Brak informacji.
KHW MA 13 LAT
FORMUŁA SIĘ SPRAWDZIŁA
Rozmowa z mgr. inż. Stanisławem Gajosem,
Prezesem Zarządu
Katowickiego Holdingu Węglowego S.A.
– O górnictwie mówi się i pisze ostatnio sporo. I to nie tylko z racji znanych perturbacji związanych z pozyskiwaniem oraz rosnącymi cenami ropy naftowej i gazu. Jak zatem Pan Prezes postrzega aktualną kondycję polskiego górnictwa węgla kamiennego?
– Wzrost cen ropy czy gazu, zwłaszcza ropy, nie rzutuje bezpośrednio na pozycję, jaką wśród nośników energii zajmuje węgiel. Nie zachodzi tu – jakby się wydawało – taka prosta zależność. W instalacjach „pracujących” na węglu, gazie czy ropie nie da się ot tak zastępować jednego paliwa drugim, podmieniać ich. Są one bowiem autonomiczne. Jednakże wzrost cen i perturbacje związane z pozyskiwaniem ropy czy gazu tworzą zdecydowanie lepszy klimat dla paliwa alternatywnego jakim jest węgiel, zwłaszcza dla tych przedsięwzięć, które górnictwo ma zamiar wdrażać sięgając po nowe technologie, np. IGCC, włączając się do badań nad zgazowaniem czy upłynnianiem węgla. To po pierwsze. A po drugie – każdy rozsądny inwestor, decydując się na konkretną inwestycję, musi zastanowić się jakie w aktualnej sytuacji, przewidując również to, co może się zdarzyć w przyszłości, wybrać paliwo. Zasoby ropy czy gazu mają zdefiniowaną ilość. Węgiel wypada na tym tle zdecydowanie korzystniej. I nie może być dziełem przypadku to, że największe światowe firmy, działające w układzie globalnym, jak choćby EDF, stawiają – zwłaszcza w Europie Środkowej– właśnie na węgiel. Są to ważne sygnały, wysyłane od firm działających w kilkudziesięciu krajach świata. Ich postępowanie zostało niewątpliwie dogłębnie przemyślane. Nasze górnictwo – używając terminologii medycznej – przypomina człowieka, który po chorobie stanął na nogi, już się wyprostował i w miarę sprawnie porusza się… Co prawda nie porusza się na autostradzie, a jedynie utwardzonej drodze, ale idzie do przodu… A więc jest to stan równowagi dość chwiejny, mocno podatny na różne czynniki zewnętrzne, które – niestety – mogą go zepchnąć z tej drogi. Narażony na to, co się dzieje w świecie, w kraju, na konkurencję taniego węgla, zwłaszcza ze Wschodu, na to – w mniejszym stopniu – co wyznacza rynek europejski w tzw. ARA (Amsterdamie, Rotterdamie, Antwerpii). Reasumując, idzie o to, by w szeroko rozumianym otoczeniu, utrwalały się pozytywne warunki, w których porusza się „pacjent”.
– W rankingu „Polityki”, na liście największych przedsiębiorstw w 2005 roku, Holding zajął 38 miejsce. Przed dwoma laty – miejsce 40. To przesunięcie w górę zapewne każe patrzeć w przyszłość optymistycznie…
– Nie przywiązuję szczególnej wagi do kryterium wielkości przedsiębiorstwa, odnotowując to jedynie jako pewien statystyczny fakt. Nie jest to bowiem kryterium najważniejsze. O wiele bardziej sobie cenię – co oczywiste – te parametry, które w dzisiejszych realiach gospodarczych mówią o rzeczywistej kondycji firmy. Mam na myśli takie kryteria efektywnościowe, jak zysk, rentowność, płynność finansowa. W tej klasyfikacji również przesunęliśmy się w górę. I to nas zdecydowanie bardziej satysfakcjonuje. Oczywiście, ta pierwsza okoliczność z pewnością również zasługuje na uwagę. Między wielkością przedsiębiorstwa istnieje bowiem z reguły liniowa zależność decydująca o ilości oferowanych miejsc pracy. A to – ze społecznych względów – ma zwłaszcza dziś niebagatelne przecież znaczenie.
– Wielce wymowne są najnowsze doniesienia ze świata, sygnalizujące iż Niemcy zainwestują 13 mld euro w budowę nowych elektrowni wykorzystujących głównie węgiel kamienny i brunatny. Również w USA węgiel wraca do łask. Zgadza się Pan, iż uwzględniając polskie realia, węgiel (na Śląsku – jak wynika z opublikowanego raportu – znajduje się jeszcze 8 mld ton tego surowca, który można wydobyć) jest strategicznym paliwem, ważnym dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jaką w tym rolę – zdaniem Pana Prezesa – może i powinien pełnić Katowicki Holding?
– Co do roli węgla, jako ważnego dla bezpieczeństwa energetycznego kraju paliwa, to nie ma w tej mierze żadnych wątpliwości. Tak jest dziś, tak również przez wiele lat – z różnych względów – będzie nadal. Sądzę, że te standardy, które wyznaczają działające o zasięgu globalnym firmy, wpisują się w tą filozofię, iż węgiel w tym rejonie Europy długo jeszcze będzie surowcem znaczącym. Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że jego rola będzie wręcz rosnąca, przynajmniej w zasygnalizowanej części świata i Europy.
W Holdingu od co najmniej dwóch lat przygotowujemy się do tej niosącej nowe wyzwania sytuacji. Przeprowadziliśmy m.in. szereg analiz, mających nam pomóc odpowiedzieć na pytanie, jak – uwzględniając zamiary naszych najbliższych sąsiadów, zwłaszcza Niemców – sprostać tym wyzwaniom. A przypomnieć warto, iż Niemcy importują prawie 70 mln ton węgla, z czego z Polski zaledwie 7 milionów. Wniosek może być tylko jeden: możliwości dostarczania tam węgla są olbrzymie, aczkolwiek trzeba wziąć pod uwagę jeden szczegół – cenę. Uwzględniając ją, trzeba zmierzyć się z problemem kosztów. Gdy się z tym nie uporamy i nie będziemy mogli zaoferować konkurencyjnej ceny, wówczas ta możliwość będzie li tylko hipotetyczna.
Do tej nowej sytuacji – jak już wspomniałem – przygotowujemy się już od dwóch lat. Dość dokładnie spenetrowaliśmy rynek niemiecki, tworząc coś w rodzaju mapy naszych potencjalnych partnerów. Uwzględniając istnienie portów ARA, nasze wysiłki koncentrują się na pozyskaniu nowych rynków zbytu naszego węgla w landach centralnych i południowych. Stąd decyzja o zakupie portu nad Odrą w Cigacicach w Lubuskiem, a także zawarcie umowy o współpracy z kompleksem portów w tychże Cigacicach po stronie polskiej i Eisenhuttenstadt po stronie niemieckiej. Te bowiem porty otwierają śródlądową drogę wodną praktycznie na całą Europę. Działania te traktujemy jako istotny element zwiększenia naszej konkurencyjności. Transport drogą wodną – w porównaniu ze stosowanym obecnie – daje oszczędności rzędu 4 euro na tonie.
Dlaczego naszą uwagę skupiamy na Niemczech? Otóż nieopodal Berlina Vattenfall ma zamiar budować elektrownię, która ma zużywać ok. 3 mln ton węgla kamiennego. Inwestor stawia warunek: węgiel musi być dostarczany drogą wodna. Dysponując portem śródlądowym mamy możliwość spełnienia tego warunku.
Śledząc i analizując sytuację na rynku paliw w świecie, wniosek może być tylko jeden – nasza krajowa energetyka nie ma alternatywy, musi nadal bazować na węglu. My w swoich poczynaniach w pełni to uwzględniamy, od wielu lat solidnie się do tego przygotowując. Mamy podpisane wieloletnie, sięgające nawet 2021 roku umowy z dużymi odbiorcami naszego produktu. Energetyce dostarczamy w skali roku 8,5 mln ton węgla. Z równą troskliwością dbamy o naszych klientów indywidualnych, którym dostarczamy blisko 3 mln ton węgla, w tym 1 mln 700 tys. ton tego najbardziej poszukiwanego, a mianowicie grubego sortu. By dostawy dla nich przebiegały jak najsprawniej, utworzyliśmy sieć ponad180 autoryzowanych sprzedawców. Pozwala nam to – z dobrym skutkiem – zmierzyć się z rynkiem drobnych odbiorców. Dopracowaliśmy się mechanizmów, które właściwie zabezpieczają – co warto podkreślić – interes przede wszystkim naszego klienta, ale także nas, jako producenta. Wcześniej ta współpraca miała różne oblicze. Aktualnie obowiązująca konstrukcja prawna wzajemnych relacji sprawia, iż wyeliminowano sytuacje że np. czegoś nie dostarczono, czy nie zapłacono w wyznaczonym terminie. Sporo usprawnień w handlu węglem wniosło wprowadzenie instytucji elektronicznego podpisu czy elektronicznej rejestracji zamówień, eliminując do niezbędnego minimum dokumenty papierowe.
– Eksperci alarmują, iż by móc eksploatować nowe złoża nakłady inwestycyjne muszą być dużo większe niż obecnie…
– Tak, to jest wymóg bezdyskusyjny. Dla tej branży, jak w żadnej innej, inwestycje potrzebne są niemal tak, jak do życia niezbędny jest tlen. Bez nich nie sposób funkcjonować. Te nakłady, przeznaczane na inwestycje obecnie, pozwalają odtwarzać moce produkcyjne, ale nie rozwiązują problemu ponoszonych kosztów. A obniżanie kosztów … kosztuje. Można by się z tym uporać o wiele szybciej, gdybyśmy mieli na to dodatkowe środki. Te, którymi dysponujemy, zabezpieczają założony poziom wydobycia, ale nie gwarantują skutecznego, a przede wszystkim na tyle szybkiego, jakiego chcielibyśmy, obniżania tychże kosztów. Nie muszę dodawać, iż oczywiście pertraktujemy z różnymi instytucjami finansowymi by takowe środki pozyskać, z możliwością długoterminowych ich spłat. Mamy pełną świadomość tego, iż szybkie i skuteczne zmierzenie się z problemem kosztów stanowi w górnictwie to kryterium, które zdecyduje o jego przyszłości.
W KHW planowany poziom nakładów na inwestycje wynosi 300 – 400 mln zł rocznie. Są one lokalizowane w trzech kompleksach wydobywczych: „Staszic”, „Murcki”, i „Wesoła” oraz w jakiejś części w „Wujku”. Te centra produkcyjne – bo tak powoli je nazywamy – będą decydować o przyszłości Holdingu.
– Czy KHW uczestniczy w jakiejś mierze we wprowadzaniu nowych technologii, w tym zgazowania czy upłynniania węgla?
– Tymi zagadnieniami interesujemy się od dawna. Nie tylko bacznie śledzimy najnowsze w tej dziedzinie dokonania, ale podjęliśmy konkretną w tej materii współpracę z jednym z naszych partnerów. Interesuje nas szczególnie zastosowanie technologii IGCC i CCS, tj. zgazowania węgla. Trudno dziś przesądzać o tym wytwarzanie jakiego produktu – gazu czy benzyny – będzie bardziej opłacalne. Zdecyduje o tym rynek. Technologicznie wytwarzanie gazu jest o wiele prostsze. Natomiast koszt takiej kompleksowej instalacji, produkującej paliwo, oscyluje wokół 3 – 4 mld euro. Takich pieniędzy na ten cel dziś w Polsce nie ma. A dodać trzeba, iż zastosowanie technologii IGCC– to dziś nic nadzwyczajnego. Różne firmy w świecie – z lepszym lub gorszym skutkiem ją stosują.
Z tym samym partnerem, współpracującym z nami w dziedzinie wdrażania nowych technologii, prowadzimy aktualnie rozmowy w sprawie wybudowania przy jednej z naszych kopalń elektrowni o mocy 120 – 150 MW. Nasz partner byłby inwestorem tego przedsięwzięcia, zapewniając odpowiednią technologię, my mielibyśmy zagwarantowany zbyt węgla.
– Dbałość o ochronę środowiska naturalnego ma dziś najwyższą rangę. Produkcja niskozasiarczonego paliwa Ekoret i Eko-Fins to chyba nie jedyny przykład świadczący o tym, iż Holding sprawom ekologii poświęca należytą uwagę…
– Bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, iż Holding był w przemyśle górniczym w tym obszarze prekursorem takich działań . Podjęliśmy je jeszcze w czasach, gdy był to temat dość egzotyczny, gdy z niedowierzaniem przyjmowano zapewnienie, że węgiel może być paliwem ekologicznym. Nie sposób dziś nie zauważyć olbrzymiego postępu jaki dokonał się w sposobach zastosowania węgla, w tym zwłaszcza technologii jego spalania. Nowoczesne piece na węgiel – jeżeli chodzi o stopień technologicznego zaawansowania – nie różnią się już zbytnio od tych, w których paliwem jest olej, a nawet gaz.
Jako pierwsi podjęliśmy starania na rzecz likwidacji niskiej emisji w mieście Tychy. Po nas – z uwagi na bliskość w tym rejonie swoich kopalń – kontynuuje je Kompania Węglowa. Holding, poprzez prowadzone na szeroką skalę akcje uświadamiające, prezentacje, ukazuje zalety zamiany tradycyjnych pieców na ekologiczne, wytwarzane dziś przez kilkudziesięciu producentów, oferując do nich odpowiedni węgiel. Bo tak, jak nie można do mercedesa lać ropy niewiadomego pochodzenia, tak do pieców ekologicznych nie da się wrzucić byle czego, np. plastikowych butelek czy szmat. Dostarczamy do nich, posiadające już status kwalifikowanych paliw węglowych, takie gatunki węgla, jak m. in. Ekoret, Eko-Fins, Groszek-E i Orzech-E. Są to paliwa z odpowiednią gwarancją jakości, której udziela producent, a jej standardy wyznacza niezależna od nas jednostka certyfikująca. Używanie pieców ekologicznych – załadowywanych węglem raz na tydzień – to nie tylko komfort ich użytkowania, porównywalny z obsługą i zastosowaniem np. pieca na olej, ale także – co ma niebagatelne znaczenie – duża oszczędność. Ich stosowanie, w najgorszym wypadku, jest o 50 proc. tańsze od tych na olej czy gaz. Dziś zgłaszają się do nas po ekologiczne paliwo nie tylko indywidualni mieszkańcy, ale władze gmin czy powiatów. Obecnie prowadzimy rozmowy na ten temat z władzami woj. zachodniopomorskiego, a także gminy Wisła. Niebawem podpiszemy dwa listy intencyjne w sprawie likwidacji niskiej emisji ze Związkiem Gmin Podbeskidzia. Pertraktujemy również z gminą Bukowno, miastem Sosnowiec, z niektórymi gminami Żywiecczyzny, Małopolski, a nawet Zakopanem.
– Katowicki Holding Węglowy działa już 13 lat. I nie jest to zapewne „trzynastka” pechowa. Co – z perspektywy tych lat – uważa Pan Prezes za największe osiągnięcie, a z czym nie udało się uporać po dziś dzień?
– Najważniejsze chyba jest to, że Holding w dobrej kondycji przetrwał, a od pięciu lat przynosi zysk na podstawowej działalności. Formuła holdingu sprawdziła się. Zdecydowanie większa samodzielność, a co za tym idzie i odpowiedzialność kopalń sprawiły, że firma ostała się na rynku i utrwaliła swoją pozycję; jest firmą z którą partnerzy chcą współpracować.
Z czym nie udało się uporać? Na pewno cały czas tym wyzwaniem jest konieczność obniżania kosztów, z którym to problemem zmagaliśmy się, zmagamy i pewnie zmagać będziemy się nadal. Dotychczasowe rezultaty – jak już mówiłem – nie spełniają naszych oczekiwań. Materia tego jednak jest taka, że uwarunkowania techniczne, a także społeczne, dość mocno determinują możliwość szybkiego i radykalnego uporania się z tym problemem. Zrozumiałe więc, iż temu zagadnieniu poświęcamy należytą uwagę, uważając je za jedno z najważniejszych wyzwań.
Dziękuje za rozmowę
Rozmawiał: Jerzy Miemiec
JAK ZMNIEJSZYĆ EMISJĘ DWUTLENKU WĘGLA?
ELEKTROWNIA BEZ CO2
W obecności kanclerz Niemiec Angeli Merkel rozpoczęto budowę wolnej od emisji CO2 elektrowni Vattenfall napedzanej węglem brunatnym. Jest to pierwszy tego typu zakład w świecie.
– Vattenfall jest pierwszą firmą, która odważyła się wyjść z laboratorium i dopasować się do warunków życia codziennego. Dzięki wprowadzanej technologii przez długi czas zapewnimy przyjazne dla środowiska naturalnego zużycie węgla brunatnego wykorzystywanego przy wytwarzania energii elektrycznej – twierdzi Klaus Rauscher, szef Vattenfall Europe.
Vattenfall zainwestował 50 milionów euro w budowę pierwszej, wolnej od emisji CO2 elektrowni napędzanej węglem brunatnym. Rozpoczęcie produkcji zaplanowano na 2008 rok. Nowa elektrownia, znajdująca się na w Schwarze Pumpe koło Cottbus, będzie bazowała na tzw. technologii paliwa tlenowego. Jej celem jest zatrzymanie emisji dwutlenku węgla uwalnianego podczas wytwarzania prądu poprzez skroplenie go i przeniesienie do składów znajdujących się głęboko pod ziemią.
Szefowie Vattenfall jednocześnie namawiają do wprowadzenia globalnego programu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, który funkcjonuje już w krajach Unii Europejskiej.
– Oczywistym jest, że musimy drastycznie zmniejszyć obecne poziomy emisji dwutlenku węgla. Najbardziej palącą potrzebą jest stworzenie wiarygodnej, stabilnej, przewidywalnej i długookresowej struktury, która określałaby jak osiągnąć redukcje – przekonuje Lars G. Josefsson, prezes Vattenfall.
Josefsson uważa, że opracowanie rozwiązania rynkowego ma zasadnicze znaczenie. Jego zdaniem należy uczynić wszystko co możliwe, aby ustalić właściwą cenę za uprawnienia do emisji. Cennik musi być w jak największym stopniu globalny. Będzie to można osiągnąć jedynie przy użyciu mechanizmów rynkowych – co oznacza, że musi wykształcić się globalny system handlu uprawnieniami do emisji. Lars Josefsson jest przekonany, że trzeba przełamać niechęć środowiska biznesowego do przyjęcia jasnego stanowiska w sprawie zmian klimatu.
Vattenfall zaproponował elastyczny model podziału obciążeń związanych z ograniczaniem zmian klimatycznych. Model opiera się na zasadzie, że wszystkie kraje powinny uczestniczyć w procesie redukcji emisji dwutlenku węgla, zakłada również, że kraje biedniejsze nie będą pozbawione możliwości rozwoju gospodarczego, zaś kraje bogate nie będą musiały przechodzić destrukcyjnych zmian.
Koncern Vattenfall, starając się doprowadzić do redukcji emisji dwutlenku węgla, planuje również duże inwestycje w wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych. W najnowszym projekcie ustawy dotyczącej przyszłości systemu certyfikatów energii, szwedzki rząd zaproponował docelowy wolumen wytwarzanej energii, który kwalifikowałby się do certyfikacji w wysokości 17 TWh do 2016 r.
Rada Nadzorcza Vattenfall zadecydowała, że koncern powinien angażować się w prowadzenie projektów, które stwarzają możliwość zwiększenia ilości odnawialnej energii produkowanej przez firmę na szwedzkim (macierzystym) rynku, w przybliżeniu o 10 TWh do 2016 roku. Znaczna część potencjalnych projektów związana jest z elektrowniami wiatrowymi. Ponadto, oszacowano, że można zwiększyć produkcję energii wodnej o 1 do 2 TWh, a projekty związane z biopaliwami mogą przyczynić się do zwiększenia produkcji energii o prawie 0,5 TWh. Stopień zaangażowania, który jest obecnie rozpatrywany przez Radę Nadzorczą, wiąże się ze znacznym inwestowaniem w wytwarzanie energii opartej na źródłach odnawialnych. W sumie ta inwestycja wyniesie około 4,3 mld euro i będzie wymagała nakładu pracy równego 30 000 „osobolat”. Obecnie Vattenfall wytwarza w krajach skandynawskich 90 TWh energii.
Ważnym warunkiem wstępnym do realizacji projektów jest zatwierdzenie przez parlament systemu wspierającego, ponieważ ocenia się, że tylko wtedy będzie możliwa realizacja niektórych projektów związanych z energią wodną na zasadach komercyjnych.
Vattenfall, należący do szwedzkiego skarbu państwa, jest jednym z największych koncernów energetycznych w Europie. W Polsce jest większościowym udziałowcem w Vattenfall Distribution Poland (dawniej Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny) posiadającym ok. 9 proc. rynku dystrybucji energii w Polsce, oraz Vattenfall Heat Poland (dawniej Elektrociepłownie Warszawskie): ok. 3 proc. rynku produkcji energii w Polsce.
CZAR
REWOLUCJA NA RYNKU ENERGII I PALIW
CZYSTY WĘGIEL NA CZELE
Węgiel otwiera listę paliw, które będą miały największy udział w zaspokojeniu przyszłego wzrostu popytu na energię – wynika z raportu The Big Leap przygotowanego przez firmę doradczą PricewaterhouseCoopers.
Pracownicy PricewaterhouseCoopers przeprowadzili badania z udziałem 116 członków najwyższego kierownictwa przedsiębiorstw użyteczności publicznej z sektora energetycznego z 98 przedsiębiorstw z 43 krajów – w tym także z Polski. Uczestnicy badania oczekują, że rozwój technologiczny, w połączeniu z wysokimi cenami energii, spowodują znaczne zwiększenie udziału zarówno węgla, jak i energii jądrowej w strukturze paliw. Połowa respondentów z obu Ameryk i Europy oraz 44 proc. ogółu respondentów oczekuje zwiększenia produkcji energii z elektrowni jądrowych w swoim regionie.
Zdaniem autorów z raportu wynika, że branżę energetyczną czekają wręcz rewolucyjne zmiany – aż 42 proc. respondentów stwierdziło, że sektor pozostaje w tyle, jeżeli chodzi o rozwój odnawialnych źródeł energii. Jeszcze większa grupa respondentów (50-60 proc.) uważa, że przez 10 następnych lat branża powinna skoncentrować się na ograniczaniu degradacji środowiska, na rozwoju nowych technologii, poprawie obsługi klientów i poszukiwaniu nowych źródeł paliw.
Sektor energetyczny znajduje się w centrum oddziaływania potężnych sił powodujących zmiany a największy wpływ na branżę niezmiennie mają politycy i organy regulacyjne. Uczestnicy badań wskazywali również na klientów jako kluczowy czynnik napędzający zmiany, w miarę jak uzyskują oni możliwość wyboru dostawcy energii na coraz większej liczbie rynków krajowych i regionalnych. Oprócz wpływu rządów i klientów przedstawiciele branży dostrzegają też inne czynniki, które łącznie wywołują silną presję w kierunku zmian. 54 proc. respondentów uważa możliwość wstrząsów lub kryzysów ekologicznych za istotną siłę, która wymusza zmiany. Taki sam odsetek ankietowanych wymienia wzrost popytu na energię, przy czym prawie jedna czwarta z nich uważa ten czynnik za potencjalną przyczynę rewolucyjnych zmian. Większość liderów sektora uważa, że istnieje bardzo realna możliwość, że ogromną rolę w jego kształtowaniu odegrają przyszłe zakłócenia dostaw paliw i energii lub kryzysy ekologiczne.
Perspektywę wstrząsów urealnia fakt, że 51 proc. uczestników badania twierdzi, iż w ciągu najbliższych 5 lat czeka ich istotne lub ogromne wyzwanie dotyczące zapewnienia dostaw i zaspokojenia popytu. Zaledwie jedna czwarta (26 proc.) nie odczuwa żadnego niepokoju w związku z podażą i popytem lub uważa tę kwestię za mało ważną.
Niepewność co do uregulowań prawnych cały czas negatywnie wpływa na inwestycje w sektorze. Kwestia ta podawana była przez respondentów jako jedna z trzech najważniejszych obaw wśród ankietowanych przedstawicieli firm sektora użyteczności publicznej. Aby sprostać prognozowanemu zapotrzebowaniu na dostawy, konieczne będą inwestycje w wysokości 13 bilionów dolarów do 2030 r., w obszarach takich jak wytwarzanie, przesył i dystrybucja energii elektrycznej, a także infrastruktura dostaw gazu. Pomimo to, 42 proc. ankietowanych uważa, że rządy lub uregulowania prawne ograniczają ich możliwości tworzenia długoterminowych planów.
Wśród przedstawicieli sektora przeważa opinia, że przerwy w dostawie energii elektrycznej lub gazu są obecnie bardziej prawdopodobne niż 5 lat temu. Obawy te są szczególnie silne w Europie, gdzie odsetek respondentów, którzy uważają, że niebezpieczeństwo przerw w dostawach energii wzrosło, jest dwukrotnie wyższe, niż odsetek tych, którzy twierdzą że się zmniejszyło. W odniesieniu do dostaw gazu obawy europejskich respondentów są jeszcze silniejsze. 48 proc. z nich uważa, że prawdopodobieństwo przerw w dostawach gazu wzrosło, a tylko 14 proc. twierdzi, że się zmniejszyło. Ostatnie wydarzenia związane z dostawami gazu z Rosji przez Ukrainę, spowodowały dalszy wzrost niepokoju.
Sektor użyteczności publicznej oczekuje, że technologia odegra ważną rolę w zaspokojeniu przyszłego popytu na energię i zapewnieniu odpowiedniego stanu środowiska. Około dwóch trzecich respondentów uważa ją za ważny czynnik sprzyjający zmianom, a wielu z nich sądzi, że odegra ona rewolucyjną lub bardzo ważną rolę w określeniu przyszłego kierunku rozwoju sektora. Wiele nowości technologicznych wskazuje na to, że sektor wkracza w okres największych zmian od czasu przejścia dużych producentów energii na gaz, co miało miejsce około 20 lat temu. Znaczenie technologii podkreśla fakt, że przedstawiciele przedsiębiorstw użyteczności publicznej uważają węgiel, obok gazu, za najważniejsze paliwo, dzięki któremu będzie można zaspokoić przyszły wzrost popytu. Według Centrum Czystego Węgla (Clean Coal Centre) Międzynarodowej Agencji Energii, wszystkie obecne technologie wytwarzania energii elektrycznej z węgla można tak zaadaptować, aby zatrzymywały 80-90 proc. dwutlenku węgla, który uwalniają w tej chwili do środowiska. Sektor nadal stoi w obliczu dużych wyzwań i niepewności, a niektóre kluczowe technologie znajdują się obecnie na etapie umożliwiającym dopiero rozpoczęcie ich wdrożenia na skalę komercyjną. Np. australijsko-japońskie konsorcjum planuje modernizację elektrowni o mocy 30 MW znajdującej się w Queensland, w Australii tak aby móc zatrzymywać dwutlenek węgla uwalniany w procesie spalania pyłu węglowego.
Uczestnicy badania podkreślają również konieczność nadania większego priorytetu dużym inwestycjom infrastrukturalnym w celu zwiększenia zdolności przesyłowych gazociągów.
Węgiel, obok gazu,
zajmuje czołowe miejsce wśród paliw, które zgodnie z oczekiwaniami mają zaspokoić zwiększone zapotrzebowanie na energię w najbliższych 5 latach. Znacząca mniejszość respondentów wymienia również energię jądrową.
Wydaje się, że prawdopodobna przyszła rola energii jądrowej została w badaniu niedoceniona, ponieważ pytanie dotyczyło najbliższych 5 lat, podczas gdy budowa i rozruch elektrowni jądrowej zajmuje około 10 lat. Znaczenie energii jądrowej prawdopodobnie wzrosłoby, gdyby założono horyzont 10-15 lat. Na pytanie, czy obawy dotyczące zmian klimatu spowodują wzrost znaczenia energii jądrowej, połowa respondentów z obu Ameryk i Europy oraz 44 proc. ogółu respondentów odpowiedziało, że spodziewa się zwiększenia mocy produkcyjnych elektrowni jądrowych w swoim regionie. Nie można również nie docenić udziału energii wodnej i innych źródeł odnawialnych, które około jedna czwarta ankietowanych wymienia na pierwszym miejscu wśród rodzajów energii mających zaspokoić przyszły popyt.
Rozwój techniczny w połączeniu z wysokimi cenami energii zwiększa prawdopodobieństwo zmian w strukturze paliw w kierunku większego udziału czystszego węgla i energii jądrowej. Z tych samych przyczyn istnieje bardzo realna perspektywa znacznie większego rozdrobnienia sektora wytwarzania energii z uwagi na to, że końcowi użytkownicy, zarówno więksi, jak i mniejsi, będą instalować własne źródła energii wykorzystujące różne technologie, od obecnie stosowanych lokalnych elektrociepłowni i mikroturbin, do technologii przyszłości, takich jak ogniwa paliwowe. Przykładem kształtowania przyszłości sektora energetycznego przez użytkowników końcowych na wielką skalę może być Finlandia, która (jako jeden z nielicznych krajów w Europie) postawiła na rozwój energii jądrowej, budując za 3 mld euro nową elektrownię, finansowaną przez potrzebujący ogromnych ilości energii przemysł celulozowo-papierniczy. W czasach wysokich cen energii i niepewnych dostaw możemy spodziewać się coraz większej liczby projektów realizowanych przez użytkowników końcowych, zarówno dużych, jak i małych.
Nie jest niespodzianką, że większość respondentów (67 proc.) spodziewa się największych zmian technologicznych w sektorze wytwarzania. Na pytanie, na które ogniwo łańcucha wartości technologia będzie miała największy wpływ, prawie połowa respondentów wskazała elektrownie węglowe, jeszcze raz podkreślając znaczenie czystego węgla. Niewiele mniejsza liczba ankietowanych oczekuje wpływu technologii na oszczędność energii i paliw.
Znaczenie efektywności wzrośnie jeszcze bardziej, zarówno po stronie dostawców, jak i odbiorców, umożliwiając obniżenie kosztu inwestycji w wytwarzanie oraz zamknięcie luki między popytem a podażą. Energię jądrową wymienia 33 proc. respondentów, a rozproszoną produkcję energii – 25 proc.. Jednakże znaczna większość przedstawicieli przedsiębiorstw użyteczności publicznej z sektora energetycznego oczekuje, że innowacje technologiczne w zakresie wytwarzania energii z paliw kopalnych dadzą odpowiedź na wyzwania dotyczące obaw o dostawy i stan środowiska. Na pytanie o technologie, które będą miały największy wpływ na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, niemal tyle samo ankietowanych wymieniło gazyfikację węgla i sekwestrację dwutlenku węgla, co wykorzystanie energii jądrowej i odnawialnej.
Nasz raport po raz kolejny podkreśla potrzebę współdziałania branży, rządów i inwestorów, mającego na celu radykalne zmiany w zakresie infrastruktury, technologii, ochrony środowiska i inwestycji. Są one niezbędne do uzyskania długoterminowej stabilizacji w ramach różnych podmiotów i czynników na rynku – mówi Manfred Wiegand, światowy lider zespołu ds. przedsiębiorstw użyteczności publicznej w PricewaterhouseCoopers.
Jego zdaniem możemy być świadkami powstania zupełnie innego sektora przedsiębiorstw użyteczności publicznej z branży energii elektrycznej i gazu niż ten, który znamy obecnie. Jeżeli chodzi o strukturę własnościową i ogólny kształt sektora, to będzie się on składał ze znacznie mniejszej liczby o wiele większych, ponadregionalnych spółek wytwórczych i dystrybucyjnych. Manfred Wiegand spodziewa się dalszej koncentracji przedsiębiorstw produkcyjnych oraz dystrybucyjnych i handlowych w tych samych rękach. Coraz więcej przedsiębiorstw infrastrukturalnych będzie własnością prywatnych funduszy inwestycyjnych. Można się spodziewać o wiele większego zaangażowania użytkowników końcowych zarówno w przedsięwzięcia energetyczne na skalę przemysłową, jak i w mniejsze i średniej wielkości zdecentralizowane projekty.
| Udział jakiego paliwa w Państwa zużyciu będzie wzrastał w największym stopniu w ciągu najbliższych 5 lat? | |
| Gaz ziemny | 48% |
| Węgiel | 47% |
| Inne odnawialne źródła energii | 29% |
| Energia wodna | 20% |
| Energia jądrowa | 19% |
| Energia wiatrowa | 17% |
| Ropa naftowa | 13% |
| Skroplony gaz ziemny (LNG) | 12% |
Źródło: PricewaterhouseCoopers
| Które technologie będą miały największy wpływ na poziom emisji gazów cieplarnianych w związku z wytwarzaniem energii elektrycznej w najbliższych 10 latach? | |
| Sekwestracja dwutlenku węgla | 28% |
| Gazyfikacja węgla | 36% |
| Energia jądrowa | 27% |
| Odnawialne źródła energii | 41% |
Źródło: PricewaterhouseCoopers
Donald Dusek
SYSTEM ROZWIĄZAŃ REGIONALNYCH
WALCZYĆ Z ODPADAMI.
We wszystkich dziedzinach gospodarki następuje postęp techniczny oraz technologiczny. Jednakże ani dotychczas, ani w najbliższej przyszłości nie uda się gospodarce dojść do stanu idealnego, kiedy produkcja będzie bezodpadowa, nie zagrażająca środowisku naturalnemu.
Ograniczona jest także,zarówno ze względów technicznych jak i ekonomicznych, przeróbka odpadów, mająca na celu ich pełną utylizację. Unieszkodliwienie odpadów jest zatem ważnym elementem zachowania równowagi w ekosystemie.
Jak wyjaśnia doc. dr Lidia Sieja, kierownik Zakładu Ochrony Środowiska Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych w Katowicach, pierwszy Krajowy plan gospodarki odpadami (KPGO) przyjęty został uchwałą Nr 219 Rady Ministrów z 29 października 2002 r. z założeniem iż powinien być aktualizowany nie rzadziej niż co cztery lata. W roku bieżącym upływa więc termin jego aktualizacji. Plan obejmuje
pełny zakres zadań
koniecznych do zapewnienia zintegrowanej gospodarki odpadami w kraju w sposób zapewniający ochronę środowiska, przy uwzględnieniu obecnych możliwości i uwarunkowań ekonomicznych oraz poziomu technologicznego istniejącej infrastruktury.
W programie omówiono główne rodzaje odpadów powstających w kraju, a w szczególności odpady komunalne, niebezpieczne, przemysłowe. W trakcie realizacji KPGO wykorzystane zostały wyniki dotychczasowych prac związanych z programowaniem gospodarki odpadami. Natomiast znowelizowany plan uwzględniać musi tendencje we współczesnej gospodarce światowej, jak również krajowe uwarunkowania rozwoju gospodarczego, również rozpatrywane w kontekście naszego członkostwa w Unii Europejskiej.
Przedstawione w planie zadania, cele i przedsięwzięcia priorytetowe dotyczą okresu 2007-2010 oraz perspektywicznie 2011-2018.
Zgodnie z obowiązującymi aktami prawymi plan gospodarki odpadami obejmuje:
w zakresie gospodarki odpadami z podaniem terminów ich wdrożenia, rodzaj przedsięwzięć i harmonogram ich realizacji. Przedstawiono w nim źródła finansowania planowanych działań, harmonogram rzeczowo – finansowy projektowanych inwestycji zmierzających do zapobiegania powstawaniu odpadów lub ograniczania ich ilości. Zwrócono uwagę na negatywne oddziaływania na ekosystem oraz ograniczeniE ilości materiałów ulegających biodegradacji zawartych w odpadach komunalnych kierowanych na składowiska. Omówiono system gospodarowania odpadami, system monitoringu i sposób oceny realizacji wyznaczonych celów.
Obecnie w Polsce, w sektorze gospodarczym powstaje łącznie 121 mln ton odpadów w skali roku. Przy czym odzyskowi poddanych zostaje 79 proc. zaś unieszkodliwianiu – 21 proc. z czego składowanych zostaje ok. 14 proc. Zakłady przemysłowe prawnie, pod karą wysokich grzywien, obligowane są do zagospodarowania i odzysku odpadów oraz rekultywacji terenów zdegradowanych. Górnictwo węgla kamiennego na przykład, produkuje rocznie ok. 70 mln. ton odpadów, z czego niemalże 90 proc. zostaje wykorzystanych w różnoraki sposób, na przykład do uszczelniania starych zrobów kopalnianych czy jako jeden ze składników w mieszankach stosowanych w podsadzce hydraulicznej. Czyli generalnie sektor gospodarczy zrobił olbrzymie postępy w dziedzinie ochrony środowiska w ramach szeroko rozumianej strategii zrównoważonego rozwoju. Chociaż postały pewne zaszłości, jak stare składowiska czy hałdy, w tej dziedzinie odnotowano wiele spektakularnych sukcesów.
Następna grupa to odpady niebezpieczne, które powstają zarówno w sektorze gospodarczym, jak i komunalnym. Jak wyjaśnia dr Lidia Sieja, szacuje się, że w Polsce produkcja ich 1,7 mln ton rocznie, przy czym procesowi odzysku poddanych zostaje 36 proc. Zaś składuje się ciągle jeszcze 31 proc., co jest nadal poważną sprawą, jako że proces ten musi odbywać się przy zachowaniu bardzo rygorystycznych warunków.
Jednak najpoważniejsze problemy, które zostały szczególnie wyeksponowane w Krajowym planie gospodarki odpadami 2010 stwarzają odpady komunalne, wytwarzane w gospodarstwach indywidualnych, instytucjach użyteczności publicznej, małych i średnich przedsiębiorstwach, zakładach rzemieślniczych, placówkach handlowych. Ich wielkość szacuje się na 12 mln. ton rocznie.
Utylizacja oraz
możliwości recyklingu
sprawiają najwięcej problemów, które trudne są do okiełznania, szczególnie w świetle obowiązujących przepisów prawnych i surowych norm ekologicznych obowiązujących w krajach Unii Europejskiej. Minimalizacja i przeciwdziałanie wytwarzania tego typu odpadów jest priorytetem w hierarchii polityki odpadowej Unii, jako najbardziej pożądana opcja w tej dziedzinie. W tym celu można stosować różne metody mające zachęcić mieszkańców miast i wsi. Obejmują one m.in.: edukację społeczną zachęcającą do ograniczenia ilości odpadów; kompostowanie przydomowe frakcji odpadów ulegających biodegradacji; zastosowanie instrumentów finansowych celem zachęcenia wytwórców do ograniczania produkcji odpadów; udzielania wsparcia wytwórcom produkującym produkty, które generują mniejsze ilości odpadów.
Zgodnie z obowiązującym stanem prawnym gminy powinny kontrolować stan zawieranych umów przez właścicieli nieruchomości z firmami odbierającymi odpady, co powinno obejmować sto procent mieszkance kraju. Jednak rzeczywistość daleko odbiega od ideału, wręcz budzi niepokój ekologów. Konieczne jest uporządkowanie systemu odbierania odpadów komunalnych poprzez nowe zezwolenia wydane podmiotom – uwzględniające regulaminy utrzymania czystości i porządku na terenie gmin oraz wymogi określone przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – jakie powinny spełniać firmy tym się zajmujące, a także kontrolowanie sposobów i zakresów wypełniania ustaleń zawartych w zezwoleniach dotyczących metod oraz miejsc prowadzenia ich odzysku i unieszkodliwiania.
Zgodnie z wytyczonymi celami w zakresie recyklingu i odzysku zużytych materiałów należy rozwijać
system selektywnego zbierania
następujących grup odpadów:
które gwarantują uzyskanie w możliwie krótkim czasie znaczący wzrost efektywności i wypromowanie korzystnego ponownego wykorzystania tych materiałów.
Integralnym elementem systemu selektywnego zbierania jest sortownia odpadów, gdzie następuje ostateczne przygotowanie do dalszego ich wykorzystania. W obecnie stosownym systemie gmina udzielająca stosowne zezwolenie określa warunki i zakres działalności prowadzenia przez daną firmę.
Natomiast koszty ponoszą osoby wytwarzające odpady. Jednakże firmy te, głównie zachodnie, praktycznie zmonopolizowały rynek i stworzyły silne lobby, którego nawet nie potrafią rozbić ustalenia na wysokich szczeblach. I zamiast zadbać o utylizację odpadów, która wynosi tylko 4 proc., często firmy te składują je w miejscach do tego nieprzystosowanych, czasami nawet „na dziko” gdzieś w lasach, nad rzekami. Panuje tu „wolna amerykanka”. Liczba składowisk w całym kraju wynosi 1300, z czego ok. 1000 nie spełnia wymogów ochrony środowiska. Gmina zaś praktycznie nie ma możliwości kontroli i ingerencji w działalność tych firm. Wyjściem byłoby, co jest zawarte w nowelizowanym KPOS, aby to gmina pobierała opłaty za gospodarkę odpadami komunalnymi, dzięki czemu mogłaby skutecznie zadbać o ich wywóz, utylizację, recykling. Przy okazji miałaby w swoich rękach narzędzie, które pozwoliło by utrzymać czystość i porządek na jej terenie oraz możliwość kontroli producentów odpadów komunalnych.
Kolejny ważny do rozwiązania problem to odzysk i unieszkodliwianie odpadów. W Krajowym planie gospodarki odpadami 2010 zapisano, iż maksymalizacja odzysku zużytych materiałów wymaga:
Jednym z zasadniczych zadań strategicznych jest intensywny wzrostzastosowania zarówno biologicznych, jak i termicznych metod przekształcania odpadów komunalnych. Ograniczenie składowania odpadów ulegających biodegradacji związane jest z koniecznością budowy linii technologicznych do ich przetwarzania, czyli kompostowni odpadów organicznych, linii mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, instalacji fermentacji odpadów, zakładów termicznego przekształcania odpadów komunalnych.
Dla spełnienia prawnych wymogów dotyczących redukcji składowania odpadów ulegających np. biodegradacji należy do 2010 r. zwiększyć moc przerobową instalacji biologicznego i mechaniczno-biologicznego przerobu o 1mln Mg.
Aby sprostać unijnym wymogom
już w chwili obecnej należałoby rozpocząć przygotowania do budowy co najmniej 10 obiektów tego typu, tak aby w 2013 r. uzyskać możliwość termicznego przetwarzania dalszego 1 mln ton odpadów komunalnych przy założeniu, że cykl przygotowania i realizacji tych inwestycji wynosić będzie ok. 8 lat. Natomiast w okresie do 2018 r. moce przerobowe należałoby zwiększyć o dalsze 600 tys. Mg. Na inwestycje te znajdą się fundusze, bowiem Unia Europejska pokrywa 85 proc. kosztów. Jednak w Polsce nie ma osób czy instytucji, które po te pieniądze wyciągnęły by rękę. Budowa takich instalacji, których jakość proekologiczna w świecie dawno już została uznana z najlepszą, w naszym kraju wciąż budzi społeczny sprzeciw. Każda taka inicjatywa jest torpedowana, gdy tymczasem w Europie pracuje już 450 takich instalacji, a w samych Niemczech buduje się kolejne zakłady. Jeśli Polska szybko nie przystąpi do budowy takich instalacji grożą jej w niedalekiej przyszłości poważne sankcje w postaci wysokich kar unijnych za niedotrzymanie zobowiązań przedakcesyjnych dotyczących konieczności redukcji składowania odpadów.
Ponadto zakłada się, że stworzone zostaną warunki techniczne odzysku i unieszkodliwiania wielkogabarytowych, w tym odpadów sprzętu elektrycznego i elektronicznego pochodzącego z sektora komunalnego poprzez budowę odpowiednich linii technologicznych przerobu tych odpadów. Szczególny nacisk położony zostanie na budowę gminnych i ponadgminnych punktów zbierania odpadów niebezpiecznych wchodzących w strumień odpadów komunalnych. Na szczeblu poszczególnych województw wdrożone zostaną plany związane z budową, utrzymaniem i eksploatacją instalacji i urządzeń do odzysku oraz unieszkodliwiania odpadów niebezpiecznych wydzielonych z odpadów komunalnych. Podstawowym założeniem funkcjonowania gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce jest system rozwiązań regionalnych, w których uwzględnione są wszystkie niezbędne elementy tej gospodarki w danych warunkach lokalnych.
Oprac. Mira Borkiewicz
Kolumna dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach