku” wynika, iż zużycie energii elektrycznej wzrośnie w tym czasie o ok. 80-93 proc. Utrzymana zostanie także kluczowa w tym rola węgla…

Każdy, kto się zna na problemach energetyki, wie doskonale, że polska energetyka zawodowa przez wiele, wiele lat będzie oparta na węglu kamiennym i brunatnym. Nie mamy znaczących zasobów ani ropy ani gazu, a poza tym węgiel wytrzymuje konkurencję z tymi nośnikami energii. Natomiast problemem może być ochrona środowiska…

…względy ekologiczne nie powinny stać się barierą nie do pokonania. I w tej dziedzinie górnictwo węgla kamiennego odnotowuje znaczące osiągnięcia, by wymienić tylko realizację Programu Czystszej Produkcji, czy nagrody przyznawane śląskim kopalniom w konkursie „Przyjaźni środowisku”…

To prawda. Jednakże energetyka stoi przed pilną koniecznością ograniczenia emisji nie tylko związków azotu, pyłów, ale także coraz bardziej dwutlenku węgla. Trzeba mieć świadomość, że energetyka oparta na węglu musi podjąć szeroki program inwestycyjny. A dotyczy to nie tylko ochrony środowiska. Już za kilka lat znajdzie się ona, a zwłaszcza podsektor wytwarzania, na całkowicie jednolitym rynku UE. Będzie wówczas obowiązywała zasada swobodnego dostępu do sieci. Każdy mieszkaniec, jak i każda firma w Polsce będą mogli kupować energię elektryczną u dostawcy, który zaoferuje najlepsze warunki. A zatem najbliższe lata winny zostać wykorzystane do przeprowadzenia nieodzownej restrukturyzacji sektora energetycznego.

Zakładając, że koniunktura na węgiel kiedyś się skończy, a zapewne ulegać będzie pewnym wahaniom, nie warto – gdy zajdzie taka potrzeba – w jakimś stopniu dopłacać do górnictwa, bo per saldo na pewno to się będzie opłacać. Nie będziemy uzależnieni od dostaw nośników energii z zewnątrz…

Koniunktury nie sposób precyzyjnie przewidzieć. Jeszcze kilka lat temu nawet najwięksi optymiści nie mogli przypuszczać, że cena ropy może tak podskoczyć w górę. Cena węgla energetycznego jest w jakimś stopniu funkcją ceny innych nośników energii, czyli gazu i ropy naftowej. Ubiegłoroczna koniunktura na węgiel, jak sądzę, nie powróci szybko. Ceny węgla na rynku europejskim, czyli w tzw. ARA (Amsterdamie, Rotterdamie, Antwerpii) już spadły. Zamiast myślenia o ewentualnych dopłatach do górnictwa, w okresie dobrej koniunktury trzeba myśleć o czasach koniunktury gorszej. Wiedząc, że działania restrukturyzacyjne muszą być w górnictwie prowadzone permanentnie, polskie górnictwo musi dostosowywać asortyment produkowanego węgla do aktualnych potrzeb, czyli zastępowania tam, gdzie jest to możliwe – węgla energetycznego na koksujący. Takie posunięcia zapowiada w przyjętej strategii Kompania Węglowa. Koniunktura na węgiel koksujący jest bardzo dobra. I zapewne długo jeszcze takową będzie.

Jak Pan ocenia projekt utworzenia kombinatu górniczo-koksowniczego? To racjonalny w wymiarze ekonomicznym pomysł?

Jestem zdecydowanym zwolennikiem integracji całego sektora koksowniczo-węglowego, a więc uzyskania w ten sposób efektu synergii. To dobry pomysł, abyśmy sprzedawali wyrób finalny, czyli koks, a nie surowiec, jakim jest węgiel koksujący. Pomysł, aby w oparciu o Jastrzębską Spółkę Węglową zbudować koncern węglowo-koksowy oceniam jako racjonalny i mam nadzieję, że zostanie on szybko zrealizowany. Następnym krokiem powinna być prywatyzacja.

Rząd przyjął właśnie niedawno ważny dokument, a mianowicie „Strategię prywatyzacji sektora górnictwa węgla kamiennego”. Analitycy przewidują, iż do pierwszych prywatyzacji może dojść nawet jeszcze w tym roku. Czy powinna to być prywatyzacja poprzez giełdę, czy też poprzez wybór inwestora strategicznego?

Zdecydowanie uważam, iż nie ma jakichkolwiek czynników, które by wykluczały prywatyzację sektora węglowego w Polsce. Oczywiście trzeba ją przeprowadzić racjonalnie. Nie można tak prosto odpowiedzieć na pytanie, czy przez giełdę czy przez wybór inwestora strategicznego, branżowego czy finansowego. To musi wynikać z symulacji skutków, zarówno dla budżetu państwa jak i przyszłości tej branży. Górnictwu potrzebne są inwestycje. Istotne zatem winny być nie tylko wpływy do budżetu, co tzw. pakiet inwestycyjny, czyli zabezpieczenie przyszłości prywatyzowanego podmiotu. Dopuszczam również – o czym wielokrotnie mówiłem – możliwość tzw. integracji pionowej z energetyką. Wówczas część kopalń mogłaby być prywatyzowana wraz z podsektorem wytwarzania energii elektrycznej. U nas, niestety, utarło się przekonanie, że najpierw powinniśmy prywatyzować zakłady, a dopiero później myśleć o ich konsolidacji. Toż to totalny absurd! Takie ultraliberalne podejście doprowadziło do tego, że przez wiele lat nie udawała nam się prywatyzacja hutnictwa. A przecież nigdzie na świecie huty nie działają samodzielnie. W przypadku branży górniczej – optymistycznie patrzę w przyszłość.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: JM

„Budryk” na giełdę?

Rozmowa z Piotrem Czajkowskim, prezesem Zarządu KWK Budryk S.A.

Według strategii Ministerstwa Skarbu Państwa kopalnia Budryk ma zostać sprywatyzowana. Czy rozpoczęły się już działania zmierzające do prywatyzacji?

W programie rządowym został rozpisany plan prywatyzacji sektora górnictwa węgla kamiennego, dla naszej kopalni zostały zaproponowane wszystkie potencjalne ścieżki prywatyzacyjne. Konkretnych decyzji w sprawie prywatyzacji kopalni Budryk jeszcze nie podjęto. Przypomnę, że byliśmy już poddani analizie przedprywatyzacyjnej, którą przygotowała w roku 2002 firma Deloitte. Z tej analizy nie można już korzystać ponieważ minęły dwa lata od jej zakończenia i zgodnie z prawem straciła ona już swoją ważność. Analiza przedprywatyzacyjna musi więc zostać przeprowadzona ponownie. Decyzje o wyborze ścieżki prywatyzacyjnej naszej kopalni i całego sektora węglowego podejmie właściciel, czyli Ministerstwo Skarbu Państwa. Uważam, że dla kopalni Budryk najwłaściwszą formą prywatyzacji byłaby prywatyzacja poprzez giełdę. Na początek powinien być sprzedany mniejszościowy pakiet akcji, a skarb państwa powinien zachować pakiet większościowy.

Czy tak powinna wyglądać docelowa struktura właścicielska? Czy może skarb państwa z czasem powinien pozbyć się swoich udziałów?

Tak jak to się dzieje na całym świecie, początkowo powinien zostać sprzedany mniejszościowy pakiet akcji a docelowo należy także dokonać zbycia pakietu większościowego przez skarb państwa.

Kto Pana zdaniem może być zainteresowany kupnem akcji Budryka?

Myślę, że wielu chętnych na to by się znalazło. Wiele zależy od tego, czy taka koniunktura na węgiel, jaka była w roku 2004, utrzyma się również w roku 2005. Jeśli koniunktura na rynku węgla będzie tak dobra jak w roku 2004 to na pewno bardzo wielu chętnie zainwestuje w branżę górniczą. Jeśli będzie tendencja odwrotna, czyli koniunktura się skończy, to krąg zainteresowanych zdecydowanie zmaleje.

W powszechnym odczuciu sektor węglowy raczej źle się kojarzy, czy może to utrudnić sprzedaż akcji firm górniczych na giełdzie?

Problemem może być nie tyle, że sektor węglowy źle się kojarzy co fakt, że okres zwrotu z inwestycji w tej branży jest stosunkowo długi. Liczenie na szybki zarobek jest więc nie na miejscu, trzeba liczyć się z okresem zwrotu rzędu 10, 15 a nawet 20 lat. Jeśli patrzy się w takiej perspektywie, jeśli ktoś ma rozeznanie na rynku węglowym, potrafi przewidzieć co będzie się działo na nim w ciągu 20 lat, to myślę, że chętnie w ten przemysł zainwestuje.

Jak na wycenę kopalni Budryk może wpłynąć postawa związków zawodowych? W Budryku są dwa związki, nazwijmy to kłopotliwe, które swoim działaniem mogą doprowadzić do obniżenia wyceny kopalni.

Nie nazwałbym tych dwu związków kłopotliwymi, tylko stale wojującymi… Postawa strony społecznej jest jednym z elementów wyceny prywatyzowanego przedsiębiorstwa, jedną z głównych rzeczy na które potencjalny inwestor zwraca uwagę. Jeśli ta postawa jest roszczeniowa, zmierzająca do ciągłego konfliktowania załogi, to na pewno nie jest to zachęcające dla potencjalnego inwestora giełdowego.

Kopalnia Budryk posiada zasoby węgla koksowego i energetycznego. W wydobycie którego z nich będą prowadzone główne inwestycje?

Produkujemy zarówno węgiel energetyczny, jak węgiel koksowy typu 34. Docelowym naszym węglem będzie węgiel typu 35, w kierunku pozyskania którego prowadzimy w tej chwili inwestycje mające umożliwić wydobycie około 1 mln ton tego węgla w roku 2012. Te inwestycje są bardzo materiało- i kapitałochłonne. Oceniamy, że do roku 2012 ich wartość wyniesie około 500 mln złotych. Z dojściem do pokładów węgla koksującego związane są nasze najważniejsze inwestycje, wśród których jest min. budowa nowego poziomu 1290,pogłębienie szybów, rozbudowa zakładu przeróbczego, rozbudowa systemu transportu pod ziemią. Z wieloma kontrahentami, w tym z naszym największym odbiorcą, którym jest elektrownia Opole, mamy podpisane wieloletnie umowy, co pozwala nam na bezpieczne planowanie wydatków. Inwestycje w dostęp do złóż węgla koksowego są niezbędne, ponieważ mniej więcej do roku 2008-2010 chcemy utrzymać na obecnym poziomie produkcję węgla energetycznego, a potem nastąpi spadek wydobycia tego węgla.

Jak wygląda na kopalni Budryk sytuacja z zatrudnieniem?

Obecnie przyjmujemy do pracy w naszej kopalni. Uzyskaliśmy zgodę Ministerstwa Gospodarki na zatrudnienie w tym roku ok. 120 osób, optymalny poziom zatrudnienia to 2450 pracowników, a pod koniec lutego na Budryku zatrudnionych było 2398 osób.

Czy są już znane wyniki finansowe kopalni za rok 2004?

Wstępny, dodatni, wynik finansowy netto jest wysoki, ale w głównej mierze wynika ze skutków zakończenia toczącego się od 1998 roku postępowania układowego. W 2004 roku wydobyliśmy 3,5 mln ton – to największe wydobycie w historii kopalni. W tym roku oczywiście także planujemy osiągnięcie dodatniego wyniku finansowego.

Na koniec często padające pytanie: jak długo jeszcze Pana zdaniem utrzyma się koniunktura na rynku węglowym?

Pewne objawy zachwiania koniunktury są już widoczne. Na rynku węgla energetycznego występuje jest już spadek cen, oczywiście nie jest to spadek do poziomu np. z przed 3 lat. Myślę, że już do takiego spadku nie dojdzie. Na rynku węgla koksującego, szczególnie w typie 34, daje się zauważyć podobne tendencje. Uważam jednak, że polski sektor węglowy ma przed sobą dobrą przyszłość.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Dariusz Czarnecki

Nie psuć!

Rozmowa z Herbertem L.Gabrysiem, b. wiceministrem przemysłu i handlu odpowiedzialnym w latach 1994-1997 za górnictwo i energetykę; doradcą rządu w sprawach gospodarczych (1998-2000); doradcą ministra gospodarki ds. energetyki (2000-2003); niezależnym ekspertem w sprawach energetyki.

W jakim kierunku, Pana zdaniem, zmierza i powinna zmierzać polska polityka energetyczna, uwzględniając naszą przynależność do Unii Europejskiej?

W styczniu br. Rada Ministrów przyjęła dokument „Polityka energetyczna Polski do 2025 roku”. Zawarto w nim najistotniejsze z przyjętych porozumień traktatowych. Jako cele nadrzędne rząd przyjął: zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju, wzrost konkurencyjności gospodarki i jej efektywności energetycznej, ochrona środowiska przed negatywnymi skutkami działalności energetycznej, związanej z wytwarzaniem, przesyłaniem i dystrybucją energii i paliw. Warto zauważyć przy tym, iż dla realizacji tych celów należy: (…) dokonać zasadniczego przełomu w wypełnianiu przez polski sektor energii służebnej funkcji dla całej gospodarki – pod groźbą jego marginalizacji i zastąpienia go w tej roli przez bardziej efektywnych konkurentów.

Jeśli przez ten zapis rozumieć konieczność dostosowania się podmiotów gospodarczych polskiego sektora energetycznego (w tym elektroenergetyki przede wszystkim) do standardów otwartego, unijnego rynku energii, to sądzę, iż to najpoważniejsze z wyzwań. Wymaga bowiem radykalizacji procesów ograniczania kosztów własnych, a równocześnie dostosowania ofert produktowych do konkurencji (wewnętrznej i zewnętrznej). Tu istotną, o ile nie najistotniejszą, barierą będą nie tyle przyzwyczajenia z przeszłości, co konieczność �potraktowania� kosztów pracy w kategoriach ekonomiczności działań a nie ceny za społeczne przyzwolenie prowadzonych procesów konsolidacyjnych.

Z innych, bardzo istotnych postanowień tego dokumentu, a mających związek z Traktatem Akcesyjnym można wymienić: (…) konsekwentną budowę konkurencyjnych rynków energii elektrycznej, działania nakierowane na redukcję kosztów funkcjonowania energetyki, zwiększenie (poprawa) efektywności energetycznej we wszystkich dziedzinach wytwarzania i przesyłu oraz wykorzystania energii, ustawowe wzmocnienie pozycji administracji samorządowej wobec przedsiębiorstw energetycznych, propodażowe modyfikacje dotychczasowych sposobów promowania energii z OZE i energii elektrycznej wytwarzanej w skojarzeniu z wytwarzaniem, równoważenie interesów przedsiębiorstw energetycznych i odbiorców, aktywne kształtowanie struktury organizacyjno-funkcjonalnej sektora energetyki.

Istotne z punktu widzenia polskiego górnictwa węgla kamiennego są jednak wyzwania wynikające z przyjętych zobowiązań dotyczących ograniczenia emisji czynników szkodliwych: NOx, SO2, CO2, … W przyjętych wariantach prognozowania krajowego zapotrzebowania na energię do 2025 roku, wariant tzw.węglowy i efektywnościowy uznano za optymalne, przede wszystkim ze względów kosztowych. Wymagają one między innymi: osiągnięcia wskaźnika 7,5% zużycia energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych w 2010 r., ograniczenia emisji całkowitej z dużych obiektów spalania do wielkości określonych w Traktacie, w zakresie wytwarzania energii elektrycznej – wzrost średniej sprawności wytwarzania o 1,3 punktu procentowego,(…) – spadek strat sieciowych o 1,5 punktu procentowego, (…) – spadek energochłonności PKB o 5% i elektrochłonności o 7%.

Wariant „węglowy” znamienny jest tym, że wymóg spełnienia postanowień Traktatu w zakresie emisji z dużych obiektów spalania jest zastąpiony przez realizację Krajowego Planu Redukcji Emisji (KPRE), który umożliwia przesunięcie na rok 2020 terminu realizacji wymagań emisyjnych ustalonych w Traktacie Akcesyjnym na rok 2012. Znaczy to najprościej, że nie zakłada się ograniczeń dostaw węgla kamiennego, nie określając jednak w jakiej części węgiel ten będzie pochodził z wydobycia krajowego, a w jakiej z importu. Tą kwestię rozstrzygnie bez wątpienia porównanie ofert polskiego górnictwa węgla kamiennego z otoczeniem!

Realizacja wymienionych powinności z porozumień unijnych wymaga znacznych nakładów inwestycyjnych w polskim podsektorze wytwarzania energii elektrycznej i ciepła. To także istotne wyzwanie dla strategii inwestycyjnej polskiego górnictwa. Ale to już temat wymagający odrębnych rozważań!.

Z analiz, przeprowadzonych m.in. przez Pana wynika, iż ubiegły rok był drugim z rzędu dobrym rokiem dla polskiej elektroenergetyki. Zaznacza Pan jednak, iż czas koniunktury daje sygnał do trudniejszych wyzwań. Czego one dotyczą?

Istotnie! Koniunktura gospodarcza w Polsce powodowała zwiększoną konsumpcję energii elektrycznej. Sprzedaliśmy energii elektrycznej więcej niż w roku poprzednim. Zmieniły się jednak, po raz pierwszy od wielu lat, relacje eksportu i importu energii elektrycznej. Za granicę sprzedaliśmy (oddanie) o 3,5% mniej niż w roku 2003, a kupiliśmy (pobranie) energii elektrycznej o 6,6% więcej. W strukturze mocy zainstalowanej nie wystąpiły istotne zmiany. Także w strukturze produkcji energii elektrycznej zmian istotnych nie było.

Elektrownie cieplne w roku ubiegłym znacznie zwiększyły sprzedaż odbiorcom pozataryfowym, a sprzedaż energii elektrycznej do PSE S.A.(utożsamiana ze sprzedażą z kontraktów długoterminowych) zbliżyła się do wartości około 45% sprzedaży łącznie. Wyniki finansowe podsektorów elektroenergetyki polskiej także są korzystne. Dla dystrybucji to zysk większy o ponad 12% (w stosunku do roku 2003) ale dla elektrowni zawodowych na sprzedaży energii elektrycznej to mniej o ponad 10% w złotych nieindeksowanych.

Wyzwania dla całego sektora polskiej elektroenergetyki wynikają przede wszystkim z niespełnionych oczekiwań w dwóch obszarach: zmian kapitałowych i organizacyjnych oraz inwestycyjnych.

Ubiegły rok dla wytwórców energii elektrycznej – poza korzystnymi uwarunkowaniami gospodarczymi, utworzeniem holdingu BOT Górnictwo i Energetyka S.A. – był również rokiem niespełnionych oczekiwań konsolidacji pionowej oraz pożądanych inwestycji.

Doświadczenia w tworzeniu Południowego Koncernu Energetycznego S.A. przysłużyły się w tworzeniu Holdingu BOT Górnictwo i Energetyka S.A. Ale oczekiwania konsolidacyjne producentów energii elektrycznej sięgały przecież dalej. Nie udały się żadne z oczekiwanych przez producentów energii konsolidacje pionowe. Ani PKE S.A. ani BOT S.A. nie związały się z dystrybucją. Nie spełniły się zatem oczekiwania pozyskania dostępu bezpośredniego do odbiorców energii. Ta sytuacja stworzyła nowe relacje pomiędzy dystrybucją i wytwórcami energii elektrycznej. Dziś, sądzę, to spółki dystrybucyjne będą sprawcze w projekcji związków kapitałowych z producentami. Przykład aktywnego uczestnictwa Koncernu ENERGA S.A. w przetargu prywatyzacyjnym Zespołu Elektrowni Ostrołęka S.A. jest pierwszym tego dowodem. Moim zdaniem to także korzystny sygnał dla skuteczniejszego zarządzania, bez decyzji politycznych, ale także sygnał rynkowego rozumienia decyzji kapitałowych.

W strukturze produkcji energii elektrycznej nadal dominują elektrownie na węglu kamiennym…

Tak jest istotnie. Elektrownie na węglu kamiennym utrzymują swój prawie 42-proc. udział. Istotniejszym jednak w tej materii jest to, że „elektrownie na węglu kamiennym” skuteczniej wykorzystują zwiększoną produkcję energii elektrycznej.

W 2004 roku, w porównaniu do 2003, wyprodukowano energii elektrycznej w elektrowniach cieplnych i elektrociepłowniach więcej o 1,69%. W tym samym porównaniu: zużyto węgla kamiennego na produkcję energii elektrycznej w elektrowniach cieplnych i elektrociepłowniach więcej o 1,77% , a węgla brunatnego zużyto na produkcję energii elektrycznej więcej o 0,35%.

W tym kontekście rodzi się pytanie: czy to kres rzeczywistych możliwości węgla brunatnego (bo kłopoty i zmniejszenie produkcji w ZE PAK S.A.), czy też może podwyższenie atrakcyjności energetyki węgla kamiennego (El.Rybnik S.A.)? Bez wątpienia najistotniejszym jednak pozostaje fakt, że zużycie węgla kamiennego na produkcję energii elektrycznej zwiększa się i stanowi największą z pozycji w gronie odbiorców węgla.

W tej sytuacji czas najwyższy, aby strategia górnictwa węgla kamiennego i elektroenergetyki, tej „węglowej”, stała się strategią wspólną we wszystkich możliwych obszarach!

Z prognoz zawartych w dokumencie „Polityka energetyczna Polski do 2025 roku” wynika, iż zużycie energii elektrycznej może nawet wzrosnąć aż o 93 proc., a rola w nim węgla nadal będzie dominująca.

Projekcje konsumpcji nośników energii w cytowanym dokumencie przyjęto w oparciu o założenia rozwoju gospodarczego autorstwa Ministra Gospodarki. Zmiany konsumpcji energii elektrycznej obrazuje wskaźnik elastyczności zmian zużycia energii elektrycznej względem wzrostu PKB. Dla wariantu podstawowego węglowego na lata 2004 � 2010 wskaźnik ten wynosi nieco ponad 0,4. Na następne lata (do 2025) prawie 0,64. Jeśli przyjąć prognozowane na ten czas średnie wzrosty PKB pomiędzy 6,0% a 5,3%, to oczywistym staje się jak znacząco o zmianach konsumpcji decyduje sytuacja gospodarcza kraju. Dla wariantu podstawowego węglowego prognozowania zużycia energii oznacza to wzrost z 145,8 TWh krajowego zużycia energii elektrycznej w 2005 roku do ponad 272 TWh w roku 2025. Pewniejsze są jednak prognozy na krótszy okres czasu – 5 do 10 lat. Te także wskazują na zdecydowane zwiększenie konsumpcji energii elektrycznej. W wariancie pesymistycznym (PKB nie mniejsze niż 3,7%) co najmniej 1,5% rok do roku na najbliższe pięć lat, a optymistycznym (PKB nie mniejsze niż 5%) o około 2% także rok do roku. Przyjmując, że struktura zużycia paliw dla produkcji energii elektrycznej nie ulegnie istotnym zmianom (a nie ma powodów aby tak było przez najbliższe 10 lat), oznaczać to będzie znaczące zwiększenie konsumpcji węgla kamiennego przez energetykę zawodową.

Czy zatem nasza zasobność w węgiel ma i mieć będzie nadal istotny wpływ na bezpieczeństwo energetyczne Polski?

To oczywiste i nie wymaga, sądzę, specjalnych uzasadnień, a w cytowanej „Polityce …” znajduje argumentację. Dla wariantu węglowego i efektywnościowego, przeliczając zapotrzebowanie krajowe na węgiel kamienny na olej ekwiwalentny, stanowi to na lata 2005-2025 wartość pomiędzy 12,4 Mtoe a 11,5 Mtoe, przy zwiększonej konsumpcji energii elektrycznej (odpowiednio pomiędzy 8,9 Mtoe a 17,5 Mtoe) zmieni się struktura krajowej konsumpcji węgla na rzecz energetyki zawodowej.

Jakie zatem należy podjąć działania, w tym służące również ochronie środowiska, by zarówno górnictwo, jak i wytwórcy energii elektrycznej oraz podsektory przesyłu i dystrybucji zapewniały nie tylko bezpieczeństwo energetyczne Polsce, ale były również liczącym się partnerem na rynku międzynarodowym?

Elektroenergetyka na tyle znaczyć będzie na otwartym rynku energii na ile uda się zapewnić stosowną konkurencyjność jej produktów i równocześnie spełnić wymagania przyjętych porozumień w obszarze ochrony środowiska naturalnego. To pierwsze wyzwanie zweryfikuje wolny rynek. To drugie natomiast uda się tylko wtedy, kiedy zrealizujemy przyjęte standardy w Krajowym Programie Redukcji Emisji.

Ważnym jest także, czy pozyskamy możliwości inwestycyjne dla podwyższenia sprawności technologicznej brutto bloków energetycznych w Krajowym Systemie Energetycznym (to potrzeba wymiany dużej części bloków energetycznych na nowe o sprawności brutto co najmniej 45%).

Nie tak dawno głośno spekulowano, iż przy wycenie prywatyzowanych elektrowni i elektrociepłowni dostaną one warte krocie limity emisji dwutlenku węgla, natomiast ostatnio rozgorzał spór z Komisją Europejską w sprawie przydzielenia nam odpowiednio wysokiego – zgodnego z polskimi planami – pułapu tychże limitów…

Wolałbym tego nie komentować – bo albo świadczy to o niechlujstwie negocjatorów tej części Traktatu Akcesyjnego, albo o niedostrzeganiu wagi sprawy dla polskiej gospodarki, bo przecież nie tylko dla polskiej elektroenergetyki! Jeśli aktualny minister gospodarki nie podejmie skutecznych wysiłków dla naprawienia błędu, to będzie to musiał zrobić następny.

Inny problem, to zapowiedź zwolnienia w polskich elektrowniach i zakładach dystrybucyjnych ok. 100 tys. osób, czyli około połowy dotychczas w nim zatrudnionych. Czy nie grozi to poważnym konfliktem społecznym?

Rygor konkurencyjności a więc potrzeba obniżenia kosztów produkcji i dystrybucji energii elektrycznej wymusi sięganie do wszystkich części kosztów. Koszty pracy w polskiej elektroenergetyce stanowią około ponad 8% kosztów. Koszty porozumień społecznych bez wątpienia podwyższają ten wskaźnik w sposób istotny. Ale proszę sobie wyobrazić, czy bez tych kosztów (przy decyzyjnej impotencji prywatyzacyjnej właściciela) można byłoby dzisiaj dokonać jakichkolwiek zmian kapitałowych? Także dla przygotowania tychże podmiotów do wyzwań wolnego rynku w konkurencji do zewnętrznych, znacznie większych i pionowo zorganizowanych koncernów energetycznych. Pozostawmy zatem ten problem na czas rzeczywistej weryfikacji rynkowej kosztów a także strategicznej trosce o losy swoich firm partnerom społecznym.

Jak z powyższego wynika, sektor energetyczny czekają nie lada wyzwania. Jakie zatem kroki w pierwszym rzędzie winna poczynić przyszła ekipa rządowa – nie psując efektów osiągniętych przez dotychczasowe ekipy – wobec branż energetycznej i górniczej?

Nie psuć, co ze zbiorowej mądrości górników i energetyków wynika, a zmiany poddać logice rozumu i doświadczeń otoczenia!

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: JM

Czyste spalanie – czysty zysk.

Wytwarzanie energii cieplnej w gospodarce komunalnej i indywidualnym ogrzewnictwie w urządzeniach opalanych węglem, było do niedawna źródłem zanieczyszczenia środowiska naturalnego określanego mianem „niskiej emisji”. Dyskredytowało to nasze rodzime paliwo, zwane ongiś „czarnym złotem” w porównaniu z innymi surowcami i nośnikami energii.

Jednak praktyka dnia dzisiejszego potwierdziła fakt, iż węgiel kamienny może być paliwem tanim i ekologicznym. Wymaga to jednak powiązania ze sobą dwóch elementów: stosowania wysokogatunkowych, wzbogaconych sortymentów węgla energetycznego EKORETŽ pochodzących z wybranych kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego S.A oraz zastosowania kotłów węglowych nowej generacji.

Jak podkreśla dr inż. Leon Kurczabiński, główny specjalista ds. promocji i analizy rynku KHW S.A.- to właśnie jego firma jest prekursorem w promocji i we wdrażaniu nowoczesnych technologii opartych na węglu. -Wychodząc z założenia, że tego typu technologie mogą być szansą dla jakości środowiska a tym samym dla utrzymania, względnie rozbudowy, określonego rynku odbiorców węgla Katowicki Holding Węglowy S.A. podjął od 1998 roku szeroko zakrojone działania w tym zakresie. Podjęto rozmowy i współpracę z producentami nowoczesnych kotłów węglowych. W Zakładzie Energetyki Cieplnej S.A. w Katowicach uruchomiono Centrum Nowoczesnych Technik Grzewczych opartych na węglu. Współpracuje ono z producentami oraz świadczy kompleksowe usługi w zakresie projektowania, inżynierii finansowej oraz montażu i serwisu tych urządzeń. W zakładzie przeróbczym należącym do „KATOWICKIEGO WĘGLA” Sp. z o.o. wybudowano linię technologiczną do produkcji, konfekcjonowania i załadunku sortymentu węgla o nazwie handlowej EKORET®, spełniającego wymagania nowoczesnych technologii wytwarzania ciepła. Węgiel ten rozprowadzany jest luzem bądź w formie konfekcjonowanej bezpośrednio przez producenta, jak również przez sieć ponad dwustu autoryzowanych sprzedawców posiadających składy opałowe na terenie całego kraju oraz przez producentów i serwisantów kotów retortowych. We wszystkich rejonach kraju podjęto wspólne działania informacyjne i współpracę z samorządami miast i gmin w zakresie modernizacji lokalnych źródeł ciepła (szkoły, szpitale, cegielnie, piekarnie, małe i średnie ciepłownie). Nawiązano współpracę z firmami architektonicznymi z rejonu Polski Północnej i Północno � Wschodniej, prowadzącymi działalność deweloperską obejmującą m.in. budownictwo jedno- i wielorodzinne, obiekty przemysłowe.

Zakłady Energetyki Cieplnej w Katowicach, należące do Holdingu, jako jedne z pierwszych zaczęły stosować tego typu kotły i mają najlepsze doświadczenie z zakresu ich montażu oraz eksploatacji. ZEC bazuje na dziesięciu lokalnych zakładach zlokalizowanych na terenie Katowic, Czeladzi, Mysłowic, Rudy Śląskiej, Sosnowca, posiadających własną sieć dystrybucyjną. Łączna moc zainstalowanych urządzeń wynosi 756 MWt i 8 MWe. W związku z faktem, iż tzw. zdalaczynne ogrzewanie wielu ważnych obiektów okazało się nieopłacalne, zdecydowano o budowie lokalnych kotłowni opartych właśnie na kotłach retortowych, bez rusztowych z ciągłym dozowaniem paliwa. Posiadają one atesty odpowiednich jednostek badawczych z zakresu sprawności cieplnej (Atest Energetyczny) i emisji (Znak Bezpieczeństwa Ekologicznego). Proces spalania przebiega w górnej warstwie węgla doprowadzanego automatycznie do paleniska i jest regulowany dmuchawą powietrza oraz prędkością podajnika węgla. Całością pracy kotła steruje mikroprocesorowy regulator, pozwalający na utrzymanie żądanej temperatury w pomieszczeniu, w tym również w układzie zależnym od temperatury zewnętrznej, oraz regulacji temperatury w kilku strefach czasowych w ciągu doby.

Katowicki ZEC niezależnie od własnych lokalnych, zaczął realizować inwestycje modernizacyjne w innych miejscowościach w rejonie Katowic, Podbeskidzia, Podhala i Małopolski. Dotyczyły one ponad 50 urządzeń o mocy ok. 6,8 MW. Kotły retortowe trafiły do Polski w drugiej połowie lat 90. z krajów Europy Zachodniej (w ramach jednego z funduszów pomocowych), gdzie są dopuszczone do powszechnego stasowania ze względu na spełnienie norm cieplnych i emisyjnych. Urządzenia te generalnie nie stwarzają problemów eksploatacyjnych, ale wymagają węgla o odpowiedniej granulacji i własnościach fizyko � chemicznych. Wartość opałowa węgla EKORET® wynosi 26 MJ/kg, zawartość popiołu zawiera się w przedziale 4 – 10%, zaś zawartość siarki wynosi 0,6%, a wilgoci do 12 %.

Dla jednostek o mocy powyżej 50 kW można stosować węgiel typu �groszek� o uziarnieniu 8 – 31,5 mm. Węgiel przeznaczony do automatycznych kotłów retortowych nie może być mieszany z innymi gatunkami węgla oraz z węglem o innej granulacji. Nieprzestrzeganie tej zasady grozi bowiem awarią kotła. Niektóre rozwiązania konstrukcyjne kotłów niskoemisyjnych (głównie małej mocy), dopuszczają możliwość spalania miału węglowego o uziarnieniu od 0 do 20 mm, względnie sortymentów grubych.

Ze znaczących inwestycji katowickiego ZEC-u należy wymienić kotłownie w szkołach, szpitalach, domach wczasowych oraz innych obiektach komunalnych w Częstochowie, Bochni, Chrzanowie, Pabianicach, Brodnicy, Brzegu, Busku Zdroju, Szczecinku, Gdyni, Pucku, Władysławowie, w rejonie Olsztyna, Wodzisławia, Raciborza. Coraz większe zainteresowanie tymi kotłami wykazują małe i średnie ciepłownie, gdyż zestaw największych, aktualnie produkowanych kotłów retortowych pozwala na zaprojektowanie obiektu o mocy do 7,2 MW. Należy podkreślić, że stasowanie kotłów retortowych w województwach: śląskim, małopolskim, pomorskim wspomagane jest dotacjami i tanimi kredytami, ponieważ znalazło się na liście priorytetowych przedsięwzięć opracowanej przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wspiera go również Bank Ochrony Środowiska S.A. poprzez specjalne linie kredytowe.

Inicjatywa podjęta w ostatnich latach przez Katowicki Holding Węglowy S.A. zaczęła przynosić konkretne efekty, z których należy wymienić przede wszystkim:

  • łącznie ulokowanie do tej pory na rynku ponad 25 tys, kotłów węglowych o mocy ponad 800 MW oraz utworzenie nowego, dynamicznie rozwijającego się rynku węgla, który osiągnął obecnie poziom ok.160 tys. ton/rok. Jest to węgiel o wysokich parametrach jakościowych, który dotychczas był najczęściej produktem eksportowym, ze względu na mały popyt na rynku krajowym.
  • możliwość produkcji najtańszego ciepła – w przypadku gospodarstw domowych od 14 do 18 zł /GJ zależnie od rejonu kraju – czyli ok. dwukrotnie taniej niż ogrzewanie gazowe.
  • znaczne zredukowanie emisji
  • szczególnie tlenku węgla, dwutlenku siarki, pyłów lotnych i węglowodorów ze źródeł, w których przeprowadzono modernizację.
  • stworzenie nowych miejsc pracy.

 

Dotychczasowe działania Holdingu zostały dostrzeżone i wyróżnione ogólnopolskimi nagrodami: w 2002 r. było to wyróżnienie Polskiej Izby Ekologii w ramach konkursu EKOLAURY oraz w 2004 r. – jury VI Edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni Środowisku”, odbywającego się pod patronatem Prezydenta RP, Aleksandra Kwaśniewskiego, uhonorowało KHW S.A. w kategorii „PRODUKT GOPDNY POLECENIA” – a produktem tym, który zajął pierwsze miejsce był EKORET.

Wysokie ceny jakie osiągnął w ostatnim czasie olej opalowy oraz przewidywane podwyżki gazu ziemnego zwiększają konkurencyjność węgla jako nośnika energii, a szczególnie w przypadku stosowania kotłów nowej generacji.

Przekonały się o tym władze samorządowe Tychów, które przez dwa lata ( 2002 – 2004) we współpracy z katowickim Holdingiem Węglowym S.A. wprowadzały w mieście pilotażowy program ograniczenia niskiej emisji. I odniosły spektakularny sukces. Celem programu była wymiana niskowydajnych i nieekologicznych kotłów węglowych na nowe, ekologiczne źródła ciepła: retortowe kotły węglowe, kotły gazowe, kotły olejowe, elektryczne źródła ciepła. Zakres działań obejmował: wymianę istniejących kotłów węglowych na ekologiczne źródła ciepła, których wybór należał do właściciela budynku; korzystny system finansowania; dostawę urządzeń; prace demontażowe i montażowe; niezbędne modernizacje wewnętrznych instalacji. Zagwarantowana była dostawa paliwa w przypadku kotła węglowego, serwis gwarancyjny i pogwarancyjny. Jako opcję dodatkową klient mógł zażyczyć sobie wykonanie prac termomodernizacyjnych w budynku, jak np. ocieplanie ścian lub wymiana okien. Dobrowolny był również wybór operatora. Zakres obowiązków operatora obejmował m.in. przygotowanie dokumentacji programu, uruchomienie punktu obsługi klienta, porad merytorycznych i technicznych, tworzenia list klientów dla podwykonawców, przygotowywanie harmonogramów rzeczowo – finansowych i rozliczeniowych.

Henryk Borczyk, wiceprezydent Tychów wyjaśniał, iż wokół programu udało się skupić wiele wpływowych osób w mieście. Uchwała Rady Miasta w sprawie ograniczania niskiej emisji w obrzeżnych dzielnicach miasta została przyjęta jednogłośnie. Ratusz uruchomił specjalną infolinię, wydał czytelne dla każdego foldery informacyjne a cała akcja poprzedzona była dziesiątkami spotkań z mieszkańcami. Nie bez znaczenia był fakt, iż wielu właścicieli domów związanych było właśnie z górnictwem i znało wartość rodzimego węgla. Programowi przyświecało, trafiające do świadomości i portfeli ludzi, hasło „Czyste Tychy – czysty zysk”. Z sondaży przeprowadzonych wśród 4 tys. potencjalnych beneficjentów programu wynikało, że aprobują oni następujący rozkład kosztów: 30% wkład własny, natomiast 70% – dofinansowanie gminy. Ważnym elementem ekonomicznej kalkulacji były przyszłe koszty ogrzewania, jako że węgiel jest najtańszym źródłem wytwarzania energii.

W ciągu dwóch lat realizacji programu modernizacji poddanych zostało 1 500 kotłowni, głównie w domkach jednorodzinnych, ale również w małych firmach, warsztatach rzemieślniczych, na plebaniach. Zaledwie 24 (2%) właścicieli domów zdecydowało się na zamianę starych pieców na olejowe, zaś kotły gazowe wybrało 119 (8%) uczestników programu. Natomiast 1357 tyszan zdecydowanie opowiedziało się za węglem i kotłami retortowymi nowej generacji.

Nad wyraz korzystne dla środowiska okazały się rezultaty ekologiczne wdrożonego programu. Henryk Borczyk podkreślał, że w przypadku jednego gospodarstwa po zainstalowaniu nowoczesnego kotła retortowego na miejsce przestarzałego pieca węglowego, emisja zanieczyszczeń ograniczona została z prawie 1,5 tony rocznie do niespełna 100 kg. Niepodważalny jest efekt ekologiczny dla całych Tychów. Z zawiesistego powietrza ciążącego kiedyś nad miastem spadło prawie 1,9 tys. ton szkodliwych substancji – tlenku węgla, dwutlenku siarki, tlenku azotu, pyłów lotnych. Ponadto, co nie jest bez znaczenia w sytuacji rosnącego bezrobocia, nastąpił rozwój tyskich firm instalacyjnych zwiększających zatrudnienie. Poprawił się stan techniczny kotłowni z dostosowaniem ich norm do rygorów prawa budowlanego i zasad bezpieczeństwa.

Struktura kosztów programu ograniczenia niskiej emisji w Tychach.
(w latach 2002 – 2004, w tysiącach zł)

Źródła finansowania zadania Wartość zaangażowanych środków 2002r. Wartość zaangażowanych środków 2003r. Wartość zaangażowanych środków 2004r. Wartość zaangażowanych środków
2002-2004r.
Ilość kotłów
307
500
693
1 500
Pożyczka z WFOŚiGW
1 618
2 714
4 255
8 587
Dotacja z WFOŚiGW
447
740
1 187
Środki własne mieszkańca
1 123
1 740
2 567
5 430
Środki gminy
139
29
31
199
Środki razem
3 327
5 223
6 853
15 403

Rozmawiała: Mira Jabłońska

Kolumny dofinansowane ze środków
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA

Ta witryna jest zarejestrowana pod adresem wpml.org jako witryna rozwojowa. Przełącz się na klucz witryny produkcyjnej na remove this banner.