Biuletyn Górniczy Nr 3 – 4 (247 – 248) 

Brak informacji.

Interwencja państwa powinna obejmować działania na poziomie rządowym, w perspektywie krótko- i długoterminowej.

Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa od bardzo wielu lat zajmuje się problemami całego sektora. Występuje w sprawach ważnych nie tylko dla spółek węglowych, ale walczy także o interesy firm okołogórniczych. Dlatego głosu Izby nie mogło zabraknąć w czasie posiedzenia Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, które odbyło się 18 kwietnia w Sali Marmurowej Sejmu Śląskiego.

Obrady, w których uczestniczył wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, były w znacznej mierze poświęcone problemom funkcjonowania firm i instytucji z otoczenia górnictwa węgla kamiennego. Ich sytuację przedstawił Radzie prezes GIPH Janusz Olszowski.

Nie tylko jego producenci

W swoim wystąpieniu podkreślił, że sektor górnictwa węgla kamiennego, to są nie tylko jego producenci, ale także firmy i instytucje działające w jego otoczeniu – producenci maszyn i urządzeń górniczych, przedsiębiorstwa usługowe oraz jednostki naukowo-badawcze. Według szacunków Izby w przemyśle okołogórniczym w całym kraju zatrudnionych jest ok. 400 tys. osób.

W prezentacji szef GIPH wskazał na problemy, które dotykają firmy zaplecza górniczego. Na pierwszy plan wysuwają się tutaj zaległości w płatnościach ze strony spółek węglowych oraz konieczność regulowania zobowiązań podatkowych oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych bez względu na terminy przepływów finansowych. Na działalność tych firm znaczący wpływ mają także trudności w uzyskaniu korzystnych warunków kredytowych oraz zmniejszenie przychodów z eksportu ze względu na sytuację geopolityczną. Prezes Olszowski w tym ostatnim aspekcie wskazał m.in. konflikt na Ukrainie, ograniczenie eksportowe do Rosji oraz spadek zamówień z Chin i Kazachstanu.

Możliwe rozwiązania

GIPH przez 25 lat swojej działalności wypracowała optymalne kierunki działań, które mogą pomóc wszystkim firmom zaplecza górniczego w Polsce. Dlatego w prezentacji prezesa Olszowskiego nie zabrakło takich rozwiązań.

Jego zdaniem, wsparcie ze strony rządu w sferach generujących obecnie negatywną energię kryzysu, pozwoliłoby firmom z otoczenia górnictwa na zdywersyfikowanie działalności, dostosowanie się do zmian w ogólnie pojmowanym rynku gospodarczym oraz zminimalizowanie zagrożeń skutkami kryzysu w postaci bankructw i masowych zwolnień pracowników. Jak wskazał szef GIPH, interwencja państwa powinna obejmować działania na poziomie rządowym, w perspektywie krótko- i długoterminowej. Rządowe programy powinny skupiać się nie tylko na wspieraniu procesów tworzenia nowych miejsc pracy dla zwalnianych pracowników, lecz także na ochronie już istniejących miejsc w firmach i instytucjach działających w otoczeniu górnictwa. Rozwiązanie zasugerowane przez szefa GIPH na rzecz firm zaplecza górniczego znalazły się w stanowisku przyjętym przez WRDS i zostaną przekazane stronie rządowej.

Do zadań krótkoterminowych zaliczono:

– zagwarantowanie realizacji zobowiązań spółek węglowych wobec dostawców towarów i usług;
– wydłużenie terminu płatności zobowiązań budżetowych przez firmy otoczenia górniczego w relacji do realnych terminów odzyskiwania przez nie należności, np. poprzez okresowe wprowadzenie metody kasowej w rozliczaniu zobowiązań podatkowych;
– stworzenie mechanizmu możliwości wykorzystania należności firm okołogórniczych w spółkach węglowych, jako gwarancji dla zaciąganych kredytów finansujących dostawy dla górnictwa poprzez zastosowanie instrumentów np. Banku Gospodarstwa Krajowego, Agencji Rozwoju Przemysłu SA lub Polskich Inwestycji Rozwojowych SA;
– wypracowanie i uzgodnienie z wybranymi bankami zasad zapewnienia kredytów krótkoterminowych na realizację wymaganych zobowiązań wobec załogi, powstałych z tytułu opóźnienia zapłaty faktur przez spółki węglowe;
– interwencję dotyczącą ułatwień w zawieraniu z wybranymi instytucjami umów faktoringu dla niektórych zobowiązań przedsiębiorców górniczych.

Do działań długoterminowych zakwalifikowano:

– utworzenie programu sektorowego, którego celem będzie zwiększenie innowacyjności szeroko rozumianego sektora górnictwa węgla kamiennego, w tym głównie w zakresie produkcji maszyn i urządzeń, usługowym oraz naukowo-badawczym;
– wdrożenie do realizacji branżowego programu promocji maszyn i urządzeń dla górnictwa, obejmującego m.in. takie instrumenty wsparcia eksportu, jak finansowanie udziału przedsiębiorców w wybranych targach, wystawach i misjach gospodarczych oraz stworzenie systemu finansowania kredytów eksportowych lub preferencyjnych pożyczek na ten cel;
– uwzględnienie znaczenia i interesów firm i instytucji z otoczenia górnictwa węgla kamiennego w przyszłych rządowych programach restrukturyzacji i funkcjonowania branży.

Czekając na dobry znak

– Firmy okołogórnicze nie potrzebują wsparcia z budżetu państwa. Wszystkie nasze postulaty skonstruowaliśmy tak, żeby nie ucierpiały na tym ani spółki węglowe, ani budżet państwa – wyjaśnił prezes Olszowski po posiedzeniu WRDS i dodał, że liczy na to, iż zyskają one zrozumienie obecnego rządu.

– Sytuacja na Górnym Śląsku może mieć szerokie reperkusje w całej Polsce, jeżeli to wszystko pójdzie w niedobrym kierunku. Izba od szeregu lat walczy o interesy firm okołogórniczych poprzez różnego rodzaju wystąpienia i apele do rządów, parlamentarzystów czy organów władzy lokalnej. Natomiast muszę stwierdzić, że firmy zaplecza górniczego były do tej pory traktowane – mówiąc bardzo delikatnie – po macoszemu. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego i przedstawić sytuację tych firm, bo Izba je reprezentuje i stara się jak najlepiej walczyć o ich interesy. W zasadzie te postulaty, które przedstawiłem na WRDS, nie są niczym nowym. Wypracowaliśmy je w Izbie już w poprzednich latach w czasie prac różnych zespołów, których członkami byli przedstawiciele największych firm otoczenia górniczego. Liczymy, że te postulaty zyskają zrozumienie obecnego rządu i że zostaniemy wysłuchani. Liczymy także, że chociaż część z nich zostanie spełniona. Jeśli tak się stanie, to już będzie to dobry znak – stwierdził szef GIPH.

WRDS zaapelowała także do resortów energii oraz Skarbu Państwa o zaangażowanie w proces przekształceń własnościowych polskich spółek z francuskiej grupy energetycznej EDF, która planuje wycofać się z Polski. Rada w stanowisku wskazała m.in. że celem działań przedstawicieli Skarbu Państwa związanych z przekształceniami własnościowymi w zakładach EDF powinna być konsolidacja i umocnienie potencjału rozwojowego branży energetycznej oraz bezpieczeństwo energetyczne Polski. Podkreślono też, że zaangażowanie państwa w proces przekształceń w zakładach EDF należy rozpatrywać także w kontekście naprawy polskiego górnictwa węgla kamiennego.

 

Maciej Dorosiński
Dziennikarz portalu górniczego nettg.pl
i tygodnika Trybuna Górnicza

Rozmowa z HERBERTEM LEOPOLDEM GABRYSIEM, przewodniczącym Komitetu ds. energii i polityki klimatycznej Krajowej Izby Gospodarczej, byłym wiceministrem przemysłu i handlu
Wkrótce powinien zostać przedstawiony projekt polityki energetycznej Polski do roku 2050. W jakim stopniu będzie to samodzielna polityka polskiego rządu, a w jakim implementacja przepisów Unii Europejskiej?

❚ Od wielu lat Polska nie ma wiarygodnej, na odpowiedni czas, a do tego stabilnej legislacyjnie polityki energetycznej. Dotychczasowe dokumenty grzeszyły wielością wariantów opartych o prognozy odbiegające od rzeczywistości. Zwykle w chwili ich przyjęcia stanowiły raczej warte przeczytania przemyślenia intelektualne, niźli istotne dla projektów strategicznych elektroenergetyki wskazania. Brak w nich było rozstrzygnięć o charakterze „doktrynalnym” dla bezpieczeństwa energetycznego państwa. Doktryna energetyczna to słowo wyświechtane i odbierane rozmaicie. Ale najprościej, żeby przypomnieć to za profesorem Marianem Miłkiem, „doktryna jest systemem twierdzeń, założeń będącym podstawą koncepcji gospodarczego rozwoju szeroko rozumianej energetyki”. Tyczy ona bezpieczeństwa energetycznego rozumianego przede wszystkim jako niezakłóconą dostawę energii i paliw w cenach możliwych do zaakceptowania przez gospodarkę i odbiorców indywidualnych. Obejmuje cały obszar energetyki – od pozyskania paliw, ich przetworzenia w energię oraz przesył i dystrybucję. W rozumieniu paliw lokuję całość możliwości pozyskania energii od paliw kopalnych po umownie odnawialne. I tu czas na określenie sprzeczności polityki klimatyczno-energetycznej UE z interesem Polski.
❚ Jakie to są sprzeczności?

❚ W polityce UE prowadzona jest strategia dekarbonizacji gospodarki, a energetyki w pierwszym rzędzie i to całkowicie. Przypomnę – istotą bezpieczeństwa energetycznego państwa winno być oparcie go w dostępnej skali o zasoby własne i dopełnienie ze zdywersyfikowanych dostaw zewnętrznych. W takiej kolejności na miarę zabezpieczenia niezawisłości państwa. W naszym interesie jest, aby współtworząc wspólnotową politykę energetyczną, minimalizować koszty dekarbonizacji z zachowaniem możliwości do sięgania po zasoby własne. Dla nas jest to przede wszystkim węgiel brunatny i kamienny. Tego pierwszego mamy w zasobach na kilkaset lat. Polska dziś uzależniona jest od dostaw energii pierwotnej (licząc łącznie) w 24 proc., podczas gdy UE jest uzależniona w 62 proc.
❚ UE eliminuje węgiel, my chcemy z niego korzystać przez wiele lat. Czy potrafimy z tego konfliktu wybrnąć?

❚ Sądzę, a nie jestem w tym osamotniony, że tak. Zacytuję z wystąpienia premier Beaty Szydło na spotkaniu 8 grudnia 2015 r. w kancelarii Rady Ministrów, nazwanym okrągłym stołem energetyki: „nie jesteśmy przeciwni ochronie klimatu. Polska zrobiła więcej niż wiele krajów Wspólnoty, róbmy jednak wszystko, abyśmy nie musieli przyjmować rozwiązań niekorzystnych dla polskiej gospodarki”. Koszty prowadzonej polityki klimatycznej UE (wynikające zarówno z obciążeń emisyjnych, eskalacji norm środowiskowych i wprowadzania OZE) przełożone na ceny energii, są dla wielu gałęzi gospodarki UE zabójcze. Bilansowanie pożytków z technologii OZE są mało przekonujące, bowiem technologie te wymagają znacznego wsparcia finansowego i mimo tego są droższe od konwencjonalnych. Zatem mamy szansę, aby określając doktrynalne „warunki brzegowe”, przekonać partnerów we Wspólnocie o naszej determinacji zachowania bezpieczeństwa energetycznego w oparciu o zasoby własne, w najnowszych i najmniej emisyjnych technologiach. „Doktryna” określić winna obszar, który – poza generacją konwencjonalną paliw stałych – pozostanie dla OZE (w tym energetyki prosumenckiej). Ta jednak powinna być przyjęta na miarę środków dla ich wsparcia, z rozwagą, z zachowaniem reguł rynku, aby nie powodować wzrostu cen energii.
❚ Na jak długo powinna być przyjęta ta doktryna?

❚ Co najmniej do 2050 r. i to ze świadomością przewidzenia koniecznych modelowych rozstrzygnięć. A to po to, aby uwzględnić zmieniające się – i bez wątpienia dynamiczne – relacje rynkowe i móc doktrynę modyfikować. Ale tylko tak, aby nie burzyć podstawowej powinności państwa zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego.
❚ Część ekspertów mówi, że celem polityki energetycznej powinien być rozwój energetyki, inni mówią, że energetyka powinna pełnić rolę służebną wobec odbiorców energii. Czy te cele są ze sobą sprzeczne?

❚ Nie ma, moim zdaniem, sprzeczności w celach. Są za to rozbieżne ich osądy, i świadczą jedynie o emocjonalnym zaangażowaniu ich autorów. Sądzę, że przywołując logikę rozumienia powinności państwa co do bezpieczeństwa energetycznego, można to pogodzić. Energia elektryczna jest towarem. Specyficznym, ale przecież towarem! Ustawicznie poddawanym prawom gospodarczym i to coraz szerzej na wolnym rynku. Jeśli jednak ma być towarem dostępnym w cenach akceptowalnych, to energetyka musi w pewnej części być ubezpieczana nadzorem regulacyjnym państwa. Przede wszystkim w szeroko rozumianej infrastrukturze przesyłowej i tej części wytwarzania energii elektrycznej, która wobec rosnących obciążeń klimatycznych jest skazana na generowanie strat. Jeśli z woli państwa ma być – a być ma po stokroć – także dla ubezpieczenia niestabilnej generacji energetyki odnawialnej, to musi mieć także stabilne na długo warunki polityki państwa kreowania rozwoju, bez narażania na generowanie strat z nadmierną skalą ryzyk inwestycyjnych. Także po to, aby pochodziła z dostępnych w przyszłości, a dziś jedynie sygnalizowanych rozwiązań technologicznych nisko emisyjnej generacji z węgli.
 Eksperci wskazują, że rozwój energetyki powinien odbywać się przy pełnym wykorzystaniu dostępnych w Polsce paliw pierwotnych. Czy to jest możliwe w przypadku węgla brunatnego i kamiennego? Są duże problemy, związane m.in. z oporem ludności lokalnej, z budową nowych odkrywek i kopalń węgla brunatnego, a duża część kopalń węgla kamiennego jest przy obecnych cenach węgla nierentowna, są także opory społeczne wobec budowy nowych kopalń węgla kamiennego.

❚ Wiele tu jest medialnej wrzawy, wiele jest emocji i ukrytych interesów. Otrząśnijmy się z tego! Z najnowszego raportu World Energy Outlook (WEO 2015) wynika, że globalne zapotrzebowanie na węgiel zwiększy się z 5613 Mtoe w 2013 r. do 6306 Mtoe w 2040 r. Węgiel nadal pozostaje najtańszym paliwem dla generacji energii elektrycznej. To jest najprostsza wykładnia logiki gospodarczej regionów rozwijających się. To także wykładnia przełożenia ambicji UE, aby nie postrzegając należycie skutków gospodarczych i społecznych, liderować niezwykle kosztownie w tzw. ochronie klimatu. Przyszłość węgla szczególnie w krajach OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, zrzeszająca najbogatsze państwa świata, w tym Polskę) uzależniona będzie od ceny opłat za emisję dwutlenku węgla. Te dokładane koszty do generacji z paliw kopalnych mają je eliminować. W Unii Europejskiej metodą administracyjnych decyzji Komisji Europejskiej nastąpi ingerencja w mechanizm rynkowy uprawnień. Nas na to nie stać. Regiony świata w pogoni za rozwojem cywilizacyjnym będą znacznie więcej produkować energii elektrycznej z paliw dostępnych, w tym kopalnych. Ich nie stać na realnie wysokie koszty nie do końca jednoznacznych wyzwań klimatycznych.
 Gdzie w tym rozumowaniu lokuje się Polska?

❚ Mamy ogromne zasoby węgla brunatnego, a generacja z węgla kamiennego niekoniecznie musi sięgać po ten dostępny „za płotem”. Problemy społeczne zarówno te wynikające z polityki państwa wobec polskiego górnictwa, jak i te powstałe z obaw związanych z nowymi odkrywkami węgla brunatnego, wymagają uczciwości politycznej państwa. Uczciwości wobec gospodarki i otwartości wobec obywateli, ale i determinacji, aby nie ulegać wrzawie lobbystów ukrytych interesów w aureoli ochrony klimatu. Przypomnijmy – 1 MWh energii elektrycznej w jednostkowych kosztach technicznych wytworzenia za III kw. 2015 r. wyniosła: dla generacji węgla brunatnego 130,4 zł za MWh, węgla kamiennego 172,3 zł za MWh, gazu 241,2 zł, biomasy 367,9 zł za MWh, wody 164,2 zł za MWh, a wiatru 210,9 zł za MWh. W rozważaniach strategicznych energetyki musi rodzić się pytanie: czym „zasypać” tą rozpiętość – rosnącymi kosztami obciążeń klimatycznych dla tych tanich, czy też rosnącymi cenami energii z potrzeby wsparcia tych droższych? Bez wątpienia, jakby nie było, każde ważenie strategicznych wyborów wpłynie na wzrost cen energii. Rzecz w tym, aby nie było to zwiększenie na miarę utraty konkurencyjności wielu gałęzi gospodarki w Polsce i wpędzenie części Polaków w ubóstwo energetyczne. Tu nie ma miejsca na „cudowne” recepty, tu jawi się odpowiedzialność polityczna za stan rzeczy na wiele lat.
❚ Podkreśla się, że jednym z filarów polityki energetycznej powinna być efektywność energetyczna. Jest ona wpisana w już obowiązującą politykę do roku 2030, ale wydaje się, że postulat efektywności energetycznej mało kto poważnie traktuje. Czy tak jest rzeczywiście?

❚ Efektywność energetyczna – szeroko rozumiana – może, ale także winna być, zasadniczym wskaźnikiem rozwoju energetyki. Zauważmy, że innowacyjność nie tylko w energetyce, ale przede wszystkim w przemyśle wymusi zmiany o charakterze systemowym w bazowej generacji. Przywołajmy do tego program rządowy „Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”, zwany potocznie planem Morawieckiego. Jego pięć filarów bez zapewnienia dostaw ciągłych, w akceptowanych cenach energii elektrycznej rozsypie się i to nie tylko z przyczyn kosztowych. Także w drugą stronę, plan może istotnie współbrzmieć z polityką energetyczną. Rozważanie doktrynalnych zapisów tyczących energetyki musi w tym programie znaleźć swoje miejsce. Dotyczy to nie tylko zakładanej reindustrializacji polskiej gospodarki i rozwoju innowacyjnych technologii, ale szerzej całej filozofii programu. Tam także należy upatrywać znaczących efektów podwyższenia efektywności energetycznej z istotnym przełożeniem na ochronę środowiska i klimatu. Ostatnie dwie dekady rozwoju gospodarczego w Polsce potwierdzają tendencję, że konsumpcja energii elektrycznej jest mniej dynamiczna niż chociażby wzrost PKB. Podobnie dzieje się w krajach Wspólnoty. Najnowszy raport WEO 2015 prognozuje również znacznie mniejszą dynamikę zużycia energii niż wzrost gospodarczy świata. Podwyższanie efektywności energetycznej będzie zatem najskuteczniejszą drogą do ograniczenia konsumpcji energii i emisji gazów cieplarnianych. To się po prostu będzie opłacać.
❚ Niektórzy eksperci przekonują, że węgiel w energetyce jest przegrany i im wcześniej polska energetyka sobie to uświadomi, tym koszty transformacji będą mniejsze. Zgadza się Pan z taką tezą?

❚ Uściślijmy, do roku 2030 produkcja energii elektrycznej w Polsce będzie co najmniej w 70 proc. z węgla kamiennego i brunatnego. W roku 2050 co najmniej 50 proc. produkowanej energii także będzie z tych paliw. I nie spierajmy się o precyzję tych prognoz. Jakby nie korygować, to nie będzie ani mało, ani też nie będzie w tym czasie możliwe do zastąpienia innymi źródłami. To oczywiście muszą być inne bloki niż obecnie eksploatowane. Wysokosprawne, w technologiach nadkrytycznych, w sprawnościach wytwarzania bliskich 50 proc., stąd mniej emisyjne. Konieczne dla zastąpienia wypadających z zużycia i ubezpieczenia dostaw energii przy niestabilnej generacji OZE. Przy tym zasilane z naszych zasobów! Niezbędnym jest doprecyzowanie zasobności tych zasobów. W różnego rodzaju osądach ich stan jest znacząco rozbieżny. Zatem, jeśli stanowić o „doktrynalnych” rozstrzygnięciach energetyki, to koniecznym jest przyjęcie polityki surowcowej Polski, w szczególności dotyczącej surowców energetycznych. Jawi się tu również problematyka określenia i ubezpieczenia złóż strategicznych. Koniecznie z wypracowaniem mechanizmu godziwej rekompensaty za przejęcie nieruchomości oraz pożytków z przyszłej działalności gospodarczej na nich. Nie ulegajmy zatem emocjonalnym osądom, co do przegranej energetyki węglowej, boć ani to prawda, ani interes Polski. Pytajmy, jaka ona ma być i jaki obszar dla pozostałych źródeł energii pozostanie do zagospodarowania. A ma być na miarę dostępnych technologii i środków finansowych dla ich wsparcia, bez rujnowania portfeli odbiorców energii.
❚ Czy budowane obecnie bloki energetyczne na węgiel kamienny w elektrowniach w Jaworznie, Opolu i Kozienicach będą opłacalne? Wydaje się, że przy obecnych cenach energii nie ma na to szans, czy rozwiązaniem może być system wsparcia, np. rynek mocy?

❚ Generacja w ponad 85 proc. sprzedaje energię w obrocie giełdowym. Tam ceny energii oscylują poniżej lub na granicy kosztów. Umowy długoterminowe na lata 2017 i późniejsze zawierane są w cenach daleko niższych od jednostkowych kosztów wytwarzania. Stąd generacja bez zmiany tego stanu rzeczy jest skazana na straty. Potwierdzają to wyniki finansowe podsektora wytwarzania za lata 2014 i 2015. Są one niezmiennie złe. Jeśli odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne kraju minister energii sygnalizuje gotowość „wsparcia” konwencjonalnych producentów energii elektrycznej, to oznacza, że zrozumiano potrzebę zmian. Tyczy to realiów dzisiejszych i inwestycji rozpoczętych oraz rozważanych. Bez zmian, generacja konwencjonalna skazana jest na „impotencję inwestycyjną”. To zaś przekłada się wprost na niedostatki energii już w latach trzydziestych i nie pomogą tu żadne „zaklęcia”. Przy tym nie powinniśmy mówić o stworzeniu systemu wsparcia dla generacji konwencjonalnej, ale przywróceniu logiki gospodarczej, gdzie towarem, za który trzeba zapłacić, jest nie tylko energia, ale i moc, i usługi systemowe. Mam nadzieję, że budowane nowe bloki i następne, których nam trzeba, znajdą się w realiach gospodarczych takiej logiki.

O strukturze wytwarzania energii decyduje wiele czynników. Najprościej – poczynając od kosztów pozyskania paliw, poprzez obciążenia budżetowe i parapodatki, ale także koszt wsparcia OZE, kogeneracji a do tego akcyza i szereg obciążeń wynikających z polityki klimatycznej UE. Jest więc potrzeba i miejsce na politykę długookresową państwa. Dla uwarunkowań w Polsce to szczegółowo rok 2030 i 2050 w założeniach. W tym stanie rzeczy doktryna paliwowo-energetyczna może być nie tylko przydatna, ale moim zdaniem konieczna i to rychło!

 

Rozmawiał: Dariusz Ciepiela
Dziennikarz portalu wnp.pl
i miesięcznika Nowy Przemysł

Ponad dwa lata temu Parlament Europejski i Rada uchwaliły dyrektywę 2014/24/UE w sprawie zamówień publicznych (tzw. nowa dyrektywa klasyczna) oraz dyrektywę 2014/25/UE w sprawie udzielania zamówień przez podmioty działające w sektorach gospodarki wodnej, energetyki, transportu i usług pocztowych (tzw. nowa dyrektywa sektorowa). Unijny ustawo dawca nakazał implementację zdecydowanej większości przepisów ww. dyrektyw do prawa krajowego najpóźniej do 18 kwietnia 2016 r. Obowiązek wdrożenia przepisów unijnych związanych z przeprowadzeniem procedur zamówieniowych wyłącznie drogą elektroniczną został odroczony do 2018 r.

Zbliżająca się wielkimi krokami zmiana systemu zamówień publicznych w Polsce wynika przede wszystkim z konieczności implementacji nowej dyrektywnej klasycznej i sektorowej. Jednocześnie krajowy ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie kilku niezbędnych zmian, których modyfikacja nie wynika z obowiązku wdrożenia do polskiego porządku prawnego przepisów ww. dyrektyw, lecz stanowi wysłuchanie postulatów zgłaszanych przez praktyków i specjalistów z zamówień publicznych.

Cele

Planowana nowelizacja ma 3 cele ekonomiczne:
1.uelastycznienie, uproszczenie procedur udzielania zamówień publicznych,
2.zwiększenie innowacyjność i wydajności zamówień,
3.odciążenie wykonawców z części obowiązków.

Równolegle ustawodawca chce osiągnąć cele pozaekonomiczne zamówień, takie jak ochrona środowiska, integracja społeczna.

Narzędzia do osiągnięcia poszczególnych celów zapisane w nowelizacji:

AD 1.

Usprawnieniu procedur zamówieniowych mają służyć dwa środki:

– wprowadzenie Jednolitego Europejskiego Dokumentu Zamówienia, potocznie nazywanego „JEDZ”, oraz
– elektronizacja procesu udzielania zamówień publicznych, w tym prowadzenia komunikacji pomiędzy zamawiającym a wykonawcą drogą elektroniczną.

„JEDZ” ma ograniczyć liczbę dokumentów, jakie dotychczas składali wraz z ofertą wykonawcy biorący udział w postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego. Będzie on potwierdzał spełnianie szeregu obowiązków, takich jak: kryterium warunków udziału w postępowaniu, brak podstaw do wykluczenia wykonawcy oraz kryteriów selekcji także w odniesieniu podwykonawców i podmiotów trzecich, które dotychczas zawarte były w szeregu różnych dokumentów.

AD 2.

Znowelizowane zostaną również zasady postępowania o udzielenie zamówienia publicznego poprzez dodatnie zasady proporcjonalności i przejrzystości. Po wejściu w życie nowych przepisów procedura zamówieniowa ma być przygotowywana w sposób zapewniający zachowanie uczciwej konkurenci, równe traktowanie wykonawców oraz w sposób proporcjonalny, a także w przy uwzględnieniu wiążących RP umów międzynarodowych.

Ustawodawca planuje wprowadzić do polskiego systemu nowy tryb udzielania zamówień publicznych jakim jest partnerstwo innowacyjne. Tryb ten ma na celu opracowanie i sprzedaż innowacyjnego produktu, usługi lub robót budowlanych, które dotychczas nie były dostępne na rynku – z zastrzeżeniem, że odpowiadają one poziomowi wydajności i maksymalnym kosztom uzgodnionych między zamawiającym, a partnerami. Dotychczasowe tryby udzielania zamówień publicznych również ulegną modyfikacji i zostaną przedstawione w nowej odsłonie.

AD 3.

Inne planowane zmiany związane z przygotowaniem postępowania to: uregulowanie kwestii udzielania zamówień publicznych przez wielu zamawiających oraz wyznaczania przez organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego podmiotu wykonującego zadania centralnej jednostki zakupowej. Planuje się również wprowadzenie nowych regulacji dotyczących opisu przedmiotu zamówienia, ogłoszeń o zamówieniu, a także SIWZ.

Nowości w ofercie

Ustawodawca przygotował nowe przesłanki wykluczania wykonawców z postępowania. Wprowadzono także zmiany w kryteriach odrzucenia oferty w oparciu o definicje oferty nieprawidłowej i niedopuszczalnej, określonej w nowej dyrektywie klasycznej.

Oferta, po wejściu w życie znowelizowanych przepisów, będzie podlegała wyborowi w oparciu o nowe kryteria oceny ofert, w tym kryteria jakościowe, społeczne, środowiskowe i innowacyjne. Dopuszczono także stosowania kryteriów podmiotowych, jeżeli mogą mieć wpływ na poziom wykonania zamówienia publicznego, a także wykorzystanie w ramach kryterium kosztu podejścia opartego na efektywności kosztowej, takiego jak rachunek kosztów cyklu życia.

Ustawodawca w dużym stopniu kładzie nacisk na stosowanie klauzul społecznych. Stąd też proponuje się wprowadzenie: obowiązku zatrudniania przez wykonawcę pracowników na umowę o pracę w przypadku zamówień na usługi i roboty budowlane, a także udzielania zamówień zakładom pracy chronionej i innym wykonawcom, których głównym celem jest społeczna i zawodowa integracja osób defaworyzowanych.

Pozostałe zmiany

Planuje się również wprowadzenie zmian w umowach w sprawie zamówienia publicznego. Najważniejszą zmianą jest zwiększony katalog przesłanek, których ziszczenie będzie uprawniało strony do zmodyfikowania umowy. Warte zaznaczenia jest, że w trzech przypadkach możliwość zmiany postanowień umownych będzie miała zastosowanie do umów, które zostały zawarte przed wejściem w życie nowelizacji.

Rządowy projekt przewiduje również zmiany dotyczące korzystania ze środków ochrony prawnej. Dotychczas jeżeli podmiot startujący z przetargach chciał zakwestionować czynność dokonaną przez zamawiającego składał odwołanie, którego rozstrzygnięcie było zero-jedynkowe, albo wygrał albo przegrał. W procedowanych zmianach proponuje się wprowadzenie również częściowego uwzględnienia zarzutów podnie-sionych w odwołaniu, a także ponoszenia kosztów postępowania odwoławczego w sytuacji, w której tylko część z zarzutów postawionych przez odwołującego potwierdzi się.

Harmonogram prac sejmowych wskazuje jednak, że narzucony termin implementacji nowej dyrektywy klasycznej i sektorowej (18.04.2016 r.) nie zostanie dotrzymany. Dopiero w dniu 31.03.2016 r. podczas 15 posiedzenia Sejmu RP odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo zamówień publicznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 366). Projekt ww. ustawy został skierowany do Komisji Gospodarki i Rozwoju. Do 26.04.2016 r. Komisja Gospodarki i Rozwoju ma przedstawić sprawozdanie z prac nad projektem. Rządowy projekt ww. ustawy może zatem jeszcze ulec zmianie.

 

Agnieszka Adach-Nerwińska
adwokat w GWW, specjalizująca się
w zamówieniach publicznych

 

Zobacz pozostałe numery

Sporo się u nas dzieje.

Bądź zawsze na bieżąco.

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA